Performans polityczny i medialny terroryzm

Grzegorz Braun jako performer jest bliżej terroryzmu aniżeli artyzmu.

Konto na platformie X (dawniej Twitter) z dnia 15.12.23

Nie wypada mi chwalić refleksji kulturoznawczej, ale nie mogę też jej pomijać w kontekście takich zjawisk jak polityczny i obyczajowy antysemityzm. W ramach moich wykładów dotyczących kulturowej historii nowoczesności omawiam również fundamentalne opracowanie Zygmunta Baumana „Nowoczesność i Zagłada” (wyd. angielskie 1989, polskie 2009) oraz analizuję nacjonalizm jako produkt nowoczesnej cywilizacji Zachodu.

Ziemie polskie i szerzej „skrwawione ziemie” wg nazewnictwa Timothy Snydera to miejsce szczególne z punktu widzenia historii antysemityzmu, wszelkie jego przejawy tutaj przerażają. Bo przecież to tutaj stały komory gazowe Auschwitz i to tutaj miała miejsce zbrodnia w Jedwabnem. Badacze Zagłady tacy jak Barbara Engeliking i Jan Grabowski mają tutaj więcej do powiedzenia.

Ostatnie wydarzenia w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej z 12 grudnia 2023 roku, przypadające na dzień wyboru rządu Donalda Tuska, skłoniły mnie do zajęcia stanowiska nie tylko jako badacza kultury, ale również obserwatora mediów. W mediach polskich dominują dwa główne poglądy na temat incydentu z ugaszeniem ognia menory chanukowej przez posła Grzegorza Brauna. Pierwszy interpretuje go jako działanie artystyczne, zasługujące na pewien dystans, drugi zaś jako przejaw zaburzeń psychicznych, niezasługujący na większą uwagę.

Oba te stanowiska uważam za mylne, nie dlatego, że posiadam wiedzę specjalistyczną w dziedzinie reżyserii czy psychiatrii, lecz jako obserwator współczesnych mediów. Minister Sprawiedliwości, prof. Adam Bodnar także postrzega w tym akcie pretekstu do wysunięcia zarzutów z czterech różnych paragrafów. Nie chcę tutaj pisać o tzw. obrazie uczuć religijnych, bo ten zapis polskiego prawa uważam za chybiony. Jednak przykład zamachu z 11 września w USA pokazuje, że terroryzm często ma charakter medialny, skupiając uwagę na agendzie terrorystów. Podobnie działanie Brauna, choć na innej skali, wykazuje ewidentnie swój główny cel jako skupienie uwagi mediów.

Nie chodzi tutaj o równoważenie skali zdarzeń, jak zniszczenie WTC w Nowym Jorku i jego tragiczne skutki (niemal 3000 ofiar), ale o zwrócenie uwagi na intencję i kontekst medialny. Nie można tu mówić o artystycznej „licentia poetica”, która w literaturze daje twórcom swobodę w eksperymentowaniu z formą i treścią. W przypadku działań Brauna mamy do czynienia z przemyślanym i świadomym działaniem medialnym. Gwałtem w mediach. Symbolicznym i realnym, nad wyraz cielesnym, bo przecież została naruszona integralność pani doktor, stojącej na drodze napastnika.

Co więcej, kontekst globalnego wzrostu antysemityzmu, nasilającego się w wojnie Izraela z Hamasem w Gazie, nadaje temu incydentowi dodatkowy wymiar. Niektórzy komentatorzy dopatrują się tu proputinowskiej agendy, co w kontekście innych wcześniejszych wypowiedzi „aktora” wydarzenia, na przykład wyrażana przez niego wprost niechęć do przyjmowania uchodźców z Ukrainy na samym początku Putinowskiej inwazji na nią w 2022 roku, czyni tę realizację agendy rosyjskiej bardzo prawdopodobną.

Zgadzam się z medioznawcami, którzy uważają współczesny terroryzm za planowanie ataków jako „wydarzeń medialnych”. Nie twierdzę, że Braun jest terrorystą na miarę Osamy bin Ladena, ale gdybym miał porównać go z Tedem Kaczyńskim (1942-2023), znanym jako „Unabomber”, który za pomocą przemocy zwracał uwagę na swoje idee, to zastanowiłbym się nad podobieństwami. To nie jest już tylko niszczenie symboli. Niedawne palenie Koranu w Szwecji mogło zagrozić aspiracjom tego kraju do NATO. Promowanie obrazu Polski jako kraju antysemickiego, zwłaszcza w momencie powrotu na arenę demokratycznej Europy, nie służy naszemu państwu.

Mężczyzna z brodą prezentujący gniew (lic. Deposiphotos)

Ps. Wpis ukazał się jako felieton w Gazecie Wyborczej 19.12.23

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.