Blog

  • Apokryf z Michałowa

    Apokryf z Michałowa

    na podstawie prawych i sprawiedliwych słów Pana

    Screen z portalu vnetexplorer

    Kiedy mężczyźni wstali, aby odejść, spojrzeli w dół na Sodomę, a Abraham szedł z nimi, aby zobaczyć ich w drodze. 

    Wtedy Pan rzekł: Czy mam ukryć przed Abrahamem to, co mam uczynić? Abraham na pewno stanie się narodem wielkim i potężnym, dumnym, a wszystkie narody ziemi będą przez niego błogosławione. Panie, czyń to, co słuszne i sprawiedliwe, aby Pan spełnił dla Abrahama to, co mu obiecał”.

    Wtedy Pan rzekł: „Krzyk przeciw Sodomie i Gomorze jest tak wielki, a ich grzech tak ciężki, że zstąpię i zobaczę, czy to, co uczynili, jest tak samo złe, jak krzyk, który mnie dosięgnął zza granicy. Jeśli nie, będę wiedział, co robić.”

    Mężczyźni przypominający aniołów odwrócili się i poszli do Sodomy, ale Abraham pozostał przed Panem. Wtedy Abraham podszedł do niego i powiedział: „Czy zniweczysz prawego tak samo jak niegodziwego? A jeśli w mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych? Czy naprawdę zmieciesz te miejsca i nie oszczędzisz go ze względu na pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy się w nim znajdują?” 

    Pan powiedział: „Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miejscu ze względu na nich. Czy Ty sobie wyobrażasz, że ja jestem nikim? Ja jestem, który jestem, moje anielskie służby badające tożsamość i wiarygodność osób przebywających w ośrodkach strzeżonych zidentyfikowały dowody na działalność pedofilską oraz dowody zoofilii!”

    Wtedy Abraham odezwał się znowu: „No to przepraszam, że odważyłem się mówić do Pana, chociaż jestem tylko prochem i popiołem, ale co, jeśli liczba sprawiedliwych jest mniejsza niż pięćdziesięciu? Zniszczysz całe miasto z braku pięciu osób?”

    „Jeśli znajdę tam czterdzieści pięć osób sprawiedliwych”, powiedział, „nie zniszczę tego miejsca. Ale jednak moje anielskie służby zidentyfikowały również zdjęcia wskazujące na praktyki związane z zaburzeniami seksualnymi.”

    Jeszcze raz przemówił do niego Abraham: „A gdyby znalazło się tam tylko czterdziestu prawych i sprawiedliwych?”

    Powiedział Pan: „Ze względu na czterdziestu, nie zrobię tego. Ale jednak zabezpieczone przez anioły materiały wskazują, że wśród nich są narkomani, pedofile i zoofile. Część z tych osób, ogromna większość, są bohaterami tych zdjęć, oni sobie robili te zdjęcia.”

    Wtedy Abraham rzekł: «Niech Pan się nie gniewa i pozwoli mi mówić. A jeśli można tam znaleźć tylko trzydzieści osób sprawiedliwych?”

    Odpowiedział Pan: „Nie zrobię tego, jeśli znajdę tam trzydziestu. Ale miej na względzie, że był jeden, co zgwałcił krowę i chciał dostać się do Polski…” 

    Abraham rzekł tedy: „To w takim razie wybacz, kiedy znów odważyłem się mówić do Pana: a co by było, gdyby było tam tylko dwudziestu sprawiedliwych?”

    Powiedział: „Z powodu dwudziestu nie zniszczę go. Jednak sam popatrz, co oni mają w swoich komórkach… moje oko widzie wszystko. Także i to…”

    Potem Abraham rzekł: „Niech Pan się nie gniewa, ale pozwoli mi jeszcze raz przemówić. A jeśli można tam znaleźć tylko dziesięciu prawych i sprawiedliwych?”

    Odpowiedział: „Z powodu dziesięciu nie zniszczę tego miejsca”.

    Kiedy Pan skończył rozmawiać z Abrahamem, odszedł, a Abraham wrócił do domu. I zaczął bawić się ze swoimi dziećmi…

    Notował: Jarosław Płuciennik

    PS. W niedzielę 3 października apokryf został opublikowany jako Ewangelia z Michałowa na niedzielę. Co jeśli w Sodomie są narkomani, pedofile i zoofile?

  • Gadające głowy w edukacji

    Gadające głowy w edukacji

    Gadające głowy

    Dużo pisze się o strasznych konsekwencjach pandemicznego zamknięcia w edukacji różnych poziomów. Dominuje tutaj ton kasandryczny, czy wręcz katastroficzny. Jednak nie sposób mówić o kształceniu na różnych poziomach tak samo. Istnieje zasadnicza różnica między kształceniem przedszkolnym, wczesnoszkolnym, podstawowym, gimnazjalnym (sic!), licealnym, zawodowym, technicznym i — last but not least — wyższym.

    Ministerstwo Edukacji i Nauki przez samo swoje istnienie jako wielkie monstrum organizacyjne wymusza pewne uogólnienia. No i jeśli faktycznie dzieci fatalnie przeżyły zamknięcie pandemii oraz nieporadne przejście na zdalne nauczanie, i jeśli faktycznie rodzice (zwłaszcza w naszych patriarchalnych warunkach — matki) zostały obarczone dodatkowymi obowiązkami domowymi oraz finansowymi (zakup sprzętu), to w przypadku studentów szkół wyższych sprawa mogła zasadniczo wyglądać inaczej.

    Ostatnio przeczytałem jednak z dużym zdziwieniem wywiad z prof. Aleksandrem Nalasowskim, w którym znaleźć można zasadniczo słuszne rozpoznanie:

    „Studia bardziej niż jakakolwiek szkoła są środowiskiem kulturotwórczym. Jest to obecność w klubach studenckich, kultura studencka, imprezy – typu juwenalia, otrzęsiny. Dla lwiej części młodzieży akademickiej studia są także radykalną formą usamodzielnienia się, bo przecież nagle wyjeżdżają z domu i odpowiadają za samego siebie. W szkole średniej byli Asią, Krysią, Jasiem, a nagle mówi się do nich „proszę pana”, „proszę pani”. Muszą stać się odpowiedzialni. Nikt nie wychodzi ze skóry i nie powtarza wszystkiego pięć razy, ale później wykładowca sprawdza wiedzę na egzaminie i jest bezlitosny. Tego wszystkiego studenci zostali pozbawieni.” (cyt . za Deonem)

    Dalej jest potępienie w czambuł całego kształcenia online tak, jakby można było je porównać do dużo wcześniejszych zdalnych form kształcenia: studia tzw. zaoczne, czy np. telewizyjne wykłady: „Jeszcze w „Czterdziestolatku” Gruzy kpiono z kształcenia telewizyjnego, z liceum korespondencyjnego. To było powszechnie wyśmiewane tak, jak licea korespondencyjne.”

    Porównanie nowoczesnych narzędzi Teams, Zoom czy nawet Google do gadających głów „uczelni telewizyjnych” jest rażącym nieporozumieniem. Dziwi mnie doprawdy takie stawianie sprawy.

    Rzecz jasna: część wykładowców w Polsce i na świecie nie była wystarczająco przygotowana do użycia interaktywnych narzędzi dostępnych na Moodle, Zoom, czy Teamsach (Microsoft wprowadził w nich tzw. oddzielne pokoje dużo spóźniony, ale jednak w końcu się pojawiły) i faktycznie zamieniła się w gadające głowy. Między innymi dlatego, że metoda wykładowa jest ciągle utożsamiana z uczeniem uniwersyteckim. Już dawno kpiono sobie z wykładowców czytających literalnie swoje prezentacje „powerpointowe”, albo — co niby gorsza — zupełnie tekstowe w „Wordzie”. A przecież istotą uczenia się uniwersyteckiego jest samodzielne poznawanie w interakcji z materiałem i innymi uczącymi się. Najlepiej to widać w kontakcie z materiałem w laboratorium czy prosektorium, ale nauki humanistyczne i społeczne też mają takie laboratoria i nie są one tożsame wyłącznie z tradycyjnymi bibliotekami. W naukach humanistycznych i społecznych laboratorium jest m.in. badanie przez rozmowę i pisanie. Badanie literatury przedmiotu z wykorzystaniem narzędzi informatycznych jest znacznie efektywniejsze niż zbieranie literatury w tradycyjnej papierowej bibliotece. Choć oczywiście papieru nic do końca nie zastąpi. (ja uwielbiam archiwa bibliotek z otwartymi zasobami i spędziłem w nich naprawdę lata, ale.. doceniam także otwarty dostęp do zasobów elektronicznych!)

    Na całym świecie kształcenie się (nie nauczanie!) online przeżywa rozkwit. Cały świat został pochłonięty przez świat cyfrowy. O tym mogą świadczyć decyzje poszczególnych najlepszych uczelni świata, o tym także pisze się w Times Higher Education czy The Guardian Universities.

    Zamiast więc biadolić weźmy się — przygotowując siebie i uniwersytety na następne fale różnych epidemii — a przecież specjaliści od globalizacji ciągle je przepowiadają — do samokształcenia: konieczny jest wysiłek, żeby nauczyciele akademiccy przestali przemawiać „ex catedra”, czyli z ekranu. WYKŁADY SĄ MARTWE! Ekrany, klawiatury i inne akcesoria mogą stawać się narzędziami wspomagającymi samokształcenie studenta. W przerwach między „zamknięciami” będziemy mogli cieszyć się także realną obecnością, życiem w klubach studenckich itd. Sport jest ciągle możliwy, nawet w pandemii. Chyba że znów autokratom zamarzy się „zakaz wstępu” do lasów… Ze studentami zamiast na piwo, może do lasu pobiegać?

    PS. Inna wersja tego tekstu ukazała się 27 września 2021 r. w Gazeta Wyborcza Nie potępiajmy kształcenia online. Zamiast biadolić, kształćmy się!

  • Dewocje

    Dewocje

    Redakcja Zagadnień Rodzajów Literackich gościła 24 września dr Annę Ciarkowską, ostatnio autorkę powieści pt. Dewocje. Rozmowę prowadził redaktor naczelny prof. dr hab. Jarosław Płuciennik. Relacja poniżej:

  • Kryzys i katastrofa

    Kryzys i katastrofa

    Uwaga! Uwaga!



    Nowy numer Zagadnień Rodzajów Literackich (kliknij tutaj)


    Mam przyjemność współredagować z panią doktor Anną Barcz ten wyjątkowy zeszyt poświęcony kryzysowi i katastrofie w kulturze. 


    Wyjątkowo aktualny i zaangażowany w dzisiejszość zeszyt. 


    Sześć rozpraw naukowych, kilka esejów, materiały do słownika rodzajów literackich, dwie recenzje naukowe, a także wspaniała Interdyscyplinarna dyskusja na temat katastrofy i kryzysu.


    Mam przyjemność przedstawić zeszyt z wyjątkowymi autorami rozpraw oraz wyjątkowymi gośćmi panelu dyskusyjnego włącznie z prymaską Szwecji arcybuskupką Antje Jackelen, profesorem kognitywistyki Peterem Gardenforsem, Arne Melbergiem i innymi wybitnymi naukowcami. 


    Zapraszam do lektury całego zeszytu, jak i poszczególnych artykułów
  • Festiwalowa „Muzyka Ksiąg Jakubowych”

    Wczoraj uczestniczyłem w prapremierze Festiwalu Łódź Czterech Kultur

    Koncert fot. JP

    MUZYKA KSIĄG JAKUBOWYCH
    11 WRZEŚNIA, GODZ. 20.00
    KOŚCIÓŁ EWANGELICKO-AUGSBURSKI ŚW. MATEUSZA W ŁODZI, PIOTRKOWSKA 279/283

    Kłopotliwa jest sprawa określenia gatunku tego wydarzenia… jazzowa improwizacja? Klasyczna muzyka współczesna inspirowana wieloetnicznie? Felieton muzyczny inspirowany tekstem literackim? Pisze się o tym „fresk”, bo po prawdzie to także „światło i dźwięk” zwłaszcza w przepięknych murach Kościoła św. Mateusza w Łodzi.

    Wspaniałe, bliższe jazzowi Trio Bastarda, eleganckie i klasyczne Lutosławski Quartet, cudowna, wielobarwna i wieloskalowa śpiewaczka i kompozytorka Agata Zubel, świetny lutnista Mateusz Szemraj i Hubert Zemler, wirtuoz perkusji i różnych dzwonków…

    Przeżycie niezwykłe, odpowiednie dla Ksiąg Jakubowych Olgi Tokarczuk. Pełnych wielu narracji, wielu stylów i wielu melodii. Śpiew i muzyka goszczą często na kartach tej powieści, są jej duszą…

    Cytat: Wydawało mi się na dodatek, że rozwija się we mnie nowy zmysł, o którego istnieniu do tej pory nie wiedziałem. Niektórzy ludzie mają zmysł spraw nieziemskich, tak jak inni świetny węch, słuch czy smak. Czują subtelne poruszenia w wielkim, skomplikowanym ciele świata. A ponadto u niektórych z nich ów wewnętrzny wzrok jest tak dalece wyostrzony, że widzą, gdzie upadła iskra, dostrzegają jej blask w najbardziej nieprawdopodobnym miejscu. Im gorsze miejsce, tym iskra świeci bardziej rozpaczliwie, tym silniej migocze, a jej światło gorętsze jest i czystsze. Lecz są i tacy, którzy zmysłu tego nie mają, muszą więc ufać tylko pięciu pozostałym i do nich sprowadzają cały świat. I tak jak ślepy od urodzenia nie wie, co to światło, a głuchy – co to muzyka, jak pozbawiony węchu nie ma pojęcia, co to zapach kwiatów, tak i oni nie rozumieją tych mistycznych dusz i biorą ludzi nimi obdarzonych za wariatów, nawiedzonych, którzy sobie to wszystko z niezrozumiałych powodów wymyślają.
    PISANE PRZEZ NACHMANA SAMUELA BEN LEWIEGO, RABINA Z BUSKA

    Inny fragment:

    Od kiedy jednak zaczął towarzyszyć Jakubowi, coraz częściej spotyka go niezadowolony, karcący wzrok. Jakub nie lubi skrzypienia pióra. Kiedyś zajrzał mu przez ramię. Dobrze, że Nachman akurat robił rachunki. Jakub zażądał, żeby nie zapisywał tego, co on mówi. Nachman musiał go zapewnić, że tego nie zrobi. Lecz wciąż męczy go ta sprawa – dlaczego? – Jak to jest? – zapytał go kiedyś. – Przecież śpiewamy: „Daj mi mowę, daj mi język i słowa, abym mógł powiedzieć prawdę o Tobie”. A to jest z Hemdat Yamim. Jakub go skarcił: – Nie bądź głupi. Jeśli kto chce zdobyć twierdzę, ten nie może tego dokonać samym gadaniem, słowem ulotnym, ale musi tam pójść z wojskiem. Tak i my musimy działać, a nie mówić. Mało się to nasi dziadowie nagadali, naślęczeli nad pismem? Cóż im pomogło to gadanie i co z tego wynikło? Lepiej widzieć oczyma, niż mówić słowami. Nie potrzeba nam mądrali. Jak cię zobaczę, że piszesz, dam ci w łeb, żeby cię otrzeźwić.

    Wczoraj to wykonanie to było działanie… mistrzowski performans…

    https://www.4kultury.pl/project/muzyka-ksiag

  • Polskie Antygony

    Polskie Antygony

    Antygona autorstwa Nikiforos Lytras – http://www.hellenicaworld.com/Greece/Art/en/NikiforosLytrasAntigone.html el.wikipedia to Commons., Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3921262

    „Wyobraź sobie, że ona kupiła cmentarz…” „za własne pieniądze”. 

    „Normalnie, wariatka”.

    „To w Polsce można kupić cmentarz?”

    „Gmina wystawiła cmentarz za 2,5 tyś. zł. Pojawił się pewien inwestor spoza okolicy, który chciał rozebrać wszystkie pozostałe jeszcze szczątki pomników i sprzedać zagranicą z zyskiem materiał.”

    Wtedy przyszła ona, mieszkanka z okolic, polska Antygona, którą przyrzekła sobie, że nie odpuści. No i wygrała licytację, i kupiła cmentarz. 

    Nie, nie po to, żeby pogrzebać tam kogoś, tam już pogrzebanych było wielu. Tylko po to, żeby przez długie następne lata restaurować to miejsce za własne pieniądze, przy pomocy wolontariuszy, przy pomocy zrzutek i patronów. 

    Dzisiaj 10 września 2021 uczestniczyłem w uroczystości wręczenia Nagrody Kościoła im. Anny Wazówny, która została przyznana „Fundacji Anna” w Gostkowie przez Kościół Ewangelicko-Augsburski w Polsce. (po raz pierwszy tę prestiżową Nagrodę odbierała prymaska Szwecji Antje Jackelén w 2017 r. w jubileusz 500 lat Reformacji)

    Spotkanie odbyło się w Centrum Luterańskim w Warszawie na Miodowej. 

    Po powitaniu zebrani mieli przyjemność wysłuchania prof. SWPS dra Adama Bodnara, który już jako rzecznik praw obywatelskich, ustanawiający absolutnie najwyższe standardy dla tego urzędu, bronił m.in. praw obywatelskich do pamięci. (Zob. np. jego artykuł pt. Cmentarze to nasze dziedzictwo. Jeśli nie będziemy go chronić, skąd pewność, że i o nas nie zapomną?)

    Wspaniale, że przy tej uroczystej okazji prof. Bodnar pięknie mówił o Preambule polskiej Konstytucji, o kulturze, dziedzictwie narodowym, pojęciu narodu inkluzywnego, niewykluczającego oraz o edukacji. Wspomniał także pojęcie społeczeństwa obywatelskiego i tour de Konstytucja. Wykład był naprawdę niezwykle wciągający.

    Na zakończenie całego spotkania zabrał głos zwierzchnik luteran w Polsce bp Jerzy Samiec. Niewątpliwą zaletą jego wystąpienia było, oprócz szczerych podziękowań i gratulacji, nakreślenie szerszego historycznego kontekstu: uchodźstwa, wychodźstwa, wygnania, wojen i kryzysów także klimatycznego. Mnie nasunęła się myśl od dawna we mnie obecna, że „wszyscy jesteśmy pielgrzymami i możemy być uchodźcami”. To jest tylko kwestia perspektywy.

    Polska Antygona nie sprzeciwiła się królowi. Polska Antygona sprzeciwiła się wszechogarniającej chciwości, ale także po to, żeby podarować światu swoją energię, swoje pieniądze, swój czas i swoje umiejętności (jest księgową). Polska Antygona nie grzebała umarłych, ona o tych umarłych zadbała, dbając o miejsce pamięci. Tylko w ten sposób, oddolny i lokalny, buduje się społeczeństwo obywatelskie. Polska Antygona nie krzyczała: „powinno się zadbać o tych umarłych”, ona wzięła i zadbała.  

    Ale takich polskich Antygon jest więcej, jak o tym świadczy dyskusja panelowa na uroczystości moderowana przez dra hab. prof. ChAT Tadeusza Zielińskiego. Panelistami byli:

    – Angelika Babula, Fundacja Anna w Gostkowie

    – dr Olga Kich-Masłej, Katedra Ukrainoznawstwa Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ

    – Maciej Lipiński, Fundacja Kamienie Niepamięci

    –  Agnieszka Nieradko, Komisja Rabiniczna ds. Cmentarzy

    W trakcie dyskusji głos zabierali m.in. Grażyna Staniszewska, była europosłanka, ale także działaczka opozycji solidarnościowej. 

    Spotkanie zatem było hołdem dla wszystkich, którzy dbają o to, co czasami niewidoczne dla oka, a co ma olbrzymi wpływ na kulturę. Polskie Antygony mówią nie, ale potrafią także tworzyć piękno: wystarczy odwiedzić Gostków (pow. wałbrzyski) i zobaczyć ich dzieło.

    W Łodzi mamy Stary Cmentarz i restaurowaną wiele lat Kaplicę Scheiblera, jak i wiele innych pomników przeszłości, nekropolia żydowska jest bodaj największa w Europie. W Łodzi także dbamy o przeszłych budowniczych tego miasta. Poznając cmentarze może poznawać naród nie tylko ten ginący w wojnach, ale także ten żyjący i umierający na co dzień.

    Dlatego wielki sprzeciw moralny czeka tych, którzy np. wbrew woli rodziny dokonują z powodów gry politycznej ekshumacji ofiary katastrofy lotniczej, jak miało to miejsce na Starym Cmentarzu w Łodzi 24 kwietnia 2018.

    Wiwat polskie Antygony!

    Pireaus, Greece, ANTIGONE municipal theater of Piraeus presented at the museum (fot. lic. Depositphotos)

    PS. Wpis zmieniony ukazał się jako artykuł w Gazecie Wyborczej 12.09.21 pt. Wiwat, polskie Antygony. Trzeba dbać o pamięć o dawnych mieszkańcach.

  • Prywatyzacja, sekciarstwo, partyjniactwo

    Prywatyzacja, sekciarstwo, partyjniactwo

    Gollum z Władcy pierścieni (fot. na lic. Depositphotos), swoisty symbol

    Opublikowano nowy sondaż Ibris na zlecenie Rzeczpospolitej. Na początku września (już po wybuchu sprawy uchodźców na granicy) IBRiS zapytał, jak Polacy oceniają działania premiera Morawieckiego oraz ministrów jego rządu.

    Tabela według badania Ibris z 1-2 września za dziennikiem „Rzeczpospolita” 7 września 2021 r.

    Przemysław Czarnek, Minister Edukacji i Nauki jest uważany za najgorszego członka tej ekipy obok takich person jak Jarosław Kaczyński, Zbigniew Ziobro i Jacek Sasin. Jednak źródła w Rzeczpospolitej, z której te badania Ibris pochodzi podają, że na odwołanie tych person nie ma żadnych szans. Raczej odejdą mało rozpoznawalni członkowie tego rządu.

    Może czas już zacząć walić w bębny głośniej? Czarnek jest czystym wcielonym złem jako minister edukacji, tak samo jak Ziobro czystym wcielonym złem jako Minister Sprawiedliwości. Obie te persony niszczą przestrzeń publiczną w Polsce. Czy Polacy pragną sprywatyzowanego, partyjnego sądu? Czy Polacy pragną sprywatyzowanej, partyjnej albo kościelnej edukacji w Polsce?

    Kilka lat temu, jakoś chyba około 2010 roku, miałem przedziwną dyskusję z bardzo młodym synem znajomych, wykształconym i inteligentnym nastolatkiem, który starał się prezentować skrajnie libertariańskie poglądy: wolność radykalna to np. także likwidacja wymiaru sprawiedliwości, państwo jest kompletnie niepotrzebnym balastem. Na moje pytanie, czy chciałby mieć prywatnym sędziów, odpowiedział: a dlaczego nie?

    Otóż „prywatni sędziowie” to jest przeciwieństwo idei sprawiedliwości rozumianej jako dążenie do bezstronnego badania rzeczywistości.

    Ta sama idea bezstronności przyświeca także badaniom naukowym i dociekaniom dziennikarskim. Ta idea jest także wiązana z trójpodziałem władz i tzw. systemem wzajemnej kontroli i równoważenia władz. Ta idea bezstronności (która w 100% zapewne jest nierealizowana) jest ideą regulatywną, która sprawiła, że narodziła się przestrzeń publiczna w postaci powszechnej edukacji, powszechnego systemu ochrony zdrowia, czy otwartych publicznych bibliotek i muzeów.

    Można krytykować Oświecenie za rozpędzone, węglem i ropą (paliwami kopalnymi) napędzane maszyny i fabryki niszczące środowisko nie tylko naturalne, ale akurat idea przestrzeni publicznej i związane z nią humanizm i humanitaryzm, tudzież tolerancja dla różnorodności to są sprawy niezwykle ważne nawet w dobie post-antropocenu, któremu humanizm daje podstawy. Humanizm mający także podstawy w wartościach ewangelicznych.

    Sprywatyzowanie wszystkiego, czy to w postaci libertariańskiej, czy sekciarskiej (partia albo Kościół) jest procesem szkodliwym. Jeśli wielu socjologów podkreśla, że w Polsce bardzo trudno zbudować społeczeństwo, bo brak jest zaufania społecznego, to takie „upartyjnianie” — likwidowanie bezstronności — jest tym bardziej szkodliwe w Polsce.

    Jeśli minister Czarnek chce prywatyzować (sekciarzyć) szkolnictwo publiczne w Polsce to jest szkodnikiem takim samym jak minister Ziobro, który upartyjnia prawo w Polsce i niszczy konsens konstytucyjny.

    Prywatyzacja przestrzeni publicznej, sekciarstwo i partyjnictwo mają podobne skutki: likwiduje się przestrzeń równości obywateli.

    Dlatego Polacy jednoznacznie wskazują: takich szkodników nie chcemy… #czarnekout

    PS. Żeby była jasność: nie jestem przeciwnikiem własności prywatnej ani Kościołów. Jedynie gorącym orędownikiem równości obywateli, powszechnej dostępności edukacji i opieki medycznej, Konstytucji RP. Państwo i jego przestrzenie powinny równo traktować wszystkich obywateli.

    PS2. Artykuł zmieniony ukazał się 7 września 2021 w Gazecie Wyborczej

  • Bezprecedensowe zjednoczenie w obliczu katastrofy

    Bezprecedensowe zjednoczenie w obliczu katastrofy

    Jak donosi dzisiaj The Guardian:

    Zniszczenie pożarami (fot. Depositphotos)

    Ponad 200 czasopism traktujących o zdrowiu wzywa do podjęcia pilnych działań w związku z kryzysem klimatycznym

    Artykuł redakcyjny w publikacjach na całym świecie ma wzywać przywódców do podjęcia działań w celu powstrzymania „największego zagrożenia dla zdrowia publicznego”.

    Zjednoczenie takie tak wielu czasopism jest bez precedensu! Oczywiście ma związek z COP-26 w Glasgow w listopadzie br.

    Przeczytać można:

    „Przed tymi kluczowymi spotkaniami my – redaktorzy czasopism poświęconych zdrowiu na całym świecie – wzywamy do podjęcia pilnych działań w celu utrzymania średniego wzrostu temperatury na świecie poniżej 1,5°C, powstrzymania niszczenia przyrody i ochrony zdrowia.”

    „Nauka jest jednoznaczna; globalny wzrost o 1,5 °C powyżej średniej sprzed epoki przemysłowej oraz ciągła utrata różnorodności biologicznej stwarzają zagrożenie dla zdrowia i katastrofalne szkody, których nie będzie można odwrócić.”

    Źródło Guardian

    Początek artykułu w Guardianie (fot. JP)

    Greta Thunberg wyraźnie zadowolona z tego zjednoczenia sił. Dzieli się wieściami na portalach społecznościowych . Nie dziwota. Też się dzielę…

    Zrzut z Twittera Grety Thunberg (fot. JP)

  • Jedno podłoże gnilne

    Jedno podłoże gnilne

    Czy naprawdę reformy Gowina są lepsze od reform Czarnka?
    Symboliczny obraz pleśni (fot. Depositphotos)

    Przeczytałem ostatnio wywiad z ministrem Gowinem, byłym wicepremierem rządów PiS. Nie będę komentował, jak wielu moich znajomych w różnych miejscach zagadnień psychologicznych osobowości, czy też jej braku — człowieka Jarosława Gowina. Nie chcę także teraz odnosić się do znaczenia politycznego jego „zerwania” z tzw. Zjednoczoną Prawicą.

    Uderza mnie, że przy okazji tych wszystkich spraw — pokazywania się jako niezłomny rycerz słusznych spraw takich jak wolność gospodarki — przemyca się w mediach twierdzenie z gruntu fałszywe dotyczące szkolnictwa i nauki: że Czarnek to jest straszna sprawa, natomiast Gowin to była kultura.

    W wywiadzie w GW pada takie sformułowanie:

    „Za wymiar sprawiedliwości odpowiadała Solidarna Polska. W tych obszarach, za które odpowiadało Porozumienie, czyli nauka albo gospodarka, dialog z odpowiednimi grupami społecznymi i zawodowymi był wręcz wzorcowy. Moja reforma systemu szkolnictwa wyższego i nauki poprzedzona była bezprecedensowo szerokimi po 1989 r. konsultacjami społecznymi.”

    (Jarosław Gowin: Kaczyński postrzega współczesny świat jako źródło zagrożeń dla Polski
    Wywiad Agata Kondzińska, Dominika Wielowieyska
    27 sierpnia 2021 https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,27499159,jaroslaw-gowin-kaczynski-postrzega-wspolczesny-swiat-jako.html#S.main_topic_2-K.C-B.1-L.2.duzy)

    Te „wzorowe konsultacje społeczne” z setkami poprawek w ostatnim momencie wrzucanych pod presją protestów akademickich ale także w ciszy wakacji to tak serio? Przecież to jest szczyt propagandy i zakłamania.

    Jeszcze brzmią mi protesty pod oknami podczas posiedzenia Senatu UŁ, kiedy przyjechał minister Gowin na te „konsultacje”. Po przemowie musiał salę Senatu opuścić, bo śpieszył się, żeby odebrać wnuka z przedszkola… Konsultacje w wielu miejscach to było publiczne manifestowanie przekupywania rektorów: minister uwielbiał sceny wręczania wielkich na pół człowieka makiet czeków na miliony, które jakoby rząd — minister — rozdają… dobrzy panowie…

    A ta słynna reforma to nic innego tylko sposób na obsadzenie uczelni swoimi ludźmi i pozbawienie profesorów wpływu na kariery, ubezwłasnowolnienie wszystkich ciał kolegialnych i jedynowładztwo rektora. Minister Czarnek spija z tego piankę na razie w Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie i w kilku mniej spektakularnych miejscach w Polsce.

    Aby wyeliminować akademicką opozycję przepchnięto wiek emerytalny 67 lat. No i mnóstwo przepisów przenoszących materię ustawową do rozporządzeń. Stąd Czarnek teraz może po uważaniu dawać kategorie. A wcześniej awansować „swoje” czasopisma.

    Teraz niektórzy wychwalają, że Gowin niby lepszy od Czarnka o niebo. Ale on Czarnka umożliwił i — że się tak wyrażę — metafizycznie też umożliwia także jego rozkwit. Uwiąd Gowina, rozkwit Czarnka na jednym możliwe są, pardon me tę metaforę, podłożu gnilnym…

    Ps. 30.08.2021 Opinia ukazała się w Gazeta Wyborcza. Uwiąd Gowina i rozkwit Czarnka mają jedno wspólne podłoże: gnilne

  • Dzień psa, wyrocznia psa

    Dzień psa, wyrocznia psa

    wiersz z 1943 roku Vincenta Starreta, kanadyjskiego poety i powieściopisarza.

    Pies wyjący do księżyca (fot. lic. Depositphotos)

    Wyrocznia psa
    VINCENT STARRETT

    Tylko pies wie, dlaczego księżyc
    Kołysze się w ciemności; jego hałaśliwa melodia
    nie cierpi zwłoki w tym, czego się boi,
    Ale atakuje raptownie wątpiące uszy.

    Gdybyśmy tylko nauczyli się posługiwać
    Językiem psów zamiast greckiego,
    Powinniśmy być lepiej wyszkoleni do walki
    Z czarami i mocami nocy.

    Teraz na nadejście ciemności
    Młodzi głupcy spacerują po ulicy i parku.
    Poddajcie się omdleniu epidemii,
    Znęcajcie się nad psem i chwalcie księżyc.

    (tłum. moje JP)

    Oryginał z Poetry. A Magazine of the Verse, Vol. LXII, No 1, 1April 943

    Oracle of the Dog
    VINCENT STARRETT

    Only the dog knows why the moon
    Floats down the night; his raucous tune
    Is urgent with the thing he fears,
    But falls on unbelieving ears.

    If we had only learned to speak
    The tongue of dogs instead of Greek,
    We should be better schooled to fight
    The spells and pottents of the night.

    Now at the coming of the dark
    Young fools adrift in street and park
    Yeald to an epidemic swoon,
    Abuse the dog and praise the moon.

    Autor JP z psem Frodo (24.08.21)