Proszę wszystkich znajomych i znajomych polityków: brońmy praw człowieka!
Kategoria: Uniwersytet i nauka
-

Szkiełko i oko
Miary, liczby, parametry w nauce są ważne, ale nie najważniejsze. Jeszcze bardziej jest to widoczne w świecie kryzysów. Pandemia a jakość i rzetelność badań naukowych i otwarty dostęp to są ważne tematy.

Fot. szkiełka i oka (z zasobów licencji Depositphotos) Wczoraj 16 lipca 2020 ukazała się bardzo ważna praca dotycząca oceny pracy naukowców „Zasady oceny naukowców z Hongkongu: wspieranie rzetelności badań naukowych”. Głównym autorem jest David Moher, irlandzki epidemiolog i badacz w Ottawa Hospital Research Institute (OHRI), gdzie jest także dyrektorem Centre for Journalology oraz kanadyjskiego Centrum EQUATOR. Jest także profesorem nadzwyczajnym i szefem badań uniwersyteckich na Uniwersytecie w Ottawie. Jest nadzwyczajnie często cytowany.

Konto na Twiterze Davida Mohera, autora omawianego artykułu Opublikowane zasady oceny naukowców są istotne także dla Polski między innymi dlatego, że nie tylko w Polsce dominuje pogląd, iż najważniejsze są parametry oceny takie jak cytowalność i obecność w wysoko punktowanych czasopismach. A równie ważna jest rzetelność naukowa mierzone właśnie tymi zasadami, których formułowanie zajęło zespołowi Davida Mohera kilka lat. Ale owe zasady wieńczą długi proces otwierania nauki, który najpierw był domeną fascynatów, teraz jednak w świetle przyjętych przez przeważającą liczbę grantodawców zasad, dotyczy już każdego naukowca, a nie jest tylko sprawą dodatkowego hobby, polegającego na dzieleniu się własnymi dokonaniami za darmo z całym światem. Zasady z Hongkongu ewoluowały z projektów rozesłanych do 700 uczestników WCRI (VI Światowa Konferencja o Rzetelności Badań). Późniejsza wersja, przesłana po konferencji w czerwcu 2019 r., przyciągnęła uwagi ponad 100 osób. Konferencja organizowana była przez CODE (Code of Conduct for Editors), stowarzyszenie założone przez Mike’a Farthinga (Gut), Richarda Smitha (BMJ) i Richarda Hortoan (The Lancet) w kwietniu 1997 r.

Tabela ze wskaźnikami odpowiedzialnych praktyk badawczych z cytowanego artykułu zespołu Mohera Jak pisze o tej publikacji John Ross w Times Higher Education (https://www.timeshighereducation.com/news/key-role-institutions-new-research-integrity-guidelines), od czasu pandemii Covid-19 rośnie świadomość, że otwartość ma kolosalne znaczenie dla ludzkości, badacze SARS-CoV-2 oraz choroby z z wirusem tym związanej COVID-19 czerpali ze wszystkich dostępnych zasobów dla naukowców w wielu krajach. Jednak to uwydatniło potrzebę podwojenia rzetelności badań, bo udostępniane artykuły i materiały badawcze mogą wpływać na los ludzkości w sensie bardzo konkretnym, nierzetelność i nieuczciwość w tych publikacjach może powodować tragedie i katastrofy. David Moher powiedział THE, że pandemia rzuciła światło na niektóre „bardzo niefortunne praktyki badawcze”, które doprowadziły do wycofania artykułów. Wyniki badań dotyczące Covid-19 były utrzymywane w tajemnicy, mimo że zobowiązanie do udostępniania danych zostało podpisane przez Wellcome Trust i ponad 150 innych organizacji.
Na tym tle właśnie trzeba spojrzeć na zaangażowanie w otwarty dostęp publikacji i materiałów badawczych widoczne w przyjętych na konferencji „Zasadach z Hongkongu”, które mogą zostać zatwierdzone i wdrożone we wszystkich instytucjach, niezależnie od ich kondycji finansowej. To dotyczy zarówno grantodawców, jak redakcji i wydawców książek i czasopism, czy uczelni na całym świecie.Jak pisze Jim McCluskey 17 lipca 2020: „Haydn napisał 107 symfonii, a Beethoven stworzył tylko dziewięć – chociaż większość z nas potrafi nucić co najmniej jeden z utworów Beethovena, niewielu może sobie przypomnieć którykolwiek z utworów Haydna. Na tym zasadniczo polega problem z wykorzystaniem liczb do pomiaru unikalnej wartości czegoś tak złożonego, jak to, co wyłania się z ludzkiej wyobraźni.”
Stąd poparcie takich inicjatyw jak DORA San Francisco Declaration on Research Assessment z 2012 r.
Opublikowane przez zespół Mohera zasady (jest ich pięć) zwracają uwagę na czynniki zbyt często pomijane w ocenach pracy naukowców opartych na miarach i parametrach takich jak punktowane publikacje, indeksy cytowań, czy wysokość grantów badawczych. Moher stwierdza, że „kryteria ilościowe są łatwe do zmierzenia, nie dają pełnego obrazu rygoru pracy naukowców ani ich wkładu w badania i społeczeństwo”.
Zasada 1: Oceniaj badaczy pod kątem odpowiedzialnych praktyk od koncepcji do realizacji, w tym opracowanie pomysłu badawczego, projekt badań, metodologia, wykonanie i skuteczne rozpowszechnianie.
Zasada 2: Doceniaj dokładne i przejrzyste raportowanie wszystkich badań, niezależnie od ich wyników.
Zasada 3: Doceniaj praktyki otwartej nauki (otwarte badania) – takie jak otwarte metody, materiały i dane.
Zasada 4: Doceniaj szeroki zakres badań i stypendiów, takich jak replikacja, innowacje, tłumaczenie, synteza i meta-dane.
Zasada 5: Doceniaj szereg innych wkładów w odpowiedzialne badania i działalność naukową, takich jak wzajemna ocena dotacji i publikacji, mentoring, pomoc i wymiana wiedzyZasady z Hong Kongu podkreślają wartość otwartego dostępu – do metod, materiałów i danych, a także publikacji – oraz różnych form badań, w tym replikacji, innowacji, tłumaczenia, syntezy i metadanych. Podkreślają również znaczenie wzajemnej oceny, mentoringu, pomocy i wymiany wiedzy.
W tym kontekście jest dla mnie dużym wyzwaniem pytanie, czym są dane badawcze dla humanistyki. Wydaje mi się, że potrzebna jest nad tym szeroka dyskusja. Jako naukowiec zajmujący się ostatnio także badaniem jakościowym nie mogę nie zauważyć, że rzetelność w tym względzie nakazałaby np. Bronisławowi Malinowskiemu opublikować jego „Argonautów”, ale nie wystarczyłoby załączenie wspaniałych zdjęć terenowych Malinowskiego w otoczeniu tubylców, potrzebne byłoby także opublikowanie jego skrywanego przez długi czas dziennika… To jest prawdziwe wyzwanie. No i pytanie, czy faktycznie repozytoria nasze instytucjonalne są gotowe na przyjęcie tej masy danych w postaci notatek, zdjęć, filmów, dźwięków…

Fotografia Bronisława Malinowskiego w otoczeniu tubylców, przykład łączenia w działalności naukowej publikacji nie tylko wyników badań, ale także dokumentacji fotograficznej badań w terenie (zdjęcie na prawach CC, wikipedia. Picture of Bronislaw Malinowski with natives on Trobriand Islands. Między 10.1917 a 10.1918. Źródło London School of Economics Library Collections. Autor nieznany, prawdopodobnie Billy Hancock, poławiacz pereł na wyspach Triobrianda) Właśnie dzisiaj też prof. Monika opublikowała apel na Facebooku do młodych naukowców, żeby za bardzo nie ufali miarom ilościowym.
Napisała:
„Niektórzy polscy uczeni, szczególnie młodzi, oczekują, że parametryzacja w jakiś sposób zobiektywizuje pracę na uczelni, że ich wysiłek zostanie dostrzeżony i doceniony dzięki zaistnieniu obiektywnych miar. Niedługo dowiedzą się, że są to nadzieje wybitnie płonne. Być może dowiadują się o tym w tej właśnie chwili.
Parametry zostały stworzone dla zarządów (i dla administracji). Trudno się dziwić, że zarządy wykorzystują je dla swoich własnych celów, na swój sposób. Normalną praktyką jest więc „wysysanie punktów” – zatrudnia się naukowca z duża ilością punktów, wpisuje takowe w odpowiednie zestawienia, po czym pracownika się marginalizuje, zniechęca czy wręcz mobbinguje (by nie zyskał zbyt wiele władzy środowiskowej i nie zagroził ich pozycji). Dodać należy, że zarządy nic nie tracą w ten sposób, bo publikacje niemal zawsze przychodzą falami, czyli na „punkciki” uzyskane w jednym roku pracuje się ok 5 lat (lub więcej, jeśli badania jakościowe). Fazy są mniej więcej takie badania (gdy pisze się mniej), pisanie, przerabianie, wysyłanie do pism, odrzucenia, zmiany, wreszcie akceptacje. Więc takie przechwycenie pracownika skonsumowanie go i wydalenie nic nie kosztuje pracodawcę ,to jest dla zarządu czysty zysk (po pięciu latach i tak ich już na uczelni nie będzie – menedżerowie akademiccy z „największymi sukcesami” dbają o to, by po max 5 latach przenieść się dalej). (na fazy publikacyjne jest jeden sprawdzony sposób samoobrony – zmiennofazowe współautorstwo, ale w Polsce system silnie o tego zniechęca). Polskie zarządy akademii wiedzą to wszystko równie dobrze, jak zarządy z innych krajów. Owszem, mamy na wielu uczelniach władze zainteresowane budowaniem środowiska raczej, niż „osiąganiem sukcesów” – i przepowiadam, że już pod koniec roku kalendarzowego będziemy widzieli bardzo wyraźnie którzy to rektorzy, dziekani, dyrektorzy instytutów. Jeśli zachowamy przytomność umysłów, powinniśmy tę wiedzę natychmiast wykorzystać dla wzmocnienia prawomocności tych osób/ kolegiów. I zmniejszenia prawomocności pozostałych. Mamy nadal taką możliwość i powinniśmy spędzić najbliższe pół roku zdobywając więcej wiedzy na jej temat.
Przerażonym tymi wieściami niosę dobrą radę – uczcie się koniecznie zarządzania, a będziecie wiedzieć takie rzeczy, zanim zniszczą Wam CV, zdrowie i szacunek do siebie!
I tak, istnieją lepsze, bardziej dostosowane do formy organizacyjnej jaką jest uniwersytet, sposoby zarządzania. Koniecznie, koniecznie uczmy się zarządzania.”Zasady z Hong Kongu mogą zostać podpisane przez indywidualnych naukowców, jak i instytucje: https://wcrif.org/guidance/hong-kong-principles
Ja podpisałem deklarację jako 112 osoba TUTAJ
-

Transformacja cyfrowa uczenia się w pandemii: kilka dobrych rad

świat cyfrowy coraz większy Milena Head i Michael Hartmann podzielili się wczoraj (12 lipca 2020) w Times Higher Education kilkoma lekcjami z własnych doświadczeń z kształcenia online podczas pandemii.
Milena Head jest dyrektorem ds. kształcenia w dziedzinie transformacji cyfrowej w DeGroote School of Business, McMaster University (USA).

Zrzut ekranu ze stroną internetową McMaster University z profilem Mileny Head (JP) Michael Hartmann jest dyrektorem wykonawczym tego programu. (https://www.timeshighereducation.com/blog/how-excel-structured-improvisation-online-teaching)

Zrzut ekranu ze strony internetowej McMaster University z profilem Michaela Hartmanna Najpierw wspominają o tym, że naiwnie zakładali, iż wszyscy ich studenci będą płynnie wchodzić jako liderzy lokalnych społeczności w nową rzeczywistość. A sytuacja pandemii oznaczała, że trzeba było spotykać się online z wielozadaniowymi ludźmi, z ludźmi pracującymi, którzy nagle znaleźli się uwięzieni w domu, z dziećmi, małżonkami, kotami i psami. Nie można abstrahować od realnej ich sytuacji. Trzeba o tym rozmawiać i układać plany, uzgadniając je z uczestnikami. Studenci w końcu wpuszczają nas — nauczycieli akademickich — do swoich domów, pokazują swoją bibliotekę, swoje czasami zwykłe domowe kapcie i domowe albo też sportowe koszulki.

Pies i kot to tylko niektóre domowe warunki obecne czasami na ekranach (fot. Depositphotos) Bardzo ciekawie brzmi dla mnie rada, żeby kanały informacyjne takie jak Zoom czy Teams uzupełniać o inne, takie jak Slack i Slido. To pozwala uniknąć nudy i uczynić procesy komunikacyjne bardziej interaktywne, żeby uczenie się było współtworzeniem wiedzy, a to kreuje zaangażowanie. Sam używałem czasami Slido, i to jeszcze przed pandemią. Dawał mi ten program wiele informacji zwrotnych, ale najważniejsze dla mnie było przede wszystkim to, że dialogizowałem monologową formułę wykładu. Wykłada akademicki nie musi być ex catedra, zaś wykład online tym bardziej nie może taki być, bo o uwagę ludzi, których czasami się nie widzi, trzeba tym bardziej walczyć. Dlatego interaktywne formuły i programy są takie pomocne.

Zamyślony człowiek w kapeluszu i miś… (interakcja jest ważna) (fot. Depositphotos) Milena Head i Michael Hartmann piszą też o specjalnej etykiecie, regułach grzecznościowo-moralnych: „Okazujemy szacunek wszystkim osobom”. Nikt nie wybierał pandemicznego zamknięcia, dlatego ważne jest, aby tym bardziej podchodzić do różnych sytuacji ze zrozumieniem. Pamiętam ze swoich zajęć, że w trakcie już prowadzonego wykładu, włączyła się spóźniona studentka i zaczęła się głośno z tego tłumaczyć. Poprosiłem, aby zamilkła teraz (ang. „mute”) i wyjaśniła mi później. Okazało się, że nie zrozumiała mojej gwałtownej reakcji. Dobrze jest ustalić pewne zasady na początku, wszyscy się uczyliśmy na błędach.
Dobrze jest mieć ciągłą informację zwrotną. Ja miałem ją poprzez grupę facebookową. Ale także forum dyskusyjne na Moodle. Tam też są ankiety, umożliwiające monitoring jakości na bieżąco. Autorzy wskazują także na wirtualne „godziny urzędowania” i wirtualne „otwarte drzwi”.
Head i Hartmann przestrzegają także przed zbytnim zaufaniem dla techniki. Technika zawodzi, awarie się zdarzają. Trzeba mieć zawsze plan B. To wymaga także umiejętności improwizacyjnych nauczycieli.
Pandemia spłaszcza także hierarchiczną strukturę uniwersytecką. Różnica między pracownikami technicznymi, administracyjnymi i nauczycielami nie jest już tak widoczna, ekrany spłaszczają relacje.
Cenna rada amerykańskich kolegów zajmujących się transformacją cyfrową i edukacyjną brzmi: „mniej znaczy więcej”. Podzielam ich zachwyt nad technicznymi nowinkami obecnymi w Zoom, łatwość udostępniania różnych ekranów, ale jeszcze bardziej — łatwość dzielenia na mniejsze grupy. To pozwala na naprawdę twórczy i interaktywny sposób prowadzenia zajęć w czasie rzeczywistym. Zamykałem moją pięćdziesięcioosobową grupę na dziesięć pięcioosobowych podgrup i zadawałem problem, który był przez te grupy wspólnie, zespołowo rozwiązywany. Następnie po połączeniu ponownym wszystkich mogłem wybrać liderów zespołów, którzy prezentowali zespołowe rozwiązania. Podział na grupy pozwala faktycznie zrealizować zasadę: „mniej instruktora zwykle oznacza więcej wartości podczas zajęć”.

Mała grupa projektowa (fot. Depositphotos) Większość nauczycieli przyznaje, że skuteczne jest dostarczanie krótszych serii informacji, przerywanych filmami, ankietami, kwerendami. Nie możemy liczyć na to, że długie, ciągnące się godzinami prezentacje skupią uwagę rozproszonych w świecie całkiem realnym i świecie cyfrowym studentów. Zatem, ograniczać trzeba swoją aktywność o połowę, zaś aktywność studentów trzeba wzmacniać.
Konsultacje w czasie rzeczywistym mogą być dobrym rozwiązaniem dla tych, którzy chcą jeszcze coś dopowiedzieć. Czyli powinniśmy zastanowić się na uniwersytecie, aby implementować „cyfrowe godziny konsultacji”.
Na koniec najtrudniejsza rada, aby docenić opowiadanie historii. Tzw. storytelling, oraz sukcesy wykładów TED pokazują, że zajmujące opowiadanie to sztuka. Ale, jak piszą amerykańscy dyrektorzy cyfrowej transformacji: „Doświadczenie to moc”. Trzeba urozmaicać swoją obecność online różnymi formami wideo, audio, ale nie można zapominać o ucieleśnieniu doświadczenia. Zgadza mi się ta uwaga z moimi kognitywistycznymi przekonaniami: „prawda, wolność, ciało”. Artykuł kończy się nawet mocną tezą: „każda prezentacja jest przedstawieniem teatralnym, uporządkowaną improwizacją”, jak ujął to David Hurst, jeden z instruktorów zespołu autorów artykułu w THE. To jest bardzo wymagające, ale jako że sytuacja nauczania online pozostanie z nami na dłużej, wydaje mi się, że warto przemyśleć te doświadczenia i uwagi.

Teatr to także emocje i poczucie humoru (fot. Depositphotos) -

The Cure for stupidity — w obcym języku jest

Fot. Depositphotos. Nie jestem politykiem i nie wiem, jak nazwać ten styl uprawiania polityki, ale wiem jedno: potrafię czytać i słuchać, słyszę i czytam ze zrozumieniem.
Andrzej Duda, ciągle urzędujący prezydent i kandydat na prezydenta w obecnych wyborach powiedział wczoraj w poniedziałek w Końskich na wiecu: „Absolutnie nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych. Powiem państwu otwarcie – ja osobiście nigdy się nie zaszczepiłem na grypę, bo uważam, że nie. Miałem oczywiście różne szczepienia jako dziecko i później jako dorastający chłopak, ale na grypę się nigdy nie szczepiłem i nie chcę się szczepić, i uważam, że szczepienia na koronawirusa absolutnie nie powinny być obowiązkowe.”

Lekarz szczepiący dziecko (fot. Depositphotos) Gdybym chciał przeanalizować znaczenie tej wypowiedzi na zajęciach z semiotyki tekstu, to powiedziałbym, że pierwsze zdanie „absolutnie nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych” jest jednoznacznym opowiedzeniem się za dobrowolnością wszystkich szczepień, gdyż jeśli nie jest się zwolennikiem jakichkolwiek obowiązkowych szczepień, to jest się zwolennikiem, aby wszystkie szczepienia były dobrowolne. Taka jest logika na dodatek wzmocniona modulatorem „absolutnie„. Absolutnie, czyli w najwyższym stopniu. Wg Słownika PWN
absolutny- «zupełny»
- «niekwestionowany»
- «istniejący obiektywnie»
- «oparty na zasadach absolutyzmu lub rządzący według tych zasad»
Wszystkie trzy pierwsze znaczenia można przywołać w tym prezydenckim przysłówku przymiotnikowym „absolutnie”. „Absolutnie” w zdaniach przeczących po prostu dodatkowo jeszcze wzmacnia wykluczenie przez zaimek nieokreślony „jakichkolwiek”:
Za PWN: jakikolwiek
- «zaimek nieokreślony, komunikujący dowolność lub obojętność wyboru, np. Poszukaj sobie jakiejkolwiek pracy.»
- «zaimek nieokreślony, wyrażający negatywną ocenę wartości przedmiotu, np. Zrobiła sweter z jakiejkolwiek wełny i po praniu musiała go wyrzucić.»
- «zaimek komunikujący, że cecha danego obiektu lub stanu rzeczy jest nieistotna z punktu widzenia tego, o czym mowa w wypowiedzeniu nadrzędnym, np. Jakiekolwiek masz kłopoty, skorzystaj z pomocy rodziców.»
Dlatego późniejsze, dzisiejsze (7.07.20) stwierdzenie na Twitterze prezydenckim zawężające tę wypowiedź do szczepienia przeciwko koronawirusowi, szczepienia ewentualnego, którego nie ma i nie wiadomo kiedy będzie, czy kiedykolwiek będzie (specjaliści mówią, że prawdopodobnie lepszym rozwiązaniem dla ludzkości jest lek zmniejszający dolegliwość powikłań u grup szczególnego ryzyka) jest zwyczajną próbą mydlenia oczu grupie bardziej wykształconych, tych, dla których twitter jest naturalnym miejscem komunikacji społecznościowo-politycznej: „STOP MANIPULACJI! Uważam, że ewentualne szczepienie przeciw koronawirusowi nie powinno być obowiązkowe. Tak jak nie są obowiązkowe szczepienia przeciw grypie. Co do innych chorób (polio, gruźlica, szkarlatyna itp.), to zupełnie co innego”.

Twitter PAD Zatem w Końskich można mówić do swojego elektoratu, tego wiedzoodpornego, że jest się zwolennikiem dobrowolności szczepień, ale na Twitterze już nie, tutaj trzeba zapewnić lepiej wykształconych, że się jest także jednak trochę myślącym człowiekiem, a nie szkodnikiem społecznym.

satyra na manipulację To jest podobna postawa do postawy prezydenta w Zwoleniu, nazwałem to retoryką narodowego populizmu, tam właśnie Andrzej Duda mówił do ludzi zgromadzonych 18 stycznia na rynku, że „Nie będą nam w obcych językach narzucali, jaki mamy mieć ustrój”. Pisałem o tym na tym blogu tutaj.
Jednym słowem, żeby zdobyć jakąś marginalną grupę, czy to wykluczonych edukacyjnie, czy to wiedzoodpornych antyszczepionkowców, można powiedzieć wszystko, a potem udawać głupiego i przeczyć oczywistościom. „Bo nie będą nam mówić, że białe jest białe, a czarne jest czarne.” I to w obcych językach. Przecież te badania tych wszystkich epidemiologów to po angielsku zazwyczaj są pisane, w jakimś Science, Nature i innych tego typu miejscach. Obrzydliwość… „Nie szczepię się na grypę, bo nie…”, taka logika. Dla mnie to zwykła głupota. A ćwierkania na Twitterze to po prostu kłamstwo, obrzydliwe kłamstwo.

Cure for Stupidity w obcym języku -

List otwarty do Rektora
Dzisiaj 4 lipca 2020 rano wysłałem List do Rektora UŁ. Załączam treść poniżej.
Wielce Szanowny JM
prof. dr hab. Antoni Różalski,
Panie Rektorze,
List (Fot. Depositphotos) Pragnę zaapelować do pana Rektora o podjęcie stosownych działań, aby rektorska kampania wyborcza na Uniwersytecie Łódzkim wróciła na swoje merytoryczne tory. Problemy, które się pojawiły są prawdopodobnie wynikiem sposobu działania i pracy w obecnych warunkach pandemicznych oraz współczesnych narzędzi medialnych. Wiadomo, że sztaby wyborcze kandydatów zatrudniają również osoby bez wyczucia akademickich standardów. Najlepszym przykładem takich niestosownych praktyk, wydaje się to, że w programie pani Rektor Elżbiety Żądzińskiej można znaleźć dokładne fragmenty obecne w programie wyborczym Bogumiły Kaniewskiej wybranej w tym roku na urząd Rektora UAM.
Fragmenty o które idzie to:
cytat 1
jestem głęboko przekonana o potrzebie
zachowywania apolityczności uczelni, jej
autonomii i niezależności. Uniwersytet jest
miejscem debaty i dyskusji, a nawet sporu —
ale prowadzone są językiem pozbawionym
agresji, wrogości, nienawiści.cytat 2
Jestem też głęboko przekonana o potrzebie zachowywania apolityczności uczelni, jej autonomii i niezależności. Uniwersytet jest miejscem debaty i dyskusji, a nawet merytorycznego sporu – o ile prowadzone są językiem pozbawionym agresji, wrogości, nienawiści.Dla dobra uniwersytetu proszę obie strony sporu o powrót do merytorycznej dyskusji i nieoddawania pola anonimowym i fałszywym kontom internetowym. Te mechanizmy jako narzędzia dyskredytacji przeciwników można odnaleźć w kampaniach wyborczych różnego typu.
Z wyrazami głębokiego szacunku,
~~jarosław płuciennik
-

Uniwersytet to ludzie

Uniwersytet to ludzie Podoba mi się program Sławomira Cieślaka kandydata na Rektora. (program tutaj) Jego hasło „Uniwersytet to ludzie, rozwijajmy go wspólnie” jest dobrym hasłem wpisującym się w moje 9,5 tezy o uniwersytecie. Podobnie też zapowiedź obrony autonomii uczelni i badań naukowych oraz kształcenia. Przekonuje mnie też wizja ewolucyjnych zmian oraz kontynuacji zarówno cyfryzacji zarządzania, jak i kształcenia.
Program ten jest spójny między innymi dlatego, że zapowiada powołanie trzech prorektorów: ds. nauki, ds. dydaktyki i ds. współpracy z otoczeniem. Przekonuje mnie taka wizja, której odpowiadają, jak sądzę, wyobrażenia o trzech misjach uczelni: prowadzenia badań, kształcenia studentów oraz tworzenia kultury: poprzez współpracę z otoczeniem, miastem, biznesem, Polską i światem możemy rozwiązywać problemy i odpowiadać na wyzwania współczesności. Trzeba to robić, pamiętając o zrównoważonym rozwoju.
Program ten jest dostępny na stronach kandydata w dwóch wersjach, krótkiej i rozbudowanej.
Nie widzę w tym programie żadnego plagiatu. Dlatego ze zdziwieniem i niedowierzaniem zobaczyłem niedawny wpis prof. Śliwerskiego, w którym profesor zwyczajny Uniwersytetu Łódzkiego stwierdza, że program został splagiatowany. Błąd zawarty w liście kandydata do pracowników UŁ (za który kandydat przeprosił) nie jest plagiatem programu. To jest zwyczajne kłamstwo, którym konkurencja Sławomira Cieślaka nie powinna się posługiwać.

Copyright „Na domiar wszystkiego okazało się, że program wyborczy prof. Sławomira Cieślaka jest częściowo splagiatowany z programu wyborczego w Uniwersytecie Warszawskim. To wstyd, że kandydat na rektora, prawnik, nie panuje nad swoimi współpracownikami z zespołu. W takiej sytuacji powinien wycofać swoją kandydaturę.”
Podobnie zdziwiło mnie określenie w odniesieniu do mnie, że „wykazałem się falstartem”, wycofując się po wybuchu pandemii z kandydowania. Pomijam już niezręczność sformułowania, bo może Pan profesor Śliwerski nie ma wyczucia filologicznego, ale dziwi mnie to, że tak interpretuje pan profesor sprawę mojej rezygnacji, bo przecież jej powody są publicznie wiadome: najpierw wybuchła pandemia, a potem była moja rezygnacja, a nie na odwrót. Uważałem, iż kontynuacja w tej nowej sytuacji pandemicznej normalnej kampanii wyborczej jest niemożliwa. Oświadczyłem to na tym blogu.
Wychwalanie przez Pana profesora Śliwerskiego roli pani prof. Żądzińskiej w słynnym programie ministerialnym IDUB, który wprowadza podziały między uczelniami w Polsce jest także kompletnie nie na miejscu, gdyż tenże raport tak wychwalany przez pana profesora nie spowodował sukcesu. W konsekwencji UŁ nie dostał się do programu. Pisałem o tym wielokrotnie.
Podsumowując: wydaje mi się, że konkurencja Sławomira Cieślaka chwyta się nieładnych metod. Trzeba jednak znać miarę. Mnie program Sławomira Cieślaka przekonuje i oznacza m.in. kontynuację i rozwój, niekoniecznie wciskanie uczelni w technokratyczne ramy algorytmów i arbitralnie ustawionej punktacji naukowej. Uniwersytet to Ludzie. Ten program jest oryginalny. Choć odnajduję w nim także moje pragnienia, postulaty i tezy. Na pewno nie jest plagiatem. Szanujmy się nawzajem i nie obrzucajmy oskarżeniami bez podstaw.
-
Uć….
Moja mała prośba, a propos niektórych wystąpień publicznych…
Prośba od kulturoznawcy i filologa, a także użytkownika języka polskiego i łodzianina
Ta fraza jest ulubioną frazą albo Gomułki albo Moczara…
-

Wirtualny Uniwersytet Polski?

Polska ma szansę, czy ją wykorzysta? Edukacja powinna być priorytetem, świat pandemii w erze zacieśnionej globalizacji nie zniknie, będzie wracał co jakiś czas… Alexandra Mihai, pracownik naukowy na Wydziale Psychologii i Nauk o Wychowaniu, jak również w Instytucie Europeistyki Uniwersytetu Vrije w Brukseli, określa siebie na swoim blogu jako designerka doświadczeń edukacyjnych oraz pasjonatka tworzenia nowych przestrzeni do nauki w szkolnictwie wyższym; opublikowała ona 18 czerwca swój artykuł w Times Higher Education, w którym postuluje, aby europejskie uniwersytety współpracowały w dziedzinie edukacji online. (THE). „European Universities Should Cooperate on Online Teaching”, 18 czerwiec 2020. Podobne myśli opublikowała wcześniej na swoim blogu w Medium. (Mihai, Alexandra. „Why Are European Universities Not Cooperating More?” Medium, 10 czerwiec 2020.)

Alexandra Mihai wg zdjęcia na jej Twitterze Zaczyna Mihai swoją refleksję od podziwu godnej szybkości, z jaką uniwersytety odnalazły siebie w erze „zooomowych wykładów”. Zauważa również jednak, iż przecież czaty i najlepsze nawet prezentacje nie wyczerpują potencjału edukacji online. To wymaga wysiłku i nakładów. Najprościej byłoby połączyć siły.
Ciekawe i słuszne jest spostrzeżenie, że uniwersytety są zachęcane do współpracy w skali międzynarodowej, ale głównie jeśli idzie o sprawy badań naukowych, edukacja pozostaje sferą konkurencji, zwłaszcza w wymiarze międzynarodowym, ale i lokalnym.
Autorka wskazuje na jedną szczególną, lokalną i regionalną inicjatywę o nazwie Virtual University of Bavaria (VUB). Alexandra Mihai podkreśla trwałość tej instytucji (istnieje od dwóch dekad), o czym według niej decyduje kilka czynników:

Alexandra Mihai wg jej strony uniwersyteckiej „Po pierwsze, współpraca jest opcją domyślną: aby uzyskać finansowanie i wsparcie, każda propozycja kursu musi pochodzić od zespołu co najmniej dwóch profesorów z różnych uniwersytetów. Po drugie, doskonalenie jakości odgrywa ważną rolę: sieć zapewnia liczne możliwości rozwoju zawodowego w zakresie uczenia się opartego na technologii, a kursy są oceniane przez zespół ekspertów zewnętrznych. Na koniec nauka online jest integralną częścią strategii instytucjonalnej dla wszystkich uczestniczących uniwersytetów, realizowanej przy wsparciu finansowym VHB.”
Efektem takiem kooperacji jest wytworzenie wysokiej kultury uczenia się online i zrównoważony rozwój wszystkich instytucji. Autorka wskazuje na bawarską instytucję jako na wzorzec dobrych praktyk dla instytucji zrzeszonych w European University Association. Dotychczas przede wszystkim to zrzeszenie interesowało się współpraca bilateralną w obszarze nauki, ale trzeba także zapytać, dlaczego nie edukacji? Współpraca i edukacja pasują do siebie!
Uniwersytet Łódzki odnalazł się w rzeczywistości cyfrowej znakomicie. Właśnie ukończyłem pierwsze magisterium, którego ostatnie akordy wypadły właśnie na czas pandemii. Poprawiałem pracę magisterską nanosząc swoje poprawki a następnie udostępniając ekran z nimi magistrantce. Świetnie sprawdziło się wydarzenie o nazwie Egzamin magisterski na Teamsach. Wcześniej APD bardzo dobrze się sprawdziło. No i Elektroniczny Obieg Dokumentów sprawił, że protokół został podpisany błyskawicznie przez całą komisję. No i jesteśmy w nowej rzeczywistości.

Mgr Oliwia Olczyk podczas egzaminu magisterskiego w tle miała odniesienie do strajku klimatycznego, napis po szwedzku Strejk för klimatet nawiązujący do Grety Thunberg. O jej obronie tutaj Cieszę się także, iż kandydat na Rektora Uniwersytetu Łódzkiego prof. Sławomir Cieślak podczas dyskusji programowej odbytej na Teamsach ponad dwa tygodnie temu wskazywał na fakt podstawowy warunkujący wiele spraw w polskim świecie akademickim: nowa ustawa o nauce i szkolnictwie wyższym wymaga od nas współpracy naukowej przede wszystkim międzynarodowej, natomiast świat nauki w Polsce oraz świat edukacyjny to wedle tej Ustawy ostra konkurencja, na poziomie zarówno lokalnym, jak i globalnym.
Cieszę się, że kandydat na Rektora zauważa ten fakt i zapowiada wzmacnianie kooperacji. Musimy wszyscy myśleć w świecie zagrożeń cywilizacyjnych, w świecie kryzysów pandemicznych, katastrofy klimatycznej, kryzysów ekonomicznych o strategiach zapewniających zwielokrotniony zysk w zrównoważonym rozwoju w kooperacji z innymi. Edukacja jest świetnym poletkiem doświadczalnych. Ten fakt wydają się także rozumieć proponowani prorektorzy kandydata.

team zespołowa ma wielki sens, tak samo jak budowanie mostów… -

Rozmowy o równości
RÓWNOŚĆ
Terminy „równość” (Gr. Isotes, Lat. Aequitas, aequalitas, ks. Égalité, Ger. Gleichheit), „równe” i „jednakowo” oznaczają — jak wskazuje encyklopedia filozoficzna Stanforda — relację jakościową. „Równość” oznacza zgodność między grupą różnych przedmiotów, osób, procesów lub okoliczności, które mają te same cechy pod co najmniej jednym względem, ale nie pod każdym względem, tj. W odniesieniu do jednej konkretnej cechy, z różnicami w innych funkcjach. „Równość” należy zatem odróżnić od „tożsamości” – koncepcja ta oznacza, że ten sam obiekt odpowiada sobie we wszystkich jego cechach: obiekt, do którego można się odwoływać za pomocą różnych indywidualnych terminów, nazw własnych lub opisów. Z tego samego powodu należy odróżnić go od „podobieństwa” – pojęcia jedynie przybliżonej korespondencji (Dann 1975, s. 997; Menne 1962, s. 44 i nast .; Westen 1990, s. 39, 120). Tak więc, powiedzmy np. że ludzie są równi, to nie znaczy, że są identyczni. Równość oznacza raczej podobieństwo, a nie „tożsamość”.
W moim wirtualnym studiu dzisiaj 18.06.2020 r.:
Dr hab. Anna Rakowska-Trela, prawniczka, adwokatka, była samorządowiec, doktor habilitowana nauk prawnych, profesor Uniwersytetu Łódzkiego, konstytucjonalistka, badaczka prawa wyborczego.
prof. dr hab. Paweł Łuków – filozof i etyk, profesor nauk humanistycznych, Uniwersytet Warszawski, specjalizuje się w etyce (zwłaszcza Immanuela Kanta), neokantyzmie, bioetyce, filozofii medycyny, redaktor naczelny czasopisma naukowego „Etyka”.
Dr Andrzej Kompa, bizantynista, starożytnik, genealog. Prodziekan Wydziału Filozoficzno-Historycznego UŁ ds. jakości kształcenia w kadencji 2016-2020. Prywatnie także aktywista ruchów emancypacyjnych.

-

Nauka w czasie kryzysów
NAUKA W CZASACH KRYZYSÓW
Żyjemy w czasach co najmniej dwóch kryzysów: (post)pandemicznego i klimatycznego. Z perspektywy długoterminowej nie wiadomo, który jest bardziej dotkliwy, choć nie brakuje opinii, że oba są ze sobą powiązane zjawiskiem globalizacji i panowaniem antropocenu.
Nauka już dawno nie jest (choć można się zastanowić, czy kiedykolwiek była) wieżą z kością słoniową i musi odpowiadać na potrzeby społeczeństwa, stąd konieczność rozwiązywania problemów otoczenia społeczno-gospodarczego. Stąd także np. nowe zjawiska: wszystkie publikacje naukowe związane z COVID-19 były/są natychmiast bezprecedensowo otwierane. Z drugiej strony, rośnie międzynarodowa kooperacja naukowa w wysiłkach rozwiązania szybko kryzysu epidemiologicznego. To są zjawiska, które przyśpieszają.
Jakie dzisiaj mamy główne problemy naukowe?
W moim wirtualnym studiu dzisiaj:
prof. Maciej Zalewski, profesor nauk biologicznych, dyrektor Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii, Dyrektor Katedry Unesco Ekohydrologii i Ekologii Stosowanej na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego.
prof. Monika Marcinkowska, profesor nauk ekonomicznych, specjalistka finansistka i bankowiec, kandydatka do pełnienia funkcji prorektorki ds. nauki w kadencji 2020-2024. Od wielu lat kieruje Katedrą Bankowości oraz Instytutu Finansów na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym. Wieloletnia członkini Komitetu Ewaluacji Naukowej. Jest członkiem organu doradczego Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego (https://eba.europa.eu/), a także członkiem rady najlepszego europejskiego think tanku – Bruegel.
Dr Andrzej Kompa, bizantynista, starożytnik, genealog. Prodziekan Wydziału Filozoficzno-Historycznego UŁ ds. jakości kształcenia w kadencji 2016-2020.
prof. Sławomir Cieślak, profesor nauk prawnych, prorektor ds. kształcenia Uniwersytetu Łódzkiego i specjalista postępowania cywilnego, kandydat na Rektora Uniwersytetu Łódzkiego w kadencji 2020-2024
Szanowni Państwo, czasu mamy mało, my w tym wirtualnym studiu, ale także czasu jest mało w skali globu. Co państwo powiecie naszym widzom, jak nauka może i powinna odpowiedzieć na wspomniane kryzysy?

susza to jeden z poważnych objawów kryzysu klimatycznego
