
Kategoria: Społeczeństwo i polityka
-

Muminki — Łódź — Helsinki
Miałem ostatnio zaszczyt i przywilej przedstawienia swojej koncepcji twórczości Tove Jansson, fińsko-szwedzkiej pisarki, artystki i ilustratorki na konferencji w jej rodzimej Finlandii.

Zdjęcie autora podczas prezentacji w Salla, Laponia w Finlandii (zasoby własne) Wszyscy chyba w Polsce wiedzą, że stworzyła świat Doliny Muminków. Mało kto zdaje sobie w Polsce sprawę, że Łódź ma szczególny tytuł do twierdzenia, że Tove Jansson jest fragmentem jej dziedzictwa kulturalnego. Tak, Łódź-Helsinki to Muminki… Łódź-Helsinki wspólna sprawa. W 1978 roku Tove Jansson odwiedziła nasze miasto, by zaakceptować produkcję polsko-austriacką Muminków animowanych w słynnym studiu filmowym Se-Ma-For. Dzieci polskie podarowały jej Order Uśmiechu.

Portret Tove Jansson na ścianie Helsinki Art Museum (HAM) fot. JP Pytali mnie dlaczego zainteresowałem się twórczością Tove Jansson i Muminkami. Pytają mnie także w Polsce studenci.
A poza tymi łodzianami można wymienić bardzo dużo powodów zainteresowania nimi: Dolina Muminków przedstawia społeczność złożoną z rozmaitych osobowości, jednak Muminki akceptują wszystkich, nawet osoby teoretycznie straszne, jak Buka, Hatifnatowie, Paszczaki czy Czarnoksiężnik o czerwonych oczach i podróżujący na czarnej pumie… „w końcu ktoś kto jada naleśniki z dżemem nie może być taki zły…”
Świat Muminków nie tylko jest pełen magii, ale także swoistego humoru i autoironii. Jednocześnie świat ten nawiedzają katastrofy, takie jak powodzie czy komety… nie jest to świat sielanki… jesień Muminków niektórych przyprawia o autentyczny płacz…
A mimo to zło, to świat Muminków pełen jest dobra, miłości i nadziei. Niekoniecznie naiwnej.
Na konferencji w Finlandii o tym akurat nie mówiłem. Ale kiedy wróciłem z odległej Laponii, dowiedziałem się, że w Łodzi powstał projekt poszerzenia Szlaku Bajkowa Łódź (koty Filemon i Bonifacy, Reksio, Miś Uszatek itp.) o postać Muminka. Ma on stanąć przy Ogrodzie Botanicznym. Uważam, że jest to świetny pomysł!
Muminek jest łódzki, Muminek jest nasz… Tove Jansson będzie się uśmiechać ze swoim Orderem Uśmiechu od polskich dzieci! Zagłosujcie państwo na ten projekt! Wybierzcie tolerancyjny świat Muminków, niekoniecznie świat wojen kulturowych… Łódź—Helsinki to Muminki…

Ulotka z prośbą o zagłosowanie na projekt Dolina Muminków, projekt na podstawie materiałów własnych Muzeum Kinematografii w Łodzi PS. Tekst ukazał się 9.10.23 w Gazeta Wyborcza jako Muminek jest łódzki. Więc głosujcie na tolerancyjny świat Muminków
-

Requiem dla 30000 osób

Białowieska Puszcza (lic. Depositphotos) Zastanawiasz się, czy wybrać się do kina na najnowszy film Agnieszki Holland? Z powodu propagandy PiS sugerującej, czy mówiącej wprost, że „tylko świnie siedzą w kinie”? (O tym pisałem tutaj) Wczoraj byłem z żoną na seansie. Sala była wypełniona w trzech czwartych, a po zakończeniu filmu panowała niemal namacalna cisza, tak głęboka, że można ją było usłyszeć.
Jeśli więc zastanawiasz się nad „Zieloną granicą”, nie licz na lekką rozrywkę. Film nie jest oczywisty od A do Z, choć pewne sceny są jednoznaczne. Białoruscy pogranicznicy są przedstawieni w bardzo negatywnym świetle, ale pozostałe postacie, w tym także ta grana przez młodego Stuhra, są pełne głębi, trójwymiarowe i realistyczne. Ta jedna scena często pokazywana jest jako propagandowa, ale ona taka nie jest. Bo kontekst jest raczej satyryczny.
Nie oczekuj, że opuścisz salę kinową z lekkim sercem. Tak samo, jak po doskonałym wykonaniu Requiem Amadeusza Mozarta możesz czuć się niepocieszony. Możesz poczuć zadumę. Uważam, że porównanie tego filmu do Requiem dla 30 000 uchodźców jest trafione (tyle osób zginęło w ostatnich latach u granic Europy). Dzieło Holland jest jak msza, ale taka, w której zarówno ludzie, jak i bóstwa umierają nie tylko raz, ale setki razy. Jedna z finałowych scen ukazuje grupkę młodych z różnych kultur śpiewającą hip-hopowy utwór, nasycony przeszywającym przekazem.
Ten film jest jak rapowa msza, gdzie słowa stają się modlitwą i bólem jednocześnie. To rapowany dramat w czarno-białej tonacji, ale nie w czarno-białych ocenach ludzi, osób dramatu. Jest jak współczesne requiem dla tych, którzy przekraczali granice w poszukiwaniu lepszego życia. Jeśli pragniesz doświadczyć misterium w swoim życiu, idź na ten film. Oddziałuje on na ciebie fizycznie, wstrząsając każdą częścią twojego ciała. Niektórzy płaczą, ale to nie są łzy sentymentalności, to łzy prawdy.
To jest moja rekomendacja, nie recenzja. Na taką jeszcze mnie nie stać dzisiaj.
Ps. Tekst ukazał się pod zmienionym tytułem w Gazeta Wyborcza
-

Edukacja ma się dobrze… poza murami szkoły
Ukazał się nowy numer Kwartalnika Edukacyjnego „Refleksje” poświęcony tematowi Dydaktyka
przyszłości. Czytelnik znajdzie tam także poza innymi materiałami wywiad ze mną pt. Edukacja ma się dobrze poza murami szkoły. Dziękuję redaktorowi Redakcji za rozmowę!
Całość można pobrać TUTAJ.

-

Tylko świnie siedzą w kinie
Filologiczny Obserwator Wyborczy

Ilustracja dwóch miłych świnek w kinie (lic. Depositphotos) Artykuł o tytule „Tylko świnie siedzą w kinie” ukazał się 5 marca 1942 roku w „Biuletynie Informacyjnym” – konspiracyjnym piśmie będącym do stycznia 1945 roku centralnym organem prasowym Armii Krajowej. To powiedzenie oraz znak „Polski Walczącej” malowany na murach stały się częścią polskiej historii. Historii II wojny światowej na nieludzkiej ziemi.
Leksykon polskich powiedzeń historycznych, autorstwa Macieja Wilamowskiego, Konrada Wnęka i Lidii A. Zyblikiewicz (Wydawnictwo Znak, Kraków 1998), podaje, że autorem tego hasła prawdopodobnie był Aleksander Kamiński, redaktor naczelny „Biuletynu Informacyjnego”. Był on także twórcą koncepcji oraz założycielem i komendantem głównym Organizacji Małego Sabotażu „Wawer”.
Hasło to, podobnie jak inne działania Organizacji, nawoływało Polaków do aktów sabotażu, bądź przynajmniej bojkotu, w stosunku do osób, które uczęszczały do kina, oglądając propagandę nazistowskiej Trzeciej Rzeszy.
Posiadam dwa bilety na film Agnieszki Holland pt. „Zielona granica”. Jutro idę z żoną na premierę. Czy Prezydent chce przekazać mi jakieś przesłanie? A może dąży do zniechęcenia swoich zwolenników do kinowej kultury? Upadek kultury w państwie PiS jest zatrważający.
Słowa mają moc. Używanie słów powszechnie odbieranych jako obelżywe w stosunku do pewnych grup społecznych może prowadzić do tragedii. Tak samo jak określenie kogoś mianem „pytona” czy „ryżego”.
O demonizowaniu i odczłowieczaniu w retoryce wojennej wroga pisał filolog romański i badacz oświecenia, Viktor Klemperer, w dziele Lingua Tertii Imperii.
PiS, jak się dowiadujemy, planuje wykorzystać panujące zamieszanie, by wymusić emisję swojej 30-sekundowej agitki o „bezpiecznej Polsce” w kinach przed projekcjami filmu Holland, niezwiązanej z oficjalnym finansowaniem kampanii wyborczej.
Nie zamierzam oceniać filmu, którego nie widziałem. Zasady etyczne nakazują wstrzymanie się od komentowania spraw, które nie są mi dokładnie znane.
Wiadomo mi jednak, że naziści nazywali Polaków „polskimi świniami”. Echa tego było słychać wśród narodowców, gdy ukazał się komiks „Maus”, w którym Żydzi byli przedstawieni jako myszy, a Polacy jako świnie.
Panie Prezydencie, po raz kolejny, po kampanii prezydenckiej, sięgnął Pan po argumenty odwołujące się do najgorszych instynktów polskiego społeczeństwa. Wtedy było hasło „nie będą nam w obcych językach mówić, jak mamy żyć”. O tym pisałem tutaj. Dialog z dziełami sztuki może nas uwrażliwiać, otwierać na innych i uczynić bardziej empatycznymi. Podobnie nauka języków to stwarzanie relacji. Jednak trzeba się na nie otworzyć.
Ps. Ten tekst zmieniony ukazał się w „Tylko świnie siedzą w kinie”. Zatrważający upadek kultury w państwie PiS
-

Eufemizmy w polityce i osiem gwiazdek na świecie

Zwolennicy PARTII REPUBLIKAŃSKIEJ w USA z czapkami z hasłem memowym — „Let’s Go, Brandon”. Zdjęcie na licencji CC. Autor: Vox España – CPAC 2022 z Hermannem Tertschem i Victorem Gonzalezem, Creative Commons 0
Możesz także posłuchać tego materiału na przykład na YouTube
Albo na Spotify
Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…
Nie, to było na Kościuszki 65, w Auli Wydziału Filologicznego UŁ na wykładzie prof. Witolda Śmiecha z kultury języka. Pamiętam jak dziś, kiedy profesor tłumaczył zdumionym studentom, że słowo kurczę albo kurdę, albo kuźwa to jest językowy odpowiednik polskiego wulgaryzmu „kurwa”. To ostatnie słowo jest wulgarne we wszystkich chyba rejestrach języka polskiego, co oznacza, że należy się go wystrzegać we wszystkich okolicznościach życia poza naprawdę nieformalnymi okolicznościami prywatnymi, kiedy emocje sięgną szczytu i nie zapanujemy nad językiem. Nie pomaga temu słowu łacińska prowieniencja, bo wyrażenie to pochodzi od łacińskiego „curva” oznaczającego „zakrzywione”.
Zatem każdemu wydawało się, że można spokojnie mówić ‚kurczę blade’, albo „kurdę”, a niektórym nawet przychodziło do głowy publicznie użyć „kuźwa” czy „kurna”… no bo przecież to nie jest ten zakazany wulgaryzm. Używamy w tym wypadku słowa przyjemniejszego, nawet dla ucha… Słowo „eufemizm” pochodzi z języka greckiego: „eu-” oznacza „dobrze” lub „miło”, a „-pheme” pochodzi od „phēmē”, co oznacza „mowa” lub „głos”. Dosłownie więc „eufemizm” oznacza „dobre słowo” lub „miłe wyrażenie”.
Eufemizmy są używane w celu zastąpienia słów lub wyrażeń, które mogą być postrzegane jako nieodpowiednie, wulgarne, zbyt bezpośrednie lub kontrowersyjne, bardziej akceptowalnymi lub mniej drażniącymi formułami. Dzięki temu język staje się bardziej dyskretny i taktowny w pewnych sytuacjach.
Zatem wszyscy myśleli wtedy na sali wykładowej na Kościuszki w Łodzi, że jeśli to eufemizmy, to w takim razie można ich spokojnie używać. Sprawa dla profesora Śmiecha nie była oczywista: użycie eufemizmu nadal ewokuje zastępowane wyrażenie. Czyli nawet jeśli powiemy „kurza stopa” albo „czarcia nóźka” (?), to i wtedy może pojawić się w umysłach słuchaczy i czytelników inkryminowane słowo. Widać to wyraźnie w słynnym w całej Polsce eufemizmie z ośmioma gwiazdkami, które choć bardzo aluzyjne są uważane przez niektórych jako wręcz karygodne i skreślające podmioty publiczne z życia…
Jednak osiem gwiazdek to tylko eufemizm, tylko aluzja. I to bardzo zawoalowana, bo przecież to tylko podobieństwo liczbowe zastąpionych, wypikanych, ocenzurowanych liter.
Jeszcze bardziej zawoalowana forma przybrała ostatnio postać hasła przeciwko urzędującemu prezydentowi USA Joe Bidenowi. Chodzi tutaj o okrzyk: Let’s Go Brandon!
Fraza „Let’s Go Brandon” stała się eufemistycznym zastępnikiem dla wulgarnego okrzyku przeciwko prezydentowi Joe Bidenowi po wyścigu NASCAR, kiedy reporter błędnie zinterpretował głosy skandującego tłumu. Od tego czasu fraza zyskała na popularności wśród niektórych przeciwników Bidena i została użyta w różnych miejscach i kontekstach. Niektórzy uważają jej użycie za zabawne, podczas gdy inni uważają je za dzielące i nieodpowiednie.
„Let’s Go Brandon” (Chodźmy Brandon! albo Naprzód Brandon!) to polityczne hasło i mem internetowy używany jako zamiennik dla frazy „Fuck Joe Biden” (* Bidena) odnoszący się do Joe Bidena, 46. i obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Skandowanie „Fuck Joe Biden” zaczęło się podczas wydarzeń sportowych na początku września 2021 roku. 2 października 2021 roku, podczas transmitowanego wywiadu ze zwycięzcą wyścigu Sparks 300, Brandonem Brownem, na torze Talladega Superspeedway w Talladega, Alabama, reporterka NBC Sports, Kelli Stavast, niepoprawnie opisała skandowanie w tle jako „Let’s Go Brandon”, co zapoczątkowało ten mem. Przesłyszała się bądź chciała cenzurować. Politycy Partii Republikańskiej, antyszczpionkowcy i inni krytycy Bidena używają tego memu do dzisiaj. Fraza szybko rozprzestrzeniła się w kulturze popularnej, a piosenki rapowe używające tego hasła osiągnęły wysokie miejsca na listach przebojów. To ciekawe, bo rap znany jest z wulgaryzmów, niekoniecznie z eufemizmów.
Ważne jest, aby zrozumieć, że wulgaryzmy w językach naturalnych pełnią wiele funkcji. Najbardziej naturalna jest ekspresja emocji, takich jak złość, frustracja, zaskoczenie czy entuzjazm. Ale także wzmocnienie przekazu: „Nie zagłosuję przecież na PiS, do diaska!”. Czasami wulgaryzmy pełnią rolę kodu grupowego, porównywalnego do rytuałów religijnych, tak jak w subkulturach i grupach młodzieżowych. Wtedy wulgaryzmy budują autentyczne relacje interpersonalne. Zazwyczaj w anegdotach i tzw. żartach spokojnie możemy użyć wulgaryzmów i eufemizmów. Wtedy stają się bardziej autentyczne i kąśliwsze. Jednak w przestrzeni publicznej wulgaryzmy mogą być używane jako forma protestu przeciwko normom społecznym, autorytetom lub konwenansom językowym bądź jako deklaracja postawy lub wartości, może być świadomą deklaracją pewnych postaw lub wartości, na przykład buntu, niezależności czy antykonformizmu. (zob. słynne „* komunę” słyszane w nocy z więzienia — okrzyk autorstwa Władysława Frasyniuka)
W wielu językach istnieją podobne strategie łagodzenia wulgaryzmów, co pozwala mówić w sposób mniej bezpośredni i bardziej akceptowalny w różnych sytuacjach społecznych. W języku polskim, oprócz „kurczę”, można spotkać się z innymi zamiennikami, takimi jak „kurna”, „kurde” czy „kurnik”. Osiem gwiazdek to naprawdę duży eufemizm. Podobieństwo do pierwowzoru jest bardzo formalne, wręcz abstrakcyjne, dotyczy liczby.
Warto zauważyć, że wybór słowa „kurczę” czy innych podobnych form nie jest przypadkowy. Brzmienie i struktura tych słów są podobne do pierwotnego wulgaryzmu, co sprawia, że są one intuicyjne w użyciu i łatwo zastępują bardziej dosłowne wulgaryzmy w mowie potocznej. Osiem gwiazdek nie jest już tak oczywiste, podobnie jak „Chodźmy Brandon!” „Naprzód Brandon”.
W polskich kontekstach to jest odpowiednik zamiast * ***, można byłoby powiedzieć „Chodźmy pies!” „Naprzód, pies!” „Naprzód, psie!”. W przypadku konkretnego psa, mogłoby to być jeszcze mniej przejrzyste” „Naprzód, Frodo!” „Naprzód, Reksio!”
PS. Podczas pisania tego felietonu żadnemu psu nie stała się krzywda. Mój osobisty pies jest także w dobrostanie. Nie przeklinałem także podczas pisania tego tekstu.
PS.2 Pod zmienionym tytułem „Nie zagłosuję przecież na PiS, do diaska!” Kiedy wulgaryzm staje się protestem felieton ukazał się w Gazeta Wyborcza.
-

Podręcznik fizycznej i wirtualnej mobilności Sieci UNIC

Ilustracja międzynarodowej i międzykulturowej współpracy (lic. Depositphotos)223ss426N Dzisiaj opublikowano podręcznik, w którym mam także swój udział.
O nowym podręczniku w języku angielskim możesz poczytać tutaj. Możesz także ściągnąć go za darmo na swój komputer.
Podręcznik UNIC o fizycznej i wirtualnej mobilności to kompleksowy przewodnik dla nauczycieli akademickich dotyczący projektowania nauczania w środowiskach międzykulturowych. Wynika także z przyśpieszonych przez pandemie procesów wymiany wirtualnej. Podręcznik jest podzielony na dwie części:
- Pierwsza część skupia się na projektowaniu nauczania w międzynarodowym i zróżnicowanym środowisku. Omawia znaczenie internacjonalizacji w szkolnictwie wyższym i potrzebę projektowania nauczania w kontekstach międzykulturowych. Podkreśla również wartość różnorodności w tworzeniu nowych rutyn organizacyjnych i innowacyjnych praktyk w uczelniach.
- Druga część obejmuje aspekty organizacyjne i finansowe wymiany i mobilności. Omawia różne usytuowania mobilności w szkolnictwie wyższym, w tym mobilność fizyczną, wirtualną i mieszaną. Zapewnia również informacje o programach finansowania i informacje specyficzne dla każdej uczelni UNIC dotyczące mobilności fizycznej i wirtualnej.
Podręcznik omawia również koncepcję wirtualnej wymiany, która jest formą mobilności wirtualnej charakteryzującą się intensywną interakcją między nauczycielami i studentami ponad granicami i mimo nich. Zapewnia praktyczne wskazówki dotyczące realizacji wirtualnej wymiany i 10-etapowy proces projektowania projektu wirtualnej wymiany.
Ten nowy podręcznik zawiera praktyczne przykłady i pytania do refleksji, które pomagają nauczycielom rozwinąć i podnieść jakość uczenia się międzykulturowego. Zawiera również listy kontrolne dla nauczycieli, aby mogli zastanowić się nad swoim nauczaniem i zaprojektować je w bardziej międzykulturowy sposób. Załącznik zawiera listy kontrolne dotyczące oczekiwań, ról i zasad; tematów i materiałów; kontaktu i interakcji; oraz oceny i ewaluacji.
Bibliografia zawiera różne źródła związane z internacjonalizacją w szkolnictwie wyższym, mobilnością wirtualną oraz nauczaniem i uczeniem się. Niektóre kluczowe źródła to Podręcznik UNIC o Mobilności Fizycznej i Wirtualnej, Przewodnik Programu Erasmus+ Komisji Europejskiej oraz artykuły naukowe na tematy takie jak kompetencje międzykulturowe, wirtualna wymiana i nauczanie kulturowo dostosowane.
-

Bez demokracji nie ma akademii

JEROZOLIMA, IZRAEL – 20 lutego 2023 r.: Izraelczycy protestują w pobliżu Knesetu przeciwko planom nowego rządu premiera Benjamina Netanjahu, aby zniszczyć praworządność — Zdjęcie od elenarostunova (lic. Depositphotos) Nie tylko w Polsce politycy zagrażają uniwersytetom i nauce. Podobnie teraz protestują w Izraelu. Ale w Polsce protesty w akademii były dawno temu, czy ktoś jeszcze je pamięta? W ostatnim Science z 18 sierpnia 2023 r (Vol. 381/6659, s. 715) ukazał się dramatyczny Editorial autorstwa pięciu reprezentantów nauki Izraela. Tymi autorami są: Einat Albin (Hebrew University, Jerozolima), Shikma Bressler (Weizmann Institute of Science), Asya Rolls (Israel Institute of Technology), Michał Schwartz (Weizmann IS), Ehud Shapiro (też Weizmann IS).
Autorzy zwracają uwagę, że Izrael ostatnio doświadczył kryzysu, gdy rząd zaatakował instytucje demokratyczne oraz akademickie wartości zarazem. Ten atak na niezawisłość sądownictwa, media, wolność religijną i środowisko akademickie stanowi bezpośrednie zagrożenie. Uniwersytety i naukowcy protestują przeciwko temu. To naukowcy stali się liderami protestów ulicznych. Współzależność między demokracją a akademią dla autorów tego manifestu-apelu jest oczywista, a ograniczenia wolności naukowej budzą nie tylko obawy, ale prawdziwy strach. Akademia musi działać niezależnie, by zachować swą doskonałość. Rządowe działania ograniczające wolność akademicką wywołują sprzeciw i stanowią zagrożenie dla pozycji Izraela w nauce światowej. Aby temu przeciwdziałać, społeczność naukowa musi się solidaryzować i działać wspólnie, by chronić wolność nauki.
Hasłem protestów ulicznych w Izraelu było między innymi zdanie: „Bez demokracji nie ma akademii”.
Warto przytoczyć zdanie, w którym pojawia się polonicum:
„Relacja między środowiskiem akademickim a demokracją działa w obie strony. Większość cenionych instytucji akademickich funkcjonuje głównie w ramach demokracji liberalnych. Kraje doświadczające regresji demokratycznych, takie jak Turcja, Polska i Węgry, doświadczają spadku osiągnięć akademickich. Jednocześnie solidna demokracja opiera się na wolności środowiska akademickiego, które promuje nowe, liberalne, swobodne i krytyczne myślenie w społeczeństwie. Zanik tej dwustronnej relacji budzi poważne obawy w Izraelu.”
Eksperci są potrzebni demokracji.
Autorzy wspominają także, że na początku sierpnia rektorzy większości izraelskich uniwersytetów wystosowali otwarty list do przywódców rządu, wyrażając zaniepokojenie destrukcyjnymi procesami, które mogą osłabić potencjał naukowy Izraela.
Apel kończy się dramatycznie, aby zapobiec upadkowi, „globalna społeczność akademicka musi jednoczyć się i aktywnie współpracować, aby przeciwdziałać izraelskim próbom ograniczenia wolności akademickiej. Petycje naukowców z całego świata, organizacje akademickie oraz inne pokojowe środki są niezbędne, aby podnieść świadomość sytuacji i chronić wolność nauki na całym świecie.”
Robimy coś z tym?
-

Czy Greta Thunberg trafi do więzienia?
Jak donoszą media na całym świecie, Greta Thunberg w poniedziałek 24 lipca 2023 została ukarana przez sąd za blokowanie portu z olejem napędowym w Malmö. Kara na razie była łagodna w postaci dość umiarkowanej grzywny, bo Greta nie była wcześniej karana.
Sytuacja po zakończeniu przez Gretę swojego udziału w strajku szkolnym (przestała być uczennicą) chyba zaczyna się nieco radykalizować. Mówiła w sądzie, że dramatyczna sytuacja klimatyczna usprawiedliwia niekonwencjonalne metody. Od kilku dni jej twitterowe konto i Instagram nie są aktualizowane.
Wczoraj po wyjściu z sądu z grzywną Greta z innymi aktywistami znów udała się do portu w Malmö, żeby zablokować go sittingiem. Ponownie została wyniesiona przez policję.
Jeżeli sąd uzna to za recydywę, może Grecie Thunberg grozić do sześciu miesięcy więzienia. Sprawa robi się poważna. Greta jednak od dawna jest świadoma i zdeterminowana. Obywatelskie nieposłuszeństwo i pokojowe blokady to metody znane np. ER.

Wycinki doniesień prasowych z Dagens Nyheter i Democracy Now! Plus zdjęcie krat z Depositphotos (kolaż JP) Relacja TVN tutaj

