Kategoria: Społeczeństwo i polityka

  • Leć czarny ptaku…

    Leć czarny ptaku…

    Okładka nowego albumu Beyoncé Cowboy Carter 2024.

    Beyoncé wydaje w Wielki Piątek album zatytułowany „Cowboy Carter”. Od razu rzuca się w oczy, że ta amerykańska piosenkarka i bizneswoman prowokuje nie tylko do czerpania przyjemności ze słuchania muzyki wysokiej jakości, ale również skłania do refleksji na wielu poziomach jednocześnie. Przede wszystkim myślenie uruchamia się, gdy pojawiają się autorskie komentarze w tekstach piosenek.„Gatunki to zabawna koncepcja, prawda?” – zauważa Beyoncé, posyłając w stronę słuchacza spojrzenie pełne ironii, a jej słowa otoczone są atmosferą wyrafinowanego humoru. Obok niej, w swoistej aurze, stoi i śpiewa Linda Martell, czarna wokalistka country, której obecność dodaje dyskusji jeszcze większego ciężaru. Towarzyszy im również Shaboozey, artysta o nigeryjskich korzeniach i eklektycznym repertuarze, który nie pozwala, by jakiekolwiek etykiety ograniczały jego twórczość. W tym towarzystwie, zamiast skupiać się na podziałach gatunkowych, Beyoncé zdecydowała się na prosty, lecz przemyślany rap, który przekracza granice i łączy różnorodne światy muzyczne. A wszystko to pod wdzięcznym tytułem „Spaghetti”. Beyoncé jest bardzo konsekwentna, wydając album pełen aluzji do różnych gatunków: muzycznych, medialnych oraz rasowych. Country zwykle klasyfikowane jest jako gatunek charakterystyczny dla „białego Południa”. W tym wykonaniu, na tej płycie, mamy „kolorowe country” w niezwykle przemyślanej oprawie swoistego musicalu lub opery popularnej. Już wyobrażam sobie widowisko na koncertach promujących nowy album Beyoncé. Nowoczesna opera połączona z amerykańskim cyrkiem rodem z genialnego P.T. Barnuma.

    Czarny ptak z czerwonymi pasami na skrzydłach podczas lotu (lic. Depositphotos)

    Szczególnie na wyróżnienie zasługuje nowe wykonanie słynnego „Blackbird” na tej właśnie płycie. Beyoncé może ten utwór wykonywać bardzo przekonująco, pochodząc z kolorowej rodziny i mając metodystyczne doświadczenia śpiewaczo-taneczne w dzieciństwie. Nowe, po-beatlesowskie wykonanie jest wspaniałe wokalnie, ale także wydaje się być metatekstowe i metamuzyczne. Tak się złożyło, że muszę przygotować się do zajęć ze studentami z literatury protestu, a naszą następną lekturą jest „Umiłowana” Toni Morrison (1987). Jest to bardzo ciężki kawałek artystycznej prozy w historii emancypacji czarnych w USA. „Blackbird” stanowi świetny komentarz po latach. Piosenka ta została napisana przez Paula McCartneya (ponoć z bliżej nieokreślonym udziałem Johna Lennona) i wydana przez The Beatles na ich „Białym Albumie” 22 listopada 1968 roku. Utwór ten, z jego prostym, lecz wyrazistym przekazem i akompaniamentem gitary akustycznej, szybko stał się jednym z klasyków i jest często interpretowany jako symbol nadziei i wolności. Beyoncé Knowles-Carter, urodzona 4 września 1981 roku, otwarcie identyfikuje się jako czarna kobieta, choć posiada mieszane korzenie. Jej matka, Tina Knowles (z domu Beyincé), ma pochodzenie kreolskie, które obejmuje francuskie, rdzennie amerykańskie i afrykańskie dziedzictwo, głównie z Luizjany. Natomiast ojciec Beyoncé, Mathew Knowles, jest Afroamerykaninem. Ta różnorodność kulturowa i etniczna w jej rodzinie często znajduje odzwierciedlenie w twórczości Beyoncé, która eksploruje i celebruje swoje bogate dziedzictwo. Jej muzyka, teledyski i projekty artystyczne często odzwierciedlają i celebrują czarną kulturę oraz poruszają tematy związane z rasizmem, równością i dumą z własnej tożsamości. Beyoncé wykorzystuje swoją platformę do poruszania ważnych kwestii społecznych i wspierania czarnej społeczności. W tym sensie, jej ostatni album nie jest zwykłym popkulturowym wydarzeniem; oprócz świetnej kompozycji i wspaniałych aranżacji, wiele utworów skłania do refleksji, nie tylko w kontekście ostrego buntu, jak to ma miejsce w hip-hopie. Polecam ten album na święta, nie tylko moim studentom z kursu „Literatury protestu w kulturze popularnej”.

  • Moja nowa publikacja o polskiej reformacji

    Moja nowa publikacja o polskiej reformacji

    Moja nowa publikacja, nad którą się napracowaliśmy ze współautorem ładnych kilka lat… a to przecież taki drobiazg. Jednak radość, bo temat niezwykle ciekawy i ważny, taki polski zarazem, choć po angielsku tutaj „The Sandomierz Agreement as a Model for Eclectic Republicanism in Sixteenth-Century Poland”. Dzięki ekscelencjo Marcinie za owocną kooperację.

    Link do publikacji tutaj

  • Niewidzialna fuga [Zamiast haiku na niedzielę]

    Niewidzialna fuga [Zamiast haiku na niedzielę]

    Zamiast recenzji i zamiast haiku, proponuję posłuchać dzisiaj „Grosse Fuge” Beethovena. I poczytać najnowszy tomik poetycki Ellen Hinsey, znanej przyjaciółki demokratycznej Polski i Europy Środkowowschodniej, Amerykanki, dziennikarki i uważnej obserwatorki współczesnego świata. Pisałem już o niej, między innymi tutaj.

    Cytuję ze wstępnego polecenia książki: Poezja Ellen Hinsey balansuje pomiędzy głębokim zaangażowaniem w świat społeczno-polityczny a bogatym światem wewnętrznym. Kolekcja ta wyróżnia się wyraźnym mistycyzmem – choć pozostaje niereligijna – charakteryzuje się powściągliwą dykcją poetycką, minimalizmem i muzyczną elegancją. To stylizowany, empatyczny liryzm gestów, przywodzący na myśl buddyjskie koany i niemieckich mistyków, nawiązujący echem do „psalmów… stworzenia”. Mistrzowska fuga via negativa.

    —Jarosław Płuciennik, autor książki Odwaga poetyki

    Inne POLECENIA „Niewidzialnej fugi”

    „Umysł Ellen Hinsey świadczy o bezprecedensowej umiejętności nieporzucania poezji, nawet gdy zbliża się do krańców ciemności naszych czasów. W tej „Niewidzialnej fudze”, podążając krok po kroku za częścią Grosse Fuge op. 133 Beethovena, jej poezja wyrusza w nowy, ekstatyczny wymiar, gdzie „uwolniona z czarnego chaosu nieprzejawionego” ziemia ukazuje się jakby w świetności pierwszego dnia, poza wszelkim możliwym zniszczeniem.

    —Giorgio Agamben, autor Szaleństwa Hölderlina. Kronika życio-mieszkania

    „W nieustraszonej muzyce, którą Ellen Hinsey czerpie z cudów natury, duchowej udręki i oszołomienia, kryje się wszechwiedzące piękno i mądrość. Jej korzenie sięgają najbardziej radykalnej, futurystycznej kompozycji Beethovena, Grosse Fuge, Niewidzialnej fugi Hinseya (przedstawionej na stronie jako partytura!) Zniewala zarówno jako egzystencjalne poszukiwania, jak i dalekosiężna kosmiczna aria. Po jej poprzednim tomie, The Illegal Age, który stawiał czoła przerażającemu rozpadowi demokracji w naszej zagrożonej epoce, te nowe „mistyczne teksty” (w przygotowaniu) nadchodzą z podmuchem wiatru wspaniałego liryzmu — metafizycznego deszczu piorunów. Ponadczasowa równowaga i elegancja głębokiego i sybillińskiego projektu Hinsey, wzmocniona jej mistrzowską władzą nad rytmem i linią melodyczną — pomysłowo wykonaną w obliczu rzezi, strachu, duchowego krzyku i ziemskiego chaosu — nie ma sobie równych u żadnego innego poety anglojęzycznego piszącego dzisiaj.”

    —Cyrus Cassells, autor książki Świat, który zostawił nam strzelec

    „Jeśli słyszysz fugę, czym jest owa Niewidzialna fuga Ellen Hinsey? To jest nieprzebrane źródło, a ta tajemnica – „nieprawdopodobne objawienie się” – ożywia teksty tego zbioru. Czytałem dzieła Hinsey latami i za każdym razem jej język i forma wydają się konstytucyjne, stają się czymś, na czym można coś stworzyć lub nie. Niewidzialna fuga nie jest inna: Hinsey szuka „stałego punktu nieoczekiwanego” i udaje jej się utrzymać ton zarówno naglący, jak i niespieszny, uciekający i pełen uczuć, pełen wiedzy i tego, co wiedzy umyka.

    Pádraig Ó Tuama, gospodarz Poetry Unbound z On Being Studios

    Fuga, tłumaczona etymologicznie, to lot. Równie dobrze mogłaby to być ucieczka w Niewidzialnej fudze Ellen Hinsey – ucieczka przed uderzeniami czasu – ale w końcu jest na to zbyt uczciwą poetką. Nie chcę odmówić jej długiej i cierpliwej uwagi na nienaturalne niwelatory miłości i niepewne perspektywy rozliczeń. Po prostu zauważam wyjątkowość tego odkrywczego tomu, napisanego szalenie pomysłowym (bo niemożliwym) idiomem mistycznych tekstów. Pieśń pochwalna, a jednak bez żadnego skoku wiary; jest to „niechciane oddanie” szczodrości, która przeciwstawia się ostateczności wizji. To jest duchowość w czasach rozdzierających serce.

    —James Wetzel, autor książki Parting Knowledge

    Książkę można nabyć np. Amazon.

  • Inne haiku na niedzielę

    Inne haiku na niedzielę

    Chciałem ponownie napisać haiku

    Jak to haiku

    Z odniesieniami do życia Wewnętrznego

    ***

    Ciało zostało zwrócone

    Po tygodniu

    Struchlałej matce

    ***

    Tego dnia znów tryskała

    z oblicza Przeciwnika

    wielka radość

    ***

    Sztuczna inteligencja znów napisała

    Dla mnie haiku

    ***

    Przeciwnik się śmieje,

    Ciało wraca, matka płacze,

    W sercu cisza żal.

    Sztuczna kreacja inspirowana haiku
  • „No pasarán” dla  przeciwników nauki w Dniu Nauki Polskiej

    „No pasarán” dla przeciwników nauki w Dniu Nauki Polskiej

    Dzisiaj obchodzimy święto nauki, które ma na celu przypomnienie o znaczeniu badań i nauki w społeczeństwie. [pisałem już o tym święcie tutaj]W Polsce, w hołdzie Mikołajowi Kopernikowi, wybitnemu uczonemu i astronomowi, który swoje prace publikował po łacinie i jako wykształcony mieszkaniec Torunia i Warmii, komunikował się także po niemiecku, ustanowiono w 2020 r. narodowe święto nauki. UNESCO również ustanowiło znacznie wcześniej w 2002 r. Światowy Dzień Nauki dla Pokoju i Rozwoju, obchodzony 10 listopada każdego roku.

    W kontekście europejskim i globalnym, Mari Sundli Tveit, nowa prezeska Science Europe — pisze o tym dzisiaj Times Higher Education— zwraca uwagę na potencjalne wyzwania dla nauki wynikające z rosnących wpływów skrajnej prawicy w Europie, podkreślając wartość otwartości, współpracy międzynarodowej i mobilności w nauce. Wśród zagrożeń dla wolności naukowej wymienia promowanie antynaukowych poglądów. wskazując, że może to zaszkodzić nauce, która opiera się na otwartości, współpracy międzynarodowej i mobilności właśnie. Podkreśla, że prawicowe ruchy polityczne mogą ograniczać wolność naukową poprzez promowanie antynaukowych poglądów i zamykanie granic. Tveit podkreśla znaczenie inwestycji w badania i innowacje w Europie oraz potrzebę budowania zaufania publicznego do nauki, co jest jednym z zadań Science Europe.

    Zdjęcie prezes Mari Sundli Tveit z profilu X

    Kraje wymienione jako zagrożone w nadchodzących wyborach do parlamentu europejskiego to Austria, Belgia, Czechy, Francja, Włochy, Niderlandy, Polska i Słowacja.

    Pani prezeska skupia się na Unii Europejskiej, co oczywiste, ale USA powinny też znaleźć się na liście w obliczu wyborów prezydenckich, które może wybrać oszust finansowy Donald Trump, przed którym w swoim czasie ostrzegała Scientific American za ograniczenie funduszy na naukę i poglądy antynaukowe. Na marginesie trzeba dodać, że klimatyczna bzdura roku 2022 powędrowała do Jarosława Kaczyńskiego, lidera Zjednoczonej Prawicy, która coraz bardziej uderza w tony prawicy skrajnej.

    Co ciekawe, profesor Sundli Tveit stwierdziła, że podejście Science Europe do budowania zaufania publicznego obejmuje promowanie tzw. diamentowego otwartego dostępu – który zazwyczaj jest bezpłatny dla autorów i czytelników – „jako standardowego modelu publikacji naukowych”, angażowanie się w inicjatywy edukacyjne i ułatwianie „otwartego dialogu między naukowcami” i społeczeństwem” poprzez wykłady, fora i projekty z zakresu nauki obywatelskiej. Potrzebny jest wzrost zaufania dla nauki.

    Może zamiast wzajemnych gratulacji naukowcy powinni zwrócić się do polityków, aby zapewnić ponadpartyjne porozumienie: bez nauki ani rusz, „bez nauki nie przejdą (no pasarán)”?

  • Empatycznie wizyjne gogle VR+AI

    Empatycznie wizyjne gogle VR+AI

    Apple Vision Pro, jedna z wizji, zdj. lic. Depositphotos

    Technologie przyszłości już pukają do naszych drzwi. Apple rozpoczęło sprzedaż swoich gogli VR, a konserwatywny miliarder Elon Musk eksperymentuje z implantami mózgowymi pod hasłem „telepatia”. Fascynacja nowymi technologiami zawsze była moją słabością.

    Wyobraziłem sobie, jak zakładam okulary wirtualnej rzeczywistości i instruuję sztuczną inteligencję, aby pozwoliła mi doświadczyć perspektywy osoby przemawiającej do mnie – tak, jakbym to ja był tym, który czuje, myśli i mówi. To takie empatyczne gogle VR połączone ze sztuczną inteligencją. Marzenie.

    W moim wirtualnym świecie przeglądam różnorodne wypowiedzi. Szczególnie uderza mnie jedna, mówiąca: „Ten wyrok zasługuje na pogardę!”, a tuż za nią kolejna, podobna, ale od innej osoby: „Brzydzę się takimi metodami!”. Te wirtualnie doświadczone emocje sprawiają, że odczuwam ogromny ból. Pogarda i obrzydzenie, choć wydają się instynktowne, są w rzeczywistości kształtowane kulturowo – już od najmłodszych lat uczymy się unikać tego, co uznajemy za nieprzyjemne czy obrzydliwe. Stąd moja wyuczona jednak, wykształcona podejrzliwość do ekspresji obrzydzenia czy wstrętu i pogardy.

    Jednak te emocje nie ograniczają się tylko do słów. Pogarda wobec wyroku rozciąga się na sędziego i system, który reprezentuje. Podobnie moje obrzydzenie do metod rządzenia dotyka ludzi je stosujących. A gdy wyobrażam sobie, że ci ludzie to „rudzi”, stereotypy nakazują mi myśleć o nich w kategoriach zdrady – tak jak w przypadku historycznych zdrajców czy — nomen omen — agentów.

    Patrząc przez moje empatyczne gogle VR, wspomagane sztuczną inteligencją, czuję się skrajnie źle. Emocje, które mną targają, są niezwykle silne. Czuję, jakbym mógł przemienić się w wojownika, gotowego stanąć do pojedynku, by zmierzyć się z tymi negatywnymi uczuciami.

    Aby poprawić nastrój, każę goglom szukać pozytywnych emocji. I znajdują — oto stoję wyprostowany i ściskam i obejmuję dawno niewidzianego przyjaciela, czując jego bliskość i stając się częścią wszechogarniającej miłości. Stapiam się w jedno z moim przyjacielem. To nasi wrogowie nazywają go przestępcą…

    Niestety, te słowa i sceny, choć brzmią jak science-fiction, odzwierciedlają działania ludzi z wysokich sfer w Polsce. Pogarda, obrzydzenie, a także fałszywa, wszechogarniająca miłość to oznaki braku moralności i praworządności, czyli anomi.

    Te elementy wpływają na atmosferę społeczną, tworząc bolesne doświadczenia.

    Zdejmuję swoje gogle VR + AI, zamyślony nad wpływem technologii na nasze emocje i społeczeństwo. A może to nie tylko technika?

    Ps. Wpis ukazał się w Gazecie Wyborczej w weekend 09. lutego 2024 „Patrzę na Polskę przez empatyczne gogle VR połączone z Al. I czuję ogromny ból”


  • Ofiary i prześladowcy, Kamiński i szekspirowski Iago

    Ofiary i prześladowcy, Kamiński i szekspirowski Iago

    Ofiary i prześladowcy, Kamiński i szekspirowski Iago

    Ilustracja dramatu Szekspira Otello, lic. Depositphotos

    Kamiński jest więźniem politycznym, czyli więźniem za poglądy polityczne, więźniem sumienia, a nie skazanym za przestępstwa kryminalne. Albo Kamiński został uwięziony za walkę z korupcją (bo szefował CBA, czyli Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu), a nie za prowokowanie korupcyjnych zachowań. Tak przewrotnie rani się prawdę, przyzwoitość i rozsądek. Mówi się o odwracaniu przez PiS znaczeń. „Białe jest czarne, a czarne jest białe”, to jest klasyczne pranie mózgu.

    Jednak pokazywanie siebie- prześladowcy jako ofiary nie jest wcale czymś nowym w kulturze. Zastanawia jednak, że rzeczywistość faktycznie jest gorsza niż fikcja literacka. To trochę tak jakby Barabasza nazywać Chrystusem.

    Postacią, która przyszła mi do głowy w tym kontekście jest jednak nade wszystko Iago z dramatu Szekspira pt. Otello. Przez całą sztukę Iago jest mistrzem manipulacji i dwulicowości. Często jest nazywany „szczerym Iago” przez inne postacie, co jest oczywiście ironiczne w kontekście dramatu. Iago wykorzystuje tę naiwną percepcję swojej osoby jako maskę, by ukryć swoje prawdziwe intencje i manipulacje.

    Iago intryguje z niewiadomych powodów, spekuluje się często, że intryguje z bezinteresownej zawiści, a może też jest rasistą (bo przecież Otello jest czarny).

    Kolor skóry Otella jest istotnym elementem dramatu, gdyż wpływa na jego relacje z innymi postaciami i na sposób, w jaki jest postrzegany w społeczeństwie weneckim.

    Zazdrość i konflikty, które są centralnymi motywami sztuki, są częściowo podsycane przez rasowe uprzedzenia i stereotypy. Postać Otella jako czarnoskórego generała w europejskiej armii w czasach Szekspira była nietypowa i wzbudzała zainteresowanie.

    Ofiarą Iago jest zarówno niewinna żona Otella Desdemona, która ginie z ręki zazdrosnego i zaślepionego męża, jak i sam Otello, popełniający samobójstwo, kiedy dochodzi do niego przewrotność działań intryganta Iagona.

    Oczywiście wszystkie analogie są mylące — w przypadku Kamińskiego jakieś samobójstwo można byłoby znaleźć, ale na pewno element zazdrości nie wchodzi w grę.

    Jest natomiast „szczere” wystąpienie żon uwięzionych skazańców, którym ktoś kazał pewnie udawać kompletnie zależne od mężczyzn, mimo że przecież zajmują wysokie stanowiska i są samodzielne zawodowo.

    Szczery Kamiński jest oczywistą ofiarą prześladowań. I szczery Kamiński jest więźniem politycznym. Za walkę z korupcją. Tylko ten gest Kozakiewicza jakoś nie pasuje do tej wizji szczerości. Gdybym chciał Kamińskiego parafrazować, mógłbym powiedzieć: „Ten gest zasługuje na pogardę.”

    Iago, jako jeden z najbardziej przebiegłych antagonistów w literaturze, wielokrotnie przedstawia się jako niewinny i lojalny wobec Otella i innych postaci w dramacie szekspirowskim

    Ps. W zmienionej postaci wpis ukazał się w Gazeta Wyborcza

  • Wigilia i gość na gwiazdkę — Guest for Christmas

    Wigilia i gość na gwiazdkę — Guest for Christmas

    Program Polskiego Radia po angielsku z moim udziałem (An international edition of Polish Radio)

    Zdjęcie własne autora jp

    https://www.polskieradio.pl/395/7991/Artykul/3305354,christmas-special-open-your-home-and-invite-a-christmas-guest

  • Polska Fika z Breaking News

    Rozmowa na temat ostatnich wydarzeń z prof. Maciejem Kisilowskim (Uniwersytet Środkowoeuropejski w Wiedniu) na temat ostatnich wydarzeń w Polsce związanych z działaniem Ministra Kultury Bartłomieja Sienkiewicza w odniesieniu do reżimowej stacji TVP. Maciej Kisilowski jest nie tylko doktorem prawa z prestiżowego Uniwersytetu w Yale, ale także magistrem administracji biznesu w Princeton. Jeden z najlepszych specjalistów także w politologii. Rozmowy możesz posłuchać na YouTube czy Spotify, albo w Apple Podcast, jak również podcastach Google.

  • Performans polityczny i medialny terroryzm

    Performans polityczny i medialny terroryzm

    Grzegorz Braun jako performer jest bliżej terroryzmu aniżeli artyzmu.

    Konto na platformie X (dawniej Twitter) z dnia 15.12.23

    Nie wypada mi chwalić refleksji kulturoznawczej, ale nie mogę też jej pomijać w kontekście takich zjawisk jak polityczny i obyczajowy antysemityzm. W ramach moich wykładów dotyczących kulturowej historii nowoczesności omawiam również fundamentalne opracowanie Zygmunta Baumana „Nowoczesność i Zagłada” (wyd. angielskie 1989, polskie 2009) oraz analizuję nacjonalizm jako produkt nowoczesnej cywilizacji Zachodu.

    Ziemie polskie i szerzej „skrwawione ziemie” wg nazewnictwa Timothy Snydera to miejsce szczególne z punktu widzenia historii antysemityzmu, wszelkie jego przejawy tutaj przerażają. Bo przecież to tutaj stały komory gazowe Auschwitz i to tutaj miała miejsce zbrodnia w Jedwabnem. Badacze Zagłady tacy jak Barbara Engeliking i Jan Grabowski mają tutaj więcej do powiedzenia.

    Ostatnie wydarzenia w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej z 12 grudnia 2023 roku, przypadające na dzień wyboru rządu Donalda Tuska, skłoniły mnie do zajęcia stanowiska nie tylko jako badacza kultury, ale również obserwatora mediów. W mediach polskich dominują dwa główne poglądy na temat incydentu z ugaszeniem ognia menory chanukowej przez posła Grzegorza Brauna. Pierwszy interpretuje go jako działanie artystyczne, zasługujące na pewien dystans, drugi zaś jako przejaw zaburzeń psychicznych, niezasługujący na większą uwagę.

    Oba te stanowiska uważam za mylne, nie dlatego, że posiadam wiedzę specjalistyczną w dziedzinie reżyserii czy psychiatrii, lecz jako obserwator współczesnych mediów. Minister Sprawiedliwości, prof. Adam Bodnar także postrzega w tym akcie pretekstu do wysunięcia zarzutów z czterech różnych paragrafów. Nie chcę tutaj pisać o tzw. obrazie uczuć religijnych, bo ten zapis polskiego prawa uważam za chybiony. Jednak przykład zamachu z 11 września w USA pokazuje, że terroryzm często ma charakter medialny, skupiając uwagę na agendzie terrorystów. Podobnie działanie Brauna, choć na innej skali, wykazuje ewidentnie swój główny cel jako skupienie uwagi mediów.

    Nie chodzi tutaj o równoważenie skali zdarzeń, jak zniszczenie WTC w Nowym Jorku i jego tragiczne skutki (niemal 3000 ofiar), ale o zwrócenie uwagi na intencję i kontekst medialny. Nie można tu mówić o artystycznej „licentia poetica”, która w literaturze daje twórcom swobodę w eksperymentowaniu z formą i treścią. W przypadku działań Brauna mamy do czynienia z przemyślanym i świadomym działaniem medialnym. Gwałtem w mediach. Symbolicznym i realnym, nad wyraz cielesnym, bo przecież została naruszona integralność pani doktor, stojącej na drodze napastnika.

    Co więcej, kontekst globalnego wzrostu antysemityzmu, nasilającego się w wojnie Izraela z Hamasem w Gazie, nadaje temu incydentowi dodatkowy wymiar. Niektórzy komentatorzy dopatrują się tu proputinowskiej agendy, co w kontekście innych wcześniejszych wypowiedzi „aktora” wydarzenia, na przykład wyrażana przez niego wprost niechęć do przyjmowania uchodźców z Ukrainy na samym początku Putinowskiej inwazji na nią w 2022 roku, czyni tę realizację agendy rosyjskiej bardzo prawdopodobną.

    Zgadzam się z medioznawcami, którzy uważają współczesny terroryzm za planowanie ataków jako „wydarzeń medialnych”. Nie twierdzę, że Braun jest terrorystą na miarę Osamy bin Ladena, ale gdybym miał porównać go z Tedem Kaczyńskim (1942-2023), znanym jako „Unabomber”, który za pomocą przemocy zwracał uwagę na swoje idee, to zastanowiłbym się nad podobieństwami. To nie jest już tylko niszczenie symboli. Niedawne palenie Koranu w Szwecji mogło zagrozić aspiracjom tego kraju do NATO. Promowanie obrazu Polski jako kraju antysemickiego, zwłaszcza w momencie powrotu na arenę demokratycznej Europy, nie służy naszemu państwu.

    Mężczyzna z brodą prezentujący gniew (lic. Deposiphotos)

    Ps. Wpis ukazał się jako felieton w Gazecie Wyborczej 19.12.23