Blog

  • 📣 Muminki mają teraz oficjalne znaki osobowe w języku migowym Finlandii

    📣 Muminki mają teraz oficjalne znaki osobowe w języku migowym Finlandii

    Z cyklu: Obserwatorium Nordyckie

    Stowarzyszenia niesłyszących w Finlandii wprowadziły nowe znaki dla postaci z Muminków, co ułatwi ich identyfikację w języku migowym. Inicjatywa ma na celu wsparcie osób niesłyszących, ułatwiając im dostęp do kultury Muminków. Wydarzenie promujące te znaki odbędzie się 30 stycznia w Łodzi pod patronatem Ambasady Finlandii.

    Jak podaje oficjalna strona państwowej telewizji fińskiej YLE (Yle.fi), tamtejsze stowarzyszenia niesłyszących postanowiły nadać szczególny charakter postaciom Muminków autorstwa fińsko-szwedzkiej pisarki Tove Jansson. Jest to właściwie świetna wiadomość przed oficjalnym wielkim wydarzeniem Maratonem Czytania Muminków, który postanowiliśmy także uczcić w Łodzi spotkaniem w Pałacu Biedermanna 30. stycznia w piątek w godz. 17-19:00. Patronat nad wydarzeniem objęła Ambasada Finlandii w Polsce! Serdecznie wszystkich zapraszamy!

    🧠 Dlaczego to ważne

    Do tej pory osoby posługujące się językiem migowym musiały literować nazwy postaci z Muminków przy każdej wzmiance o nich. Dzięki nowym znakom to się zmienia.

    Znaki osobowe są szczególnie pomocne dla dzieci i ich rodzin, które oglądają Muminki lub uczestniczą w wydarzeniach związanych z tą sagą.

    👩‍🎨 Jak powstały znaki?

    Nowe znaki opracowali specjaliści i aktywiści języka migowego z Finlands dövas förbund oraz Finlandssvenska teckenspråkiga.

    Przy projektowaniu znaków kierowano się:

    • osobowością postaci,
    • jej graficznymi cechami,
    • tym, co ją wyróżnia w świecie Muminków.

    Ostatecznie ustalono znaki dla 22 najpopularniejszych postaci z Doliny Muminków.

    📚 Użycie i wdrożenie

    • Znaki będą używane m.in. podczas Muminläsmaraton — specjalnego czytania na żywo wszystkich książek o Muminkach, które Yle organizuje i tłumaczy również na język migowy.
    • Materiały z tymi znakami pojawią się także w internetowych słownikach migowych (np. SignWiki).

    🤝 Sens kulturowy

    Projekt ma też wymiar społeczny:

    • wspiera finlandssvenskt teckenspråk — mało liczny i zagrożony język migowy społeczności Finlandssvensk (szwedzkojęzycznej mniejszości w Finlandii),
    • wzmacnia integrację kulturową poprzez dostępność Muminów dla osób niesłyszących i niedosłyszących.
  • Björk jako ikona pragmatycznego aktywizmu: dlaczego National Geographic umieścił artystkę na okładce

    Björk jako ikona pragmatycznego aktywizmu: dlaczego National Geographic umieścił artystkę na okładce

    To jest fragment okładki ostatniego numeru National Geographic (for. JP)

    Obserwatorium Nordyckie ponownie o Björk.

    Decyzja National Geographic, by uczynić Björk bohaterką okładki jako „artystkę walczącą o naszą planetę”, nie jest jedynie wyróżnieniem medialnym. To sygnał, że współczesny artysta może być nie tylko twórczynią, lecz także skutecznym inicjatorem realnych zmian społecznych i środowiskowych. Björk, znana z artystycznej niezależności (i dużej dozy rozpoznawalnej stylistycznej manieryczności), dziś jest także symbolem skutecznego działania na rzecz środowiska – co doceniła redakcja National Geographic.”

    Narracja, którą magazyn eksponuje, opiera się na wyraźnym kontraście: Björk w sztuce nie zna granic, ale jako aktywistka chce być „hiperpragmatyczna”, skupiona na celach realnych i osiągalnych. Sama artystka opisuje tę strategię dla National Geographic następująco: „Każdego roku staram się wybrać jedną rzecz, o którą będę walczyć dość mocno — taką, którą da się realnie zmienić”. To wyraźne przełamanie typowej dla sztuki postawy ekspresyjnej lub symbolicznej, na rzecz działania proceduralnego: lobbingu, procesów sądowych, kampanii społecznych.

    Przykładem jest ostatnia kampania Björk przeciwko komercyjnym farmom łososia w Islandii. Po awarii jednego z ośrodków hodowlanych i ucieczce tysięcy ryb, do opinii publicznej zaczęły docierać informacje o ryzykach genetycznych, ekologicznych i epidemiologicznych związanych z mieszaniem gatunków i rozprzestrzenianiem patogenów. Björk włączyła się w działania organizacji lokalnych, nagłośniła sprawę globalnie, a ponadto udostępniła swój wcześniejszy niepublikowany utwór „Oral”, do którego zaprosiła Rosalíę. Dochód ze sprzedaży wspiera islandzkie pozwy przeciwko firmom hodowlanym, a sama Björk zauważa, że celem jest także stworzenie precedensowych materiałów prawnych, które inne kraje mogłyby wykorzystać w podobnych sporach. To działanie artystki jako dostarczycielki narzędzi zmiany — nie tylko jej symbolu.

    Równolegle Björk wykorzystuje instytucje kultury do aktywizowania odbiorców. W paryskim Centre Pompidou stworzyła manifest środowiskowy z udziałem sztucznej inteligencji, w którym obok jej głosu pojawiały się nagrania zagrożonych gatunków, m.in. wron hawajskich czy delfinów. Ten wymowny projekt — łączący awangardę technologiczną, ekologię dźwięku i bioakustykę — stanowi przykład rozszerzania definicji aktywizmu na obszary estetyczno-sensoryczne. Jednocześnie zainicjowała w tej kampanii nową intencję zakazu trałowania dennego we francuskich wodach chronionych — znów cel konkretny, techniczny, trudny, lecz wykonalny.

    Taki kulturowy aktywizm nie jest zjawiskiem w kulturze nordyckiej odosobnionym. Można je wpisać w dłuższą historię nordyckiej ekologii kulturowej, w której literatura, sztuki wizualne i muzyka często stają się mediami sporów o krajobraz, zasoby naturalne, energię czy bioróżnorodność. Islandia, Norwegia czy Finlandia wypracowały kulturę, w której twórca rzadko bywa „czystym estetykiem”, a częściej „obywatelem natury” — kimś, kto widzi w środowisku nie dekorację, lecz wzajemną zależność i wspólność.

    Zorza polarna nad laguną Jokulsarlon — Zdjęcie
    Zorza polarna nad laguną Jokulsarlon w Islandii — Zdjęcie w domenie publicznej (lic. Depositphotos)

    W tym kontekście wybór National Geographic można odczytać także jako odpowiedź na zmęczenie publiczności „aktywizmem deklaratywnym”, rozpoznawalnym w kulturze globalnej ostatnich lat. Björk proponuje coś innego: aktywizowanie poprzez infrastrukturę, poprzez dostęp do prawników, instytucji, petycji, precedensów i regulacji. W wywiadzie zauważa, że nie interesują jej kampanie fasadowe, w których artysta pojawia się jako „twarz sprawy” — obecna forma jej aktywizmu wymaga obecności przy stole negocjacyjnym, nie tylko przed obiektywem.

    Dlatego właśnie postać Björk jest istotna także z perspektywy kultury aktywizmu, czyli obszaru badań, który coraz częściej analizuje popkulturę nie tylko jako przestrzeń reprezentacji, lecz także jako narzędzie realnej sprawczości społecznej. W ramach mojego kursu na Uniwersytecie Łódzkim w module Kultura aktywizmu „Literatura protestu w kulturze popularnej” Björk może posłużyć studentom jako studium przypadku łączącego:

    • ekologiczny pragmatyzm,
    • wykorzystywanie popkultury jako narzędzia zmiany,
    • mobilizację publiczności za pomocą instytucji kultury,
    • łączenie sztuki wysokiej, technologii i polityki,
    • przesunięcie od symboli do procedur.

    Dla Obserwatorium Nordyckiego mamy tu dodatkowo wymiar regionalny: Islandia, dzięki swojej skali, często staje się laboratorium polityk środowiskowych, a artystki takie jak Björk mogą w tym laboratorium działać nie jako ambasadorki idei, lecz jako współprojektantki rozwiązań.

    Gdy National Geographic umieszcza więc Björk na okładce, nie chodzi o fetyszyzację celebryty, lecz o wskazanie nowej roli artyst(k)i(y) we współczesnym krajobrazie klimatyczno-politycznym. W tym sensie Björk jest nie tylko „tym głosem z Islandii”, ale jednym z najważniejszych przykładów, jak kultura popularna może przekształcać się w kulturę sprawczości i kulturową infrastrukturę dla działań proekologicznych.

    Wybór Björk na okładkę National Geographic to nie tylko docenienie jej dorobku, ale przede wszystkim uznanie dla nowego modelu aktywizmu – opartego na pragmatyzmie, współpracy i realnej sprawczości. To przykład, jak popkultura może stać się narzędziem rzeczywistej zmiany, a nie tylko symbolicznym gestem.

    Źródło wiadomości: strona National Geographic

  • Grenlandia między współczuciem a Realpolitik. Björk, Dania i kruszejący porządek świata

    Grenlandia między współczuciem a Realpolitik. Björk, Dania i kruszejący porządek świata

    Björk (lic. Depositphotos)

    Opublikowany niedawno post Björk, zilustrowany mapą Grenlandii nałożoną na czerwono-białą flagę, jest jednym z najmocniejszych głosów artystycznych w nordyckiej sferze publicznej ostatnich miesięcy.

    Islandzka artystka nie poprzestaje na symbolicznym geście poparcia dla idei niepodległości, ale bardzo precyzyjnie wpisuje swój apel w historię kolonialnej przemocy: od utraty języka i kulturowej autonomii po dramatyczne przykłady biopolitycznej kontroli, takie jak przymusowe zakładanie wkładek wewnątrzmacicznych grenlandzkim dziewczętom w latach 60. XX wieku. To nie jest głos „egzotycznej” artystki, lecz wypowiedź sąsiadki — Islandki, której własne społeczeństwo pamięta, czym było zerwanie z duńską dominacją w 1944 roku.

    Uderzające w tym poście jest połączenie empatii i gniewu moralnego z bardzo wyraźnym ostrzeżeniem geopolitycznym. Björk nie tylko mówi o historycznych krzywdach, ale też o strachu przed przyszłością: przed sytuacją, w której Grenlandczycy mogliby „przejść od jednego okrutnego kolonizatora do drugiego”. To zdanie — być może najmocniejsze w całym wpisie — wykracza poza relacje Kopenhaga–Nuuk i dotyka obecnej globalnej niestabilności, w której Arktyka przestaje być peryferium, a staje się strategicznym centrum.

    Na tym tle szczególnie interesująco wypada zestawienie tej emocjonalnej, jawnie normatywnej wypowiedzi z tonem, jaki prezentuje duński rząd. Premierka Danii konsekwentnie podkreśla znaczenie jedności Królestwa, odpowiedzialności instytucjonalnej i „wspólnego bezpieczeństwa” w regionie arktycznym. W jej narracji Grenlandia jest partnerem, nie kolonią — podmiotem autonomicznym, lecz osadzonym w ramach państwa, które gwarantuje stabilność prawną, gospodarczą i militarną. Jest to język Realpolitik: chłodny, technokratyczny, oparty na ciągłości instytucji i międzynarodowych zobowiązaniach.

    Problem polega na tym, że te dwa języki — język empatii i pamięci historycznej oraz język bezpieczeństwa i geostrategii — coraz trudniej ze sobą pogodzić. Gdy Björk pisze o „dreszczach grozy”, jakie wywołuje w niej kolonializm, dotyka ona tego, co w oficjalnym dyskursie państwowym bywa spychane na margines: doświadczenia afektywnego, traumy międzypokoleniowej i poczucia bycia obywatelami drugiej kategorii. Z perspektywy Nuuk to właśnie te elementy, a nie mapy bezpieczeństwa, mogą decydować o przyszłych wyborach politycznych.

    Całość komplikuje się jeszcze bardziej, gdy spojrzymy na sytuację przez pryzmat NATO i erozji powojennego ładu międzynarodowego. Arktyka, Grenlandia i północny Atlantyk są kluczowe dla systemu bezpieczeństwa Zachodu, ale ten system opiera się na założeniu przewidywalności sojuszników. Polityka Donalda Trumpa — kwestionowanie sensu sojuszy, instrumentalne traktowanie zobowiązań, logika transakcyjna zamiast normatywnej — już raz poważnie nadwyrężyła zaufanie do Stanów Zjednoczonych jako gwaranta stabilności. W tej perspektywie obawy Björk przestają być jedynie emocjonalnym gestem artystki, a zaczynają brzmieć jak intuicyjna diagnoza: co stanie się z małymi wspólnotami, gdy wielkie struktury bezpieczeństwa zaczną się chwiać?

    Grenlandzka niepodległość w świecie stabilnego, normatywnego NATO byłaby jednym scenariuszem. Grenlandzka niepodległość w świecie rywalizacji mocarstw, osłabionych sojuszy i „powrotu stref wpływów” — scenariuszem zupełnie innym. Być może dlatego tak wyraźnie rysuje się dziś napięcie między moralnym apelem a polityczną ostrożnością. Björk mówi z pozycji sumienia i sąsiedzkiej solidarności. Duński rząd mówi z pozycji odpowiedzialności państwowej. A nad tym wszystkim unosi się pytanie, czy instytucje, które miały gwarantować bezpieczeństwo małym narodom, rzeczywiście pozostaną stabilne w epoce gwałtownych przesunięć globalnej władzy.

    W tym sensie grenlandzka debata nie jest lokalna ani peryferyjna. Jest jednym z miejsc, w których najostrzej widać pęknięcie między etyką a geopolityką — i lęk, że świat, w którym te dwie sfery dało się jeszcze jakoś godzić, właśnie się rozpada.

    Co ważne — idee wyrażone przez Björk w jej własnej muzyce wcale nie są jedynie estetycznym tłem jej posta. W cytowanym utworze „Declare Independence” z 2007 roku artystka eksploduje brutalnym rytmem i agresywną elektroniką, żeby wyartykułować wizję wyzwolenia od wszelkich form dominacji. Choć nie cytuję tu wprost wersów, bo są objęte prawami autorskimi, sedno frazy, która regularnie powtarza się w refrenie, brzmi jak personalny, niemal imperative: „ogłoście niepodległość” — nie tylko politycznie, lecz jako fundamentalne prawo do samostanowienia.

    Ta repetytywna, perkusyjna deklaracja jest wykrzyknikiem przeciwko wszelkim formom ucisku: brzmi jak wezwanie, by nie akceptować nadanych z zewnątrz ograniczeń i by „oderwać się” od struktur, które trzymają mniejsze wspólnoty w zależności. W kontekście posta o Grenlandii takie muzyczne echo brzmi znamiennie: nie jest to tylko metaforyczne wezwanie, ale rytmiczne i formalne — uderzające jak syntezator, który burzy spokojną retorykę Realpolitik.

    W połączeniu z osobistym apelem Björk o solidarność z Grenlandczykami, duch utworu — jego energia, jego nacisk na samostanowieniu — wzmacnia moralną wagę jej słów i stawia je w ostrym kontraście do chłodnych kalkulacji państwowych przemówień. Rzeczywistość, o którą tu chodzi, to nie tylko geopolityczna strategia — ale ludzka wola do bycia suwerennym, niezależnym od narzuconych ram.

    W tym kontekście mocno zastanawiam się, czy w przyszłym semestrze nie włączyć utworu Declare Independence Björk do programu zajęć i nie zaproponować go studentom Kultury i sztuki współczesnej jako materiału do analizy. Nie tylko jako „piosenki protestu”, lecz jako złożonego aktu kulturowego: połączenia agresywnej, niemal militarnej estetyki dźwięku z bardzo konkretnym komunikatem politycznym i etycznym. Interesowałoby mnie szczególnie, jak studenci odczytają napięcie między brutalnością formy a moralnym imperatywem, jaki ten utwór niesie — oraz jak zestawią go z dzisiejszymi debatami o kolonializmie, peryferiach Europy i kruszejącym porządku międzynarodowym. Być może właśnie taka konfrontacja sztuki, emocji i geopolityki najlepiej oddaje to, czym jest współczesna kultura: polem, na którym estetyka nie daje się już oddzielić od odpowiedzialności.

  • Szwedzkie dziedzictwo w półcieniu. O zapomnianej wspólnocie kulturowej Szwecji i Finlandii

    Szwedzkie dziedzictwo w półcieniu. O zapomnianej wspólnocie kulturowej Szwecji i Finlandii

    Strona poświęcona Muminkom w dwutomowej historii literatury fińskoszwedzkiej
    Dwa tomy historii literatury fińskoszwedzkiej wydanej przez to samo towarzystwo, o którym traktuje Strömholm w swoim felietonie

    W noworocznym wydaniu Svenska Dagbladet (1 stycznia 2026) ukazał się tekst Stiga Strömholma, który — choć napisany spokojnym, niemal dyskretnym tonem — dotyka kwestii fundamentalnej: zaniku świadomości wspólnego dziedzictwa kulturowego Szwecji i Finlandii. Tekst zatytułowany Ett svenskt kulturarv litegrann i skymundan („Szwedzkie dziedzictwo kulturowe nieco w cieniu”) jest zarazem esejem historycznym, jak i subtelną diagnozą współczesnej amnezji kulturowej.

    Punktem wyjścia jest setna rocznica serii wydawniczej Historiska och litteraturhistoriska studier, tworzonej od 1918 roku przez fińsko-szwedzkie środowiska akademickie. To projekt, który miał dokumentować i interpretować życie intelektualne szwedzkojęzycznej części Finlandii – świata dziś coraz słabiej obecnego w świadomości zarówno Szwedów, jak i Europejczyków. Strömholm przypomina, że seria ta powstawała w momencie szczególnym: tuż po uzyskaniu przez Finlandię niepodległości, w cieniu rozpadu imperium rosyjskiego i narodzin nowoczesnych państw narodowych.

    A jednak to, co miało być fundamentem pamięci, stało się z czasem archiwum niemal zapomnianym.

    Runeberg – klasyk, którego już się nie czyta

    Centralną figurą eseju jest Johan Ludvig Runeberg – poeta narodowy Finlandii, twórca Opowieści chorążego Ståla, autor tekstu fińskiego hymnu. Piszący po szwedzku, zanurzony w tradycji europejskiego romantyzmu, a jednocześnie głęboko zakorzeniony w fińskim pejzażu kulturowym.

    Strömholm zadaje pytanie, które brzmi dziś niemal prowokacyjnie: dlaczego Runeberg zniknął ze szwedzkiej świadomości literackiej?

    Nie chodzi o brak jakości — przeciwnie. Chodzi o zmianę wrażliwości kulturowej. Runeberg przestał pasować do nowoczesnych narracji: zbyt klasyczny, zbyt związany z etosem narodowym, zbyt osadzony w XIX-wiecznym imaginarium. W Finlandii pozostał żywą figurą kultury, w Szwecji – cieniem dawnej wspólnoty.

    To właśnie ten moment jest kluczowy dla całego tekstu: rozpad wspólnej przestrzeni kulturowej nie dokonał się gwałtownie, lecz przez ciche wycofanie uwagi.

    Kultura bez pamięci?

    Strömholm nie pisze wprost o kryzysie humanistyki, ale jego tekst wyraźnie do tego zmierza. W tle pobrzmiewa pytanie o to, czym dziś jest kultura narodowa — i czy w ogóle potrafi ona jeszcze unieść ciężar własnej historii.

    Współczesna Szwecja, sugeruje autor, stała się kulturą bardziej teraźniejszości niż pamięci, bardziej aktualności niż ciągłości, bardziej debaty niż tradycji.

    Nie chodzi tu o nacjonalizm w sensie politycznym, lecz o rozpad długiego trwania, o utratę zdolności myślenia w perspektywie stuleci. W tym sensie los fińsko-szwedzkiego dziedzictwa jest tylko symptomem szerszego zjawiska: kultury, która nie potrafi już czytać własnych peryferii.

    Finlandia jako „lustro utracone”

    Szczególnie ciekawy jest sposób, w jaki Strömholm opisuje relację Szwecji z Finlandią: nie jako relację centrum–peryferia, lecz jako utraconą część własnej tożsamości. Finlandia, a zwłaszcza jej szwedzkojęzyczna tradycja, działa jak lustro – pokazuje Szwecji, czym mogłaby być, gdyby nie porzuciła pewnych form ciągłości kulturowej.

    W tym sensie tekst Strömholma można czytać także jako cichą krytykę nowoczesnego modelu kultury: zorientowanej na nowość, widoczność i natychmiastową komunikowalność, ale coraz mniej zdolnej do cierpliwego dialogu z przeszłością.

    Dlaczego to ważne dziś?

    Esej ten nabiera szczególnej aktualności w kontekście współczesnych debat o tożsamości, kanonie, dekolonizacji kultury czy „narodowych narracjach”. Strömholm nie proponuje powrotu do XIX-wiecznego nacjonalizmu. Przeciwnie – pokazuje, że bez pamięci kulturowej nie ma też prawdziwej otwartości.

    To tekst o tym, że kultura potrzebuje czasu, literatura potrzebuje ciągłości, a wspólnota językowa nie istnieje bez wzajemnego czytania się nawzajem.

    W świecie przyspieszonych narracji i uproszczonych tożsamości ten esej działa jak przypomnienie, że prawdziwe dziedzictwo kulturowe nie krzyczy – ono trwa.

    Warto w tym miejscu dodać jeszcze jeden wymiar, który wzmacnia wagę całej refleksji Strömholma. Dziedzictwo fińsko-szwedzkie, o którym pisze, nie jest bowiem jedynie sprawą lokalnej pamięci czy akademickiego archiwum. Jego materialne i symboliczne ślady wpisują się w szerszy kontekst europejskiego dziedzictwa kulturowego — także tego, które znalazło się w orbicie zainteresowania UNESCO, zwłaszcza w ramach programu Memory of the World. Fińskie archiwa literackie, rękopisy i tradycje językowe szwedzkojęzycznej mniejszości są dziś traktowane jako część wspólnego dziedzictwa kultury europejskiej, a nie jedynie regionalna ciekawostka.

    W tym sensie szczególnie znacząca staje się postać Tove Jansson — szwedzkojęzycznej Finki, artystki całkowicie transnarodowej. Jej Muminki, dziś obecne w popkulturze globalnej, są przecież jednym z najbardziej subtelnych przykładów „miękkiej” kulturowej wspólnoty Północy: pozbawionej patosu, opartej na empatii, gościnności, melancholii i etyce troski. Jansson, podobnie jak Runeberg, funkcjonuje jednocześnie wewnątrz i pomiędzy kulturami — i właśnie dlatego tak dobrze ilustruje to, o czym pisze Strömholm: istnienie wspólnego dziedzictwa, które nie mieści się w prostych ramach narodowych.

    Nie bez znaczenia jest również autorytet samego autora felietonu. Stig Strömholm nie jest wyłącznie eseistą czy komentatorem życia literackiego, lecz wieloletnim rektorem Uniwersytetu w Uppsali — jednej z najstarszych i najważniejszych uczelni Europy Północnej. Jego głos nie jest więc głosem nostalgii, lecz doświadczenia instytucjonalnego i historycznego. To właśnie z tej perspektywy jego tekst brzmi jak spokojne, ale stanowcze ostrzeżenie: kultura, która traci pamięć o własnych pograniczach, traci również zdolność rozumienia samej siebie.

  • Muminki czytane na głos. Fiński maraton literacki z udziałem prezydenta i premierki – i nasz udział zdalny

    Muminki czytane na głos. Fiński maraton literacki z udziałem prezydenta i premierki – i nasz udział zdalny

    Autor z ostatnio wydanym przez Muzeum Kinematografii w Łodzi katalogiem wystawy Muminki. Drzwi są zawsze otwarte, pod red. M. Bomanowskiej, Łódź 2025.

    Z cyklu: „Obserwatorium Nordyckie”:

    Fiński nadawca publiczny Yle ogłosił niezwykłe wydarzenie kulturalne: kilkudziesięciogodzinny maraton czytania wszystkich książek o Muminkach Tove Jansson, transmitowany na żywo pod koniec stycznia 2026 roku (30 stycznia — 1 lutego). W przedsięwzięciu weźmie udział około 130 znanych postaci życia publicznego, co samo w sobie pokazuje, jak głęboko muminkowy świat zakorzeniony jest w fińskiej kulturze – nie tylko jako literatura dziecięca, lecz jako wspólne dziedzictwo symboliczne, etyczne i językowe. Wśród czytających znajdą się politycy, artyści, aktorzy, muzycy i dziennikarze, a całemu wydarzeniu towarzyszyć będzie atmosfera wspólnotowej lektury, przypominającej dawne praktyki czytania na głos, dziś rzadkie, lecz niezwykle nośne kulturowo.

    Dla polskiego odbiorcy szczególnie interesujący może być skład uczestników maratonu. W czytaniu weźmie udział między innymi Alexander Stubb – obecny prezydent Finlandii, politolog, były premier i minister spraw zagranicznych, znany z międzynarodowego doświadczenia i otwartości kulturowej. Co znaczące, będzie on czytał zarówno po fińsku, jak i po szwedzku, co symbolicznie podkreśla dwujęzyczny charakter fińskiej kultury oraz fakt, że Tove Jansson tworzyła po szwedzku. Wśród uczestników znajdzie się również Sanna Marin, była premierka Finlandii, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci europejskiej polityki ostatnich lat. Jej obecność pokazuje, że Muminki nie są traktowane jako literatura „dla dzieci”, lecz jako element narodowego imaginarium, zdolny łączyć pokolenia i środowiska. Całość poprowadzi Christoffer Strandberg – aktor, performer i prezenter, znany z ogromnej popularności i umiejętności łączenia powagi z humorem, co w kontekście świata Muminków wydaje się wyborem idealnym.

    Maraton obejmie wszystkie dziewięć głównych książek o Muminkach, czytanych fragmentami w języku szwedzkim i fińskim, a także archiwalne nagrania z udziałem samej Tove Jansson. Wydarzenie nie ma charakteru komercyjnego spektaklu, lecz raczej wspólnotowego rytuału czytania – gestu, który w fińskiej kulturze wciąż zachowuje szczególną wagę. Muminki funkcjonują tu nie tylko jako klasyka literatury dziecięcej, lecz jako narracja etyczna, opowiadająca o lęku, samotności, potrzebie domu, relacjach z Innym i sztuce życia w świecie pełnym niepewności. Być może właśnie dlatego w XXI wieku wracają z taką siłą – jako opowieść uniwersalna, ale zarazem głęboko zakorzeniona w nordyckim doświadczeniu.

    Z tym większą radością informujemy, że także nasze seminarium muminkologiczne, realizowane w ramach badań nad kulturą nordycką i transmedialnym storytellingiem, planuje symbolicznie i wirtualnie dołączyć do tego maratonu. Traktujemy to wydarzenie nie tylko jako ciekawostkę medialną, lecz jako ważny moment współczesnej recepcji twórczości Tove Jansson – moment, w którym literatura staje się ponownie żywą praktyką wspólnotową, łączącą badaczy, czytelników i słuchaczy ponad granicami języka i kraju.

    Łódź z jej tradycjami Se-Ma-Fora, który animował pod koniec lat 70-tych XX wieku cykl muminkowy musi się w tym znaleźć!

  • Bezreligijna liturgia chodzenia Bonhoeffera i Różewicza w mojej nowej publikacji

    Bezreligijna liturgia chodzenia Bonhoeffera i Różewicza w mojej nowej publikacji

    2025i: Bezreligijna niepiękna liturgia (od)chodzenia Tadeusza Różewicza, „Autobiografia Literatura Kultura Media”, 2025:1 (24), ss. 35-48, DOI: 10.18276/au.2025.1.24-03

    Tekst do przeczytania tutaj

    Streszczenie
    W eseju podjęto próbę interpretacji motywu „odejścia” w wierszu nauka chodzenia Tadeusza Różewicza w świetle myśli Dietricha Bonhoeffera i Hannah Arendt. Autor podejmuje refleksję nad znaczeniem słowa „odszedł” w kontekście ludzkiej kondycji w świecie, w którym transcendencja przestała być oczywista. Kluczowe słowo „odszedł” staje się tu punktem wyjścia do rozważań o odpowiedzialności, samotności i dorosłości człowieka, który w obliczu postnietzscheańskiej „śmierci Boga” musi samodzielnie odnaleźć swoją drogę. Choć Różewicz nie odwołuje się do Arendt wprost, w jego refleksji nad „światem dorosłym”
    Bonhoeffera pobrzmiewają pojęcia obecne w jej filozofii, co umożliwia powiązanie poetyckiej medytacji z pytaniami teologicznymi i antropologicznymi. Istotnym kontekstem interpretacyjnym staje się również kategoria „naśladowania”. Z przeprowadzonych rozważań wynika, że nauka chodzenia może być odczytana jako „nauka bezbożnej i bezreligijnej liturgii”.
    Słowa kluczowe
    Tadeusz Różewicz, Dietrich Bonhoeffer, bezreligijne chrześcijaństwo, niereligijna liturgia, chodzenie, odchodzenie

    The Irreligious and Unbeautiful Liturgy of Learning to Leave by Tadeusz Różewicz
    Abstract
    The essay offers an interpretation of the motif of “departure” in Tadeusz Różewicz’s poem Learning to Walk in light of the thought of Dietrich Bonhoeffer and Hannah Arendt. The author reflects on the meaning of the word “departed” within the context of the human condition in a world where transcendence is no longer self-evident. This keyword serves as a starting point for considerations of responsibility, solitude, and adulthood in a post-Nietzschean world, where one must
    find one’s path after the “death of God.” Although Różewicz does not explicitly refer to Arendt, his reflection on Bonhoeffer’s “adult world” resonates with Arendt’s concepts, allowing poetic meditation to merge with theological and philosophical inquiry. The notion of “following” also
    becomes an important context for the analysis. The essay concludes that “learning to walk is learning a godless and nonreligious liturgy.”
    Keywords
    Tadeusz Różewicz, Dietrich Bonhoeffer, non-religious Christianity, non-religious liturgy, walking, departing

  • Duża zmiana w Szwedzkiej Akademii

    Duża zmiana w Szwedzkiej Akademii

    Z cyklu: Obserwatorium Nordyckie

    Nowa era w Szwedzkiej Akademii: Ingrid Carlberg jako nowa stała sekretarzyni

    W grudniu 2025 r. Szwedzka Akademia stanęła u progu nowego rozdziału w swojej historii — po siedmiu latach na stanowisku przewodniczącego — formalnie „ständiga sekreterare (stałego sekretarza) z funkcją pożegnał się Mats Malm, a jego następczynią została Ingrid Carlberg — ceniona dziennikarka i autorka książek non-fiction. W Polsce znana jest jej książka-biogram Alfreda Nobla. (Nobel. Wybuchowy pacyfista, tłum. E. Ptaszyńska-Sadowska, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2022)

    Ingrid Carlson w 2012 r. (Fot. Bengt Oberger, za Wikipedią, CC Uznanie Autorstwa)

    Koniec jednego etapu — początek nowego kierunku

    Malm zyskał szerokie uznanie za swoją rolę w stabilizowaniu Akademii po głębokim kryzysie instytucjonalnym, który wstrząsnął szwedzką sceną kulturalną kilka lat temu. Ofiarą tego kryzysu była nie tylko sekretarzyni przed Malmem — Sara Danius, ale i Olga Tokarczuk, której Nagroda Nobla była opóźniona o rok. Jego (Malma) kadencja pomogła odbudować wewnętrzne zaufanie i przywrócić Akademii reputację poważnej instytucji. 

    Jednak jak zauważają komentatorzy, dziś Akademia stoi przed innym wyzwaniem — bardziej publicznym i politycznym: konfliktem wokół zagrożeń dla demokracji, dezinformacji i narastającej presji na wolność słowa. 

    Ingrid Carlberg – nowa przewodnicząca za sterami Akademii

    Carlberg — 64-letnia dziennikarka m. in. Dagens Nyheter (do 2010 roku) oraz autorka książek popularnonaukowych i publicystycznych — objęła stanowisko jako druga kobieta w historii Akademii, po słynnej Sarze Danius (nota bene: m. In. Teoretyczce literatury), co samo w sobie jest odczytywane jako sygnał zmian i postępu w instytucji. 

    W opiniach ekspertów i kulturoznawców jej nominacja odczytywana jest jako znak, że Akademia chce kontynuować — a nawet rozszerzyć — swoje zaangażowanie w obronę wolności prasy i demokracji. Björn Wiman, dyrektor działu kultury Dagens Nyheter, wskazuje, że wybór Carlberg może być zapowiedzią „nowocześniejszej” Akademii, która aktywniej zabiera głos w ważnych debatach społecznych i kulturowych. 

    Rola Carlberg ma być kluczowa szczególnie w kontekście obrony publicznej debaty i prawdy — obszarów, które w ostatnich latach Akademia coraz silniej starała się promować, m.in. poprzez konferencje i inicjatywy poświęcone wolności myśli i wypowiedzi. 

    Akademia wobec wyzwań współczesności

    Zmiana na stanowisku ständiga sekreterare przypomina, jak dynamiczne potrafią być instytucje kultury w regionie nordyckim, kiedy stoją wobec nowych globalnych wyzwań. Dla Szwedzkiej Akademii — instytucji znanej przede wszystkim jako opiekun literatury i języka, ale też strażnik wartości demokratycznych — wybór nowej przewodniczącej jest sygnałem, że debata publiczna, prawda i odporność demokratyczna pozostają w centrum jej misji. 

  • Nowa publikacja Płuciennika i Szula na temat disneyizacji

    Nowa publikacja Płuciennika i Szula na temat disneyizacji

    Płuciennik, J., & Szul, S. (2025). Disneyizacje i disneyfikacje a produkcja kulturalna. Spojrzenie z perspektywy kulturowej historii nowoczesności. Zagadnienia Rodzajów Literackich, 68(2), 13–24. https://doi.org/10.26485/ZRL/2025/68.2/1

    Nowa publikacja do znalezienia tutaj: LINK

    Abstrakt

    Ten tekst ma na celu dostarczenie syntetycznego przeglądu zjawisk Disneyizacji i Disneyfikacji w kontekście przemian zachodzących w funkcjonowaniu światów sztuki w XX i XXI wieku. Autorzy zaczynają od perspektywy Alana Brymana, aby zademonstrować powiązania między kulturą konsumpcyjną a produkcją kulturową, a następnie, przez pryzmat kulturowej historii nowoczesności, wyjaśniają, w jaki sposób paradygmatyczne antydoświadczenie początku XX wieku wpłynęło na reprezentację rzeczywistości i rozwój konwencji filmowych w studiu Walta Disneya. Następnie badacze próbują ukontekstowić Disneya w modelu synkopowanej natury sztuki, rozumianej nie jako zwykłe powtórzenie wcześniejszych form, ale jako rytm powrotów i zmian, w którym każda iteracja niesie ze sobą element nieciągłości. Synkopa ujawnia się tutaj jako postać napięcia – demonstrując, że sztuka, pomimo rozproszenia i fragmentacji, utrzymuje spójność właśnie poprzez ciągłą transformację, a nie poprzez kopiowanie stałych wzorców. Artykuł podkreśla zatem, że współczesne praktyki artystyczne działają w ramach logiki dynamicznej różnicy, a nie wiernego powtarzania, otwierając drzwi do ponownej refleksji nad wytrwałością i zmianą w kulturze wizualnej. Ostatnie podrozdziały zawierają omówienie artykułów składających się na główny tematyczny trzon tego wydania Zagadnień Rodzajów Literackich.

  • Dlaczego humanistyka potrzebuje Nagrody Nobla?

    Dlaczego humanistyka potrzebuje Nagrody Nobla?

    Medal przykładowy z Serbii, zdjęcie na lic. Depositphitos

    Dzisiejszy dzień noblowski skłania do refleksji. Świat patrzy na sztokholmskie ceremonie, a ja – po lekturze wczorajszego felietonu w Svenska Dagbladet o potrzebie Nagrody Nobla w humanistyce – mam wrażenie, że wszystkie te wątki układają się w jeden klarowny obraz.

    W felietonie pada fundamentalne pytanie: dlaczego humanistyka nie ma swojego Nobla, skoro to właśnie ona uczy nas empatii, sposobów rozumienia innych, a czasem nawet – jak pisze autor – „wywraca nasze widzenie świata na drugą stronę”? Współczesne nauki medyczne i społeczne coraz częściej odwołują się do storytellingu i narracji: potrafimy lepiej podejmować decyzje, jeśli umiemy wysłuchać czyjejś historii. To przecież sama esencja humanistyki: opowieść jako narzędzie poznawcze, nie ozdobnik.

    Tu świetnie pasuje postać Petera Singera, również przywoływanego w tekście. Singer uczy, że moralność zaczyna się tam, gdzie przestajemy widzieć wyłącznie siebie. Humanistyka, w tym literatura, poszerza ten „krąg troski” właśnie poprzez narracyjne ćwiczenie wyobraźni moralnej (podobnie zresztą widzieliby także teologowie, tacy jak np. Paul Tillich). Kiedy czytamy Tony Morrison, Virginię Woolf czy Hannah Arendt, uczymy się patrzeć cudzymi oczami – to wiedza praktyczna, społeczna, etyczna.

    I teraz — piękne zderzenie: 8 grudnia tegoroczny Noblista literacki, w Polsce mało znany, Laszlo Krasznahorkai, wg Susan Sontag „współczesny mistrz apokalipsy”, wygłosił w Sztokholmie wykład, który sam w sobie był dowodem na to, że literatura już pełni funkcję, o której pisze Svenska Dagbladet. Wykład nie miał linearnej struktury, ani „szwajcarskiej”, poprawnej interpunkcji. Był raczej jak medytacja i manifest w jednym: o aniołach, nadziei, rebelii przeciwko temu, co odbiera człowiekowi wolność i dobroć.

    Styl Krasznahorkaiego w tym wykładzie jest kontynuacją jego prozy: długie, spiralne zdania, powtórzenia, poetyckie dygresje. Jego zdania często mają wiele linijek, a nawet całe akapity. Są tak budowane, że czytelnik traci poczucie końca i początku — jest to strumień świadomości i retoryka nawrotów. Ta forma ma imitować: ruch „chodzenia w kółko”, o którym sam pisarz wielokrotnie mówi, rytm myślenia, powolne narastanie obsesyjnej wizji, ruch „chodzenia w kółko”, o którym sam pisarz wielokrotnie mówi. Brak klasycznej interpunkcji jest więc elementem poetyki: świat się rozpada, a zdanie próbuje ten rozpad objąć, zatrzymać, powstrzymać – lecz się nadwyręża.

    Zatem ten wykład brzmiał bardziej jak humanistyka najwyższej próby niż tradycyjny, uporządkowany odczyt akademicki. Poetyckie intuicje, filozoficzne skróty, emocjonalna tonacja – wszystko to dowodzi, że literatura nie mieści się w ramie konwencjonalnego wykładu, bo jej siła polega na przekraczaniu form.

    I tu mogę dodać z dumą coś bardzo osobistego: Uniwersytet Łódzki przecież już od jedenastu lat nagradza przełomowe książki humanistyczne Nagrodą im. Prof. Tadeusza Kotarbińskiego. Dziś, patrząc na światowe debaty, widać wyraźnie, że byliśmy pionierami. W świecie, który dopiero zastanawia się nad Noblem z humanistyki, my od dekady mówimy: humanistyka zmienia ludzi i społeczeństwa, więc powinna być nagradzana jak każda inna dziedzina przełomowej wiedzy.

    Dzisiejszy noblowski wieczór i wykład literackiego Noblisty jeszcze mocniej to wzmacniają.

    Bo jeśli literatura jest przestrzenią dla aniołów i dla rewolucji, jeśli jest miejscem, gdzie narracja staje się etyką, a empatia – formą poznania, to naprawdę niewiele różni ją od tego, co czynią „najwyższej klasy” humaniści. Może więc wszystko zmierza w jedną stronę: ten felieton o potrzebie Nobla z humanistyki, moja dawna refleksja z „Literackich identyfikacji i oddźwięków”, intuicje Singera, narracyjne zwroty we współczesnej medycynie i naukach społecznych, wykład Nobel Prize in Literature 2025, który sam jest humanistycznym manifestem, i wreszcie nasza własna, łódzka tradycja nagradzania myśli humanistycznej.

    Może za kilka lat ktoś w Sztokholmie powie: „Nobel z humanistyki? To nie jest nowy pomysł. W Łodzi zaczęło się dawno temu.” Na pewno tak nie będzie, ale niech wszyscy pamiętają, że Łódź bywa w awangardzie.

  • Muminki. Drzwi są zawsze otwarte. Z polskiej perspektywy

    Muminki. Drzwi są zawsze otwarte. Z polskiej perspektywy

    Moja kolejna nowa publikacja w albumie pełnym danych i wspaniałych i unikalnych ilustracji

    Niewidzialne dziecko i wyzwolenie, w: Muminki. Drzwi są zawsze otwarte. Z polskiej perspektywy, pod red. Marzeny Bomanowskiej, Muzeum Kinematografii w Łodzi, Łódź 2025, 227-233.

    The Invisible Child and Liberation, przeł. James West, in: The Moomins. The Door is Always Open. A Polish Perspective, ed. by Marzena Bomanowska, Muzeum Kinematografii w Łodzi, Łódź 2025, 234-239.

    Autor artykułu z książką w Muzeum Kinematografii w Łodzi (zdjęcie MB z ed. JP)
    Redaktorka książki z jej egzemplarzem — pani Dyrektor Marzena Bomanowska (zdjęcie JP)