Kategoria: Społeczeństwo i polityka

  • Polskie Antygony

    Polskie Antygony

    Antygona autorstwa Nikiforos Lytras – http://www.hellenicaworld.com/Greece/Art/en/NikiforosLytrasAntigone.html el.wikipedia to Commons., Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3921262

    „Wyobraź sobie, że ona kupiła cmentarz…” „za własne pieniądze”. 

    „Normalnie, wariatka”.

    „To w Polsce można kupić cmentarz?”

    „Gmina wystawiła cmentarz za 2,5 tyś. zł. Pojawił się pewien inwestor spoza okolicy, który chciał rozebrać wszystkie pozostałe jeszcze szczątki pomników i sprzedać zagranicą z zyskiem materiał.”

    Wtedy przyszła ona, mieszkanka z okolic, polska Antygona, którą przyrzekła sobie, że nie odpuści. No i wygrała licytację, i kupiła cmentarz. 

    Nie, nie po to, żeby pogrzebać tam kogoś, tam już pogrzebanych było wielu. Tylko po to, żeby przez długie następne lata restaurować to miejsce za własne pieniądze, przy pomocy wolontariuszy, przy pomocy zrzutek i patronów. 

    Dzisiaj 10 września 2021 uczestniczyłem w uroczystości wręczenia Nagrody Kościoła im. Anny Wazówny, która została przyznana „Fundacji Anna” w Gostkowie przez Kościół Ewangelicko-Augsburski w Polsce. (po raz pierwszy tę prestiżową Nagrodę odbierała prymaska Szwecji Antje Jackelén w 2017 r. w jubileusz 500 lat Reformacji)

    Spotkanie odbyło się w Centrum Luterańskim w Warszawie na Miodowej. 

    Po powitaniu zebrani mieli przyjemność wysłuchania prof. SWPS dra Adama Bodnara, który już jako rzecznik praw obywatelskich, ustanawiający absolutnie najwyższe standardy dla tego urzędu, bronił m.in. praw obywatelskich do pamięci. (Zob. np. jego artykuł pt. Cmentarze to nasze dziedzictwo. Jeśli nie będziemy go chronić, skąd pewność, że i o nas nie zapomną?)

    Wspaniale, że przy tej uroczystej okazji prof. Bodnar pięknie mówił o Preambule polskiej Konstytucji, o kulturze, dziedzictwie narodowym, pojęciu narodu inkluzywnego, niewykluczającego oraz o edukacji. Wspomniał także pojęcie społeczeństwa obywatelskiego i tour de Konstytucja. Wykład był naprawdę niezwykle wciągający.

    Na zakończenie całego spotkania zabrał głos zwierzchnik luteran w Polsce bp Jerzy Samiec. Niewątpliwą zaletą jego wystąpienia było, oprócz szczerych podziękowań i gratulacji, nakreślenie szerszego historycznego kontekstu: uchodźstwa, wychodźstwa, wygnania, wojen i kryzysów także klimatycznego. Mnie nasunęła się myśl od dawna we mnie obecna, że „wszyscy jesteśmy pielgrzymami i możemy być uchodźcami”. To jest tylko kwestia perspektywy.

    Polska Antygona nie sprzeciwiła się królowi. Polska Antygona sprzeciwiła się wszechogarniającej chciwości, ale także po to, żeby podarować światu swoją energię, swoje pieniądze, swój czas i swoje umiejętności (jest księgową). Polska Antygona nie grzebała umarłych, ona o tych umarłych zadbała, dbając o miejsce pamięci. Tylko w ten sposób, oddolny i lokalny, buduje się społeczeństwo obywatelskie. Polska Antygona nie krzyczała: „powinno się zadbać o tych umarłych”, ona wzięła i zadbała.  

    Ale takich polskich Antygon jest więcej, jak o tym świadczy dyskusja panelowa na uroczystości moderowana przez dra hab. prof. ChAT Tadeusza Zielińskiego. Panelistami byli:

    – Angelika Babula, Fundacja Anna w Gostkowie

    – dr Olga Kich-Masłej, Katedra Ukrainoznawstwa Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ

    – Maciej Lipiński, Fundacja Kamienie Niepamięci

    –  Agnieszka Nieradko, Komisja Rabiniczna ds. Cmentarzy

    W trakcie dyskusji głos zabierali m.in. Grażyna Staniszewska, była europosłanka, ale także działaczka opozycji solidarnościowej. 

    Spotkanie zatem było hołdem dla wszystkich, którzy dbają o to, co czasami niewidoczne dla oka, a co ma olbrzymi wpływ na kulturę. Polskie Antygony mówią nie, ale potrafią także tworzyć piękno: wystarczy odwiedzić Gostków (pow. wałbrzyski) i zobaczyć ich dzieło.

    W Łodzi mamy Stary Cmentarz i restaurowaną wiele lat Kaplicę Scheiblera, jak i wiele innych pomników przeszłości, nekropolia żydowska jest bodaj największa w Europie. W Łodzi także dbamy o przeszłych budowniczych tego miasta. Poznając cmentarze może poznawać naród nie tylko ten ginący w wojnach, ale także ten żyjący i umierający na co dzień.

    Dlatego wielki sprzeciw moralny czeka tych, którzy np. wbrew woli rodziny dokonują z powodów gry politycznej ekshumacji ofiary katastrofy lotniczej, jak miało to miejsce na Starym Cmentarzu w Łodzi 24 kwietnia 2018.

    Wiwat polskie Antygony!

    Pireaus, Greece, ANTIGONE municipal theater of Piraeus presented at the museum (fot. lic. Depositphotos)

    PS. Wpis zmieniony ukazał się jako artykuł w Gazecie Wyborczej 12.09.21 pt. Wiwat, polskie Antygony. Trzeba dbać o pamięć o dawnych mieszkańcach.

  • Prywatyzacja, sekciarstwo, partyjniactwo

    Prywatyzacja, sekciarstwo, partyjniactwo

    Gollum z Władcy pierścieni (fot. na lic. Depositphotos), swoisty symbol

    Opublikowano nowy sondaż Ibris na zlecenie Rzeczpospolitej. Na początku września (już po wybuchu sprawy uchodźców na granicy) IBRiS zapytał, jak Polacy oceniają działania premiera Morawieckiego oraz ministrów jego rządu.

    Tabela według badania Ibris z 1-2 września za dziennikiem „Rzeczpospolita” 7 września 2021 r.

    Przemysław Czarnek, Minister Edukacji i Nauki jest uważany za najgorszego członka tej ekipy obok takich person jak Jarosław Kaczyński, Zbigniew Ziobro i Jacek Sasin. Jednak źródła w Rzeczpospolitej, z której te badania Ibris pochodzi podają, że na odwołanie tych person nie ma żadnych szans. Raczej odejdą mało rozpoznawalni członkowie tego rządu.

    Może czas już zacząć walić w bębny głośniej? Czarnek jest czystym wcielonym złem jako minister edukacji, tak samo jak Ziobro czystym wcielonym złem jako Minister Sprawiedliwości. Obie te persony niszczą przestrzeń publiczną w Polsce. Czy Polacy pragną sprywatyzowanego, partyjnego sądu? Czy Polacy pragną sprywatyzowanej, partyjnej albo kościelnej edukacji w Polsce?

    Kilka lat temu, jakoś chyba około 2010 roku, miałem przedziwną dyskusję z bardzo młodym synem znajomych, wykształconym i inteligentnym nastolatkiem, który starał się prezentować skrajnie libertariańskie poglądy: wolność radykalna to np. także likwidacja wymiaru sprawiedliwości, państwo jest kompletnie niepotrzebnym balastem. Na moje pytanie, czy chciałby mieć prywatnym sędziów, odpowiedział: a dlaczego nie?

    Otóż „prywatni sędziowie” to jest przeciwieństwo idei sprawiedliwości rozumianej jako dążenie do bezstronnego badania rzeczywistości.

    Ta sama idea bezstronności przyświeca także badaniom naukowym i dociekaniom dziennikarskim. Ta idea jest także wiązana z trójpodziałem władz i tzw. systemem wzajemnej kontroli i równoważenia władz. Ta idea bezstronności (która w 100% zapewne jest nierealizowana) jest ideą regulatywną, która sprawiła, że narodziła się przestrzeń publiczna w postaci powszechnej edukacji, powszechnego systemu ochrony zdrowia, czy otwartych publicznych bibliotek i muzeów.

    Można krytykować Oświecenie za rozpędzone, węglem i ropą (paliwami kopalnymi) napędzane maszyny i fabryki niszczące środowisko nie tylko naturalne, ale akurat idea przestrzeni publicznej i związane z nią humanizm i humanitaryzm, tudzież tolerancja dla różnorodności to są sprawy niezwykle ważne nawet w dobie post-antropocenu, któremu humanizm daje podstawy. Humanizm mający także podstawy w wartościach ewangelicznych.

    Sprywatyzowanie wszystkiego, czy to w postaci libertariańskiej, czy sekciarskiej (partia albo Kościół) jest procesem szkodliwym. Jeśli wielu socjologów podkreśla, że w Polsce bardzo trudno zbudować społeczeństwo, bo brak jest zaufania społecznego, to takie „upartyjnianie” — likwidowanie bezstronności — jest tym bardziej szkodliwe w Polsce.

    Jeśli minister Czarnek chce prywatyzować (sekciarzyć) szkolnictwo publiczne w Polsce to jest szkodnikiem takim samym jak minister Ziobro, który upartyjnia prawo w Polsce i niszczy konsens konstytucyjny.

    Prywatyzacja przestrzeni publicznej, sekciarstwo i partyjnictwo mają podobne skutki: likwiduje się przestrzeń równości obywateli.

    Dlatego Polacy jednoznacznie wskazują: takich szkodników nie chcemy… #czarnekout

    PS. Żeby była jasność: nie jestem przeciwnikiem własności prywatnej ani Kościołów. Jedynie gorącym orędownikiem równości obywateli, powszechnej dostępności edukacji i opieki medycznej, Konstytucji RP. Państwo i jego przestrzenie powinny równo traktować wszystkich obywateli.

    PS2. Artykuł zmieniony ukazał się 7 września 2021 w Gazecie Wyborczej

  • Bezprecedensowe zjednoczenie w obliczu katastrofy

    Bezprecedensowe zjednoczenie w obliczu katastrofy

    Jak donosi dzisiaj The Guardian:

    Zniszczenie pożarami (fot. Depositphotos)

    Ponad 200 czasopism traktujących o zdrowiu wzywa do podjęcia pilnych działań w związku z kryzysem klimatycznym

    Artykuł redakcyjny w publikacjach na całym świecie ma wzywać przywódców do podjęcia działań w celu powstrzymania „największego zagrożenia dla zdrowia publicznego”.

    Zjednoczenie takie tak wielu czasopism jest bez precedensu! Oczywiście ma związek z COP-26 w Glasgow w listopadzie br.

    Przeczytać można:

    „Przed tymi kluczowymi spotkaniami my – redaktorzy czasopism poświęconych zdrowiu na całym świecie – wzywamy do podjęcia pilnych działań w celu utrzymania średniego wzrostu temperatury na świecie poniżej 1,5°C, powstrzymania niszczenia przyrody i ochrony zdrowia.”

    „Nauka jest jednoznaczna; globalny wzrost o 1,5 °C powyżej średniej sprzed epoki przemysłowej oraz ciągła utrata różnorodności biologicznej stwarzają zagrożenie dla zdrowia i katastrofalne szkody, których nie będzie można odwrócić.”

    Źródło Guardian

    Początek artykułu w Guardianie (fot. JP)

    Greta Thunberg wyraźnie zadowolona z tego zjednoczenia sił. Dzieli się wieściami na portalach społecznościowych . Nie dziwota. Też się dzielę…

    Zrzut z Twittera Grety Thunberg (fot. JP)

  • Jedno podłoże gnilne

    Jedno podłoże gnilne

    Czy naprawdę reformy Gowina są lepsze od reform Czarnka?
    Symboliczny obraz pleśni (fot. Depositphotos)

    Przeczytałem ostatnio wywiad z ministrem Gowinem, byłym wicepremierem rządów PiS. Nie będę komentował, jak wielu moich znajomych w różnych miejscach zagadnień psychologicznych osobowości, czy też jej braku — człowieka Jarosława Gowina. Nie chcę także teraz odnosić się do znaczenia politycznego jego „zerwania” z tzw. Zjednoczoną Prawicą.

    Uderza mnie, że przy okazji tych wszystkich spraw — pokazywania się jako niezłomny rycerz słusznych spraw takich jak wolność gospodarki — przemyca się w mediach twierdzenie z gruntu fałszywe dotyczące szkolnictwa i nauki: że Czarnek to jest straszna sprawa, natomiast Gowin to była kultura.

    W wywiadzie w GW pada takie sformułowanie:

    „Za wymiar sprawiedliwości odpowiadała Solidarna Polska. W tych obszarach, za które odpowiadało Porozumienie, czyli nauka albo gospodarka, dialog z odpowiednimi grupami społecznymi i zawodowymi był wręcz wzorcowy. Moja reforma systemu szkolnictwa wyższego i nauki poprzedzona była bezprecedensowo szerokimi po 1989 r. konsultacjami społecznymi.”

    (Jarosław Gowin: Kaczyński postrzega współczesny świat jako źródło zagrożeń dla Polski
    Wywiad Agata Kondzińska, Dominika Wielowieyska
    27 sierpnia 2021 https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,27499159,jaroslaw-gowin-kaczynski-postrzega-wspolczesny-swiat-jako.html#S.main_topic_2-K.C-B.1-L.2.duzy)

    Te „wzorowe konsultacje społeczne” z setkami poprawek w ostatnim momencie wrzucanych pod presją protestów akademickich ale także w ciszy wakacji to tak serio? Przecież to jest szczyt propagandy i zakłamania.

    Jeszcze brzmią mi protesty pod oknami podczas posiedzenia Senatu UŁ, kiedy przyjechał minister Gowin na te „konsultacje”. Po przemowie musiał salę Senatu opuścić, bo śpieszył się, żeby odebrać wnuka z przedszkola… Konsultacje w wielu miejscach to było publiczne manifestowanie przekupywania rektorów: minister uwielbiał sceny wręczania wielkich na pół człowieka makiet czeków na miliony, które jakoby rząd — minister — rozdają… dobrzy panowie…

    A ta słynna reforma to nic innego tylko sposób na obsadzenie uczelni swoimi ludźmi i pozbawienie profesorów wpływu na kariery, ubezwłasnowolnienie wszystkich ciał kolegialnych i jedynowładztwo rektora. Minister Czarnek spija z tego piankę na razie w Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie i w kilku mniej spektakularnych miejscach w Polsce.

    Aby wyeliminować akademicką opozycję przepchnięto wiek emerytalny 67 lat. No i mnóstwo przepisów przenoszących materię ustawową do rozporządzeń. Stąd Czarnek teraz może po uważaniu dawać kategorie. A wcześniej awansować „swoje” czasopisma.

    Teraz niektórzy wychwalają, że Gowin niby lepszy od Czarnka o niebo. Ale on Czarnka umożliwił i — że się tak wyrażę — metafizycznie też umożliwia także jego rozkwit. Uwiąd Gowina, rozkwit Czarnka na jednym możliwe są, pardon me tę metaforę, podłożu gnilnym…

    Ps. 30.08.2021 Opinia ukazała się w Gazeta Wyborcza. Uwiąd Gowina i rozkwit Czarnka mają jedno wspólne podłoże: gnilne

  • Dyktatura ciemniaków

    Dyktatura ciemniaków

    Dowiedziałem się właśnie, że podręcznikami w Ministerstwie Edukacji i Nauki — podręcznikami także dla moich synów w wieku 11 i 17 lat — będzie zarządzał niejaki dr Artur Górecki. Nie wiem, gdzie i kiedy zrobił doktorat, bo jego dane są chyba tajne. Podobnie jak jego domyślne związki z Ordo Iuris. Nie znalazłem publicznego Curriculum Vitae. Zatem przyznaję się, nie wiem, kiedy i kto, w jakiej dyscyplinie, dał temu panu doktorat (może z historii na UW?). Znalazłem natomiast na Academia.com „aż” trzy teksty, wśród których moją uwagę przykuło coś, co tekstem naukowym nie jest, ale zostało z dumą umieszczone właśnie na tym akademickim z natury portalu.

    dr Artur Górecki, „Edukacja klasyczna – poszukiwanie przerwanego szlaku”,

    Jest to felieton opublikowany w periodyku:
    Sed Contra. Periodyk Gimnazjum i Liceum im. Świętego Tomasza z Akwinu, nr 6 (IX-XI 2017)

    Krytyka Oświecenia jest w tym pisemku jawna i bezpardonowa:
    „Oświecenie (przynajmniej kontynentalne) przyniosło ideał oświaty jednolitej, państwowej, powszechnej, a także wychowania obywatelskiego, wykształcenia realnego i działalności na rzecz oświecania dorosłych. Etatystyczne państwo „rodzi” etatystyczny model edukacji.”

    Powszechna edukacja jest wyraźnie wedle Góreckiegi czymś, co uwiera autora, nie daje mu spokoju, jest oczywistym złem. Co więcej, jak można wyczytać także z innych fragmentów, edukacja państwowa jest także oczywistym złem, jedynie edukacja kościelna Kościoła Rzymsko-Katolickiego jest dobra (nie jest powiedziane wprost, że chodzi chyba o ten Kościół nie tylko z czasów przedsoborowych, ale chyba ten średniowieczny…).

    Ale gdyby tego wszystkiego nie było dość, autor na wstępie już neguje wykształcenie oparte na humanizmie.

    „Momentem, w którym rozpoczyna się proces stopniowego odchodzenia od założeń edukacji klasycznej jest początek nowożytności, kiedy to następuje oddzielenie teologii od poznania naturalnego i poznania świata (np. wtedy nawet w szkołach jezuickich zrezygnowano z wykładu kosmologii) oraz dokonuje się zawężenie rozumienia klasycznego wychowania do wymiaru bliższego temu, co dzisiaj rozumie się pod pojęciem humanistyki. Dokonuje się pękniecie w harmonii wiary i rozumu. Na skutek przecenienia roli wewnętrznego doświadczenia człowieka w odkrywaniu prawd nadprzyrodzonych następuje podważenie roli rozumu. W konsekwencji, choć dużo później, doprowadzi to do fideizmu i naturalizmu.”

    Mnich w kościele (fot. lic. Depositphotos)

    Zatem w tych kilku fragmentach widać nastawienie przeciwne nie tylko Oświeceniu, powszechnej edukacji, ale także przeciwne humanizmowi i humanistyce innej niże teologicznie zabarwionej edukacji średniowiecznych tzw. sztuk wyzwolonych, czyli trivium i quadrivium.

    Jako rodzic mam spokojnie czekać, aż Artur Górecki, taki paradygmatyczny wstecznik, zabierze się za edukację podręcznikową moich synów w państwowej szkole, której rację bytu otwarcie podważa?

    Za tzw. niegdyś oświecenie publiczne wzięli się panowie od negacji oświecenia? Nawet Komisja Edukacji Narodowej jest wrogiem pana dra Góreckiego!!! Nie wspominam o chrześcijaństwie z litości…

    Niegdyś o rządach komunistów za PRL mówiło się „dyktatura ciemniaków”. Tym razem jednak za rządów PiS i ministra Czarnka mało tak powiedzieć… Brak słów… Groza…

    Czarnek na stanowisku Ministra Edukacji i Nauki był już szczytem bezczelnej buty tej władzy. Jednak w osobie Artura Góreckiego kolejna granica została przekroczona. Jeśli teraz nikt nie zaprotestuje, to… witaj średniowiecze… jutrzenko swobody…

    PS. Na marginesie zaproponuję Ministrowi Czarnkowi, żeby umieścił cytowany przeze mnie szlachetny periodyk, w którym publikował Artur Górecki (dumnie!) na liście czasopism punktowanych Ministerstwa. Przecież to jest tylko trochę gorsze czasopismo od tego biuletynu prawniczego z KUL, który został awansowany przez ministra Czarnka Rozporządzeniem, bo on sam — minister we własnej osobie — w nim publikował… przecież jeśli powiedziało się raz A, to trzeba powiedzieć B… śmiało…

    PS.2 Trochę inna wersja tego wpisu ukazała się 26 sierpnia 2021 r. w Gazecie Wyborczej.

  • Superman i nauki humanistyczne

    Superman i nauki humanistyczne

    Czy humanistyka jest nadzieją ludzkości? Czy STEM? A może AS (atention studies) okaże się superbohaterem walczącym z przesądami w świecie akademickim?

    AS mogą stać się superbohaterem? (fot. lic. Depositphotos)

    „Moim doświadczeniem staje się to, czemu zgadzam się przydzielić swoją uwagę”… powiedział na początku XX wieku William James. (‚My experience is what I agree to attend to’, tłum. moje JP, Zasady psychologii 1890, t. 1)

    Badania nad Uwagą (Attention Studies, czyli w skrócie AS) to nazwa, którą nadaje się nowemu obszarowi badań, łączącemu naukowców z całego spektrum praktyk naukowych: ze sztuk i nauk humanistycznych, psychologii i psychiatrii, pielęgniarstwa, nauk społecznych, studiów nad biznesem i nauk politycznych. Według agendy specjalnego Centrum AS przy King’s College w Londynie, AS ma na celu nie tylko ustanowienie nowej dziedziny, ale także znalezienie nowych sposobów działania i nowych interdyscyplinarnych infrastruktur. Wszystko po to, żeby odpowiadać na fundamentalne wyzwania współczesnego świata.

    Wydaje mi się, że AS jest świetnym przykładem ewolucji współpracy nauki i biznesu. Współcześnie w dobie kultury cyfrowej platformy cyfrowe walczą właśnie o naszą uwagę. Powszechnie pisze się o naszych czasach jako o „erze kapitalizowania uwagi”.

    Kryzys pandemiczny spowodował nie tylko przyśpieszenie cyfryzacji (konieczność przy zamknięciu rzeczywistości analogowej), ale także powstanie refleksji, że potrzebna jest ludzkości radykalna interdyscyplinarność.

    Marion Thain, profesorka literatury i kultury oraz dziekanka Wydziału Sztuk i Humanistyki w King’s College w Londynie prezentuje nowy obszar badań jako odpowiedź wydziału na potrzeby współczesności (https://www.timeshighereducation.com/blog/post-pandemic-recovery-requires-radical-interdisciplinarity). Śmiem twierdzić, że AS (Attention Studies) jest podobną do kognitywistyki postmodernistyczną, inter- i multi-dyscyplinarną dziedziną badań, która ewidentnie wynika z nieadekwatności tradycyjnych, nawet nowoczesnych podziałów dyscyplinarnych w świecie akademii. Pandemia jako obszar badań dla dyscypliny epidemiologii dostarcza dobrych przykładów dla wyłonienia się modeli współpracy wielu różnych nauk. Można powiedzieć, że nieszczęście pandemii wywołało pewne przełomowe zjawiska.

    Z kolei redaktor zajmujący się danymi w Times Higher Education, Simon Baker 19 sierpnia 2021 zastanawia się także nad interdyscyplinarnością, pytając, czy rozwój STEM (Science, Technology, Engineering, Mathematics) rzeczywiście hamuje nauki humanistyczne? Jest to powszechna narracja, że nauki humanistyczne uwierają studentów, finansowanie publiczne i polityków. Simon Baker, stwierdza, że dowody na zanik tej dziedziny są znacznie bardziej zniuansowane.

    W okresie pandemii powszechne stała się refleksja, że nauki przyrodnicze może są świetne, jeśli idzie o doprowadzenie do produkcji szczepionek, jednak aby cała operacja szczepienia społeczeństw się powiodła potrzebne są badania nad „fake newsami”, teoriami spiskowymi, czy przekonywaniem ludzi (w Polsce jest to szczególnie widoczne). Nie tylko badania społeczne i psychologia mogą tutaj być przydatne.

    Można zauważyć, że świetnym przykładem humanisty badającym od dawna „teorie spiskowe” zarówno teoretycznie jak i praktycznie (pisząc literaturę) jest np. Umberto Eco.

    Dane zaprezentowane w artykule przez Simona Bakera czerpane z raportów m.in. Unesco wskazują raczej na fluktuację zainteresowania studiowania STEM w społeczeństwach rozwiniętych.

    Zauważalna jest także tendencja rosnącej popularności studiów humanistycznych w niektórych społeczeństwach.

    Na tym tle widać także wyraźnie, że odpływ następuje od kierunków wymagających długich, ekstensywnych lektur w językach narodowych. Ta tendencja wzmacniana jest także parametryczną oceną działalności naukowej: dyscypliny, w których dominuje jeden język narodowy, z konieczności mają mniej cytowań i mniejszy zasięg wpływu społecznego. Co nie znaczy, że ich znaczenie ogólne dla kultury i społeczeństwa jest mniejsze od klasycznych STEM, czy nauk biologicznych, które są w stanie wytworzyć we współpracy z biznesem szczepionki przeciwko wirusom.

    Nadzieją główną dla humanistyki jest nie tylko interdyscyplinarność badań widoczna tak dobrze w superbohaterze Attention Studies, ale także coraz większa popularność idei studiowania przez całe życie i zbierania mikrokompetencji. Jeśli wszyscy będą układać swoje wykształcenie niekoniecznie podporządkowując się skostniałej strukturze kształcenia uniwersyteckiego, to powstawać będą nowe mikrostudia, które lepiej wpasują się w potrzeby edukacyjne poszczególnych ludzi, jak i społeczeństw. Innymi słowy: model, w którym młody człowiek specjalizuje się w matematyce od dzieciństwa i na niej kończy życie musi być zastąpiony modelem, w którym modelom matematycznym dokładane będą także inne modele z innych dyscyplin także humanistycznych. Kompetencje mogą się rozwijać także w inne strony. Sednem jest rozwój świata akademickiego, w którym nie będzie przesądów dotyczących zasadniczej lepszości bądź zła jakichś obszarów refleksji ludzkiej.

  • Uczelnia za głosy Kukiz15?

    Uczelnia za głosy Kukiz15?

    Ilustracja korupcji (lic. Depositphotos)

    Ustawa siłowo uchwalona w polskim Sejmie 11 sierpnia 2021 z pogwałceniem reguł praworządności jest ciosem w demokrację i wolne media. Nie ma co do tego wątpliwości. Partia Jarosława Kaczyńskiego niszczy stację telewizyjną będącą w pewnym sensie współczesnym „Głosem Ameryki” w Polsce (starsi pamiętają jeszcze „Radio Wolną Europę”), ale głosem na wskroś polskim i dla wielkiej grupy Polaków. Dlatego protestowałem, protestuję i będę protestował przeciwko manipulacji i bezprawiu, które dokonały się wczoraj w polskim parlamencie.

    Jednak w cieniu tych ważkich wydarzeń (finalizowany pełzający zamach stanu pod władzą Kaczyńskiego i oddanemu mu PiS) dzieje się też sporo w obszarze szkolnictwa wyższego.

    Jak donosi Gazeta Wyborcza, ustawa przekształcająca Uczelnię Państwową im. Szymona Szymonowica w Akademię Zamojską w ubiegłym tygodniu została odrzucona przez Senat. W środę 11 sierpnia 2021 podczas oburzających głosowań w Sejmie, posłowie odrzucili uchwałę Senatu. Teraz ustawa trafi do podpisu prezydenta.

    Uczelnia, o którą idzie, powstała w Zamościu w 2005 roku jako zwykły PWSZ. Od 1 września 2019 roku PWSZ w Zamościu zmieniła nazwę na: Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu. Na mocy rozporządzenia ministra. Szymon Szymonowic to jest wielki patron z renesansowego Zamościa, świetnie pasują te tradycje do świata akademii.

    Ta szkoła wyższa — prowadząca przede wszystkim kilka studiów licencjackich i pielęgniarstwo magisterskie — nie podaje na swojej stronie żadnych informacji na temat liczby studentów i pracowników. Jest sporo promowania studiów podyplomowych. Domyślam się, że studentów i pracowników jest tam niewiele.

    Zmiana na Akademię jest dokonana z pogwałceniem obowiązującego — niedobrego co prawda, ale jednak — polskiego prawa, które umożliwia korzystanie z zaszczytnego miana Akademii (słowo z języka greckiego odnoszone czasami do całości świata uniwersytetów) tylko uczelniom mogącym doktoryzować w co najmniej dwóch dyscyplinach naukowych.

    Problem tylko pozornie nie ma związku z uchwaleniem LexTVN. Śmiem twierdzić, że ta sprawa mogła być jedną z kart przetargowych, aby korumpować politycznie reprezentantów KUKIZ’15.

    Co ciekawe, jak można poczytać w Gazecie Wyborczej, ustawę tworzącą nową uczelnię forsował zamojski poseł Kukiz’15 Jarosław Sachajko – ten sam, który w środę przyczynił się do reasumpcji głosowania, ten sam, który tłumaczył jeszcze przed kamerami, że przecież „nikt nie umarł”. A potem zagłosował za anty-TVN-owską ustawą.

    Dzieje się to w sytuacji fatalnego położenia finansowego wielu już istniejących akademii i uniwersytetów. Ale autorzy tłumaczą, że akademię trzeba stworzyć, bo mamy Ojczyznę w niebezpieczeństwie. Larum grają! Trzeba wzmocnić Naród i Państwo. Grozi im „bardzo mocny atak na tożsamość kulturową i cywilizacyjną Polek i Polaków”. Misja nowej Akademii ma być wyrażona w dewizie: „Bóg, Honor i Ojczyzna”.

    Jednym słowem: powstanie akademia od akademii patriotycznych i kolejna szkoła wyższa podporządkowana jednej instytucji religijnej. Państwowa akademia, której rektorem ma ponoć zostać słynny pan Skrzydlewski, doradca ministra Czarnka, ten, który zasłynął powiedzeniem o umacnianiu „cnót niewieścich” u współczesnych „dziewcząt i kobiet”.

    Nie potrafię ukrywać swojego oburzenia: finanse publiczne służą korupcji politycznej i niszczeniu kultury uniwersyteckiej. Najpierw cios zadała ustawa Gowina, teraz kończy dzieło przywódca talibów w PiS — minister Czarnek.

    Kukiz15 został obdarowany za pośrednictwem Jarosława Sachajki? Czy to jest korupcja polityczna kosztem świata akademickiego?

    W cieniu zamachu stanu, przestępstwa urzędniczego marszałek Witek, podeptania parlamentaryzmu dokonało się prawdopodobnie także podeptanie prawa o szkolnictwie wyższym, ale nade wszystko kolejne upodlenie świata akademickiego. Trudno jest w takiej sytuacji mówić i pisać, jak robił to we Lwowie przed II wojną światową w 1932 roku profesor Kazimierz Twardowski — o dostojeństwie uniwersytetu.

    Człowiek korumpowany (lic. Depositphotos)

    PS. 13 sierpnia 2021 tekst ukazał się w Gazecie Wyborczej pt.

    Prof. Jarosław Płuciennik: W cieniu „lex TVN” powstaje akademia od akademii patriotycznych

  • Wzniosłość i katastrofa klimatyczna

    Wzniosłość i katastrofa klimatyczna

    Wzniosłość i katastrofa klimatyczna

    Oglądanie katastrofy (fot. lic. Depositphotos)

    „Jaka piękna katastrofa!” To może być okrzyk prawdziwego zachwytu nad wspaniałą konstrukcją dramaturgiczną w teatrze podczas spektaklu, powiedzmy, oglądając „Hamleta” Szekspira. Wydaje się, że katastrofa, jako zwrot akcji, jest estetycznie interesująca, ciekawa i zajmująca. Ale katastrofa jako zniszczenie, kompletny upadek, potocznie rozumiana „apokalipsa” powinna przecież być postrzegana w kategoriach raczej przerażenia, trwogi. No i może przez część ludzkości jest tak postrzegana. Jednak inna część przygląda się spektaklowi, bo to co się dzieje na scenie, „ich nie dotyczy”.

    Kategoria piękna już w XVIII wieku, kiedy rodziła się „estetyka” jako dyscyplina wiedzy, często zastępowana była starożytną kategorią wzniosłości. Ta kategoria jest obecna w retoryce od antyku, jest prawie tak stara jak nasza era, ale dopiero XVIII wiek uczynił z niej modne słowo, zwłaszcza w Europie Zachodniej, a jeszcze bardziej na Wyspach Brytyjskich. Tam właśnie żył i pisał Edmund Burke, który przeszedł do historii nie jako teoretyk estetyki wzniosłości, ale jako praktyk i teoretyk konserwatyzmu politycznego, był także aktywnym konserwatywnym politykiem i jego refleksje na temat rewolucji francuskiej stały się klasyką analiz konserwatywnych.

    Jego właśnie przypomina w tym tygodniu The Economist w odredakcyjnym wstępniaku poświęconym katastrofie klimatycznej. „A 3°C world has no safe place”. The Economist, 24 lipiec 2021. (link tutaj) Burke opublikował „A Philosophical Enquiry Into The Origin Of Our Ideas Of The Sublime And The Beautiful” w 1757. The Economist zwraca uwagę na wcześniejsze doświadczenie autora tej fundamentalnej rozprawy w 1745 r., kiedy dane mu było w Dublinie obserwować rzekę Liffey wylewającą z brzegów i podmywającą fundamenty domu, w którym siedział. Wtedy miał doznać młody Edmund Burke niejednoznacznego, tajemniczego doświadczenia dreszczu. „Człowiek, który miał później założyć nowoczesny konserwatyzm, czerpał inspirację z tego doświadczenia w późniejszym eseju na temat wzniosłości, pisząc o niezrównanej radości, jaką może wywołać straszliwe zniszczenie — pod warunkiem, że ogląda się je z pewnej odległości.”

    Sporo o tym już pisałem, nie chcę się powtarzać, ale katastrofa obserwowana z bezpiecznego miejsca jest niezwykle ekscytująca. Przypomnijcie sobie państwo te długie godziny przed telewizorem w obserwacji walących się wież World Trąd Center w 2001 r. „Jaka piękna katastrofa…”

    Autorzy wstępniaka w The Economist przypominają rzeczne doświadczenie Burke’a z powodzią z powodu — oczywiście — ubiegłotygodniowych powodzi i burz w Europie Zachodniej oraz pożarów w Ameryce. Negacjoniści klimatyczni mogą oczywiście wskazywać, że w wielu krajach tegoroczne lato jest wyjątkowo zimne, argumentując: „jakie globalne ocieplenie?!”. Jednak fakty są przerażające zwłaszcza w miejscach dotychczas wyjątkowo zimnych (Arktyka, Antarktyka, Skandynawia Północna, Syberia), albo nadzwyczajnie ciepłych. To co się szykuje (globalne ocieplenie zbliżające się do 3 stopni C, choć na razie 1 stopień C więcej niż za czasów powodzi Burke’a) sprawi, że nie będzie miejsc bezpiecznych, nie będzie gdzie umościć się jako widz spektaklu o nazwie: „jaka piękna katastrofa”.

    O wzniosłości napisałem kilka książek, zwłaszcza „Infinity in Language”, „Retoryka wzniosłości w dziele literackim” oraz „Figury niewyobrażalnego”, zajmuję się nią od strony literackiej i kulturowej od prawie ćwierćwiecza. Nie sądziłem, że wróci do mnie w takim kontekście.

    Antropologia Burke’a nie była optymistyczna, widział on w człowieku wielkość, ale i zło. Podobnie jak polski, litewski, białoruski, żydowski, wielokulturowy Adam Mickiewicz:

    Człowieku! gdybyś wiedział, jaka twoja władza!
    Kiedy myśl w twojej głowie, jako iskra w chmurze,
    Zabłyśnie niewidzialna, obłoki zgromadza,
    I tworzy deszcz rodzajny lub gromy i burze;
    Gdybyś wiedział, że ledwie jednę myśl rozniecisz,
    Już czekają w milczeniu, jak gromu żywioły,
    Tak czekają twej myśli – szatan i anioły;
    Czy ty w piekło uderzysz, czy w niebo zaświecisz;
    A ty jak obłok górny, ale błędny, pałasz
    I sam nie wiesz, gdzie lecisz, sam nie wiesz, co zdziałasz. (Duch w Prologu Dziadów III)

    Człowiek to wielka możliwość kreacji, ale też fatalność zniszczenia. Jeszcze nie jest za późno, tylko musimy zrozumieć, że niedługo nie będzie już widowni, wszystko zamieni się w scenę wielkiej katastrofy.

    zrzut ekranu ze wstępniaka The Economist (fot. JP)
  • Letnie gadanie — Indoktrynacja a nauka

    Letnie gadanie — Indoktrynacja a nauka

    Autor w stylu „Letnie gadanie” (to jest cykl wypowiedzi w programie PR 1 Sveriges Radio)

    „Lewacka indoktrynacja” a nauka

    „Chcemy nauki bez lewackiej indoktrynacji” powiedział pewien polityk. Co to jest lewacka indoktrynacja? Czy to jest termin naukowy? Jako o słowie wytrychu leksykonu „dobrej zmiany” pisali już autorzy Katarzyna Kłosińska i Michał Rusinek w haśle „Lewak” („Dobra zmiana, czyli jak się rządzi światem za pomocą słów”, 2019, s. 110-114), nie chciałbym  powtarzać, że jeszcze niedawno najbardziej typowe użycia słowa lewak i pochodnych to były wypowiedzi, w których znaleźć można wyrażenia takie jak: „lewacy wywołali zadymę”, „anarchizujący lewak”, lewacki terroryzm”, czy „lewacka bojówka”. 

    Okładka książki „Głupota. Nieoficjalna biografia” 2019 (fot. JP)

    Szczególnie uderzające jest jednak właśnie „lewactwo”, utworzone na wzór leksemów „prostactwa”, „robactwa”, „buractwa”. 

    Czy jest możliwa nauka bez indoktrynacji? 

    Nie jest możliwa nauka bez indoktrynacji, bo nauka posiada metodologiczne doktryny, wzorce, paradygmaty. Nauka, instruowanie, wiedza, to inaczej po łac. doctrina, to teoria (z greckiego słowa oznaczającego ogląd, tego samego słowa, które mamy w „teatrze”, w którym ogląda się widowiska), teoria może mieć różne wersje. Słowo „doctrina” pochodzi od doctor, nauczyciel, uczony, mistrz. 

    A może indoktrynacja w tej inkryminowanej wypowiedzi to „świadomy i systematyczny proces, którego celem jest wpojenie człowiekowi określonych ideologii i doktryn, zwłaszcza politycznych lub społecznych, korzystający z propagandy”? (popularna definicja)

    No więc mam wrażenie, że to co proponują politycy, to właśnie indoktrynowanie nauki. Bo nauka jest oparta na badaniach, a nie na mniemanologii stosowanej, jak chciałby minister Czarnek, kiedy przygotowuje zmiany w prawie gwarantujące „wolność głoszenia światopoglądów na uczelniach”. 

    Tak, rządzący dzisiaj politycy w Polsce są antynaukowi, anty oświeceniowi, są przeciwnikami wiedzy jako takiej. Przypomnę, że na świecie także się tacy zdarzają, „Scientific American” rok temu poparł Joe Bidena, gdyż Donald Trump był otwarcie antynaukowy i wspiera do dzisiaj różne spiskowe teorie. (pisałem o tym na tym blogu tutaj) Trump był antyoświeceniowy w wielu tego słowa sensach. Oczywiście istnieje w refleksji nad kulturą nowoczesności olbrzymi obszar krytyki spuścizny oświecenia, jednak ta krytyka ma także swoje naukowe rygory, warunki, argumenty i nie może negować naukowości i jej procedur. 

    Wedle  słynnej, a cytowanej na całym świecie w charakterze kuriozum antydemokratycznego, wypowiedzi ministra Waszczykowskiego: 

    „Poprzedni rząd realizował tam [w mediach] określony lewicowy program. Tak jakby świat według marksistowskiego wzorca musiał automatycznie rozwijać się tylko w jednym kierunku – nowej mieszaniny kultur i ras, świata złożonego z rowerzystów i wegetarian, którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii i walczą ze wszelkimi przejawami religii. To ma niewiele wspólnego z tradycyjnymi polskimi wartościami – wyjaśnił szef naszej dyplomacji.”

    Taka wypowiedź miała miejsce w niemieckim „Bild” w 2016 r. I odbiła się szerokim echem, jest już cytowana w książkach (ostatnio spotkałem ją w książce o zagrożeniu demokracji Martina Gelina i Erika Asarda „Hotet mot Demokratin” 2019). 

    Kiedy Greta Thunberg woła: „ja chcę, żebyście tylko słuchali nauki i robili, tak jak ona wskazuje”, domaga się oparcia działania na wiedzy. Wiedzy, która nie tylko wyklucza płaskoziemców, antyszczepionkowców, homeopatów i różdżkarzy ze świata akademii, ale która każe także nazywać głupotą to, co się wiedzy sprzeciwia (zob. Lamża, Światy równoległe, 2020 i „Głupota. Nieoficjalna biografia, pod red. J.F. Marmiona, 2019). To, o czym pisze Waszczykowski, „świat wielokulturowy”, w którym dba się o środowisko naturalne używając ekologicznych środków lokomocji i ograniczając nieekologiczne „produkcje”, jest światem stosującym nauki współczesne – fizykę, chemię, medycynę ale i kulturoznawstwo. W tym ostatnim całe tomy napisano o złożonej tożsamości kulturowej człowieka. 

    Jedynie w indoktrynacji politycznej znajdziemy świat jednowymiarowy i jednoznaczny, bardzo często jednopartyjny.

    PS. Zmieniona nieco wersja tego wpisu ukazała się 25 lipca 2021 w GW http://Rządzący Polską politycy PiS są antynaukowi i antyoświeceniowi. To przeciwnicy wiedzy https://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,27355895,rzadzacy-polska-politycy-pis-sa-antynaukowi-antyoswieceniowi.html

  • Perfekcyjna planeta. Aktualny komentarz na temat wypraw w kosmos

    Perfekcyjna planeta. Aktualny komentarz na temat wypraw w kosmos

    Polityczna satyra Dave Whamond 28/07/2017 licencja Jarosław Płuciennik

    Tymczasem na doskonałej planecie:

    Postać 1 (z lewej): ach tak? Zamierzam dać biednym bezpłatną służbę zdrowia.

    Postać 2 (w środku) tak? Ja zamierzam być w tym pierwszy i dać im jeszcze mieszkania.

    Postać 3 (z prawej) ok. Zamierzam nakarmić głodnych. I zrobić wszystko jako pierwszy. Acha, powinniśmy też zapłacić podatki, koledzy…

    Na tablic napis głosi: wyobraź sobie świat, w którym wszyscy mają równy dostęp do przestrzeni kosmicznej pożywienia, ubrań, schronienia, opieki zdrowotnej