Kategoria: Łódź

  • Dzień pod znakiem Muminków

    Dzień pod znakiem Muminków

    Dyr. Marzenia Bomanowska i prof. Jarosław Płuciennik wraz z nabywcami specjalnej licytacji WOŚP w roku 2024: oprowadzania po Muzeum Kinematografii w Łodzi ze storytellingiem autora JP


    Dzisiaj Muminki zaistniały w moim życiu podwójnie i to w sposób zupełnie niezaplanowany.
    Na stronie Uniwersytetu Łódzkiego ukazał się wywiad, w którym opowiadam o kursie „Moomins as cultural phenomenon” — projekcie, który od 2023 r. prowadzimy wspólnie z doc. Pirjo Suvilehto z Uniwersytetu w Oulu w ramach sojuszu [kliknij tutaj] UNIC. To już czwarta edycja kursu, jubileuszowa — w roku 80-lecia Muminków (licząc od wydania słynnej „Komety” 1946). Pytają mnie w wywiadzie między innymi o to, dlaczego akurat Muminki, czego uczą studenci poprzez tę pozornie dziecięcą tematykę i co daje model nauczania, w którym przy jednym stole spotykają się dwie różne tradycje akademickie. Odpowiedzi na te pytania sam sobie zadaję od lat, więc miło było je wreszcie zebrać w jednym miejscu.
    Ale druga wiadomość dnia była równie miła i bardziej zaskakująca. Portal Łódzkiej Organizacji Turystycznej poinformował, że 25 kwietnia przed Ogrodem Botanicznym zostanie odsłonięta rzeźba Muminka — [kliknij tutaj] jako nowy punkt na Szlaku Łodzi Bajkowej. Figura z brązu, około metra wysokości.
    Muszę przyznać, że ta informacja ma dla mnie osobisty wymiar. Kilka lat temu razem z Marzeną Bomanowską próbowaliśmy uruchomić inicjatywę w ramach funduszu obywatelskiego, żeby właśnie taki pomnik w Łodzi powstał. Mieliśmy swoje argumenty: łódzka tradycja Studia Se-Ma-For, animacje Muminków — to przecież historia, z której Łódź powinna być dumna i którą powinna eksponować w przestrzeni miejskiej. Teraz wyszło z innej strony, inną drogą. I dobrze. Naprawdę dobrze, że jest.
    Czasem sprawy dojrzewają dłużej niż byśmy chcieli, ale dojrzewają. Muminek pod Ogrodem Botanicznym to chyba dobry symbol na wiosnę.

    Autor JP w Tampere w lutym 2023 r. z pomnikiem Muminka (zbiory własne Autora)
  • 📣 Muminki mają teraz oficjalne znaki osobowe w języku migowym Finlandii

    📣 Muminki mają teraz oficjalne znaki osobowe w języku migowym Finlandii

    Z cyklu: Obserwatorium Nordyckie

    Stowarzyszenia niesłyszących w Finlandii wprowadziły nowe znaki dla postaci z Muminków, co ułatwi ich identyfikację w języku migowym. Inicjatywa ma na celu wsparcie osób niesłyszących, ułatwiając im dostęp do kultury Muminków. Wydarzenie promujące te znaki odbędzie się 30 stycznia w Łodzi pod patronatem Ambasady Finlandii.

    Jak podaje oficjalna strona państwowej telewizji fińskiej YLE (Yle.fi), tamtejsze stowarzyszenia niesłyszących postanowiły nadać szczególny charakter postaciom Muminków autorstwa fińsko-szwedzkiej pisarki Tove Jansson. Jest to właściwie świetna wiadomość przed oficjalnym wielkim wydarzeniem Maratonem Czytania Muminków, który postanowiliśmy także uczcić w Łodzi spotkaniem w Pałacu Biedermanna 30. stycznia w piątek w godz. 17-19:00. Patronat nad wydarzeniem objęła Ambasada Finlandii w Polsce! Serdecznie wszystkich zapraszamy!

    🧠 Dlaczego to ważne

    Do tej pory osoby posługujące się językiem migowym musiały literować nazwy postaci z Muminków przy każdej wzmiance o nich. Dzięki nowym znakom to się zmienia.

    Znaki osobowe są szczególnie pomocne dla dzieci i ich rodzin, które oglądają Muminki lub uczestniczą w wydarzeniach związanych z tą sagą.

    👩‍🎨 Jak powstały znaki?

    Nowe znaki opracowali specjaliści i aktywiści języka migowego z Finlands dövas förbund oraz Finlandssvenska teckenspråkiga.

    Przy projektowaniu znaków kierowano się:

    • osobowością postaci,
    • jej graficznymi cechami,
    • tym, co ją wyróżnia w świecie Muminków.

    Ostatecznie ustalono znaki dla 22 najpopularniejszych postaci z Doliny Muminków.

    📚 Użycie i wdrożenie

    • Znaki będą używane m.in. podczas Muminläsmaraton — specjalnego czytania na żywo wszystkich książek o Muminkach, które Yle organizuje i tłumaczy również na język migowy.
    • Materiały z tymi znakami pojawią się także w internetowych słownikach migowych (np. SignWiki).

    🤝 Sens kulturowy

    Projekt ma też wymiar społeczny:

    • wspiera finlandssvenskt teckenspråk — mało liczny i zagrożony język migowy społeczności Finlandssvensk (szwedzkojęzycznej mniejszości w Finlandii),
    • wzmacnia integrację kulturową poprzez dostępność Muminów dla osób niesłyszących i niedosłyszących.
  • Dlaczego humanistyka potrzebuje Nagrody Nobla?

    Dlaczego humanistyka potrzebuje Nagrody Nobla?

    Medal przykładowy z Serbii, zdjęcie na lic. Depositphitos

    Dzisiejszy dzień noblowski skłania do refleksji. Świat patrzy na sztokholmskie ceremonie, a ja – po lekturze wczorajszego felietonu w Svenska Dagbladet o potrzebie Nagrody Nobla w humanistyce – mam wrażenie, że wszystkie te wątki układają się w jeden klarowny obraz.

    W felietonie pada fundamentalne pytanie: dlaczego humanistyka nie ma swojego Nobla, skoro to właśnie ona uczy nas empatii, sposobów rozumienia innych, a czasem nawet – jak pisze autor – „wywraca nasze widzenie świata na drugą stronę”? Współczesne nauki medyczne i społeczne coraz częściej odwołują się do storytellingu i narracji: potrafimy lepiej podejmować decyzje, jeśli umiemy wysłuchać czyjejś historii. To przecież sama esencja humanistyki: opowieść jako narzędzie poznawcze, nie ozdobnik.

    Tu świetnie pasuje postać Petera Singera, również przywoływanego w tekście. Singer uczy, że moralność zaczyna się tam, gdzie przestajemy widzieć wyłącznie siebie. Humanistyka, w tym literatura, poszerza ten „krąg troski” właśnie poprzez narracyjne ćwiczenie wyobraźni moralnej (podobnie zresztą widzieliby także teologowie, tacy jak np. Paul Tillich). Kiedy czytamy Tony Morrison, Virginię Woolf czy Hannah Arendt, uczymy się patrzeć cudzymi oczami – to wiedza praktyczna, społeczna, etyczna.

    I teraz — piękne zderzenie: 8 grudnia tegoroczny Noblista literacki, w Polsce mało znany, Laszlo Krasznahorkai, wg Susan Sontag „współczesny mistrz apokalipsy”, wygłosił w Sztokholmie wykład, który sam w sobie był dowodem na to, że literatura już pełni funkcję, o której pisze Svenska Dagbladet. Wykład nie miał linearnej struktury, ani „szwajcarskiej”, poprawnej interpunkcji. Był raczej jak medytacja i manifest w jednym: o aniołach, nadziei, rebelii przeciwko temu, co odbiera człowiekowi wolność i dobroć.

    Styl Krasznahorkaiego w tym wykładzie jest kontynuacją jego prozy: długie, spiralne zdania, powtórzenia, poetyckie dygresje. Jego zdania często mają wiele linijek, a nawet całe akapity. Są tak budowane, że czytelnik traci poczucie końca i początku — jest to strumień świadomości i retoryka nawrotów. Ta forma ma imitować: ruch „chodzenia w kółko”, o którym sam pisarz wielokrotnie mówi, rytm myślenia, powolne narastanie obsesyjnej wizji, ruch „chodzenia w kółko”, o którym sam pisarz wielokrotnie mówi. Brak klasycznej interpunkcji jest więc elementem poetyki: świat się rozpada, a zdanie próbuje ten rozpad objąć, zatrzymać, powstrzymać – lecz się nadwyręża.

    Zatem ten wykład brzmiał bardziej jak humanistyka najwyższej próby niż tradycyjny, uporządkowany odczyt akademicki. Poetyckie intuicje, filozoficzne skróty, emocjonalna tonacja – wszystko to dowodzi, że literatura nie mieści się w ramie konwencjonalnego wykładu, bo jej siła polega na przekraczaniu form.

    I tu mogę dodać z dumą coś bardzo osobistego: Uniwersytet Łódzki przecież już od jedenastu lat nagradza przełomowe książki humanistyczne Nagrodą im. Prof. Tadeusza Kotarbińskiego. Dziś, patrząc na światowe debaty, widać wyraźnie, że byliśmy pionierami. W świecie, który dopiero zastanawia się nad Noblem z humanistyki, my od dekady mówimy: humanistyka zmienia ludzi i społeczeństwa, więc powinna być nagradzana jak każda inna dziedzina przełomowej wiedzy.

    Dzisiejszy noblowski wieczór i wykład literackiego Noblisty jeszcze mocniej to wzmacniają.

    Bo jeśli literatura jest przestrzenią dla aniołów i dla rewolucji, jeśli jest miejscem, gdzie narracja staje się etyką, a empatia – formą poznania, to naprawdę niewiele różni ją od tego, co czynią „najwyższej klasy” humaniści. Może więc wszystko zmierza w jedną stronę: ten felieton o potrzebie Nobla z humanistyki, moja dawna refleksja z „Literackich identyfikacji i oddźwięków”, intuicje Singera, narracyjne zwroty we współczesnej medycynie i naukach społecznych, wykład Nobel Prize in Literature 2025, który sam jest humanistycznym manifestem, i wreszcie nasza własna, łódzka tradycja nagradzania myśli humanistycznej.

    Może za kilka lat ktoś w Sztokholmie powie: „Nobel z humanistyki? To nie jest nowy pomysł. W Łodzi zaczęło się dawno temu.” Na pewno tak nie będzie, ale niech wszyscy pamiętają, że Łódź bywa w awangardzie.

  • Fenomen Muminków — rozmowa — podcast w Radiu Łódź

    Audycja i podcast w Radiu Łódź

    Odsłuchać można tutaj

    Zdjęcie uczestników rozmowy. Od lewej: prof. dr hab. Jarosław Płuciennik (UŁ), dr Sylwia Krzysztofik (PŁ), Marzena Bomanowska (Muzeum Kinematografii w Łodzi), red. Anna Groblińska, dr hab. Alicja Mazan-Mazurkiewicz (UŁ), Rafał Gawin (Dom Literatury w Łodzi. Fot. Sebastian Szwejkowski (Radio Łódź)
  • “Dziewczyna z igłą” – nordycki sukces, który ma wielu ojców

    “Dziewczyna z igłą” – nordycki sukces, który ma wielu ojców

    Zdjęcie na licencji CC. Flickr autor Martyna Niecko

    Obserwatorium Nordyckie donosi: sukces ma wielu ojców…

    Wielkie filmy mają to do siebie, że każdy chce je trochę “przywłaszczyć”. Tak jest też w przypadku Flickan med nålen (Dziewczyna z igłą) w reżyserii Magnusa von Horna, filmu, którego premierę w Szwecji przyjęto z nieskrywanym entuzjazmem. Szwedzka prasa, na przykład dzisiejsza Svenska Dagbladet, zwraca uwagę na stylistyczne nawiązania do Bergmana (na przykład „Persona” 1966, czy „ Milczenie” 1963 i inne…) i klasycznego skandynawskiego kina, natomiast Duńczycy z dumą podkreślają kopenhaskie korzenie tej mrocznej historii inspirowanej prawdziwymi wydarzeniami stamtąd. No i duńskość reżysera. Z kolei w Polsce film budzi zainteresowanie z innego powodu – von Horn studiował w Łodzi, a część zdjęć do filmu powstała właśnie tam. Tudzież w Zgierzu, Wrocławiu i wielu innych polskich miejscach. Literaturoznawcy polscy pewnie będą pytać o Nałkowską czy Twardocha. Słowem: sukces ma wielu ojców, co tylko dobrze wróży tej produkcji. Svenska Dagbladet dało filmowi 5/5.

    Poetycki horror w duchu Bergmana i… polskiego kina

    Jak podkreśla szwedzki recenzent Jon Asp, duński reżyser von Horn wciąga widza w świat zdominowany przez chłód, mrok i napięcie, a jego czarno-białe zdjęcia oddają duszną atmosferę początku XX wieku w sposób przypominający zarówno gotyckie horrory, jak i skandynawskie klasyki. W recenzji Svenska Dagbladet zwraca się uwagę na Bergmanowskie napięcie budowane poprzez długie, surowe ujęcia i twarze bohaterów, które mówią więcej niż same dialogi.

    To, co dla polskiego widza może być szczególnie ciekawe, to fakt, że film swoją poetyką nawiązuje także do najlepszych osiągnięć polskiego kina. Czarno-biała stylistyka, przypominająca Idę czy Zimną wojnę, sprawia, że film ma niezwykle wyrazisty, niemal malarski charakter. Von Horn – który ukończył łódzką Szkołę Filmową i doskonale zna język polskiego kina – zdaje się czerpać z tej samej estetyki: surowość, minimalistyczne kadry, a jednocześnie intensywna emocjonalność bohaterów sprawiają, że Flickan med nålen jest jednocześnie piękne i niepokojące.

    Skandynawska historia, uniwersalna groza

    Historia opowiedziana przez von Horna bazuje na prawdziwych wydarzeniach – w latach 20. XX wieku Dagmar Overbye prowadziła w Kopenhadze dom, w którym przyjmowała niechciane dzieci, ale zamiast zapewniać im opiekę, mordowała je. To przerażająca, a jednocześnie hipnotyzująca opowieść, w której reżyser mistrzowsko łączy realizm z elementami filmowego horroru.

    Szwedzka prasa podkreśla, że von Horn, mimo wyraźnych inspiracji Bergmanem, zbudował własny, unikalny świat, w którym groza nie jest podana wprost, ale sączy się stopniowo – w sposób, który trudno wyrzucić z pamięci. W finale recenzji Svenska Dagbladet czytamy, że reżyser “tworzy uniwersum, od którego nie sposób się oderwać”. To właśnie ta zdolność do budowania intensywnej atmosfery sprawia, że film już teraz budzi zachwyt w różnych krajach.

    Czy Dziewczyna z igłą będzie kolejnym skandynawskim hitem, który podbije międzynarodowe festiwale? Wiele na to wskazuje. Nordycki horror o zbrodni sprzed stu lat, który łączy Bergmanowską psychologię, polską filmową poetykę i gotycką grozę, to kino, które warto zobaczyć.

    „Dziewczyna z igłą”. Gutek Film 2024. Reżyseria: Magnus von Horn. Scenariusz: Magnus von Horn, Line Langebek. Zdjęcia: Michał Dymek. Montaż: Agnieszka Glińska. Scenografia: Jagna Dobesz. Kostiumy: Małgorzata Fudala. Muzyka: Frederikke Hoffmeier. Występują: Vic Carmen Sonne, Trine Dyrholm, Besir Zeciri, Joachim Fjelstrup, Tessa Hoder.

    Ps. Tekst zmieniony i zredagowany ukazał się 25.02.25 jako Łódzko-skandynawski hit filmowy: Ten sukces ma wielu ojców

  • Wycieczka śladami Tove Jansson – Muzeum Kinematografii, Łódź

    Wycieczka śladami Tove Jansson – Muzeum Kinematografii, Łódź

    Zdjęcie autorstwa Joanny Karp (Muzeum Kinematografii).

    Dnia 18 maja 2024 roku zrealizowałem swoją tegoroczną licytację na rzecz WOŚP. W styczniu, podczas aukcji z udziałem Zbigniewa Pietrzaka, wylicytowałem reprodukcję zdjęcia wieloplanu z Muzeum Kinematografii, pierwotnie pochodzącego z łódzkiego studia animacyjnego Se-Ma-For. Do zdjęcia dołączona była „wycieczka śladami Tove Jansson w Łodzi”. Najważniejszym punktem na tym szlaku jest Muzeum Kinematografii, gdzie znajduje się stała wystawa pt. „Pałac pełen bajek”. Tam właśnie można zobaczyć lalki używane do animacji „Doliny Muminków”, produkowanych od 1978 roku w Łodzi, a w piwnicy znajduje się autentyczny wieloplan, który ze względu na swoją wagę nie może być umieszczony wyżej.

    Wspaniali ludzie, którzy szczodrze wylicytowali oprawione w ramę zdjęcie wraz z wycieczką pod moim przewodnictwem, mogli wczoraj skorzystać z wylicytowanej wycieczki. Dzięki uprzejmości Muzeum Kinematografii, mieliśmy możliwość zwiedzenia Muzeum jeszcze przed rozpoczęciem Nocy Muzeów. Atmosfera podczas wycieczki była pełna radości, a zwycięzcy łodzianie okazali się niezwykle mili. Tove Jansson była tematem wielu rozmów, w których uczestniczyła również dyrektor Marzena Bomanowska, znana powszechnie jako wielka fanka świata Muminków.

    Całe wydarzenie było niezwykle udane, a dzięki niemu mogliśmy wspólnie poodkrywać fascynujący świat animacji i twórczości Tove Jansson. I poznać autentycznych łodzian ze swoją fascynującą historią w historycznych wnętrzach Pałacu Scheiblerów.

    A dzisiaj kończę ewaluację kursu w języku angielskim dla studentów sieci UNIC wraz z prof. Pirjo Suvilehto z Oulu University w Finlandii.

    Zdjęcia Joanna Karp, Marzena Bomanowska, Jarosław Płuciennik. (na ostatnim zdjęciu stoimy w towrzystwie Oskara dla filmu „Ida…”

  • Muminki — Łódź — Helsinki

    Muminki — Łódź — Helsinki

    Miałem ostatnio zaszczyt i przywilej przedstawienia swojej koncepcji twórczości Tove Jansson, fińsko-szwedzkiej pisarki, artystki i ilustratorki na konferencji w jej rodzimej Finlandii.

    Zdjęcie autora podczas prezentacji w Salla, Laponia w Finlandii (zasoby własne)

    Wszyscy chyba w Polsce wiedzą, że stworzyła świat Doliny Muminków. Mało kto zdaje sobie w Polsce sprawę, że Łódź ma szczególny tytuł do twierdzenia, że Tove Jansson jest fragmentem jej dziedzictwa kulturalnego. Tak, Łódź-Helsinki to Muminki… Łódź-Helsinki wspólna sprawa. W 1978 roku Tove Jansson odwiedziła nasze miasto, by zaakceptować produkcję polsko-austriacką Muminków animowanych w słynnym studiu filmowym Se-Ma-For. Dzieci polskie podarowały jej Order Uśmiechu.

    Portret Tove Jansson na ścianie Helsinki Art Museum (HAM) fot. JP

    Pytali mnie dlaczego zainteresowałem się twórczością Tove Jansson i Muminkami. Pytają mnie także w Polsce studenci.

    A poza tymi łodzianami można wymienić bardzo dużo powodów zainteresowania nimi: Dolina Muminków przedstawia społeczność złożoną z rozmaitych osobowości, jednak Muminki akceptują wszystkich, nawet osoby teoretycznie straszne, jak Buka, Hatifnatowie, Paszczaki czy Czarnoksiężnik o czerwonych oczach i podróżujący na czarnej pumie… „w końcu ktoś kto jada naleśniki z dżemem nie może być taki zły…”

    Świat Muminków nie tylko jest pełen magii, ale także swoistego humoru i autoironii. Jednocześnie świat ten nawiedzają katastrofy, takie jak powodzie czy komety… nie jest to świat sielanki… jesień Muminków niektórych przyprawia o autentyczny płacz…

    A mimo to zło, to świat Muminków pełen jest dobra, miłości i nadziei. Niekoniecznie naiwnej.

    Na konferencji w Finlandii o tym akurat nie mówiłem. Ale kiedy wróciłem z odległej Laponii, dowiedziałem się, że w Łodzi powstał projekt poszerzenia Szlaku Bajkowa Łódź (koty Filemon i Bonifacy, Reksio, Miś Uszatek itp.) o postać Muminka. Ma on stanąć przy Ogrodzie Botanicznym. Uważam, że jest to świetny pomysł!

    Muminek jest łódzki, Muminek jest nasz… Tove Jansson będzie się uśmiechać ze swoim Orderem Uśmiechu od polskich dzieci! Zagłosujcie państwo na ten projekt! Wybierzcie tolerancyjny świat Muminków, niekoniecznie świat wojen kulturowych… Łódź—Helsinki to Muminki…

    Ulotka z prośbą o zagłosowanie na projekt Dolina Muminków, projekt na podstawie materiałów własnych Muzeum Kinematografii w Łodzi

    PS. Tekst ukazał się 9.10.23 w Gazeta Wyborcza jako Muminek jest łódzki. Więc głosujcie na tolerancyjny świat Muminków

  • Dobra fota z UŁ?

    Dobra fota z UŁ?

    Dobre zdjęcie bywa warte napisania felietonu. Istnieje także już subdyscyplina refleksji kulturoznawczej: etnografia fotografii albo etnografia wizualna. Nie chcę jednak udawać, że moja refleksja tutaj to naukowe rozważania. Ten tekst jest felietonem.

    Felieton mówiony przez autora w podcaście na YouTube, Spotify, czy Google Podcasts, czy Apple.

    podcasty do odsłuchania. Tekst do czytania

    Ostatnio Polskę obiegły starannie wyreżyserowane zdjęcie z posiedzenia Rady Ministrów dnia 27 czerwca. Choć są i tacy, którzy nawet ze względów prawnych zinterpretowali to posiedzenie polskiego rządu jako naradę komitetu wyborczego PiS. Konto twitterowe PiS wymienia jako pierwszego wicepremiera Kaczyńskiego, no bo wiadomo, partia rządzi, nie rząd. To jest wysoce niestosowne i niekonstytucyjne. I nieuczciwe. Od kilku tygodni, a może miesięcy, trwa na dobre kampania wyborcza, mimo że oficjalnie jeszcze się nie zaczęła. I to zdjęcie miało fundamentalne znaczenie w tej kampanii wyborczej, a może w kampanii mającej uczciwe wybory uniemożliwić. 

    Screeny z Twittera i słynne zdjęcie „nowego komitetu wyborczego PiS”

    Ale nie chcę komentować tego bądź co bądź odległego faktu, mającego miejsce gdzieś w Warszawie. Chociaż mamy tutaj też swoiste łodzianum, bo na zdjęciach zamieszczonych na koncie PiS widać także prof. dra hab. Zbigniewa Raua, profesora nauk prawnych, pracującego na Wydziale Prawa Uniwersytetu Łódzkiego, byłego wojewody łódzkiego i obecnego Ministra Spraw Zagranicznych.

    I właśnie ten fakt zestawiony z innym zdjęciem budzi mój niepokój. Jak donoszą lokalne media dwa dni później 29 czerwca odbyło się spotkanie na dyplomatycznym szczycie, spotkanie dwustronne Ministra Spraw Zagranicznych – Zbigniewa Rau i jego odpowiednika z Królestwa Niderlandów – Wopke Hoekstry. Jest to cykliczna tzw. Konferencja Utrechcka, konferencja dodajmy ekspercka, ludzi zajmujących się dyplomacją, nie naukowców.

    Zdjęcie ze strony polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

    Zdjęcie umieszczone na stronach MSZ nie pozostawia wątpliwości: w tle witających się ministrów widnieje Pałac Biedermanna, który w Łodzi jest jednoznacznie kojarzony z Uniwersytetem Łódzkim (został przekazany na własność w 1997 roku i od 2003 r. dobrze mu służy). Jest to najbardziej reprezentacyjny budynek naszego uniwersytetu. W nim odbywają się od wielu lat koncerty, uroczystości, naukowe konferencje. Kilka jednostek UŁ ma tam też swoją siedzibę. (kiedyś działała tam historia sztuki i łódzkie kulturoznawstwo, teraz ma tam także miejsce Izba Pamięci)

    Czy zorganizowanie szczytu ministra Raua w budynku UŁ oznacza, że Uniwersytet Łódzki angażuje się w kampanię wyborczą PiS? Przecież w tym samym MSZ pracuje jako dyrektor dr hab. Jacek Reginia-Zacharski, o którym niedawno pisała Judyta Watoła w Gazecie Wyborczej, że jako promotor z udowodnionym przed komisją dyscyplinarną plagiatem inie powinien być promowany przez ministra. Pisała o tym także Katarzyna Florencką w NaTemat. Rozpisywał się także na ten temat dr hab. Marek Wroński, tropiciel plagiatów, na łamach „Forum Akademickiego”. Ani Czarnek, ani minister Rau nie chcą zobaczyć problemu.

    W tym kontekście wypada mi publicznie zapytać: Czy zgoda na urządzenie spotkania dyplomatycznego w reprezentacyjnym budynku UŁ jest zwykłym działaniem biznesowym? Czy taka zgoda jest zwykłym w świecie akademickim zaangażowaniem we współpracę z otoczeniem społeczno-gospodarczym? Nie wydaje mi się. Mamy kampanię wyborczą i partia PiS robi ją kosztem Uniwersytetu Łódzkiego. Przykro mi jest to stwierdzić. Oburzające praktyki. UŁ jest państwowym uniwersytetem, ale nie jest uniwersytetem rządowym, ani tym bardziej, uniwersytetem jednej partii. Autonomia uniwersytetu nie jest sloganem, to wartość Deklaracji Bolońskiej „Magna Charta Universitatum z 1988 r., której UŁ jest dumnym sygnatariuszem. Nota bene, na październik zapowiadana jest rocznicowa konferencja Magna Charta właśnie w Łodzi na Uniwersytecie Łódzkim. Wchodzenie tak wyraźne w kampanię wyborczą profesora Raua nie jest dobrym znakiem.

    PS. Ważnym też kontekstem jest także uchwała WPiA UŁ, rodzimego wydziału prof. Raua, z 23 czerwca 2023 potępiająca jego poparcie dla niekonstytucyjnej ustawy Sejmu o Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej. Uchwała tutaj

    PS. Zmieniony wpis ukazał się jako felieton 4 lipca 2023 w łódzkiej Gazecie Wyborczej. O kampanii wyborczej. Prof. Płuciennik: Czy Uniwersytet Łódzki angażuje się w kampanię wyborczą PiS?

  • Bloomsday w Łodzi

    Bloomsday w Łodzi

    6 czerwca w Dublinie odbywa się świętowanie Bloomsday, czyli dnia z życia fikcyjnej postaci z Ulissesa Jamesa Joyce’a. Co z Dublinem ma wspólnego 16 czerwca 2023 r. Łódź? W niej działa i mieszka Maciej Świerkocki, tłumacz m.in. Ulissesa i autor wielu książek, m.in. ostatnio „Łodzi Ulissesa” nagrodzonej Nagrodą I Rektora UŁ Tadeusza Kotarbińskiego za najlepszą książkę humanistyczną w 2022. O jedzeniu podczas łódzkiego Festiwalu Dobrego Smaku w Teatrze Komedii Impro na łódzkim Offie rozmawiają Maciej Świerkocki i Jarosław Płuciennik. Jedzenie, seks, zmysły, przestrzeń miasta i co jeszcze… posłuchaj… #bloomsday #jamesjoyce #ulisses #maciejświerkocki #jarosławpłuciennik #festiwaldobregosmaku #łódźulissesa #nagrodakotarbińskiego #uniwersytetłódzki

    Słucha na YouTube albo Spotify (poniżej), albo znajdź na Apple Podcast „Polska Fika”. Szukaj Polska Fika w innych serwisach…

  • Polska Fika Stand Up

    Polska Fika Stand Up

    Co to jest stand-up? Czym różni się od komedii? A od kabaretu? Wszystko to wyjaśnia Krzysztof Skiba w rozmowie z prof. J. Płuciennikiem. Wydanie podcastu z udziałem gościa Krzysztofa Skiby, stand-upera, piosenkarza rockowego, happenera, teatrologa, kulturoznawcy i kabareciarza. Próba dookreślenia gatunku stand-upu… Bez zbędnej teorii.