Tag: Olga Tokarczuk

  • Czułość i łagodność: nowa perspektywa na sztuczną inteligencję?

    Czułość i łagodność: nowa perspektywa na sztuczną inteligencję?

    Z cyklu Obserwatorium retoryki i komunikacji

    10 czerwca 2025 roku Sam Altman, prezes OpenAI, opublikował na swoim blogu manifest zatytułowany „The Gentle Singularity”, dostępny także jako wystąpienie wideo na YouTube i tekst na stronie firmy. Krótki ten esej ma ambicję nie tylko objaśniać kierunki rozwoju sztucznej inteligencji, lecz także nadać im ramę ideową. Altman mówi językiem budowniczego przyszłości, ale jednocześnie próbuje rozbroić lęki: osobliwość technologiczna, czyli moment, w którym AI przekracza ludzkie możliwości poznawcze i staje się autonomicznym konstruktorem samej siebie, zostaje tu przedstawiona jako proces, który może być… łagodny.

    To angielskie „gentle” w tytule jest znaczące. Zestawione z pojęciem tak radykalnym jak „osobliwość”, po angielsku „singularity”, wprowadza niepokojącą, a zarazem pociągającą sprzeczność. Altman najwyraźniej chce przekonać nas, że choć mamy do czynienia z przemianą o charakterze zakłócającym, dyzraptywnym — i w tym sensie AI spełnia definicję disruptive innovation znaną z teorii Christensena — to jej przebieg nie musi przypominać erupcji ani trzęsienia ziemi. Przeciwnie: może to być transformacja płynna, obłaskawiona, wręcz cicha. Rewolucja bez huku. Zakłócenie bez wywrotki i rewolucji. Punkt zwrotny, ale naoliwiony. Czarny łabędź, który przeobraża się w może bardziej szarego?

    Trudno jednak zapomnieć o wcześniejszych metaforach, które kształtowały nasze wyobrażenia o sztucznej inteligencji. Od eksplozji inteligencji  (ang. intelligence explosion), czyli wybuchu inteligencji, przez czarne skrzynki, które działają, ale których zasad nie rozumiemy, po goetheańską, faustowską w prowieniencji, alegorię ucznia czarnoksiężnika — wizję AI jako mocy, której nie umiemy kontrolować, choć to my ją przyzwaliśmy (tak jak w magii). Szczególnie ta ostatnia wydaje się dziś znów zaskakująco aktualna. W tym roku, w ramach programu „Zdolny uczeń – świetny student” na Uniwersytecie Łódzkim, miałem przyjemność współpracować z licealistą Franciszkiem Koronkiewiczem, który z wielką wrażliwością badał zjawisko „disneyzacji klasyki literackiej”. W swojej pracy Franciszek odwołał się do disneyowskiej wersji baśni o uczniu czarnoksiężnika — i znakomicie połączył ją z rozważaniami z Nexusa Yuvala Harariego. W animacji Disneya młody Mickey w swojej fantazji rządzi wielkim, kosmicznym porządkiem, ale w rzeczywistości traci kontrolę nad samonapędzającym się procesem — miotły noszące wodę stają się nie do zatrzymania. To przecież obraz idealny dla zrozumienia zagrożeń związanych z autonomią AI: technologia powielająca sama siebie, która działa bez zrozumienia celu, a w dodatku czyni to szybko i bez refleksji. Mickey nie przestaje śnić, że to on panuje — nawet gdy już nie ma wpływu na nic.

    W tym kontekście „Łagodna osobliwość” Altmana („The Gentle Singularity”) brzmi jak zaklęcie mające uspokoić. Autor manifestu przenosi nas z domeny strachu do domeny narracyjnego kompromisu: może nie wszystko rozumiemy, może nie wszystko kontrolujemy, ale przecież nie musi być źle. To postawa głęboko perswazyjna, on pragnie nas do tej wizji przekonać, ale też typowa dla reprezentantów świata technologii, którzy wiedzą, że język jest równie istotnym narzędziem jak kod. Nie przypadkiem te wszystkie chat-boty to przecież „duże modele językowe” (Large Language Models, LLM, to rodzaj sztucznej inteligencji wykorzystująca tzw. „architekturę transformer”, tak jak w GPT)

    I właśnie tu pojawia się interesujące zestawienie z czułym narratorem” Olgi Tokarczuk. W swojej mowie noblowskiej Tokarczuk mówi o czułości (po ang. „tenderness”) jako o „sposobie patrzenia, który pozwala dostrzec świat jako żywy, powiązany siecią relacji, pełen znaczeń i wzajemnych zależności”. Tę czułość rozumie nie jako słabość, ale jako najwyższą formę poznania, która nie oddziela obserwatora od obserwowanego. Zestawienie tej postawy z „łagodnością” czy „delikatnością” Altmana odsłania różnicę kluczową: „gentle” w jego rozumieniu jest łagodnością systemową, kontrolowaną płynnością; czułość Tokarczuk to relacyjność, współodczuwanie, gotowość do przejęcia odpowiedzialności za drugiego, także nie-ludzkiego (głównie jednak odnosi się do nieludzkiego zwierzęcego).

    Czy więc AI potrzebuje tylko łagodnych architektów? Czy nie potrzebuje też czułych narratorów? Czy wystarczy dobrze zaprojektowana osobliwość, czy też konieczna jest nowa opowieść o odpowiedzialności, granicach, obecności? Altman chce, byśmy wierzyli, że osobliwość da się ułożyć. Tokarczuk przypomina, że to, jak opowiadamy świat, kształtuje nie tylko naszą przyszłość, ale także nasze człowieczeństwo.

    „Czułość jest głębokim przejęciem się drugim bytem, jego kruchością, niepowtarzalnością, jego nieodpornością na cierpienie i działanie czasu ” — pisała Olga Tokarczuk w „Czułym narratorze”. Być może dziś potrzebujemy nie tyle „łagodnej osobliwości”, ile właśnie czułej narracji — opowieści, która nie ucisza lęku, ale go rozumie i przyjmuje. Dla mnie to już nie jest tylko pytanie o przyszłość technologii, ale o to, czy zachowamy zdolność opowiadania o świecie z uwagą, wrażliwością i odpowiedzialnością. I czy wśród wszystkich współczesnych „uczniów czarnoksiężnika” znajdzie się jeszcze miejsce dla tych, którzy nie chcą zarządzać przyszłością ani jej kolonizować — lecz po prostu ją zrozumieć i ocalić. Altman zdaje się wcielać w rolę właśnie takiego łagodnego misjonarza przyszłości. Ale czy nie grozi nam tu podobne złudzenie, jakie towarzyszy postaci Elona Muska — przekonaniu, że świat można ocalić, wysyłając jego najbardziej uprzywilejowaną część na Marsa, zamiast spróbować naprawić go tu, gdzie wszyscy żyjemy?

    Być może prawdziwa osobliwość nie wydarzy się w technologii, lecz w naszym sposobie patrzenia na świat — jeśli odważymy się patrzeć z czułością, zanim spojrzy za nas maszyna.

  • Jenta patrzy, Jenta słucha

    Jenta patrzy, Jenta słucha

    W czwartek, 18 maja, odbyła się w Tel Awiwie uroczystość wręczenia (nadanych jeszcze 8 grudnia 2021 roku) tytułów doktorów honoris causa dwóm wybitnym Polkom: Oldze Tokarczuk oraz prof. Barbarze Engelking. Wydarzenia odbyły się dopiero teraz z powodu wcześniej panującej pandemii.

    Fot. kopia dyplomu prof. Barbary Engeliking, źródło Tel Aviv University

    Jak informują organizatorzy, Olga Tokarczuk, laureatka literackiej Nagrody Nobla, została wyróżniona za odważne działania na rzecz uznania zbrodni dokonanych na Żydach podczas II wojny światowej oraz współczesnych uchodźców. Profesor Barbara Engelking, historyczka specjalizująca się w losach polskich Żydów podczas Holokaustu, została doceniona za pionierski wkład w badania nad tym mrocznym okresem oraz za nieugiętość w ukazywaniu skomplikowanych relacji polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej.

    Fragment z „Ksiąg Jakubowych” Olgi Tokarczuk:

    Olga Tokarczuk „Księgi Jakubowe…”:

    Jenta mierzy groby Wzrok Jenty unosi się także nad Częstochową, małym miasteczkiem przytulonym do wzgórza, nad którym panuje Madonna. Ale Jenta widzi tylko dachy – tutaj równe dachy klasztoru jasnogórskiego kryte właśnie nowiutką dachówką, a tam niżej marne dachy chałupek i domów pokryte gontem drewnianym. Niebo jest wrześniowe – chłodne i dalekie, słońce powoli robi się pomarańczowe i żydowskie kobiety z Częstochowy umawiają się na drodze do żydowskiego cmentarza, schodzą się tam teraz, te starsze, ubrane w grube spódnice, zmawiają się półszeptem, czekają na siebie. W straszne dni między Rosz ha-Szana a Jom Kippur odbywa się Kvarim mesn – mierzenie grobów. Kobiety wymierzają sznurkiem cmentarze, sznurek nawija się na szpulkę, a potem robi się z niego knoty do świec; niektóre używają go potem do wróżb. Każda z nich mruczy pod nosem modlitwę, wyglądają jak czarownice w szerokich, marszczonych spódnicach, o które zaczepiają kolce jeżyn i które szeleszczą wśród suchych żółtych liści. Jenta sama kiedyś mierzyła groby, wierząc, że to obowiązek każdej kobiety – zmierzyć, ile jest wciąż miejsca dla zmarłych (i czy jest jeszcze miejsce), zanim urodzi się nowych żywych. Jest to swego rodzaju buchalteria, którą zajmują się kobiety, zresztą zawsze lepiej im idą rachunki. Po cóż jednak mierzyć groby i cmentarze? Przecież nie ma zmarłych w grobach – Jenta wie to dopiero teraz, ale wcześniej utopiła w wosku tysiące knotów. Groby są nam całkowicie nieprzydatne, bo zmarli je ignorują i włóczą się po świecie; są wszędzie. Jenta widzi ich cały czas, jakby przez szkło, bo choćby bardzo tego pragnęła, sama nie może do nich wejść. Gdzie to jest? Trudno powiedzieć. Patrzą na świat jakby zza szybki, przyglądają mu się i ciągle coś by od tego świata chcieli. Jenta próbuje zrozumieć, co znaczą te miny, co znaczą te gesty, i w końcu wie: zmarli chcieliby, żeby o nich mówiono, tego są głodni, to jest ich strawa. Chcą od żywych uwagi.

    Olga Tokarczuk. Księgi Jakubowe, s. 287, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014.

    Te słowa są hołdem dla pięknej literatury i symbolizują moment szczególny z bodaj najwybitniejszej współczesnej polskiej powieści „Ksiąg Jakubowych”. Jenta jest symbolicznym narratorem, a obie laureatki wyróżnień honorowych mają unikalny dar słuchania głosów cierpiących, w tym tych, którzy odeszli…

    Niestety, jedynie były prezydent Aleksander Kwaśniewski wyraził radość z tego wyróżnienia dla dwóch wybitnych Polek uczonym i obytym literacko komentarzem na łamach Haaretz.

    Kopia strony z komentarzem Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z 18 maja 2023 r. w Haaretz. (zdjęcie JP)

    Polskie władze natomiast, zarówno finansowo, jak i symbolicznie, po raz kolejny od 1968 roku, uniemożliwiły wystawienie „Dziadów” Mickiewicza. Tym razem zdecydowały o wstrzymaniu wypłaty należnych świadczeń dla Instytutu Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie, w którym pracuje prof. Engelking. To bezprecedensowe działanie – zastosowanie kary za interpretacje historii niezgodne z partyjną linią ministra Czarnka – przekroczyło wszystkie granice. Czarnek, otwarcie — zważywszy kontekst obchodów rocznicowych powstania w getcie warszawskim — wyrażający antysemickie poglądy, wpisał się na trwałe do historii jako postać znacznie bardziej kontrowersyjna niż Martin Heidegger, który mimo swojego członkostwa w NSDAP, miał znaczący wkład w filozofię. (muszę się przyznać, że niegdyś czytałem Heideggera… *)

    Czarnek pozbawia pracowników Instytutu, którzy są dla niego niewygodni, środków na podwyżki, wpływając bezpośrednio na warunki życia wielu osób. Gdyby posiadał wybitne osiągnięcia naukowe, historia mogłaby kiedyś zapomnieć o jego czynach. W obecnej sytuacji jest to jednak nie do pomyślenia. Marny dorobek, marna sława.

    „Jenta próbuje zrozumieć, co znaczą te miny, co znaczą te gesty, i w końcu wie: zmarli chcieliby, żeby o nich mówiono, tego są głodni, to jest ich strawa. Chcą od żywych uwagi.”

    Performans Rafała Betlejewskiego z 2010 r. w rocznicę pogromu w Jedwabnem (za Haaretz i Reuters). Informacja tutaj

    *Martin Heidegger inspirował filozofię egzystencji, dekonstrukcjonizm, choć w latach trzydziestych jako funkcjonariusz NSDAP denuncjował pracowników naukowych, którzy tracili pracę i musieli emigrować (także jego osobisty przyjaciel). Heidegger, wyjątkowa kreatura, mając kochankę Żydówkę (swoją studentkę, później wybitną filozofkę i teoretyczkę totalitaryzmów, Hannah Arendt), w dzienniku otwarcie antysemicko komentował Żydów.

    PS wpis ukazał się w zmienionej postaci w Gazeta Wyborcza 22.05.2023 jako Marny dorobek, marna sława…

  • Sokołowsko nie tylko Olgi Tokarczuk

    Sokołowsko nie tylko Olgi Tokarczuk

    Co wiesz o Sokołowsku? To miejsce akcji ostatniej powieści Noblistki Olgi Tokarczuk pt. Empuzjon (WL 2022). Ale to jest jedna z najsłynniejszych polskich miejscowości, inspiracja dla Czarodziejskiej Góry Tomasza Manna, ale także dla powieściopisarzy i pisarek polskich, np. Joanny Bator w „Gorzko, gorzko”. Prof. Płuciennik rozmawia na ten temat z prof. Ewą Kraskowską (UAM) oraz mgr Angeliką Siniarską-Tuszyńską. Osobiste wspomnienia, ciekawe anekdoty, dobre opowieści #empuzjon #olgatokarczuk #joannabator #gorzkogorzko #sokołowsko #ewakraskowska

    Podcast tutaj a Spotify

    albo na YouTube:

  • Festiwalowa „Muzyka Ksiąg Jakubowych”

    Wczoraj uczestniczyłem w prapremierze Festiwalu Łódź Czterech Kultur

    Koncert fot. JP

    MUZYKA KSIĄG JAKUBOWYCH
    11 WRZEŚNIA, GODZ. 20.00
    KOŚCIÓŁ EWANGELICKO-AUGSBURSKI ŚW. MATEUSZA W ŁODZI, PIOTRKOWSKA 279/283

    Kłopotliwa jest sprawa określenia gatunku tego wydarzenia… jazzowa improwizacja? Klasyczna muzyka współczesna inspirowana wieloetnicznie? Felieton muzyczny inspirowany tekstem literackim? Pisze się o tym „fresk”, bo po prawdzie to także „światło i dźwięk” zwłaszcza w przepięknych murach Kościoła św. Mateusza w Łodzi.

    Wspaniałe, bliższe jazzowi Trio Bastarda, eleganckie i klasyczne Lutosławski Quartet, cudowna, wielobarwna i wieloskalowa śpiewaczka i kompozytorka Agata Zubel, świetny lutnista Mateusz Szemraj i Hubert Zemler, wirtuoz perkusji i różnych dzwonków…

    Przeżycie niezwykłe, odpowiednie dla Ksiąg Jakubowych Olgi Tokarczuk. Pełnych wielu narracji, wielu stylów i wielu melodii. Śpiew i muzyka goszczą często na kartach tej powieści, są jej duszą…

    Cytat: Wydawało mi się na dodatek, że rozwija się we mnie nowy zmysł, o którego istnieniu do tej pory nie wiedziałem. Niektórzy ludzie mają zmysł spraw nieziemskich, tak jak inni świetny węch, słuch czy smak. Czują subtelne poruszenia w wielkim, skomplikowanym ciele świata. A ponadto u niektórych z nich ów wewnętrzny wzrok jest tak dalece wyostrzony, że widzą, gdzie upadła iskra, dostrzegają jej blask w najbardziej nieprawdopodobnym miejscu. Im gorsze miejsce, tym iskra świeci bardziej rozpaczliwie, tym silniej migocze, a jej światło gorętsze jest i czystsze. Lecz są i tacy, którzy zmysłu tego nie mają, muszą więc ufać tylko pięciu pozostałym i do nich sprowadzają cały świat. I tak jak ślepy od urodzenia nie wie, co to światło, a głuchy – co to muzyka, jak pozbawiony węchu nie ma pojęcia, co to zapach kwiatów, tak i oni nie rozumieją tych mistycznych dusz i biorą ludzi nimi obdarzonych za wariatów, nawiedzonych, którzy sobie to wszystko z niezrozumiałych powodów wymyślają.
    PISANE PRZEZ NACHMANA SAMUELA BEN LEWIEGO, RABINA Z BUSKA

    Inny fragment:

    Od kiedy jednak zaczął towarzyszyć Jakubowi, coraz częściej spotyka go niezadowolony, karcący wzrok. Jakub nie lubi skrzypienia pióra. Kiedyś zajrzał mu przez ramię. Dobrze, że Nachman akurat robił rachunki. Jakub zażądał, żeby nie zapisywał tego, co on mówi. Nachman musiał go zapewnić, że tego nie zrobi. Lecz wciąż męczy go ta sprawa – dlaczego? – Jak to jest? – zapytał go kiedyś. – Przecież śpiewamy: „Daj mi mowę, daj mi język i słowa, abym mógł powiedzieć prawdę o Tobie”. A to jest z Hemdat Yamim. Jakub go skarcił: – Nie bądź głupi. Jeśli kto chce zdobyć twierdzę, ten nie może tego dokonać samym gadaniem, słowem ulotnym, ale musi tam pójść z wojskiem. Tak i my musimy działać, a nie mówić. Mało się to nasi dziadowie nagadali, naślęczeli nad pismem? Cóż im pomogło to gadanie i co z tego wynikło? Lepiej widzieć oczyma, niż mówić słowami. Nie potrzeba nam mądrali. Jak cię zobaczę, że piszesz, dam ci w łeb, żeby cię otrzeźwić.

    Wczoraj to wykonanie to było działanie… mistrzowski performans…

    https://www.4kultury.pl/project/muzyka-ksiag

  • Teoria zemsty nietoperza i przekoksowania świata

    Teoria zemsty nietoperza i przekoksowania świata

    Olga Tokarczuk wywołała burzę w mediach społecznościowych swoją publikacją w FAZ, bo wskazała swoim zwyczajem na przełomowość tego szoku, który przechodzimy w okresie pandemii COVID-19. (‘Olga Tokarczuk: Nadejdą nowe czasy’. 2020. TheFad.pl – Polska i Świat. Opinie i komentarze. 1 April 2020.)

    Zgadzam się z Noblistką w jej konstatacji, że „na naszych oczach rozwiewa się jak dym paradygmat cywilizacyjny, który nas kształtował przez ostatnie dwieście lat: że jesteśmy panami stworzenia, możemy wszystko i świat należy do nas.

    Nadchodzą nowe czasy.”

    Ton jej wypowiedzi zgadza się z jej dotychczasowymi literackimi kreacjami, także z jej rozpoznaniami w słynnym wykładzie noblowskim o „czułym narratorze”.

    „Świat umiera, a my nawet tego nie zauważamy. Nie zauważamy, że świat staje się zbiorem rzeczy i wydarzeń, martwą przestrzenią, w której poruszamy się samotni i zagubieni, miotani czyimiś decyzjami, zniewoleni niezrozumiałym fatum, poczuciem bycia igraszką wielkich sił historii czy przypadku.” (‘Coś jest ze światem nie tak – mowa noblowska Olgi Tokarczuk’. n.d. wyborcza.pl. Accessed 8 December 2019).

    Wszyscy byliśmy (jesteśmy, wciąż?) biegunami, którym wydaje się, że przez przyśpieszenie naszych podróży, naszego nieustannego ruchu, możemy zapobiec złu. Andrzej Franaszek kiedyś przyrównał jej „Biegunów” do katastroficznego filmu z lat 80-tych XX wieku Godfreya Reggio, Koyaanisqatsi (1982). (Franaszek, Andrzej. n.d. ‘“Bieguni” Olgi Tokarczuk. W Tej Powieści Znajdziecie Świat, Który Zachwyca i Przeraża Swoją Bujnością [FRANASZEK]’. Accessed 28 November 2018.)Wydaje nam się, że poprzez swoje zabieganie i loty, nawet w kosmos, możemy stać się lepsi. W FAZ Tokarczuk napisała: „Dla mnie już od dłuższego czasu świata było za dużo. Za dużo, za szybko, za głośno.”

    Ale nade wszystko jesteśmy jako panowie stworzenia pyszałkami, lekceważymy świat natury, co jest wyraźnie i dowcipnie pokazane w jej quasi-kryminalnej powieści „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. To tam mamy humorystycznie i gotycko przedstawioną „zemstę dzikiego świata natury” na pysznym i zarozumiałym człowieku. Świetnie pokazała tę powieść Agnieszka Holland w „Pokocie”. (Pokot)

    Olga Tokarczuk w swoim ostatnim szkicu nie napisała jednak czegoś, co wydaje mi się bardzo istotne. O teorii wyjaśniającej powstanie pandemii, którą ktoś już nazwał teorią „zemsty nietoperza”. Nie chcę podtrzymywać zabobonów dotyczących tego zwierzęcia, ale ciekawa jest jego symbolika i historia jej percepcji przez ludzkość. (Chudoliński, Michał. n.d. ‘Symbolika nietoperza. W otchłani przesądów – Gotham w Deszczu’.Accessed 5 kwietnia 2020)

    Dzisiaj naukowe opracowania wskazują, że ludzkość doznała szoku koronawirusowego prawdopodobnie przez mutacje, któremu poddany został koronawirus przede wszystkimi żyjący z nietoperzami — takie przekonanie może być dzisiaj naukowo uzasadnione. Te mutacje według specjalistów epidemiologów mogły stać się możliwe przez jeszcze innych „nosicieli”, z którymi nietoperze mogły się zetknąć na jednym z tzw. „mokrych targów”, na których „mieszają się płyny ustrojowe zwierząt, które w naturze by się nie spotkały”. „Mokry targ” to jest transgatunkowa rzeźnia bogatych.

    W ostatnio przeze mnie obejrzanym, genialnie wyreżyserowanym i nakręconym „Obywatelu Jonesie” mamy kluczową scenę, kiedy dziennikarz podczas wywołanego przez Stalina głodu ukraińskiego (1931-33) odkrywa, że mięso, którym poczęstowały go osamotnione dzieci w jednej z wiosek ukraińskich, jest mięsem ich brata „Koli”, który leży martwy przed domem. „Obywatel Jones” wymiotuje. Silna scena. „Mieszkańcom okradzionym przez stalinowskich rabusiów ze wszystkiego, co można uznać za żywność, została tylko trawa, kora drzew, psy, koty, ciała dzieci, mięso sąsiada, jeśli udało się go podstępnie zabić” (Wacław Radziwinowicz, opinia na okładce książki Ann Applebaum, Czerwony głód, 2018).

    „Mokry targ” nie jest wynikiem głodu, to mięso tam sprzedawane jest dla bogatych i pławiących się w luksusie i ekstrawagancji.

    Muszę powiedzieć, że jakoś nie bardzo mam dzisiaj ochotę na mięso. I nie dlatego, że boję się zarazić. Tak to przecież nie działa. Tylko naprawdę ten styl rzeźni i koksowania, którym żyła ludzkość od ostatnich dwustu lat jest chyba jakimś obłędem. Może czas na opamiętanie? Może powinniśmy teraz przemyśleć naszą strategię po kryzysie pandemii? No bo niektórzy już planują dorzucanie węgla do tego pieca, żebyśmy nadrobili straty, żebyśmy dopędzili uciekający cień… (dzięki Marcinie za tę metaforę…) A tutaj może trzeba szybko wypracować jakąś globalną nową strategię, żeby po szoku nie było jak zwykle, tylko że z większym rozmiarem nieszczęścia, większą ilością bezrobotnych, splajtowanych, chorych, umierających… Na razie odżyły stare demony nacjonalizmów, separatyzmów, autotytaryzmu i innych tradycjonalizmów, wspartych przez najnowsze technologie. Może jednak nauka wypływająca z kryzysu powinna być inna?

    Nie dorzucajmy ponownie węgla do tej maszyny, zemsta nietoperza powinna nas czegoś nauczyć… Ten batman staje się jokerem…

    Odkryłem ostatnio punk rockowy utwór albumu Zemsta nietoperza

    Zobacz, wstaje świt

    Półukryty wymiar odkrywa świat

    Cienie wielkich miast pokazują się

    Pośród mas

    Zobacz, wstaje świt

    On do życia budzi nas

    Ale cienie starych drzew

    Zasłaniają czas

    Zobacz, wstaje świt

    Ale słońce nie wychodzi

    Chmury otoczyły nas

    Gaśnie światło

    Zobacz, wstaje świt

    Lecz odchodzi zaraz stąd

    Nie dosięgnie światła gwiazd

    Zanika świat

    Zanika świat

    Ciekawy jestem jak bardzo możemy się przejąć racjonalnie tym zgaszeniem świata… Czy powrócimy na zwykłe tory? Mam myśli pasyjne…

    PS. 3 kwietnia 2022. Ukazuje się książka, w której autorzy analizują różne hipotezy dot. pandemii CoVID 19, w tym także hipotezę o laboratorium w Wuhan jako źródle zakażenia. We wszystkich jednak hipotezach kontakt z nietoperzami jest jak najbardziej prawdopodobny. Ennart, von Hall, Virus Varning, 2022.

  • Badawczy Język Ojczysty (BJO): Olga Tokarczuk i język „czułego narratora”

    Nauka jest międzynarodowa. Ideały prawdy są międzynarodowe. Badanie prawdy nie może znać granic narodowych. A jednak uznanie dla ważności języka ojczystego jest niebywale kluczowe w kontekstach edukacyjnych.

    Jestem wielkim zwolennikiem więlojęzyczności. Sam mogę porozumieć się w języku angielskim zupełnie swobodnie w mowie i piśmie. Jestem też zaawansowanym użytkownikiem języka szwedzkiego, bardziej biernie w mowie i piśmie (zdałem kiedyś egzamin państwowy w Szwecji). Uczyłem się z marnym skutkiem przez 11 lat języka rosyjskiego, ale to osobna historia. Łyknąłem języków klasycznych, trochę łaciny, trochę greki, oraz hebrajskiego. Uczę się podstaw języka norweskiego. Imponują mi Polacy więlojęzyczni tacy jak Józef Conrad Korzeniowski, czy Bronisław Malinowski. Pisuję o nich. Jednak warto zauważyć, iż większość naszych wielkich pisarzy XIX wieku także była wielojęzyczna, Mickiewicz czy Słowacki to poligloci.

    Nie trzeba podkreślać, że znajomość języków obcych pomaga w życiu. Nie trzeba podkreślać, że język angielski w nauce współczesnej jest uniwersalnym językiem. Jednak wielkim błędem jest uznanie, że powinien stać się on podstawowym językiem wszystkich badań, także w naukach społecznych i humanistycznych.

    Przy okazji Nobla dla Olgi Tokarczuk w mediach społecznościowych można znaleźć nawoływania nawet do spalenia jej dzieł. Oto przykład takiego nawoływania:

    jeden z twittów wokółnoblowskich

    Wydaje mi się, że za taką postawą stoi nie tylko ignorancja i prymitywizm, jeśli idzie o kulturę. Dotykamy właśnie rudymentów kultury.

    Język pisarzy przez wieki był dla Polaków językiem edukacji, gdyby nie Jan Kochanowski i jego twórczość Polacy prawdopodobnie czuliby mniej i poznawaliby mniej, bo to on rozwinął np. polski język emocji i uczuć (zob. jego Psałterz czy Treny). Bez Mickiewicza i Słowackiego, a potem także Tuwima i Brzechwy, Reymonta i Sienkiewicza (tak!), Miłosza i Szymborskiej bylibyśmy ubożsi o całe kontynenty życia wewnętrznego, bo życie wewnętrzne, język analizy ducha, rozwija się w najbliższym języku, języku matki i ojca. Charakterystyczne, że w języku angielskim mówi się i pisze o języku matki (mother tongue) jako języku ojczystym. Świadomie zakończyłem swoją listę wielkich polskich zasłużonych dla języka polskiego (oczywiście może ona być rozwinięta, tutaj podałem przykłady) noblistami, bo ataki na Tokarczuk idą z rejonów naszej ojczyzny, które podkreślają swoje przywiązanie do idei narodu. Jednak reprezentacji tych rejonów mentalnych nie zauważają, jak bardzo antynarodowe głoszą idee, kiedy nawołują do palenia książek Olgi Tokarczuk, tak zasłużonej pisarki dla języka polskiego. Jej wykład Noblowski na przykład to szlachetnie wyszlifowany diament polszczyzny.

    AUGUST 10.2012-DHAKA, BANGLADESH: In the picture we can see the easiest way of getting around the city is by taxi or auto-rickshaws In an attempt to reduce air pollution, the government forced on them gives all the taxis and rickshaws-auto-install operating systems natural gas

    Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego został ogłoszony przez Konferencję Generalną UNESCO w listopadzie 1999 r. Od lutego 2000 r. Obchodzi się ten dzień w celu promowania różnorodności językowej i kulturowej oraz wielojęzyczności. Data 21 lutego została wybrana, aby upamiętnić rok 1952, kiedy studenci domagający się uznania swojego języka bengalskiego jako jednego z dwóch języków narodowych ówczesnego Pakistanu, zostali zastrzeleni przez policję w Dhace, stolicy dzisiejszego Bangladeszu. Jakościowa edukacja w językach ojczystych wedle ONZ i w szczególności UNESCO jest niezbędna do osiągnięcia sukcesu Agendy 2030 ONZ. Irina Bokova, dyrektorka generalna UNESCO podkreśliła kiedyś, że ​​„języki ojczyste w wielojęzycznym podejściu są istotnymi elementami wysokiej jakości edukacji, która sama w sobie stanowi podstawę wzmocnienia pozycji kobiet i mężczyzn oraz ich społeczeństw”. Podkreśliła, że język czysty jest konieczny, aby „stworzyć bardziej sprawiedliwą i zrównoważoną przyszłość dla wszystkich”. W tym kontekście ten program dla zrównoważonego rozwoju ONZ oraz program wsparcia języka ojczystego współgra z programem „czułego narratora” Tokarczuk, który ogarnia holistycznie swoją postawą świat zarówno ludzki, jak pozaludzki. Wysokiej jakości edukacja jest niemożliwa bez języka ojczystego w nauczaniu i uczeniu się.

    Jak zauważyła Bokova w 2016 r., opracowane przez UNESCO ramy działania 2030 na rzecz edukacji, oraz plan działania na rzecz wdrożenia agendy 2030, zachęcają do pełnego poszanowania użycia języka ojczystego w nauczaniu i uczeniu się oraz promowania i zachowania różnorodności językowej.

    „Wielojęzyczność jest niezbędna do realizacji tych celów – jest niezbędna do osiągnięcia sukcesu w agendzie 2030 w zakresie wzrostu, zatrudnienia i zdrowia, a także zrównoważonej konsumpcji i produkcji oraz zmian klimatu”, powiedziała.
    Poprzez program lokalnych i rdzennych systemów wiedzy (Local and Indigenous Knowledge Systems — w skrócie LINKS) UNESCO podkreśla znaczenie języków ojczystych i lokalnych jako kanałów ochrony i dzielenia się rdzennymi kulturami i wiedzą, które są „ogromnymi rezerwuarami mądrości”. Ten program LINKS dotyczy oczywiście mądrości, ale czy nie ma znaczenia w wiedzy? Informacja i dane nie czynią wiedzy. Wiedza budowana jest wysiłkiem zbiorowym, w języku.

    Otóż jeśli pozwolimy działać obecnej Ustawie Prawo o Szkolnictwie Wyższym i Nauce z 20 lipca 2018 r., to nauki humanistyczne i społeczne stracą język polski jako naturalny sposób komunikacji, bo najwięcej można punktowo uzyskać w publikacjach w języku angielskim. Pisałem już o tym. Ale ta strata to jest również potencjalna katastrofa dla języka polskiego jako języka edukacji, nauczania i uczenia się. Język ojczysty to język życia wewnętrznego, język ducha. Algorytmy i urzędnicy razem z hejterami w internecie niszczą język ducha, język ojczysty.

  • Czuły narrator Olgi Tokarczuk, „wojny memowe” i świat akademii

    Mem o opowieściach dla wnuków o udziale w wojnach memowych w 2014, 2015 i 2016 roku

    Ministerstwa nie powinny wspierać farm trolli i wojen memów

    Nie chcę spłaszczać bardzo głębokiego i niezwykle wielowątkowego, oddającego świetnie złożoność współczesnego świata, wykładu noblowskiego Olgi Tokarczuk. Ale jeden wątek bardzo mnie poruszył. A właściwie dwa.

    Nie dziwi narratologiczny punkt widzenia u opowiadaczki, powieściopisarki i psycholożki. Nie dziwi koncepcja „czułego narratora”, czyli dawniejszej duszy jako nadziei dla skażonego, okaleczonego świata. Jednak w wielu miejscach refleksja naszej Noblistki wykracza poza literaturę i jest narratologiczno-kulturoznawcza:

    „Świat jest tkaniną, którą przędziemy codziennie na wielkich krosnach informacji, dyskusji, filmów, książek, plotek, anegdot. Dziś zasięg pracy tych krosien jest ogromny – za sprawą internetu prawie każdy może brać udział w tym procesie, odpowiedzialnie i nieodpowiedzialnie, z miłością i nienawiścią, ku dobru i ku złu, dla życia i dla śmierci. Kiedy zmienia się ta opowieść – zmienia się świat. W tym sensie świat jest stworzony ze słów.”

    JAN AMOS KOMENSKY wg http://galerie9.cz/2014/grafika-ilustrace-ex-libris/

    Porażką utopijnych wizji epoki druku, charakteryzowanej przez wspaniałą ideę „Pansofii” Jana Amosa Komensky’ego, protestanckiego lesznianina stała się kakofonia hejterska i wojny memów charakterystyczne dla zjawisk związanych z aferą Cambridge Analitica. Tokarczuk wspomina ten skandal w kontekstach bardzo kulturoznawczych.

    „Możliwe jest jednak, że powieść i literatura w ogóle stają się na naszych oczach czymś zgoła marginalnym wobec innych sposobów narracji. Że waga obrazu i nowych form bezpośredniego przekazywania doświadczenia – kina, fotografii, virtual reality i augmented reality – stanie się poważną alternatywą dla tradycyjnego czytania. Czytanie jest dość skomplikowanym psychologicznym procesem percepcji.”

    Olga Tokarczuk swoją nadzieję lokuje w czułym narratorze.

    „Kryzys klimatyczny i polityczny, w którym dzisiaj próbujemy się odnaleźć i któremu pragniemy się przeciwstawić, ratując świat, nie wziął się znikąd. Często zapominamy, że nie jest to jakieś fatum i zrządzenie losu, ale rezultat bardzo konkretnych posunięć i decyzji ekonomicznych, społecznych i światopoglądowych (w tym religijnych). Chciwość, brak szacunku do natury, egoizm, brak wyobraźni, niekończące się współzawodnictwo, brak odpowiedzialności sprowadziły świat do statusu przedmiotu, który można ciąć na kawałki, używać i niszczyć.

    Dlatego wierzę, że muszę opowiadać tak, jakby świat był żywą, nieustannie stawającą się na naszych oczach jednością, a my jego – jednocześnie małą i potężną – częścią.”

    Na pewno nie służą tej całości farmy hejterskie i wspomniane przez Tokarczuk wcześniej fake-newsy.

    „Czułość jest spontaniczna i bezinteresowna, wykracza daleko poza empatyczne współodczuwanie. Jest raczej świadomym, choć może trochę melancholijnym współdzieleniem losu. Czułość jest głębokim przejęciem się drugim bytem, jego kruchością, niepowtarzalnością, jego nieodpornością na cierpienie i działanie czasu.

    Czułość dostrzega między nami więzi, podobieństwa i tożsamości. Jest tym trybem patrzenia, które ukazuje świat jako żywy, żyjący, powiązany ze sobą, współpracujący i od siebie współzależny.”

    Wydaje mi się, że powinniśmy zgodzić się z tym nawoływaniem. Choćby wydawało się to utopijne dziś. Algorytmy Twittera i Facebooka oraz innych platform społecznościowych nie mogą decydować o losach świata, a wspomniany przez Tokarczuk „efekt motyla” może być jednak przestrogą. Charakterystyczne dla afery z Cambridge Analitica było posłużenie się przez zleceniodawców tej firmy pozyskanymi danymi, aby sterować wojnami memowymi i ściśle adresowanymi reklamami politycznymi.

    „Wojny memowe” to wyrażenie często odnoszące się do rywalizacji online, w której przeciwne frakcje wykorzystują internetowe memy do walki ze sobą. W 2006 r. powstał bezpłatny magazyn „Memewar” jako wielodyscyplinarne czasopismo publikujące prace wielogatunkowe, w tym poezję, prozę, sztukę, fotografię, eseje i komiksy. Nazwa została oparta na połączeniu „pamiętnika”, zapisu historii i „wojny memów”, rozumianych jako zderzenie pomysłów. Najbardziej przerażające jest to, że rządy i armie inwestują całkiem poważne pieniądze w „wojny memów”. (Donovan, Joan. „Drafted unto the Meme Wars”. MIT Technology Review, t. 122, nr 6, grudzień 2019, s. 48–51.) Trzeba zgodzić się z autorką artykułu w ostatnim „MIT TR”, że „Lepiej byłoby, gdyby rządy, politycy, poważne instytucje zamiast angażować się w wojny memowe, wzmacniały te instytucje, które tworzą i rozpowszechniają rzetelne informacje: media, akademię, oraz bezstronne agencje rządowe”. (tłum. moje JP, s. 51) Autorka ta szczegółowo opisuje inicjatywy rządowe wykorzystujące prymitywne i niby niewinnie żartobliwe „wojny memów”.

    Dlatego twierdzę po wysłuchaniu w wielkim skupieniu wykładu Olgi Tokarczuk, że rządy powinny wspierać „czułego narratora” oraz narratorów uważnych, wystudiowanych. Oznacza to ni mniej ni więcej, tylko wsparcie dla idei uniwersytetu i wielkiej roli humanistyki w społeczeństwie. Rządy nie powinny marnować publicznych pieniędzy na propagandę rządową i militarną, na farmy hejterskie i wojny memów. Powinny dbać o to, żeby widzieć więcej, czuć więcej i myśleć więcej, nieschematycznie. To mogą zapewnić zarówno literatura, jak i uniwersytety z prawdziwego zdarzenia. Nie zapewnią tego przedsiębiorstwa do produkcji punktów. Dziś brzmi to fantastycznie, ale musimy żądać niemożliwego, bo wydaje się, że doszliśmy do katastroficznej ściany.

    PS. Miłośników Olgi Tokarczuk z Łodzi i okolic zapraszam we wtorek 10 grudnia o godz. 19:00, w dniu odbierania przez nią Nagrody Nobla, do Teatru Nowego im. Dejmka. Będziemy tam uczestniczyć w performatywnej lekturze utworów noblistki.