Program Polskiego Radia po angielsku z moim udziałem (An international edition of Polish Radio)


Program Polskiego Radia po angielsku z moim udziałem (An international edition of Polish Radio)


Wiele się pisze o postępującej na całym świecie polaryzacji stanowisk. Dotyczy to także Polski. Można przypuszczać, że owa polaryzacja wspierana i wywoływana jest przez technikę, i wszechobecną cyfryzację naszego życia oraz rolę platform społecznościowych i mediów w ogólności. Jednak można zobaczyć także zjawiska, które wskazują raczej na budowanie się nowych figur i ich konstelacji. A dotyczy to moje twierdzenie zarówno zjawisk społecznych polskich jak i międzynarodowych. Symbolem nieoczekiwania, zaskoczenia i niepokoju jest oczywiście słynny „czarny łabędź”, o którym już powstały tomy opracowań — wydaje nam się, że łabędzie mogą być tylko białe, jednak nagle odkryta zostaje mała wyspa, na której ludzkość znajduje łabędzie czarne. Ludzkość zabijana była przez bakterie i wydawało się, że tak już będzie, ale wymyślono penicylinę. COVid-19 wystarczająco jasno pokazał nam, że niewyobrażalne stoi ciągle za progiem, że musimy nauczyć się żyć w stanie stałej niepewności, trwałego stanu niekontrolowanego świata. Czarne łabędzie się zdarzają.

Jednym z ciekawych naukowców piszących o konieczności nauczenia się życia z niepewnością jest Hartmut Rosa, niemiecki, znany na świecie i w Polsce, socjolog i politolog, badacz i wykładowca Uniwersytetu Friedricha Schillera w Jenie oraz dyrektor Kolegium Maxa-Webera na Uniwersytecie w Erfurcie. Od 2011 roku jest rzecznikiem grupy badawczej zajmującej się krytyką wzrostu i przyśpieszenia gospodarczego. Jest autorem uznanych współczesnych książek, będących diagnozami współczesności „Beschleugning” (Przyspieszenie) i „Resonanz” (Rezonans). W języku polskim ukazała się eseistyczna książka „Przyspieszenie, wyobcowanie, rezonans. Projekt krytycznej teorii późnonowoczesnej czasowości” (2020).

Według jego najnowszej książki wydanej po szwedzku pt. „Czego nie możemy kontrolować. O naszych relacjach ze światem” (2021) dążenie do kontrolowania świata jest cechą wyróżniającą nowoczesności, jest to modus vivendi, kulturowy sposób życia. Problem oczywiście, że całkowicie znany, zaplanowany i kontrolowany świat byłby po prostu martwy. Bez niepewności nie ma życia. Jednocześnie, jak wskazuje np. filozof kognitywista Peter Gärdenfors, to dążenie do kontroli jest motorem rozwoju wiedzy, wiedza daje wrażenie kontroli rzeczywistości.
Można wskazać, że krytyka pewności siebie, pychy, arogancji człowieka jest odwieczna, świadczy o tym choćby i to, że największym przewinieniem w tragedii greckiej była właśnie hybris, pycha, prowadząca do zaślepienia. W Biblii mamy także „zatwardziałość serc”, która jest niezdolnością do dokonania zmiany, do opanowania się i do nawiązania miłosnych relacji ze światem.

Zwykliśmy myśleć o chrześcijaństwie jako o „pewności wiary”, „rycerzach wiary”, jednak w głównym nurcie jego myśli znajduje się także Søren Kierkegaard, duński filozof, argumentujący w duchu sokratejskim za wątpieniem i niepewnością jako głównym motywie filozofii chrześcijańskiej.
Do takiej postawy nawołuje ostatnio także prymaska bp Szwecji Antje Jackelén, która jest orędowniczką zaangażowania politycznego chrześcijaństwa, ale jednocześnie wychodzenia poza tradycyjne spolaryzowane dychotomie: prawica – lewica. (Zob. DN Debatt. ”De mänskliga rättigheterna måste vara ram för all politik” Dagens Nyheter 19.06.2021)

Trzeba jednoznacznie w tym kontekście wskazać także na ramy kultury europejskiej i światowej, które pozostają poza dyskusją. „Władza polityczna nie jest celem samym w sobie, ale jest narzędziem do uświadomienia sobie w debacie i porozumieniu z innymi tego, co według własnych i partyjnych przekonań jest najlepszą alternatywą.” Pisze Antje Jackelén Bieżąca walka polityczna o czystą władzę dla władzy nie obchodzi chrześcijanina.
Natomiast pryncypia takie jak np. „prawa człowieka” są fragmentem tego pola wspólnego nie podlegającego dyskusji.
Według teolożki i etyczki szwedzkiej prawa człowieka i chrześcijaństwo spotykają się, gdyż „teologia również należy do tego, co nie powinno być definiowane na podstawie skali od prawej do lewej. […] Teologia chrześcijańska nie jest podporządkowana polityce danego kraju, ale musi orientować się w oparciu o biblijne przesłanie Jezusa Chrystusa, które jest interpretowane w każdym czasie i we wspólnocie na całym świecie.
Stanowiska Kościoła w sferze publicznej muszą być zawsze motywowane teologicznie. Może dotyczyć zadawania pytań, które zadaje niewiele osób lub, często razem z innymi, zwracania uwagi na sytuacje podatności na zagrożenia. Może to być wygodne lub niewygodne dla polityków, ale nigdy nie zastąpi ich pracy.”
Drugim argumentem jest to, że „prawa człowieka opierają się na fundamencie, który jest dany przed rozpoczęciem wszelkich obliczeń użyteczności i inteligentnych rozwiązań. Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi w godności i prawach […]. To jest bardzo bliskie podstawowego tekstu tradycji żydowskiej i chrześcijańskiej: pierwszej historii stworzenia, w której mówi się, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz (Rdz 1,27). Ponadto, jak wskazuje druga relacja o stworzeniu, Bóg stworzył człowieka jako istotę relacyjną (Rdz 2,4b-3:7). Z tego wynika stosunek do stwórcy, do stworzenia, do bliźnich i do siebie samego.
Sens życia ludzkiego zawiera się w sieci tych czterech relacji: z najświętszym (większość ludności Ziemi nazywa go Bogiem), z planetą jako ekosystemem, z naszym bliskim lub dalekim bliźnim oraz z samym sobą.
Ten fundament – godność człowieka i jego relacyjność – powinien stanowić ramy i fundament polityki wszystkich stron, a nie odwrotnie.”
Pozwoliłem sobie zacytować to niedawne wystąpienie publiczne prymaski Kościoła Szwecji, gdyż jest mi ono bliskie i czuję naprawdę zagrożenie dla bycia chrześcijaninem w Polsce, w której mieniący się katolikiem (czy aby na pewno chrześcijaninem?) Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek nie dość, że sam odmawia godności sporej grupie współobywateli, braci i sióstr (?) (zob. jego słynne mówienie, że LGBT to nie ludzie), to jeszcze na dodatek pragnie także zadekretować wolność nienawistnego wypowiadania się w przestrzeni akademickiej (tzw. pakiet wolnościowy Czarnka). Pragnienie władzy było obce Chrystusowi Ewangelii. Wydaje się, że Minister Czarnek rugując z listy lektur szkolnych ilustrowaną bajkę Leszka Kołakowskiego o nosorożcu, który chciał latać, robi więcej szkody chrześcijaństwu niż nękany na własnej uczelni (KUL) ks. prof. Wierzbicki, który w duchu ewangelicznym ujmował się za prześladowanymi przez policję i prokuraturę. Tak jak prawa człowieka stanowią o wspólnocie w ramach kultury Zachodu, tak samo nie powinniśmy pozwalać na nietolerancję. Pierwszy Rektor Uniwersytetu Łódzkiego, prof. Tadeusz Kotarbiński, filozof racjonalny i praktyczny, pisał „Gdy ustaje tolerancja dla tolerancji, nastaje tolerancja przemocy.“ To jest powtórzenie stałej myśli demokratycznej: nie ma tolerancji dla nietolerancji, granicą mojej wolności jest krzywda innego. Dla tej właśnie relacyjności, dla tego rezonansu opanuję się i powstrzymam przed mową nienawiści w odniesieniu do kogokolwiek. Jednak jeśli policja i władza będzie używać nienawiści jako narzędzia, niech nie oczekuje łagodności jako odpowiedzi. Noblese oblige. Tutaj nie ma i nie może być symetrii. Upajanie się władzą jest niegodne chrześcijanina i członka kultury Zachodu.


Alexandra Mihai, pracownik naukowy na Wydziale Psychologii i Nauk o Wychowaniu, jak również w Instytucie Europeistyki Uniwersytetu Vrije w Brukseli, określa siebie na swoim blogu jako designerka doświadczeń edukacyjnych oraz pasjonatka tworzenia nowych przestrzeni do nauki w szkolnictwie wyższym; opublikowała ona 18 czerwca swój artykuł w Times Higher Education, w którym postuluje, aby europejskie uniwersytety współpracowały w dziedzinie edukacji online. (THE). „European Universities Should Cooperate on Online Teaching”, 18 czerwiec 2020. Podobne myśli opublikowała wcześniej na swoim blogu w Medium. (Mihai, Alexandra. „Why Are European Universities Not Cooperating More?” Medium, 10 czerwiec 2020.)

Zaczyna Mihai swoją refleksję od podziwu godnej szybkości, z jaką uniwersytety odnalazły siebie w erze „zooomowych wykładów”. Zauważa również jednak, iż przecież czaty i najlepsze nawet prezentacje nie wyczerpują potencjału edukacji online. To wymaga wysiłku i nakładów. Najprościej byłoby połączyć siły.
Ciekawe i słuszne jest spostrzeżenie, że uniwersytety są zachęcane do współpracy w skali międzynarodowej, ale głównie jeśli idzie o sprawy badań naukowych, edukacja pozostaje sferą konkurencji, zwłaszcza w wymiarze międzynarodowym, ale i lokalnym.
Autorka wskazuje na jedną szczególną, lokalną i regionalną inicjatywę o nazwie Virtual University of Bavaria (VUB). Alexandra Mihai podkreśla trwałość tej instytucji (istnieje od dwóch dekad), o czym według niej decyduje kilka czynników:

„Po pierwsze, współpraca jest opcją domyślną: aby uzyskać finansowanie i wsparcie, każda propozycja kursu musi pochodzić od zespołu co najmniej dwóch profesorów z różnych uniwersytetów. Po drugie, doskonalenie jakości odgrywa ważną rolę: sieć zapewnia liczne możliwości rozwoju zawodowego w zakresie uczenia się opartego na technologii, a kursy są oceniane przez zespół ekspertów zewnętrznych. Na koniec nauka online jest integralną częścią strategii instytucjonalnej dla wszystkich uczestniczących uniwersytetów, realizowanej przy wsparciu finansowym VHB.”
Efektem takiem kooperacji jest wytworzenie wysokiej kultury uczenia się online i zrównoważony rozwój wszystkich instytucji. Autorka wskazuje na bawarską instytucję jako na wzorzec dobrych praktyk dla instytucji zrzeszonych w European University Association. Dotychczas przede wszystkim to zrzeszenie interesowało się współpraca bilateralną w obszarze nauki, ale trzeba także zapytać, dlaczego nie edukacji? Współpraca i edukacja pasują do siebie!
Uniwersytet Łódzki odnalazł się w rzeczywistości cyfrowej znakomicie. Właśnie ukończyłem pierwsze magisterium, którego ostatnie akordy wypadły właśnie na czas pandemii. Poprawiałem pracę magisterską nanosząc swoje poprawki a następnie udostępniając ekran z nimi magistrantce. Świetnie sprawdziło się wydarzenie o nazwie Egzamin magisterski na Teamsach. Wcześniej APD bardzo dobrze się sprawdziło. No i Elektroniczny Obieg Dokumentów sprawił, że protokół został podpisany błyskawicznie przez całą komisję. No i jesteśmy w nowej rzeczywistości.

Cieszę się także, iż kandydat na Rektora Uniwersytetu Łódzkiego prof. Sławomir Cieślak podczas dyskusji programowej odbytej na Teamsach ponad dwa tygodnie temu wskazywał na fakt podstawowy warunkujący wiele spraw w polskim świecie akademickim: nowa ustawa o nauce i szkolnictwie wyższym wymaga od nas współpracy naukowej przede wszystkim międzynarodowej, natomiast świat nauki w Polsce oraz świat edukacyjny to wedle tej Ustawy ostra konkurencja, na poziomie zarówno lokalnym, jak i globalnym.
Cieszę się, że kandydat na Rektora zauważa ten fakt i zapowiada wzmacnianie kooperacji. Musimy wszyscy myśleć w świecie zagrożeń cywilizacyjnych, w świecie kryzysów pandemicznych, katastrofy klimatycznej, kryzysów ekonomicznych o strategiach zapewniających zwielokrotniony zysk w zrównoważonym rozwoju w kooperacji z innymi. Edukacja jest świetnym poletkiem doświadczalnych. Ten fakt wydają się także rozumieć proponowani prorektorzy kandydata.


NAUKA W CZASACH KRYZYSÓW
Żyjemy w czasach co najmniej dwóch kryzysów: (post)pandemicznego i klimatycznego. Z perspektywy długoterminowej nie wiadomo, który jest bardziej dotkliwy, choć nie brakuje opinii, że oba są ze sobą powiązane zjawiskiem globalizacji i panowaniem antropocenu.
Nauka już dawno nie jest (choć można się zastanowić, czy kiedykolwiek była) wieżą z kością słoniową i musi odpowiadać na potrzeby społeczeństwa, stąd konieczność rozwiązywania problemów otoczenia społeczno-gospodarczego. Stąd także np. nowe zjawiska: wszystkie publikacje naukowe związane z COVID-19 były/są natychmiast bezprecedensowo otwierane. Z drugiej strony, rośnie międzynarodowa kooperacja naukowa w wysiłkach rozwiązania szybko kryzysu epidemiologicznego. To są zjawiska, które przyśpieszają.
Jakie dzisiaj mamy główne problemy naukowe?
W moim wirtualnym studiu dzisiaj:
prof. Maciej Zalewski, profesor nauk biologicznych, dyrektor Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii, Dyrektor Katedry Unesco Ekohydrologii i Ekologii Stosowanej na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego.
prof. Monika Marcinkowska, profesor nauk ekonomicznych, specjalistka finansistka i bankowiec, kandydatka do pełnienia funkcji prorektorki ds. nauki w kadencji 2020-2024. Od wielu lat kieruje Katedrą Bankowości oraz Instytutu Finansów na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym. Wieloletnia członkini Komitetu Ewaluacji Naukowej. Jest członkiem organu doradczego Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego (https://eba.europa.eu/), a także członkiem rady najlepszego europejskiego think tanku – Bruegel.
Dr Andrzej Kompa, bizantynista, starożytnik, genealog. Prodziekan Wydziału Filozoficzno-Historycznego UŁ ds. jakości kształcenia w kadencji 2016-2020.
prof. Sławomir Cieślak, profesor nauk prawnych, prorektor ds. kształcenia Uniwersytetu Łódzkiego i specjalista postępowania cywilnego, kandydat na Rektora Uniwersytetu Łódzkiego w kadencji 2020-2024
Szanowni Państwo, czasu mamy mało, my w tym wirtualnym studiu, ale także czasu jest mało w skali globu. Co państwo powiecie naszym widzom, jak nauka może i powinna odpowiedzieć na wspomniane kryzysy?


Mamy czasy (post)pandemiczne, jedna fala zakażeń jeszcze się nie skończyła, a czekają nas według epidemiologów kolejne, większość uczelni wyższych na całym świecie przeszła na tryb zdalny, wiele uniwersytetów na całym świecie ogłasza, że następny rok akademicki będzie także w trybie zdalnym… (np. University of Cambridge ogłosił już kilka tygodni temu, że do końca 2021 roku będzie pracowała zdalnie). Uczelnie w Polsce raczej dobrze poradziły sobie z wyzwaniami cyfrowymi. Jak polskie uczelnie, w szczególności, jak Uniwersytet Łódzki odnajduje się w nowej cyfrowej rzeczywistości? W moim wirtualnym studiu dzisiaj: prof. Sławomir Cieślak, profesor nauk prawnych, prorektor ds. Dydaktyki Uniwersytetu Łódzkiego i specjalista postępowania cywilnego, kandydat na Rektora Uniwersytetu Łódzkiego w kadencji 2020-2024 prof. Tomasz Cieślak, dr hab. nauk humanistycznych, literaturoznawca, prorektor ds. Studenckich UŁ Prof. Tomasz Czapla, dr hab. Nauk o Zarządzaniu (nauki społeczne), prof. UŁ, Dziekan Wydziału Zarządzania prof. Jan Konopacki, neurobiolog, profesor zw. UŁ, kierownik Katedry Neurobiologii.

Uchwała Senatu UŁ 1.06.20 r. niemal jednogłośnie, przy jednym głosem przeciwnym i dwóch wstrzymujących się.
Senat Uniwersytetu Łódzkiego wyraża solidarność ze społecznością Uniwersytetu Śląskiego, zaniepokojoną przesłuchaniami studentek i studentów uniwersytetuprowadzonymi przez prokuraturę. Postępowanie dyscyplinarne wszczęte na Uniwersytecie Śląskim nie zakończyło się, dlatego działania policji i prokuratury muszą być interpretowane jako wywieranie nacisku na niezależne postępowanie dyscyplinarne, jak również na samych pozostających w sporze z wykładowcą studentów.
Autonomia uniwersytetu została potwierdzona w Bolonii w 1988 r. w dokumencie Magna Charta Universitatum. To jest nasz wspólny, europejski fundament. Uniwersytet Łódzki pozostaje sygnatariuszem tego porozumienia kilkuset uniwersytetów europejskich. W myśl tych zasad musimy jednoznacznie stwierdzić, że debata akademicka musi respektować zasady wolności debaty naukowej, która jednak nie może przerodzić się w wymianę mniemań i subiektywnych poglądów. Spór i debata akademicka muszą podlegać zasadom racjonalności, tolerancji i zgody na różnorodność. Przestrzeń publiczna uczelni państwowych nie może być obszarem, w którym dopuszcza się mowę piętnującą jakieś grupy społeczne czy jednostki. Dlatego rozumiemy studentów, którzy poczuli się zaniepokojeni treściami wykładowymi podważającymi te zasady i wyrażamy solidarność z nimi w obliczu działań policji i prokuratury, naruszających autonomię uczelni.



Wczorajszy (3.03.2020) dzień był dla mnie dramatyczny: dowiedziałem się, że reszta tygodnia będzie dla mnie radykalnie inna niż planowałem. Główną wiadomością był ogłoszony i wydany przez JM Rektora Uniwersytetu Łódzkiego zakaz — ważny do odwołania — wszelkich wyjazdów służbowych pracowników i studentów. Miałem właśnie w planach lot w czwartek do Frankfurtu na wielkie międzynarodowe zgromadzenie delegatów z 19 krajów, głównie europejskich. Powrót planowałem w niedzielę.
Lot odwołałem. Wcześniej wybrałem lot zamiast pociągu ze względu na czas. Ale analizowałem też połączenia pociągiem.

Potem rano w środę na zebraniu mojego zespołu projektowego mój kolega Marek ogłosił swoją gotowość zwiększenia wspomagania kryzysowego kursami online. Na wypadek, gdyby sytuacja miała się pogorszyć, więcej zajęć mogłoby się odbywać w trybie e-learningu, albo w trybie wspomagania e-learningiem.

Sytuacja wokół kryzysy pandemicznego jest dynamiczna, coraz więcej głosów na świecie także o wielkich skutkach w gospodarce.
Nie ulega wątpliwości, że kryzys wokół wirusa COVID-19 dotknie także uczelni na całym świecie. Właśnie dzisiaj ukazała się mikroanaliza autorstwa Ellie Bothwell i Anna McKie
w Times Higher Education pt. Być może uniwersytety „będą musiały się pozamykać”, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Podtytuł: Konferencje i wymiany studenckie obcięte w miarę rozprzestrzeniania się Covid-19
Oczywista jest sytuacja w takich krajach jak Włochy, zwłaszcza na Północy, gdzie już pozamykano tamtejsze uniwersytety na razie na dwa tygodnie do 8 marca, bo w tamtych okolicach epidemia jest szczególnie widoczna. Autorki analizy argumentują jednak za ekspertami, że zachodnie uniwersytety powinny być przygotowane na możliwość zamknięcia kampusów w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się nowego koronawirusa, trzeba zacząć planować awaryjnie. Dane liczbowe są bezwzględne: 88 000 osób w ponad 60 krajach zostało zarażonych koronawirusem, podczas gdy ogólna liczba ofiar śmiertelnych z powodu epidemii Covid-19 przekroczyła 3000.
We Włoszech wiele uczelni już przeszło na nauczanie online. Pracownicy ciagle przychodzą do pracy, studenci mogą także ich odwiedzać.
Amerykańscy eksperci z Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom stwierdzają, że instytucje szkolnictwa wyższego powinny rozważyć odroczenie lub anulowanie wymiany zagranicznej studentów ze względu na rozprzestrzenianie się choroby. Uważam ten fakt za wysoce niepokojący i mające wielkie konsekwencje dla modeli kultury i polityki kulturalnej w różnych krajach.
Eksperci z Wielkiej Brytanii wypowiadają się w podobnym tonie, zwłaszcza Ci specjalizujący się w epidemiologii statystycznej.
Rządy apelują raczej o rozwagę i indywidualizowanie podejścia. THE cytuje Mike’a Barera, profesora mikrobiologii klinicznej na Uniwersytecie w Leicester, który testuje specjalne inteligentne maski na twarz i on powiedział: „jeśli instytucje potrafią dobrze zarządzać zachowaniem, mogą potencjalnie uniknąć zamknięcia”.
Jednak potencjalne zamknięcie na jakiś czas uczelni to tylko jeden, bezpośredni efekt pandemii. Innym, znacznie groźniejszym efektem będzie znaczący wpływ na rekrutację na następny rok akademicki. Już w połowie lutego w Australii część uczelni zauważyła, że za bardzo się uzależniła od chińskich studentów i teraz, w obliczu pandemii, zapewne uderzy to uzależnienie szczególnie mocno. „Wiele szkół pozostaje zamkniętych w Chinach, gdzie wybuchła epidemia, a ośrodki testowania języka i wydawania wiz – klucz do wniosków na uniwersytety zachodnie – są również zamknięte.” Pisze THE.

Zatem: świat jest nieprzewidywalny także, jeśli idzie o model uniwersytetu. Nie ulegając panice, musimy cały czas myśleć perspektywicznie: z jednej strony, uczelnie bez umiędzynarodowienia są niewyobrażalne, wymiana studentów i pracowników to jest kluczowy aspekt fukcjonowania republiki uczonych, dlatego nie można rezygnować z tradycyjnego stacjonarnego, a nawet rezydencjalnego modelu uczenia się na kampusach; z drugiej strony zaś, ciągle trzeba rozwijać infrastrukturę i potencjał kadrowy, jeśli idzie e-learning i cyfrowe zasoby edukacyjne. Nie możemy przespać wielkiej zmiany w dzisiejszym zglobalizowanym i ucyfrowionym świecie.
Update 11.03.2020: od dzisiaj, środy 11 marca 2020 Uniwersytet Łódzki odwołuje wszystkie swoje zajęcia. Wcześniej Rektor odwołał większe zgromadzenia.
Update 11.03.2020 od dzisiaj, Ministerstwo zamknęło wszystkie szkoły wyższe na dwa tygodnie.


Latający Holender? Może jednak stąpający twardo po ziemi i umiejący liczyć, myślący i rozumny po prostu?

Siedemnastowieczna legenda o Latającym Holendrze, nieustraszonym i doświadczonym wilku morskim, kapitanie pirackiego statku, przynoszącym śmierć wrogom i zapowiadającym nieszczęście jest bardzo barwna i na pewno mogła stanowić inspirację niejednej historii z kultury popularnej, Piratów z Karaibów chociażby. Jednak ostatnio Holendrzy z tamtejszego Zrzeszenia Uniwersytetów Niderlandzkich (VSNU) ustami ich Prezydenta, Pietera Duisenberga, wyrażają nadzieję, że cały świat zainspiruje się planami ich środowiska akademickiego. Jak zapowiada David Matthews w dzisiejszym THE (3 grudnia 2019 r) „Holendrzy kończą z krótkowzrocznym i stronniczym zogniskowaniem uwagi na badaniach naukowych i ich parametrycznej ocenie. Liczą się teraz wszędzie tylko wyniki, wyniki, wyniki oraz różnie rozumiany, różnie mierzony, często mitologizowany wpływ badań na społeczeństwo (np. Impact Factor).
Propozycja uniwersytetów niderlandzkich nie likwiduje, oczywiście, badań naukowych, ani ich oceny. Jednak bracia i siostry Holendrzy pragną zwrócić uwagę na jakość tych badań, wychodzą także od smutnych konstatacji, że aplikowanie o granty badawcze dzisiaj polega przede wszystkim na programowaniu potencjalnych wyników i mitologizowaniu potencjalnego wpływu tych wyników. Cały projekt polega na opisie tego mechanizmu. Środki, skrupulatność samych badań, jak i rzetelność interpretacyjna, to wszystko odchodzi w cień, staje się tłem jednej czynności badawczej, która prowadzi do wyników. Innymi słowy, Holendrzy chcą położyć kres niskiej jakości badań naukowych i życia uniwersyteckiego, kres makdonaldyzacji uniwersytetów, które masowo nastawione na wyniki badań, zapominają o jakości ich samych oraz innych formach aktywności, jak nauczanie. Zapominają także o nadmiernie obciążonych stresem pracownikach.
Jak podaje THE, od 2021 r. VSNU wprowadzi nowe klasyfikacje stanowisk akademickich i nadal będą one zawierać zarówno elementy badań, jak i nauczania, to jednak „absolutnie będą się różnić od tego, czym są dzisiaj”.
— nie będzie nacisku na sukces możliwie największy przez 40 rokiem życia;
— nie będzie potencjalnie otwartej na nieskończoność listy publikacji, będzie trzeba ograniczyć listę do 10 najlepszych przy aplikowaniu o granty;
— nie będzie presji publikowania w czasopismach przed osiągnięciem magisterium, doktoranci będą poddawani mniejszej publikacyjnej presji;
— nie będzie już tej swoistej kultury zarządczej „odhaczanie na liście zadań”;
— zakazano używania wskaźników „h” i czynników wpływu (Impact Factor) czasopism w ocenie pracowników.
Holendrzy obiecują także nacisk na instytucje rankingowe, aby te uwzględniały w większej mierze edukację, kulturę, jakość badań.
Holendrzy znani są z anegdoty, że oddali bez walki Nowy Amsterdam, który zamieniony został na Nowy York. Nie zrobili tego bezinteresownie. Raczej uzyskali inne prawa handlowe oraz uznanie praw do Surinamu. Teraz ich projekt „Przestrzeń dla talentów każdego pracownika akademii” może stać się natchnieniem dla rozumnych. To rozumność i wysoka jakość badań przyświecają temu projektowi.

Chciałbym kiedyś dożyć takiego czasu, kiedy nie będziemy naśladować przebrzmiałych idei Zachodu, tylko to, co wartościowe. Rozumność i dobra jakość to są wartości, które warto przyswajać. Reforma wprowadzona ostatnio w Polsce przez ministra Gowina jest bezduszna i nierozumna. Wiele zła się wydarzy przez nią i jej technokratyczne wykonania.
Gdybym miał wpływ na zarządzanie uczelniami, na pewno wpatrywałbym się w holenderskie wzory w tym opisanym przeze mnie kontekście. To jest jeszcze jeden przykład realizacji ideałów „uważnej nauki”, „jakościowego badania”, „przyjaznego uniwersytetu”, „kreatywnego środowiska pracy”, kultury edukacyjnej, misji uniwersytetu. W zupełnej niezgodzie z inicjatywą tzw. IDUB (Inicjatywa Doskonałości — Uczelnia Badawcza), która prowadzić będzie do niewiarygodnej polaryzacji świata akademickiego i niedowartościowania innych niż badawcze obszarów akademickiej aktywności. W istocie reforma ta wprowadza walkę z polską nauką i polskim światem akademickim.

To jest krótkie omówienie idei niemieckiej strategii doskonałości i polskich tzw. „uniwersytetów badawczych”.
„Nie mamy Harvarda, nie mamy budżetu Harvarda, i co nam Pan … zrobisz?”
Prof. Michael Hartmann mocno krytykuje niedawne zmiany w systemie wyższej edukacji w Niemczech i przyjęcie, bardzo podobnego do polskiego, „systemu doskonałości naukowej”, w którym wybrane uniwersytety będą dostawać większe sumy z publicznej kasy na rozwój badań naukowych, żeby mogły gonić elitę uczelni światowych, takich jak Harvard czy Cambridge. Po niemiecku upragniony tytuł brzmi „Exzellenzuniversität“. Po polsku „uczelnia badawcza”.

Według danych Johannesa Göbela (Göbel, Johannes. „Najbardziej renomowane uniwersytety”. deutschland.de, 30 wrzesień 2019, https://www.deutschland.de/pl/topic/wiedza/oto-niemieckie-uniwersytety-doskonalosci.) „uniwersytety doskonałości istnieją zarówno w milionowych niemieckich metropoliach, jak też w mniejszych miastach studenckich. Związek Uniwersytetów Berlińskich łączy Wolny Uniwersytet, Uniwersytet Humboldta, Uniwersytet Techniczny i Szpital Uniwersytecki Charité, tworząc sieć doskonałości. Ponadto istnieją następujące uniwersytety doskonałości: RWTH Aachen, Uniwersytet w Bonn, Uniwersytet Techniczny w Dreźnie, Uniwersytet w Hamburgu, Uniwersytet w Heidelbergu, Instytut technologii w Karlsruhe (KIT), Uniwersytet w Konstancji, Uniwersytet Ludwika i Maxksymiliana (LMU) w Monachium i Politechnika w Monachium oraz Uniwersytet w Tybindze.”
Niemiecka tzw. strategia doskonałości istnieje oficjalnie od 2016 r. Czy Polska poszła w ślady Niemiec?

Niemiecki socjolog Michael Hartman znany jest w Niemczech z krytyki systemów opartych na dogmatycznym neoliberalizmie, uderza w te systemy za tworzenie nieosiągalnych elit. Co więcej, argumentuje on, że takie kreowanie nierówności, pogłębianie ich, to główna przyczyna wzrostu populizmu na świecie. Przestrzega przed tym. O jego postawie i krytyce pisze David Matthews w THE 11 listopada 2019 r. w artykule „German excellence strategy ‘risks creating closed social elite’”. (Matthews, David. „German Excellence Strategy ‘Risks Creating Closed Social Elite’”. Times Higher Education (THE), 11 listopad 2019). Niemcy do tej pory były znane w zakresie wyższej edukacji z egalitaryzmu. Sam pamiętam, jak rozczytywałem się w analizach wykazujących, że okrzepłe uniwersytety tradycyjne, te najlepsze jak Heidelberg, wcale nie najlepiej wypadały w różnego typu parametryzacjach, że największą energię pokazują mniejsze i mniej elitarne ośrodki z dużymi pokładami ambicji. Co więcej kryteria doboru nie do końca są kompatybilne z różnymi innymi podejściami parametryzacyjnymi: w U-Multiranku przygotowanym na zlecenie Komisji Europejskiej nie tylko te Doskonałe są dobrze ocenianie, a liczyło się tam nauczanie i uczenie się, badania naukowe, transfer wiedzy, orientacja międzynarodowa i zaangażowanie regionalne — według tych kryteriów pięć niemieckich uczelni osiągnęło najlepsze wyniki, spośród tych, które nie zostały wybrane jako „uniwersytety doskonałości”.
„Reformy” w Niemczech, które kopiuje u nas Minister Gowin, zapatrzone — paradoksalnie, bo te systemy nie są kompatybilne — w systemy amerykańskie i francuskie, w których nieliczne, elitarne instytucje naukowe funkcjonują jako główna baza kadr zarządzających w tych krajach (pierwsza liga w USA oraz centralna kuźnia kadr we Francji). Wszystkie niemieckie uniwersytety są do tej pory w pewnym sensie elitarne. System federalny — system oparty na ideach decentralizacji władzy i lokalnej samorządności — spowodował równomierne rozłożenie dofinansowania do uczelni w Niemczech. W lipcu tego roku 10 instytucji i jedno konsorcjum uzyskało status „doskonałości” i powiększą swoje budżety o prawie 150 milionów Euro ekstra (każdy doskonały uniwersytet jest wart 15 mln Euro więcej każdego roku!). W oczach studentów, absolwentów i potencjalnych studentów te instytucje już zyskały wymiar elitarności.
Profesor Hartmann wskazuje, że w Stanach Zjednoczonych absurdalne sumy za uczenie się w elitarnych uczelniach powodują praktyczne ich zamknięcie dla społeczeństwa. Nie ma „równych szans” w Stanach Zjednoczonych, jest to amerykański mit. A na dodatek budżet Harvarda nie jest w żaden sposób porównywalny do żadnego, najbardziej elitarnego uniwersytetu niemieckiego. (jego majątek w 2015 r. to 37,6 mld dolarów, to jest prawie 146 mld złotych, zaś roczny budżet najbogatszego Uniwersytetu Warszawskiego to 1,5 mld zł)
W Japonii i Francji dysproporcje nie są aż tak uderzające, jednak wszędzie elitarność jest krytykowana ze wszech stron. To jest zło powodujące destabilizację na świecie. Czy nie powinniśmy jako społeczeństwa uczyć się na lekcji „żółtych kamizelek”?

Idąc w ślady Niemców, jeśli idzie o wprowadzania tzw. reformy Gowina, bo taki ma sens konkurs na tzw. uczelnie badawcze, czy nie ryzykujemy pogłębienia się różnic między Polską A, Polską B, Polską C? Czy studenci z biednych rodzin będą mogli dostać wysokiej jakości edukację? Sama nazwa „uczelnie badawcze” jest absurdalna z punktu widzenia jakości kształcenia, nie ma dobrej edukacji bez prowadzenia badań, podział na pracowników badawczych i edukacyjnych jest zerwaniem z oświeceniowym ideałem uniwersytetu Humboldtowskiego. Czy możliwy będzie za kilka lat awans społeczny w Polsce? Reforma Gowina nie zrobiła nic, aby wprowadzić mobilność naukową wewnątrz Polski i wydaje się na świetnej drodze, wręcz na autostradzie do piekła, do zabetonowania elit w Polsce, awans społeczny młodych będzie bardzo utrudniony, jeśli ktoś nie będzie miał szczęścia i urodzi się poza finansową elitą. Smutne… W tym nadchodzących latach wedle Ministra Gowina „jeszcze bardziej nie da się dać więcej, niż można było dać w ubiegłej kadencji” (choć wtedy także nie zwiększono finansowania wyższego szkolnictwa, cytuję z pamięci). Ten neoliberalizm nie ma nic wspólnego z humanistycznymi w genezie zasadami sprawiedliwości Johna Rawlsa. To prawo na pewno nie stoi po stronie sprawiedliwości.
„Nie mamy Harvarda, nie mamy budżetu Harvarda, i co nam … zrobisz?”

26 października 2019 r. opublikowałem swoje 9,5 tez na temat Uniwersytetu Zapraszam do lektury
