Blog

  • Fenomen Muminków — rozmowa — podcast w Radiu Łódź

    Audycja i podcast w Radiu Łódź

    Odsłuchać można tutaj

    Zdjęcie uczestników rozmowy. Od lewej: prof. dr hab. Jarosław Płuciennik (UŁ), dr Sylwia Krzysztofik (PŁ), Marzena Bomanowska (Muzeum Kinematografii w Łodzi), red. Anna Groblińska, dr hab. Alicja Mazan-Mazurkiewicz (UŁ), Rafał Gawin (Dom Literatury w Łodzi. Fot. Sebastian Szwejkowski (Radio Łódź)
  • Ciemniejsze strony Muminków – Wykład prof. Płuciennika

    Ciemniejsze strony Muminków – Wykład prof. Płuciennika

    Wykład prof. Jarosława Płuciennika w Mediateka MeMo w Łodzi dnia 16 maja 2025 r., godz. 18:00. W ramach Klubu Myślowego MeMo Mediateka zaprasiła na spotkanie poświęcone „Mało znanym i ciemniejszym stronom Muminków.”

    Jarosław Płuciennik podczas wykładu. Zdjęcie Małgorzata Czarna.

    Podcast na Spotify tutaj.

    Co mają wspólnego apokaliptyczny pies z nordyckiego mitu i pierwsze szkice Muminków? Wykład odkrywa zaskakujące konteksty literackie i plastyczne w twórczości Jansson. Tove Jansson bywa określana „mamą Muminków”, co sama uważałaby za nieodpowiednie. Autorka dziewięciu książek o Muminkach była przede wszystkim artystką aktywną w wielu dziedzinach kultury: malarstwie na płótnie, muralach, ilustracjach, książkach obrazkowych, komiksach oraz piosenkach. Zajmowała się również innymi formami twórczości, takimi jak adaptacje sceniczne czy animacje jej dzieł. Z punktu widzenia historii postaci Muminków, które przyniosły Tove Jansson sławę, interesująca jest także ich geneza plastyczna — zarówno osobista, jak i publikacyjna. W trakcie wykładu przyjrzymy się temu, dlaczego pierwsze postaci Muminków były także ciemne, albo wprost czarne i pojawiły się obok apokaliptycznego psa Garmra.

  • Polityka antynaukowa Trumpa: skutki dla badań w Europie

    Polityka antynaukowa Trumpa: skutki dla badań w Europie

    Z cyklu: Obserwatorium Nordyckie

    Francis Galton Autorstwa not stated – Scanned from Karl Pearson’s The Life, Letters, and Labors of Francis Galton., Domena publiczna,

    W 2020 roku redakcja „Scientific American” podjęła bezprecedensową decyzję, nawołując do niegłosowania na Donalda Trumpa – pierwszy raz w swojej 175-letniej historii opowiedziała się przeciwko konkretnemu kandydatowi na prezydenta. Argumentowano, że Trump stanowi zagrożenie dla nauki, zdrowia publicznego i środowiska. Negowanie przez Trumpa zmian klimatycznych, ataki na naukowców i promocja pseudonaukowych teorii wpisywały się w szerszy schemat jego polityki antynaukowej. Redakcja wskazywała na to, że Trump konsekwentnie podważał autorytet instytucji naukowych, promował pseudonaukowe narracje i podejmował decyzje na podstawie ideologii, a nie dowodów naukowych. SA powtórzyła ten gest w 2024. Tak jak the Economist. Pisałem o tym tutaj.

    Dziś, w 2025 roku, ta polityka kontynuuje się i eskaluje – z destrukcyjnymi konsekwencjami, które odczuwa już nie tylko amerykańska nauka, ale także europejskie instytucje badawcze, takie jak Karolinska Institutet (KI) i Luleå tekniska universitet (LTU) w Szwecji. W artykule opublikowanym w „Svenska Dagbladet” opisano, jak Trumpowskie cięcia budżetowe dotknęły szwedzkich badaczy, zamykając dwa projekty finansowane przez National Institutes of Health (NIH) – jeden dotyczący korekty płci, drugi bezpieczeństwa drogowego w Angoli.

    Martin Bergö, prorektor KI, zauważa, że decyzje te mają wymiar nie tylko finansowy, ale również symboliczny. O ile amerykańskie instytucje akademickie, takie jak Harvard, Trump oskarża o promowanie „antyamerykańskich” i „antysemickich” idei, o tyle szwedzkie ośrodki badawcze stają się ofiarami tej samej ideologicznej walki, w której pod przykrywką obrony „prawdziwej nauki” Trump de facto karze projekty związane z różnorodnością, inkluzją i badaniami społecznymi.

    Podczas gdy Harvard został oskarżony przez Trumpa o tolerowanie antysemityzmu i deprecjonowanie wartości amerykańskich, KI straciło finansowanie projektu badań nad korektą płci – tematu, który Trump otwarcie uznaje za „ideologiczny” i „lewacki”. W obu przypadkach mamy do czynienia z zastosowaniem tej samej logiki – mianowicie selektywnego wspierania lub marginalizowania nauki w zależności od jej zgodności z ideologią rządu.

    Amanda Hess w swoim artykule w „The New York Times” zauważa, że Trump, promując Elon Muska jako „geniusza” o „wysokim IQ”, odwołuje się do XIX-wiecznych teorii eugenicznych Francisa Galtona, które łączyły inteligencję z pochodzeniem i bogactwem. W tej wizji inteligencja jest arbitralnie definiowana jako cecha genetyczna, którą można „hodować” podobnie jak konie wyścigowe – a kto ma wysoki status finansowy, automatycznie staje się „geniuszem”. W ten sposób Dolina Krzemowa, z Muskami, Thielami i Altmanami na czele, zostaje ogłoszona nową arystokracją IQ – elitą, która ma prawo decydować o tym, co jest „prawdziwą nauką”, a co nie.

    Ta narracja znajduje swoje odbicie w Szwecji. Birgitta Bergvall-Kåreborn z LTU zauważa, że projekty badawcze związane z różnorodnością i inkluzją są szczególnie narażone na cięcia. Projekty rozwojowe w Afryce, które wcześniej były współfinansowane przez USA, teraz tracą finansowanie, a naukowcy są zmuszeni szukać alternatywnych źródeł wsparcia. W kontekście nowej polityki Trumpa finansowanie badań zależy od tego, czy wpisują się one w ideologiczne ramy „nowej arystokracji IQ”, w której sukces, a nie dowody naukowe, decyduje o wartości projektu.

    W rezultacie Europa – i Szwecja – stają przed pytaniem, czy mogą pozwolić sobie na autonomię w definiowaniu wartości nauki i badań, czy też będą musiały dostosować się do amerykańskich standardów, w których to miliarderzy z Doliny Krzemowej, wspierani przez Trumpa, decydują o tym, co jest nauką wartą finansowania, a co „antyamerykańską ideologią”. To pytanie staje się jeszcze bardziej palące, gdy amerykańska polityka antynaukowa zaczyna przynosić realne straty dla europejskich instytucji akademickich, które do tej pory mogły liczyć na wsparcie amerykańskich funduszy badawczych.

  • Znaczenie językowej tożsamości w dyplomacji. Hasło: imponderabilia i Pete Hegseth

    Znaczenie językowej tożsamości w dyplomacji. Hasło: imponderabilia i Pete Hegseth

    Z cyklu: Obserwatorium nordyckie

    Zdjęcie Pete’a Hegsetha, Sekretarza Obrony USA na licencji Gage Skidmore, CC BY-SA 3.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0, via Wikimedia Commons

    Podcast do posłuchania na podstawie tego wpisu na YouTube:

    Podcast na Spotify tutaj

    W kontekście polityki zagranicznej USA zwłaszcza względem krajów nordyckich interesującym przykładem imponderabiliów – czyli niewymiernych czynników wpływających na relacje międzynarodowe – jest postać Pete’a Hegsetha. W artykule Görana Erikssona z 10. maja 2025 dla „Svenska Dagbladet” (w którym relacjonuje on odświętną wizytę Hegsetha w norweskiej ambasadzie w Waszyngtonie) pisze się o tym, że Hegseth, kontrowersyjny sekretarz obrony USA u Trumpa, z dumą podkreśla swoje norweskie pochodzenie, stwierdzając: „Jestem w 100% Amerykaninem, ale też w 100% Norwegiem.” Jego przodkowie wyemigrowali z Norwegii do Minnesoty, a Hegseth zdaje się pielęgnować swoją skandynawską tożsamość. Chwalił się nawet publicznie w programie TV w 2018 roku, że testy DNA na MyHeritage.com potwierdziły jego 96,4% procentową skandynawskość.

    W wypowiedzi w Ambasadzie Norwegii wprost stwierdza, że nie jest słuchaczem opowieści Kolumba a raczej opowieści Leifa Eriksona (islandzkiego Wikinga, który odkrył Amerykę około 1000 roku).

    Jego norweskie korzenie mają jednak nie tylko osobiste, ale i polityczne znaczenie. Administracja Trumpa wyraźnie wykazywała zainteresowanie współpracą z Norwegią, Danią i Finlandią, podczas gdy relacje ze Szwecją pozostawały chłodne. W tym kontekście Hegseth, jako osoba o norweskich korzeniach, mógł odgrywać rolę nieformalnego łącznika, budując relacje oparte na wspólnych kulturowych wartościach i historycznych więzach.

    Co więcej, w jednym z wywiadów Hegseth pozwolił sobie na żart dotyczący wrodzonej nieufności Norwegów wobec Szwedów – echo dawnych rywalizacji i stereotypów, które wciąż mogą wywoływać uśmiech. Jednak mimo silnych deklaracji o swojej skandynawskiej tożsamości, nie zadał sobie trudu, by powiedzieć choć kilka słów po norwesku.

    A przecież język to coś więcej niż narzędzie komunikacji – to klucz do głębszego zrozumienia kultury i budowania autentycznej więzi. Być może jedno zdanie po norwesku mogłoby wzmocnić jego przekaz i jeszcze bardziej zbliżyć go do kraju przodków, zarówno na poziomie dyplomatycznym, jak i osobistym. Tak jak zbliżył się do Norwegów nieładnym żartem o niechęci do Szwedów.

    Studenci – uczcie się niszowych języków! Sztuczna inteligencja może w tym pomóc, ale nie zastąpi realnych relacji z ludźmi przy okazji np. wspólnego jedzenia czy wspólnego śmiechu. Znajomość angielskiego to konieczność, ale nie pozwólcie, by zamieniła się w jedyny środek wyrazu. W polityce, dyplomacji i życiu – im więcej języków znacie, tym bogatsze są wasze relacje i zrozumienie świata. Nie bądźcie jak Pete Hegseth, który jedynie w genetyce i drzewach genealogicznych upatruje swoją siłę.

    Nie rozumiem polityków, także kandydatów na Prezydenta RP, którzy szczycą się wyłącznie znajomością języka polskiego. Prezydent RP będzie miał tym większą „miękką” siłę dyplomatyczną, im więcej imponderabiliów będzie mógł wykorzystać.

    PS. Słownikowo: imponderabilia – rzeczy lub czynniki niematerialne, które mają wpływ na określoną sytuację lub decyzję, ale są trudne lub niemożliwe do zmierzenia, zważenia lub jednoznacznego określenia. Mogą to być wartości, emocje, opinie, nastroje społeczne lub subtelne aspekty kulturowe i psychologiczne, które nie mają bezpośredniego przełożenia na liczby, ale mogą znacząco oddziaływać na bieg wydarzeń. Słowo pochodzi z łaciny: imponderabilis – „nieważki”, od in- (nie) + ponderare (ważyć).

  • Pietyzm życzliwości w erze technologii

    Pietyzm życzliwości w erze technologii

    Podcast na Spotify tutaj
    W świecie, który coraz częściej wita nas ekranem zamiast twarzy, a rozmowa z maszyną bywa prostsza niż z drugim człowiekiem, uprzejmość zyskuje nowe znaczenia. Zadziwiające jest, jak często — w rozmowach z systemami opartymi na sztucznej inteligencji — zwracamy się do nich z uprzejmością niemal rytualną: proszędziękujęczy mogłabyś/mógłbyś mi pomóc? Opieram swoje rozważania na danych nienaukowych, raczej doniesieniach osób zarządzających danymi, nie mam możliwości weryfikacji ich, jednak miże te zwroty grzecznościowe to resztka człowieczeństwa, którą wkładamy nawet w rozmowę z czymś, co nie ma świadomości? Wydaje się, że to antropomorfizacja w całej krasie, rzutujemy swoją strukturę na coś, co się z nami wydaje komunikować.

    Z doniesień medialnych (źródłem jest chyba wpis samego Sama Altmana, dyrektora generalnego OpenAI), wynika, że „uprzejma” komunikacja z AI — choć urocza — nie jest neutralna ekologicznie. Każde dodatkowe słowo, każda grzecznościowa formuła, każda peryfraza zużywa zasoby obliczeniowe. A za tym idzie realna energia, produkcja ciepła w serwerowniach, emisja CO₂. Inaczej mówiąc: bycie miłym dla chatu generuje większy ślad węglowy. Ale to też lustrzane odbicie naszej potrzeby upraszczania, nie komplikowania. Nasza życzliwość — jakkolwiek „tania” z pozoru — pociąga za sobą koszt.

    I tu pojawia się pytanie: czy warto być uprzejmym dla czata?

    Odpowiedź — jak to zwykle bywa — jest bardziej ludzka niż logiczna. Tak, warto. Bo życzliwość, nawet kosztowna w sensie energetycznym wobec maszyn, w kontaktach z ludźmi jest zadziwiająco… darmowa. To gniew, agresja, zawiść, zazdrość i nienawiść spalają naszą energię psychiczną, wymagają dodatkowego napięcia, podwyższonego tętna, stresu, wyczerpania. Życzliwość, przeciwnie — uspokaja, koi, reguluje.

    Dalajlama XIV powiedział kiedyś: „Moja religia jest bardzo prosta. Moją religią jest życzliwość.” Nie trzeba świątyń, doktryn ani rytuałów, by praktykować coś tak prostego, a zarazem fundamentalnego.

    Uprzejmość jest najbardziej demokratyczną formą dobroci. Nie wymaga pieniędzy, statusu, technologii ani tytułów. Wymaga jedynie decyzji: nie zranić, nie umniejszyć, nie zdominować.

    W świecie zalanym natłokiem danych, gest życzliwości — choć to chyba jest niewidoczne w kodzie — staje się czymś, co odróżnia człowieka od maszyny. Być może przyszłość będzie należała do tych, którzy nie tylko nauczyli się rozmawiać z maszynami, ale też zachowali ludzką manierę nawet wtedy, gdy to „się nie opłacało”. Pamiętam książkę o znamiennym tytule „Przetrwają najżyczliwsi”.

    Bo człowieczeństwo, jakkolwiek nieoptymalne, jest ciągle warte zachodu. Ale swoją drogą, kiedyś myślałem, że tylko bycie świadomym różni człowieka od maszyn. Teraz okazuje się, że mamy także inny wyróżnik antropologiczny: tanią energetycznie życzliwość…

    To co, może podarujmy sobie nawzajem kwiatek? Uśmiech? Wypracujemy w ten sposób nawyk?

  • Papież Franciszek nie żyje. Literatura jako forma empatii

    Papież Franciszek nie żyje. Literatura jako forma empatii

    zdjęcie historyczna Franciszka w Armenii z 2016 (lic. Depositphotos)

    Podcast na YouTube

    Moje wspomnienie o teoretyku literatury

    Podcast w Spotify tutaj
    21 kwietnia 2025 roku, o godzinie 7:35, zmarł papież Franciszek. Jego pontyfikat, rozpoczęty w 2013 roku, był czasem głębokich refleksji nad rolą Kościoła w świecie współczesnym. Dla mnie, jako osoby związanej z kulturoznawstwem i literaturoznawstwem, szczególnie poruszające były jego przemyślenia na temat literatury jako narzędzia budowania empatii i zrozumienia drugiego człowieka.

    W liście z 17 lipca 2024 roku, zatytułowanym „O roli literatury w formacji”, papież Franciszek podkreślił, że literatura nie jest jedynie formą rozrywki, lecz istotnym elementem w poznawaniu natury ludzkiej. Zwrócił uwagę na to, że czytanie literatury pięknej pozwala na głębsze zrozumienie siebie i innych:

    „Płacząc nad losem bohaterów, płaczemy w głębi duszy nad sobą i własną pustką, własnymi brakami, własną samotnością.”

    Franciszek wskazał również na literaturę jako środek uwrażliwiający nas na tajemnicę innych:

    „Podążając tą drogą, która uwrażliwia nas na tajemnicę innych, literatura sprawia, że uczymy się dotykać ich serc.”

    Co istotne, papież nie mówił o literaturze w sposób abstrakcyjny. Wprost wymienił autorów, którzy — według niego — powinni być obecni w procesie formacji duchowej i intelektualnej. Wśród nich znaleźli się:

    • Marcel Proust – jako mistrz pamięci, czasu i wewnętrznej kontemplacji;
    • T.S. Eliot – za głęboko duchowe połączenie tradycji chrześcijańskiej z nowoczesnością;
    • Paul Celan – jako świadek cierpienia, który próbował ocalić sens pośród traumy;
    • C.S. Lewis – za umiejętność mówienia o wierze językiem mitu i wyobraźni;
    • Jorge Luis Borges – jako autor zmagający się z paradoksami Boga, nieskończoności i ludzkiego poznania;
    • Alessandro Manzoni – którego Narzeczeni papież niejednokrotnie nazywał „książką życia”.

    Choć nie zawsze zgadzałem się z papieżem Franciszkiem w kwestiach politycznych — zwłaszcza dotyczących Rosji i jego niejednoznacznych reakcji na wojnę — i nie zgadzam się w pełni z gustami literackimi i religijnymi, to jego refleksje na temat literatury jako przestrzeni budowania empatii i zrozumienia pozostaną dla mnie źródłem głębokiego szacunku.

    W świecie, który często ignoruje to, co niewypowiedziane, Franciszek przypomniał, że „czasem poezja mówi więcej niż dogmat”.

    Pełny tekst listu można znaleźć na oficjalnej stronie Watykanu:

    List Ojca Świętego Franciszka o roli literatury w formacji – 17 lipca 2024

  • Harvard vs Trump: Walka o autonomię uniwersytetów

    Harvard vs Trump: Walka o autonomię uniwersytetów

    W USA trwa bezprecedensowy konflikt między elitarnymi uniwersytetami a administracją federalną Donalda Trumpa. W ostatnich tygodniach działania Białego Domu wymierzone w szkolnictwo wyższe przybrały postać zmasowanej ofensywy: cofanie grantów, audyty ideologiczne, groźby deportacji studentów zagranicznych oraz naciski na ograniczenie wolności słowa i programów równościowych. Na czoło sprzeciwu wysunął się Harvard, który – mimo realnej groźby utraty miliardów dolarów – powiedział rządowi „nie”.

    Jak podkreśla The Economist, wsparcie (endowment) Harvardu sięga obecnie 50 miliardów dolarów, czyli więcej niż PKB takich państw jak Łotwa, Kostaryka czy Islandia1. Ten edukacyjny kolos stanął jednak wobec groźby utraty kluczowych funduszy federalnych, po tym jak odmówił wprowadzenia narzuconych przez rząd środków dyscyplinujących: m.in. eliminacji programów DEI (diversity, equity, inclusion), cenzurowania wypowiedzi prodemokratycznych i pro-palestyńskich, a także raportowania studentów zagranicznych do Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

    The New Yorker opisano ten moment jako „oszałamiające zaskoczenie” dla społeczności akademickiej. Po dekadach unikania otwartego sporu z władzą, Harvard oświadczył: „Nie poddamy się. Nie oddamy naszej niezależności ani konstytucyjnych praw”2. W ślad za tą deklaracją uczelnia ogłosiła emisję obligacji na 750 milionów dolarów – jako bufor finansowy, pozwalający przetrwać bez funduszy federalnych.

    Odmowa Harvardu pociągnęła za sobą kolejne reakcje: Columbia University ogłosiła, że nie przyjmie „ciężkorękiego nadzoru rządowego”, a Princeton i Brown również rozważają skierowanie spraw do sądów. Tymczasem administracja Trumpa kontynuuje ofensywę: zawieszono już granty dla kilkunastu uczelni, a niektóre (jak Columbia) stoją przed widmem objęcia nadzorem sądowym przez rząd.

    W tej walce stawką jest nie tylko autonomia uczelni, ale przyszłość uniwersytetu jako miejsca wolnej debaty, krytycznego myślenia i badań prowadzonych niezależnie od politycznych interesów. The Economist ostrzega, że jeśli rządowi uda się podporządkować instytucje naukowe – symboliczne „miasta-państwa” demokracji liberalnej – utracimy jeden z ostatnich bastionów niezależnej refleksji i pluralizmu.

    👉 Osobiście poruszyła mnie jeszcze jedna wiadomość, która, choć nagłośniona przede wszystkim przez branżowe czasopisma (Inside Higher Ed)3, mówi wiele o klimacie, w jakim dziś funkcjonuje amerykańska humanistyka. Historyk Timothy Snyder, znany z prac o totalitaryzmie i demokracji, zdecydował się – jak sam podał – na przeniesienie działalności akademickiej do Kanady. Ten gest ma wymiar symboliczny – pokazuje, jak poważnie zagrożona jest przestrzeń dla krytycznego myślenia. Podobnie zrobił Jason Stanley, profesor filozofii im. Jacoba Urowsky’ego na Uniwersytecie Yale i autor wielu książek, w tym How Fascism Works: The Politics of Us and Them, powiedział, że w końcu przyjął długoletnią ofertę Toronto na stanowisko po tym jak zobaczył, jak Uniwersytet Columbia „całkowicie się załamał i poddał autorytarnemu reżimowi”.

    Widać wyraźnie, że wolność akademicka oraz autonomia uniwersytetu muszą być chronione także w świecie, który wydawał się oazą demokracji.

    Przypisy

    1. MAGA’s remaking of universities could have dire consequencesThe Economist, 10 kwietnia 2025. Link do artykułu 
    2. Jeanie Suk Gersen, A Thrillingly Delightful Surprise from HarvardThe New Yorker, 15 kwiecień 2025. Link do artykułu 
    3. Inside Higher Ed, March 26, 2025 Outspoken Fascism Scholars Leave Yale for Canada, Link do artykułu

  • Moominimalism: Exploring Tove Jansson’s Art

    Moominimalism: Exploring Tove Jansson’s Art

    We wtorek, 8 kwietnia, w godzinach 11:30–13:00, w strefie coworkingowej Biblioteki UŁ, odbyło się wyjątkowe spotkanie z Björnem Sundmarkiem, profesorem literatury angielskiej na Uniwersytecie w Malmö w Szwecji (także członek sieci uniwersytetów europejskich UNIC) . Po wykładzie profesor Sundmark miał okazję zwiedzić Muzeum Kinematografii i jego wystawę „Pałac pełen bajek”

    💬 Tematem wykładu był Muminimalizm: Tove Jansson i sztuka miniatur.
    „Kraina Muminków Tove Jansson jest duża. Są tam głębokie morza, wysokie góry i bezkresne lasy. To miejsce doniosłych katastrof i długich podróży. Ale wymiary Krainy Muminków są również względne, a pozorna wspaniałość otoczenia wynika z niewielkich rozmiarów większości zamieszkujących ją stworzeń, takich jak Mała Mi i „małe stworzenie” Sniff.
    W czasie spotkania Björn Sundmark przeanalizował i omówił kilka przykładów sztuki miniatur Jansson, lub „muminimalizmu”, aby użyć neologizmu związanego z Jansson. Głównym celem wykładu było jednak pokazanie, że upodobanie Jansson do tego, co małe, drobne i dekoracyjne, nie polega jedynie na tworzeniu kontrastu, nawet jeśli to również, ale zasadniczo na budowaniu świata na małą skalę.”

    Wykład odbył się w języku angielskim.

    ✨ Wydarzenie jest częścią międzynarodowego projektu „Moomins as a Cultural Phenomenon” kierowanego przez prof. Jarosława Płuciennika z Uniwersytetu Łódzkiego przy współpracy docent Pirjo Suvilehto z Uniwersytetu Oulu (Finlandia) w ramach sieci UNIC. Zapis wykładu na YouTube i innych podcastach. Polska Fika.

    Podcast na Spotify TUTAJ

    On Tuesday, April 8th, from 11:30 AM to 1:00 PM, a special lecture by Professor Björn Sundmark took place in the coworking space of the University of Łódź Library. Sundmark is a Professor of English Literature at Malmö University in Sweden.

    💬 Lecture Topic: Moominimalism: Tove Jansson and the Art of the Miniature

    „Tove Jansson’s Moominland is large. There are deep seas, high mountains, and endless forests. It is a place of momentous catastrophes and long journeys. But Moominland’s dimensions are also relative, and the apparent grandeur of the setting is constituted on the diminutive size of most of the creatures that inhabit it, such as Little My and the “little creature” Sniff.
    In this presentation I will analyse and discuss a few of these examples of Jansson’s art of the miniature, or “muminalism” to use a Jansson-related neologism. The main aim, however, is to show that Jansson’s predilection for the small, the diminutive, and the decorative is not merely about creating contrast, even if it is that too, but essentially about small-scale world-building.”

    ✨ This event is part of the international project “Moomins as a Cultural Phenomenon” led by Professor Jarosław Płuciennik.

  • Gaming with Science: recenzja książki Emanuela Kulczyckiego z 2023 r.

    Gaming with Science: recenzja książki Emanuela Kulczyckiego z 2023 r.

    Oto moja nowa publikacja, była gotowa w 2023 roku. Ale cykl publikacyjny trwa niestety…

    J. Płuciennik, A. Zatora, Gaming with Science? Review: Kulczycki, E. (2023). Evaluation Game. How Publication Metrics Shape Scholarly Communication. Cambridge: Cambridge University Press, viii+228 pp. w: Perspektywy Kultury nr 48, 2025/1, ss. 371-378, DOI: 10.35765/pk.2025.4801.22.

    Plik znajdziesz tutaj

  • Finowie przeszczęśliwi. Co to ma wspólnego z Muminkami?

    Finowie przeszczęśliwi. Co to ma wspólnego z Muminkami?

    Podcast na temat World Happiness Report

    Podcast na Spotify tutaj