Alexander Stubb, prezydent Finlandii, zyskał miano „szeptacza” (zausznika) Trumpa (fot. lic. Depositphotos)
Zełenski w czerni, Stubb na greenie, list żony do Melanii – polityka dziś to teatr imponderabiliów. A Nawrocki? Zamiast być „szeptuchą Trumpa”, zostałby co najwyżej „sapaczem” na siłowni.
Polityka międzynarodowa coraz częściej rozgrywa się w świecie imponderabiliów – rzeczy pozornie lekkich, nieważkich, a jednak decydujących o obrazie i sile przywództwa. Wystarczy spojrzeć na ostatnie dni: Wołodymyr Zełenski zakłada czarny garnitur (zachowując jednak swój styl) i wręcza Donaldowi Trumpowi list od żony – prosty gest, który na chwilę przejmuje inicjatywę w medialnym spektaklu. Alexander Stubb, prezydent Finlandii, gra w golfa z Trumpem i zyskuje w oczach szwedzkich komentatorów miano „Trumpviskaren” – tego, który potrafi szeptać byłemu prezydentowi do ucha w chwilach, gdy dyplomacja formalna zawodzi. (tak jakby „ucho Trumpa”, czyli zausznika, albo zaklinacza, szeptuchy)
A Nawrocki? No cóż. Polski prezydent marzy pewnie, by i do niego przylgnęła taka etykieta. Problem w tym, że jego naturalnym środowiskiem są raczej ustawki kibolskie, ring bokserski i siłownia niż pole golfowe. Trumpa można próbować przekonać na greenie (część pola golfowego wokół dołka) albo ująć symbolicznym gestem – ale nie imponując liczbą wyciśniętych kilogramów na ławce. Nawrocki mógłby być co najwyżej „szeptaczem” na siłowni, a nie w Białym Domu.
W epoce, gdy polityka staje się teatrem gestów, ubrań i rytuałów, Nawrocki pozostaje uwięziony w estetyce ciężaru – dosłownego i metaforycznego. A tymczasem prawdziwa gra toczy się gdzie indziej: w eleganckim niekonwencjonalnym czarnym garniturze, w dyskretnym liście i w cichym szeptaniu na polu golfowym.
Typowy green i spotkanie golfiarzy (lic. Depositphotos)
Nowe słowo w Polsce i w angielszczyźnie: plandemia i skamdemia
Według Słownika Języka Polskiego
pandemia to
1. «epidemia obejmująca swym zasięgiem bardzo duże obszary», inaczej: „nazwa epidemii o szczególnie dużych rozmiarach, obejmującej kraje, a nawet kontynenty.”
Z greckiego pandemia oznacza „cały lud”, jak podaje „Słownik wyrazów obcych”, pochodzi to słowo od od ‚pandemos’ „powszechny, należący do całego ludu”.
I to użycie spotykamy najczęściej, ale jest też drugie:
2. «idealny sojusz wszystkich narodów, żyjących w pokoju i wzajemnej zgodzie»
To jest zaskakujące użycie, niemal paradoksalne, bo jest też trzecie, bardzo od tego drugiego inne skojarzenie:
3. pandemonium: piekło, kompletne zamieszanie, chaos, anarchia, sądny dzień, istny koniec świata, ogłuszający zgiełk, tumult.
Jeden z przydomków Afrodyty to Pandemos jako opiekunki kobiet upadłych, oznaczała także nierządnicę. W „Raju utraconym” Johna Miltona „pandemonium” to stolica piekieł występująca na końcu Księgi I Raju utraconego (1667). Architektem Pandemonium był Mulciber. Demony zbudowały go w około godzinę, ale znacznie przewyższał wszystkie ludzkie pałace i siedziby. Był złoty.
Upadły anioł, symbol pandemonium (lic. Depositphotos)
Na stronach „Tajemnice świata” jednak pandemia widziana jest jako fałszywa pandemia, i nazywana jest czasem w sieci „plandemią”: CZARNE CHMURY NAD SIECIĄ 5G PRZYKRYTE FAŁSZYWĄ „PANDEMIĄ” KORONAWIRUSA https://www.tajemnice-swiata.pl/falszywa-pandemia/
Podobne teorie spotkać można na różnym forach blogerów youtubowych.
Od II połowy kwietnia 2020 coraz więcej ludzi szuka w sieci Internet wyjaśnienia, co znaczy słowo „plandemia” albo angielskie „plandemic”. Wcześniej oba wyrażenia nie istniały.
Strona The Economist, ilustracja do artykułu o pandemii, zrzut ekranu JP
Pisze się o plan- i skamdemii, bo zwolennicy spiskowych teorii przejmują rząd dusz nad tymi, którym z jakichś powodów nie podoba(ło) się totalne zamknięcie całego niemal świata w okresie od marca do końca maja 2020 r. Jak pisze redakcja międzynarodowa The Economist, poglądy tych protestujących są często śmieszne; ale konsekwencje bywają poważne”.
Zamknięcie (ang. lockdown) stało się poważnym problemem dla całych społeczeństw. Nie ma co z tym dyskutować. W wielu miejscach na świecie stosowano metody na pograniczu prawa, bądź całkiem bezprawne. Przypomnę, jakoś o tym się zapomina, że w Polsce jedne z najdrastyczniejszych ograniczeń wolności obywatelskich (takie jak domowe kwarantanny niemal całego społeczeństwa, zakaz wchodzenia do lasów, zakaz przemieszczania się) wprowadzono z pogwałceniem Konstytucji RP, która wymagałaby w takich sytuacjach wprowadzenia stanu nadzwyczajnego, konkretnie klęski żywiołowej. Bezprawne były wybory w maju, które się odbyła, a jednak nie odbyły… Dlatego nie dziwi ani trochę opór niektórych obywateli. Choć motywacja tego oporu bywa, niestety, dziwna. I groźna.
Po wprowadzeniu złagodzenia restrykcji, objawił się opór także na ulicach.
Jednak faktycznie zaskakuje treść tych protestów na całym świecie: w Rzymie, w brytyjskich miastach, w tym w Edynburgu i Sheffield, w Australii, w tym w Melbourne. Także dziesiątki tysięcy Niemców w Berlinie. W Polsce przeciwko zamknięciu gospodarki protestowali w swoim czasie przedsiębiorcy. Jak wskazuje the Economist w protestach nie ma jednolitości, można powiedzieć, to istne pandemonium: „antyszczepionkowcy”, aktywiści anty-5G protestujący przeciwko inwigilacyjnemu, policyjnemu państwu, antymaseczkowcy, ale także skrajna prawica z flagą dawnego imperium niemieckiego sprzed 1918 r.
Zgromadzenia naruszały prawo przeciwko zgromadzeniom, bo było na nich np. w Londynie ponad 30 osób.
Temu wszystkiemu towarzyszy przekonanie, że wirus „„nie jest chorobą zakaźną o dużych konsekwencjach”, ale został wykorzystany w „operacji psychologicznej” mającej na celu zamknięcie gospodarki w interesie wielkich korporacji, takich jak firmy farmaceutyczne i telekomunikacyjne. I w tym kontekście pojawia się właśnie nowe słowo: „plandemiczna epidemia”, pandemia to jest realny i niebezpieczny, ale umyślny spisek niektórych złych ludzi lub rządów, mających na celu zarobienie ogromnych pieniędzy albo narzucenie lub rozszerzenie dyktatury. (Taka opcja będzie też prawdopodobnie w Polsce.)
To, że niektórzy celebryci i naukowcy przewidywali wystąpienie pandemii (m.in. cytowany przeze mnie Nassim NicholasTaleb, autor bestselerowego „Czarnego łabędzia”), powoduje, że postrzega się ich jako wiedzących więcej, a nawet jako inspiratorów całego zamieszania. Spotkało to Billa Gatesa, współzałożyciela firmy Microsoft i czołowego filantropa. „Według ankiety przeprowadzonej przez YouGov i Yahoo News, ponad jedna czwarta Amerykanów i 44% Republikanów uważa, że Gates chce użyć szczepionki Covid-19 do wszczepienia mikroczipów pod skórę ludzi. Przemówienie, które wygłosił w 2015 roku, w którym argumentował, że „jeśli cokolwiek zabije ponad 10 milionów ludzi w ciągu następnych kilku dziesięcioleci, prawdopodobnie będzie to wysoce zaraźliwy wirus, a nie wojna”, było oglądane na YouTube ponad 30 milionów razy. Dla wielu jest to dowód winy.”
Symbol spisku ponadpaństwa Q (lic. Depositphotos)
Również dziwaczna teoria spiskowa wspierająca Donalda Trumpa „QAnon”, jest przywoływana w tym kontekście. Zgodnie z nią prezydent Donald Trump prowadzi tajną wojnę z elitą czczących diabła pedofilów. (Kiedyś naczelną burdelmamą pedofilów miała być Hillary Clinton, która w kampanii wyborczej była oskarżana o prowadzenie pizzerii pod przykrywką).
Bardzo charakterystyczne, że o Polsce ta legendarna postać Q, która jest źródłem różnych spiskowych teorii, wypowiedziała się chyba tylko raz, jak podaje Wikipedia: „Według Q Narodowy Bank Polski jest rzekomo kontrolowany przez rodzinę Rotschildów, która w świetle całej teorii konspiracyjnej propagowanej przez Q stanowi jeden z kilku głównych rodów sterujących organizacją przestępczą z którą walczy administracja Donalda Trumpa.” Nic dziwnego, że tutaj, w kraju takim jak Polska, mamy antyżydowski spisek w tle.
The Economist wskazuje na niebezpieczeństwo takich marginalnych, ale głośnych grup: „mogą być wykorzystywane przez inne siły polityczne, ” (skrajna prawica), żywią się innymi podziałami „wojny kulturowej”, „pozostawiając społeczeństwo bardziej podzielone w czasie, gdy wspólne zagrożenie mogło je połączyć. Noszenie maski powinno być środkiem ostrożności dla zdrowia publicznego, a nie polityczną odznaką.”
Po trzecie, kompromitują często właściwy krytycyzm względem państwa, wykorzystującego „kryzysy”, „wstrząsy” dla własnych celów i własnej agendy.
„Ks. Dominik Chmielewski jest twórcą i duchowym przywódcą istniejącej od kilku lat formacji Wojowników Maryi, w której mogą działać wyłącznie mężczyźni. Jej członkowie mówią o sobie, że są armią Boga.”
Zatem nowe słowa czasami są niewinne, ale mogą być także niebezpieczne, tak jak skrajnie niebezpieczni są antyszczepionkowcy, choć płaskoziemcy już mniej, bo ich teorie nie wpływają tak bardzo na praktykę społeczną, jak antyszczepionkowców. Jednak w powszechnym pandemonium wywołanym pandemią, te radykalne grupy stają się bardzo widoczne, zaś hasła coraz głośniejsze. Dlatego uważajmy na słowa.
Jarosław Płuciennik
PS. Artykuł zmieniony nieco ukazał się 11 września 2020 w Tygodniku Łódź, Gazety Wyborczej, w wydaniu papierowym.
PS2. Artykuł ukazał się także na stronach internetowych Gazety Wyborczej 12 września. W dniu, w którym w Warszawie odbyła się manifestacja antymaseczkowców.
Ja się ciągle uczę, czytam gazety i się uczę. Sięgam po aplikację Duolingo w smartfonie i się uczę.
Fot. Licencja Depositphotos. Fragment artykułu z Dagens Nyheter dzisiaj 5.04.20 godz. 17:32. Tak nas widzą. Michael Winiarski: „Wybory w środku pandemii staną się ponurym żartem”
Dzisiaj postanowiłem poćwiczyć się w przekładzie z języka szwedzkiego. Dagens Nyheter opublikował dzisiaj artykuł o sytuacji w Polsce i postanowiłem poćwiczyć się w tłumaczeniu maszynowym. Skorzystałem z programów i poprawiłem je. Efekt nie jest bardzo zachwycający, ale dobrze jest się ciągle doskonalić. Szybkość jest ważna, ale jakość także.
Ja się ciągle uczę, czytam gazety i się uczę.
OTO TO MOJE TŁUMACZENIE, proszę o uwagi. Ja się ciągle uczę…
W poniedziałek polski parlament zagłosuje nad ustawą, która oznacza, że wybory prezydenckie w dniu 10 maja powinny odbyć się tylko w głosowaniu korespondencyjnym. Jeśli propozycja zostanie odrzucona, prawicowy rząd może się rozpaść. Zagraniczny komentator DN Michael Winiarski odpowiada na trzy pytania o to, co to znaczy.
Dlaczego rządzący Polską chcą wyborów prezydenckich w trakcie szalejącej epidemii koronawirusa?
Z powodów czysto politycznych. Rządząca prawicowa i nacjonalistyczna partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) oraz jej lider Jarosław Kaczyński postrzegają pandemię koronawirusa jako stosowną okazję do uzyskania władzy absolutnej. Dlatego chcą teraz przeprowadzić wybory za wszelką cenę – jest to szansa, która może nigdy nie wrócić. W tej sytuacji UE też nie będzie się tym przejmować. Wzorem do naśladowania jest premier Węgier Viktor Orban, który wykorzystał kryzys koronawirusa, by uchwalić ustawę, dającą mu uprawnienia dyktatorskie. PiS twierdzi, że partia chroni demokrację i że głosowanie korespondencyjne powinno oznaczać, że wybory nie będą stanowić ryzyka infekcji. Opozycja uważa, że Kaczyński jest w trakcie próby zamachu stanu. Dlatego największa partia opozycyjna Platforma Obywatelska (PO) wzywa obywateli do bojkotu wyborczego 10 maja,
Polska jest w dużej mierze sparaliżowana epidemicznym kryzysem. Czy wybory mogą być zatem uczciwe i wolne oraz uznane za legalne?
Nie, tak odpowie każdy bezstronny sędzia. Wybory takie staną się jak ponury żart, podobnie jak w czasach komunizmu, kiedy istniała tylko jedna partia. Ponadto zmiana prawa wyborczego na więcej niż sześć miesięcy przed wyborami jest niezgodna z Konstytucją. Tylko obecny prezydent Andrzej Duda prowadzi kampanię wyborczą, a kandydaci opozycji są niewidoczni w państwowych mediach. Większość ekspertów, zarówno medycznych, prawnych, jak i politycznych, uznawała w ciągu ostatnich 24 dni za oczywiste, że wybory prezydenckie nie mogą i nie powinny zostać przeprowadzone 10 maja. Tak też sądzi 90 procent Polaków. Frekwencja będzie historycznie niska, może nawet 10 procent. Nie jest możliwe stworzenie bezpiecznego i wiarygodnego sposobu głosowania z ludnością w kwarantannie – i to Poczta Polska zajmie się głosowaniem, a nie komisje wyborcze. Tak więc prezydent, który „wygra”, zyska wyjątkowo niską legitymację.
Jaka jest alternatywa?
Wybory mogą zostać przełożone. Wyglądało to tak, jakby już mogło się tak stać. Jarosław Gowin i jedna z koalicyjnych partii rządowych, powiedziały już w piątek, że nie zgodzi się na wybory 10 maja. Jego propozycja polegała na przesunięciu wyborów na dwa lata i przedłużeniu kadencji prezydenta Andrzeja Dudy z pięciu do siedmiu lat. Stawia to Kaczyńskiego w trudnej sytuacji; bez 18 posłów Gowina rząd PIS traci większość.
Ale w ten weekend ujawniono informacje, że Gowin mógł zmienić danie i poprze ustawę PiS o wyborach 10 maja drogą głosowania pocztowego. Rząd PIS przetrwa wówczas kryzys. Chyba że nastąpi polityczne trzęsienie ziemi o nieprzewidzianych konsekwencjach.
Tak to właśnie wygląda moje tłumaczenie. Możecie mnie poprawiać. Szczególnie tę metaforę: „wybory w środku epidemii będą jak ponury żart”. Jestem otwarty, ja się ciągle uczę.
Witraż z siedziby Akademii Muzycznej w Łodzi przy ul. Gdańskiej
Święto Łodzi i orgia umysłów
(26-28 lipca 2019)
Zbliżają się 596 urodziny Łodzi. Będzie mnóstwo imprez, głównie na Piotrkowskiej. Władze miasta bardzo serdecznie zapraszają na obchody tysiące łodzian. Planowane są imprezy dla dzieci, imprezy sportowo-rekreacyjne, pokazy filmowe, koncerty, tańce, hulanki, swawole.
Biblioteka Miejska wraz z Uniwersytetem Łódzkim przygotowują
strefę promującą czytanie książek (w sobotę 27.07.29 przy ul. Zamenhofa).
Biblioteka zapewni atrakcje dla dzieci, m.in.: zabawy i konkursy. Będzie można
też wymieniać się książkami za darmo i poleżeć na Piotrkowskiej na
przygotowanych leżakach, podczas gdy pracownicy i wykładowcy UŁ czytać będą na
głos fragmenty „łódzkich” książek.
Chciałbym przy tej okazji zaprosić do lektury łodzianina
Karla Dedeciusa.
Śp. Karl Dedecius (1921-2016) był honorowym obywatelem Łodzi i doktorem honoris causa Uniwersytetu Łódzkiego. Urodził się tutaj, uczył w gimnazjum, z Łodzią łączyło go wiele. Przy okazji święta Łodzi warto przypomnieć jego postać, bo jak mało kto przyczyniał się do pokoju w Europie drobnymi swoimi sprawami tłumacza, teoretyka tłumaczenia oraz popularyzatora kultury polskiej i rosyjskiej w niemieckim kręgu językowym.
Sprawy związane z językami obcymi były dla niego żywe. Przekład
stanowił filozofię życia i działania. W swojej „Sztuce przekładu” z
1999 r. pisze w pierwszym akapicie:
„Tłumaczami jesteśmy wszyscy. Nawet jeśli nie tłumaczymy
książek, lecz wygłaszamy mowy, wydajemy sądy, załatwiamy interesy, stanowimy
prawa. Zawsze jesteśmy wtedy tłumaczami. Przekładamy bowiem swoje myśli na słowa,
a słowa na rozum adresatów.” (Szkiełko tłumacza, 2013: 261)
Tłumaczenie innymi słowy to humanizm polegający na tym, że
zbliżamy się do rozumu i ciała adresatów tego, co robimy i mówimy, czy piszemy.
Tłumaczenie jest zbliżeniem się do ludzi.
Tłumacz jest przyrównany z jednej strony do najwyższego kapłana — Pontifex maximus — Budowniczego Mostów — z drugiej zaś — za Horacym — do tłumacza bogów, pośrednika między światem boskim i ludzkim.
Jednak tłumaczenie ma przyziemny cel: budować mosty między
poszczególnymi umysłami, tak żeby panował pokój między narodami i pojednanie.
„Język, tworzywo, z którego my tłumacze budujemy mosty,
jest ze swej natury budulcem porozumienia. Tam gdzie rodzi nieporozumienie,
jest sługą nadużycia”. (Tamże 262) Ta sztuka budowania mostów jest trudna,
jest przeciwieństwem mowy nienawiści, „walczących słów” (wg J.
Butler). Tłumaczenie, zwłaszcza literackie, służy zbliżeniu umysłów, a tym
samym jest tych umysłów obcowaniem, co jest ex definitione komunią, łac.
Communitas, czy universitas. (266)
Sednem posłania tłumaczy jest zbliżenie poprzez syntezy,
czasami niezwykle trudne, syntezy przeciwieństw. „W wyższych stadiach
rozwoju bowiem przeciwieństwa nie zwalczają się, lecz zwielokrotniają wzajemnie
swoje potencjały, łączą się i tworzą nowe, wyższe syntezy.” (267)
I na koniec: każda czynność tłumacza ma wymiar polityczny, tłumaczenie
literatury pięknej nie jest apolityczne. Cytuje przy tym wiersz „Dzieci
epoki” Wisławy Szymborskiej:
Jesteśmy dziećmi epoki,
epoka jest polityczna.
Wszystkie twoje, nasze, wasze
dzienne sprawy, nocne sprawy
to są sprawy polityczne.
Chcesz czy nie chcesz,
twoje geny mają przyszłość polityczną,
skóra odcień polityczny,
oczy aspekt polityczny.
O czym mówisz, ma rezonans,
o czym milczysz, ma wymowę
tak czy owak polityczną.
Nawet idąc borem lasem
stawiasz kroki polityczne
na podłożu politycznym.
Wiersze apolityczne też są polityczne,
a w górze świeci księżyc,
obiekt już nie księżycowy.
Być albo nie być, oto jest pytanie.
Jakie pytanie, odpowiedz kochanie.
Pytanie polityczne.
Nie musisz nawet być istotą ludzką,
by zyskać na znaczeniu politycznym.
Wystarczy, żebyś był ropą naftową,
paszą treściwą czy surowcem wtórnym.
Albo i stołem obrad, o którego kształt
spierano się miesiącami
przy jakim pertraktować o życiu i śmierci,
okrągłym czy kwadratowym.
Tymczasem ginęli ludzie,
zdychały zwierzęta,
płonęły domy
i dziczały pola
jak w epokach zamierzchłych
i mniej politycznych.
STRASBOURG, FRANCE – SEP 12, 2018: Rear view of people smoke grenade thrown during French Nationwide day of protest against labor reform proposed by Emmanuel Macron Government
Bo Ars poetica tłumacza jak każda sztuka jest ars amandi, sztuką kochania. Czy sztuka kochania jest tematem politycznym? Bywa że nawet bardzo.
Z okazji Święta Urodzin Łodzi życzę wszystkim łodzianom Uśmiechu
i politycznej sztuki kochania! Tłumaczcie siebie nawzajem, to będzie orgia umysłów…
Źródło cytatów:
Dedecius, Karl. Szkiełko tłumacza i oko poety. Universitas.
Zredagowane przez Andreas Lawaty, Przetłumaczone przez Jacek Dąbrowski i in.,
t. 15, Kraków: Universitas, 2013.