Kiedyś sprawy ekologiczne były w agendzie przede wszystkim tzw. partii zielonych oraz radykalnych grupek ekologicznych działających lokalnie, punktowo, często radykalnie. Dzisiaj mamy już masowy, milionowy, młodzieżowy „Strajk dla klimatu”, Gretę Thunberg oraz ekoteologię. 12 lipca 2020 Radio Łódź nadała rozmowę ze mną, której druga część była poświęcona właśnie relacji chrześcijaństwa i ekologii. Materiału dzięki uprzejmości red. Małgorzaty Warzechy z Radia Łódź można posłuchać tutaj.
zapis rozmowy z prof. Jarosławem Płuciennikiem w Radio Łódź 12 lipca 2020
Update 16.07.2020: Rozmowa na temat Alberta Schweitzera 12 lipca 2020 w studiu Radia Łódź z panią red. Małgorzatą Warzechą, tutaj:
Podoba mi się program Sławomira Cieślaka kandydata na Rektora. (program tutaj) Jego hasło „Uniwersytet to ludzie, rozwijajmy go wspólnie” jest dobrym hasłem wpisującym się w moje 9,5 tezy o uniwersytecie. Podobnie też zapowiedź obrony autonomii uczelni i badań naukowych oraz kształcenia. Przekonuje mnie też wizja ewolucyjnych zmian oraz kontynuacji zarówno cyfryzacji zarządzania, jak i kształcenia.
Program ten jest spójny między innymi dlatego, że zapowiada powołanie trzech prorektorów: ds. nauki, ds. dydaktyki i ds. współpracy z otoczeniem. Przekonuje mnie taka wizja, której odpowiadają, jak sądzę, wyobrażenia o trzech misjach uczelni: prowadzenia badań, kształcenia studentów oraz tworzenia kultury: poprzez współpracę z otoczeniem, miastem, biznesem, Polską i światem możemy rozwiązywać problemy i odpowiadać na wyzwania współczesności. Trzeba to robić, pamiętając o zrównoważonym rozwoju.
Program ten jest dostępny na stronach kandydata w dwóch wersjach, krótkiej i rozbudowanej.
Nie widzę w tym programie żadnego plagiatu. Dlatego ze zdziwieniem i niedowierzaniem zobaczyłem niedawny wpis prof. Śliwerskiego, w którym profesor zwyczajny Uniwersytetu Łódzkiego stwierdza, że program został splagiatowany. Błąd zawarty w liście kandydata do pracowników UŁ (za który kandydat przeprosił) nie jest plagiatem programu. To jest zwyczajne kłamstwo, którym konkurencja Sławomira Cieślaka nie powinna się posługiwać.
Copyright
„Na domiar wszystkiego okazało się, że program wyborczy prof. Sławomira Cieślaka jest częściowo splagiatowany z programu wyborczego w Uniwersytecie Warszawskim. To wstyd, że kandydat na rektora, prawnik, nie panuje nad swoimi współpracownikami z zespołu. W takiej sytuacji powinien wycofać swoją kandydaturę.”
Podobnie zdziwiło mnie określenie w odniesieniu do mnie, że „wykazałem się falstartem”, wycofując się po wybuchu pandemii z kandydowania. Pomijam już niezręczność sformułowania, bo może Pan profesor Śliwerski nie ma wyczucia filologicznego, ale dziwi mnie to, że tak interpretuje pan profesor sprawę mojej rezygnacji, bo przecież jej powody są publicznie wiadome: najpierw wybuchła pandemia, a potem była moja rezygnacja, a nie na odwrót. Uważałem, iż kontynuacja w tej nowej sytuacji pandemicznej normalnej kampanii wyborczej jest niemożliwa. Oświadczyłem to na tym blogu.
Wychwalanie przez Pana profesora Śliwerskiego roli pani prof. Żądzińskiej w słynnym programie ministerialnym IDUB, który wprowadza podziały między uczelniami w Polsce jest także kompletnie nie na miejscu, gdyż tenże raport tak wychwalany przez pana profesora nie spowodował sukcesu. W konsekwencji UŁ nie dostał się do programu. Pisałem o tym wielokrotnie.
Podsumowując: wydaje mi się, że konkurencja Sławomira Cieślaka chwyta się nieładnych metod. Trzeba jednak znać miarę. Mnie program Sławomira Cieślaka przekonuje i oznacza m.in. kontynuację i rozwój, niekoniecznie wciskanie uczelni w technokratyczne ramy algorytmów i arbitralnie ustawionej punktacji naukowej. Uniwersytet to Ludzie. Ten program jest oryginalny. Choć odnajduję w nim także moje pragnienia, postulaty i tezy. Na pewno nie jest plagiatem. Szanujmy się nawzajem i nie obrzucajmy oskarżeniami bez podstaw.
Terminy „równość” (Gr. Isotes, Lat. Aequitas, aequalitas, ks. Égalité, Ger. Gleichheit), „równe” i „jednakowo” oznaczają — jak wskazuje encyklopedia filozoficzna Stanforda — relację jakościową. „Równość” oznacza zgodność między grupą różnych przedmiotów, osób, procesów lub okoliczności, które mają te same cechy pod co najmniej jednym względem, ale nie pod każdym względem, tj. W odniesieniu do jednej konkretnej cechy, z różnicami w innych funkcjach. „Równość” należy zatem odróżnić od „tożsamości” – koncepcja ta oznacza, że ten sam obiekt odpowiada sobie we wszystkich jego cechach: obiekt, do którego można się odwoływać za pomocą różnych indywidualnych terminów, nazw własnych lub opisów. Z tego samego powodu należy odróżnić go od „podobieństwa” – pojęcia jedynie przybliżonej korespondencji (Dann 1975, s. 997; Menne 1962, s. 44 i nast .; Westen 1990, s. 39, 120). Tak więc, powiedzmy np. że ludzie są równi, to nie znaczy, że są identyczni. Równość oznacza raczej podobieństwo, a nie „tożsamość”.
W moim wirtualnym studiu dzisiaj 18.06.2020 r.:
Dr hab. Anna Rakowska-Trela, prawniczka, adwokatka, była samorządowiec, doktor habilitowana nauk prawnych, profesor Uniwersytetu Łódzkiego, konstytucjonalistka, badaczka prawa wyborczego.
prof. dr hab. Paweł Łuków – filozof i etyk, profesor nauk humanistycznych, Uniwersytet Warszawski, specjalizuje się w etyce (zwłaszcza Immanuela Kanta), neokantyzmie, bioetyce, filozofii medycyny, redaktor naczelny czasopisma naukowego „Etyka”.
Dr Andrzej Kompa, bizantynista, starożytnik, genealog. Prodziekan Wydziału Filozoficzno-Historycznego UŁ ds. jakości kształcenia w kadencji 2016-2020. Prywatnie także aktywista ruchów emancypacyjnych.
Trudny język natury vs. język ekonomii. Dziś (5 czerwca 2020) Światowy Dzień Ochrony Środowiska. To okazja, żeby uczyć się języków obcych….
Kryzys koronawirusowy jest katastrofą. Zgodnie z definicją, którą ostatnio znalazłem przygotowując temat katastrofizmu w XX wieku, katastrofy 1) negatywnie wpływają na życie jednostek i społeczeństw; 2) wykraczają poza osobiste życie indywiduów i życia społecznego; 3) nie zachowują granic (ani oficjalnych ani nieoficjalnych) – potrzebują globalnej perspektywy; 4) są nagłe i niestabilne; 5) występują w dramatycznych kontekstach. (zob. Komenská, Katarína. „Ethics and Disasters in the Work of Albert Schweitzer”. Human Affairs 26, nr 1 (1 styczeń 2016).
U cytowanego już przeze mnie wielokrotnie Nassima Taleba takie katastrofy są do przewidzenia, to jest klasyczny „czarny łabędź”, trzeba tylko uznać, że natura jest bardziej złożona niż o niej myślimy. Przykłady „czarnych łabędzi” to: zdarzenia poprzedzające I wojnę światową (1914 r.), dojście Hitlera do władzy, upadek bloku sowieckiego, tragedia smoleńska i katastrofa WTC, wynalezienie penicyliny i tranzystora, pojawienie się fundamentalizmu islamskiego, rozwój serwisów społecznościowych, pojawienie się nowych trendów w modzie, nauce, wybuchy epidemii.
Zatem kryzys koronawirusowy był do przewidzenia, zresztą Taleb w drugim wydaniu swojej książki z 2010 r. pisze o możliwości zaistnienia dziwnego wirusa, który dzięki globalizacji rozprzestrzeni się szybko na całej planecie.
Ostatnio coraz częściej jednak pojawia się także myśl, że koronawirusowa katastrofa jest związana wielorako z katastrofą klimatyczną.
Inger Andersen (ur. 1958), od 2019 r. Jest dyrektorką wykonawczą Programu Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska, to duńska ekonomistka i ekolożka.
Inger Anderson (fot. z publicznego zdjęcia na Twitterze)
Partha Dasgupta (ur. w 1942) natomiast jest ekonomistą środowiskowym z Cambridge,
Prowadzi on duże badania nad ekonomią różnorodności biologicznej dla rządu Wielkiej Brytanii (ma zostać opublikowany w II połowie 2020 r.)
Oboje ostatnio wypowiedzieli się bardzo interesująco o katastrofie COVID-19 używając ciekawych filologicznych metafor.
Jak pisze The Guardian z 5 czerwca 2020 oboje powiedzieli: „Kluczowym problemem jest rozbieżność między sztuczną „gramatyką ekonomiczną ”, która napędza politykę publiczną i prywatną a „składnią natury ”, która określa sposób działania realnego świata”.
„Język ekonomii nas zawodzi a skutkiem tego jest to, że tęsknimy za znaczeniem”, powiedział prof. Sir Partha Dasgupta i Inger Andersen z ONZ w artykule opublikowanym w ten piątek. „Nasze gospodarki, źródła utrzymania i dobrobyt zależą od natury, od jedzenia, które jemy, po kontrolowanie naszego klimatu, regulowanie chorób i zapewnianie spełnienia duchowego. Bez natury nie byłoby życia.”
To jest naprawdę głęboka prawda wielokrotnie ją wskazywałem także na zajęciach ze studentami: język logiki nie jest tym samym, co język naturalny, język naturalny jest bogatszy, może czasami mniej precyzyjny w mikroskali, jednak w skali makro — znacznie bardziej precyzyjny. Logicy i filozofowie nie mogą np. wyjaśnić, czym jest czas, Marcel Proust staje się bliższy tej definicji pisząc siedem tomów „W poszukiwaniu straconego czasu”. Gramatyka ekonomiczna jest jak logika formalna, zaś składnia natury jest widoczna w jej codziennej mowie. Składnia natury nie obejmuje wyłącznie pojedynczego, izolowanego sztucznie zdania. Składnia ta sięga stylu. Nassim Taleb pisząc o złożoności ludzkiej historii pisał o tym, że natura jest redundantna, natura nie lubi nadmiernej specjalizacji i że natura ogranicza wielkość. Wobec natury powinniśmy zachowywać pokorę. Tak jak chcąc się nauczyć języka, musimy go się uczyć w istocie całe życie.
forest trees. nature green wood sunlight backgrounds.
Dlatego przekonują mnie Ci naukowcy, którzy argumentuję, że „kapitał naturalny” – zasoby naturalne planety, takie jak rośliny, gleby i minerały – powinny być wyceniane obok wartości kapitału produkowanego, takiego jak drogi oraz kapitału ludzkiego, takiego jak umiejętności. Łącznie stanowią one miarę prawdziwego bogactwa kraju.
Dane z Programu Ochrony Środowiska ONZ pokazują, że globalne zasoby kapitału naturalnego na mieszkańca zmniejszyły się prawie o 40% od wczesnych lat 90. XX wieku, podczas gdy kapitał produkcyjny podwoił się, a kapitał ludzki wzrósł o 13%.
Na tym tle widać także, iż rośnie w kontekście kryzysu pandemicznego znaczenie nauki. „Znaczenie podejmowania decyzji kierowanych przez naukę stało się tym bardziej widoczne w ostatnich miesiącach” – powiedzieli Dasgupta i Andersen. „Gdy dyskusje na temat ożywienia gospodarczego nabierają tempa, decyzje gospodarcze i finansowe muszą być również kierowane przez naukę. Odtąd ochrona i poprawa stanu naszego środowiska musi być w centrum tego, w jaki sposób osiągamy dobrobyt gospodarczy. ”
Możemy być inni, musimy się zmienić, nie możemy wracać po tzw, lockdownie (globalnym zamknięciu) w stare koleiny. O tym także pisał w przedostatnim numerze The Economist, który na okładce dał tytuł całego numeru: Złapmy okazję, żeby spłaszczyć klimatyczną krzywą…
Okładka The Economist z 23 maja 2020 r. Odredakcyjne wstępniaki wprost mówią o związku obu kryzysów pandemii i klimatycznego
Wybitna przyrodniczka Jane Goodall powiedziała w środę, że pojawienie się Covid-19 było wynikiem nadmiernej eksploatacji świata przyrody. Powiedziała, że ludzkość zostanie „skończona”, jeśli drastycznie nie zmienimy naszych systemów żywnościowych.
Brytyjska prymatolog, etolog, antropolog i wysłanniczka pokoju ONZ, dr Jane Goodall, wygłasza przemówienie podczas szczytu Roots & Shoots China 2012 w Jane Goodall Institute China w Pekinie, Chiny, 4 listopada 2012 r.
Covid-19 miał swoją przyczynę według Goodall w nadmiernej eksploatacji świata przyrody, w której wycinano lasy, z której wyginęły gatunki i zniszczono ich naturalne siedliska. Uważa się, że koronawirus przeskoczył ze zwierząt na ludzi pod koniec ubiegłego roku, prawdopodobnie pochodząc z rynku mięsnego w Wuhan w Chinach (z nietoperzy poprzez może łuskowce).
Zatem trzeba wedle prymatolożki i aktywistki wsłuchać się w naturę, podchodzić do niej z szacunkiem, zmienić także w skali globalnej nasze zwyczaje żywieniowe, bo produkcja przemysłowa zwierząt nie daje się pogodzić z bezpieczeństwem zdrowotnym ludzkości. Potrzeba nam języka empatii. Potrzeba humanistyki.
Szympans (Pan troglodytes)
Język ekonomii w konsekwencji prowadzi symbolicznie do polowania na słonie, żeby sprzedać z zyskiem kość słoniową. Ostatnio niezwykłe wrażenie na mnie zrobił film z 2019 „Królowa słoni”, nominowany przez Critics’ Choice Documentary – za Najlepszą narrację w filmie dokumentalnym oraz Critics’ Choice Documentary – za Najlepszy naukowo-przyrodniczy film dokumentalny. Film został wyreżyserowany przez Marka Deeble’a i Victorię Stone. Polecam całość historii o Athenie, ponad dziewiędziesięcioletniej słonicy, przywódczyni stada, która ma niezwykły dar, dzięki swojemu wiekowi, wyczuwania katastrof pogodowych. Jest tam także przejmująca scena kontaktu duchowego — nie waham się tutaj użyć tego słowa — słoni z ich przodkami. Tak słonie mają swoją religię… swoją duchowość… Albert Schweitzer ukuł hasło „czci dla życia”, kiedy płynął rzeką w Gabonie i zobaczył stado hipopotamów. To był gigant duchowości.
Hipopotam w rzece z hasłem Alberta Schweitzera (autor Jarosław Płuciennik na podstawie licencji Depositphotos)
Nauczmy się pokory względem eko-logii, czyli języka naszego domu, wsłuchujmy się z empatią w to, co szepcze natura, nauczmy się języka, który wymaga cierpliwości, zbiorowego wysiłku, czasu. Potrzeba nam „czułego narratora” naszej Olgi Tokarczuk (pisałem o tym tutaj). Tenże czuły narrator jest w stanie zatrzymać świat biegunów, ten zabiegany, rozlatany świat i to zatrzymać niekoniecznie tylko przez powrót do zamkniętych granic. Dlatego Uniwersytet potrzebuje humanistyki i nauki języka natury, bardzo trudnego języka.
oficjalny plakat filmu Królowa słoni (2019)
PS. Prof. Monika Marcinkowska zwróciła mi uwagę na kilka źródeł ekonomicznych, które są niezwykle interesujące. Banki wydają się dostrzegać powiązanie katastrofy klimatycznej z fenomenem „czarnego łabędzia”, istnieje nawet publikacja nawiązująca do problemu z nawiązaniem do „czarnego łabędzia” pt. „Zielony łabędź”: https://www.bis.org/publ/othp31.pdf
Symboliczne pożegnanie śp. Jerzego Pilcha, pochowanego w Kielcach 4 czerwca 2020. Rozmowa z ks. Waldemarem Szajthauerem, proboszczem parafii ewangelickiej w Wiśle i wiceprezesem Synodu Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce. Wisła to rodzinne miasto Pilcha, obecne w jego twórczości…
Chynchy akademickie to nazwa blogu akademickiego Jarosława Płuciennika. „Chynchy” to jest słowo z gwary miejskiej łódzkiej, oznacza „gęste zarośla, krzaczory”. Ci, co są łódzkimi snobami mówią „chęchy”, żeby zaistniała nosówka: ęęęęęę…. Jednakautentyczniejsze są chynchy… w trakcie wypowiadania których powstaje unikalnie łódzka nosówka yyyyyyyy!, której zasadniczo nie spotyka się w języku polskim.
Chynchy, chynchy, chynchy — powtórzcie to piękne słowo kilkakrotnie, a stanie się dla Was mantrą prowadzącą Was do wnętrza samych siebie, na wyżyny samoświadomości…
Tematyka kobieca jest coraz częściej podejmowana w kontekście nauk społecznych, w tym przywództwa kobiet. Rzadziej jednak przyjmuje się perspektywę organizacji i zarządzania. Kwestie „kobiecego zarządzania” nie są również często dyskutowane w kontekście polskim, co powoduje, że proponowany zbiór wnosi oryginalny wkład w rozwój tematyki.
„Książka jest zbiorem opracowań przedstawiających sylwetki bądź konkretnych organizatorek, bądź grup liderek zarówno aktywnych współcześnie, jak i postaci historycznych. Takie podejście pozwala wyprowadzić z cienia liderki i organizatorki – przywrócić pamięć tych już nieżyjących oraz zwrócić uwagę na problemy, z jakimi borykają się dzisiaj kobiety aktywne na polu tradycyjnie zarezerwowanym dla mężczyzn. Sama tematyka zbioru wprowadza kobiecy punkt widzenia, gdyż autorzy nie omawiają jedynie sylwetek kobiet przywódczyń, które osiągnęły sukces w męskim świecie zarządzania (choć i takie sylwetki w zbiorze się znajdują), lecz organizatorki właśnie, które często bardziej wspierają, niż dowodzą. Opracowania nie zawsze odnoszą się do konkretnej osoby (bądź osób), lecz również do pewnych grup organizatorek. Cechą łączącą wszystkie opracowania jest zastosowana w badaniach metodyka – wszystkie rozdziały oparte zostały na badaniach jakościowych. Takie podejście metodologiczne daje możliwość oddania głosu samym kobietom i opowiedzenia ich historii.” Z recenzji dr hab. Anny Zachorowskiej-Mazurkiewicz
prof. dr hab. Monika Maria Kostera (ur. 28 lutego 1963 w Warszawie) – polska ekonomistka, profesor nauk ekonomicznych, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajna Uniwersytetu Jagiellońskiego. Profesor (Professor and Chair) Durham University w Wielkiej Brytanii oraz na Uniwersytecie Linneusza w Szwecji.
prof. dr hab. Inga Małgorzata Iwasiów (ur. 6 czerwca 1963 w Szczecinie) – polska literaturoznawczyni, krytyk literacki, poetka i prozaiczka, profesor nauk humanistycznych.
Chynchy akademickie to nazwa blogu akademickiego Jarosława Płuciennika. „Chynchy” to jest słowo z gwary miejskiej łódzkiej, oznacza „gęste zarośla, krzaczory”. Ci, co są łódzkimi snobami mówią „chęchy”, żeby zaistniała nosówka: ęęęęęę…. Jednakautentyczniejsze są chynchy… w trakcie wypowiadania których powstaje unikalnie łódzka nosówka yyyyyyyy!, której zasadniczo nie spotyka się w języku polskim.
Chynchy, chynchy, chynchy — powtórzcie to piękne słowo kilkakrotnie, a stanie się dla Was mantrą prowadzącą Was do wnętrza samych siebie, na wyżyny samoświadomości…
Jerzy Pilch w 2007 (CC 2.0 Sławek, Wikipedia i Filckr)
Rozmowa prof. Jarosława Płuciennika z dr hab. Moniką Ładoń, adiunkt w Instytucie Literaturoznawstwa Uniwersytetu Śliskiego. Autorka książki pt. Choroba jako literatura. Studia maladyczne (2019); oraz „Bardzo proszę pamiętać, że ja byłem przeciw”. Studia o Antonim Słonimskim (Katowice 2008). Współredaktorka serii Zamieranie {Zamieranie. Prozy, Katowice 2012; Zamieranie fikcji. Katowice 2014; Zamieranie gatunku, Katowice 2015 Zamieranie pisarzy. Katowice 2018).
Rozmowa prof. Jarosława Płuciennika z ks. Michałem Makulą, proboszczem Parafii Ewangelicko-Augsburskiej św. Mateusza w Łodzi na temat związków Jerzego Pilcha z ewangelicyzmem polskim. Wisła, fot. Jarosław PłuciennikWidok na Wisłę z tzw. księżówki (fot. Jarosław Płuciennik)
Chynchy akademickie to nazwa blogu akademickiego Jarosława Płuciennika. „Chynchy” to jest słowo z gwary miejskiej łódzkiej, oznacza „gęste zarośla, krzaczory”. Ci, co są łódzkimi snobami mówią „chęchy”, żeby zaistniała nosówka: ęęęęęę…. Jednakautentyczniejsze są chynchy… w trakcie wypowiadania których powstaje unikalnie łódzka nosówka yyyyyyyy!, której zasadniczo nie spotyka się w języku polskim.
Chynchy, chynchy, chynchy — powtórzcie to piękne słowo kilkakrotnie, a stanie się dla Was mantrą prowadzącą Was do wnętrza samych siebie, na wyżyny samoświadomości…
Hipopotam w Afryce (fot. Depositphotos)Fot. Albert Schweitzer CC, Wikipedia
Krótka rozmowa na temat postaw filozoficznych Alberta Schweitzera (1875-1965), laureata Nagrody Nobla, który pieniądze z nagrody przeznaczył dla trędowatych w Gabonie (Afryka). Rozmawiają prof. prof. Jarosław Płuciennik (Uniwersytet Łódzki) i Paweł Łuków (Uniwersytet Warszawski), filozof, etyk, kantysta, redaktor naczelny czasopisma naukowego „Etyka)
Update 16.07.2020: Rozmowa na temat Alberta Schweitzera 12 lipca 2020 w studiu Radia Łódź z panią red. Małgorzatą Warzechą, tutaj:
Rozmowa o Albercie Schweitzerze w Radiu Łódź
Chynchy akademickie to nazwa blogu akademickiego Jarosława Płuciennika. „Chynchy” to jest słowo z gwary miejskiej łódzkiej, oznacza „gęste zarośla, krzaczory”. Ci, co są łódzkimi snobami mówią „chęchy”, żeby zaistniała nosówka: ęęęęęę…. Jednaka autentyczniejsze są chynchy…, w trakcie wypowiadania których, powstaje unikalnie łódzka nosówka yyyyyyyy!, zasadniczo niespotykana w języku polskim.
Chynchy, chynchy, chynchy — powtórzcie to piękne słowo kilkakrotnie, a stanie się dla Was mantrą prowadzącą Was do wnętrza samych siebie, na wyżyny samoświadomości…
od dzisiaj mój blog akademicki nosi dumną nazwę: chynchy akademickie… „Chynchy” to jest słowo z gwary miejskiej łódzkiej, oznacza „gęste zarośla, krzaczory”. Ci, co są łódzkimi snobami mówią „chęchy”, żeby zaistniała taka wspaniała nosówka: ęęęęęę…. Ale moim zdaniem autentyczniejsze są chynchy… no i w trakcie wypowiadania powstaje unikalnie łódzka nosówka yyyyyyyy! (choć między nami mówiąc: chynchy znałem też z Wielkopolski.)
Globalne staje się lokalne. Lokalne uniwersalizuje się. Tu Łódź akademicka… Chynchy akademickie są przeciwieństwem salonów. Chynchy mają być bliskie życia, ludzi i proste, choć złożone. Jak chynchy…
Chynchy, chynchy, chynchy — powtórzcie to piękne słowo kilkakrotnie, a stanie się dla Was mantrą prowadzącą Was do wnętrza samych siebie, na wyżyny samoświadomości…
Blog mój jednakowoż to chynchy akademickie… więc takie zapętlenia nieco snobistyczne, ale w godce łódzkiej…
wnętrze Pałacu Biedermanna (siedziba Uniwersytetu Łódzkiego) (zdjęcie ze strony UŁ)Po zakończeniu wykładu rektorskiego Rity Süssmuth pt. „Kultura Reformacji” w 2017 r. Pałac Biedermanna. Wykład był w nowym budynku Wydziału Filologicznego….