Masterem, ach, masterem jestem

Master level? Fot.lic. Depositphotos

Osiągnąłem dzisiaj sukces. Przynajmniej według Audible, aplikacji do odsłuchiwania audiobooków firmy Amazon: osiągnąłem poziom Master słuchania książek w formie audio. Czyli absolutnie mistrzowski, ekspercki poziom. Poziomów jest pięć: newbie, novice, professional, scholar, master, co trudno przetłumaczyć na polski jako absolutny nowicjusz, nowicjusz, profesjonalista, uczony, mistrz. Mistrza osiąga się po ok. 500 godzin wysłuchania to jest 20 dni i 20 godzin…

Screen z aplikacji Audible

Bardzo mi miło, że osiągam sukcesy w słuchaniu… 😀 Choć oczywiście słucham audiobooków nie tylko w tej formie dostarczanej przez Audible, zaś faktycznie od ładnych kilkunastu lat z niego korzystam. Zatem słucham audiobooków znacznie dłużej niż te marne 2/3 miesiąca słuchania non-stop. Czyli pewnie — obliczam mocno w przybliżeniu — miesiąc życia spędziłem na słuchaniu audiobooków.

Oczywiście nie żal mi tego czasu, tym bardziej, że audiobooków słucha się często gotując, prowadząc samochód, jadąc tramwajem, pociągiem itd. itp. Czy miesiąc aktywności non-stop w jakimś obszarze upoważnia mnie do myślenia o sobie jako „masterze”, ekspercie?

Zmarły w 2020 r. Anders Ericsson, szwedzkiego pochodzenia amerykański psycholog kognitywista zwany czasami „ekspertem od ekspertów” zainspirował niegdyś słynną książkę popularyzatora i dziennikarza Malcolma Gladwella „Poza schematem”. Ten ostatni napisał właśnie ten bestseller o kluczach do osiągania sukcesu i powoływał się na tzw. zasadę 10000 godzin, jtórą jakoby wymyślił Anders Ericsson. Ten na Florida State University badał głównie wybitnych wykonawców muzyki i doszedł do wniosku, że eksperckość jest nabyta. Jego badania jakby sugerowały niechcąco, że każdy może stać się wielkim mistrzem szachowym, skrzypkiem koncertowym czy olimpijczykiem, tudzież „żonglerem piłeczek” dzięki odpowiedniemu treningowi i woli, choć tacy badacze jak np. Angela Duckworth, autorka książki „Grit” z 2016, dodawałaby jeszcze do tego warunku istotne cechy charakteru, takie jako pasja i wytrwałość.

Według badań Ericssona elita wykonawców muzycznych spędziła ponad 10 000 godzin na ćwiczeniach i koncertach. Podobne badanie przeprowadzono z pianistami, uzyskując zbliżone wyniki.

Opublikowany w 1993 roku w „Psychological Review”, artykuł Ericssona na ten temat później stał się podstawą tzw. reguły 10 000 godzin opisanej we wspomnianym już bestsellerze Malcolma Gladwella „Poza schematem” (2008). Tam właśnie ten słynny dziennikarz mówi, że potrzeba około 10 000 godzin praktyki, aby osiągnąć mistrzostwo w jakiejś umiejętności lub dziedzinie.

To upraszające ujęcie, bo wg Anderssona chodzi o ilość i jakość. Potrzeba jest ciężkiej, długiej ale i mądrej pracy.

Taką właśnie pracą jest „celowa praktyka”, to znaczy „deliberative practice” wg Anderssona.

Biografie wielkich geniuszy muzycznych raczej potwierdzają te intuicje, Mozart jest podziwiany za kompozycje dojrzałe, nie te powstałe, kiedy miał 5 lat. The Beatles najpierw grali „do kotleta” całymi dniami w szmeranych klubach Hamburga, zanim ruszyli na podbój świata.

Jednak czy można stać się Mistrzem Słuchania Audiobooków? Otóż tutaj widać, jak marketing używający tak zwanej gamifikacji zniekształca rzeczywistość. Nie dość, że te 500 godzin słuchania jest ledwie 0,05% tych magicznych 10 000 godzin, to na dodatek trudno uznać, że słuchanie audiobooków jest „celowo ukierunkowaną praktyką”… gamifikacja nagradza, ale te nagrody i ordery są na użytek marketingu. Ech, a już widziałem się „Masterem”…

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.