Tag: Jarosław Płuciennik

  • Nowa publikacja Płuciennika i Szula na temat disneyizacji

    Nowa publikacja Płuciennika i Szula na temat disneyizacji

    Płuciennik, J., & Szul, S. (2025). Disneyizacje i disneyfikacje a produkcja kulturalna. Spojrzenie z perspektywy kulturowej historii nowoczesności. Zagadnienia Rodzajów Literackich68(2), 13–24. https://doi.org/10.26485/ZRL/2025/68.2/1

    Nowa publikacja do znalezienia tutaj: LINK

    Abstrakt

    Ten tekst ma na celu dostarczenie syntetycznego przeglądu zjawisk Disneyizacji i Disneyfikacji w kontekście przemian zachodzących w funkcjonowaniu światów sztuki w XX i XXI wieku. Autorzy zaczynają od perspektywy Alana Brymana, aby zademonstrować powiązania między kulturą konsumpcyjną a produkcją kulturową, a następnie, przez pryzmat kulturowej historii nowoczesności, wyjaśniają, w jaki sposób paradygmatyczne antydoświadczenie początku XX wieku wpłynęło na reprezentację rzeczywistości i rozwój konwencji filmowych w studiu Walta Disneya. Następnie badacze próbują ukontekstowić Disneya w modelu synkopowanej natury sztuki, rozumianej nie jako zwykłe powtórzenie wcześniejszych form, ale jako rytm powrotów i zmian, w którym każda iteracja niesie ze sobą element nieciągłości. Synkopa ujawnia się tutaj jako postać napięcia – demonstrując, że sztuka, pomimo rozproszenia i fragmentacji, utrzymuje spójność właśnie poprzez ciągłą transformację, a nie poprzez kopiowanie stałych wzorców. Artykuł podkreśla zatem, że współczesne praktyki artystyczne działają w ramach logiki dynamicznej różnicy, a nie wiernego powtarzania, otwierając drzwi do ponownej refleksji nad wytrwałością i zmianą w kulturze wizualnej. Ostatnie podrozdziały zawierają omówienie artykułów składających się na główny tematyczny trzon tego wydania Zagadnień Rodzajów Literackich.

  • Kryzys klimatyczny dotyka także Laponię

    Kryzys klimatyczny dotyka także Laponię

    W Sali Zgromadzeń Centrum Naukowo-Technologicznego EC1 prof. Jarosław Płuciennik poprowadził rozmowę z prof. Marjaaną Kangas z Uniwersytetu Laponii na temat warunków życia we współczesnej Laponii. Punktem wyjścia do dyskusji była kampania promocyjna roku 2021 nominująca gminę Salla w Finlandii jako kandydata na gospodarza Letnich Igrzysk Olimpijskich 2032. Kampania była mocnym głosem w sprawie zmian klimatycznych, a informacja o tym obiegła światowe media. Co się zmieniło przez ostatnie 3 lata? Jak wyglądało życie w jednym z najzimniejszych zamieszkałych regionów Europy w czasie zmian klimatycznych? Czy perspektywa organizacji Letnich Igrzysk Olimpijskich w północnej Finlandii jest coraz bliżej, czy dalej? Na te i inne pytania związane z życiem codziennym w Laponii odpowiedziała prof. Marjaana Kangas.

    Na YouTube Uniwersytetu Łódzkiego można obejrzeć rozmowę.

    In the Assembly Hall of the EC1 Science and Technology Centre, Prof. Jarosław Płuciennik led a conversation with Prof. Marjaana Kangas from the University of Lapland about living conditions in today’s Lapland. The 2021 promotional campaign nominating the municipality of Salla in Finland as a candidate to host the 2032 Summer Olympic Games constituted the starting point for the discussion. The campaign was a strong voice for climate change, and information about it circulated in the world media. What has changed over the last 3 years? What was life like in one of the coldest inhabited regions of Europe during climate change? Is the prospect of hosting the Summer Olympic Games in northern Finland getting closer or further away? These and other questions related to everyday life in Lapland were answered by Prof. Marjaana Kangas.

  • Kochamy ojczyznę i język ojczysty, Panie Ministrze?

    Właśnie przedwczoraj 14 września 2019 r. ukazał się kolejny artykuł w Times Higher Education na temat negatywnych zmian społecznych przymusu publikacji w języku angielskim, tym współczesnym lingua franca.

    David Matthews pisze, że zdaniem eksperta, nomen omen, bibliometrii, który monitorował to przejście w Norwegii, uczeni z nauk humanistycznych i społecznych w Europie kontynentalnej ryzykują utratę znaczenia społecznego, jeśli nadal będą się przestawiać na angielski jako główny język publikacji profesjonalnej.

    Utrata znaczenia humanistyki i nauk społecznych w społeczeństwie to także degeneracja dla kultur narodowych i niwelacja spraw lokalnych na rzecz spraw obchodzących wyłącznie anglojęzycznych naukowców. No bo żeby napisać z sensem po angielsku, angielskie muszą być także materiały egzemplifikujące oraz konteksty eksplikacji.

    Zgodnie z badaniami przedstawionymi uczestnikom konferencji przez profesora Sivertsena, w Norwegii odsetek artykułów humanistycznych opublikowanych w języku norweskim spadł z około 65 procent w 2005 r. Do mniej niż 40 procent do 2014 r. W naukach społecznych z 55 do 30 procent.

    Warto wskazać, że wyniki badań dotyczą społeczeństwa skandynawskiego, które świetnie rozumie angielski i bardzo dobrze się nim posługuje. Ale rzecz w materiale badawczym i kontekstach eksplikacji – społeczeństwo przestaje rozumieć akademików, bo piszą o obcych im problemach i zagadnieniach.

    Żeby zatrzymać dryfowanie w kierunku wyłącznego używania języka angielskiego. Profesor Sivertsen, wskazał na samorganizację środowisk naukowych np. Na Helsińską Inicjatywę na Rzecz Wielojęzyczności w Komunikacji Naukowej, kampanię mającą na celu utrzymanie publikowania w języku lokalnym.

    Sam posługuję się w mowie i piśmie zarówno polskim, jak i angielskim i szwedzkim. Gorzej znam kilka innych języków. Ale wiem, że język ojczysty to żywa tkanka, którą trzeba chronić. Nie izolować, nie niszczyć ksenofobią i nacjonalizmami, ale język musi być rozwijany przez żywych ludzi, tych najbardziej wrażliwych i wykształconych także, aby Ci mniej wykształceni stawali się lepsi i bogatsi. Nauki społeczne i humanistyka to nie laboratoria i badania pod mikroskopem, tutaj olbrzymią rolę odgrywają czynniki kulturowe. Ja kocham język polski, a Pan Panie Ministrze Gowin?

  • Uwierz w swoją miłość

    w ponurym świecie pełnym nienawiści i zniszczenia, ta poezja daje natchnienie nadziei i miłości

    Uwierz w swoją miłość

    Sporo się pisze ostatnio o nienawiści. Ja przekornie chciałbym dzisiaj o miłości.

    Chciałbym podzielić się fragmentem poezji mojego znajomego, teologa, filozofa i poety szwedzkiego Svena Hillerta.

    W wolnym tłumaczeniu na polski

    Chcę wierzyć, że miłość istnieje

    bez namysłu i kalkulacji,

    bez korzyści i zysków,

    bez spadochronu i ubezpieczenia.

    Chcę wierzyć, że coś istnieje

    w każdym, kto odważy się upaść,

    w każdej zmrożonej duszyczce

    we wszystkim i we wszystkich.

    (S. Hillert, Uwierz w coś, proprius.se)

    Na tle tego pesymizmu naszego powszechnego, na tle tej nienawiści dookolnej i tego zabagnionego świata, ten wiersz pozwala mi się uśmiechnąć.

    Sven jest teologiem zrównoważonego rozwoju, sporo pisze o ekologii, uwielbia naturę, biega amatorsko. Kiedyś przebiegłem z nim prawie 10 km nad Bałtykiem. Bardzo optymistycznie brzmi jego przesłanie. Chcę wierzyć, że miłość istnieje.

    Zanim zapoznam się z całym tomikiem, który ma mi Sven wysłać, chciałem sięgnąć właśnie do tej poezji zrównoważonego rozwoju z jego książki teologicznej, której tytuł też jest poetycki, to znaczy niejednoznaczny, może bowiem odsyłać do wielu niuansów: to może być wiara w zrównoważony rozwój, wiara zrównoważonego rozwoju, wiara w zrównoważonym rozwoju…

    Piękny wiersz, w którym czytelnik znajdzie pełną optymizmu teologię zrównoważonego rozwoju, czegoś, co można także zobaczyć w słynnym szwedzkim pojęciu „lagom”, choć to jest bardziej skomplikowane i dużo trzeba byłoby pisać, aby wyjaśnić wszystkie podobieństwa i różnice.

    Myślę, że zarówno ten nowy wiersz, jak i ten, który odnalazłem w teologicznym eseju Svena mają w sobie niesłychany optymizm i napawają nadzieją, jakże potrzebną w naszych czasach.

    Na samym końcu

    są tacy, którzy nigdy nie umierają,

    wyszeptując z wieczności

    tęsknotę do życia.

    Wszystko, co istniało

    i jest i będzie istnieć,

    jest odpowiedzią na słowo.

    Wszystko ma związek

    ze wszystkim, co powstało,

    życiem

    w niebie i na ziemi.

    W samej głębi

    życie jest udzielane nam jako pożyczka.

    Oddycham teraz i tutaj

    we wszystkim, co jest.

    Wszystko, co może karmić,

    ogrzać i unieść,

    istnieje

    jako odpowiedź na słowo.

    W końcu wszystko ma swoje znaczenie,

    Kiedy wszystko się przybliża

    Do życia

    I w niebie i na ziemi.

    W głębi wnętrza

    nie ma żadnego oni i my,

    Znajdzie się tam to nigdy nie widziane,

    wszystko staje się jednym.

    Wszystko, co chcesz kochać,

    pielęgnować i chronić,

    istnieje

    w odpowiedzi na słowo.

    Uwierz w swoją miłość

    i żyj w swojej tęsknocie

    za życiem

    w niebie i na ziemi.

    Tłumaczę swobodnie, nie wszystko pewnie jest możliwe do oddania, ale zapragnąłem podzielić się pragnieniem… miłości. Czego i Wam życzę.

    Dla porządku podaję poniżej oryginał.

    Längst innerst innanför

    finns det som aldrig dör,

    viskar från evig tid

    längtan till liv.

    Allt som har varit

    och är och ska komma

    finns till

    som ett svar på ett ord.

    Allt är besläktat

    med allt i sitt ursprung,

    ett liv

    i himmel och på jord.

    Längst innerst inifrån

    ges livet som ett lån.

    Jag andas nu och här

    i allt som är.

    Allt som kan föda

    och värma och bära

    finns till

    som ett svar på ett ord.

    Allt får sin mening

    när allt kommer nära,

    ett liv

    i himmel och på jord.

    Längst innerst inuti

    finns inga de och vi,

    finns det som ingen sett,

    allt blir till ett.

    Allt du vill älska

    och värna och vårda

    finns till

    som ett svar på ett ord.

    Tro på din kärlek

    och lev i din längtan

    ett liv

    i himmel och på jord.

    (S. Hillert, Tro i hållbar utveckling. Med Gud bortom dualismen, Argument, Varberg 2017, 7)

  • Przejęcie władzy. Tylko przez kogo?

    Construction work demolishing high rise flats (źródło Depositphotos)

    Komentarz na temat najnowszej publikacji w THE o zmianach w szkolnictwie wyższym w Polsce

    David Matthews opublikował kilka dni temu analizę pt. Reformy szkolnictwa wyższego w Polsce: przejęcie władzy czy konieczna korekta? Publikacja ujrzała światło dzienne 15 sierpnia 2019 w prestiżowym brytyjskim tygodniku specjalistycznym poświęconym szkolnictwu wyższemu Times Higher Education. Obszerna i pogłębiona analiza, starająca się cytować zarówno zwolenników, jak i krytyków zmian w obszarze nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce, jest wynikiem autentycznych rozmów przeprowadzonych przez Davida Matthewsa m. in. po publikacji w kwietniu niepochlebnej opinii na temat tzw. Reformy Gowina.

    Warto podkreślić, że Matthews stara się być bezstronny, a mimo to ostateczny wniosek z jego pogłębionej dziennikarskiej roboty jest pesymistyczny. Ostatecznie autor artykułu widzi groźbę sporej ideologizacji obszaru nauki i edukacji wyższej w Polsce.

    Początkowo obraz nie wygląda źle, bo Matthews rozpoczyna od porównania sytuacji na Węgrzech z sytuacją w Polsce. Na tle oficjalnych węgierskich zakazów prowadzenia badań nad płcią (gender), zmuszenia środkowoeuropejskiego uniwersytetu George’a Sorosa do przeniesienia się do Wiednia i ręcznych mianowań rektorów Polska ma się jeszcze dobrze. Co więcej, autor porównuje swoje wrażenia z wizyty w Budapeszcie w 2017 r. do tych z Warszawy z lata 2019 i wychodzi mu, że atmosfera w Polsce jest jeszcze atmosferą wolności, bo naukowcy, z którymi rozmawiał nie rozglądają się niepewnie, kiedy się ich pyta o oceny i są zadowoleni, że dziennikarz rejestruje ich uwagi. Zupełnie inaczej było w Budapeszcie.

    Warto także zobaczyć, że THE jako tygodnik związany z coroczną publikacją rankingów uczelni świata wyraźnie preferuje mierzalne dane i parametryzację funkcjonującą w świecie brytyjsko-amerykańskim. Stąd np. widać ślad nadziei w tekście Dawida Matthews, kiedy zapytuje retorycznie, czy reforma Gowina „stara się jedynie wzmocnić pozycję polskich rektorów w skuteczniejszym zarządzaniu ich instytucjami i narzucić tak potrzebną dawkę ambicji i merytokracji słabnącemu systemowi szkolnictwa wyższego”, który przecież lokuje się na arenie międzynarodowej znacznie poniżej swoich możliwości. Na poparcie tego przytaczane są twarde wyniki, których używa także polskie ministerstwo, uzasadniając podjęcie reform: „z 4257 grantów początkowych przyznawanych młodym naukowcom przez prestiżową Europejską Radę ds. Badań Naukowych od 2007 r. akademicy z Polski zdobyli tylko 22. A spośród 2899 grantów zaawansowanych przyznawanych starszym naukowcom od 2008 r. Polska zdobyła tylko cztery.” Dwa najwyżej ocenione polskie uniwersytety w światowym rankingu uniwersytetów THE mieszczą się w przedziale 601–800.

    Autor pomija fakt, że szkolnictwo wyższe w Polsce wykonało wielki wysiłek wielu zmian od 1989 roku i że od tego czasu z punktu widzenia tych właśnie wskaźników dokonał się i tak skok jakościowy. Co więcej, dziennikarz brytyjski wyraźnie zauważa, śledząc to, co powiedziała mu przy kawiarnianym stoliku prof. Monika Kostera, „że polskie uniwersytety tradycyjnie cieszyły się pewnym stopniem samorządu akademickiego od dawna wygaszonym w Europie Zachodniej.” Co więcej wydaje się, że Dawid Matthews ubolewa wraz ze swoją interlokutorką, że reformy Gowina zakończyły potencjalnie „chwalebne” eksperymenty w „demokracji kolegialnej”, zaś zmiany nie poparte większymi nakładami finansowymi nie przyczynią się do poprawy sytuacji. Autor cytuje także moją opinię o upadku mniejszych i młodszych uczelni w Polsce, które stracą uprawnienia i zostaną zdegradowane. Jest to szczególnie groźne na prowincji.

    Najbardziej chyba istotne jest to, że autor dał także szansę obszernego wypowiedzenia się ministrowi Jarosławowi Gowinowi, „architektowi polskiego wstrząsu”, „wytwornemu, srebrnowłosemu filozofowi z eklektycznym CV”. Minister ucieszył się, że THE pragnie z nim rozmawiać i uzasadnia swoje reformy porównaniem uczelni polskich z Uniwersytetem Cambridge, bo rozmawiał z Sir Leszkiem Borysiewiczem, byłym kanclerzem Uniwersytetu Cambridge, synem polskich uchodźców wojennych i wyszło mu, że kanclerze w systemie brytyjskim mogą znacznie więcej niż polscy Rektorzy.

    Nie mogę zauważyć, że w takim zestawieniu Cambridge vs. cała Polska, zawsze będziemy wyglądać fatalnie. Nie tylko system brytyjski i polski są nieporównywalne, ale uczelnie masowe takie jak w Polsce nigdy nie będą uczelniami rezydencjalnymi, tak jak koledżowe Cambridge. Nie mogę też nie wspomnieć, że moje zdziwienie budzi także minister nauki, który rozmawia po angielsku z dziennikarzem THE w obecności kilku tłumaczy. (Sic!)

    Autor analizy cytuje zarówno dra hab. Emmanuela Kulczyckiego, przedstawianego jako zwolennika i głównego doradcę ministerstwa, jak i doktorantkę Monikę Helak biorącą udział w czerwcowych protestach okupacyjnych 2018 r., inspirowanych m.in. przez KKHP. Stara się naprawdę sięgać na prawo i lewo, żeby zbalansować obraz.

    Minister Gowin sam siebie w rozmowach ukazuje jako „tradycyjnego, kochającego wolność i pluralistycznego konserwatystę”. Wydaje się zadowolony, kiedy przeciwnicy zarzucają mu bycie neoliberalnym, ale to wszystko z tego, że „nie podoba mu się państwo”. Uważa, że „państwo powinno być ograniczone i dać jak najwięcej miejsca jednostkom, rodzinie i społeczności”. Jednak sam autor artykułu zauważa, iż publiczna zapowiedź przez Gowina „repolonizacji” polskich mediów po wygranych przez PiS wyborach w październiku nie wydaje się z ducha liberalnego. I jego dziedzictwo, niezależnie od tego, czy zachowa swoje stanowisko ministra po wyborach, jest oceniane przez autora negatywnie.

    „Pod jego reformami teologia została wyniesiona z podsekcji nauk humanistycznych do jednej z ośmiu ogólnych dyscyplin, stawiając ją na równi z dziedzinami takimi jak ekonomia i nauki przyrodnicze. Daje to teologom wielką moc w eksperckich radach doradczych, które decydują na przykład, które czasopisma lub instytucje oficjalnie uznają.”

    Nawet dr hab. Emmanuel Kulczycki, jeden z wielkich agentów zmian, jest sceptyczny, jeśli idzie o ten punkt programu Gowina.

    Artykuł kończy się pesymistyczną wizją ideologizacji polskiej nauki i szkolnictwa wyższego: „Polskie uniwersytety mogły jak dotąd wymknąć się spod kontroli państwa, ale wpływ kościoła może być trudniejszy do uniknięcia.”

    Zasadniczo zatem należy odnotować, że ocena zmian wypada negatywnie. Autor analizy sympatyzuje z intencjami zmian, ale wykonanie ocenia fatalnie. Co więcej, jeśli miałbym wskazać najsłabszy punkt w jego analizie, to trzeba byłoby zauważyć, iż nie uwzględnia on w większym stopniu tej rosnącej na polskich uczelniach świadomości demokratycznych procedur. Co w kontekście ograniczania demokracji w innych obszarach ma duże znaczenie. Za mało jest także o tych ideach w najnowszej nauce o zarządzaniu, które wskazują na rolę kreatywności i krytycznego myślenia w małych zespołach.

    Odpowiadając na zadane przez autora artykułu pytanie, czy zmiany na uczelniach w Polsce to jest przejęcie władzy, czy też konieczna korekta, trzeba odpowiedzieć, że wnioski nasuwają się same: to jest przejęcie władzy, ale nie przez państwo, tylko przez ideologię dominującą dziś w Polsce. Co więcej, należałoby zaprosić autora, aby uważnie śledził sytuację w Polsce, bo tak, jak nie wszystko widać latem 2019 r. przed wyborami, tak pewne skutki reformy zaczną się pojawiać dopiero za kilkanaście miesięcy. Matthews np. nie mógł jeszcze odnieść się do sytuacji stworzonej przez nową listę czasopism, w których naukowcy polscy powinni publikować, choć wcześniej znaną już listę wydawnictw ocenił krytycznie.

    Redaktorze David Matthews, pozostańmy w kontakcie.

    plate with a flag of the European Union, copy space
  • Inicjacja strony jaroslawpluciennik.com

    Inicjacja strony jaroslawpluciennik.com

    Start!

    Dołącz do 933 innych subskrybentów

    Dzisiaj zainicjowałem swoją stronę jaroslawpluciennik.com. Będę tutaj aktualizował moje dane (CV i publikacje) oraz od czasu do czasu dzielił się przemyśleniami na blogu. Zapraszam do śledzenia.