Tag: ekokrytyka

  • Björk jako ikona pragmatycznego aktywizmu: dlaczego National Geographic umieścił artystkę na okładce

    Björk jako ikona pragmatycznego aktywizmu: dlaczego National Geographic umieścił artystkę na okładce

    To jest fragment okładki ostatniego numeru National Geographic (for. JP)

    Obserwatorium Nordyckie ponownie o Björk.

    Decyzja National Geographic, by uczynić Björk bohaterką okładki jako „artystkę walczącą o naszą planetę”, nie jest jedynie wyróżnieniem medialnym. To sygnał, że współczesny artysta może być nie tylko twórczynią, lecz także skutecznym inicjatorem realnych zmian społecznych i środowiskowych. Björk, znana z artystycznej niezależności (i dużej dozy rozpoznawalnej stylistycznej manieryczności), dziś jest także symbolem skutecznego działania na rzecz środowiska – co doceniła redakcja National Geographic.”

    Narracja, którą magazyn eksponuje, opiera się na wyraźnym kontraście: Björk w sztuce nie zna granic, ale jako aktywistka chce być „hiperpragmatyczna”, skupiona na celach realnych i osiągalnych. Sama artystka opisuje tę strategię dla National Geographic następująco: „Każdego roku staram się wybrać jedną rzecz, o którą będę walczyć dość mocno — taką, którą da się realnie zmienić”. To wyraźne przełamanie typowej dla sztuki postawy ekspresyjnej lub symbolicznej, na rzecz działania proceduralnego: lobbingu, procesów sądowych, kampanii społecznych.

    Przykładem jest ostatnia kampania Björk przeciwko komercyjnym farmom łososia w Islandii. Po awarii jednego z ośrodków hodowlanych i ucieczce tysięcy ryb, do opinii publicznej zaczęły docierać informacje o ryzykach genetycznych, ekologicznych i epidemiologicznych związanych z mieszaniem gatunków i rozprzestrzenianiem patogenów. Björk włączyła się w działania organizacji lokalnych, nagłośniła sprawę globalnie, a ponadto udostępniła swój wcześniejszy niepublikowany utwór „Oral”, do którego zaprosiła Rosalíę. Dochód ze sprzedaży wspiera islandzkie pozwy przeciwko firmom hodowlanym, a sama Björk zauważa, że celem jest także stworzenie precedensowych materiałów prawnych, które inne kraje mogłyby wykorzystać w podobnych sporach. To działanie artystki jako dostarczycielki narzędzi zmiany — nie tylko jej symbolu.

    Równolegle Björk wykorzystuje instytucje kultury do aktywizowania odbiorców. W paryskim Centre Pompidou stworzyła manifest środowiskowy z udziałem sztucznej inteligencji, w którym obok jej głosu pojawiały się nagrania zagrożonych gatunków, m.in. wron hawajskich czy delfinów. Ten wymowny projekt — łączący awangardę technologiczną, ekologię dźwięku i bioakustykę — stanowi przykład rozszerzania definicji aktywizmu na obszary estetyczno-sensoryczne. Jednocześnie zainicjowała w tej kampanii nową intencję zakazu trałowania dennego we francuskich wodach chronionych — znów cel konkretny, techniczny, trudny, lecz wykonalny.

    Taki kulturowy aktywizm nie jest zjawiskiem w kulturze nordyckiej odosobnionym. Można je wpisać w dłuższą historię nordyckiej ekologii kulturowej, w której literatura, sztuki wizualne i muzyka często stają się mediami sporów o krajobraz, zasoby naturalne, energię czy bioróżnorodność. Islandia, Norwegia czy Finlandia wypracowały kulturę, w której twórca rzadko bywa „czystym estetykiem”, a częściej „obywatelem natury” — kimś, kto widzi w środowisku nie dekorację, lecz wzajemną zależność i wspólność.

    Zorza polarna nad laguną Jokulsarlon — Zdjęcie
    Zorza polarna nad laguną Jokulsarlon w Islandii — Zdjęcie w domenie publicznej (lic. Depositphotos)

    W tym kontekście wybór National Geographic można odczytać także jako odpowiedź na zmęczenie publiczności „aktywizmem deklaratywnym”, rozpoznawalnym w kulturze globalnej ostatnich lat. Björk proponuje coś innego: aktywizowanie poprzez infrastrukturę, poprzez dostęp do prawników, instytucji, petycji, precedensów i regulacji. W wywiadzie zauważa, że nie interesują jej kampanie fasadowe, w których artysta pojawia się jako „twarz sprawy” — obecna forma jej aktywizmu wymaga obecności przy stole negocjacyjnym, nie tylko przed obiektywem.

    Dlatego właśnie postać Björk jest istotna także z perspektywy kultury aktywizmu, czyli obszaru badań, który coraz częściej analizuje popkulturę nie tylko jako przestrzeń reprezentacji, lecz także jako narzędzie realnej sprawczości społecznej. W ramach mojego kursu na Uniwersytecie Łódzkim w module Kultura aktywizmu „Literatura protestu w kulturze popularnej” Björk może posłużyć studentom jako studium przypadku łączącego:

    • ekologiczny pragmatyzm,
    • wykorzystywanie popkultury jako narzędzia zmiany,
    • mobilizację publiczności za pomocą instytucji kultury,
    • łączenie sztuki wysokiej, technologii i polityki,
    • przesunięcie od symboli do procedur.

    Dla Obserwatorium Nordyckiego mamy tu dodatkowo wymiar regionalny: Islandia, dzięki swojej skali, często staje się laboratorium polityk środowiskowych, a artystki takie jak Björk mogą w tym laboratorium działać nie jako ambasadorki idei, lecz jako współprojektantki rozwiązań.

    Gdy National Geographic umieszcza więc Björk na okładce, nie chodzi o fetyszyzację celebryty, lecz o wskazanie nowej roli artyst(k)i(y) we współczesnym krajobrazie klimatyczno-politycznym. W tym sensie Björk jest nie tylko „tym głosem z Islandii”, ale jednym z najważniejszych przykładów, jak kultura popularna może przekształcać się w kulturę sprawczości i kulturową infrastrukturę dla działań proekologicznych.

    Wybór Björk na okładkę National Geographic to nie tylko docenienie jej dorobku, ale przede wszystkim uznanie dla nowego modelu aktywizmu – opartego na pragmatyzmie, współpracy i realnej sprawczości. To przykład, jak popkultura może stać się narzędziem rzeczywistej zmiany, a nie tylko symbolicznym gestem.

    Źródło wiadomości: strona National Geographic

  • Greta Thunberg kończy strajk, ale nie kończy piątków dla klimatu

    Greta Thunberg kończy strajk, ale nie kończy piątków dla klimatu

    Dzisiaj 9 czerwca 2023 dwudziestoletnia Greta Thunberg po 251 tygodniach tzw. szkolnego strajku dla klimatu zakończyła z charakterystycznym przytupem swoją działalność. Choć jest to tylko koniec formalny. Dzisiaj ukończyła ona szwedzką szkołę średnią, może zacząć studia (na dzisiejszych zdjęciach występuje w czapce studenckiej), zatem nawet jeśli będzie nadal przychodzić pod parlament w Sztokholmie co piątek, nie może się to nazywać szkolnym strajkiem. Niemniej zapowiada, że walka się dopiero zaczyna (rozpoczęła swoją działalność przed szwedzkimi wyborami parlamentarnymi w sierpniu 2018 roku z nadzieją, że pomoże agendzie klimatycznej zaistnieć lepiej w polityce).

    Dzisiaj odwiedziła ją słynna aktywistka praw człowieka, piosenkarka Patti Smith. Wielokrotnie niegdyś już wspominała Gretę, między innymi w swojej książce „A Book of Days” (2022). Dzisiaj fotografowała się razem z protestującymi, rozmawiała z Gretą i innymi, będzie miała jeszcze jeden koncert w Sztokholmie.

    Kończy się pewien etap walki klimatycznej. Ale to nie jest koniec piątków dla klimatu i innych form aktywności Grety Thunberg.

    Korzystałem z doniesień Grety na Twitterze, ale i z Dagens Nyheter, Svenska Dagbladet i Aftonbladet.

  • Medal dla ks. prof. Alfreda Wierzbickiego

    Medal dla ks. prof. Alfreda Wierzbickiego

    Miło mi donieść, że Uniwersytet Łódzki dzisiaj uhonorował ks. prof. Alfreda Wierzbickiego (UMCS Lublin) medalem Universitatis Lodziensis Amico (Przyjaciel UŁ) 

    Wczoraj 23 maja 2023 r. w Ośrodku Badań Myśli Chrześcijańskiej UŁ ks. prof. Alfred Wierzbicki wygłosił wykład pt. Czy zwierzęta maja duszę. Przebieg spotkania został zarejestrowany, można go wysłuchać w YouTube, Spotify, Apple Podcasts, Google Podcasts i in. Prowadziła spotkanie prof. dr hab. Grażyna Habrajska.

  • Królewski design i królewska troska

    Królewski design i królewska troska

    Dwa wydarzenia ostatnich tygodni mogą wydawać się zupełnie nieprzywiedlne do siebie: wstąpienie na tron Zjednoczonego Królestwa Charlesa III oraz debiut nowego iPhone’a 14. Jest jednak pewna inicjatywa sprzed trzech lat, która łączy te dwie różne przecież sprawy. Ta inicjatywa to Terra Carta. Powstała ona w 2019 roku dzięki księciu Walii oraz słynnemu — byłemu już — projektantowi Apple Johnowi Ive.

    Książę Walii Charles, obecnie król Charles III (fot. lic. Depositphotos)

     

    Johny Ive jest chyba historycznie najsłynniejszym od czasów Steve’a Jobsa projektantem Apple’a, który rozstał się niedawno z producentem Maców i AppleWatchów, i któremu ta firma zawdzięcza bardzo wiele wspaniałych produktów designu (np. iPhone). To właśnie jego wybrał Karol, książę Walii, dzisiejszy Charles III, aby zaprojektował pieczęć nazwaną jakże po królewsku – po łacinie – Terra Carta. Ta pieczęć z napisami po angielsku i po łacinie jest od 2021 znakiem rozpoznawczym projektu nagradzania wielkich przedsięwzięć światowych, które będą nie tylko dobre dla biznesu i właścicieli praw, ale także dobre dla —jakże umęczonej — naszej planety. To jest Inicjatywa Zrównoważonych Rynków. (Sustainable Markets Initiative)

    To są kopie pieczęci w różnym ujęciu ze strony projektu. Motylek widoczny na pieczęci na stronie jest poddany animacji

    Przy okazji tego projektu Ive w wywiadzie dla jednego z pism branżowych designu (Wallpaper) wyznaje, że słowem hasłem designu, którego nauczył się od Steve’a Jobsa jest — tak tutaj chodzi o design! — słowo „troska”: po angielsku „care”.

     

    Jakkolwiek można mieć krytyczny stosunek do idei monarchicznych i imperialistycznych, to inicjatywa księcia, a obecnie króla Karola III zasługuje na uwagę jako ROYAL SEAL OF APPROVAL, nie produktów wykonywanych dla dworu, ale dla planety. Dla harmonii natury, ludzi i planety… jak brzmi hasło wyryte na pieczęci w dwóch językach powszechnych ludzkości…

     

    Ive jest już uszlachcony i nosi dumnie od dekady order Knight Commander of the Order of the British Empire(KBE), teraz jest także królewskim designerem dla przemysłu i honorowym członkiem Królewskiej Akademii Inżynierii.

    Co prawda skala jego ostatniego projektu — ta pieczęć Terra Carta — nie wydaje się tak wielka jak iPhone, to na pewno zasługuje na uwagę w naszych uciemiężonych pandemią, wojnami i katastrofą klimatyczną czasach. Terra Carta, jak podkreślają ludzie związani z projektem, napisana jest językiem nowoczesnego zarządzania a dotyczy głównie obszarów „zielonych” inwestycji takich jak loty elektryczne czy bezemisyjne konstrukcje.

     

    Pieczęć Terra Carta jest wytworem laboratorium design’u the Royal College of Art, którego kanclerzem jest teraz Johny Ive.

     

    Bardzo mnie interesuje i intryguje ten najnowszy produkt Johny’ego Ive. Troska dotychczas kojarzyć się mogła z hasłami pielęgniarstwa, czy filozofii mieszczańskiej Heideggera (niem. Sorge), ale teraz może także skojarzyć się z troską — well — ostateczną — o naszą biedną planetę…

  • Siostry dżdżownice, wzniosłość natury i empatia naukowca

    Siostry dżdżownice, wzniosłość natury i empatia naukowca

    Darwin nazywał dżdżownice naszymi siostrami? Czy uwznioślał naturę? Posłuchaj rozmowy z laureatką Nagrody KNoK PAN im. Anny Zeidler-Janiszewskiej dr Justyną Schollenberger

    Spotkanie i rozmowa z Dr Justyną Schollenberger, kulturoznawczynią i filozofką z Uniwersytetu Warszawskiego, z Zakładu Antropologii Słowa Instytutu Kultury Polskiej.

     Autorka książki Stworzenia Darwina. O granicy człowiek-zwierzę (2020). 

    Laureatka Nagrody KNoK PAN im. Anny Zeidler-Janiszewskiej (2021).

    Rozmowę prowadzi prof. dr hab. Jarosław Płuciennik

    Realizacja dźwięku mgr Eliza Matusiak

    Nagranie w Studiu Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Łódzkiego

    Podcast tutaj:

  • Zaangażowanie obywatelskie, katastrofa i ocalenie…

    Zaangażowanie obywatelskie, katastrofa i ocalenie…

    Dostałem wczoraj we wtorek 16 lutego 2021 świeżutką premierową książkę Billa Gatesa pod jakże znamiennym tytułem: Jak ocalić świat od katastrofy klimatycznej. Rozwiązania, które już mamy, zmiany, jakich potrzebujemy, w przekładzie Michała Rogalskiego (Agora, Warszawa 2021).

    Okładka książki Billa Gatesa

    Już w samym tytule zawiera się dużo doza optymizmu autora: takie słowa jak „ocalić” oraz „rozwiązania” i „zmiany” brzmią niezwykle optymistycznie. Ukłonem w stronę faktów i realizmu jest nazwa „katastrofa klimatycznej”.

    Optymistyczna jest także dedykacja książki wyrażająca szacunek dla nauki, techniki i zaangażowania społecznego, książka dedykowana jest bowiem „naukowczyniom i naukowcom, innowatorkom i innowatorom, aktywistkom i aktywistom”. Główny cel zasygnalizowany już we wstępie 51 000 000 000 ton do zera ton (emisji gazów cieplarnianych rocznie) wydaje się celem niezwykle ambitnym i optymistycznym.

    Najbardziej jednak optymistycznie brzmią rozdziały końcowe: rozdział 12. pt. „Co mogę zrobić ja”, oraz część „posłowie” o zmianach klimatu w kontekście Covid-19.

    Bill Gates wydaje się wierzyć bezgranicznie w obywatelstwo, obywatelkę i obywatela. Jest zatem przekonanym demokratą. Namawia nas wszystkich do tego, żeby się angażować społecznie, żeby dzwonić, pisać listy, wychodzić do urzędów i na ulicę, żeby spoglądać na kwestie klimatyczne z perspektywy lokalnej, krajowej i samorządowej. Każe nam angażować się także poprzez startowania w wyborach niekoniecznie tych najwyżej cenionych, również tych niżej notowanych, w wyborach lokalnych. Zwraca uwagę na niezwykle ważną rolę jaką obywatelstwo pełni, kiedy zamienia się w konsumentów. Można sparafrazować tutaj wizjonerskiego Mickiewicza: „Konsumencie gdybyś wiedział, jaka twoja władza.” Kiedy będziemy kupować rzeczy z mniejszym śladem Węglowym oraz z mniejszym śladem gazów cieplarnianych, wtedy będziemy pomagali ocalić planetę. Kiedy kupimy energooszczędną lodówkę, wpłyniemy na losy świata, bo dajemy tym samym sygnał, że sprawa ekologii jest dla nas ważna i warta naszych pieniędzy.

    Bill Gates (fot. Chinalmages, Depositphotos)

    To wszystko Gates pisze w oparciu o fakty: bardzo charakterystyczne jest to, że autor książki powołuje się na swojego przyjaciela, Szweda Hansa Roslinga i jego książkę „Factfullness”. To właśnie dzieło miało także duży wpływ na Stevena Pinkera jeszcze jednego optymisty antropologicznego, o którym kilkakrotnie już pisałem, także w publikacjach naukowych.

    Końcówka też jest odwołaniem do optymistycznych wątków w nauce: kooperacja naukowa między ludźmi w kryzysie pandemicznym spowodowała szybkie powstanie szczepionek. Taka jest siła zaangażowania i kooperacji międzyludzkiej.

    Bill Gates poprzez pokazanie zmiany we własnym życiu także ustanawia optymistyczne wzory, pokazuje swoją podróż z dzieciństwa pełnego cheeseburgerów do później dorosłości, ograniczającej mięso i satysfakcjonującej się cheeseburgerami bezmięsnymi.

    Typowa reprezentacja łapczywości w kontekście śmieciowego jedzenia (symbolicznie: na kanapie) (fot. Depositphotos). Wielu ludzi w Polsce w ogóle nie zauważa związku kwestii ekologicznych z zagadnieniami żywienia, a jest on kluczowy, jeśli idzie o wyciek „gazów cieplarnianych”.

    Pozytywnie ocenia postawę i sylwetkę Billa Gatesa zaprezentowaną w jego książce także tygodnik the Economist, który porównuje Gatesa do Elona Muska: na jego tle Gates wydaje się nietchórzliwy, to Elon Musk skonfrontowany z kryzysem klimatycznym raczej zaczyna szukać, jak wiele planet nadaje się do zasiedlenia, a zatem planuje, jakby tutaj ziemię opuścić i ocalić przede wszystkim siebie.

    Poza zaangażowaniem obywatelskim Bill Gates pisze o prywatnym biznesie, ale także o współpracy z rządami i współpracy międzyrządowej. I na tle wydaje się także w jakimś sensie umiarkowany, rozsądny i w miarę pokorny, jeśli ta kategoria może tutaj znaleźć swoje zastosowanie.

    Pewnym osobistym rozczarowaniem dla mnie jest brak odniesienia do młodzieży i perspektywy młodych, nie ma w ogóle śladu Grety Thunberg i jej szkolnego strajku. Przy kwestii mięsa i hodowli Bill Gates jest w miarę realistyczny, choć pewnie nie każdemu będzie się to podobać. Uznaje np. że odejście w zupełności od mięsa jest nierealistyczne. Ale już częściowe zastąpienie mięsa i hodowli smakiem tak zwanego mięsa pochodzenia roślinnego wydaje mu się jak najbardziej osiągalne i rynkowo także atrakcyjne.

    Dlatego wydaje mi się że będę jeszcze wracał do tej książki, cieszę się, że mam ją w ręku.

    Autor wpisu czytający książkę Gatesa, Łódź, 16 lutego 2021 (fot. MRP)
  • Nowe słowo ‚ekobójstwo’ a polskie prawo i sprawiedliwość

    Nowe słowo ‚ekobójstwo’ a polskie prawo i sprawiedliwość

    Jakoś nie dziwi mnie, że w polskim piekiełku pewne sprawy umykają i przechodzą bez echa, w końcu dzieje się w Polsce dużo spraw lokalnych, ale ważnych ogólnoludzko, bo demokracja i służba zdrowia, bo prawa kobiet i prawa obywateli w ogólności to są sprawy ważne, zarówno lokalnie jak i globalnie. Ale moją uwagę ostatnio zwróciła publikacja europejska pt. List otwarty pt. „Stawcie czoło kryzysowi klimatycznymi” , który już podpisało prawie 130 000 osób, w tym 320 naukowców, w sumie z 50 krajów. List jest firmowany przez młode i bardzo młode (ok. dwudziestoletnie, ale także jeszcze nastolatki) aktywistki klimatyczne, liderki tzw. szkolnego strajku dla klimatu Luisę Neubauer, Gretę Thunberg, Anunę de Wever van der Heyden, oraz Adélaïde Charlier (Belgijki, Niemka i Szwedka).

    Jestem sygnatariuszem tego listu otwartego, zdjęcie można właśnie otagować #facethecimateemergency na stronach listu, tam też można go podpisać. Zdjęcie JP.

    List jest adresowany do światowych przywódców i dotyczy w bardzo istotny sposób języka. Język kształtuje naszą rzeczywistość, bo rzeźbi naszą percepcję, decyduje o tym, co postrzegamy za naturalne, co rzuca nam się w oczy. Język decyduje także o tym, jak się zachowujemy i jak działamy.

    W pierwszym zdaniu tego listu znajdziemy właśnie apel o zmianę języka i percepcji:

    Musisz [musicie] przestać udawać, że możemy rozwiązać kryzys klimatyczny i ekologiczny, nie traktując go jako kryzysu”.

    Najpierw więc trzeba zobaczyć to, do czego język odnosi: kryzys, przesilenie, punkt krytyczny. W drugim akapicie jest postulat podnoszony już od lat 70-tych: „Stań się rzecznikiem uczynienia ekobójstwa zbrodnią międzynarodową przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym (w Hadze, Niderlandy).”

    Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze fot. Hypergio, CC BY-SA 4.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0, via Wikimedia

    Słowo ekobójstwo jest stosunkowo nowym słowem zbudowanym na wzór angielskiego genocide, czyli ludobójstwa (na podst. gr. genos γένος ‚lud, rasa, ludzie’ oraz łac. caedere ‚zabić’). Konwencja o ludobójstwie istnieje od 1948 r. przyjęta przez ONZ. Ludobójstwo jest międzynarodową zbrodnią ściganą przez międzynarodowy Trybunał: ludobójstwo Rosji na Ukrainie (hodomor), ludobójstwo Żydów (Holokaust), czy ludobójstwo Ormian.

    Czy słowo ekobójstwo czeka podobny los do ludobójstwa? Jak można to słowo krótko zdefiniować? „Ekobójstwo to kryminalizowana działalność człowieka, która narusza zasady sprawiedliwości środowiskowej, np. poprzez znaczne niszczenie lub zniszczenie ekosystemów lub szkodzenie zdrowiu i dobrostanowi gatunków naturalnych (w tym ludzi). Ekobójstwo nie zostało jeszcze zaakceptowane przez ONZ jako przestępstwo podlegające karze międzynarodowej. (Podaję za White & Heckenberg. Green Criminology: An Introduction to the Study of Environmental Harm, Routledge, 2014, pp 45-59. zob. Wikipedia)

    Co ciekawe, koncepcja ekobójstwa jako międzynarodowej zbrodni powstała w latach 70-tych XX wieku po użyciu tzw. „czynnika pomarańczowego” przez Stany Zjednoczone podczas wojny w Wietnamie: jego użycie zdewastowało miejscową ludność i przyrodę.

    Helikopter amerykański atakuje wietnamską roślinność tzw. czynnikiem pomarańczowym. Zdjęcie w domenie publicznej: US Army – https://www.vietnam.ttu.edu/virtualarchive/items.php?item=VA042084 Item Number: VA042084

    Jak podaje Miron Kądziela, „obecnie istnieją już przepisy dotyczące ekobójstwa, lecz jedynie na poziomie lokalnym. Przestępstwo to uznaje np. Gruzja, Ukraina, Ekwador, Wietnam czy Rosja. Trwają prace nad uznaniem ekobójstwa także we Francji. […] Idea ekobójstwa rozprzestrzenia się więc po świecie i traktowana jest poważnie przez szereg rządów.

    Profesor z Uniwersytetu w Liverpoolu i autor książki „Ekobójstwo: zabij korporację, zanim ona nas zabije” (Manchester University Press 2020), Richard Whyte mówi: – Naprawdę ważna jest zmiana naszego języka i sposobu, w jaki myślimy o tym, co szkodzi planecie – powinniśmy przeforsować tę zbrodnię ekobójstwa – ale to niczego nie zmieni, chyba że jednocześnie zmienimy model kapitalizmu korporacyjnego.

    okładka książki Davida Whyte’a pt. Ecocide (2020)

    Od wystąpienia papieża Franciszka po liczne apele Grety Thunberg tworzy się dobra atmosfera dla uznania przestępstwa „ekobójstwa” w międzynarodowym prawie karnym, ale czy takie prawo mogłoby kiedykolwiek zadziałać?

    W grudniu 2019 r. Przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze ambasador Vanuatu przy Unii Europejskiej złożył właśnie taką radykalną propozycję: „uczyńcie niszczenie środowiska przestępstwem”. Trzeba go zrozumieć, Vanuatu to małe państwo wyspiarskie na południowym Pacyfiku, państwo poważnie zagrożone podnoszącym się poziomem mórz. Zmiana klimatu to nieuchronny i egzystencjalny kryzys w tym kraju, ale działania, które spowodowały wzrost temperatur, takie jak spalanie paliw kopalnych, prawie w całości miały miejsce gdzie indziej, aby służyć innym narodom.

    Warto zwrócić uwagę, że Gretą Thunberg sygnując omawiany List otwarty do wielkich tego świata kontynuuje tym samym szwedzką kilkudziesięcioletnia tradycję: w 1972 r. na konferencji ONZ w Sztokholmie w sprawie środowiska człowieka, (wtedy powstała Deklaracja Sztokholmska), premier Szwecji Olof Palme w swoim przemówieniu otwierającym konferencję mówił o wojnie w Wietnamie jako ekobójstwie. Jego wystąpienie poparła także Indira Gandhi.

    W Polsce politycy nie rozumieją słowo ludobójstwo, bardzo często go nadużywając, traktując jako metaforę. Tak właśnie traktuję uchwałę polskiego Sejmu z 2009 r. o tzw. rzezi wołyńskiej.

    Czy słowo ‚ekobójstwo’ ma w Polsce lepsze szanse?

    Jak podaje Gazeta Wyborcza dzisiaj (3 lutego 2020): „Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry ogłosiła, że nie poparła przyjętej we wtorek rządowej uchwały o polityce energetycznej do 2040 r. Zakłada ona przyspieszoną eliminację węgla i rozwój OZE oraz energetyki jądrowej.

    Oczywiście, żadna siła opozycyjna jakoś nie odnosi się do tego, a przecież o ekobójstwie nie tylko mówią i piszą młodzi (przyszłość świata i Polski, jak świadczy o tym tzw. Strajk kobiet), ale także „starzy”, tacy jak papież Franciszek. Nowe słowa w Polsce to także katastrofa klimatyczna, coraz częściej używana przez Polaków. Czy ekobójstwo ma szansę zmienić nasz język, naszą percepcję i nasze działanie?

    TORONTO, CANADA – 7 września, 2019: globalny strajk dla klimatu i marsz dla sprawiedliwości klimatycznej (fot. lic. Deposithotos)

    Jednym z haseł, które znalazłem w omawianym liście młodych aktywistek klimatycznych jest „Strzeż i chroń demokrację.” Demokracja to także dbałość o środowisko naturalne, ludzie muszą wziąć te sprawy w swoje ręce. Nadzieja jest w młodych, ale czy polscy politycy nie powinni się od nich czegoś uczyć? Nie powinni się wsłuchiwać w ich głos? To idzie przyszłość, albo jej brak. Osiem gwiazdek na razie dotyczy PiS i akolitów, potem może być także odniesione do innych…

    PS. 4 lutego w trochę innej formie ten wpis ukazał się jako artykuł w Gazecie Wyborczej. [tutaj]

  • Eko(teo)logicznie. Po konferencji słów kilka

    Eko(teo)logicznie. Po konferencji słów kilka

    podkast Radia dla Ciebie poświęcony sprawie eko(teo)logii, nagranie wypowiedzi Weroniki Kluzy z PRE oraz prof. Jarosława Płuciennika
  • EKO(TEO)LOGICZNIE

    EKO(TEO)LOGICZNIE

    Polska Rada Ekumeniczna, Uniwersytet Łódzki oraz Chrześcijańska Akademia Teologiczna w Warszawie zapraszają do udziału w e-Konferencji naukowej „Eko(Teo)Logicznie – chrześcijanie wobec wyzwań”. Tematyka konferencji poświęcona będzie ekologii, a szczególnie związanej z nią teologii, filozofii, a także eko-chrześcijaństwu. Konferencja nawiązywać będzie do poglądów m.in. Alberta Schweitzera, który był luterańskim duchownym, teologiem, filozofem, muzykiem i humanistą, propagującym słowem i czynem hasło „czci dla życia”. Filozofia i etyka tego uczonego, noblisty oraz praktyka medycyny mogą mieć duże znaczenie dla współczesnej ekologii ze względu na jego wielowymiarowość i interdyscyplinarność.

    Konferencja odbędzie się 5 listopada 2020 r. w formie cyfrowego spotkania na platformie komunikacyjnej ZOOM.

    Plenarnymi prelegentami będą: bp Marcin Hintz i prof. Jarosław Płuciennik z Polski, prof. Hans Defenbacher z Niemiec, abp Antje Jackelén ze Szwecji oraz prof. dr James Carleton Paget z Wielkiej Brytanii. Konferencję otwierać będą oficjalni reprezentanci organizatorów.

    Krótkie zaproszenie na konferencję

    Więcej na stronie http://ekokosciol.pl/ekoteologicznie/