Tag: tłumaczenia

  • Manifest ludzkich tłumaczy literatury i kongenialność

    Manifest ludzkich tłumaczy literatury i kongenialność

    Ilustracja tłumaczenia automatycznego (wejścia audio). lic. Depositphotos

    Cecilia Berglund Barklem, Johanna Svartström, Maggie Andersson, Elin Pirttimaa Rosén, Françoise Sule, Lena Jonsson, Thomas Andersson opublikowali dzisiaj (18.07.2024) w Svenska Dagbladet swoisty manifest tłumaczy pt. ”Därför ska inte AI översätta böcker”. [Dlaczego sztuczna inteligencja nie powinna tłumaczyć książek] Artykuł ukazał się jako opinia w publicznej debacie.
    Autorzy artykułu argumentują, że sztuczna inteligencja (AI) nie powinna zastępować tłumaczy literackich. Przedstawiają kilka kluczowych punktów:

    1. Profesjonalizacja i umiejętności tłumaczy
      Tłumacze literaccy przeszli długą drogę profesjonalizacji, zdobywając wykształcenie i doświadczenie, które pozwala im na precyzyjne i idiomatyczne przekładanie tekstów. Proces tłumaczenia wymaga nie tylko znajomości języka, ale także szerokiej wiedzy ogólnej i literackiej biegłości. Tłumacze szwedzcy należą do Stowarzyszenia Pisarzy Szwedzkich i ukończyli kierunki uniwersyteckie.
    2. Kreatywność i empatia
      Tłumaczenie literackie to nie tylko przekładanie słów, ale również przenoszenie kontekstu, emocji i niuansów kulturowych. AI, mimo że może tłumaczyć poprawnie gramatycznie, nie jest w stanie oddać pełnej głębi i subtelności tekstu literackiego. Nie ma emocji, nie ma bagażu doświadczeń ludzkich, nie jest w stanie wniknąć w ludzki punkt widzenia.
    3. Jakość tłumaczeń AI
      Przykłady tłumaczeń wykonanych przez AI pokazują, że są one często niezręczne, płaskie i nieidiomatyczne. Nawet proste teksty mogą zawierać trudności, z którymi AI sobie nie radzi, co sprawia, że przekład jest męczący dla czytelnika. Autorzy przywołują naprawdę elementarne idiomy języka szwedzkiego, na których AI padnie.
    4. Rola tłumacza jako redaktora AI
      Jeśli tłumaczenia będą wykonywane przez AI, rola tłumacza sprowadzi się do poprawiania błędów maszyny, co ograniczy twórczość i możliwość nadania tekstowi odpowiedniego rytmu i stylu.
    5. Konsekwencje dla przyszłości zawodu
      Przejęcie części pracy przez AI może wpłynąć na przyszłość zawodu tłumacza literackiego, zmniejszając zapotrzebowanie na wykwalifikowanych tłumaczy. Może to również zniechęcać nowych adeptów do podejmowania długiego i wymagającego szkolenia.
    6. Cena i wartość ludzkiego tłumaczenia
      Autorzy podkreślają, że chociaż AI może być szybsza i tańsza, to jej tłumaczenia są gorszej jakości. Używanie AI w tłumaczeniach literackich może prowadzić do obniżenia jakości literatury dostępnej dla czytelników, co ma daleko idące konsekwencje dla kultury i języka.

    W podsumowaniu, autorzy argumentują, że inwestowanie w ludzkie tłumaczenie jest niezbędne dla zachowania jakości, kreatywności i kulturowego bogactwa literatury.

    Oczywiście, znaleźć można także kilka kontrargumentów na korzyść stosowania AI w tłumaczeniu:

    1.Szybkość i efektywność
    AI może tłumaczyć teksty znacznie szybciej niż ludzie, co jest szczególnie przydatne w przypadku dużych projektów lub konieczności szybkiego przekładu. Dzięki temu można zaoszczędzić czas i zasoby.

    1. Koszty
      Tłumaczenia wykonane przez AI są zazwyczaj tańsze niż te wykonane przez profesjonalnych tłumaczy. To może być atrakcyjne dla wydawnictw i firm, które muszą przetłumaczyć duże ilości tekstu przy ograniczonym budżecie.
    2. Dostępność
      AI jest dostępna 24/7 i może być używana w dowolnym miejscu na świecie, co ułatwia tłumaczenie w różnych strefach czasowych i w nagłych przypadkach.
    3. Stały rozwój
      Algorytmy AI stale się rozwijają i uczą na podstawie nowych danych. Z biegiem czasu jakość tłumaczeń może się poprawiać, a algorytmy mogą być precyzyjniejsze i bardziej zrozumiałe w kontekście językowym.
    4. Automatyzacja prostych zadań
      AI może być używana do tłumaczenia mniej skomplikowanych tekstów, takich jak dokumenty techniczne, instrukcje obsługi, strony internetowe czy prosta korespondencja. To pozwala tłumaczom skupić się na bardziej skomplikowanych i wymagających zadaniach literackich.
    5. Pomoc dla tłumaczy
      AI może działać jako narzędzie wspomagające tłumaczy, przyspieszając proces tłumaczenia i pomagając w weryfikacji terminologii czy idiomów. Tłumacze mogą korzystać z AI do pierwszego przekładu, który następnie dopracowują, co zwiększa ich produktywność.
    6. Globalizacja i dostęp do informacji
      Dzięki AI więcej tekstów może być przetłumaczonych i dostępnych dla większej liczby ludzi na całym świecie. To promuje globalną wymianę informacji i kultury.
    7. Dostosowanie do rynku
      W przypadku literatury gatunkowej, gdzie fabuła i akcja są bardziej istotne niż styl i niuanse językowe, AI może dostarczać akceptowalne tłumaczenia, które spełniają oczekiwania czytelników.

    Podsumowując, chociaż AI nie zastąpi całkowicie ludzkich tłumaczy, może stanowić wartościowe narzędzie wspomagające i przyspieszające proces tłumaczenia, zwłaszcza w mniej skomplikowanych przypadkach i tam, gdzie szybkość oraz koszty są kluczowe.

    Tyle argumenty strony ludzkiej i strony algorytmicznej. Ciekawe, co o tym sądzą zwykli ludzie. Faktem niezaprzeczalnym jest, że arcydzieła literatury światowej są nieprzekładalne nawet dla człowieka, dlatego mówi się czasami o kongenialności przekładów. Takich kongenialnych tłumaczy mamy w literaturze polskiej sporo, np. Jan Kochanowski (Psalmy), Tadeusz Boy-Żeleński (klasyka literatury francuskiej), Stanisław Barańczak (wiele arcydzieł literatury angielskiej), czy ostatnio Maciej Świerkocki (tłumacz m.in. Ulissesa Joyce’a), Magda Heydel (tłumaczka Virginii Woolf).

  • Po co czytać Ulissesa Jamesa Joyce’a

    Po co czytać Ulissesa Jamesa Joyce’a

    Ulisses Jamesa Joyce’a jest uznany za arcydzieło modernizmu. Jednocześnie krążą legendy o trudności tego dzieła. Po co je czytać? Wyjaśnia największy tłumacz w Polsce Maciej Świerkocki… Posłuchajcie też Kate Bush #jamesjoyce #ulisses #ulysses #tłumaczenie #modernizm #powieść #arcydziełamodernizmu

    Podcast z udziałem tłumacza Macieja Świerkockiego na Spotify
    Podcast na YouTube
    Kate Bush wykonuje swoje The Sensual World inspirowane monologiem Molly Bloom z Ulissesa Joyce’a
  • Międzynarodowy dzień tłumacza. Niech się święci!

    Międzynarodowy dzień tłumacza. Niech się święci!

    Międzynarodowy Dzień Tłumacza obchodzony w dzień św. Hieronima zasługuje na osobny wpis! Niech się święci!

    Jestem także tłumaczem (poza tym, że jestem profesorem nauk humanistycznych i wykonuję kilka innych funkcji społecznych), dlatego to także mój dzień. Jako, że przypada w środę, czyli zwykły dzień tygodnia, nie będę świętował winem, ani nawet piwem, ale chwilą refleksji nad problemami tłumaczenia.

    Międzynarodowy Dzień Tłumacza (fot. licencja Depositphotos)

    Obchodzi się to święto dzisiaj 30 września każdego roku ku czci św. Hieronima, któremu zawdzięcza ludzkość Wulgatę, czyli tłumaczenie z języków oryginalnych na łacinę średniowieczną Biblii. Nie uznaję kultu świętych, ale ten tłumacz jest niewątpliwie jakoś szczególnie ciekawym przykładem olbrzymiej roli, którą w społeczeństwie pełni tłumacz: owa Wulgata zdominowała życia religijne, duchowe Europy na całe tysiąclecia. Do dzisiaj pobrzmiewa ono Wujkiem w języku polskim, w staropolszczyźnie.

    Św. Hieronim, symbol translacji w swoim studiu, w swojej pracowni (obraz autorstwa Domenico Ghirlandaio – http://www.artunframed.com/, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=178941)

    Oczywiście dzisiaj w epoce kultury Wikipedii oraz maszynowego tłumaczenia (np. maszynowego tłumaczenia Google Translate) oraz aplikacji tłumaczeniowych symultanicznych, zawód tłumacza wydaje się przestarzały. Kto dzisiaj tego potrzebuje? Postęp w dziedzinie tłumaczenia maszynowego jest olbrzymi: pamiętam kiedy zapoznawałem się dorywczo w czasie pobytu na stypendium pod okiem prof. Barbary Gawrońskiej z projektem SWETRA, tłumaczeń maszynowych w różne strony trzech języków: szwedzkiego, angielskiego i rosyjskiego. Wtedy, w 1994 roku, ten program mógł swobodnie tłumaczyć dwa gatunki mowy: abstrakty chemiczne (do dzisiaj nie wiem, dlaczego chemiczne…) oraz prognozy pogody. Nie będę teraz wchodził w szczegóły tego programu komputerowego i jego filozofii, dość powiedzieć, że te gatunki mowy są dość, no, jakby tutaj to powiedzieć… żeby nie urazić — są proste….

    Era komputerów i wyszukiwarek (zdjęcie lic. Depositphotos)

    Oczywiście już wtedy, mimo prostoty, zastosowaniami interesowały się także siły np. militarne, nie mówiąc innego typu służbach. Marzenia o uniwersalnym translatorze przyświecały zawsze zastosowaniom militarnym, one nie miały służyć pojednaniu, miały służyć przechytrzeniu.

    maszyna do szyfrowania — marzenie uniwersalnego translatora (domena publiczna)

    Agencja DARPA, jednostka badawcza amerykańskiej armii szczególnie zainteresowana była możliwościami tłumaczenia maszynowego. Każdy system wywiadowczy jest szczególnie mocno związany z działaniem przekładu. Istnieje nawet specjalny dział tzw. białego wywiadu. Filologia to nie tylko zastosowania duchowe, jak u św. Hieronima, ale filologia to także broń.

    Filologia to broń (fot. lic. Depositphotos)

    Problemem przekładu maszynowego jest niezrozumienie cielesnego kontekstu. To wiąże się ze szczegółami. Diabeł tkwi w szczegółach. Szczegóły umykają. Ja pamiętam, że jeszcze 5 lat temu Tłumacz Google popełniał tak żenujące błędy, że niektórzy moi koledzy profesorowie na wykładach posługiwali się jego tłumaczeniami, żeby uczyć właściwych użyć języka, naśmiewając się z tej maszyny.

    Myślę, że po 5 latach Tłumacz Google i inne komputerowe zastosowania sztucznej inteligencji zasługują już na szacunek, jeśli nie respekt ludzi, nawet specjalistów, choć do doskonałości jeszcze daleko.

    Czy jest owa doskonałość osiągalna dla maszyn? Wydaje mi się, że niestety, nie. Będą one pomocą, ale nawet dzisiaj przy zastosowaniach bardziej złożonych, np. przy literaturze tzw. pięknej, tłumaczenia maszynowe nie radzą sobie. Zwykło się uważać dwuletni kurs języka obcego jest w stanie nauczyć języka. Ale nauka języka trwa znacznie dłużej, właściwie do końca życia, nie starczy uczyć się 5 czy 7 lat, to jest droga nieskończona, nawet w przypadku języka ojczystego. Podziwiam oczywiście poliglotów, sam posługuję się kilkoma językami, ale tak naprawdę obcy język można opanować tylko do pewnego stopnia, ten stopień jest bardzo różny , np. znak języki skandynawskie, ale szwedzkim operuję płynnie w piśmie i prawie płynnie na poziomie średnim w mowie, natomiast inne języki skandynawskie znam bardzo słabo: norweskim operuję trochę na poziomie podstawowym, duńskim znacznie mniej, najmniej islandzkim. Czy mogę powiedzieć, że znam języki skandynawskie? Tak. Ale do pewnego stopnia.

    Flagi czterech skandynawskich krajów

    Literaturę piękną mogę z pomocami czytać jedynie po szwedzku. A i to — powtarzam z naciskiem — z pomocami. Po angielsku bez pomocy często sobie poradzę bardzo dobrze. Ale nigdy doskonale. Bo w tłumaczeniu ważne są szczegóły. Cechą kompetentnego tłumacza jest dbałość o szczegół. Lata praktyki uczą pokory. I zapobiegliwości (mam dużo słowników w swojej bibliotece, tudzież dużo różnych wersji językowych Biblii).

    Języki klasyczne m. in. te św. Hieronima to było odkrycie humanizmu renesansowego. Humanizm mieszczański odkrył jednak znaczenie więcej niż przeszłość, odkrył kultury bliskiego i dalekiego wschodu. Natomiast demokratyczny humanizm w XX wieku dał nam rozwój antropologii terenowej i znajomość wielu odległych, często niszowych kultur. I języków.

    Dzisiaj w XXI wieku mamy humanizm cyfrowy, który charakteryzuje się Post-Gutenbergowską piśmiennością, przekład jest łatwy, ale mamy też zjawisko wielopodmiotowości w przekładzie, crowdsourcing (czyli wykorzystywanie mocy anonimowej masy amatorów). No i towarzyszą nam komputery, najpierw osobiste, które wedle Ivana Illicha wzmacniają tzw. komitywę,  mają moc obliczeniową pozostającą w mocy jednostki. Jednak dzisiaj komputer osobisty to są przecież kieszonkowe translatory w postaci smartfonów. Narzędzia tłumaczy współtworzą nową emancypacyjną kulturę coraz większej komitywy. Ivan Illich stwierdza: W sieciach uczenia się grupy osób o zbliżonych zainteresowaniach łączą się w społeczności edukacyjne, które nie podlegają ograniczeniom i dynamice sił typowych dla środowisk zinstytucjonalizowanych. Wykraczają także poza uniwersytet.

    coraz większe sieci społecznościowe (lic. Depositphotos)

    Sam tłumaczę głównie teksty naukowe. Jednak zdarza mi się, tłumaczyć także teksty literackie. Badam tłumaczenia literackie. I mogę na pewno stwierdzić, że to nie przypadek, iż tłumaczenie abstraktów chemicznych nie sprawiało problemów w tłumaczeniu już w 1994 r. Bo teksty naukowe, zwłaszcza abstrakty są przewidywalne językowo.

    Natomiast człowiek literacki, człowiek prawdziwie twórczy ciągle zaskakuje, ciągle trudno go ogarnąć, jest jak kot Schödingera, którego trudno uchwycić, zmierzyć, namierzyć.

    Kot Schrödingera jest niewyobrażalny, bo nieuchwytny, nie tak jak ten na obrazu, drapiący ścianę ((lic. Depositphotos)

    Dlatego wszystkiego najlepszego dla wszystkich tłumaczy: jesteście ciągle potrzebni, jesteście niezastąpieni, żadne maszyny nie dadzą Wam rady. Podstawowe zastosowania przejmą maszyny. Zastosowań maszynowych takich jak u Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Karla Dedeciusa, czy Stanisława Barańczaka rychło nie będzie. Kreatywność i piękno pozostaną z nami, ludźmi. Jeszcze raz: sto lat, tłumacze!

  • „Wybory w środku pandemii staną się ponurym żartem”

    „Wybory w środku pandemii staną się ponurym żartem”

    Ja się ciągle uczę, czytam gazety i się uczę. Sięgam po aplikację Duolingo w smartfonie i się uczę.

    Fot. Licencja Depositphotos.
    Fragment artykułu z Dagens Nyheter dzisiaj 5.04.20 godz. 17:32. Tak nas widzą. Michael Winiarski: „Wybory w środku pandemii staną się ponurym żartem”

    Dzisiaj postanowiłem poćwiczyć się w przekładzie z języka szwedzkiego. Dagens Nyheter opublikował dzisiaj artykuł o sytuacji w Polsce i postanowiłem poćwiczyć się w tłumaczeniu maszynowym. Skorzystałem z programów i poprawiłem je. Efekt nie jest bardzo zachwycający, ale dobrze jest się ciągle doskonalić. Szybkość jest ważna, ale jakość także.

    Ja się ciągle uczę, czytam gazety i się uczę.

    OTO TO MOJE TŁUMACZENIE, proszę o uwagi. Ja się ciągle uczę…

    W poniedziałek polski parlament zagłosuje nad ustawą, która oznacza, że wybory prezydenckie w dniu 10 maja powinny odbyć się tylko w głosowaniu korespondencyjnym. Jeśli propozycja zostanie odrzucona, prawicowy rząd może się rozpaść. Zagraniczny komentator DN Michael Winiarski odpowiada na trzy pytania o to, co to znaczy.

    Dlaczego rządzący Polską chcą wyborów prezydenckich w trakcie szalejącej epidemii koronawirusa?

    • Z powodów czysto politycznych. Rządząca prawicowa i nacjonalistyczna partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) oraz jej lider Jarosław Kaczyński postrzegają pandemię koronawirusa jako stosowną okazję do uzyskania władzy absolutnej. Dlatego chcą teraz przeprowadzić wybory za wszelką cenę – jest to szansa, która może nigdy nie wrócić. W tej sytuacji UE też nie będzie się tym przejmować. Wzorem do naśladowania jest premier Węgier Viktor Orban, który wykorzystał kryzys koronawirusa, by uchwalić ustawę, dającą mu uprawnienia dyktatorskie. PiS twierdzi, że partia chroni demokrację i że głosowanie korespondencyjne powinno oznaczać, że wybory nie będą stanowić ryzyka infekcji. Opozycja uważa, że Kaczyński jest w trakcie próby zamachu stanu. Dlatego największa partia opozycyjna Platforma Obywatelska (PO) wzywa obywateli do bojkotu wyborczego 10 maja,

    Polska jest w dużej mierze sparaliżowana epidemicznym kryzysem. Czy wybory mogą być zatem uczciwe i wolne oraz uznane za legalne?

    • Nie, tak odpowie każdy bezstronny sędzia. Wybory takie staną się jak ponury żart, podobnie jak w czasach komunizmu, kiedy istniała tylko jedna partia. Ponadto zmiana prawa wyborczego na więcej niż sześć miesięcy przed wyborami jest niezgodna z Konstytucją. Tylko obecny prezydent Andrzej Duda prowadzi kampanię wyborczą, a kandydaci opozycji są niewidoczni w państwowych mediach. Większość ekspertów, zarówno medycznych, prawnych, jak i politycznych, uznawała w ciągu ostatnich 24 dni za oczywiste, że wybory prezydenckie nie mogą i nie powinny zostać przeprowadzone 10 maja. Tak też sądzi 90 procent Polaków. Frekwencja będzie historycznie niska, może nawet 10 procent. Nie jest możliwe stworzenie bezpiecznego i wiarygodnego sposobu głosowania z ludnością w kwarantannie – i to Poczta Polska zajmie się głosowaniem, a nie komisje wyborcze. Tak więc prezydent, który „wygra”, zyska wyjątkowo niską legitymację.

    Jaka jest alternatywa?

    • Wybory mogą zostać przełożone. Wyglądało to tak, jakby już mogło się tak stać. Jarosław Gowin i jedna z koalicyjnych partii rządowych, powiedziały już w piątek, że nie zgodzi się na wybory 10 maja. Jego propozycja polegała na przesunięciu wyborów na dwa lata i przedłużeniu kadencji prezydenta Andrzeja Dudy z pięciu do siedmiu lat. Stawia to Kaczyńskiego w trudnej sytuacji; bez 18 posłów Gowina rząd PIS traci większość.
    • Ale w ten weekend ujawniono informacje, że Gowin mógł zmienić danie i poprze ustawę PiS o wyborach 10 maja drogą głosowania pocztowego. Rząd PIS przetrwa wówczas kryzys. Chyba że nastąpi polityczne trzęsienie ziemi o nieprzewidzianych konsekwencjach.

    Tak to właśnie wygląda moje tłumaczenie. Możecie mnie poprawiać. Szczególnie tę metaforę: „wybory w środku epidemii będą jak ponury żart”. Jestem otwarty, ja się ciągle uczę.

    Fot. licencja Depositphotos
  • Gdy wirus uderza niesprawiedliwie…

    Gdy wirus uderza niesprawiedliwie…

    Mój szwedzki przyjaciel ks. Sven Hillert napisał i opublikował wiersz, który postanowiłem przetłumaczyć na polski:

    Gdy wirus uderza niesprawiedliwie
    jak to zwykło robić cierpienie.
    Kiedy choroba wywołuje kryzys społeczny
    niektórzy czują się gorzej, a inni umierają.

    Kiedy ktoś boi się choroby,
    inny — samotności.
    Jeden traci przyszłość
    drugi swoją płynność.

    Dlatego chciałbym przekazać ci słowa-znaki sukcesu
    o sile dla umysłu i ciała,
    o polach anielskich na niebiańskiej ziemi
    i pomocy, by przedłużyć Twoją nadzieję.

    Sven Hillert, 24.03.20 Gävle

    Oryginał po szwedzku:

    När viruset drabbar orättvist
    som lidande ofta gör.
    När sjukdomen skapar samhällskris
    och några blir sämre och dör.

    När någon är rädd för sjukdomen,
    en annan för ensamhet.
    Den ene förlorar framtiden
    den andre sin likviditet.

    Då ville jag ge dig välgångsord
    om styrka till själ och kropp,
    om änglamarker på himlajord
    och hjälp att bevara ditt hopp.

  • Kochamy ojczyznę i język ojczysty, Panie Ministrze?

    Właśnie przedwczoraj 14 września 2019 r. ukazał się kolejny artykuł w Times Higher Education na temat negatywnych zmian społecznych przymusu publikacji w języku angielskim, tym współczesnym lingua franca.

    David Matthews pisze, że zdaniem eksperta, nomen omen, bibliometrii, który monitorował to przejście w Norwegii, uczeni z nauk humanistycznych i społecznych w Europie kontynentalnej ryzykują utratę znaczenia społecznego, jeśli nadal będą się przestawiać na angielski jako główny język publikacji profesjonalnej.

    Utrata znaczenia humanistyki i nauk społecznych w społeczeństwie to także degeneracja dla kultur narodowych i niwelacja spraw lokalnych na rzecz spraw obchodzących wyłącznie anglojęzycznych naukowców. No bo żeby napisać z sensem po angielsku, angielskie muszą być także materiały egzemplifikujące oraz konteksty eksplikacji.

    Zgodnie z badaniami przedstawionymi uczestnikom konferencji przez profesora Sivertsena, w Norwegii odsetek artykułów humanistycznych opublikowanych w języku norweskim spadł z około 65 procent w 2005 r. Do mniej niż 40 procent do 2014 r. W naukach społecznych z 55 do 30 procent.

    Warto wskazać, że wyniki badań dotyczą społeczeństwa skandynawskiego, które świetnie rozumie angielski i bardzo dobrze się nim posługuje. Ale rzecz w materiale badawczym i kontekstach eksplikacji – społeczeństwo przestaje rozumieć akademików, bo piszą o obcych im problemach i zagadnieniach.

    Żeby zatrzymać dryfowanie w kierunku wyłącznego używania języka angielskiego. Profesor Sivertsen, wskazał na samorganizację środowisk naukowych np. Na Helsińską Inicjatywę na Rzecz Wielojęzyczności w Komunikacji Naukowej, kampanię mającą na celu utrzymanie publikowania w języku lokalnym.

    Sam posługuję się w mowie i piśmie zarówno polskim, jak i angielskim i szwedzkim. Gorzej znam kilka innych języków. Ale wiem, że język ojczysty to żywa tkanka, którą trzeba chronić. Nie izolować, nie niszczyć ksenofobią i nacjonalizmami, ale język musi być rozwijany przez żywych ludzi, tych najbardziej wrażliwych i wykształconych także, aby Ci mniej wykształceni stawali się lepsi i bogatsi. Nauki społeczne i humanistyka to nie laboratoria i badania pod mikroskopem, tutaj olbrzymią rolę odgrywają czynniki kulturowe. Ja kocham język polski, a Pan Panie Ministrze Gowin?

  • Święto Łodzi i orgia

    Święto Łodzi i orgia

    Witraż z siedziby Akademii Muzycznej w Łodzi przy ul. Gdańskiej

    Święto Łodzi i orgia umysłów

    (26-28 lipca 2019)

    Zbliżają się 596 urodziny Łodzi. Będzie mnóstwo imprez, głównie na Piotrkowskiej. Władze miasta bardzo serdecznie zapraszają na obchody tysiące łodzian. Planowane są imprezy dla dzieci, imprezy sportowo-rekreacyjne, pokazy filmowe, koncerty, tańce, hulanki, swawole.

    Biblioteka Miejska wraz z Uniwersytetem Łódzkim przygotowują strefę promującą czytanie książek (w sobotę 27.07.29 przy ul. Zamenhofa). Biblioteka zapewni atrakcje dla dzieci, m.in.: zabawy i konkursy. Będzie można też wymieniać się książkami za darmo i poleżeć na Piotrkowskiej na przygotowanych leżakach, podczas gdy pracownicy i wykładowcy UŁ czytać będą na głos fragmenty „łódzkich” książek.

    Chciałbym przy tej okazji zaprosić do lektury łodzianina Karla Dedeciusa.

    Karli Dedecius we Frankfurcie w 2006 r. Źródło: Historyk [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/)%5D

    Śp. Karl Dedecius (1921-2016) był honorowym obywatelem Łodzi i doktorem honoris causa Uniwersytetu Łódzkiego. Urodził się tutaj, uczył w gimnazjum, z Łodzią łączyło go wiele. Przy okazji święta Łodzi warto przypomnieć jego postać, bo jak mało kto przyczyniał się do pokoju w Europie drobnymi swoimi sprawami tłumacza, teoretyka tłumaczenia oraz popularyzatora kultury polskiej i rosyjskiej w niemieckim kręgu językowym.

    Sprawy związane z językami obcymi były dla niego żywe. Przekład stanowił filozofię życia i działania. W swojej „Sztuce przekładu” z 1999 r. pisze w pierwszym akapicie:

    „Tłumaczami jesteśmy wszyscy. Nawet jeśli nie tłumaczymy książek, lecz wygłaszamy mowy, wydajemy sądy, załatwiamy interesy, stanowimy prawa. Zawsze jesteśmy wtedy tłumaczami. Przekładamy bowiem swoje myśli na słowa, a słowa na rozum adresatów.” (Szkiełko tłumacza, 2013: 261)

    Tłumaczenie innymi słowy to humanizm polegający na tym, że zbliżamy się do rozumu i ciała adresatów tego, co robimy i mówimy, czy piszemy. Tłumaczenie jest zbliżeniem się do ludzi.

    Tłumacz jest przyrównany z jednej strony do najwyższego kapłana — Pontifex maximus — Budowniczego Mostów — z drugiej zaś — za Horacym — do tłumacza bogów, pośrednika między światem boskim i ludzkim.

    Jednak tłumaczenie ma przyziemny cel: budować mosty między poszczególnymi umysłami, tak żeby panował pokój między narodami i pojednanie.

    „Język, tworzywo, z którego my tłumacze budujemy mosty, jest ze swej natury budulcem porozumienia. Tam gdzie rodzi nieporozumienie, jest sługą nadużycia”. (Tamże 262) Ta sztuka budowania mostów jest trudna, jest przeciwieństwem mowy nienawiści, „walczących słów” (wg J. Butler). Tłumaczenie, zwłaszcza literackie, służy zbliżeniu umysłów, a tym samym jest tych umysłów obcowaniem, co jest ex definitione komunią, łac. Communitas, czy universitas. (266)

    Sednem posłania tłumaczy jest zbliżenie poprzez syntezy, czasami niezwykle trudne, syntezy przeciwieństw. „W wyższych stadiach rozwoju bowiem przeciwieństwa nie zwalczają się, lecz zwielokrotniają wzajemnie swoje potencjały, łączą się i tworzą nowe, wyższe syntezy.” (267)

    I na koniec: każda czynność tłumacza ma wymiar polityczny, tłumaczenie literatury pięknej nie jest apolityczne. Cytuje przy tym wiersz „Dzieci epoki” Wisławy Szymborskiej:

    Jesteśmy dziećmi epoki,

    epoka jest polityczna.

    Wszystkie twoje, nasze, wasze

    dzienne sprawy, nocne sprawy

    to są sprawy polityczne.

    Chcesz czy nie chcesz,

    twoje geny mają przyszłość polityczną,

    skóra odcień polityczny,

    oczy aspekt polityczny.

    O czym mówisz, ma rezonans,

    o czym milczysz, ma wymowę

    tak czy owak polityczną.

    Nawet idąc borem lasem

    stawiasz kroki polityczne

    na podłożu politycznym.

    Wiersze apolityczne też są polityczne,

    a w górze świeci księżyc,

    obiekt już nie księżycowy.

    Być albo nie być, oto jest pytanie.

    Jakie pytanie, odpowiedz kochanie.

    Pytanie polityczne.

    Nie musisz nawet być istotą ludzką,

    by zyskać na znaczeniu politycznym.

    Wystarczy, żebyś był ropą naftową,

    paszą treściwą czy surowcem wtórnym.

    Albo i stołem obrad, o którego kształt

    spierano się miesiącami

    przy jakim pertraktować o życiu i śmierci,

    okrągłym czy kwadratowym.

    Tymczasem ginęli ludzie,

    zdychały zwierzęta,

    płonęły domy

    i dziczały pola

    jak w epokach zamierzchłych

    i mniej politycznych. 

    STRASBOURG, FRANCE – SEP 12, 2018: Rear view of people smoke grenade thrown during French Nationwide day of protest against labor reform proposed by Emmanuel Macron Government

    Bo Ars poetica tłumacza jak każda sztuka jest ars amandi, sztuką kochania. Czy sztuka kochania jest tematem politycznym? Bywa że nawet bardzo.

    Z okazji Święta Urodzin Łodzi życzę wszystkim łodzianom Uśmiechu i politycznej sztuki kochania! Tłumaczcie siebie nawzajem, to będzie orgia umysłów…

    Źródło cytatów:

    Dedecius, Karl. Szkiełko tłumacza i oko poety. Universitas. Zredagowane przez Andreas Lawaty, Przetłumaczone przez Jacek Dąbrowski i in., t. 15, Kraków: Universitas, 2013.