Nowe słowo ‚ekobójstwo’ a polskie prawo i sprawiedliwość

Jakoś nie dziwi mnie, że w polskim piekiełku pewne sprawy umykają i przechodzą bez echa, w końcu dzieje się w Polsce dużo spraw lokalnych, ale ważnych ogólnoludzko, bo demokracja i służba zdrowia, bo prawa kobiet i prawa obywateli w ogólności to są sprawy ważne, zarówno lokalnie jak i globalnie. Ale moją uwagę ostatnio zwróciła publikacja europejska pt. List otwarty pt. „Stawcie czoło kryzysowi klimatycznymi” , który już podpisało prawie 130 000 osób, w tym 320 naukowców, w sumie z 50 krajów. List jest firmowany przez młode i bardzo młode (ok. dwudziestoletnie, ale także jeszcze nastolatki) aktywistki klimatyczne, liderki tzw. szkolnego strajku dla klimatu Luisę Neubauer, Gretę Thunberg, Anunę de Wever van der Heyden, oraz Adélaïde Charlier (Belgijki, Niemka i Szwedka).

Jestem sygnatariuszem tego listu otwartego, zdjęcie można właśnie otagować #facethecimateemergency na stronach listu, tam też można go podpisać. Zdjęcie JP.

List jest adresowany do światowych przywódców i dotyczy w bardzo istotny sposób języka. Język kształtuje naszą rzeczywistość, bo rzeźbi naszą percepcję, decyduje o tym, co postrzegamy za naturalne, co rzuca nam się w oczy. Język decyduje także o tym, jak się zachowujemy i jak działamy.

W pierwszym zdaniu tego listu znajdziemy właśnie apel o zmianę języka i percepcji:

Musisz [musicie] przestać udawać, że możemy rozwiązać kryzys klimatyczny i ekologiczny, nie traktując go jako kryzysu”.

Najpierw więc trzeba zobaczyć to, do czego język odnosi: kryzys, przesilenie, punkt krytyczny. W drugim akapicie jest postulat podnoszony już od lat 70-tych: „Stań się rzecznikiem uczynienia ekobójstwa zbrodnią międzynarodową przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym (w Hadze, Niderlandy).”

Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze fot. Hypergio, CC BY-SA 4.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0, via Wikimedia

Słowo ekobójstwo jest stosunkowo nowym słowem zbudowanym na wzór angielskiego genocide, czyli ludobójstwa (na podst. gr. genos γένος ‚lud, rasa, ludzie’ oraz łac. caedere ‚zabić’). Konwencja o ludobójstwie istnieje od 1948 r. przyjęta przez ONZ. Ludobójstwo jest międzynarodową zbrodnią ściganą przez międzynarodowy Trybunał: ludobójstwo Rosji na Ukrainie (hodomor), ludobójstwo Żydów (Holokaust), czy ludobójstwo Ormian.

Czy słowo ekobójstwo czeka podobny los do ludobójstwa? Jak można to słowo krótko zdefiniować? „Ekobójstwo to kryminalizowana działalność człowieka, która narusza zasady sprawiedliwości środowiskowej, np. poprzez znaczne niszczenie lub zniszczenie ekosystemów lub szkodzenie zdrowiu i dobrostanowi gatunków naturalnych (w tym ludzi). Ekobójstwo nie zostało jeszcze zaakceptowane przez ONZ jako przestępstwo podlegające karze międzynarodowej. (Podaję za White & Heckenberg. Green Criminology: An Introduction to the Study of Environmental Harm, Routledge, 2014, pp 45-59. zob. Wikipedia)

Co ciekawe, koncepcja ekobójstwa jako międzynarodowej zbrodni powstała w latach 70-tych XX wieku po użyciu tzw. „czynnika pomarańczowego” przez Stany Zjednoczone podczas wojny w Wietnamie: jego użycie zdewastowało miejscową ludność i przyrodę.

Helikopter amerykański atakuje wietnamską roślinność tzw. czynnikiem pomarańczowym. Zdjęcie w domenie publicznej: US Army – https://www.vietnam.ttu.edu/virtualarchive/items.php?item=VA042084 Item Number: VA042084

Jak podaje Miron Kądziela, „obecnie istnieją już przepisy dotyczące ekobójstwa, lecz jedynie na poziomie lokalnym. Przestępstwo to uznaje np. Gruzja, Ukraina, Ekwador, Wietnam czy Rosja. Trwają prace nad uznaniem ekobójstwa także we Francji. […] Idea ekobójstwa rozprzestrzenia się więc po świecie i traktowana jest poważnie przez szereg rządów.

Profesor z Uniwersytetu w Liverpoolu i autor książki „Ekobójstwo: zabij korporację, zanim ona nas zabije” (Manchester University Press 2020), Richard Whyte mówi: – Naprawdę ważna jest zmiana naszego języka i sposobu, w jaki myślimy o tym, co szkodzi planecie – powinniśmy przeforsować tę zbrodnię ekobójstwa – ale to niczego nie zmieni, chyba że jednocześnie zmienimy model kapitalizmu korporacyjnego.

okładka książki Davida Whyte’a pt. Ecocide (2020)

Od wystąpienia papieża Franciszka po liczne apele Grety Thunberg tworzy się dobra atmosfera dla uznania przestępstwa „ekobójstwa” w międzynarodowym prawie karnym, ale czy takie prawo mogłoby kiedykolwiek zadziałać?

W grudniu 2019 r. Przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze ambasador Vanuatu przy Unii Europejskiej złożył właśnie taką radykalną propozycję: „uczyńcie niszczenie środowiska przestępstwem”. Trzeba go zrozumieć, Vanuatu to małe państwo wyspiarskie na południowym Pacyfiku, państwo poważnie zagrożone podnoszącym się poziomem mórz. Zmiana klimatu to nieuchronny i egzystencjalny kryzys w tym kraju, ale działania, które spowodowały wzrost temperatur, takie jak spalanie paliw kopalnych, prawie w całości miały miejsce gdzie indziej, aby służyć innym narodom.

Warto zwrócić uwagę, że Gretą Thunberg sygnując omawiany List otwarty do wielkich tego świata kontynuuje tym samym szwedzką kilkudziesięcioletnia tradycję: w 1972 r. na konferencji ONZ w Sztokholmie w sprawie środowiska człowieka, (wtedy powstała Deklaracja Sztokholmska), premier Szwecji Olof Palme w swoim przemówieniu otwierającym konferencję mówił o wojnie w Wietnamie jako ekobójstwie. Jego wystąpienie poparła także Indira Gandhi.

W Polsce politycy nie rozumieją słowo ludobójstwo, bardzo często go nadużywając, traktując jako metaforę. Tak właśnie traktuję uchwałę polskiego Sejmu z 2009 r. o tzw. rzezi wołyńskiej.

Czy słowo ‚ekobójstwo’ ma w Polsce lepsze szanse?

Jak podaje Gazeta Wyborcza dzisiaj (3 lutego 2020): „Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry ogłosiła, że nie poparła przyjętej we wtorek rządowej uchwały o polityce energetycznej do 2040 r. Zakłada ona przyspieszoną eliminację węgla i rozwój OZE oraz energetyki jądrowej.

Oczywiście, żadna siła opozycyjna jakoś nie odnosi się do tego, a przecież o ekobójstwie nie tylko mówią i piszą młodzi (przyszłość świata i Polski, jak świadczy o tym tzw. Strajk kobiet), ale także „starzy”, tacy jak papież Franciszek. Nowe słowa w Polsce to także katastrofa klimatyczna, coraz częściej używana przez Polaków. Czy ekobójstwo ma szansę zmienić nasz język, naszą percepcję i nasze działanie?

TORONTO, CANADA – 7 września, 2019: globalny strajk dla klimatu i marsz dla sprawiedliwości klimatycznej (fot. lic. Deposithotos)

Jednym z haseł, które znalazłem w omawianym liście młodych aktywistek klimatycznych jest „Strzeż i chroń demokrację.” Demokracja to także dbałość o środowisko naturalne, ludzie muszą wziąć te sprawy w swoje ręce. Nadzieja jest w młodych, ale czy polscy politycy nie powinni się od nich czegoś uczyć? Nie powinni się wsłuchiwać w ich głos? To idzie przyszłość, albo jej brak. Osiem gwiazdek na razie dotyczy PiS i akolitów, potem może być także odniesione do innych…

PS. 4 lutego w trochę innej formie ten wpis ukazał się jako artykuł w Gazecie Wyborczej. [tutaj]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.