Jerzy Pilch w 2007 (CC 2.0 Sławek, Wikipedia i Filckr)
Rozmowa prof. Jarosława Płuciennika z dr hab. Moniką Ładoń, adiunkt w Instytucie Literaturoznawstwa Uniwersytetu Śliskiego. Autorka książki pt. Choroba jako literatura. Studia maladyczne (2019); oraz „Bardzo proszę pamiętać, że ja byłem przeciw”. Studia o Antonim Słonimskim (Katowice 2008). Współredaktorka serii Zamieranie {Zamieranie. Prozy, Katowice 2012; Zamieranie fikcji. Katowice 2014; Zamieranie gatunku, Katowice 2015 Zamieranie pisarzy. Katowice 2018).
Rozmowa prof. Jarosława Płuciennika z ks. Michałem Makulą, proboszczem Parafii Ewangelicko-Augsburskiej św. Mateusza w Łodzi na temat związków Jerzego Pilcha z ewangelicyzmem polskim. Wisła, fot. Jarosław PłuciennikWidok na Wisłę z tzw. księżówki (fot. Jarosław Płuciennik)
Chynchy akademickie to nazwa blogu akademickiego Jarosława Płuciennika. „Chynchy” to jest słowo z gwary miejskiej łódzkiej, oznacza „gęste zarośla, krzaczory”. Ci, co są łódzkimi snobami mówią „chęchy”, żeby zaistniała nosówka: ęęęęęę…. Jednakautentyczniejsze są chynchy… w trakcie wypowiadania których powstaje unikalnie łódzka nosówka yyyyyyyy!, której zasadniczo nie spotyka się w języku polskim.
Chynchy, chynchy, chynchy — powtórzcie to piękne słowo kilkakrotnie, a stanie się dla Was mantrą prowadzącą Was do wnętrza samych siebie, na wyżyny samoświadomości…
Hipopotam w Afryce (fot. Depositphotos)Fot. Albert Schweitzer CC, Wikipedia
Krótka rozmowa na temat postaw filozoficznych Alberta Schweitzera (1875-1965), laureata Nagrody Nobla, który pieniądze z nagrody przeznaczył dla trędowatych w Gabonie (Afryka). Rozmawiają prof. prof. Jarosław Płuciennik (Uniwersytet Łódzki) i Paweł Łuków (Uniwersytet Warszawski), filozof, etyk, kantysta, redaktor naczelny czasopisma naukowego „Etyka)
Update 16.07.2020: Rozmowa na temat Alberta Schweitzera 12 lipca 2020 w studiu Radia Łódź z panią red. Małgorzatą Warzechą, tutaj:
Rozmowa o Albercie Schweitzerze w Radiu Łódź
Chynchy akademickie to nazwa blogu akademickiego Jarosława Płuciennika. „Chynchy” to jest słowo z gwary miejskiej łódzkiej, oznacza „gęste zarośla, krzaczory”. Ci, co są łódzkimi snobami mówią „chęchy”, żeby zaistniała nosówka: ęęęęęę…. Jednaka autentyczniejsze są chynchy…, w trakcie wypowiadania których, powstaje unikalnie łódzka nosówka yyyyyyyy!, zasadniczo niespotykana w języku polskim.
Chynchy, chynchy, chynchy — powtórzcie to piękne słowo kilkakrotnie, a stanie się dla Was mantrą prowadzącą Was do wnętrza samych siebie, na wyżyny samoświadomości…
od dzisiaj mój blog akademicki nosi dumną nazwę: chynchy akademickie… „Chynchy” to jest słowo z gwary miejskiej łódzkiej, oznacza „gęste zarośla, krzaczory”. Ci, co są łódzkimi snobami mówią „chęchy”, żeby zaistniała taka wspaniała nosówka: ęęęęęę…. Ale moim zdaniem autentyczniejsze są chynchy… no i w trakcie wypowiadania powstaje unikalnie łódzka nosówka yyyyyyyy! (choć między nami mówiąc: chynchy znałem też z Wielkopolski.)
Globalne staje się lokalne. Lokalne uniwersalizuje się. Tu Łódź akademicka… Chynchy akademickie są przeciwieństwem salonów. Chynchy mają być bliskie życia, ludzi i proste, choć złożone. Jak chynchy…
Chynchy, chynchy, chynchy — powtórzcie to piękne słowo kilkakrotnie, a stanie się dla Was mantrą prowadzącą Was do wnętrza samych siebie, na wyżyny samoświadomości…
Blog mój jednakowoż to chynchy akademickie… więc takie zapętlenia nieco snobistyczne, ale w godce łódzkiej…
wnętrze Pałacu Biedermanna (siedziba Uniwersytetu Łódzkiego) (zdjęcie ze strony UŁ)Po zakończeniu wykładu rektorskiego Rity Süssmuth pt. „Kultura Reformacji” w 2017 r. Pałac Biedermanna. Wykład był w nowym budynku Wydziału Filologicznego….
Wszyscy zamknięci i źle znoszący kwarantannę, teoretycy dziennikarstwa, praktycy reportażu tudzież studenci dziennikarstwa i psychologii znajdą ten materiał interesujący:
„Stacja działa od 1962 roku. W czasach komunizmu grała muzykę rockową skierowaną do młodzieży i miała trochę swobody, żeby być bardziej niezależna niż inne cenzurowane media.”
Tak pamiętam, że stacja jest o cztery lata starsza ode mnie, pamiętam że była od zawsze synonimem tego co cywilizowane, autentyczne, dobrej jakości, choć niekoniecznie najwyższej, tak jak w nudnawej, bo klasycznej i akademickiej dwójce. A lata siedemdziesiąte to były lata kontrkultury. NYT: „Minister kultury Piotr Gliński powiedział, że nie pochwala piosenki, ale także jej usunięcia [z anteny]. Jednak Gliński powiedział także, że wierzy, że cały skandal może być „prowokacją”, co sugeruje, że ludzie przeciwko rządowi ustawili to tak, żeby wyglądało to źle.”
Cóż to jest prowokacja?
WIKIPEDIA: „Prowokacja – podstępne i celowe działanie osoby trzeciej mające na celu spowodowanie reakcji ofiary prowokacji, zazwyczaj szkodliwej dla niej i często dla osób z nią związanych lub organizacji, jak np. uzyskanie odpowiedzi, informacji, wywołanie silnych emocji, niekontrolowanego zachowania, złamanie prawa.
W psychologii prowokacja jest świadomym wymuszeniem określonych zachowań, reakcji lub działań, często agresywnych i nagłych, poprzez oddziaływanie na psychikę, niekoniecznie zgodne z obranymi przez daną osobę zasadami i wyznawaną ideologią.
…
W pewnych sytuacjach prowokacja może być akceptowalnym narzędziem dochodzeń dziennikarskich lub policyjnych.”
Ja natomiast muszę dodać, że na prowokację powołują się często bandyci, żeby uzasadnić np. gwałt albo pobicie. Zgwałcił, bo „ona nosiła krótkie mini, a i uśmiechała się wyzywająco”.
Panie Gliński, pan był kiedyś socjologiem, to Pan wie, co to jest spiskowa teoria? Jest to spiskowa teoria dziania się. Spiskowa teoria to pojęcie używane m. in . przez Karla Poppera, który widzi w tym mechanizmie pewien automat społeczeństwa zamkniętego. Społeczeństwo otwarte zmienia się ciągle i naturalnie, ale katastrofa wizerunkowa nie może się zdarzyć. To musi być wrogie działanie. Zapewne żydów, cyklistów i całej tej nędznej inteligencji. Po co komu ta Trójka??? Jakiejś garstce wykształciuchów? Ostatnio szeroko opisuje teorie spiskowe także konserwatywny historyk Niall Ferguson opisując dżumę. U Poppera spiski węszy się tam, gdzie trzeba wymyślić wroga, żeby mu przyłożyć i tym samym uzasadnić swoją agresję. Wedle Poppera „Spiskowa teoria społeczeństwa jest tylko wersją tego teizmu, wiary w bogów, których rządzą kaprysy i wola panowania nad wszystkim. Najpierw porzucamy ideę Boga, a następnie zadajemy pytanie: „Kto jest na jego miejscu?” Jego miejsce jest następnie wypełnione różnymi potężnymi ludźmi i grupami – złowrogimi grupami nacisku, które obarczamy winą za epidemię, kryzys itd.” W tym kontekście pada przykład Hitlera, który przecież w Main Kampf uzasadnia antysemityzm wielkim spiskiem Żydów, w tym kontekście to Hitler jest Chrystusem, zbawcą narodów.
Otwarte społeczeństwo to takie, w którym jednostki mogą swobodnie oddychać, swobodnie myśleć i każda jednostka ma swoją wartość.
Zamknięte społeczeństwa bazują na olbrzymiej roli przywódców partii politycznych.
O spiskach głośno stało się w związku z Umberto Eco „Wahadłem Foucaulta” z 1988 r. Potem Lara Croft: Tomb Raider 2001, i Dan Brown: Anioły i demony 2009 (2000, książka), tam wprost działają illuminaci, chcący zawładnąć światem. To są reprezentacje kulturowe, rozpowszechniane jak wirusy, takie mają wzięcie. To wirale.
Wczoraj sprawdziłem polski YouTube:
•Kazik „Twój ból” – 6,5 mln (w kilka dni) •Zabawa w chowanego Sekielskiego – 5 mln (kilka dni) •Tylko nie mów nikomu – 23 mln (1 rok) •Big Cyc Makumba prawie 10 mln (7 lat) •Zenek Martyniuk – Przez twe oczy zielone – 182 mln (5 lat) •Sławomir – Miłość w Zakopanem 220 mln (3 lata)
Widać wyraźnie, że daleko Kazikowi do popularności takiego Sławomira czy Zenka, ale kto wie, co to może być za dwa trzy lata…
A na dodatek produkcja jest wyjątkowo udana, postpunkowy protest song podobny w idei do protestu powojennego rozsławionego przez Woody Guthriego: This Land Is Your Land (1944), który funkcjonuje jako jeden z ważniejszych protest songów powojennego świata. Aż do 1967 roku wydawcy nie chcieli wydawać tej piosenki, wydawała się za gorąca. Sam Guthrie nazwał tę piosenkę „God Blessed America”, ale to była formalnie opozycja względem niej.
Bruce Springsteen
This land is your land, this land is my land
From California, to the New York Island
From the redwood forest, to the gulf stream waters
This land was made for you and me
Ale kluczem do tego songu jest końcówka:
As I went walkin’, I saw a sign there
And on the sign said no trespassin’
But on the other side, it didn’t say nothin’
That side was made for you and me
Kiedy szedłem, zobaczyłem tam znak A na znaku był zakaz wstępu Ale z drugiej strony nic nie pisało (sic!) Ta strona została stworzona dla ciebie i dla mnie. (Przeł. JP)
Guthrie i Kazik protestują przeciwko prywatyzacji przestrzeni. I pamięci. Guthrie i Kazik to niewątpliwi patrioci, ale dalecy od złotych i srebrnych biznesów…
Widać wyraźnie, jak bardzo musiało to zaboleć zwolenników religii smoleńskiej z bożkiem JK i kapłanem Macierewiczem. Ta religia jest z gruntu antyinteligencka, rozumowi bluźni; i ona symbolicznie właśnie unicestwiła inteligencki bastion ze smooth jazzem i listą przebojów – Trójkę, jeden z najlepszych polskich wytworów kultury współczesnej w ostatnim półwieczu. Religia smoleńska zabiła Trójkę, tak jak zachłanność i nieuctwo dobrej zmiany zabiło hodowlę koni w Janowie. Antyinteligencka i antypolska polityka.
Rozdział Kościoła od państwa (fot. licencja Depositphotos)
Rozdział Kościoła od państwa. Rozmowa prof. Jarosława Płuciennika z prof. Tadeuszem J. Zielińskim , dr hab. nauk prawnych, oraz profesorem teologii chrześcijańskiej na ChAT, także prorektora tej uczelni i prof. dr hab. Pawłem Łukowem z Uniwersytetu Warszawskiego na temat nowej książki pt. Rozdział Kościoła od państwa. Krótkie uzasadnienie, Wydawnictwo Semper, Warszawa 2020. Rozmowa przeprowadzona i opublikowana w dniu premiery 16 maja 2020.
Przemek Dębowski – krakowski grafik stworzył plakat z fragmentem tekstu piosenki Marii Peszek,
Maria Peszek z 2008 r. fot. Grzegorz Chorus (Wikipedia)
będący komentarzem do sytuacji w Polsce wiosną 2020 roku. Plakaty z podpisem artystki można kupić w krakowskiej księgarni Karakter (na miejscu lub wysyłkowo). Zostały już tylko ostatnie sztuki! Zachęcamy do zakupu – twórcy zdecydowali się przekazać cały dochód ze sprzedaży plakatów na działalność Helsińskiej Fundacji. Bardzo im za to dziękujemy!!!! Na stronie bit.ly/bach-bach jest również dostępna do pobrania darmowa wersja plakatu: możecie ją sobie wydrukować w dowolnym rozmiarze. Więcej o akcji możecie się dowiedzieć z fanpejdża Przemka Dębowskiego: https://www.facebook.com/przemekdebowski.prace/
Jak uczy historia, łatwo zaiste zaakceptować najdziwniejsze okoliczności. Ale też w dziwnych okolicznościach ujawniają się czasami nieoczekiwane oblicza. Za mojej młodości była słynna grupa Dead Can Dance, „umarli mogą tańczyć”.
Dead Can Dance podczas koncertu w Holandii (fot. Depositphotos) 2020 Tivoli Vredenburg Utrecht, The Netherlands. Brendan Perry @benhoudijk
Z kolei „Zdziczenie obyczajów pośmiertnych” to bardzo obszerny dramat poetycki młodopolskiego Bolesława Leśmiana. Rzecz dotyczy spraw obyczajowych, a jakże, „trójkąt miłosny”, „zbrodnia w tle”, subtelne relacje między niejednoznacznymi bohaterami, których status ontologiczny jest niedookreślony, jak to u Leśmiana, to niby duchy na cmentarzu, a jednak bardzo ludzkie cielesne odruchy. „Dead Can Dance.”
Dead Can Dance w Holandii. 2020 Tivoli Vredenburg Utrecht, The Netherlands. Brendan Perry @benhoudijk
Wszyscy jesteśmy teraz trochę jak te duchy: żyjemy pod ziemią jak bohaterowie „Maszyna staje” E. M. Forstera, wypełzając z rzadka na zewnątrz, żeby natychmiast wrócić do ekranów, na następny wykład online. Wykład, który właśnie przekazujemy online, albo którego słuchamy. Jesteśmy istną czystą ideą. Zebranie rady instytutu na Teamsach, konferencja międzynarodowa na Zoomie… Idealny uniwersytet przyszłości? Nie sądzę.
Licencja Depositphotos.
Bo jednak bohater Forstera odkrywa, że jest przechadzającym się ciałem, musi się uczyć odległości fizycznych i doświadczania świata w autopsji, własnym badaniu. Ciałem. [więcej o tym tutaj]
Zastanawia mnie skąd się to bierze, że jesteśmy jako społeczeństwo zdolni akceptować absolutną nienormalność. Sytuacja pandemii jest klęską żywiołową i od dawna powinien zostać ogłoszony stan nadzwyczajny w Polsce, zawieszający naturalnie wszystkie toczące się normalnie procesy, takie jak procesy wyborcze. Wszystkie, podkreślam, nie tylko wybory prezydenckie.
Zaakceptowaliśmy pozakonstytucyjne ograniczenie praw obywatelskich, zarządzanie nimi jakimiś dziwnymi ustawami i rozporządzeniami, zakazujące wchodzenia na przykład do lasu. Zaakceptowaliśmy wzrost znaczenia byłego ministra Jarosława Gowina, bo zaszachował, albo udawał, że szachuje, Jarosława Kaczyńskiego. Teraz zastanawiamy się nad absurdalnymi dowolnymi terminami pseudoprawnymi „koniec czerwca”, „początek lipca”. I jakoś nie dziwi Minister Nauki po Gowinie nie mający stopnia naukowego i doświadczenia ze szkolnictwem wyższym. Jak ten minister właściwie się nazywa? …
Szczegół z fresku dans macabra, Simone Baschenis 1539. Ancient church of San Vigilio (1515) in Pinzolo, Trento Italy (licencja Depositphotos)
Pierwszym mottem do ostatniego tomiku wierszy „Wiek bezprawia” Ellen Hinsey jest cytat z Hannah Arendt o zabiciu osoby prawnej w człowieku. Cytat pochodzi z jej „Korzeni totalitaryzmu”:
„Pierwszym niezbędnym krokiem na drodze do całkowitej dominacji jest zabicie osoby prawnej w człowieku.”
Ellen Hinsey i Tomas Venclova (fot. własna autorki)
Musimy przestać o sobie myśleć jako o obywatelach posiadających prawo do praw. Praworządność jest podstawą cywilizacji zachodu, o czym pisze np. Niall Ferguson w książce z 2011 r. Cywilizacja. Zachód i reszta świata. Przeciwieństwem cywilizacji jest barbarzyństwo, zdziczenie. Praworządność jest mocno powiązana w społeczeństwach tzw. zachodu z prawami własności i ochroną tych praw. Praworządność to prawo i sprawiedliwość. Ale te pisane z małej litery, codzienne, a nie te na sztandarach. Prawo i sprawiedliwość.
Niall Ferguson, autor Cywilizacji (2011) fot. Wikipedia
Piszę jako człowiek, który na początku pandemii zrezygnował z ubiegania się o stanowisko Rektora Uniwersytetu Łódzkiego. Uważam, że wybory powinny być zawieszone, głosowanie, czy to online czy fizyczne to jest jedynie niewielki fragment procesu wyborczego, to jest święto demokracji, przygotowywane przez mozolną robotę demokratyczną, spotkania ludzi, zaplanowane i przypadkowe, uściski rąk (sic!), uśmiechy, patrzenie w oczy wyborcom…
Głosowanie to zwieńczenie całego procesu, a tych innych elementów procesu ani widać, ani słychać. Zdziczenie obyczajów pośmiertnych, wątpliwy status ontologiczny…
Pół biedy, jeśli kandydatami jest ktoś, kto aktualnie współzarządza uniwersytetem. Ale jak ma w tych warunkach zaistnieć nowy kandydat? To tak jak ze zbieraniem podpisów w warunkach pandemii.
W moich Kościele Ewangelickim wszystkie urzędy pochodzą z wyboru: proboszcza wybiera zgromadzenie parafialne, biskupa diecezjalnego synod diecezjalny (z reprezentantami świeckich), biskupa Kościoła wybiera Synod Kościoła (też ze świeckimi). Jestem we władzach tego Kościoła jako świecki członek pięcioosobowej Rady Synodalnej. Mój Kościół bardzo sprawnie przeniósł wszystkie decyzyjne ciał decyzyjnych w świat cyfrowy. Jednak wszystkie procesy wyborcze zostały zawieszone do odwołania: wybory proboszczów, wybory biskupów… No bo zbór to ciało. Jestem dumny z demokratycznych zasad funkcjonujących w tej instytucji, z przejrzystości sprawozdań, także finansowych.
Uniwersytety w średniowieczu miały służyć m.in. Kościołowi, stąd na przykład ten malowniczy sztafaż średniowieczny pozostał do dzisiaj: pedel na czele a potem parada tóg, biretów, hymn „Gaude Mater Polonia” oraz „O dostojeństwie uniwersytetu” Twardowskiego.
Współczesny uniwersytet to nie jest Kościół, ale wspólnota tak, Universitas to społeczność, tak jak zbór, jak najbardziej realna. Dlatego nie mogę znieść tego zdziczenia obyczajów i akceptacji dla „dzikiego akademizmu”, wprowadzonego także przez reformę Gowina.
symbol sieci społecznościowych (fot. Depositphotos)
Trzeba zdawać sobie sprawę, że następuje przebudzenie w twardej nauce na świecie. Twarde nauki biologiczne na świecie zaczynają dostrzegać ludzkie wartości. Czy w Polsce takie problemy też się przebijają? Uważam, że powinniśmy przemyśleć na nowo „reformę” nauki Gowina, a nie udawać, że wszystko jest dobrze, tylko „wirusa” nie przewidzieliśmy (tak wydaje się twierdzić jedna z kandydatek na Rektora). Times Higher Education opublikował 1 maja 2020 opinię Mony Nasrallah, profesorki nadzwyczajnej, specjalistki medycyny klinicznej, endokrynologii i metabolizmu na American University of Beirut. Jest to zatem osoba bardzo mocno związana z naukami tzw. twardymi.
Teza główna Mony Nasrallah: Po kryzysie nie ma powrotu do „dzikiego akademizmu”. Trzeba kryzys potraktować jako pozytywne wyzwanie do zmiany.
Dzisiaj w kryzysie COVID-19 naukowcy lepiej współpracują w zakresie działania, które nie przyczyni się bezpośrednio do rozwoju ich kariery – na tym właśnie powinna realizować się idea uniwersytetu.
Bardzo ciekawie brzmi definicja dzikiego akademizmu w 10 punktach, przytoczę tylko 1, 8 i 10:
1) zasada dominująca: „coraz więcej, coraz więcej”. Ale po co? Ale dlaczego? Koledzy zaczynają być postrzegani jako przydatni, bądź zbędni, nieistotni. Tracimy życzliwość i empatię. Nie produkujesz punktów? To po coś Ty?
…
8) kryzys pandemii łączy się z konsumeryzmem i globalizacją prowadzącą także do kryzysu klimatycznego. Nie powinniśmy wracać do stanu sprzed pandemii.
…
10) człowiek powinien być celem działań. „Odkryjemy na nowo prawdziwą misję uniwersytetów.”
Fot. Depositphotos
Czy możemy o tym porozmawiać? Ci co wspierali reformę Gowina i ci co są, i byli jej przeciwni? Ale stanowisko musi być jasne, jestem za, czy przeciw. Bo ja jestem przeciw zdziczeniu obyczajów.