Tag: praworządność

  • Negatywna Opinia Komisji Praw Człowieka i Praworządności Senatu ws. Odwołania 15 Ławników Sądu Najwyższego

    Negatywna Opinia Komisji Praw Człowieka i Praworządności Senatu ws. Odwołania 15 Ławników Sądu Najwyższego

    Dzisiaj w Senacie Rzeczypospolitej Polskiej odbyło się kluczowe posiedzenie Komisji Praw Człowieka i Praworządności, które zakończyło się znaczącym zwycięstwem dla 15 ławników Sądu Najwyższego. Komisja wydała negatywną opinię w sprawie wniosku Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, dr hab. Małgorzaty Manowskiej, o ich odwołanie.

    Cieszy mnie to także, bo byłem jednym z tych ławników, zwanych czasami wyklętymi.

    Decyzja ta jest istotnym krokiem w obronie praworządności w Polsce. Komisja nie zgodziła się z argumentacją, że ławnicy, odmawiając orzekania z sędziami wyłonionymi przez Krajową Radę Sądownictwa po 2017 roku (tzw. neo-sędziami) w nieprawnych izbach SN, powinni zostać odwołani.

    Przewodniczący Komisji, senator Marcin Karpiński, podkreślił: „Podjęliśmy jedyną słuszną i racjonalną decyzję. (…) Nie możemy krytykować ludzi za to, że chcą postępować praworządnie i realizować nie tylko literę, ale i ducha prawa”. Senator dodał, że nie można pozwolić, aby „wybrani zgodnie z prawem ławnicy byli szykanowani”.

    W posiedzeniu Komisji, oprócz senatorów i ławników, udział wzięli także eksperci, w tym: prof. Ewa Łętowska, b. rzecznik praw obywatelskich, prof. Wojciech Sadurski z Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Agnieszka Bień-Kacała z Uniwersytetu Szczecińskiego oraz Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

    Przedstawicielem Pierwszego Prezesa SN na posiedzeniu był prof. Artur Kotowski, pełnomocnik dr hab. Małgorzaty Manowskiej, pracującego na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który argumentował, że ławnik nie ma prawa oceniać, czy sąd jest należycie obsadzony. Zwrócił uwagę, że prawo nie przewiduje środków dyscyplinujących dla ławników, poza możliwością ich odwołania przez I Prezesa SN.

    W imieniu ławników głos zabrał Andrzej Kompa, przewodniczący Rady Ławniczej SN. Podkreślił, że wnioski o odwołanie ławników były składane pod pozorem niewykonywania obowiązków, podczas gdy w rzeczywistości wynikały one z odmowy łamania prawa poprzez orzekanie z neo-sędziami.

    Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, zaznaczył, że konieczne jest przesądzenie, czy osoba pełniąca funkcję I Prezesa SN jest do tego prawomocnie uprawniona. Jeden z ławników wyraził opinię, że nieprawomocnie powołana Prezes SN próbuje odwołać prawomocnie powołanych ławników.

    Decyzja Komisji Praw Człowieka i Praworządności to ważny krok w obronie praworządności w Polsce. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie Senat na posiedzeniu plenarnym.

    Dopisek: Doniesienie zostało napisane na podstawie relacji samego biura prasowego senatu oraz własnej pamięci.

    Zdjęcia w galerii w większości autorstwa JP, ale i Małgorzaty Figi-Tomińskiej

    PS. Ławnicy SN są wzorem dla wielu sędziów i światłem nadziei — to opinia sędziego Krystiana Markiewicza tutaj

  • Obradowała Rada Ławnicza Sądu Najwyższego

    Obradowała Rada Ławnicza Sądu Najwyższego

    Posiedzenie Rady Ławniczej Sądu Najwyższego 28.05. 24

    Z dzisiaj:

    UCHWAŁA
    Rady Ławniczej Sądu Najwyższego II kadencji
    nr 19/2024
    z dnia 28 maja 2024 r.
    w sprawie projektowanych zmian ustawowych, przywracających praworządność w Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym

    Rada Ławnicza Sądu Najwyższego II kadencji, w związku z procedowanym przez Sejm i Senat Rzeczypospolitej Polskiej projektem ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, a także w związku z publiczną i polityczną dyskusją przyszłych analogicznych projektów dotyczących Sądu Najwyższego RP, formułuje następujące stanowisko:

    1. Rada Ławnicza SN przyjmuje z aprobatą i nadzieją działania podjęte dotąd przez Sejm i Senat obecnej kadencji, a także Radę Ministrów RP, w tym zwłaszcza Ministerstwo Sprawiedliwości RP, zmierzające do przywrócenia demokratycznego państwa prawnego. Działania te, widoczne i wymierne, na trwałe zapiszą się w dorobku obecnej władzy ustawodawczej i wykonawczej, których oddanie niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz rzeczywistemu trójpodziałowi władz jest jedyną gwarancją odnowienia polskiego sądownictwa i ponownego zakorzenienia ustroju sądów polskich w wartościach konstytucyjnych, zabezpieczających prawa jednostki do sprawiedliwego sądu. W takich kategoriach Rada Ławnicza SN ocenia całościowo projekt ustawy przewidujący przywrócenie właściwego konstytucyjnie wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa spośród sędziów poprzez sędziów (art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji RP), w udoskonalony sposób, w wyborach bezpośrednich i tajnych, z udziałem Państwowej Komisji Wyborczej.
    2. Jednocześnie Rada Ławnicza SN kategorycznie przestrzega przed przyjęciem ustrojowych rozwiązań, nawet tymczasowych, które dopuściłyby sędziów wadliwie powołanych z udziałem obecnej, niekonstytucyjnej Krajowej Rady Sądownictwa, do korzystania z biernego prawa wyborczego i wyboru do odnowionej Krajowej Rady Sądownictwa, bez ich uprzedniej weryfikacji. Rada Ławnicza SN zgadza się z poglądem reprezentatywnej i wyróżniającej się grupy znawców prawa, którzy wskazują, że w takim wypadku osoby, których dotyczy problem legalności statusu, byłyby sędziami we własnej sprawie, nadto rozstrzygającymi nieobiektywnie względem osób o identycznej lub zbieżnej sytuacji prawnej. W odsunięciu takich osób od kandydowania do Krajowej Rady Sądownictwa, czasowym, jednorazowym i odwracalnym w wyniku dokonanej ze skutkiem pozytywnym późniejszej weryfikacji, nie zachodzi dyskryminacja grupy (kategorii) obywateli. Ocena i weryfikacja wadliwie przeprowadzonych konkursów, a także ponowne ich przeprowadzenie muszą być dokonane przez Krajową Radę Sądownictwa o nieposzlakowanej opinii i bezdyskusyjnej konstytucyjności.
    3. Rada Ławnicza SN podkreśla, że wypracowanie najwłaściwszego rozwiązania problemu musi brać pod uwagę zarówno opinie Komisji Weneckiej, trybunałów międzynarodowych, których jurysdykcję RP uznaje, dotychczasowe orzecznictwo polskie (w tym zwłaszcza Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego), ale również wielokrotnie ponawiane głosy miażdżącej większości polskiej nauki prawa i konsekwentną postawę zwykłych obywateli Rzeczypospolitej, którzy od 2015 r. z poświęceniem stali na straży deptanej i zagrożonej praworządności. Także ławnicy Sądu Najwyższego II kadencji, mierzący się nieprzerwanie, także i dziś, z negatywnymi skutkami obsadzenia Sądu Najwyższego przez wadliwie i politycznie powołanych i motywowanych sędziów, oczekują konsekwentnego i trwałego uzdrowienia sytuacji Sądu Najwyższego. Taka postawa ławników nie jest podyktowana ich wygodą czy chęcią zwycięstwa w sporze, ale dobrem obywateli, których sprawy stają przed Sądem Najwyższym, a którzy mają prawo do sądu niezawisłego, niewadliwego, obradującego w należytych składach orzekających. Ławnicy Sądu Najwyższego mają z kolei prawo domagać się zapewnienia im przez państwo i ustawodawcę klinicznie praworządnych warunków pełnienia ich społecznej misji.
    4. Kierując się powyższym zastrzeżeniem i zapoznawszy z opiniami do procedowanego projektu ustawy, Rada Ławnicza podnosi, że należy odróżnić sytuację osób, które po 2018 r., ukończywszy edukację prawniczą, stanęły do swoich pierwszych konkursów sędziowskich przed niekonstytucyjną Krajową Radą Sądownictwa w sytuacji, w której Państwo Polskie nie zapewniało im właściwej i całkowicie zgodnej z Konstytucją RP procedury, od osób, które na zaawansowanych etapach kariery prawniczej lub dla prestiżu orzeczniczego ponad ich kompetencje, gotowe były gwoli awansu zawodowego lub z innych przyczyn uczestniczyć w procedurze, której nielegalnego charakteru musiały być świadome. Sędziowie z drugiej z wymienionych grup winni bezwzględnie podlegać weryfikacji. Dalsze jeszcze wyróżnienie należy w ślad za orzecznictwem Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego zastosować wobec osób, które w podobnych warunkach decydowały się zgłosić kandydatury do Sądu Najwyższego, a następnie legitymizowały i aktywnie wspierały antykonstytucyjny przewrót w tej kluczowej instytucji, odbierając jednocześnie obywatelom prawo do niezawisłego sądu i niepodważalnego rozstrzygnięcia ich spraw. Osoby te, często mające długi staż w sądownictwie lub posiadające stopień naukowy w zakresie nauk prawnych, nierzadko także nauczające prawa w polskich uniwersytetach, nie mogą tłumaczyć się nieznajomością czy niezrozumieniem prawa. Trwając dotąd w większości uporczywie przy swojej niekonstytucyjnej i niepraworządnej postawie, nie zasługują one nie tylko na honor dopuszczenia do przyszłej Krajowej Rady Sądownictwa, ale i na dalsze pełnienie funkcji w Sądzie Najwyższym lub przywileje wynikające z niezasadnego uznania, że kiedykolwiek były Sędziami Sądu Najwyższego Rzeczypospolitej Polskiej. Rekomendacje Komisji Weneckiej i Dyrekcji Generalnej ds. Praw Człowieka i Praworządności Rady Europy wydane w formie pilnej wspólnej opinii z dn. 8 maja 2024 r. (pkt. 42-47) należy pogodzić w tym aspekcie z dotychczasowymi orzeczeniami trybunałów międzynarodowych i sądów polskich, z zastosowaniem wskazanego wyżej rozróżnienia i alternatywnych, przewidzianych w opinii przez ww. Komisję, rozwiązań.
    5. Pojawiające się w dyskursie publicystycznym i medialnym porównanie obecnej sytuacji i dyskutowanego problemu do rozwiązań ustrojowych przyjętych w Polsce w latach 1989-1991 Rada Ławnicza uważa za historycznie i prawnie niewłaściwe. Odkreślenie przeszłości grubą linią, jak ujął to w swoim exposé pierwszy niekomunistyczny prezes Rady Ministrów RP Tadeusz Mazowiecki, samo w sobie niewłaściwie dziś rozumiane, proponowano w czasie, gdy Państwo Polskie ewoluowało z okresu niedemokratycznego w demokratyczne państwo prawne. Obecne zmiany dokonują się w obrębie jednego i tego samego w pełni demokratycznego ustroju, podważonego w szerokiej skali, niedemokratycznie, bez konstytucyjnego umocowania i wbrew obowiązującemu prawu. Rozliczenie i ukaranie osób zaangażowanych w zamach na niezawisłe sądy polskie, zarówno we władzy sądowniczej jak i poza nią, jest warunkiem koniecznym trwałego przywrócenia praworządności, która musi być od początku postawiona na trwałych fundamentach.

    Uchwała została podjęta jednogłośnie, w obecności ośmiorga członków Rady Ławniczej SN.

    Andrzej Kompa – przew. RŁ SN
    Jarosław Płuciennik – wiceprzew. RŁ SN
    Joanna Lasko – wiceprzew. RŁ SN
    Stanisław Adamski
    Małgorzata Figa-Tomińska
    Sława Rafalak
    Monika Szafraniec
    Przemysław Wiszniewski

    RŁ SN po uchwale i po konferencji prasowej
  • Empatycznie wizyjne gogle VR+AI

    Empatycznie wizyjne gogle VR+AI

    Apple Vision Pro, jedna z wizji, zdj. lic. Depositphotos

    Technologie przyszłości już pukają do naszych drzwi. Apple rozpoczęło sprzedaż swoich gogli VR, a konserwatywny miliarder Elon Musk eksperymentuje z implantami mózgowymi pod hasłem „telepatia”. Fascynacja nowymi technologiami zawsze była moją słabością.

    Wyobraziłem sobie, jak zakładam okulary wirtualnej rzeczywistości i instruuję sztuczną inteligencję, aby pozwoliła mi doświadczyć perspektywy osoby przemawiającej do mnie – tak, jakbym to ja był tym, który czuje, myśli i mówi. To takie empatyczne gogle VR połączone ze sztuczną inteligencją. Marzenie.

    W moim wirtualnym świecie przeglądam różnorodne wypowiedzi. Szczególnie uderza mnie jedna, mówiąca: „Ten wyrok zasługuje na pogardę!”, a tuż za nią kolejna, podobna, ale od innej osoby: „Brzydzę się takimi metodami!”. Te wirtualnie doświadczone emocje sprawiają, że odczuwam ogromny ból. Pogarda i obrzydzenie, choć wydają się instynktowne, są w rzeczywistości kształtowane kulturowo – już od najmłodszych lat uczymy się unikać tego, co uznajemy za nieprzyjemne czy obrzydliwe. Stąd moja wyuczona jednak, wykształcona podejrzliwość do ekspresji obrzydzenia czy wstrętu i pogardy.

    Jednak te emocje nie ograniczają się tylko do słów. Pogarda wobec wyroku rozciąga się na sędziego i system, który reprezentuje. Podobnie moje obrzydzenie do metod rządzenia dotyka ludzi je stosujących. A gdy wyobrażam sobie, że ci ludzie to „rudzi”, stereotypy nakazują mi myśleć o nich w kategoriach zdrady – tak jak w przypadku historycznych zdrajców czy — nomen omen — agentów.

    Patrząc przez moje empatyczne gogle VR, wspomagane sztuczną inteligencją, czuję się skrajnie źle. Emocje, które mną targają, są niezwykle silne. Czuję, jakbym mógł przemienić się w wojownika, gotowego stanąć do pojedynku, by zmierzyć się z tymi negatywnymi uczuciami.

    Aby poprawić nastrój, każę goglom szukać pozytywnych emocji. I znajdują — oto stoję wyprostowany i ściskam i obejmuję dawno niewidzianego przyjaciela, czując jego bliskość i stając się częścią wszechogarniającej miłości. Stapiam się w jedno z moim przyjacielem. To nasi wrogowie nazywają go przestępcą…

    Niestety, te słowa i sceny, choć brzmią jak science-fiction, odzwierciedlają działania ludzi z wysokich sfer w Polsce. Pogarda, obrzydzenie, a także fałszywa, wszechogarniająca miłość to oznaki braku moralności i praworządności, czyli anomi.

    Te elementy wpływają na atmosferę społeczną, tworząc bolesne doświadczenia.

    Zdejmuję swoje gogle VR + AI, zamyślony nad wpływem technologii na nasze emocje i społeczeństwo. A może to nie tylko technika?

    Ps. Wpis ukazał się w Gazecie Wyborczej w weekend 09. lutego 2024 „Patrzę na Polskę przez empatyczne gogle VR połączone z Al. I czuję ogromny ból”


  • Wokół dwunastu gniewnych ludzi

    Wokół dwunastu gniewnych ludzi

    Ilustracja 12 ławników w USA (lic. Depositphotos)

    Ostatnio w przestrzeni publicznej pojawiły się dyskusje prawne, prawnicze oraz okołoprawne związane z liczbą osób zasiadających w różnych składach sądowych.

    Wiem, że to zagadnienie, które może wyglądać na eksperckie, dla wąskich specjalistów, zarezerwowane dla prawników. Jednak przychodzi mi do głowy także bliski mi zawodowo kontekst historii kultury i historii idei. Obejrzałem ostatnio ponownie 12 gniewnych ludzi Sidneya Lumeta. Tam właśnie widać wyraźnie znaczenie liczby ludzi uczestniczących w jakimś procesie — niekoniecznie sądowym — znaczenie niebagatelne dla innych procesów takich jak demokratyzacja, demokracja, działania moralne.

    Zanim podejmę ten uniwersalny i zarazem amerykański temat chciałbym wskazać na nasze polskie podwórko.

    Ostatnio w Polsce mniej więcej w jednym czasie zapadł wyrok w Sądzie Najwyższym w składzie siedmiu legalnych sędziów Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych (26 kwietnia 2023 roku) oraz — niemal w tym samym czasie — wysunięto projekt uchwały Sejmu mającej ograniczyć tzw. pełny skład Trybunału Konstytucyjnego. W obu sprawach idzie niby o ten sam problem liczby sędziów, jednak w pierwszej 7-osobowy skład sędziowski wydał wyrok o za małych składach (jednoosobowych), w drugiej propozycji idzie o coś odwrotnego: w intencji pomysłodawcy sędziów w pełnym składzie konstytucyjnie ustanowionego organu o nazwie Trybunał Konstytucyjny jest za dużo. Wyraźnie widać więc zatem, iż tendencją obecnej władzy jest ograniczanie ilości podmiotów w procesach decyzyjnych, a w tym konkretnym przypadku w procesach sądowych.

    Można sobie wyobrazić kilka argumentów pozytywnych za zmniejszeniem ilości podmiotów decyzyjnych w jakiś procesach, którymi chce się zarządzać. Po pierwsze, efektywność. W miarę jak liczba podwładnych rośnie, menedżer musi poświęcić więcej czasu na koordynację pracy, rozwiązywanie problemów i zarządzanie konfliktami. W rezultacie menedżer może mieć mniej czasu na strategiczne myślenie i inne kluczowe zadania.Po drugie, jakość komunikacji: Większa liczba zarządzanych może prowadzić do słabszej komunikacji i nieporozumień, ponieważ menedżer musi przekazać informacje większej liczbie osób. W rezultacie może być trudniej utrzymać spójność informacji oraz monitorować, czy wszystkie osoby zrozumiały przekaz.Po trzecie, duża liczba zarządzanych może prowadzić do przeciążenia menedżera, co z kolei może prowadzić do wypalenia zawodowego, zmniejszenia efektywności i problemów z podejmowaniem decyzji.Czwartym argumentem może być poziom zaangażowania: W mniejszych zespołach menedżer może poświęcić więcej czasu na indywidualne rozmowy z podwładnymi, co sprzyja zrozumieniu ich potrzeb, motywacji i problemów. W większych zespołach takie podejście jest trudniejsze do utrzymania, co może prowadzić do spadku zaangażowania pracowników. Po piąte, w zespołach z mniejszą liczbą zarządzanych decyzje mogą być podejmowane szybciej, ponieważ komunikacja jest prostsza, a lider ma lepszy przegląd sytuacji. W większych zespołach podejmowanie decyzji może być opóźnione z powodu złożoności procesu komunikacji i konieczności konsultacji z większą liczbą osób. Po szóste, w mniejszych zespołach menedżer może poświęcić więcej czasu na rozwój zawodowy podwładnych, podczas gdy w większych zespołach może być trudniej znaleźć czas na indywidualne wsparcie.
    Wszystko to prawda w zespołach, którymi się zarządza bądź którymi chce się kierować. No ale przecież sądy są niezawisłe i niezależne od polityków. Przynajmniej takie powinny być według nauk wywodzących się z Monteskiusza. I wedle naszej Konstytucji…

    I na tym tle właśnie pojawia się film Sidneya Lumeta 12 gniewnych ludzi (1957), to klasyczny amerykański dramat sądowy. Od ponad półwiecza jest przedmiotem licznych refleksji, analiz, interpretacji. Do dzisiaj ogląda się go świetnie. Na podstawie tego filmu można oczywiście pokazać amerykański system prawny: film przedstawia porywający obraz procesu obrad ławy przysięgłych i stawia ważne pytania dotyczące roli ławy przysięgłych, domniemania niewinności oraz znaczenia uzasadnionych wątpliwości w amerykańskim systemie prawnym. Lumet dotyka tutaj także problemu zasadności kary śmierci. Film ten też świetnie pokazuje dynamikę grupy i złożoną psychologię podejmowania decyzji: „12 gniewnych ludzi” to doskonałe studium dynamiki relacji grupowych, pokazujące, jak indywidualne uprzedzenia i osobiste doświadczenia mogą wpływać na zbiorowy proces podejmowania decyzji. Bada również dynamikę władzy między przysięgłymi i wpływ pojedynczego głosu sprzeciwu na ostateczny werdykt grupy.W filmie występuje 12 różnych postaci, z których każda ma własną, niepowtarzalną osobowość i pochodzenie. Lumet po mistrzowsku rozwija te postacie, używając ich jako archetypów do badania ludzkiej natury, uprzedzeń i walki o obiektywne osądy. Dość istotne jest to, że w amerykańskim systemie prawnym ławnicy muszą osiągnąć jednomyślność i że zamyka się ich w pomieszczeniu i nie wypuszcza aż wydadzą werdykt.

    Lumet w tym filmie pokazuje także siłę perswazji i krytycznego myślenia: główny bohater filmu, juror nr 8 (w tej roli Henry Fonda), wykorzystuje logikę, rozum i empatię, aby stopniowo przekonać innych ławników do ponownego rozważenia ich pierwotnego wyroku skazującego. W ten sposób „12 gniewnych ludzi” podkreśla znaczenie krytycznego myślenia, otwartości i skutecznej komunikacji w osiąganiu sprawiedliwego wyniku.

    Ławnicy to osoby wywodzące się ze społeczeństwa, to jego emanacja, uczestniczą w procesach sądowych zwykle w roli sędziów wspólnie z zawodowymi sędziami. Choć różne kraje mają różne systemy ławnicze, istnieją pewne argumenty za stosowaniem większej liczby ławników w procesach:

    1. Reprezentatywność: Więcej ławników oznacza większe prawdopodobieństwo, że skład sądu będzie reprezentatywny dla społeczeństwa. Dzięki temu orzekanie będzie uwzględniać różne perspektywy, doświadczenia i wartości obywateli.
    2. Legitymacja społeczna: Duża liczba ławników może wzmacniać zaufanie społeczne do systemu sądownictwa, ponieważ osoby uczestniczące w procesie sądowym mogą widzieć, że wynik sprawy jest oparty na opinii większej liczby swoich rówieśników.
    3. Równowaga władzy: Duża liczba ławników może zapewnić lepszą równowagę władzy między sędziami zawodowymi a obywatelami, zapobiegając potencjalnemu nadużyciu władzy przez zawodowych sędziów.
    4. Zrozumienie społeczne: Ławnicy, jako osoby spoza środowiska prawniczego, mogą wnosić do procesów sądowych „zdroworozsądkowe” podejście, które może pomóc lepiej zrozumieć kontekst społeczny danej sprawy. Większa liczba ławników może wzbogacić to zrozumienie.
    5. Edukacja obywatelska: Uczestnictwo w procesach sądowych jako ławnik daje obywatelom możliwość poznania prawa i funkcjonowania sądownictwa. Większa liczba ławników oznacza, że więcej osób zdobywa takie doświadczenia, co może przyczynić się do wzrostu świadomości obywatelskiej.
    6. Sprawiedliwość proceduralna: Duża liczba ławników może wpłynąć na poczucie sprawiedliwości proceduralnej stron procesu, gdyż sprawy są rozpatrywane przez większą grupę osób, co może ograniczać wpływ osobistych uprzedzeń czy preferencji jednostek.

    Nie chcę tych podręcznikowych argumentów stosować, aby sugerować wprowadzenie ławników do TK… Jednak jeśli takie argumenty można zastosować w odniesieniu do ławników (świeckich, niezawodowych sędziów), to tym bardziej są one do zastosowania w odniesieniu do sędziów profesjonalnych wywodzących się z zawodów prawniczych.

    Wszystko to oczywiście kosztuje. Mniej ludzi to mniejszy koszt. Ale może jednak warto zainwestować więcej, po to, żeby mieć lepsze prawo, lepsze procedury, lepsze społeczeństwo.

    Mam niestety dojmujące uczucie przenikające mnie grozą, że rządzącym obecnie nie zależy na jakości, procedurach i społeczeństwie.

    PS. Po zmianach artykuł ukazał się jako „Dwunastu gniewnych ludzi”. Sądowy dramat a Trybunał Konstytucyjny w Gazecie Wyborczej 11 maja 2023

  • Kto, kiedy i jakim prawem wydłużył kadencję starym ławnikom Sądu Najwyższego?

    Kto, kiedy i jakim prawem wydłużył kadencję starym ławnikom Sądu Najwyższego?

    Sprawa niby marginalna, może stać się języczkiem u wagi…

    Fot. lic. Depositphotos.

    Chciałbym dzisiaj o sprawie pozornie marginalnej w sytuacji ostrej atmosfery kampanijnej: ponownie zabieram głos w sprawie ławników Sądu Najwyższego. Kampania wyborcza ma to do siebie, że dominują na pewno obietnice oraz obrzucanie się wzajemne oskarżeniami o afery, których co nie miara ujawniają ostatnio wolne media. To wszystko jest ważne, tak samo jak patowa sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym.

    Ławnicy wydają się sprawą marginalną, bo zwykliśmy o nich sądzić jako o „śpiochach” na rozprawach: element ludowy w PRL na pewno nie przyczyniał się do dobrej atmosfery wokół instytucji ławników w odrodzonej wolnej Rzeczpospolitej. Problem w tym, że instytucja ławników dotyczyła sądów powszechnych, zaś teraz po nowej Ustawie o Sądzie Najwyższym dotyczy także Sądu Najwyższego… (podstawy prawne: Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz.U. Nr 78, poz. 483 ze zm.; Ustawa z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym (Dz.U. z 2021 poz. 1904 ze zm.); Ustawa z dnia 9 czerwca 2022 r. o zmianie ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2022 r. poz. 1259); Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 14 lipca 2022 r. Regulamin Sądu Najwyższego (Dz.U. z 2022 poz. 1489)

    Podkreślę wagę ławników: wedle Ustawy są oni niezawiśli jak sędziowie, kierują się wyłącznie Konstytucją i Ustawami. W sytuacji, kiedy mamy składy trzyosobowe, jeden ławnik może stanowić języczek u wagi. Jeśli tak to zobaczyć, to każdy ławnik jest ważny.

    Do łamania prawa i do niszczenia praworządności jesteśmy już przyzwyczajeni co najmniej od czasów zamachu na Trybunał Konstytucyjny, czy też niesławnego posiedzenia Sejmu w sali kolumnowej w grudniu 2016 roku. Tych kroków i kroczków wprowadzania dyktatury było już co niemiara. 

    Do wydłużania różnych kadencji także jakoś się przyzwyczailiśmy mentalnie, nie dziwi nikogo taka praktyka np. w Putinowskiej Rosji. Przypomnieć wypada, że niedawno Putin wprowadził nowe prawo, wedle którego będzie mógł rządzić jako Prezydent do 2036 roku. A stoi na czele Rosji od 2000 roku, kiedy nastąpił po Borysie Jelcynie. (Miał formalnie przerwę między 2018-2012, kiedy sprawował funkcję premiera, zamiast niego prezydentem była jego marionetka w postaci Dmitrija Miedwiedwiewa.) Prawda, że to już teraz imponujące? 36 lat przy rządach, a nie jakieś marne 4 lata, jak przystało na szanujące się demokracje, z możliwością przedłużenia na następne 4 poprzez ponowny wybór. 

    Podkreślam ten ponowny wybór i wracam do sprawy Sądu Najwyższego w Polsce i ławników w nim. 

    Pani Prezes Manowska twierdzi, że nie musi przyjąć ślubowania od 23 ławników wybranych legalną drogą przez Senat RP, przyjęła na razie ślubowanie od siedmiu, trzech całkiem niedawno w skandalicznych okolicznościach, pokątnie, w zaciszu gabinetu.

    Kiedy jednak przyjrzeć się wokandzie jednej Izby Sądy Najwyższego, Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, okazuje się, że zaplanowano już posiedzenia tych izb aż do czerwca bieżącego roku. Czy to są stare sprawy z roku 2022? Nie, są to nowe sprawy na rok 2023. A zatem logiczne i zgodne z prawem byłoby obsadzenie tych spraw nowo wybranymi ławnikami na kadencję, która powinna rozpocząć się niezwłocznie 1 stycznia 2023 i trwać do końca grudnia 2026 r. Czy tak się właśnie dzieje? Otóż na 72 sprawy tylko 8 spraw jest wyznaczonych z ławnikami z II kadencji (2023-2026), czyli wybranymi przez obecny Senat RP. Reszta — tak to są 64 sprawy — poobsadzana jest ławnikami, którym ktoś „przedłużył kadencję”. Czy nastąpiło to w świetle jupiterów? Nie, oczywiście, była to zwyczajna decyzja Prezesa Sądu. Jedna z wielu. Czy zgodna z prawem i praworządnością?

    Zbliżają się wybory. Przypomnę, że do kompetencji tej właśnie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych należy rozpoznawanie: 1) skarg nadzwyczajnych; 2) protestów wyborczych itd. itp.3) odwołań od uchwał KRS; 4) spraw z zakresu zamówień publicznych… i wielu, wielu innych niezwykle ważnych spraw państwowych. To jest Sąd Najwyższy. Czy nikogo nie niepokoi fakt bezprawnego „wydłużenia kadencji” ławników poprzedniej kadencji? 

    Od razu powiem, że bycie ławnikiem to nie jest jakaś synekura: 20 dni w roku z dietami wyjazdowymi to nie są jakieś kokosy. Jednak bycie ławnikiem zobowiązuje do bycia niezawisłym. Czy ktoś z bezprawnego wydłużenia kadencji zachowuje niezawisłość?

    Nadchodzą wybory. Sędzia Manowska wydaje się stać poza nimi. Czy Sąd Najwyższy jest już w 100% zaangażowany w bieżącą politykę? Odpowiecie państwo sami…

    PS. 2 marca 2023 Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł pod zmienionym tytułem

  • OŚWIADCZENIE ŁAWNIKÓW-ELEKTÓW SĄDU NAJWYŻSZEGO RP

    OŚWIADCZENIE ŁAWNIKÓW-ELEKTÓW SĄDU NAJWYŻSZEGO WYBRANYCH W DNIU 6 X 2022 R. PRZEZ SENAT RP NA II KADENCJĘ, TJ. LATA 2023–2026

    OŚWIADCZENIE ŁAWNIKÓW-ELEKTÓW SĄDU NAJWYŻSZEGO WYBRANYCH W DNIU 6 X 2022 R. PRZEZ SENAT RP NA II KADENCJĘ, TJ. LATA 2023–2026

    Jesteśmy grupą obywatelek i obywateli Rzeczypospolitej, wybranych uchwałą Senatu RP na ławników Sądu Najwyższego, w których sprawie I prezes Sądu Najwyższego, p. Małgorzata Manowska skierowała pismo z dnia 4 stycznia 2023 r. do marszałka Senatu, p. Tomasza Grodzkiego, zarzucając nam, że nie dajemy rękojmi nieskazitelnego charakteru, zaś nasz udział w postępowaniach może narazić sąd na zarzut braku bezstronności. W związku z powyższym pragniemy oświadczyć, co następuje.

    Wybór ławników Sądu Najwyższego został powierzony Senatowi RP, zgodnie z przewidzianą w Ustawie o Sądzie Najwyższym procedurą, której wszystkie etapy zostały zrealizowane. Zgodnie z ww. ustawą obowiązkiem I prezes SN było odebranie od nas ślubowania. Ze zdumieniem przyjęliśmy fakt, że p. prezes Małgorzata Manowska próbuje zakwestionować decyzje niezależnego i upoważnionego organu konstytucyjnego, jakim jest Senat RP i że odebrała ślubowanie jedynie od 4 z 30 wybranych ławników.

    Jednocześnie podkreślamy, że zawarte w piśmie p. prezes Małgorzaty Manowskiej stwierdzenia nie odpowiadają rzeczywistości. Nasze zaangażowanie publiczne w ostatnich latach koncentrowało się na obronie wartości konstytucyjnych, praworządności, niezawisłości sądów i trójpodziału władzy, a także w odniesieniu do poszczególnych ławników-elektów: praw człowieka, szkoły wolnej od politycznych nacisków, autonomii uniwersytetów, ochrony praw mniejszości itp. Oczekiwaliśmy wówczas i oczekujemy teraz przestrzegania Konstytucji RP przez reprezentantów władzy publicznej. Działania takie nie kłócą się z misją publiczną ławników, a wręcz predestynują do pełnienia tego rodzaju funkcji.

    Zostaliśmy wybrani zgodnie z prawem i w uznaniu wyższej izby polskiego parlamentu, że spełniamy wszystkie przepisane prawem kryteria. Przedstawione wobec nas zarzuty są bezpodstawne i godzą w nasze dobre imię, patriotyczne zaangażowanie i czyste intencje.

    Stanisław Adamski 

    Magdalena Bielska

    Sylwia Bogusz

    Robert Burek

    Anita Czarniecka 

    Małgorzata Figa-Tomińska

    Izabela Fularz 

    Jarosław Gałkiewicz

    Grzegorz Gołębiowski 

    Piotr Kaliszek

    Grzegorz Kolek

    Andrzej Kompa

    Joanna Lasko

    Sławomir Majdański

    Sławomir Majewski 

    Roman Piotrowski 

    Jarosław Płuciennik

    Jolanta Puacz-Olszewska 

    Sława Rafalak 

    Anna Schmidt-Fic

    Monika Szafraniec

    Robert Szczerbaniak

    Urszula Szrek-Adamska 

    Ewa Topór-Nawarecka

    Przemysław Wiszniewski

    Grzegorz Wiśniowski

    12 stycznia 2023 r.

    PS. Gazeta Wyborcza 13 stycznia opublikowała materiał o paraliżu SN z tym oświadczeniem.

  • 5 stycznia 2023 r. Kolejny dzień bezprawia w Polsce

    5 stycznia 2023 r. Kolejny dzień bezprawia w Polsce

    5 stycznia 2023 r. to niestety kolejny dzień bezprawia w Polsce.

    Symboliczny obraz bezprawia w Polsce (fot. lic. Depositphotos)

    Kadencja ławników Sądu Najwyższego wybranych zgodnie z prawem ustanowionym głosami PiS powinna zacząć się 1 stycznia 2023 roku i trwać do końca 2026 r. Niezaprzysiężenie części ławników Sądu Najwyższego (26 legalnie wybranych osób) do dzisiaj jest deliktem prawnym, to znaczy, że pełniąca obowiązki Pierwszej Prezeski Pani Manowska łamie po raz kolejny prawo, tym razem jednak prawo ustawione przez Prezydenta i Parlament, na których olbrzymi wpływ mają ludzie PiS. Wniosek z tego, że nawet własnego prawa niepraworządna władza nie jest w stanie przestrzegać.

    5 stycznia dowiedzieliśmy się z mediów rządowych, że Pani Manowska skierowała list do Marszałka Senatu pana prof. Tomasza Grodzkiego o „reasumpcję głosowania” wybierającego ławników w Senacie RP.

    Reasumpcja wg. WSJP od niem. Reasumption, praw, „w procedurze parlamentarnej: zarządzane z ważnych powodów ponowne poddanie pod głosowanie podjętej już uchwały”. (t. 4, s. 41)

    W słowniku języka polskiego reasumpcja oznacza ponowne rozpatrzenie lub ocenę czegoś na nowo, zazwyczaj w oparciu o nowe informacje lub dowody. Może to obejmować zmianę lub modyfikację przekonań, poglądów lub decyzji w oparciu o nowe informacje lub doświadczenia. Reasumpcja w kulturze myślowej cywilizacji Zachodu jest ważnym elementem procesu myślowego i krytycznego myślenia, ponieważ pozwala nam na ciągłe doskonalenie naszych przekonań i poglądów na podstawie nowych informacji i doświadczeń. To jest podstawa społeczeństwa otwartego i wolności słowa i myśli.

    W Parlamencie RP reasumpcja głosowania oznaczałaby ponowne rozważenie decyzji o głosowaniu lub zmianę głosu w oparciu o nowe informacje lub argumenty. W przypadku głosowań w Parlamencie RP, reasumpcja mogłaby obejmować ponowne przeprowadzenie głosowania lub zmianę głosu posła lub grupy posłów na podstawie nowych dowodów lub argumentów zgłoszonych podczas debaty lub dyskusji na temat danej kwestii. Warto jednak pamiętać, że w Parlamencie RP istnieją pewne procedury i zasady dotyczące głosowań, więc reasumpcja głosowania mogłaby być możliwa tylko w określonych okolicznościach.

    Jakież nowe okoliczności zaszły po tylu tygodniach od głosowania? Jakie nowe fakty ujrzały światło dzienne? Czy może fakty medialne stworzone przez podporządkowane władzy media? Jak można wnioskować o reasumpcję z pozycji pozaparlamentarnej?

    Kolejny dzień bezprawia w Polsce.

    PS. 5. stycznia Gazeta Wyborcza opublikowała relacje o tym, zawierającą wypowiedź autora wpisu. Autorem jest Tomasz Matusiak.

    PS. 2. 5 stycznia także ukazało się w mediach społecznościowych oświadczenie KOD, które cytuję poniżej.

    Według doniesień medialnych pani Małgorzata Manowska skierowała do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego pismo wzywające do przeprowadzenia reasumpcji głosowania nad uchwałą ws. ławników ze względu na ich „daleko idące zaangażowanie polityczne, które nie daje gwarancji bezstronności”.
    Jednocześnie te same źródła podają, że pani Manowska „przyjęła ślubowanie jedynie od czworga ławników II kadencji, którzy wcześniej pełnili służbę”.

    Komitet Obrony Demokracji, do którego celów należą między innymi: rozwijanie i propagowanie postaw i działań sprzyjających zachowaniu i rozwojowi demokratycznego państwa prawnego oraz przeciwdziałanie łamaniu zasad demokracji i praworządności, w tym m.in. nadużyciom władz państwowych i samorządowych, przekraczaniu uprawnień i kompetencji,
    jako organizacja, która zgłosiła na podstawie art. 62.§2 Ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym (Dz. U. 2018 poz. 5) kandydatów na ławników, z których 26 zostało zgodnie z art. 61.§2 powyższej ustawy wybranych na funkcję ławnika Sądu Najwyższego przez Senat RP stanowczo protestuje przeciwko łamaniu Ustawy o Sądzie Najwyższym przez panią Małgorzatę Manowską.

    Zgodnie z obowiązującą Ustawą art.59.§3. i art.60. określa wymagania, jakie spełniać mają kandydaci, a art. 61.§2 mówi, że ocena tych kompetencji oraz wybór ławników SN leży w wyłącznej gestii Senatu RP.

    Zgodnie z obowiązującą Ustawą na podstawie art.63.§2. i §5. „Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego wręcza ławnikom Sądu Najwyższego zawiadomienie o wyborze i odbiera od nich ślubowanie(…)” oraz (…) „wpisuje ławnika Sądu Najwyższego na listę ławników Sądu Najwyższego, którzy mogą być wyznaczani do orzekania, i wydaje mu legitymację.”

    Jeżeli doniesienia medialne o przyjęciu ślubowania tylko od wybranych przez siebie ławników Sądu Najwyższego okażą się prawdą, oznaczać to będzie, że pani Małgorzata Manowska w sposób rażący naruszyła ustawę o Sądzie Najwyższym, w związku z czym Komitet Obrony Demokracji – jako organizacja zgłaszająca kandydatów – będzie reagował adekwatnie w ramach obowiązujących przepisów prawa.

    Zarząd Główny Komitetu Obrony Demokracji
    05.01.2023

    PS. 3 7 stycznia wieczorne Fakty w TVN były poświęcone tej sprawie

    PS. 4 8 stycznia o sprawie pisze Onet.

  • Idioci, czyli kto może mówić o praworządności

    Idioci, czyli kto może mówić o praworządności

    Model wierzącego w spiskowe teorie dziejów… (fot. lic. Depositphotos)

    Faktem niezaprzeczalnym dla mnie jest, że zasadniczo tzw. praworządność (ang. rule of law) pochodzi z idei oświeceniowych. Podobnie jak utrwalenie tzw. trójpodziału władzy Monteskiusza.

    Jak można przeczytać na stronach poświęconych rządom prawa w USA: „Praworządność to zasada, zgodnie z którą wszystkie osoby, instytucje i podmioty podlegają przepisom prawa. Te przepisy muszą być: ogłoszone publicznie, równo egzekwowane, niezależnie orzekane i zgodne z międzynarodowymi zasadami praw człowieka.”

    Ponad 200 lat temu Alexander Hamilton, James Madison i John Jay opublikowali serię prac promujących ratyfikację Konstytucji Stanów Zjednoczonych, obecnie znanych jako „Federalist Papers”. Wedle tych artykułów sprawa właśnie tak wygląda, jak napisałem wyżej. Zatem idea praworządności to jest idea oświeceniowa, tak samo jak idea Konstytucji. Pierwsza Konstytucja na świecie to przecież Konstytucja USA. 

    Ale wiele Konstytucji państw nowoczesnych (czytaj: pooświeceniowych) ma w swoich prawach zasadę praworządności. Również polska obowiązująca ciągle Konstytucja RP.

    Także np. Konstytucja Szwecji, która jednak w opracowaniach odwołuje się do szacunku wobec prawa zapisanego już w prawach regionalnych Upplandu z końca XIII wieku (szw. Upplandslagen).

    Inne prawo Jutlandzkie zaczyna się w XIII wieku od słów szwedzkich: Med Log skal Land bygges („państwo buduje się na prawie” „państwo jest zbudowane na prawie”). Z tego sformułowania korzysta się przy budowie różnych praw. 

    Jednak najważniejsze w tych prawach z XIII wieku jest sformułowanie, które jest po tym zdaniu:

    „Państwo buduje się na prawie, leczy gdyby każdy zadowolił się tym, co ma, i pozwolił innym cieszyć się takim samym przywilejem, żadne prawo nie byłoby potrzebne.” (opieram się na tłumaczeniu w Åsbrink, Elisabeth. Made in Sweden: 60 słów, które stworzyły naród, przekł. Natalia Kołaczek, Warszawa: Wielka Litera, 2019, s. 29) 

    Idioci, tudzież rzezimieszki różnej maści, nie rozumieją takich reguł i zasad. Definicja antyczna słowa idiota pasuje tutaj jak ulał. Idiota według Słownika Etymologicznego już w 14 wieku oznacza, „osobę tak upośledzoną umysłowo, że nie jest zdolna do zwykłego rozumowania”; także w średnioangielskim „prosty człowiek, niewykształcona osoba, laik” (koniec XIV w.), od starofrancuskiego ‚idiote’ „niewykształcony lub ignorant” (12 w.), z łac. idiota „zwykły człowiek, laik; outsider”, po łacinie „osoba niewykształcona lub nieświadoma”, od greckich idiotów „laik, osoba bez umiejętności zawodowych” (w przeciwieństwie do pisarza, żołnierza, wykwalifikowanego robotnika), dosłownie „osoba prywatna” (w przeciwieństwie do osoby biorącej udział w sprawach publicznych), używana protekcjonalnie dla „ignoranta osoba” z idios „własne” (patrz idiom).

    Takie właśnie znaczenie idioty, jako człowieka izolowanego od życia publicznego, idioty jako człowieka „samotnej wyspy” pasuje jak ulał do tych Polaków, którzy nie rozumieją słowa praworządność. Co więcej Ci Polacy prawdopodobnie nie rozumieją tego, co jest także po stwierdzeniu rządów prawa w Upplandslagen: „gdyby każdy zadowolił się tym, co ma, i pozwolił innym cieszyć się takim samym przywilejem, żadne prawo nie byłoby potrzebne.”

    Ostatnio na temat historii Belgii wypowiedział się konstytucyjny Minister Michał Wójcik, wedle którego w ogóle Polska państwowość trwa nieprzerwanie od tysiącleci, w związku z tym, nie będzie tu nam jakiś Belg, którego państwowość trwa ledwie lat 200, prawił morałów na temat praworządności. Dobrze wyśmiewa go w „Gazecie Wyborczej” Bartosz T. Wieliński.  Kuriozum tej wypowiedzi można jedynie porównać do słynnej wypowiedzi wiceministra obrony Kownackiego o uczeniu się Francuzów jedzenia widelcami od Polaków. Chciałbym dodać jedynie, że ta swoista ignorancja i arogancja pana ministra trochę mnie dziwi, boż przecie tenże minister ma wykształcenie prawnicze. Ba! Doktorat napisał, choć co prawda w dziedzinie nauk o polityce. Nie wiem, na jaki temat, i to też trochę dziwne, bo tutaj jest brak danych w oficjalnym serwisie Nauka Polska, a i na stronach ministerstwa jakoś nie ma zbyt wiele danych, sama niemal propaganda dokonań ministra. (nie znalazłem też żadnych publikacji naukowych dra Wójcika, a szkoda… mógłbym się lepiej zapoznać, zapewniam, że dołożyłem starań w to, żeby te publikacje znaleźć…)

    Zrzut ekranu z Nauka Polska, 19 listopada 2021, godz. 14:20 (fot. autor JP)

    Ja protestuję przeciwko ukazywaniu Polaków jako idiotów, którzy nie tylko w swojej pyszałkowatości nie znają miary, ale jeszcze na dodatek okazują się ignorantami i arogantami, którzy chcą być idiotami, to jest zerwać wszelkie możliwe relacje i zostać jak ta samotna wyspa (zgodnie definicją etymologiczną demokratycznych Greków).

    Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;

    Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,

    To się wzbija, to w głąb wali;

    Nie lgnie do niego fala, ani on do fali;

    A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu.

    Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby:

    To samoluby! (A. Mickiewicz, Oda do młodości)

    I tak to właśnie wygląda z punktu widzenia historii idei w relacji z „idiotami” jako pojęciem. 

    PS. Koleżanka już po publikacji podesłała mi dane, które jednak znalazła w innym miejscu. Temat doktoratu ministra brzmi: Znaczenie samorządu gospodarczego w Polsce w zakresie realizacji zadań rynku pracy. Praca skończona w 2015 i obroniona w 2017.

    PS2. Szczegółowa edycja 22 listopada 2021.