Kwestia smaku. Estetyka i polityka

Na zdjęciu widać dwóch uśmiechniętych mężczyzn stojących przed bogato zdobionymi, złotymi drzwiami. Obydwaj są ubrani w eleganckie garnitury – jeden z nich w ciemnoniebieski, a drugi w granatowy – i dają wyraźne gesty kciukiem w górę. Atmosfera wydaje się radosna i swobodna, a ich szerokie uśmiechy sugerują pozytywną wymianę lub spotkanie, które właśnie miało miejsce. Zdobienia na drzwiach są szczegółowe i okazałe, co może wskazywać na wystawne lub luksusowe otoczenie, w którym się znajdują.

To jest neutralny, bezbarwny opis zdjęcia Donalda Trumpa ze spotkania z Nigelem Faragem z 2018 roku. Przypomnę, że Nigel Farage jest liderem Partii Brexit, którą wspomagała rosyjska propaganda na Wyspach Brytyjskich podczas referendum zakończonego wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Zdjęcie powyżej pochodzi z artykułu z Daily Mail z 2018

A teraz inny opis:

Na tym zdjęciu widać dwóch mężczyzn stojących przed bogato zdobionymi drzwiami, które mogą wskazywać na prestiżowe lub luksusowe otoczenie. Obaj mężczyźni są ubrani w formalne, ciemne garnitury i trzymają coś, co wygląda na wyróżnienia lub prezenty. Pierwszy mężczyzna trzyma dużą, ozdobną tacę, podczas gdy drugi trzyma jakiś rodzaj zdobionego przedmiotu, który może być ceremonialnym mieczem lub laską. Obydwaj uśmiechają się i patrzą w kamerę, co sugeruje przyjazną atmosferę i może wskazywać na wydarzenie specjalne lub ceremonię, w której uczestniczyli lub byli honorowani.

To jest opis wczorajszego spotkania w prywatnym apartamencie Donalda Trumpa na najwyższym pietrze wieżowca Trump Tower urzędującego prezydenta RP, Andrzeja Dudy z kandydatem na prezydenta USA, który właśnie rozpoczął maraton przesłuchań w sądzie amerykańskim.

Zdjęcie zaczerpnąłem z portalu X.

Wiele jest tu szczegółów, które zasługują na uwagę. Zestawiając te dwa obrazki nie chcę niczego sugerować, jednak nie mogę nie pamiętać o słynnym niegdyś wierszu Zbigniewa Herberta pt. Potęga smaku.

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia (fragment wiersza z tomu Raport z oblężonego Miasta i inne wiersze)

Wiersz „Potęga smaku” Zbigniewa Herberta zastanawia się nad powodami, dla których jednostki mogą opierać się dostosowaniu się do opresyjnych i/lub niesmacznych reżimów. Sugeruje, że odrzucenie tych systemów niekoniecznie wynika z wielkiego charakteru czy odwagi, ale raczej ze względu na gust estetyczny – gdzie gust jest głęboko spleciony z duszą i sumieniem. Wiersz dowodzi, że gdyby pokusa dostosowania się była bardziej kusząca, trudniej byłoby się jej oprzeć. Jednak nieatrakcyjny i prymitywny charakter ofert reżimu – nieatrakcyjne propozycje i parszywa retoryka – ułatwiały odmowę, ponieważ obrażały zmysły i wrażliwość. Zatem wiersz zakłada, że uznanie dla piękna i estetyki może służyć jako obrona przed uleganiem niemoralnym naciskom i że decyzja o przeciwstawieniu się może wynikać w równym stopniu z pogardy dla brzydoty przymusu, jak i z hartu moralnego.

W PRL ten wiersz był protestem elitarnego, klasycznego gustu przeciwko przaśności rzeczywistości totalitaryzmu komunistycznego, biednego, choć bywały też wysepki relatywnego bogactwa. Wydaje mi się jednak, że dzisiejszy populizm także posługuje się „parcianą retoryką” i podobnymi kuszeniami.

Jednak „smak” trampowych złotych drzwi jest tak zawstydzająco bizantyjski, że nie mogę nie pokusić się o zestawienie tych drzwi z kremlowskimi. Ten sam blichtr, to samo zachłyśnięcie się bogactwem i złotem.

Ron Keller, CC BY-SA 3.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0, via Wikimedia Commons

Nie ukrywam, że jestem skromnego pochodzenia, moja mama — pielęgniarka — jest z mazowieckich chłopów polskich, natomiast mój protestancki gust niewątpliwie był także kształtowany przez postulaty „biednego kościoła” oraz ascezy wewnątrzświatowej, o której przekonująco pisał Max Weber.

Nie twierdzę, że mój smak musi obowiązywać wszystkich. Jednak tak jak klasycznie kształcony Herbert wyraźnie pogardzał „szmaciarzami PRL-u” z baraków sprawiedliwości, tak ja nie mogę się oprzeć fatalnym skojarzeniom, kiedy widzę polskiego prezydenta z Donaldem Trumpem na tle jego okazałych drzwi prywatnych apartamentów. [Na dodatek Trump pewnie trzyma polską buławę, jeśli się nie mylę.] Donald Trump reprezentuje wszystko co najgorsze w amerykańskiej kulturze, ostatnio nie tylko pokazuje się prawie codziennie jako oskarżony w procesie sądowych, wcześniej reklamował sprzedawane przez siebie złote buty, ale zaraz potem także „amerykańska Biblię” (choć nie ma czegoś takiego jak „amerykańska Biblia”, to jest wyłącznie chwyt marketingowy, aby zebrać pieniądze na przegrywane procesy, zob. opis tego w niedawnym New York Timesie).

Zatem nie ma czegoś takiego, jak prywatne mieszkanie Trumpa, jak mówi o tej wizycie PAD, jest rezydencja Trumpa w jego wieży ze złota. To bogactwo pochodzi między innymi z kasyn Las Vegas.

To wcale nie wymagało odwagi, to jest po prostu kwestia smaku.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.