„Avatar: istota wody” — niezła przygoda w brzuchu wieloryba

Poszliśmy w niedzielę rodzinnie na premierowy pokaz Avatara: istotę wody, w reżyserii Jamesa Camerona (scenariusz James Cameron, Rick Jaffa, w rolach głównych m. in. Sam Worthington, Zoe Saldana, Sigourney Weaver oraz Kate Winslet i in.). To jest właściwy film, żeby powrócić rodzinnie do kin po pandemicznym kryzysie tego medium. Większość krytyków stwierdza, że powinno się ten film oglądać na największym możliwym dostępnym ekranie. Niektórzy podkreślają, że od czasów słynnego „Czarodzieja z Oz” (1939 r.) mamy po raz kolejny ucieleśnienie snów o cudownej immersyjnej podróży do świata „ponad tęczą”. Efekty specjalne filmów w 4D oraz efekty muzyczno-dźwiękowe Dolby Atmos wymagają także opuszczenia domu i pójścia do kina. Czy warto zainwestować swoje ponad trzy godziny i niemałe pieniądze? Moim zdaniem warto.

Trailer „Avatar: The Way of Water (2022)” na YouTube

Najłatwiej jest chwalić ten film za wspaniałe wizualne efekty specjalne, super zdjęcia wspaniałych, zwłaszcza podwodnych i morskich pejzaży (kręcone w Nowej Zelandii), nadzwyczajne użycie efektów 3 a nawet 4D (dodatkowe pchnięcia w plecy, mgiełki deszczu wodnego, podmuchy wystrzałów koło ucha, wstrząsy itd.), jak również łatwe zanurzenie się w wykreowanym świecie. Równie łatwo jednak także krytykować ten film za to, że jest chaotyczny narracyjnie, że nie ma pogłębionej kreacji bohaterów (bohaterowie są zbyt płascy, mało skomplikowani psychologicznie) i że słaby jest także przekaz dramaturgiczny. No i że sceny zwłaszcza końcowe za bardzo wydłużone zbytnio przypominają poprzedni hit produkcyjny Camerona, film Titanic.

Gdybym chciał krytykować, to najmniej mnie przekonuje przekaz więzów krwi i kultu przodków, jednak etnograficzny pietyzm, z którym tworzy się wizualnie dwa plemiona (leśny lud i lud oceaniczny) na odległej Pandorze każe mi jednoznacznie przyklasnąć tej pięknej pochwale „natywnych ludów” i ich wiary w jedność z przyrodą. Najmniej przekonuje scena z leczeniem bohaterki chorej na coś w rodzaju epilepsji, jest to terapia magiczna, jak to bywało w okresie szamanizmu w różnych stronach świata na Ziemi. Poza tym ludzkość jest tutaj przedstawiona alegorycznie jako skonfliktowana, jednak natura tych konfliktów nie daje się zamknąć w łatwej alegorii nowoczesnej chciwości i pierwotnej, natywnej naiwności.

Najbardziej interesuje mnie to, że film nie daje się jednoznacznie zaklasyfikować gatunkowo. Jak pisze recenzent NYT: już pierwszy „Avatar” „został osadzony w fantastycznym świecie zamieszkałym przez uduchowione niebieskie istoty dwunożne, ale nie był to dokładnie ani wyłącznie film science fiction. To był [także] rewizjonistyczny western, ekologiczna bajka, post-wietnamska alegoria polityczna – opowieść o romansie, męstwie i zemście ze śladami Homera, Jamesa Fenimore’a Coopera i „Star Treka” w swoim DNA.” Wszystko to dotyczy również „Istoty wody”, tyle że historia przenosi się z lasów Pandory na rafy i morza. Biblijny motyw nawet odnajdziemy w olbrzymich stworach przypominających nieco wieloryby. Nazywane są tulkun, szczególnie istotny jest Payakan, który nawet „połyka” młodego bohatera Lo’aka, żeby wtajemniczyć go w tajemną wiedzę o swojej przeszłości (ten wątek przypomina oczywiście Jonasza, który spędził 3 dni w brzuchu wieloryba).

I właściwie to tak nawet robi się z tego metafora: widz zanurzając się w ten świat, zanurza się jakby na trzy godziny w brzuch wieloryba i naprawdę nic więcej nie trzeba: fabuła jest niezwykle prosta (niektórzy nawet twierdziliby że prostacka), choć akcja dynamiczna. Innymi słowy ten film poza gatunkami już wymienionymi przypomina, zwłaszcza w wersji wzbogaconej 4D, grę komputerową z niesamowitą grafiką i wciągająca akcją.

A że fabuła prosta? No cóż, Czarodziej z krainy Oz także miał prosta fabułę. Większość gier, w które grają nasze dzieci i nasi studenci nie ma skomplikowanych fabuł. Opowiadanie fabuł to sztuka, ale sztuką także jest wciąganie w wykreowany świat. To wciąganie Cameronowi i spółce się udało bardzo dobrze.

Trailer Disneya Avatar: The Way of Water (2022)

fot. autorstwa Steve Jurvetson (April 18, 2016, on flickr Sigourney Weaver in Avatar 2) (CC BY 2.0)

Przeczytałem następujące recenzje:

King, Darryn. „How ‘Avatar: The Way of Water’ Solved the Problem of Computer-Generated H2O”. The New York Times, 16 grudzień 2022, sekc. Movies.
Scott, A. O. „‘Avatar: The Way of Water’ Review: Big Blue Marvel”. The New York Times, 14 grudzień 2022, sekc. Movies.
Whitten, Sarah. „«Avatar: The Way of Water» Review Roundup: See It on the Biggest Screen Possible, Critics Say”. CNBC. Dostęp 18 grudzień 2022.
Avatar: Istota wody | Film | 2022. Dostęp 18 grudzień 2022.
Avatar: The Way of Water. Dostęp 18 grudzień 2022.
Digital Trends. „Avatar: The Way of Water Review: Beautifully Basic”, 16 grudzień 2022.
Kermode, Mark, i Observer film critic. „Avatar: The Way of Water Review – a Thunderously Underwhelming Damp Squib of a Return”. The Guardian, 18 grudzień 2022, sekc. Film.

Tatarska, Anna. „Twórca Avatara i Titanica: Nie mogłem po prostu rzucić papierami i powiedzieć, że to koniec”. wyborcza.pl. Dostęp 18 grudzień 2022.

DN.SE. „Så bra är nya storfilmen ”Avatar. The way of water””, 14 grudzień 2022.

Eriksson, Karoline. „Avatars story imponerar inte nu heller”. Svenska Dagbladet, 15 grudzień 2022, sekc. Kultur/Film. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.