Blog

  • Dyktatura ciemniaków

    Dyktatura ciemniaków

    Dowiedziałem się właśnie, że podręcznikami w Ministerstwie Edukacji i Nauki — podręcznikami także dla moich synów w wieku 11 i 17 lat — będzie zarządzał niejaki dr Artur Górecki. Nie wiem, gdzie i kiedy zrobił doktorat, bo jego dane są chyba tajne. Podobnie jak jego domyślne związki z Ordo Iuris. Nie znalazłem publicznego Curriculum Vitae. Zatem przyznaję się, nie wiem, kiedy i kto, w jakiej dyscyplinie, dał temu panu doktorat (może z historii na UW?). Znalazłem natomiast na Academia.com „aż” trzy teksty, wśród których moją uwagę przykuło coś, co tekstem naukowym nie jest, ale zostało z dumą umieszczone właśnie na tym akademickim z natury portalu.

    dr Artur Górecki, „Edukacja klasyczna – poszukiwanie przerwanego szlaku”,

    Jest to felieton opublikowany w periodyku:
    Sed Contra. Periodyk Gimnazjum i Liceum im. Świętego Tomasza z Akwinu, nr 6 (IX-XI 2017)

    Krytyka Oświecenia jest w tym pisemku jawna i bezpardonowa:
    „Oświecenie (przynajmniej kontynentalne) przyniosło ideał oświaty jednolitej, państwowej, powszechnej, a także wychowania obywatelskiego, wykształcenia realnego i działalności na rzecz oświecania dorosłych. Etatystyczne państwo „rodzi” etatystyczny model edukacji.”

    Powszechna edukacja jest wyraźnie wedle Góreckiegi czymś, co uwiera autora, nie daje mu spokoju, jest oczywistym złem. Co więcej, jak można wyczytać także z innych fragmentów, edukacja państwowa jest także oczywistym złem, jedynie edukacja kościelna Kościoła Rzymsko-Katolickiego jest dobra (nie jest powiedziane wprost, że chodzi chyba o ten Kościół nie tylko z czasów przedsoborowych, ale chyba ten średniowieczny…).

    Ale gdyby tego wszystkiego nie było dość, autor na wstępie już neguje wykształcenie oparte na humanizmie.

    „Momentem, w którym rozpoczyna się proces stopniowego odchodzenia od założeń edukacji klasycznej jest początek nowożytności, kiedy to następuje oddzielenie teologii od poznania naturalnego i poznania świata (np. wtedy nawet w szkołach jezuickich zrezygnowano z wykładu kosmologii) oraz dokonuje się zawężenie rozumienia klasycznego wychowania do wymiaru bliższego temu, co dzisiaj rozumie się pod pojęciem humanistyki. Dokonuje się pękniecie w harmonii wiary i rozumu. Na skutek przecenienia roli wewnętrznego doświadczenia człowieka w odkrywaniu prawd nadprzyrodzonych następuje podważenie roli rozumu. W konsekwencji, choć dużo później, doprowadzi to do fideizmu i naturalizmu.”

    Mnich w kościele (fot. lic. Depositphotos)

    Zatem w tych kilku fragmentach widać nastawienie przeciwne nie tylko Oświeceniu, powszechnej edukacji, ale także przeciwne humanizmowi i humanistyce innej niże teologicznie zabarwionej edukacji średniowiecznych tzw. sztuk wyzwolonych, czyli trivium i quadrivium.

    Jako rodzic mam spokojnie czekać, aż Artur Górecki, taki paradygmatyczny wstecznik, zabierze się za edukację podręcznikową moich synów w państwowej szkole, której rację bytu otwarcie podważa?

    Za tzw. niegdyś oświecenie publiczne wzięli się panowie od negacji oświecenia? Nawet Komisja Edukacji Narodowej jest wrogiem pana dra Góreckiego!!! Nie wspominam o chrześcijaństwie z litości…

    Niegdyś o rządach komunistów za PRL mówiło się „dyktatura ciemniaków”. Tym razem jednak za rządów PiS i ministra Czarnka mało tak powiedzieć… Brak słów… Groza…

    Czarnek na stanowisku Ministra Edukacji i Nauki był już szczytem bezczelnej buty tej władzy. Jednak w osobie Artura Góreckiego kolejna granica została przekroczona. Jeśli teraz nikt nie zaprotestuje, to… witaj średniowiecze… jutrzenko swobody…

    PS. Na marginesie zaproponuję Ministrowi Czarnkowi, żeby umieścił cytowany przeze mnie szlachetny periodyk, w którym publikował Artur Górecki (dumnie!) na liście czasopism punktowanych Ministerstwa. Przecież to jest tylko trochę gorsze czasopismo od tego biuletynu prawniczego z KUL, który został awansowany przez ministra Czarnka Rozporządzeniem, bo on sam — minister we własnej osobie — w nim publikował… przecież jeśli powiedziało się raz A, to trzeba powiedzieć B… śmiało…

    PS.2 Trochę inna wersja tego wpisu ukazała się 26 sierpnia 2021 r. w Gazecie Wyborczej.

  • Superman i nauki humanistyczne

    Superman i nauki humanistyczne

    Czy humanistyka jest nadzieją ludzkości? Czy STEM? A może AS (atention studies) okaże się superbohaterem walczącym z przesądami w świecie akademickim?

    AS mogą stać się superbohaterem? (fot. lic. Depositphotos)

    „Moim doświadczeniem staje się to, czemu zgadzam się przydzielić swoją uwagę”… powiedział na początku XX wieku William James. (‚My experience is what I agree to attend to’, tłum. moje JP, Zasady psychologii 1890, t. 1)

    Badania nad Uwagą (Attention Studies, czyli w skrócie AS) to nazwa, którą nadaje się nowemu obszarowi badań, łączącemu naukowców z całego spektrum praktyk naukowych: ze sztuk i nauk humanistycznych, psychologii i psychiatrii, pielęgniarstwa, nauk społecznych, studiów nad biznesem i nauk politycznych. Według agendy specjalnego Centrum AS przy King’s College w Londynie, AS ma na celu nie tylko ustanowienie nowej dziedziny, ale także znalezienie nowych sposobów działania i nowych interdyscyplinarnych infrastruktur. Wszystko po to, żeby odpowiadać na fundamentalne wyzwania współczesnego świata.

    Wydaje mi się, że AS jest świetnym przykładem ewolucji współpracy nauki i biznesu. Współcześnie w dobie kultury cyfrowej platformy cyfrowe walczą właśnie o naszą uwagę. Powszechnie pisze się o naszych czasach jako o „erze kapitalizowania uwagi”.

    Kryzys pandemiczny spowodował nie tylko przyśpieszenie cyfryzacji (konieczność przy zamknięciu rzeczywistości analogowej), ale także powstanie refleksji, że potrzebna jest ludzkości radykalna interdyscyplinarność.

    Marion Thain, profesorka literatury i kultury oraz dziekanka Wydziału Sztuk i Humanistyki w King’s College w Londynie prezentuje nowy obszar badań jako odpowiedź wydziału na potrzeby współczesności (https://www.timeshighereducation.com/blog/post-pandemic-recovery-requires-radical-interdisciplinarity). Śmiem twierdzić, że AS (Attention Studies) jest podobną do kognitywistyki postmodernistyczną, inter- i multi-dyscyplinarną dziedziną badań, która ewidentnie wynika z nieadekwatności tradycyjnych, nawet nowoczesnych podziałów dyscyplinarnych w świecie akademii. Pandemia jako obszar badań dla dyscypliny epidemiologii dostarcza dobrych przykładów dla wyłonienia się modeli współpracy wielu różnych nauk. Można powiedzieć, że nieszczęście pandemii wywołało pewne przełomowe zjawiska.

    Z kolei redaktor zajmujący się danymi w Times Higher Education, Simon Baker 19 sierpnia 2021 zastanawia się także nad interdyscyplinarnością, pytając, czy rozwój STEM (Science, Technology, Engineering, Mathematics) rzeczywiście hamuje nauki humanistyczne? Jest to powszechna narracja, że nauki humanistyczne uwierają studentów, finansowanie publiczne i polityków. Simon Baker, stwierdza, że dowody na zanik tej dziedziny są znacznie bardziej zniuansowane.

    W okresie pandemii powszechne stała się refleksja, że nauki przyrodnicze może są świetne, jeśli idzie o doprowadzenie do produkcji szczepionek, jednak aby cała operacja szczepienia społeczeństw się powiodła potrzebne są badania nad „fake newsami”, teoriami spiskowymi, czy przekonywaniem ludzi (w Polsce jest to szczególnie widoczne). Nie tylko badania społeczne i psychologia mogą tutaj być przydatne.

    Można zauważyć, że świetnym przykładem humanisty badającym od dawna „teorie spiskowe” zarówno teoretycznie jak i praktycznie (pisząc literaturę) jest np. Umberto Eco.

    Dane zaprezentowane w artykule przez Simona Bakera czerpane z raportów m.in. Unesco wskazują raczej na fluktuację zainteresowania studiowania STEM w społeczeństwach rozwiniętych.

    Zauważalna jest także tendencja rosnącej popularności studiów humanistycznych w niektórych społeczeństwach.

    Na tym tle widać także wyraźnie, że odpływ następuje od kierunków wymagających długich, ekstensywnych lektur w językach narodowych. Ta tendencja wzmacniana jest także parametryczną oceną działalności naukowej: dyscypliny, w których dominuje jeden język narodowy, z konieczności mają mniej cytowań i mniejszy zasięg wpływu społecznego. Co nie znaczy, że ich znaczenie ogólne dla kultury i społeczeństwa jest mniejsze od klasycznych STEM, czy nauk biologicznych, które są w stanie wytworzyć we współpracy z biznesem szczepionki przeciwko wirusom.

    Nadzieją główną dla humanistyki jest nie tylko interdyscyplinarność badań widoczna tak dobrze w superbohaterze Attention Studies, ale także coraz większa popularność idei studiowania przez całe życie i zbierania mikrokompetencji. Jeśli wszyscy będą układać swoje wykształcenie niekoniecznie podporządkowując się skostniałej strukturze kształcenia uniwersyteckiego, to powstawać będą nowe mikrostudia, które lepiej wpasują się w potrzeby edukacyjne poszczególnych ludzi, jak i społeczeństw. Innymi słowy: model, w którym młody człowiek specjalizuje się w matematyce od dzieciństwa i na niej kończy życie musi być zastąpiony modelem, w którym modelom matematycznym dokładane będą także inne modele z innych dyscyplin także humanistycznych. Kompetencje mogą się rozwijać także w inne strony. Sednem jest rozwój świata akademickiego, w którym nie będzie przesądów dotyczących zasadniczej lepszości bądź zła jakichś obszarów refleksji ludzkiej.

  • Listy polecające w dobie cyfrowego kapitalizowania uwagi

    Listy polecające w dobie cyfrowego kapitalizowania uwagi

    Ilustracja napięcia między danymi a humanistyczną kontemplacją (fot. lic. Depositphotos)

    Czy możemy przekazać pracodawcy dane o zaangażowaniu studenta podczas studiów w innym sposób niż list polecający?

    W THE 17 sierpnia ukazała się opinia Chrisa Moore’a, starszego wykładowcy anatomii na University of West England na temat studenckiego zaangażowania w dobie powszechnej cyfryzacji. Dawniej w kontakcie bezpośrednim ze studentami poznanie niuansów „zaangażowania” studenta było bardzo osobiste. Do dzisiaj wielu uważa, iż jedynie kontakt bezpośredni umożliwia właściwe studiowanie. Studiowanie niegdyś było niemal tożsame z gorliwością analizy, pieczołowitością obserwacji i koncentracji uwagi.

    Żyjemy jednak w czasach kapitalizmu uwagi, w którym wszystko walczy o nią, zwłaszcza w ucyfrowionym świecie różnych narzędzi społecznościowych. I nie mam na myśli jedynie Facebooka i Twittera, bo przecież np. profesjonalne narzędzia takiej jak Slack czy Teams to także platformy społecznościowe. Tych narzędzi mamy teraz naprawdę mnóstwo.

    I dlatego Chris Moore argumentuje, żeby zlikwidować praktykę wystawiania studentom listów polecających, czyli opinii. Głównym argumentem jest to, że współcześnie prowadzący zajęcia ze studentem dysponuje dostępem do danych, o których niegdyś nie śniło się profesorom: ilość wejść na platformy, sposób i wielkość użycia zasobów cyfrowych bibliotek, daty złożenia gotowych prac zaliczeniowych itd. itp. Według Moore’a „umożliwienie dostępu do danych dotyczących zaangażowania w naukę zapewniłoby pracodawcom bardziej przydatny wgląd w charakter absolwenta”.

    Faktycznie powszechne niegdyś listy z opiniami stają się w świecie akademii coraz rzadsze. Wyższe wykształcenie coraz bardziej staje się formalnym zdobywaniem dyplomu. Wnioski jednak z tego, że dzisiaj dysponujemy wielką ilością danych na temat studenckiej „uwagi” i jego „zaangażowania” można wyciągnąć różne, wcale nie takie, że pisana indywidualnie opinia profesorska powinna zostać zastąpiona dostępem do danych.

    Pomijam już niebagatelny fakt, że regulacje prawne dotyczące danych osobowych uniemożliwiają uczelniom udostępnianie danych z witryn, nawet półotwartych. To co dzieje się w trakcie studiowania — nawet oceny cyfrowe — pozostają w dwustronnej relacji „student – uczelnia”.

    Jednak niebagatelne jest także i to, że profesorskie opinie na temat studenta są relatywizowane w odniesieniu do jego doświadczenia, mogę np. napisać studentowi w opinii, że należy on do 5% najlepszych studentów poznanych przeze mnie w trakcie 30 lat pracy na uczelni, co ewidentnie umożliwia — relatywną — ocenę także mojej oceny.

    Publikacja — nawet ograniczona do potencjalnego pracodawcy — surowych danych o studencie nie ułatwi wcale — jeśli byłaby prawnie wykonalna — oceny zaangażowania studenta w trakcie studiów. Pozostaje jeszcze pragmatyczny aspekt analizy danych — albo oddanej w ręce bezdusznych algorytmów, — albo wymuszającej poświęcenia czasu i uwagi przez pracodawców.

    Zatem mój wniosek jest taki, że duża ilość danych o studencie może w przyszłości ułatwić pisanie rekomendacji i opinii, mogą one stać się bardziej obiektywne, mniej „na nosa” wystawiane. Jednak dane nie zastąpią oceny i interpretacji. Kontakt bezpośredni może wzmacniać kontakt cyfrowy (zakładam, że pandemiczne ograniczenia kiedyś miną). Dlatego właśnie MOOCs nie zastąpiły uniwersytetów rezydencjalnych, takich jak te określane słowem Cambridge czy Harvard. Koledż, w którym przebywamy 24h 7 dni w tygodniu umożliwia znacznie więcej od najlepszej nawet platformy od kapitalizowania naszej i studenta uwagi.

  • Uczelnia za głosy Kukiz15?

    Uczelnia za głosy Kukiz15?

    Ilustracja korupcji (lic. Depositphotos)

    Ustawa siłowo uchwalona w polskim Sejmie 11 sierpnia 2021 z pogwałceniem reguł praworządności jest ciosem w demokrację i wolne media. Nie ma co do tego wątpliwości. Partia Jarosława Kaczyńskiego niszczy stację telewizyjną będącą w pewnym sensie współczesnym „Głosem Ameryki” w Polsce (starsi pamiętają jeszcze „Radio Wolną Europę”), ale głosem na wskroś polskim i dla wielkiej grupy Polaków. Dlatego protestowałem, protestuję i będę protestował przeciwko manipulacji i bezprawiu, które dokonały się wczoraj w polskim parlamencie.

    Jednak w cieniu tych ważkich wydarzeń (finalizowany pełzający zamach stanu pod władzą Kaczyńskiego i oddanemu mu PiS) dzieje się też sporo w obszarze szkolnictwa wyższego.

    Jak donosi Gazeta Wyborcza, ustawa przekształcająca Uczelnię Państwową im. Szymona Szymonowica w Akademię Zamojską w ubiegłym tygodniu została odrzucona przez Senat. W środę 11 sierpnia 2021 podczas oburzających głosowań w Sejmie, posłowie odrzucili uchwałę Senatu. Teraz ustawa trafi do podpisu prezydenta.

    Uczelnia, o którą idzie, powstała w Zamościu w 2005 roku jako zwykły PWSZ. Od 1 września 2019 roku PWSZ w Zamościu zmieniła nazwę na: Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu. Na mocy rozporządzenia ministra. Szymon Szymonowic to jest wielki patron z renesansowego Zamościa, świetnie pasują te tradycje do świata akademii.

    Ta szkoła wyższa — prowadząca przede wszystkim kilka studiów licencjackich i pielęgniarstwo magisterskie — nie podaje na swojej stronie żadnych informacji na temat liczby studentów i pracowników. Jest sporo promowania studiów podyplomowych. Domyślam się, że studentów i pracowników jest tam niewiele.

    Zmiana na Akademię jest dokonana z pogwałceniem obowiązującego — niedobrego co prawda, ale jednak — polskiego prawa, które umożliwia korzystanie z zaszczytnego miana Akademii (słowo z języka greckiego odnoszone czasami do całości świata uniwersytetów) tylko uczelniom mogącym doktoryzować w co najmniej dwóch dyscyplinach naukowych.

    Problem tylko pozornie nie ma związku z uchwaleniem LexTVN. Śmiem twierdzić, że ta sprawa mogła być jedną z kart przetargowych, aby korumpować politycznie reprezentantów KUKIZ’15.

    Co ciekawe, jak można poczytać w Gazecie Wyborczej, ustawę tworzącą nową uczelnię forsował zamojski poseł Kukiz’15 Jarosław Sachajko – ten sam, który w środę przyczynił się do reasumpcji głosowania, ten sam, który tłumaczył jeszcze przed kamerami, że przecież „nikt nie umarł”. A potem zagłosował za anty-TVN-owską ustawą.

    Dzieje się to w sytuacji fatalnego położenia finansowego wielu już istniejących akademii i uniwersytetów. Ale autorzy tłumaczą, że akademię trzeba stworzyć, bo mamy Ojczyznę w niebezpieczeństwie. Larum grają! Trzeba wzmocnić Naród i Państwo. Grozi im „bardzo mocny atak na tożsamość kulturową i cywilizacyjną Polek i Polaków”. Misja nowej Akademii ma być wyrażona w dewizie: „Bóg, Honor i Ojczyzna”.

    Jednym słowem: powstanie akademia od akademii patriotycznych i kolejna szkoła wyższa podporządkowana jednej instytucji religijnej. Państwowa akademia, której rektorem ma ponoć zostać słynny pan Skrzydlewski, doradca ministra Czarnka, ten, który zasłynął powiedzeniem o umacnianiu „cnót niewieścich” u współczesnych „dziewcząt i kobiet”.

    Nie potrafię ukrywać swojego oburzenia: finanse publiczne służą korupcji politycznej i niszczeniu kultury uniwersyteckiej. Najpierw cios zadała ustawa Gowina, teraz kończy dzieło przywódca talibów w PiS — minister Czarnek.

    Kukiz15 został obdarowany za pośrednictwem Jarosława Sachajki? Czy to jest korupcja polityczna kosztem świata akademickiego?

    W cieniu zamachu stanu, przestępstwa urzędniczego marszałek Witek, podeptania parlamentaryzmu dokonało się prawdopodobnie także podeptanie prawa o szkolnictwie wyższym, ale nade wszystko kolejne upodlenie świata akademickiego. Trudno jest w takiej sytuacji mówić i pisać, jak robił to we Lwowie przed II wojną światową w 1932 roku profesor Kazimierz Twardowski — o dostojeństwie uniwersytetu.

    Człowiek korumpowany (lic. Depositphotos)

    PS. 13 sierpnia 2021 tekst ukazał się w Gazecie Wyborczej pt.

    Prof. Jarosław Płuciennik: W cieniu „lex TVN” powstaje akademia od akademii patriotycznych

  • Istnienie cyfrowe – argument konstruktywistyczny

    Istnienie cyfrowe – argument konstruktywistyczny

    Co nie ma cienia, istnieć nie ma siły… pisał Czesław Miłosz.

    Istnienie czystej informacji bez życia w postaci RNA wirusów zadało kłam tej ładnej, ale tradycyjnej tezie, która wspierana jest przez tzw. zdroworozsądkowy punkt widzenia. To jest coś w rodzaju przesądu obecnego w naszym mówieniu o „wschodzie i zachodzie słońca”. Skądinąd przecież znamy i uznajemy zwrot kopernikański, a ciągle mówimy tak, jakby to słońce miało obiegać ziemię.

    Teraz trzeba jednak zmodyfikować Miłoszowe poetyckie twierdzenie i ująć inaczej: czego nie można ukraść, to nie ma wartości….

    The Economist dzisiaj donosi:

    Zdecentralizowana sieć finansowa twierdzi, że hakerzy włamali się na jej platformę. Uważa się, że ponad 600 milionów dolarów w kryptowalucie zostało skradzione z Poly Network, która pozwala ludziom wymieniać się tokenami cyfrowymi zbudowanymi na różnych blockchainach. To sprawiłoby, że kradzież byłaby jedną z największych w historii w krypto-krainie. Przewodniczący amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, regulatora finansowego, powiedział niedawno, że takie platformy DeFi powinny lepiej chronić inwestorów.

    PS. Wiara Miłosza

    Wia­ra jest wte­dy, kie­dy ktoś zo­ba­czy 
    Li­stek na wo­dzie albo kro­plę rosy 
    I wie, że one są – bo są ko­niecz­ne. 
    Choć­by się oczy za­mknę­ło, ma­rzy­ło, 
    Na świe­cie bę­dzie tyl­ko to, co było, 
    A liść unio­są da­lej wody rzecz­ne. 

    Wia­ra jest tak­że, je­że­li ktoś zra­ni 
    Nogę ka­mie­niem i wie, że ka­mie­nie 
    Są po to, żeby nogi nam ra­ni­ły. 
    Pa­trz­cie, jak drze­wo rzu­ca dłu­gie cie­nie, 
    I nasz, i kwia­tów cień pada na zie­mię: 
    Co nie ma cie­nia, ist­nieć nie ma siły. 

    ŚWIAT
    (Po­ema na­iw­ne)
    http://www.mi­losz.pl/w_swiat.php

  • Przyjemność — zawsze warto rozmawiać

    Przyjemność — zawsze warto rozmawiać

    Z cyklu Chynchy akademickie, dzisiaj rozmowa (27 lipca 2021) z dr Katarzyną de Lazari-Radek na temat jej najnowszej książki monografii Lazari-Radek, Katarzyna. Godny pożądania stan świadomości. O przyjemności jako wartości ostatecznej. Łódź: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, 2021. Udział bierze autorka oraz prof. dr hab. Paweł Łuków (Uniwersytet Warszawski)

    Książka tutaj

  • Wzniosłość i katastrofa klimatyczna

    Wzniosłość i katastrofa klimatyczna

    Wzniosłość i katastrofa klimatyczna

    Oglądanie katastrofy (fot. lic. Depositphotos)

    „Jaka piękna katastrofa!” To może być okrzyk prawdziwego zachwytu nad wspaniałą konstrukcją dramaturgiczną w teatrze podczas spektaklu, powiedzmy, oglądając „Hamleta” Szekspira. Wydaje się, że katastrofa, jako zwrot akcji, jest estetycznie interesująca, ciekawa i zajmująca. Ale katastrofa jako zniszczenie, kompletny upadek, potocznie rozumiana „apokalipsa” powinna przecież być postrzegana w kategoriach raczej przerażenia, trwogi. No i może przez część ludzkości jest tak postrzegana. Jednak inna część przygląda się spektaklowi, bo to co się dzieje na scenie, „ich nie dotyczy”.

    Kategoria piękna już w XVIII wieku, kiedy rodziła się „estetyka” jako dyscyplina wiedzy, często zastępowana była starożytną kategorią wzniosłości. Ta kategoria jest obecna w retoryce od antyku, jest prawie tak stara jak nasza era, ale dopiero XVIII wiek uczynił z niej modne słowo, zwłaszcza w Europie Zachodniej, a jeszcze bardziej na Wyspach Brytyjskich. Tam właśnie żył i pisał Edmund Burke, który przeszedł do historii nie jako teoretyk estetyki wzniosłości, ale jako praktyk i teoretyk konserwatyzmu politycznego, był także aktywnym konserwatywnym politykiem i jego refleksje na temat rewolucji francuskiej stały się klasyką analiz konserwatywnych.

    Jego właśnie przypomina w tym tygodniu The Economist w odredakcyjnym wstępniaku poświęconym katastrofie klimatycznej. „A 3°C world has no safe place”. The Economist, 24 lipiec 2021. (link tutaj) Burke opublikował „A Philosophical Enquiry Into The Origin Of Our Ideas Of The Sublime And The Beautiful” w 1757. The Economist zwraca uwagę na wcześniejsze doświadczenie autora tej fundamentalnej rozprawy w 1745 r., kiedy dane mu było w Dublinie obserwować rzekę Liffey wylewającą z brzegów i podmywającą fundamenty domu, w którym siedział. Wtedy miał doznać młody Edmund Burke niejednoznacznego, tajemniczego doświadczenia dreszczu. „Człowiek, który miał później założyć nowoczesny konserwatyzm, czerpał inspirację z tego doświadczenia w późniejszym eseju na temat wzniosłości, pisząc o niezrównanej radości, jaką może wywołać straszliwe zniszczenie — pod warunkiem, że ogląda się je z pewnej odległości.”

    Sporo o tym już pisałem, nie chcę się powtarzać, ale katastrofa obserwowana z bezpiecznego miejsca jest niezwykle ekscytująca. Przypomnijcie sobie państwo te długie godziny przed telewizorem w obserwacji walących się wież World Trąd Center w 2001 r. „Jaka piękna katastrofa…”

    Autorzy wstępniaka w The Economist przypominają rzeczne doświadczenie Burke’a z powodzią z powodu — oczywiście — ubiegłotygodniowych powodzi i burz w Europie Zachodniej oraz pożarów w Ameryce. Negacjoniści klimatyczni mogą oczywiście wskazywać, że w wielu krajach tegoroczne lato jest wyjątkowo zimne, argumentując: „jakie globalne ocieplenie?!”. Jednak fakty są przerażające zwłaszcza w miejscach dotychczas wyjątkowo zimnych (Arktyka, Antarktyka, Skandynawia Północna, Syberia), albo nadzwyczajnie ciepłych. To co się szykuje (globalne ocieplenie zbliżające się do 3 stopni C, choć na razie 1 stopień C więcej niż za czasów powodzi Burke’a) sprawi, że nie będzie miejsc bezpiecznych, nie będzie gdzie umościć się jako widz spektaklu o nazwie: „jaka piękna katastrofa”.

    O wzniosłości napisałem kilka książek, zwłaszcza „Infinity in Language”, „Retoryka wzniosłości w dziele literackim” oraz „Figury niewyobrażalnego”, zajmuję się nią od strony literackiej i kulturowej od prawie ćwierćwiecza. Nie sądziłem, że wróci do mnie w takim kontekście.

    Antropologia Burke’a nie była optymistyczna, widział on w człowieku wielkość, ale i zło. Podobnie jak polski, litewski, białoruski, żydowski, wielokulturowy Adam Mickiewicz:

    Człowieku! gdybyś wiedział, jaka twoja władza!
    Kiedy myśl w twojej głowie, jako iskra w chmurze,
    Zabłyśnie niewidzialna, obłoki zgromadza,
    I tworzy deszcz rodzajny lub gromy i burze;
    Gdybyś wiedział, że ledwie jednę myśl rozniecisz,
    Już czekają w milczeniu, jak gromu żywioły,
    Tak czekają twej myśli – szatan i anioły;
    Czy ty w piekło uderzysz, czy w niebo zaświecisz;
    A ty jak obłok górny, ale błędny, pałasz
    I sam nie wiesz, gdzie lecisz, sam nie wiesz, co zdziałasz. (Duch w Prologu Dziadów III)

    Człowiek to wielka możliwość kreacji, ale też fatalność zniszczenia. Jeszcze nie jest za późno, tylko musimy zrozumieć, że niedługo nie będzie już widowni, wszystko zamieni się w scenę wielkiej katastrofy.

    zrzut ekranu ze wstępniaka The Economist (fot. JP)
  • Letnie gadanie — Indoktrynacja a nauka

    Letnie gadanie — Indoktrynacja a nauka

    Autor w stylu „Letnie gadanie” (to jest cykl wypowiedzi w programie PR 1 Sveriges Radio)

    „Lewacka indoktrynacja” a nauka

    „Chcemy nauki bez lewackiej indoktrynacji” powiedział pewien polityk. Co to jest lewacka indoktrynacja? Czy to jest termin naukowy? Jako o słowie wytrychu leksykonu „dobrej zmiany” pisali już autorzy Katarzyna Kłosińska i Michał Rusinek w haśle „Lewak” („Dobra zmiana, czyli jak się rządzi światem za pomocą słów”, 2019, s. 110-114), nie chciałbym  powtarzać, że jeszcze niedawno najbardziej typowe użycia słowa lewak i pochodnych to były wypowiedzi, w których znaleźć można wyrażenia takie jak: „lewacy wywołali zadymę”, „anarchizujący lewak”, lewacki terroryzm”, czy „lewacka bojówka”. 

    Okładka książki „Głupota. Nieoficjalna biografia” 2019 (fot. JP)

    Szczególnie uderzające jest jednak właśnie „lewactwo”, utworzone na wzór leksemów „prostactwa”, „robactwa”, „buractwa”. 

    Czy jest możliwa nauka bez indoktrynacji? 

    Nie jest możliwa nauka bez indoktrynacji, bo nauka posiada metodologiczne doktryny, wzorce, paradygmaty. Nauka, instruowanie, wiedza, to inaczej po łac. doctrina, to teoria (z greckiego słowa oznaczającego ogląd, tego samego słowa, które mamy w „teatrze”, w którym ogląda się widowiska), teoria może mieć różne wersje. Słowo „doctrina” pochodzi od doctor, nauczyciel, uczony, mistrz. 

    A może indoktrynacja w tej inkryminowanej wypowiedzi to „świadomy i systematyczny proces, którego celem jest wpojenie człowiekowi określonych ideologii i doktryn, zwłaszcza politycznych lub społecznych, korzystający z propagandy”? (popularna definicja)

    No więc mam wrażenie, że to co proponują politycy, to właśnie indoktrynowanie nauki. Bo nauka jest oparta na badaniach, a nie na mniemanologii stosowanej, jak chciałby minister Czarnek, kiedy przygotowuje zmiany w prawie gwarantujące „wolność głoszenia światopoglądów na uczelniach”. 

    Tak, rządzący dzisiaj politycy w Polsce są antynaukowi, anty oświeceniowi, są przeciwnikami wiedzy jako takiej. Przypomnę, że na świecie także się tacy zdarzają, „Scientific American” rok temu poparł Joe Bidena, gdyż Donald Trump był otwarcie antynaukowy i wspiera do dzisiaj różne spiskowe teorie. (pisałem o tym na tym blogu tutaj) Trump był antyoświeceniowy w wielu tego słowa sensach. Oczywiście istnieje w refleksji nad kulturą nowoczesności olbrzymi obszar krytyki spuścizny oświecenia, jednak ta krytyka ma także swoje naukowe rygory, warunki, argumenty i nie może negować naukowości i jej procedur. 

    Wedle  słynnej, a cytowanej na całym świecie w charakterze kuriozum antydemokratycznego, wypowiedzi ministra Waszczykowskiego: 

    „Poprzedni rząd realizował tam [w mediach] określony lewicowy program. Tak jakby świat według marksistowskiego wzorca musiał automatycznie rozwijać się tylko w jednym kierunku – nowej mieszaniny kultur i ras, świata złożonego z rowerzystów i wegetarian, którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii i walczą ze wszelkimi przejawami religii. To ma niewiele wspólnego z tradycyjnymi polskimi wartościami – wyjaśnił szef naszej dyplomacji.”

    Taka wypowiedź miała miejsce w niemieckim „Bild” w 2016 r. I odbiła się szerokim echem, jest już cytowana w książkach (ostatnio spotkałem ją w książce o zagrożeniu demokracji Martina Gelina i Erika Asarda „Hotet mot Demokratin” 2019). 

    Kiedy Greta Thunberg woła: „ja chcę, żebyście tylko słuchali nauki i robili, tak jak ona wskazuje”, domaga się oparcia działania na wiedzy. Wiedzy, która nie tylko wyklucza płaskoziemców, antyszczepionkowców, homeopatów i różdżkarzy ze świata akademii, ale która każe także nazywać głupotą to, co się wiedzy sprzeciwia (zob. Lamża, Światy równoległe, 2020 i „Głupota. Nieoficjalna biografia, pod red. J.F. Marmiona, 2019). To, o czym pisze Waszczykowski, „świat wielokulturowy”, w którym dba się o środowisko naturalne używając ekologicznych środków lokomocji i ograniczając nieekologiczne „produkcje”, jest światem stosującym nauki współczesne – fizykę, chemię, medycynę ale i kulturoznawstwo. W tym ostatnim całe tomy napisano o złożonej tożsamości kulturowej człowieka. 

    Jedynie w indoktrynacji politycznej znajdziemy świat jednowymiarowy i jednoznaczny, bardzo często jednopartyjny.

    PS. Zmieniona nieco wersja tego wpisu ukazała się 25 lipca 2021 w GW http://Rządzący Polską politycy PiS są antynaukowi i antyoświeceniowi. To przeciwnicy wiedzy https://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,27355895,rzadzacy-polska-politycy-pis-sa-antynaukowi-antyoswieceniowi.html

  • Perfekcyjna planeta. Aktualny komentarz na temat wypraw w kosmos

    Perfekcyjna planeta. Aktualny komentarz na temat wypraw w kosmos

    Polityczna satyra Dave Whamond 28/07/2017 licencja Jarosław Płuciennik

    Tymczasem na doskonałej planecie:

    Postać 1 (z lewej): ach tak? Zamierzam dać biednym bezpłatną służbę zdrowia.

    Postać 2 (w środku) tak? Ja zamierzam być w tym pierwszy i dać im jeszcze mieszkania.

    Postać 3 (z prawej) ok. Zamierzam nakarmić głodnych. I zrobić wszystko jako pierwszy. Acha, powinniśmy też zapłacić podatki, koledzy…

    Na tablic napis głosi: wyobraź sobie świat, w którym wszyscy mają równy dostęp do przestrzeni kosmicznej pożywienia, ubrań, schronienia, opieki zdrowotnej

  • Sprawa KUL

    Sprawa KUL

    W październiku 2020 roku opublikowaliśmy list otwarty do rektorów polskich uczelni z prośbą o reakcję.

    Tekst tutaj

    Jednak ostatnie wypadki na KUL skłoniły mnie do napisania artykułu 13 lipca 2021 opublikował go Więź.pl

    Tekst tutaj

    Odpowiedziała rzeczniczka KUL. Napisałem odpowiedź opublikowaną 15 lipca 2021

    Teksty tutaj

    Powtórzę raz jeszcze: szkoda uniwersytetu.