Tag: sztuczna inteligencja

  • Czułość i łagodność: nowa perspektywa na sztuczną inteligencję?

    Czułość i łagodność: nowa perspektywa na sztuczną inteligencję?

    Z cyklu Obserwatorium retoryki i komunikacji

    10 czerwca 2025 roku Sam Altman, prezes OpenAI, opublikował na swoim blogu manifest zatytułowany „The Gentle Singularity”, dostępny także jako wystąpienie wideo na YouTube i tekst na stronie firmy. Krótki ten esej ma ambicję nie tylko objaśniać kierunki rozwoju sztucznej inteligencji, lecz także nadać im ramę ideową. Altman mówi językiem budowniczego przyszłości, ale jednocześnie próbuje rozbroić lęki: osobliwość technologiczna, czyli moment, w którym AI przekracza ludzkie możliwości poznawcze i staje się autonomicznym konstruktorem samej siebie, zostaje tu przedstawiona jako proces, który może być… łagodny.

    To angielskie „gentle” w tytule jest znaczące. Zestawione z pojęciem tak radykalnym jak „osobliwość”, po angielsku „singularity”, wprowadza niepokojącą, a zarazem pociągającą sprzeczność. Altman najwyraźniej chce przekonać nas, że choć mamy do czynienia z przemianą o charakterze zakłócającym, dyzraptywnym — i w tym sensie AI spełnia definicję disruptive innovation znaną z teorii Christensena — to jej przebieg nie musi przypominać erupcji ani trzęsienia ziemi. Przeciwnie: może to być transformacja płynna, obłaskawiona, wręcz cicha. Rewolucja bez huku. Zakłócenie bez wywrotki i rewolucji. Punkt zwrotny, ale naoliwiony. Czarny łabędź, który przeobraża się w może bardziej szarego?

    Trudno jednak zapomnieć o wcześniejszych metaforach, które kształtowały nasze wyobrażenia o sztucznej inteligencji. Od eksplozji inteligencji  (ang. intelligence explosion), czyli wybuchu inteligencji, przez czarne skrzynki, które działają, ale których zasad nie rozumiemy, po goetheańską, faustowską w prowieniencji, alegorię ucznia czarnoksiężnika — wizję AI jako mocy, której nie umiemy kontrolować, choć to my ją przyzwaliśmy (tak jak w magii). Szczególnie ta ostatnia wydaje się dziś znów zaskakująco aktualna. W tym roku, w ramach programu „Zdolny uczeń – świetny student” na Uniwersytecie Łódzkim, miałem przyjemność współpracować z licealistą Franciszkiem Koronkiewiczem, który z wielką wrażliwością badał zjawisko „disneyzacji klasyki literackiej”. W swojej pracy Franciszek odwołał się do disneyowskiej wersji baśni o uczniu czarnoksiężnika — i znakomicie połączył ją z rozważaniami z Nexusa Yuvala Harariego. W animacji Disneya młody Mickey w swojej fantazji rządzi wielkim, kosmicznym porządkiem, ale w rzeczywistości traci kontrolę nad samonapędzającym się procesem — miotły noszące wodę stają się nie do zatrzymania. To przecież obraz idealny dla zrozumienia zagrożeń związanych z autonomią AI: technologia powielająca sama siebie, która działa bez zrozumienia celu, a w dodatku czyni to szybko i bez refleksji. Mickey nie przestaje śnić, że to on panuje — nawet gdy już nie ma wpływu na nic.

    W tym kontekście „Łagodna osobliwość” Altmana („The Gentle Singularity”) brzmi jak zaklęcie mające uspokoić. Autor manifestu przenosi nas z domeny strachu do domeny narracyjnego kompromisu: może nie wszystko rozumiemy, może nie wszystko kontrolujemy, ale przecież nie musi być źle. To postawa głęboko perswazyjna, on pragnie nas do tej wizji przekonać, ale też typowa dla reprezentantów świata technologii, którzy wiedzą, że język jest równie istotnym narzędziem jak kod. Nie przypadkiem te wszystkie chat-boty to przecież „duże modele językowe” (Large Language Models, LLM, to rodzaj sztucznej inteligencji wykorzystująca tzw. „architekturę transformer”, tak jak w GPT)

    I właśnie tu pojawia się interesujące zestawienie z czułym narratorem” Olgi Tokarczuk. W swojej mowie noblowskiej Tokarczuk mówi o czułości (po ang. „tenderness”) jako o „sposobie patrzenia, który pozwala dostrzec świat jako żywy, powiązany siecią relacji, pełen znaczeń i wzajemnych zależności”. Tę czułość rozumie nie jako słabość, ale jako najwyższą formę poznania, która nie oddziela obserwatora od obserwowanego. Zestawienie tej postawy z „łagodnością” czy „delikatnością” Altmana odsłania różnicę kluczową: „gentle” w jego rozumieniu jest łagodnością systemową, kontrolowaną płynnością; czułość Tokarczuk to relacyjność, współodczuwanie, gotowość do przejęcia odpowiedzialności za drugiego, także nie-ludzkiego (głównie jednak odnosi się do nieludzkiego zwierzęcego).

    Czy więc AI potrzebuje tylko łagodnych architektów? Czy nie potrzebuje też czułych narratorów? Czy wystarczy dobrze zaprojektowana osobliwość, czy też konieczna jest nowa opowieść o odpowiedzialności, granicach, obecności? Altman chce, byśmy wierzyli, że osobliwość da się ułożyć. Tokarczuk przypomina, że to, jak opowiadamy świat, kształtuje nie tylko naszą przyszłość, ale także nasze człowieczeństwo.

    „Czułość jest głębokim przejęciem się drugim bytem, jego kruchością, niepowtarzalnością, jego nieodpornością na cierpienie i działanie czasu ” — pisała Olga Tokarczuk w „Czułym narratorze”. Być może dziś potrzebujemy nie tyle „łagodnej osobliwości”, ile właśnie czułej narracji — opowieści, która nie ucisza lęku, ale go rozumie i przyjmuje. Dla mnie to już nie jest tylko pytanie o przyszłość technologii, ale o to, czy zachowamy zdolność opowiadania o świecie z uwagą, wrażliwością i odpowiedzialnością. I czy wśród wszystkich współczesnych „uczniów czarnoksiężnika” znajdzie się jeszcze miejsce dla tych, którzy nie chcą zarządzać przyszłością ani jej kolonizować — lecz po prostu ją zrozumieć i ocalić. Altman zdaje się wcielać w rolę właśnie takiego łagodnego misjonarza przyszłości. Ale czy nie grozi nam tu podobne złudzenie, jakie towarzyszy postaci Elona Muska — przekonaniu, że świat można ocalić, wysyłając jego najbardziej uprzywilejowaną część na Marsa, zamiast spróbować naprawić go tu, gdzie wszyscy żyjemy?

    Być może prawdziwa osobliwość nie wydarzy się w technologii, lecz w naszym sposobie patrzenia na świat — jeśli odważymy się patrzeć z czułością, zanim spojrzy za nas maszyna.

  • Pietyzm życzliwości w erze technologii

    Pietyzm życzliwości w erze technologii

    Podcast na Spotify tutaj
    W świecie, który coraz częściej wita nas ekranem zamiast twarzy, a rozmowa z maszyną bywa prostsza niż z drugim człowiekiem, uprzejmość zyskuje nowe znaczenia. Zadziwiające jest, jak często — w rozmowach z systemami opartymi na sztucznej inteligencji — zwracamy się do nich z uprzejmością niemal rytualną: proszędziękujęczy mogłabyś/mógłbyś mi pomóc? Opieram swoje rozważania na danych nienaukowych, raczej doniesieniach osób zarządzających danymi, nie mam możliwości weryfikacji ich, jednak miże te zwroty grzecznościowe to resztka człowieczeństwa, którą wkładamy nawet w rozmowę z czymś, co nie ma świadomości? Wydaje się, że to antropomorfizacja w całej krasie, rzutujemy swoją strukturę na coś, co się z nami wydaje komunikować.

    Z doniesień medialnych (źródłem jest chyba wpis samego Sama Altmana, dyrektora generalnego OpenAI), wynika, że „uprzejma” komunikacja z AI — choć urocza — nie jest neutralna ekologicznie. Każde dodatkowe słowo, każda grzecznościowa formuła, każda peryfraza zużywa zasoby obliczeniowe. A za tym idzie realna energia, produkcja ciepła w serwerowniach, emisja CO₂. Inaczej mówiąc: bycie miłym dla chatu generuje większy ślad węglowy. Ale to też lustrzane odbicie naszej potrzeby upraszczania, nie komplikowania. Nasza życzliwość — jakkolwiek „tania” z pozoru — pociąga za sobą koszt.

    I tu pojawia się pytanie: czy warto być uprzejmym dla czata?

    Odpowiedź — jak to zwykle bywa — jest bardziej ludzka niż logiczna. Tak, warto. Bo życzliwość, nawet kosztowna w sensie energetycznym wobec maszyn, w kontaktach z ludźmi jest zadziwiająco… darmowa. To gniew, agresja, zawiść, zazdrość i nienawiść spalają naszą energię psychiczną, wymagają dodatkowego napięcia, podwyższonego tętna, stresu, wyczerpania. Życzliwość, przeciwnie — uspokaja, koi, reguluje.

    Dalajlama XIV powiedział kiedyś: „Moja religia jest bardzo prosta. Moją religią jest życzliwość.” Nie trzeba świątyń, doktryn ani rytuałów, by praktykować coś tak prostego, a zarazem fundamentalnego.

    Uprzejmość jest najbardziej demokratyczną formą dobroci. Nie wymaga pieniędzy, statusu, technologii ani tytułów. Wymaga jedynie decyzji: nie zranić, nie umniejszyć, nie zdominować.

    W świecie zalanym natłokiem danych, gest życzliwości — choć to chyba jest niewidoczne w kodzie — staje się czymś, co odróżnia człowieka od maszyny. Być może przyszłość będzie należała do tych, którzy nie tylko nauczyli się rozmawiać z maszynami, ale też zachowali ludzką manierę nawet wtedy, gdy to „się nie opłacało”. Pamiętam książkę o znamiennym tytule „Przetrwają najżyczliwsi”.

    Bo człowieczeństwo, jakkolwiek nieoptymalne, jest ciągle warte zachodu. Ale swoją drogą, kiedyś myślałem, że tylko bycie świadomym różni człowieka od maszyn. Teraz okazuje się, że mamy także inny wyróżnik antropologiczny: tanią energetycznie życzliwość…

    To co, może podarujmy sobie nawzajem kwiatek? Uśmiech? Wypracujemy w ten sposób nawyk?

  • Recenzja nowej książki Harariego Nexus

    Recenzja nowej książki Harariego Nexus

    Właśnie ukazała się moja recenzja nowej książki Harariego.

    Yuval Noah Harari, Nexus: A Brief History of Information Networks from the Stone Age to AI, Vintage/Penguin Random House, Londyn–Nowy Jork 2024, ss. 495 w: Zagadnienia Rodzajów Literackich, LXVII, 2024, z. 2

    recenzja tutaj

  • Manifest ludzkich tłumaczy literatury i kongenialność

    Manifest ludzkich tłumaczy literatury i kongenialność

    Ilustracja tłumaczenia automatycznego (wejścia audio). lic. Depositphotos

    Cecilia Berglund Barklem, Johanna Svartström, Maggie Andersson, Elin Pirttimaa Rosén, Françoise Sule, Lena Jonsson, Thomas Andersson opublikowali dzisiaj (18.07.2024) w Svenska Dagbladet swoisty manifest tłumaczy pt. ”Därför ska inte AI översätta böcker”. [Dlaczego sztuczna inteligencja nie powinna tłumaczyć książek] Artykuł ukazał się jako opinia w publicznej debacie.
    Autorzy artykułu argumentują, że sztuczna inteligencja (AI) nie powinna zastępować tłumaczy literackich. Przedstawiają kilka kluczowych punktów:

    1. Profesjonalizacja i umiejętności tłumaczy
      Tłumacze literaccy przeszli długą drogę profesjonalizacji, zdobywając wykształcenie i doświadczenie, które pozwala im na precyzyjne i idiomatyczne przekładanie tekstów. Proces tłumaczenia wymaga nie tylko znajomości języka, ale także szerokiej wiedzy ogólnej i literackiej biegłości. Tłumacze szwedzcy należą do Stowarzyszenia Pisarzy Szwedzkich i ukończyli kierunki uniwersyteckie.
    2. Kreatywność i empatia
      Tłumaczenie literackie to nie tylko przekładanie słów, ale również przenoszenie kontekstu, emocji i niuansów kulturowych. AI, mimo że może tłumaczyć poprawnie gramatycznie, nie jest w stanie oddać pełnej głębi i subtelności tekstu literackiego. Nie ma emocji, nie ma bagażu doświadczeń ludzkich, nie jest w stanie wniknąć w ludzki punkt widzenia.
    3. Jakość tłumaczeń AI
      Przykłady tłumaczeń wykonanych przez AI pokazują, że są one często niezręczne, płaskie i nieidiomatyczne. Nawet proste teksty mogą zawierać trudności, z którymi AI sobie nie radzi, co sprawia, że przekład jest męczący dla czytelnika. Autorzy przywołują naprawdę elementarne idiomy języka szwedzkiego, na których AI padnie.
    4. Rola tłumacza jako redaktora AI
      Jeśli tłumaczenia będą wykonywane przez AI, rola tłumacza sprowadzi się do poprawiania błędów maszyny, co ograniczy twórczość i możliwość nadania tekstowi odpowiedniego rytmu i stylu.
    5. Konsekwencje dla przyszłości zawodu
      Przejęcie części pracy przez AI może wpłynąć na przyszłość zawodu tłumacza literackiego, zmniejszając zapotrzebowanie na wykwalifikowanych tłumaczy. Może to również zniechęcać nowych adeptów do podejmowania długiego i wymagającego szkolenia.
    6. Cena i wartość ludzkiego tłumaczenia
      Autorzy podkreślają, że chociaż AI może być szybsza i tańsza, to jej tłumaczenia są gorszej jakości. Używanie AI w tłumaczeniach literackich może prowadzić do obniżenia jakości literatury dostępnej dla czytelników, co ma daleko idące konsekwencje dla kultury i języka.

    W podsumowaniu, autorzy argumentują, że inwestowanie w ludzkie tłumaczenie jest niezbędne dla zachowania jakości, kreatywności i kulturowego bogactwa literatury.

    Oczywiście, znaleźć można także kilka kontrargumentów na korzyść stosowania AI w tłumaczeniu:

    1.Szybkość i efektywność
    AI może tłumaczyć teksty znacznie szybciej niż ludzie, co jest szczególnie przydatne w przypadku dużych projektów lub konieczności szybkiego przekładu. Dzięki temu można zaoszczędzić czas i zasoby.

    1. Koszty
      Tłumaczenia wykonane przez AI są zazwyczaj tańsze niż te wykonane przez profesjonalnych tłumaczy. To może być atrakcyjne dla wydawnictw i firm, które muszą przetłumaczyć duże ilości tekstu przy ograniczonym budżecie.
    2. Dostępność
      AI jest dostępna 24/7 i może być używana w dowolnym miejscu na świecie, co ułatwia tłumaczenie w różnych strefach czasowych i w nagłych przypadkach.
    3. Stały rozwój
      Algorytmy AI stale się rozwijają i uczą na podstawie nowych danych. Z biegiem czasu jakość tłumaczeń może się poprawiać, a algorytmy mogą być precyzyjniejsze i bardziej zrozumiałe w kontekście językowym.
    4. Automatyzacja prostych zadań
      AI może być używana do tłumaczenia mniej skomplikowanych tekstów, takich jak dokumenty techniczne, instrukcje obsługi, strony internetowe czy prosta korespondencja. To pozwala tłumaczom skupić się na bardziej skomplikowanych i wymagających zadaniach literackich.
    5. Pomoc dla tłumaczy
      AI może działać jako narzędzie wspomagające tłumaczy, przyspieszając proces tłumaczenia i pomagając w weryfikacji terminologii czy idiomów. Tłumacze mogą korzystać z AI do pierwszego przekładu, który następnie dopracowują, co zwiększa ich produktywność.
    6. Globalizacja i dostęp do informacji
      Dzięki AI więcej tekstów może być przetłumaczonych i dostępnych dla większej liczby ludzi na całym świecie. To promuje globalną wymianę informacji i kultury.
    7. Dostosowanie do rynku
      W przypadku literatury gatunkowej, gdzie fabuła i akcja są bardziej istotne niż styl i niuanse językowe, AI może dostarczać akceptowalne tłumaczenia, które spełniają oczekiwania czytelników.

    Podsumowując, chociaż AI nie zastąpi całkowicie ludzkich tłumaczy, może stanowić wartościowe narzędzie wspomagające i przyspieszające proces tłumaczenia, zwłaszcza w mniej skomplikowanych przypadkach i tam, gdzie szybkość oraz koszty są kluczowe.

    Tyle argumenty strony ludzkiej i strony algorytmicznej. Ciekawe, co o tym sądzą zwykli ludzie. Faktem niezaprzeczalnym jest, że arcydzieła literatury światowej są nieprzekładalne nawet dla człowieka, dlatego mówi się czasami o kongenialności przekładów. Takich kongenialnych tłumaczy mamy w literaturze polskiej sporo, np. Jan Kochanowski (Psalmy), Tadeusz Boy-Żeleński (klasyka literatury francuskiej), Stanisław Barańczak (wiele arcydzieł literatury angielskiej), czy ostatnio Maciej Świerkocki (tłumacz m.in. Ulissesa Joyce’a), Magda Heydel (tłumaczka Virginii Woolf).

  • Powszechne użycie generatywnych botów w świecie akademickim

    Powszechne użycie generatywnych botów w świecie akademickim

    Poznan, Poland, January 25, 2023: ChatGPT headline news across international media with OpenAI, chat gpt ai bot. Abstract concept of news titles on noise displays. TV glitch effect 3d illustration.

    Artykuł Jacka Grove’a w Times Higher Education, zatytułowany „Użycie AI w badaniach jest powszechne, ale brak zaufania nadal wysoki”, omawia wyniki badania przeprowadzonego przez Oxford University Press (OUP). Ankieta, w której wzięło udział ponad 2300 naukowców, wykazała, że trzy czwarte badaczy rutynowo korzysta z narzędzi sztucznej inteligencji (AI), takich jak tłumaczenia maszynowe i chatboty, a także wyszukiwarki i narzędzia badawcze zasilane AI. AI jest najczęściej wykorzystywana do odkrywania, edytowania i podsumowywania istniejących badań.

    Jednakże, badanie ujawniło również niski poziom zaufania do firm technologicznych, które tworzą te narzędzia. Tylko 8 procent badanych ufa, że firmy te nie będą wykorzystywać danych badawczych bez zgody, a jedynie 6 procent wierzy, że firmy te spełnią wymagania dotyczące prywatności i bezpieczeństwa danych. Obawy te są szczególnie widoczne w kontekście rosnącego niepokoju w branży wydawniczej, że narzędzia AI mogą kopiować i reprodukować teksty akademickie bez odpowiedniego przypisania, co może podważyć normy dotyczące praw autorskich i własności intelektualnej.

    Według badania OUP, około trzy piąte naukowców uważa, że użycie AI w badaniach może osłabić ochronę własności intelektualnej i prowadzić do nieodpowiedniego uznania autorów za ich pracę. Ponadto, 25 procent badanych sądzi, że AI może zredukować potrzebę krytycznego myślenia, co może negatywnie wpłynąć na rozwój tych kluczowych umiejętności w przyszłości.

    David Clark, dyrektor zarządzający działu akademickiego OUP, podkreślił, że badanie to pomoże wydawnictwu zrozumieć, jak naukowcy postrzegają generatywną AI i jej zastosowanie w ich pracy. OUP planuje współpracować z autorami badań oraz szeroką społecznością badawczą, aby ustanowić jasne standardy dotyczące ewolucji tych technologii. Clark zaznaczył również, że OUP aktywnie współpracuje z firmami rozwijającymi modele językowe, aby odpowiedzialnie wykorzystywać AI w sposób, który poprawi wyniki badań i uzna kluczową rolę naukowców.

    Ankieta poruszyła także kwestie polityki instytucjonalnej wobec AI, wskazując, że prawie połowa (46 procent) badanych stwierdziła, że ich instytucja nie ma żadnej polityki dotyczącej AI.

    Wydaje mi się, że uniwersytety ma całym świecie i świat nauki w ogólności musi jak najszybciej wypracować standardy dotyczące użycia AI, ale także naciskać na polityków, aby Ci obserwowali wielkie koncerny zaangażowane w tworzenie generatywnych botów, nazywanych sztuczną inteligencją (AI) i wykorzystywanie danych przez nie. Także moich i Twoich danych, drogi czytelniku, droga czytelniczko…

    PS. W mediach społecznościowych zadano mi pytanie, czy uczeni akademicy są jeszcze światu potrzebni… moim zdaniem jak najbardziej, to że korzystają z botów nie oznacza, że niczego poza tym nie robią. Osobną sprawą jest nauka krytycznego korzystania z mediów elektronicznych, newsów itd. od przedszkola po uniwersytet. To badanie wskazywało także na zaniepokojenie możliwym obniżeniem rangi krytycznego myślenia w społeczeństwie.

  • Haiku na niedzielę

    Haiku na niedzielę

    Ilustracja do tekstu, sztuczna kreacja

    Haiku na niedzielę

    Jem mandarynkę

    Jeden płatek

    I potem następny

    Cała jest pomarańczowa

    Teraz jem ciemne winogrono

    Grono jedno

    Potem następne

    Wszystkie ciemnogronotowe

    Ciągle staram się jeść

    Czuć ten smak i widzieć ten kolor

    I nie układać haiku

    Chyba że to.

    Ps. Sztuczna inteligencja stworzyła dla mnie haiku:

    Jem mandarynkę,

    płatek za płatkiem, pomarańcz.

    Winogron ciemność.

  • Empatycznie wizyjne gogle VR+AI

    Empatycznie wizyjne gogle VR+AI

    Apple Vision Pro, jedna z wizji, zdj. lic. Depositphotos

    Technologie przyszłości już pukają do naszych drzwi. Apple rozpoczęło sprzedaż swoich gogli VR, a konserwatywny miliarder Elon Musk eksperymentuje z implantami mózgowymi pod hasłem „telepatia”. Fascynacja nowymi technologiami zawsze była moją słabością.

    Wyobraziłem sobie, jak zakładam okulary wirtualnej rzeczywistości i instruuję sztuczną inteligencję, aby pozwoliła mi doświadczyć perspektywy osoby przemawiającej do mnie – tak, jakbym to ja był tym, który czuje, myśli i mówi. To takie empatyczne gogle VR połączone ze sztuczną inteligencją. Marzenie.

    W moim wirtualnym świecie przeglądam różnorodne wypowiedzi. Szczególnie uderza mnie jedna, mówiąca: „Ten wyrok zasługuje na pogardę!”, a tuż za nią kolejna, podobna, ale od innej osoby: „Brzydzę się takimi metodami!”. Te wirtualnie doświadczone emocje sprawiają, że odczuwam ogromny ból. Pogarda i obrzydzenie, choć wydają się instynktowne, są w rzeczywistości kształtowane kulturowo – już od najmłodszych lat uczymy się unikać tego, co uznajemy za nieprzyjemne czy obrzydliwe. Stąd moja wyuczona jednak, wykształcona podejrzliwość do ekspresji obrzydzenia czy wstrętu i pogardy.

    Jednak te emocje nie ograniczają się tylko do słów. Pogarda wobec wyroku rozciąga się na sędziego i system, który reprezentuje. Podobnie moje obrzydzenie do metod rządzenia dotyka ludzi je stosujących. A gdy wyobrażam sobie, że ci ludzie to „rudzi”, stereotypy nakazują mi myśleć o nich w kategoriach zdrady – tak jak w przypadku historycznych zdrajców czy — nomen omen — agentów.

    Patrząc przez moje empatyczne gogle VR, wspomagane sztuczną inteligencją, czuję się skrajnie źle. Emocje, które mną targają, są niezwykle silne. Czuję, jakbym mógł przemienić się w wojownika, gotowego stanąć do pojedynku, by zmierzyć się z tymi negatywnymi uczuciami.

    Aby poprawić nastrój, każę goglom szukać pozytywnych emocji. I znajdują — oto stoję wyprostowany i ściskam i obejmuję dawno niewidzianego przyjaciela, czując jego bliskość i stając się częścią wszechogarniającej miłości. Stapiam się w jedno z moim przyjacielem. To nasi wrogowie nazywają go przestępcą…

    Niestety, te słowa i sceny, choć brzmią jak science-fiction, odzwierciedlają działania ludzi z wysokich sfer w Polsce. Pogarda, obrzydzenie, a także fałszywa, wszechogarniająca miłość to oznaki braku moralności i praworządności, czyli anomi.

    Te elementy wpływają na atmosferę społeczną, tworząc bolesne doświadczenia.

    Zdejmuję swoje gogle VR + AI, zamyślony nad wpływem technologii na nasze emocje i społeczeństwo. A może to nie tylko technika?

    Ps. Wpis ukazał się w Gazecie Wyborczej w weekend 09. lutego 2024 „Patrzę na Polskę przez empatyczne gogle VR połączone z Al. I czuję ogromny ból”