Miło mi donieść, że Uniwersytet Łódzki dzisiaj uhonorował ks. prof. Alfreda Wierzbickiego (UMCS Lublin) medalem Universitatis Lodziensis Amico (Przyjaciel UŁ)
Wczoraj 23 maja 2023 r. w Ośrodku Badań Myśli Chrześcijańskiej UŁ ks. prof. Alfred Wierzbicki wygłosił wykład pt. Czy zwierzęta maja duszę. Przebieg spotkania został zarejestrowany, można go wysłuchać w YouTube, Spotify, Apple Podcasts, Google Podcasts i in. Prowadziła spotkanie prof. dr hab. Grażyna Habrajska.
W czwartek, 18 maja, odbyła się w Tel Awiwie uroczystość wręczenia (nadanych jeszcze 8 grudnia 2021 roku) tytułów doktorów honoris causa dwóm wybitnym Polkom: Oldze Tokarczuk oraz prof. Barbarze Engelking. Wydarzenia odbyły się dopiero teraz z powodu wcześniej panującej pandemii.
Fot. kopia dyplomu prof. Barbary Engeliking, źródło Tel Aviv University
Jak informują organizatorzy, Olga Tokarczuk, laureatka literackiej Nagrody Nobla, została wyróżniona za odważne działania na rzecz uznania zbrodni dokonanych na Żydach podczas II wojny światowej oraz współczesnych uchodźców. Profesor Barbara Engelking, historyczka specjalizująca się w losach polskich Żydów podczas Holokaustu, została doceniona za pionierski wkład w badania nad tym mrocznym okresem oraz za nieugiętość w ukazywaniu skomplikowanych relacji polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej.
Fragment z „Ksiąg Jakubowych” Olgi Tokarczuk:
Olga Tokarczuk „Księgi Jakubowe…”:
Jenta mierzy groby Wzrok Jenty unosi się także nad Częstochową, małym miasteczkiem przytulonym do wzgórza, nad którym panuje Madonna. Ale Jenta widzi tylko dachy – tutaj równe dachy klasztoru jasnogórskiego kryte właśnie nowiutką dachówką, a tam niżej marne dachy chałupek i domów pokryte gontem drewnianym. Niebo jest wrześniowe – chłodne i dalekie, słońce powoli robi się pomarańczowe i żydowskie kobiety z Częstochowy umawiają się na drodze do żydowskiego cmentarza, schodzą się tam teraz, te starsze, ubrane w grube spódnice, zmawiają się półszeptem, czekają na siebie. W straszne dni między Rosz ha-Szana a Jom Kippur odbywa się Kvarim mesn – mierzenie grobów. Kobiety wymierzają sznurkiem cmentarze, sznurek nawija się na szpulkę, a potem robi się z niego knoty do świec; niektóre używają go potem do wróżb. Każda z nich mruczy pod nosem modlitwę, wyglądają jak czarownice w szerokich, marszczonych spódnicach, o które zaczepiają kolce jeżyn i które szeleszczą wśród suchych żółtych liści. Jenta sama kiedyś mierzyła groby, wierząc, że to obowiązek każdej kobiety – zmierzyć, ile jest wciąż miejsca dla zmarłych (i czy jest jeszcze miejsce), zanim urodzi się nowych żywych. Jest to swego rodzaju buchalteria, którą zajmują się kobiety, zresztą zawsze lepiej im idą rachunki. Po cóż jednak mierzyć groby i cmentarze? Przecież nie ma zmarłych w grobach – Jenta wie to dopiero teraz, ale wcześniej utopiła w wosku tysiące knotów. Groby są nam całkowicie nieprzydatne, bo zmarli je ignorują i włóczą się po świecie; są wszędzie. Jenta widzi ich cały czas, jakby przez szkło, bo choćby bardzo tego pragnęła, sama nie może do nich wejść. Gdzie to jest? Trudno powiedzieć. Patrzą na świat jakby zza szybki, przyglądają mu się i ciągle coś by od tego świata chcieli. Jenta próbuje zrozumieć, co znaczą te miny, co znaczą te gesty, i w końcu wie: zmarli chcieliby, żeby o nich mówiono, tego są głodni, to jest ich strawa. Chcą od żywych uwagi.
Olga Tokarczuk. Księgi Jakubowe, s. 287, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014.
Te słowa są hołdem dla pięknej literatury i symbolizują moment szczególny z bodaj najwybitniejszej współczesnej polskiej powieści „Ksiąg Jakubowych”. Jenta jest symbolicznym narratorem, a obie laureatki wyróżnień honorowych mają unikalny dar słuchania głosów cierpiących, w tym tych, którzy odeszli…
Niestety, jedynie były prezydent Aleksander Kwaśniewski wyraził radość z tego wyróżnienia dla dwóch wybitnych Polek uczonym i obytym literacko komentarzem na łamach Haaretz.
Kopia strony z komentarzem Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z 18 maja 2023 r. w Haaretz. (zdjęcie JP)
Polskie władze natomiast, zarówno finansowo, jak i symbolicznie, po raz kolejny od 1968 roku, uniemożliwiły wystawienie „Dziadów” Mickiewicza. Tym razem zdecydowały o wstrzymaniu wypłaty należnych świadczeń dla Instytutu Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie, w którym pracuje prof. Engelking. To bezprecedensowe działanie – zastosowanie kary za interpretacje historii niezgodne z partyjną linią ministra Czarnka – przekroczyło wszystkie granice. Czarnek, otwarcie — zważywszy kontekst obchodów rocznicowych powstania w getcie warszawskim — wyrażający antysemickie poglądy, wpisał się na trwałe do historii jako postać znacznie bardziej kontrowersyjna niż Martin Heidegger, który mimo swojego członkostwa w NSDAP, miał znaczący wkład w filozofię. (muszę się przyznać, że niegdyś czytałem Heideggera… *)
Czarnek pozbawia pracowników Instytutu, którzy są dla niego niewygodni, środków na podwyżki, wpływając bezpośrednio na warunki życia wielu osób. Gdyby posiadał wybitne osiągnięcia naukowe, historia mogłaby kiedyś zapomnieć o jego czynach. W obecnej sytuacji jest to jednak nie do pomyślenia. Marny dorobek, marna sława.
„Jenta próbuje zrozumieć, co znaczą te miny, co znaczą te gesty, i w końcu wie: zmarli chcieliby, żeby o nich mówiono, tego są głodni, to jest ich strawa. Chcą od żywych uwagi.”
Performans Rafała Betlejewskiego z 2010 r. w rocznicę pogromu w Jedwabnem (za Haaretz i Reuters). Informacja tutaj
*Martin Heidegger inspirował filozofię egzystencji, dekonstrukcjonizm, choć w latach trzydziestych jako funkcjonariusz NSDAP denuncjował pracowników naukowych, którzy tracili pracę i musieli emigrować (także jego osobisty przyjaciel). Heidegger, wyjątkowa kreatura, mając kochankę Żydówkę (swoją studentkę, później wybitną filozofkę i teoretyczkę totalitaryzmów, Hannah Arendt), w dzienniku otwarcie antysemicko komentował Żydów.
Ostatnio w przestrzeni publicznej pojawiły się dyskusje prawne, prawnicze oraz okołoprawne związane z liczbą osób zasiadających w różnych składach sądowych.
Wiem, że to zagadnienie, które może wyglądać na eksperckie, dla wąskich specjalistów, zarezerwowane dla prawników. Jednak przychodzi mi do głowy także bliski mi zawodowo kontekst historii kultury i historii idei. Obejrzałem ostatnio ponownie 12 gniewnych ludzi Sidneya Lumeta. Tam właśnie widać wyraźnie znaczenie liczby ludzi uczestniczących w jakimś procesie — niekoniecznie sądowym — znaczenie niebagatelne dla innych procesów takich jak demokratyzacja, demokracja, działania moralne.
Zanim podejmę ten uniwersalny i zarazem amerykański temat chciałbym wskazać na nasze polskie podwórko.
Ostatnio w Polsce mniej więcej w jednym czasie zapadł wyrok w Sądzie Najwyższym w składzie siedmiu legalnych sędziów Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych (26 kwietnia 2023 roku) oraz — niemal w tym samym czasie — wysunięto projekt uchwały Sejmu mającej ograniczyć tzw. pełny skład Trybunału Konstytucyjnego. W obu sprawach idzie niby o ten sam problem liczby sędziów, jednak w pierwszej 7-osobowy skład sędziowski wydał wyrok o za małych składach (jednoosobowych), w drugiej propozycji idzie o coś odwrotnego: w intencji pomysłodawcy sędziów w pełnym składzie konstytucyjnie ustanowionego organu o nazwie Trybunał Konstytucyjny jest za dużo. Wyraźnie widać więc zatem, iż tendencją obecnej władzy jest ograniczanie ilości podmiotów w procesach decyzyjnych, a w tym konkretnym przypadku w procesach sądowych.
Można sobie wyobrazić kilka argumentów pozytywnych za zmniejszeniem ilości podmiotów decyzyjnych w jakiś procesach, którymi chce się zarządzać. Po pierwsze, efektywność. W miarę jak liczba podwładnych rośnie, menedżer musi poświęcić więcej czasu na koordynację pracy, rozwiązywanie problemów i zarządzanie konfliktami. W rezultacie menedżer może mieć mniej czasu na strategiczne myślenie i inne kluczowe zadania.Po drugie, jakość komunikacji: Większa liczba zarządzanych może prowadzić do słabszej komunikacji i nieporozumień, ponieważ menedżer musi przekazać informacje większej liczbie osób. W rezultacie może być trudniej utrzymać spójność informacji oraz monitorować, czy wszystkie osoby zrozumiały przekaz.Po trzecie, duża liczba zarządzanych może prowadzić do przeciążenia menedżera, co z kolei może prowadzić do wypalenia zawodowego, zmniejszenia efektywności i problemów z podejmowaniem decyzji.Czwartym argumentem może być poziom zaangażowania: W mniejszych zespołach menedżer może poświęcić więcej czasu na indywidualne rozmowy z podwładnymi, co sprzyja zrozumieniu ich potrzeb, motywacji i problemów. W większych zespołach takie podejście jest trudniejsze do utrzymania, co może prowadzić do spadku zaangażowania pracowników. Po piąte, w zespołach z mniejszą liczbą zarządzanych decyzje mogą być podejmowane szybciej, ponieważ komunikacja jest prostsza, a lider ma lepszy przegląd sytuacji. W większych zespołach podejmowanie decyzji może być opóźnione z powodu złożoności procesu komunikacji i konieczności konsultacji z większą liczbą osób. Po szóste, w mniejszych zespołach menedżer może poświęcić więcej czasu na rozwój zawodowy podwładnych, podczas gdy w większych zespołach może być trudniej znaleźć czas na indywidualne wsparcie. Wszystko to prawda w zespołach, którymi się zarządza bądź którymi chce się kierować. No ale przecież sądy są niezawisłe i niezależne od polityków. Przynajmniej takie powinny być według nauk wywodzących się z Monteskiusza. I wedle naszej Konstytucji…
I na tym tle właśnie pojawia się film Sidneya Lumeta 12 gniewnych ludzi (1957), to klasyczny amerykański dramat sądowy. Od ponad półwiecza jest przedmiotem licznych refleksji, analiz, interpretacji. Do dzisiaj ogląda się go świetnie. Na podstawie tego filmu można oczywiście pokazać amerykański system prawny: film przedstawia porywający obraz procesu obrad ławy przysięgłych i stawia ważne pytania dotyczące roli ławy przysięgłych, domniemania niewinności oraz znaczenia uzasadnionych wątpliwości w amerykańskim systemie prawnym. Lumet dotyka tutaj także problemu zasadności kary śmierci. Film ten też świetnie pokazuje dynamikę grupy i złożoną psychologię podejmowania decyzji: „12 gniewnych ludzi” to doskonałe studium dynamiki relacji grupowych, pokazujące, jak indywidualne uprzedzenia i osobiste doświadczenia mogą wpływać na zbiorowy proces podejmowania decyzji. Bada również dynamikę władzy między przysięgłymi i wpływ pojedynczego głosu sprzeciwu na ostateczny werdykt grupy.W filmie występuje 12 różnych postaci, z których każda ma własną, niepowtarzalną osobowość i pochodzenie. Lumet po mistrzowsku rozwija te postacie, używając ich jako archetypów do badania ludzkiej natury, uprzedzeń i walki o obiektywne osądy. Dość istotne jest to, że w amerykańskim systemie prawnym ławnicy muszą osiągnąć jednomyślność i że zamyka się ich w pomieszczeniu i nie wypuszcza aż wydadzą werdykt.
Lumet w tym filmie pokazuje także siłę perswazji i krytycznego myślenia: główny bohater filmu, juror nr 8 (w tej roli Henry Fonda), wykorzystuje logikę, rozum i empatię, aby stopniowo przekonać innych ławników do ponownego rozważenia ich pierwotnego wyroku skazującego. W ten sposób „12 gniewnych ludzi” podkreśla znaczenie krytycznego myślenia, otwartości i skutecznej komunikacji w osiąganiu sprawiedliwego wyniku.
Ławnicy to osoby wywodzące się ze społeczeństwa, to jego emanacja, uczestniczą w procesach sądowych zwykle w roli sędziów wspólnie z zawodowymi sędziami. Choć różne kraje mają różne systemy ławnicze, istnieją pewne argumenty za stosowaniem większej liczby ławników w procesach:
Reprezentatywność: Więcej ławników oznacza większe prawdopodobieństwo, że skład sądu będzie reprezentatywny dla społeczeństwa. Dzięki temu orzekanie będzie uwzględniać różne perspektywy, doświadczenia i wartości obywateli.
Legitymacja społeczna: Duża liczba ławników może wzmacniać zaufanie społeczne do systemu sądownictwa, ponieważ osoby uczestniczące w procesie sądowym mogą widzieć, że wynik sprawy jest oparty na opinii większej liczby swoich rówieśników.
Równowaga władzy: Duża liczba ławników może zapewnić lepszą równowagę władzy między sędziami zawodowymi a obywatelami, zapobiegając potencjalnemu nadużyciu władzy przez zawodowych sędziów.
Zrozumienie społeczne: Ławnicy, jako osoby spoza środowiska prawniczego, mogą wnosić do procesów sądowych „zdroworozsądkowe” podejście, które może pomóc lepiej zrozumieć kontekst społeczny danej sprawy. Większa liczba ławników może wzbogacić to zrozumienie.
Edukacja obywatelska: Uczestnictwo w procesach sądowych jako ławnik daje obywatelom możliwość poznania prawa i funkcjonowania sądownictwa. Większa liczba ławników oznacza, że więcej osób zdobywa takie doświadczenia, co może przyczynić się do wzrostu świadomości obywatelskiej.
Sprawiedliwość proceduralna: Duża liczba ławników może wpłynąć na poczucie sprawiedliwości proceduralnej stron procesu, gdyż sprawy są rozpatrywane przez większą grupę osób, co może ograniczać wpływ osobistych uprzedzeń czy preferencji jednostek.
Nie chcę tych podręcznikowych argumentów stosować, aby sugerować wprowadzenie ławników do TK… Jednak jeśli takie argumenty można zastosować w odniesieniu do ławników (świeckich, niezawodowych sędziów), to tym bardziej są one do zastosowania w odniesieniu do sędziów profesjonalnych wywodzących się z zawodów prawniczych.
Wszystko to oczywiście kosztuje. Mniej ludzi to mniejszy koszt. Ale może jednak warto zainwestować więcej, po to, żeby mieć lepsze prawo, lepsze procedury, lepsze społeczeństwo.
Mam niestety dojmujące uczucie przenikające mnie grozą, że rządzącym obecnie nie zależy na jakości, procedurach i społeczeństwie.
Sprawa niby marginalna, może stać się języczkiem u wagi…
Fot. lic. Depositphotos.
Chciałbym dzisiaj o sprawie pozornie marginalnej w sytuacji ostrej atmosfery kampanijnej: ponownie zabieram głos w sprawie ławników Sądu Najwyższego. Kampania wyborcza ma to do siebie, że dominują na pewno obietnice oraz obrzucanie się wzajemne oskarżeniami o afery, których co nie miara ujawniają ostatnio wolne media. To wszystko jest ważne, tak samo jak patowa sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym.
Ławnicy wydają się sprawą marginalną, bo zwykliśmy o nich sądzić jako o „śpiochach” na rozprawach: element ludowy w PRL na pewno nie przyczyniał się do dobrej atmosfery wokół instytucji ławników w odrodzonej wolnej Rzeczpospolitej. Problem w tym, że instytucja ławników dotyczyła sądów powszechnych, zaś teraz po nowej Ustawie o Sądzie Najwyższym dotyczy także Sądu Najwyższego… (podstawy prawne: Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz.U. Nr 78, poz. 483 ze zm.; Ustawa z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym (Dz.U. z 2021 poz. 1904 ze zm.); Ustawa z dnia 9 czerwca 2022 r. o zmianie ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2022 r. poz. 1259); Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 14 lipca 2022 r. Regulamin Sądu Najwyższego (Dz.U. z 2022 poz. 1489)
Podkreślę wagę ławników: wedle Ustawy są oni niezawiśli jak sędziowie, kierują się wyłącznie Konstytucją i Ustawami. W sytuacji, kiedy mamy składy trzyosobowe, jeden ławnik może stanowić języczek u wagi. Jeśli tak to zobaczyć, to każdy ławnik jest ważny.
Do łamania prawa i do niszczenia praworządności jesteśmy już przyzwyczajeni co najmniej od czasów zamachu na Trybunał Konstytucyjny, czy też niesławnego posiedzenia Sejmu w sali kolumnowej w grudniu 2016 roku. Tych kroków i kroczków wprowadzania dyktatury było już co niemiara.
Do wydłużania różnych kadencji także jakoś się przyzwyczailiśmy mentalnie, nie dziwi nikogo taka praktyka np. w Putinowskiej Rosji. Przypomnieć wypada, że niedawno Putin wprowadził nowe prawo, wedle którego będzie mógł rządzić jako Prezydent do 2036 roku. A stoi na czele Rosji od 2000 roku, kiedy nastąpił po Borysie Jelcynie. (Miał formalnie przerwę między 2018-2012, kiedy sprawował funkcję premiera, zamiast niego prezydentem była jego marionetka w postaci Dmitrija Miedwiedwiewa.) Prawda, że to już teraz imponujące? 36 lat przy rządach, a nie jakieś marne 4 lata, jak przystało na szanujące się demokracje, z możliwością przedłużenia na następne 4 poprzez ponowny wybór.
Podkreślam ten ponowny wybór i wracam do sprawy Sądu Najwyższego w Polsce i ławników w nim.
Pani Prezes Manowska twierdzi, że nie musi przyjąć ślubowania od 23 ławników wybranych legalną drogą przez Senat RP, przyjęła na razie ślubowanie od siedmiu, trzech całkiem niedawno w skandalicznych okolicznościach, pokątnie, w zaciszu gabinetu.
Kiedy jednak przyjrzeć się wokandzie jednej Izby Sądy Najwyższego, Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, okazuje się, że zaplanowano już posiedzenia tych izb aż do czerwca bieżącego roku. Czy to są stare sprawy z roku 2022? Nie, są to nowe sprawy na rok 2023. A zatem logiczne i zgodne z prawem byłoby obsadzenie tych spraw nowo wybranymi ławnikami na kadencję, która powinna rozpocząć się niezwłocznie 1 stycznia 2023 i trwać do końca grudnia 2026 r. Czy tak się właśnie dzieje? Otóż na 72 sprawy tylko 8 spraw jest wyznaczonych z ławnikami z II kadencji (2023-2026), czyli wybranymi przez obecny Senat RP. Reszta — tak to są 64 sprawy — poobsadzana jest ławnikami, którym ktoś „przedłużył kadencję”. Czy nastąpiło to w świetle jupiterów? Nie, oczywiście, była to zwyczajna decyzja Prezesa Sądu. Jedna z wielu. Czy zgodna z prawem i praworządnością?
Zbliżają się wybory. Przypomnę, że do kompetencji tej właśnie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych należy rozpoznawanie: 1) skarg nadzwyczajnych; 2) protestów wyborczych itd. itp.3) odwołań od uchwał KRS; 4) spraw z zakresu zamówień publicznych… i wielu, wielu innych niezwykle ważnych spraw państwowych. To jest Sąd Najwyższy. Czy nikogo nie niepokoi fakt bezprawnego „wydłużenia kadencji” ławników poprzedniej kadencji?
Od razu powiem, że bycie ławnikiem to nie jest jakaś synekura: 20 dni w roku z dietami wyjazdowymi to nie są jakieś kokosy. Jednak bycie ławnikiem zobowiązuje do bycia niezawisłym. Czy ktoś z bezprawnego wydłużenia kadencji zachowuje niezawisłość?
Nadchodzą wybory. Sędzia Manowska wydaje się stać poza nimi. Czy Sąd Najwyższy jest już w 100% zaangażowany w bieżącą politykę? Odpowiecie państwo sami…
We wtorek 7 lutego 2023 r. w Warszawie miało miejsce wydarzenie bez precedensu: na placu Krasińskiego przed Sądem Najwyższym zebrała się grupa ponad dwudziestu ławników-elektów Sądu Najwyższego i wygłosiła oświadczenie.
Oświadczenie ławników-elektów z 7 lutego 2023 r.
Dzięki uprzejmości kilku sędziów grupa ławników-elektów weszła po krótkim oczekiwaniu do gmachu, żeby towarzyszyć trójce spośród nich, której dane było „spotkać się” tego dnia z I prezes Małgorzatą Manowską .
Z wielu względów nie mogę i nie chcę komentować przebiegu rozmów, chciałbym jednak wskazać, że prawo takich rozmów nie przewiduje. Jeśli miałyby stanowić one warunek przyjęcia ślubowania od ławników, to są one uroszczeniem i nadużyciem.
Jeden wątek w tym całym wydarzeniu uderza mnie szczególnie mocno: owo ślubowanie trzech ławników miało miejsce w czterech ścianach gabinetu w obecności jedynie przyjmującej ślubowanie.
Pamiętam jakim wydarzeniem było, kiedy Lech Kaczyński po 13 miesiącach oczekiwania zdecydował się wreszcie wręczyć nominacje profesorskie 7 lipca 2009 r/ stukilkudziesięciu osobom na liście sporządzonej na podstawie decyzji wtedy działającej Centralnej Komisji ds. nauki. Byłem jedną z tych stukilkudziesięciu osób. Pamiętam ten tłok w salach pałacowych. Lech Kaczyński też wtedy dał odczuć tym oczekującym osobom — niejako samym aktem oczekiwania, wyczekania — jak wiele od niego zależy, choć w świetle prawa miał być jedynie zwieńczeniem całego procesu, nie dość że wieloletnich starań kandydata, ale także bardzo złożonej procedury dochodzenia do tytułu. Ceremoniał był jednak dostojny i godny.
Ceremoniał 7 lipca 2009 r. Pałac Namiestnikowski w Warszawie. Śp. Prezydent Lech Kaczyński i prof. dr hab. Jarosław Płuciennik podczas wręczania nominacji profesorskiej. Zdjęcia własne JP oraz podarowane na pamiątkę przez kancelarię Prezydenta RP
Nie chcę tutaj porównywać tych spraw, bo w świetle obowiązującej ustawy o Sądzie Najwyższym pani prezes ma nawet mniej do powiedzenia, jeśli idzie o przyjęcie ślubowania niż wtedy urzędujący prezydent Lech Kaczyński w sprawie nominacji profesorskich. Miał ją podpisać i wręczyć. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że ta pokątna ceremonia wtorkowa przyjęcia ślubowania od legalnych ławników Sądu Najwyższego jest urągająca powadze instytucji i nie przystoi ludziom reprezentującym instytucje Konstytucyjne. Drugorzędna w tym kontekście sprawa to np. radość z takiej uroczystej chwili, kiedy towarzyszyłaby jej np. rodzina czy znajomi (to są tak zwane imponderabilia). W ceremonii profesorskiej w pałacu Prezydenckim zazwyczaj jest kilka osób towarzyszących. Przeciwnicy samej instytucji ławników w Sądzie Najwyższym będą być może krytykować ten punkt widzenia, myślę jednak że godność instytucji sądu najwyższego, nawet jeśli nie zgadzać się z istotnością obecności czynnika obywatelskiego w niej, zasługuje na lepsze procedury. Tego wymaga szacunek dla Polski i jej państwa.
7 lutego 2023 r. Przed Sądem Najwyższym (fot. Anita Czarniecka)
OŚWIADCZENIE ŁAWNIKÓW-ELEKTÓW SĄDU NAJWYŻSZEGO WYBRANYCH W DNIU 6 X 2022 R. PRZEZ SENAT RP NA II KADENCJĘ, TJ. LATA 2023–2026
OŚWIADCZENIE ŁAWNIKÓW-ELEKTÓW SĄDU NAJWYŻSZEGO WYBRANYCH W DNIU 6 X 2022 R. PRZEZ SENAT RP NA II KADENCJĘ, TJ. LATA 2023–2026
Jesteśmy grupą obywatelek i obywateli Rzeczypospolitej, wybranych uchwałą Senatu RP na ławników Sądu Najwyższego, w których sprawie I prezes Sądu Najwyższego, p. Małgorzata Manowska skierowała pismo z dnia 4 stycznia 2023 r. do marszałka Senatu, p. Tomasza Grodzkiego, zarzucając nam, że nie dajemy rękojmi nieskazitelnego charakteru, zaś nasz udział w postępowaniach może narazić sąd na zarzut braku bezstronności. W związku z powyższym pragniemy oświadczyć, co następuje.
Wybór ławników Sądu Najwyższego został powierzony Senatowi RP, zgodnie z przewidzianą w Ustawie o Sądzie Najwyższym procedurą, której wszystkie etapy zostały zrealizowane. Zgodnie z ww. ustawą obowiązkiem I prezes SN było odebranie od nas ślubowania. Ze zdumieniem przyjęliśmy fakt, że p. prezes Małgorzata Manowska próbuje zakwestionować decyzje niezależnego i upoważnionego organu konstytucyjnego, jakim jest Senat RP i że odebrała ślubowanie jedynie od 4 z 30 wybranych ławników.
Jednocześnie podkreślamy, że zawarte w piśmie p. prezes Małgorzaty Manowskiej stwierdzenia nie odpowiadają rzeczywistości. Nasze zaangażowanie publiczne w ostatnich latach koncentrowało się na obronie wartości konstytucyjnych, praworządności, niezawisłości sądów i trójpodziału władzy, a także w odniesieniu do poszczególnych ławników-elektów: praw człowieka, szkoły wolnej od politycznych nacisków, autonomii uniwersytetów, ochrony praw mniejszości itp. Oczekiwaliśmy wówczas i oczekujemy teraz przestrzegania Konstytucji RP przez reprezentantów władzy publicznej. Działania takie nie kłócą się z misją publiczną ławników, a wręcz predestynują do pełnienia tego rodzaju funkcji.
Zostaliśmy wybrani zgodnie z prawem i w uznaniu wyższej izby polskiego parlamentu, że spełniamy wszystkie przepisane prawem kryteria. Przedstawione wobec nas zarzuty są bezpodstawne i godzą w nasze dobre imię, patriotyczne zaangażowanie i czyste intencje.
Kilka słów na temat najnowszej premiery 6 stycznia 2023 r. W Teatrze Nowym im. K. Dejmka w Łodzi: „Hamlet we wsi Głucha Dolna” wg. sztuki Iva Brešana w reżyserii Roberta Talarczyka.
Podcast do odsłuchania na YouTube albo w Spotify (poniżej)
5 stycznia 2023 r. to niestety kolejny dzień bezprawia w Polsce.
Symboliczny obraz bezprawia w Polsce (fot. lic. Depositphotos)
Kadencja ławników Sądu Najwyższego wybranych zgodnie z prawem ustanowionym głosami PiS powinna zacząć się 1 stycznia 2023 roku i trwać do końca 2026 r. Niezaprzysiężenie części ławników Sądu Najwyższego (26 legalnie wybranych osób) do dzisiaj jest deliktem prawnym, to znaczy, że pełniąca obowiązki Pierwszej Prezeski Pani Manowska łamie po raz kolejny prawo, tym razem jednak prawo ustawione przez Prezydenta i Parlament, na których olbrzymi wpływ mają ludzie PiS. Wniosek z tego, że nawet własnego prawa niepraworządna władza nie jest w stanie przestrzegać.
5 stycznia dowiedzieliśmy się z mediów rządowych, że Pani Manowska skierowała list do Marszałka Senatu pana prof. Tomasza Grodzkiego o „reasumpcję głosowania” wybierającego ławników w Senacie RP.
Reasumpcja wg. WSJP od niem. Reasumption, praw, „w procedurze parlamentarnej: zarządzane z ważnych powodów ponowne poddanie pod głosowanie podjętej już uchwały”. (t. 4, s. 41)
W słowniku języka polskiego reasumpcja oznacza ponowne rozpatrzenie lub ocenę czegoś na nowo, zazwyczaj w oparciu o nowe informacje lub dowody. Może to obejmować zmianę lub modyfikację przekonań, poglądów lub decyzji w oparciu o nowe informacje lub doświadczenia. Reasumpcja w kulturze myślowej cywilizacji Zachodu jest ważnym elementem procesu myślowego i krytycznego myślenia, ponieważ pozwala nam na ciągłe doskonalenie naszych przekonań i poglądów na podstawie nowych informacji i doświadczeń. To jest podstawa społeczeństwa otwartego i wolności słowa i myśli.
W Parlamencie RP reasumpcja głosowania oznaczałaby ponowne rozważenie decyzji o głosowaniu lub zmianę głosu w oparciu o nowe informacje lub argumenty. W przypadku głosowań w Parlamencie RP, reasumpcja mogłaby obejmować ponowne przeprowadzenie głosowania lub zmianę głosu posła lub grupy posłów na podstawie nowych dowodów lub argumentów zgłoszonych podczas debaty lub dyskusji na temat danej kwestii. Warto jednak pamiętać, że w Parlamencie RP istnieją pewne procedury i zasady dotyczące głosowań, więc reasumpcja głosowania mogłaby być możliwa tylko w określonych okolicznościach.
Jakież nowe okoliczności zaszły po tylu tygodniach od głosowania? Jakie nowe fakty ujrzały światło dzienne? Czy może fakty medialne stworzone przez podporządkowane władzy media? Jak można wnioskować o reasumpcję z pozycji pozaparlamentarnej?
PS. 2. 5 stycznia także ukazało się w mediach społecznościowych oświadczenie KOD, które cytuję poniżej.
Według doniesień medialnych pani Małgorzata Manowska skierowała do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego pismo wzywające do przeprowadzenia reasumpcji głosowania nad uchwałą ws. ławników ze względu na ich „daleko idące zaangażowanie polityczne, które nie daje gwarancji bezstronności”. Jednocześnie te same źródła podają, że pani Manowska „przyjęła ślubowanie jedynie od czworga ławników II kadencji, którzy wcześniej pełnili służbę”.
Komitet Obrony Demokracji, do którego celów należą między innymi: rozwijanie i propagowanie postaw i działań sprzyjających zachowaniu i rozwojowi demokratycznego państwa prawnego oraz przeciwdziałanie łamaniu zasad demokracji i praworządności, w tym m.in. nadużyciom władz państwowych i samorządowych, przekraczaniu uprawnień i kompetencji, jako organizacja, która zgłosiła na podstawie art. 62.§2 Ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym (Dz. U. 2018 poz. 5) kandydatów na ławników, z których 26 zostało zgodnie z art. 61.§2 powyższej ustawy wybranych na funkcję ławnika Sądu Najwyższego przez Senat RP stanowczo protestuje przeciwko łamaniu Ustawy o Sądzie Najwyższym przez panią Małgorzatę Manowską.
Zgodnie z obowiązującą Ustawą art.59.§3. i art.60. określa wymagania, jakie spełniać mają kandydaci, a art. 61.§2 mówi, że ocena tych kompetencji oraz wybór ławników SN leży w wyłącznej gestii Senatu RP.
Zgodnie z obowiązującą Ustawą na podstawie art.63.§2. i §5. „Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego wręcza ławnikom Sądu Najwyższego zawiadomienie o wyborze i odbiera od nich ślubowanie(…)” oraz (…) „wpisuje ławnika Sądu Najwyższego na listę ławników Sądu Najwyższego, którzy mogą być wyznaczani do orzekania, i wydaje mu legitymację.”
Jeżeli doniesienia medialne o przyjęciu ślubowania tylko od wybranych przez siebie ławników Sądu Najwyższego okażą się prawdą, oznaczać to będzie, że pani Małgorzata Manowska w sposób rażący naruszyła ustawę o Sądzie Najwyższym, w związku z czym Komitet Obrony Demokracji – jako organizacja zgłaszająca kandydatów – będzie reagował adekwatnie w ramach obowiązujących przepisów prawa.
Zarząd Główny Komitetu Obrony Demokracji 05.01.2023