„Wielki Piątek”, kultura surykatek szarych i nieistnienie cywilizacji chrześcijańskiej

„Wielki Piątek”, kultura surykatek szarych i nieistnienie cywilizacji chrześcijańskiej

Elementy tradycji chrześcijańskiej są obecne w wielu wytworach kultury popularnej. Nie wszystkie mają związek z kulturą chrześcijan (fot. Depositphotos)

Kiedy to piszę jest właśnie Wielki Piątek, zwany w krajach anglojęzycznych „Dobrym Piątkiem”, zaś w Szwecji „Długim Piątkiem”. Można powiedzieć: co kraj to obyczaj, ale to nie jest przecież takie proste. Zwyczaje, obyczaje, rytuały, nazewnictwo to wszystko są elementy kultury, które mają tendencje do różnicowania się lokalnego, choć globalizacja poczyniła w tym zakresie także sporo zmian. Jednak polscy ewangelicy, zwłaszcza ci ze Śląska Cieszyńskiego są bardzo zadziwieni, kiedy stwierdzają, że w Wielki Piątek w „Polsce kontynentalnej” w ten dzień zwyczajowo sprząta się, pierze, gotuje i trzepie dywany… Ewangelicy w diasporze też czują się nieswojo, choć ci są przecież nawykli.

Dowiedziałem się właśnie dzisiaj w piątek z prestiżowego tygodnika naukowego „Science”, że różnicowanie się lokalne kultur to nie jest domena wyłącznie społeczeństw ludzkich [zob. „The Burgeoning Reach of Animal Culture”. Science 372, nr 6537 (2 kwiecień 2021). tutaj]. Główną tezą artykułu psychologa i neuronaukowca ze szkockiego St. Andrews było to, iż nie jesteśmy sami w budowaniu kultur, że kulturą charakteryzują się także zwierzęta. Przed połową XX wieku powszechnie zakładano, że kultura — polegająca nade wszystko na naśladownictwie zachowań, na uczeniu się ich od innych — jest swoista ludziom. „Dziś nie ma wątpliwości, że kultura jest szeroko rozpowszechniona wśród różnych gatunków zwierząt, zarówno kręgowców, jak i bezkręgowców, zarówno morskich, jak i lądowych. Whiten analizuje dowody potwierdzające kulturę zwierząt i omawia szeroki wachlarz form, jakie przybiera taka kultura.” Przykładów tego autor omawia z konieczności kilka, ale odnosi się przy tym do wielu bardzo rozbudowanych przykładów badań. Przykładem pięknym i kojarzącym się z wiosną są lokalne dialekty śpiewu ptaków. Albo nauka młodszych surykatek przez starsze surykatki, jak obchodzić się ze zdobyczą, która przypomina „szkoły łowieckie”. Najpierw młoda surykatka dostaje martwego skorpiona, a następnie żywego, ale nieuzbrojonego osobnika. Dopiero na końcu młoda surykatka może — nauczywszy się już podstaw — zostać postawiona w prawdziwym laboratorium przed prawdziwym przeciwnikiem.

Surykatki (wedle Science i wcześniejszych już badań, mają szczególnego typu „szkołę łowiecką” dla młodych) (fot. Depositphotos)

Kultura, definiowana jako dziedziczenie szeregu tradycji behawioralnych poprzez społeczne uczenie się od innych, była kiedyś uważana za specyficzną dla ludzi. Dzisiaj wiemy, że kultura jest czymś, czego nie wolno wręcz przeciwstawiać naturze. Nie ma w społecznościach ludzkich wielu rzeczy naturalnych, niemal wszystko jest kulturą, przebiera różne kulturowe formy i wzorce.

Wielki Piątek jest świętem niewątpliwie chrześcijańskim, ale jakże różnie świętowanym, od czego wyszedłem w tych rozważaniach. A jeszcze na dodatek dochodzi do tego różnicowania zwyczajowe napięcie między chrześcijaństwem, akcentującym tzw. Nowy Testament, a judaizmem, dla którego jedyne są słowa Tory i tradycja komentarzy. Niewielu współczesnych chrześcijan pamięta, że Wielkanoc obchodzimy w tym samym czasie, w którym kończy się żydowskie święto Paschy. Choć czasami nazywamy tak — paschą — przepyszny sernik wielkanocny.

Złapałem się niedawno na swoistym odruchu kulturowym, można powiedzieć „wrodzonego antysemityzmu”. Otóż, kiedy zacząłem się zastanawiać, dlaczego maca żydowska jedzona podczas Święta Paschy powinna być z niekwaszonej mąki, pomyślałem sobie — półprzytomnie, nieświadomie, niejako w pierwszej — głupiej — intuicji — że niekwaszone jest czczone przez Żydów, bo Polacy uwielbiają kiszone ogórki, no i żeby się odróżnić od nich…. Oczywiście zaraz przyszła już świadoma i racjonalna refleksja, że jednak tekst Tory jest znacznie wcześniejszy od ewentualnych kontaktów z Polakami, ale przez moment — tego stereotypowego zaćmienia umysłu — byłem jakby Wincentym Kadłubkiem, który widział jasno pochodzenie Polaków od starożytnych rzymian.

Starożytny cesarz rzymski (Depositphotos)

Sięgnąłem do podstawy tekstowej, księgi Wyjścia, albo Drugiej Księgi Mojżeszowej (bo tak się nazywa ta księga u protestantów), w mojej ulubionej staropolskiej wersji Biblii tzw. Brzeskiej, przepięknej językowo:

„Tedy rzekł Mojżesz do ludu: Pamiętajcież na ten dzień, w któryście wyszli z Egiptu, z domu niewólstwa, abowiem was Pan stamtąd wybawił możnością ręki swojej, a przetoż chleba zakwaszonego jeść nie będziecie.”

W innych kontekstach czasami mówi się wprost w języku angielskim o chlebie bez drożdży. Ale wcześniej jest wyjaśnione, że maca była pamiątką pośpiesznego zbierania się Żydów z Egiptu, kiedy mieli „wychodzić” z Mojżeszem, nie mieli czasu czekać na zakwaszenie się chleba.

Fragment Drugiej Księgi Mojżeszowej Biblii tzw. Brzeskiej, jednej z najstarszych Biblii w języku polskim (1563 r) (fot. JP)

Ostatnio piekę w domu chleb dla rodziny. Smakuje przepysznie, staropolsko, piekę go wedle starego przepisu, w którym zakwas (drożdże) musi popracować nad mąką przez całą noc. Wiem więc, co to jest przaśność, przeciwieństwo czasu kultury, czasu drożdży. „Przaśny” to nie tylko «zrobiony z niezakwaszonego ciasta», ale «prosty, surowy, naturalny» oraz — last but not least «świadczący o zacofaniu cywilizacyjnym, o kulturalnym i umysłowym ubóstwie». Podając etymologię, niezastąpiony Aleksander Brückner pisze o „prześnym chlebie”, „macy”, oraz „o potrawie bez smaku”. Chleb drożdżowy może być widziany jako symbol działania kultury, potrzeba mu czasu, żeby wyrosnąć, zaś maca, przaśnik, był kulturowym dziedzictwem ortodoksyjnych Żydów, bo chcieli upamiętnić swój pośpiech — bo w pośpiechu opuszczali miejsce swojej niewoli, Egipt. Dlatego przykazanie to „Słuchaj Izraelu” ortodoksyjni Żydzi przywieszają jako filakterie na czole i ramieniu. Wersja tego przaśnika jest teraz także stosowana w kościołach katolickich podczas mszy, zaś większość Polaków dzieli się przaśnikiem, to znaczy opłatkiem podczas świąt Bożego Narodzenia…

Technologia wypieku chleba w starożytnym Egipcie wedle malunków nagrobka Ramzesa III w Dolinie Królów (fot. reprodukcja z Olive Tree Bible Study)

Napisałem to wszystko, bo zajmuje mnie kultura i cywilizacja. I wiem, że ludzi i zwierzęta miewają różnorakie lokalne kultury. Jeden śpiewa tak, inny inaczej. W Łodzi wiemy o tym bardzo dobrze, Łódź to miasto wielu kultur od samego początku tego miasta. Inne śpiewy intonuje się w Katedrze, inne u św. Mateusza, choć oba kościoły stoją kilkaset metrów od siebie na Pietrynie. I ich proboszczowie niekoniecznie są wrogo teraz nastawieni do siebie, zaś Katedrę pomagali też budować nie tylko protestanci, ale i Żydzi.

Ostatnio słychać coraz głośniej co prawda o jakiejś cywilizacji  chrześcijańskiej, ale ja nie wiem, co to takiego. Istnieje niewątpliwie cywilizacja Zachodu, ale utożsamianie jej, jak zdarza się na niektórych łamach dzienników w Polsce w szeregu „cywilizacji zachodniej, czyli łacińskiej, czyli chrześcijańskiej” jest z punktu widzenia kulturoznawczego olbrzymim nadużyciem. Nie ma cywilizacji chrześcijańskiej, choć są wartości wskazywane przez Chrystusa: „sprawiedliwość, miłosierdzie i wierność” (Mt 23,23, Biblia Ekumeniczna). 

Patrzę za okno i ciągle jest Wielki Piątek. A ja rozmyślam nad stereotypami wokół chleba i macy. Bo nie chciałbym, żeby wrócił błąd także chrześcijan dotyczący pasji Chrystusa, żeby widzieć ją jako faktu „przeciwko” Żydom, przeciwko judaizmowi. Chrystus jest przeciwko obłudnikom, przeciwko zakłamaniu wszelkiego typu. „O ślepi przewodnicy, odcedzacie komara, a połykacie wielbłąda!” (Mt 23,24) I kultura to także coś więcej niż to wskazuje dzisiejszy artykuł z „Science”: kultura to „uprawa umysłu”, jak ujmuje to Cyceron, a niekoniecznie naśladownictwo  i tradycja. Tradycje się zmieniają. Czy jajeczko wielkanocne jest na pewno chrześcijańską tradycją? Choć zgadza się w wymowie z tradycjami chrześcijańskimi, z nadzieją odrodzenia życia…

Kultury w znaczeniu wąskim — cywilizacyjnym — różnicują się lokalnie, jak ptasie śpiewy, czy rytuały łowieckie surykatek. Kultura w znaczeniu krytycznej autorefleksji — jest domeną filozofii kultury Zachodu. W tym kontekście przesłanie Jezusa wcale nie jest dalekie od przesłania Sokratesa.

Dobrego Piątku, Radości na Święta! Czymkolwiek państwu one się wydają. Ale pamiętajcie państwo: nie ma cywilizacji chrześcijańskiej. Kultura Żydów sefardyjskich mocno różni się od kultury żydów aszkenazyjskich. Czy to źle? A może to jest właśnie zaleta, jak bioróżnorodność drzew w lesie?

Króliczek wielkanocny (fot. własna JP, Wydział Filologiczny UŁ)

Jedna uwaga do wpisu “„Wielki Piątek”, kultura surykatek szarych i nieistnienie cywilizacji chrześcijańskiej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.