Kategoria: Społeczeństwo i polityka

  • Bez demokracji nie ma akademii

    Bez demokracji nie ma akademii

    JEROZOLIMA, IZRAEL – 20 lutego 2023 r.: Izraelczycy protestują w pobliżu Knesetu przeciwko planom nowego rządu premiera Benjamina Netanjahu, aby zniszczyć praworządność — Zdjęcie od elenarostunova (lic. Depositphotos)

    Nie tylko w Polsce politycy zagrażają uniwersytetom i nauce. Podobnie teraz protestują w Izraelu. Ale w Polsce protesty w akademii były dawno temu, czy ktoś jeszcze je pamięta? W ostatnim Science z 18 sierpnia 2023 r (Vol. 381/6659, s. 715) ukazał się dramatyczny Editorial autorstwa pięciu reprezentantów nauki Izraela. Tymi autorami są: Einat Albin (Hebrew University, Jerozolima), Shikma Bressler (Weizmann Institute of Science), Asya Rolls (Israel Institute of Technology), Michał Schwartz (Weizmann IS), Ehud Shapiro (też Weizmann IS).

    Autorzy zwracają uwagę, że Izrael ostatnio doświadczył kryzysu, gdy rząd zaatakował instytucje demokratyczne oraz akademickie wartości zarazem. Ten atak na niezawisłość sądownictwa, media, wolność religijną i środowisko akademickie stanowi bezpośrednie zagrożenie. Uniwersytety i naukowcy protestują przeciwko temu. To naukowcy stali się liderami protestów ulicznych. Współzależność między demokracją a akademią dla autorów tego manifestu-apelu jest oczywista, a ograniczenia wolności naukowej budzą nie tylko obawy, ale prawdziwy strach. Akademia musi działać niezależnie, by zachować swą doskonałość. Rządowe działania ograniczające wolność akademicką wywołują sprzeciw i stanowią zagrożenie dla pozycji Izraela w nauce światowej. Aby temu przeciwdziałać, społeczność naukowa musi się solidaryzować i działać wspólnie, by chronić wolność nauki.

    Hasłem protestów ulicznych w Izraelu było między innymi zdanie: „Bez demokracji nie ma akademii”.

    Warto przytoczyć zdanie, w którym pojawia się polonicum:

    „Relacja między środowiskiem akademickim a demokracją działa w obie strony. Większość cenionych instytucji akademickich funkcjonuje głównie w ramach demokracji liberalnych. Kraje doświadczające regresji demokratycznych, takie jak Turcja, Polska i Węgry, doświadczają spadku osiągnięć akademickich. Jednocześnie solidna demokracja opiera się na wolności środowiska akademickiego, które promuje nowe, liberalne, swobodne i krytyczne myślenie w społeczeństwie. Zanik tej dwustronnej relacji budzi poważne obawy w Izraelu.”

    Eksperci są potrzebni demokracji.

    Autorzy wspominają także, że na początku sierpnia rektorzy większości izraelskich uniwersytetów wystosowali otwarty list do przywódców rządu, wyrażając zaniepokojenie destrukcyjnymi procesami, które mogą osłabić potencjał naukowy Izraela. 

    Apel kończy się dramatycznie, aby zapobiec upadkowi, „globalna społeczność akademicka musi jednoczyć się i aktywnie współpracować, aby przeciwdziałać izraelskim próbom ograniczenia wolności akademickiej. Petycje naukowców z całego świata, organizacje akademickie oraz inne pokojowe środki są niezbędne, aby podnieść świadomość sytuacji i chronić wolność nauki na całym świecie.”

    Robimy coś z tym?

  • Chochole referendum

    Chochole referendum

    Wizualizacja wydrążonego człowieka (lic. Depositphotos)

     

     

    Partia Jarosława Kaczyńskiego doprowadziła język polski do stanu, który śmiało można określić chocholim. „Chocholi język polski” to nie jest styl mówienia, to nie jest symbol, tak jak symbolem jest chochoł w „Weselu” Wyspiańskiego. „Chocholi język polski” to jest estetyczno-moralna jakość publicznego języka w Polsce. Najbliżej chocholemu językowi do nowomowy Orwella i to podobieństwo było już zauważane zwłaszcza przez recenzentów i komentatorów wspaniałego opracowania zacnych autorów „Dobrej zmiany” Katarzynę Kłosińską i Michała Rusinka (Dobra zmiana, czyli jak się rządzi światem za pomocą słów, Znak, Kraków 2019). No bo faktycznie ten język jest — tak jak u Orwella — językiem manipulacji. Różnicą jednak zasadniczą jest to, że totalitarna władza nowomowy Orwellowskiej rozwija się w warunkach monopolu publikacyjnego, zaś „chocholi język” istnieje jeszcze w kontekście wielogłosowości i polifonii nadawców kodów. Jednak najważniejszą cechą charakterystyczną jest odwracanie znaczeń i ich wydrążenie.

     

    [Wiem, że filozoficznie, zwolennicy dekonstrukcji mogą powiedzieć, że stałość znaczeń jest fikcją. Ale filozoficznie nie zgadzam się z tezą nieskończoności kontekstu Derridy. Bliżej jest mi do Hannah Arendt czy Paula Ricoeura, którzy jednak konteksty ograniczali.]

     

    Moją próbę charakterystyki języka formacji mentalnej „chocholego języka” opieram na inspiracji tekstem przekładu Czesława Miłosza świetnego i wizyjnego poematu T. S. Eliota:

     

    WYDRĄŻENI LUDZIE

     

    Pan Kurtz —  on umrzeć

     

    A penny for the Old Guy

     

    I

    My, wydrążeni ludzie

    My, chochołowi ludzie

    Razem się kołyszemy

    Głowy napełnia nam słoma

    Nie znaczy nic nasza mowa

    Kiedy do siebie szepczemy

    Głos nasz jak suchej trawy

    Przez którą wiatr dmie

    Jak chrobot szczurzej łapy

    Na rozbitym szkle

    W suchej naszej piwnicy

     

    Kształty bez formy, cienie bez barwy

    Siła odjęta, gesty bez ruchu.

    (Eliot, Wybór poezji, Wrocław i in., Ossolineum, 1990, s. 157)

     

    Uważam ten przekład autorstwa Miłosza, Eliotowego „The Hollow men” z 1925 roku za bardziej poetycki od przekładu może wierniejszego pt. „Próżni ludzie” Andrzeja Piotrowskiego.

     

    „Nie znaczy nic nasza mowa”. Fake mowa to chochola mowa. Tak jak fake-referendum. W przypadku właśnie uchwalonego głosami PiS et consortes, referendum wyborczego zgadzam się z profesorem Radosławem Markowskim, który nazywa to referendum, referendum wstydu. (https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/rados%C5%82aw-markowski-referendum-wstydu/ar-AA1fmYB4)

     

    Markowski podaje przekonujące argumenty politologiczne i socjologiczne za Maxem Weberem. Ale mnie głównie interesuje język. Bo pytania zadawane w uchwale o referendum są pseudopytaniami, bowiem za dużo sugerują swoim układem i nacechowaniem. Te pytania są wielką manipulacją.

     

    Neutralne pytanie w referendum powinno być sformułowane tak, aby nie wywierało wpływu na odpowiedź wyborcy poprzez język czy ton. Wyrażenia takie jak „nielegalni imigranci” czy „przymusowy mechanizm relokacji” mogą prowokować określone emocje. Podobnie jak „wyprzedaż majątku”, czy niesławna „biurokracja europejska”.

     

    Bardziej zneutralizowane sformułowanie, — jeśli merytorycznie byłoby to zasadne —choć wiadomo powszechnie, że to fałszywa przesłanka — brzmiałoby na przykład tak:

     

    „Czy zgadzasz się na przyjęcie określonej liczby uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki w ramach proponowanego planu relokacji Unii Europejskiej?”

     

    Takie sformułowanie nie zawiera emocjonalnie obarczonych

     słów ani fraz, które mogłyby wpłynąć na decyzję wyborcy. Oczywiście, może być konieczne dostarczenie dodatkowego kontekstu lub informacji, aby wyborcy mieli pełne zrozumienie tego, na co głosują. Dlatego potrzebna byłyby liczne debaty, akcje edukacyjne, dostarczające kontekstów i wiedzy. Referendum to nie jest tylko pytanie o opinię, to w założeniu narzędzie demokracji bezpośredniej.

     

    Miłosz przekłada poemat Eliota, który stał się moją inspiracją dalej:

     

    Więc okrążajmy kaktus nasz

    Kaktus nasz kaktus nasz

    Więc okrążajmy kaktus nasz

    O piątej godzinie rano

     

    Pomiędzy ideę

    I rzeczywistość

    Pomiędzy zamiar

    I dokonanie

     

    Pada Cień

     

    Nie chcę brzmieć apokaliptycznie, a taka była intencja poematu Eliota-Miłosza. Mam nadzieję, że ten absurdalny chocholi język zostanie powstrzymany, nie można marzyć o tym, żeby zniknął, ale jego wpływ na polską rzeczywistość jest przemożny teraz i niszczący: wydrążona została konstytucja, wydrążona sprawiedliwość, wydrążone prawo, wydrążone sądy. Wydrążono referendum… jedynym sensownym zachowaniem wobec chocholego tańca tych wydrążonych ludzi jest zignorowanie go i śmiech… przecież to nie jest żaden symbol, to nie jest żadna świętość. Śmiejmy się pełną piersią. Bo to chocholi miś Stanisława Barei z 1980.

    PS. 20 sierpnia 2023 artykuł pod zmienionym tytułem ukazał się w Gazeta Wyborcza Prof. Płuciennik o „referendum wstydu”: Język PiS jest językiem manipulacji

  • Czy Greta Thunberg trafi do więzienia?

    Czy Greta Thunberg trafi do więzienia?

    Jak donoszą media na całym świecie, Greta Thunberg w poniedziałek 24 lipca 2023 została ukarana przez sąd za blokowanie portu z olejem napędowym w Malmö. Kara na razie była łagodna w postaci dość umiarkowanej grzywny, bo Greta nie była wcześniej karana.

    Sytuacja po zakończeniu przez Gretę swojego udziału w strajku szkolnym (przestała być uczennicą) chyba zaczyna się nieco radykalizować. Mówiła w sądzie, że dramatyczna sytuacja klimatyczna usprawiedliwia niekonwencjonalne metody. Od kilku dni jej twitterowe konto i Instagram nie są aktualizowane.

    Wczoraj po wyjściu z sądu z grzywną Greta z innymi aktywistami znów udała się do portu w Malmö, żeby zablokować go sittingiem. Ponownie została wyniesiona przez policję.

    Jeżeli sąd uzna to za recydywę, może Grecie Thunberg grozić do sześciu miesięcy więzienia. Sprawa robi się poważna. Greta jednak od dawna jest świadoma i zdeterminowana. Obywatelskie nieposłuszeństwo i pokojowe blokady to metody znane np. ER.

    Wycinki doniesień prasowych z Dagens Nyheter i Democracy Now! Plus zdjęcie krat z Depositphotos (kolaż JP)

    Relacja TVN tutaj

  • Dezorientacje

    Dezorientacje

    Rozmowa na temat pojęcia dezorientacji, 1968 roku i relacjach polsko-żydowskich z Joanną Niżyńską, profesor na Indiana University (Bloomington, USA).

    Zdjęcia Joanny Niżyńskiej podczas wizyty na Uniwersytecie Łódzkim w redakcji Zagadnień Rodzajów Literackich w lipcu 2023 r. (fot. Jarosław Płuciennik)

    Joanna Niżyńska — Associate Professor of Polish Literature and Culture na Wydziale Języków i Kultur Słowiańskich i Wschodnioeuropejskich (Department of Slavic and East European Languages and Cultures) na Indiana University w Bloomington, USA. W latach 2015-2020 była również dyrektorką Polish Studies Center na tymże uniwersytecie. Ukończyła filologię klasyczną na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu; doktoryzowała się z literatury porównawczej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA). Od 2004 do 2013 roku wykładała na wydziale slawistyki Uniwersytetu Harwarda. Zajmuje się studiami nad traumą i pamięcią, globalizacją oraz zagadnieniami genderowymi. Publikowała min. w Comparative Literature, Slavic Review i East European Politics and Societies. Jest autorką The Kingdom of Insignificance: Miron Białoszewski and the Quotidian, the Traumatic, and the Queer (Northwestern UP, 2013); Królestwo małoznaczącości: Miron Białoszewski a trauma, codzienność iqueer (Universitas 2018) oraz współredaktorką (z Kristin Kopp) German-Polish Postmemorial Relations: In Search of a Livable Past (Palgrave Macmillan, 2012) oraz (z Tamarą Trojanowską i Przemysławem Czaplińskim) Being Poland: A New History of Polish Literature and Culture since 1918 (University of Toronto Press, 2018). Being Poland otrzymało nagrodęslawistycznego stowarzyszenia ATSEEEL za najlepiej zredagowaną książkę naukową („2019 Best Edited Scholarly Volume”). Jako stypendystka Fulbrighta (Fulbright US Scholar) w roku akademickim 2022-2023 prowadzi badania w Polskim Instytucie Studiów Zaawansowanych PAN nad polsko-żydowską pamięcią kulturową po kampanii antysemickiej w 1968 roku.

  • Dobra fota z UŁ?

    Dobra fota z UŁ?

    Dobre zdjęcie bywa warte napisania felietonu. Istnieje także już subdyscyplina refleksji kulturoznawczej: etnografia fotografii albo etnografia wizualna. Nie chcę jednak udawać, że moja refleksja tutaj to naukowe rozważania. Ten tekst jest felietonem.

    Felieton mówiony przez autora w podcaście na YouTube, Spotify, czy Google Podcasts, czy Apple.

    podcasty do odsłuchania. Tekst do czytania

    Ostatnio Polskę obiegły starannie wyreżyserowane zdjęcie z posiedzenia Rady Ministrów dnia 27 czerwca. Choć są i tacy, którzy nawet ze względów prawnych zinterpretowali to posiedzenie polskiego rządu jako naradę komitetu wyborczego PiS. Konto twitterowe PiS wymienia jako pierwszego wicepremiera Kaczyńskiego, no bo wiadomo, partia rządzi, nie rząd. To jest wysoce niestosowne i niekonstytucyjne. I nieuczciwe. Od kilku tygodni, a może miesięcy, trwa na dobre kampania wyborcza, mimo że oficjalnie jeszcze się nie zaczęła. I to zdjęcie miało fundamentalne znaczenie w tej kampanii wyborczej, a może w kampanii mającej uczciwe wybory uniemożliwić. 

    Screeny z Twittera i słynne zdjęcie „nowego komitetu wyborczego PiS”

    Ale nie chcę komentować tego bądź co bądź odległego faktu, mającego miejsce gdzieś w Warszawie. Chociaż mamy tutaj też swoiste łodzianum, bo na zdjęciach zamieszczonych na koncie PiS widać także prof. dra hab. Zbigniewa Raua, profesora nauk prawnych, pracującego na Wydziale Prawa Uniwersytetu Łódzkiego, byłego wojewody łódzkiego i obecnego Ministra Spraw Zagranicznych.

    I właśnie ten fakt zestawiony z innym zdjęciem budzi mój niepokój. Jak donoszą lokalne media dwa dni później 29 czerwca odbyło się spotkanie na dyplomatycznym szczycie, spotkanie dwustronne Ministra Spraw Zagranicznych – Zbigniewa Rau i jego odpowiednika z Królestwa Niderlandów – Wopke Hoekstry. Jest to cykliczna tzw. Konferencja Utrechcka, konferencja dodajmy ekspercka, ludzi zajmujących się dyplomacją, nie naukowców.

    Zdjęcie ze strony polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

    Zdjęcie umieszczone na stronach MSZ nie pozostawia wątpliwości: w tle witających się ministrów widnieje Pałac Biedermanna, który w Łodzi jest jednoznacznie kojarzony z Uniwersytetem Łódzkim (został przekazany na własność w 1997 roku i od 2003 r. dobrze mu służy). Jest to najbardziej reprezentacyjny budynek naszego uniwersytetu. W nim odbywają się od wielu lat koncerty, uroczystości, naukowe konferencje. Kilka jednostek UŁ ma tam też swoją siedzibę. (kiedyś działała tam historia sztuki i łódzkie kulturoznawstwo, teraz ma tam także miejsce Izba Pamięci)

    Czy zorganizowanie szczytu ministra Raua w budynku UŁ oznacza, że Uniwersytet Łódzki angażuje się w kampanię wyborczą PiS? Przecież w tym samym MSZ pracuje jako dyrektor dr hab. Jacek Reginia-Zacharski, o którym niedawno pisała Judyta Watoła w Gazecie Wyborczej, że jako promotor z udowodnionym przed komisją dyscyplinarną plagiatem inie powinien być promowany przez ministra. Pisała o tym także Katarzyna Florencką w NaTemat. Rozpisywał się także na ten temat dr hab. Marek Wroński, tropiciel plagiatów, na łamach „Forum Akademickiego”. Ani Czarnek, ani minister Rau nie chcą zobaczyć problemu.

    W tym kontekście wypada mi publicznie zapytać: Czy zgoda na urządzenie spotkania dyplomatycznego w reprezentacyjnym budynku UŁ jest zwykłym działaniem biznesowym? Czy taka zgoda jest zwykłym w świecie akademickim zaangażowaniem we współpracę z otoczeniem społeczno-gospodarczym? Nie wydaje mi się. Mamy kampanię wyborczą i partia PiS robi ją kosztem Uniwersytetu Łódzkiego. Przykro mi jest to stwierdzić. Oburzające praktyki. UŁ jest państwowym uniwersytetem, ale nie jest uniwersytetem rządowym, ani tym bardziej, uniwersytetem jednej partii. Autonomia uniwersytetu nie jest sloganem, to wartość Deklaracji Bolońskiej „Magna Charta Universitatum z 1988 r., której UŁ jest dumnym sygnatariuszem. Nota bene, na październik zapowiadana jest rocznicowa konferencja Magna Charta właśnie w Łodzi na Uniwersytecie Łódzkim. Wchodzenie tak wyraźne w kampanię wyborczą profesora Raua nie jest dobrym znakiem.

    PS. Ważnym też kontekstem jest także uchwała WPiA UŁ, rodzimego wydziału prof. Raua, z 23 czerwca 2023 potępiająca jego poparcie dla niekonstytucyjnej ustawy Sejmu o Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej. Uchwała tutaj

    PS. Zmieniony wpis ukazał się jako felieton 4 lipca 2023 w łódzkiej Gazecie Wyborczej. O kampanii wyborczej. Prof. Płuciennik: Czy Uniwersytet Łódzki angażuje się w kampanię wyborczą PiS?

  • „Wolne media”, znów krzyk…

    „Wolne media”, znów krzyk…

    Trzeba znów krzyczeć „wolne media”! Tym razem doniesienia mówią o zakulisowych działaniach władzy, nie w świetle kamer i jupiterów. Tym bardziej dobrze jest widzieć solidarność wolnych jeszcze mediów, które dzisiaj opublikowały wspólną deklarację o obronie wolności tzw. czwartej władzy, która musi patrzeć innym władzom na ręce…

    Fot. Lic. Depositphotos

    „Będziemy bronić niezależności polskiego dziennikarstwa”. Deklaracja redaktorek i redaktorów naczelnych

    Ale kontrola władzy to nie jest jedyna funkcja wolnych mediów w demokracji, one gwarantują obywatelom prawo człowieka — prawo do informacji. Zapewniają promocję dialogu i debaty. Krytyczne wobec władzy media to procesy, które prowadzą do niełatwych porozumień, do wykreowania konsensusu. Wolne media wspierają, czasami zastępują edukację. Bez wolnych mediów mamy jedynie propagandę i algorytmy manipulacji i kontroli.

    Krzyczeć: wolne media!

    Manifestacja wolne media na fot. Depositphotos

  • Dziennikarstwo śledcze? Polityka?

    Dziennikarstwo śledcze? Polityka?

    Definicja ze Słownika terminologii medialnej, pod red. W. Pisarka, Kraków 2010.

    Dziennikarstwo śledcze – w USA określane mianem investigative reporting, to rodzaj dz., w którym DZIENNIKARZ zbiera materiały i stosuje metody podobne do metod pracy organów ścigania w celu ukazania nie- prawidłowości życia społecznego, występujących w gospodarce, polityce, wśród zorganizowanych grup o charakterze niejawnym bądź przestępczym. Dz. ś. w Polsce rozwijało się w l. 1918–1939 i dopiero po 1989 r. W okresie powojennym przestój spowodowały autorytarne rządy, niepozwalające dziennikarzom na kontrolę władzy. Podstawą dobrego dz. ś. jest ciekawość świata, odwaga w poszukiwaniu prawdy i dociekliwość. KWZ 

    Według innych dostępnych źródeł można podsumować:

    Dziennikarz śledczy jest unikalnym typem reportera, który koncentruje się na dokładnym badaniu i analizie tematów, często związanych z polityką, przestępczością czy korupcją. Istotne cechy dobrego dziennikarza śledczego obejmują:

    1. **Umiejętność analitycznego myślenia**: Dziennikarze śledczy muszą być w stanie analizować duże ilości informacji, często z różnych źródeł, aby zrozumieć całą historię.

    2. **Cierpliwość i wytrwałość**: Śledztwo może trwać miesiącami, a nawet latami. Dziennikarze śledczy muszą być wytrwali i cierpliwi, nawet jeśli początkowe wyniki są niewielkie.

    3. **Dokładność i uwaga do detali**: Błędy w sprawozdaniach mogą być kosztowne, zarówno prawnie, jak i dla wiarygodności dziennikarza.

    4. **Umiejętność prowadzenia wywiadów**: Dziennikarze śledczy muszą być w stanie zadawać trafne pytania i efektywnie komunikować się z różnymi źródłami.

    5. **Odporność na stres**: Praca w dziennikarstwie śledczym często wiąże się z presją czasu, koniecznością radzenia sobie z trudnymi osobami czy organizacjami, a także z ryzykiem konfrontacji.

    6. **Zasady etyczne**: Dziennikarze śledczy muszą przestrzegać standardów etycznych, które zapewniają prawdziwość, bezstronność i odpowiedzialność.

    7. **Umiejętność prowadzenia badań**: Wykorzystywanie narzędzi do badania danych, umiejętność korzystania z różnych źródeł i umiejętność zrozumienia skomplikowanych dokumentów są kluczowe w tej roli.

    8. **Dyskrecja**: Często muszą prowadzić swoje badania w tajemnicy, aby chronić swoje źródła lub element zaskoczenia.

    Te cechy, w połączeniu z solidnym doświadczeniem w dziennikarstwie i dogłębną wiedzą na temat tematu badania, są niezbędne dla skutecznego dziennikarza śledczego.

    Dariusz Joński wydał razem z Michałem Szczerbą Wielkie żniwa. Jak PiS ukradł Polskę Kraków, Znak 2023.

    Ze współautorem książki Dariuszem Jońskim rozmawia Jarosław Płuciennik. Podcast do odsłuchania w Spotify, Apple Podcasts, Google Podcasts, czy na YouTube. Poniżej Spotify i YouTube. Szukajcie „Polska Fika”

  • Greta Thunberg kończy strajk, ale nie kończy piątków dla klimatu

    Greta Thunberg kończy strajk, ale nie kończy piątków dla klimatu

    Dzisiaj 9 czerwca 2023 dwudziestoletnia Greta Thunberg po 251 tygodniach tzw. szkolnego strajku dla klimatu zakończyła z charakterystycznym przytupem swoją działalność. Choć jest to tylko koniec formalny. Dzisiaj ukończyła ona szwedzką szkołę średnią, może zacząć studia (na dzisiejszych zdjęciach występuje w czapce studenckiej), zatem nawet jeśli będzie nadal przychodzić pod parlament w Sztokholmie co piątek, nie może się to nazywać szkolnym strajkiem. Niemniej zapowiada, że walka się dopiero zaczyna (rozpoczęła swoją działalność przed szwedzkimi wyborami parlamentarnymi w sierpniu 2018 roku z nadzieją, że pomoże agendzie klimatycznej zaistnieć lepiej w polityce).

    Dzisiaj odwiedziła ją słynna aktywistka praw człowieka, piosenkarka Patti Smith. Wielokrotnie niegdyś już wspominała Gretę, między innymi w swojej książce „A Book of Days” (2022). Dzisiaj fotografowała się razem z protestującymi, rozmawiała z Gretą i innymi, będzie miała jeszcze jeden koncert w Sztokholmie.

    Kończy się pewien etap walki klimatycznej. Ale to nie jest koniec piątków dla klimatu i innych form aktywności Grety Thunberg.

    Korzystałem z doniesień Grety na Twitterze, ale i z Dagens Nyheter, Svenska Dagbladet i Aftonbladet.

  • Knebel dla nauki przeistacza się w kij pałkarza

    Knebel dla nauki przeistacza się w kij pałkarza

    Sprawa Brauna, sprawa Czarnka

    Grzegorz Braun we wtorek, 30 maja 2023 r., w Warszawie przerwał wykład prof. Jana Grabowskiego, uniemożliwiając mu wygłoszenie referatu akademickiego. Jan Grabowski jest profesorem historii na Uniwersytecie w Ottawie i członkiem Royal Society of Canada. Jest ceniony na całym świecie za swoje naukowe badania nad Holokaustem.

    W doniesieniach i komentarzach słusznie podkreśla się brutalność i agresję posła Brauna, jak również jego chamstwo i brak szacunku. Poseł nie tylko odmówił opuszczenia sali NIH, ale także zniszczył sprzęt nagłaśniający i wypraszał gości z instytutu naukowego. W tym kontekście pojawiają się także nieuchronne skojarzenia z działaniami faszystowskiej Falangi i ogólnie latami 30. XX wieku w Polsce.

    Jednak warto zauważyć, że działania posła Brauna nastąpiły po głośnej sprawie dotyczącej groźby Ministra Nauki, Przemysława Czarnka. Minister Czarnek stwierdził: „Nie będę finansował badań mających na celu oczernianie państwa polskiego” podczas spotkania z przedstawicielami Komisji Kultury i Edukacji PE (20 maja 2023, https://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/8719518,przemyslaw-czarnek-finansowanie-badania.html). Faktycznie, Minister cofnął — nielegalnie — przyznane pieniądze dla Instytutu Filozofii i Socjologii PAN.

    Setki naukowców podpisało list w obronie prof. Barbary Engelking. Wyraziła swoje stanowisko także KRASP, choć indywidualni rektorzy raczej unikają jasnego stanowiska.

    Minister Czarnek stwierdził: „W ramach środowiska akademickiego każdy może wyrazić swoje opinie, pod warunkiem, że są one poparte naukowymi argumentami. Nie mogą to być wypowiedzi publicystyczne ani polityczne, tak jak w przypadku Pani Engelking, która wypowiadała się w mediach, a nie w sposób naukowy.”

    Prof. Barbara Engelking wyraża to, co wynika z jej własnych badań naukowych, zarówno w formie rzetelnych raportów, takich jak dwutomowe dzieło „Dalej jest noc”, którego współautorem jest Jan Grabowski, jak i w bardziej publicystycznych wypowiedziach w mediach, do których jest zapraszana jako ekspertka. Obowiązkiem każdego naukowca jest prowadzenie badań, wspieranie (samo)edukacji studentów oraz popularyzacja wiedzy i współpraca ze społeczeństwem. Takie są misje świata uniwersyteckiego. Obowiązkiem Ministra Nauki i Edukacji jest m.in. strzeżenie wolności badań naukowych i wolności słowa, a nie obrona konkretnych opinii. Nauka powinna być wolna od polityki, podążać za swoimi charakterystycznymi metodami. Można zrozumieć, że minister Czarnek rzadko występował jako ekspert naukowy, ponieważ od dawna jest głównie politykiem. Dlatego może on nie rozumieć świata naukowego.

    Większym problemem jest jednak to, że incydent z udziałem Brauna był w dużej mierze spowodowany przez ministra Czarnka, który szkodził profesor Engelking. Jest to moja opinia jako komentatora życia akademickiego. Nie mam naukowych argumentów na potwierdzenie tego i nie zamierzam mieszać tych dwóch sfer. Jest to opinia publicystyczna, do której jako obywatel, a także obywatel nauki, mam prawo. Tylko osoba ślepa nie zauważy związku między faktami, które ostatnio są wyraźnie widoczne na scenie życia społeczno-politycznego w Polsce. Jeśli minister Nauki i Edukacji ogranicza wolność słowa, powołując się na nieznane nauce kryteria narodowościowe, a nawet narodowo-religijne, to nie ma się co dziwić, że inni politycy chcący zdobyć poparcie swojego elektoratu chętnie wykorzystują ten impuls, aby uciszyć profesora Jana Grabowskiego dosłownie, wyrywając mu mikrofon i niszcząc głośniki. Jeden knebel czyści pole dla drugiego. Rzeczywiście, godność instytucji demokratycznych w Polsce cierpi najbardziej w momencie, gdy minister i poseł przekształcają się w pałkarzy z kijami baseballowymi. Najbardziej przerażające jednak było to, że, jak powiedział dziekan Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, na twarzach obecnych na sali studentów można było dostrzec przerażenie, ponieważ przestraszyli się oni agresji ze strony Brauna (Norbert Frączak, Jolanta Zarembina „Polityka” 30 maja 2023). Czy to było intencją pana ministra Czarnka? Niestety, mam uzasadnione podejrzenie, że tak…

    PS. 4 czerwca 2023 ukazał się artykuł w Gazecie Wyborczej, który jest zmienioną wersją tego wpisu. Co z godnością instytucji demokratycznych, gdy minister i poseł stają się pałkarzami?