Kategoria: Społeczeństwo i polityka

  • „Cześć dla życia” Alberta Schweitzera. Chynchy akademickie nr 73

    „Cześć dla życia” Alberta Schweitzera. Chynchy akademickie nr 73

    Hipopotam w Afryce (fot. Depositphotos)
    Fot. Albert Schweitzer CC, Wikipedia

    Krótka rozmowa na temat postaw filozoficznych Alberta Schweitzera (1875-1965), laureata Nagrody Nobla, który pieniądze z nagrody przeznaczył dla trędowatych w Gabonie (Afryka). Rozmawiają prof. prof. Jarosław Płuciennik (Uniwersytet Łódzki) i Paweł Łuków (Uniwersytet Warszawski), filozof, etyk, kantysta, redaktor naczelny czasopisma naukowego „Etyka)

    Update 16.07.2020: Rozmowa na temat Alberta Schweitzera 12 lipca 2020 w studiu Radia Łódź z panią red. Małgorzatą Warzechą, tutaj:

    Rozmowa o Albercie Schweitzerze w Radiu Łódź

    Chynchy akademickie to nazwa blogu akademickiego Jarosława Płuciennika. „Chynchy” to jest słowo z gwary miejskiej łódzkiej, oznacza „gęste zarośla, krzaczory”. Ci, co są łódzkimi snobami mówią „chęchy”, żeby zaistniała nosówka: ęęęęęę…. Jednaka autentyczniejsze są chynchy…, w trakcie wypowiadania których, powstaje unikalnie łódzka nosówka yyyyyyyy!, zasadniczo niespotykana w języku polskim.

    Chynchy, chynchy, chynchy — powtórzcie to piękne słowo kilkakrotnie, a stanie się dla Was mantrą prowadzącą Was do wnętrza samych siebie, na wyżyny samoświadomości…

  • Jakościowe dziennikarstwo i decyzyjność

    Jakościowe dziennikarstwo i decyzyjność

    Rozmowa prof. Jarosława Płuciennika z Katarzyną Majewską, dziennikarką i kulturoznawczynią, byłą redaktorką TVP3 22 maja 2020.

    Łódzkie pejzaże, światowe sprawy

  • Jestem w zespole dbającym o środowisko

    Jestem w zespole dbającym o środowisko

    Miło mi ogłosić, że od maja jestem członkiem Zespołu doradczego ds. polityki klimatyczno-środowiskowej Uniwersytetu Łódzkiego. 

    Fot. Depositphotos

    Będę mógł spokojnie spojrzeć w oczy pokoleniu mojego starszego syna Szymona.

    Brussels, Belgium. 21st February 2019. Sixteen year-old Swedish climate activist Greta Thunberg attends in the European Economic and Social Committee event. (Fot. Depositphotos)

    STOCKHOLM, SWEDEN – MAY 24, 2019: Greta Thunberg and the Global Strike for Future, a demonstration to force the heads of state to make decitions to stop the climate change. Stockholm, Sweden. May 24,2019 (fot. Depositphotos)
  • Religia smoleńska i jej główny bożek dobili Trójkę

    Religia smoleńska i jej główny bożek dobili Trójkę

    Religia smoleńska i jej główny bożek dobili Trójkę. Analiza krytyczna

    New York Times za Associated Press opisuje skandal z Trujką:

    „Stacja działa od 1962 roku. W czasach komunizmu grała muzykę rockową skierowaną do młodzieży i miała trochę swobody, żeby być bardziej niezależna niż inne cenzurowane media.”

    Tak pamiętam, że stacja jest o cztery lata starsza ode mnie, pamiętam że była od zawsze synonimem tego co cywilizowane, autentyczne, dobrej jakości, choć niekoniecznie najwyższej, tak jak w nudnawej, bo klasycznej i akademickiej dwójce. A lata siedemdziesiąte to były lata kontrkultury.
    NYT: „Minister kultury Piotr Gliński powiedział, że nie pochwala piosenki, ale także jej usunięcia [z anteny]. Jednak Gliński powiedział także, że wierzy, że cały skandal może być „prowokacją”, co sugeruje, że ludzie przeciwko rządowi ustawili to tak, żeby wyglądało to źle.”

    Cóż to jest prowokacja?

    WIKIPEDIA: „Prowokacja – podstępne i celowe działanie osoby trzeciej mające na celu spowodowanie reakcji ofiary prowokacji, zazwyczaj szkodliwej dla niej i często dla osób z nią związanych lub organizacji, jak np. uzyskanie odpowiedzi, informacji, wywołanie silnych emocji, niekontrolowanego zachowania, złamanie prawa.

    W psychologii prowokacja jest świadomym wymuszeniem określonych zachowań, reakcji lub działań, często agresywnych i nagłych, poprzez oddziaływanie na psychikę, niekoniecznie zgodne z obranymi przez daną osobę zasadami i wyznawaną ideologią.

    W pewnych sytuacjach prowokacja może być akceptowalnym narzędziem dochodzeń dziennikarskich lub policyjnych.”

    Ja natomiast muszę dodać, że na prowokację powołują się często bandyci, żeby uzasadnić np. gwałt albo pobicie. Zgwałcił, bo „ona nosiła krótkie mini, a i uśmiechała się wyzywająco”.

    Panie Gliński, pan był kiedyś socjologiem, to Pan wie, co to jest spiskowa teoria? Jest to spiskowa teoria dziania się. Spiskowa teoria to pojęcie używane m. in . przez Karla Poppera, który widzi w tym mechanizmie pewien automat społeczeństwa zamkniętego. Społeczeństwo otwarte zmienia się ciągle i naturalnie, ale katastrofa wizerunkowa nie może się zdarzyć. To musi być wrogie działanie. Zapewne żydów, cyklistów i całej tej nędznej inteligencji. Po co komu ta Trójka??? Jakiejś garstce wykształciuchów?
    Ostatnio szeroko opisuje teorie spiskowe także konserwatywny historyk Niall Ferguson opisując dżumę. U Poppera spiski węszy się tam, gdzie trzeba wymyślić wroga, żeby mu przyłożyć i tym samym uzasadnić swoją agresję. Wedle Poppera „Spiskowa teoria społeczeństwa jest tylko wersją tego teizmu, wiary w bogów, których rządzą kaprysy i wola panowania nad wszystkim. Najpierw porzucamy ideę Boga, a następnie zadajemy pytanie: „Kto jest na jego miejscu?” Jego miejsce jest następnie wypełnione różnymi potężnymi ludźmi i grupami – złowrogimi grupami nacisku, które obarczamy winą za epidemię, kryzys itd.” W tym kontekście pada przykład Hitlera, który przecież w Main Kampf uzasadnia antysemityzm wielkim spiskiem Żydów, w tym kontekście to Hitler jest Chrystusem, zbawcą narodów.

    Otwarte społeczeństwo to takie, w którym jednostki mogą swobodnie oddychać, swobodnie myśleć i każda jednostka ma swoją wartość.

    Zamknięte społeczeństwa bazują na olbrzymiej roli przywódców partii politycznych.

    O spiskach głośno stało się w związku z Umberto Eco „Wahadłem Foucaulta” z 1988 r. Potem Lara Croft: Tomb Raider 2001, i Dan Brown: Anioły i demony 2009 (2000, książka), tam wprost działają illuminaci, chcący zawładnąć światem. To są reprezentacje kulturowe, rozpowszechniane jak wirusy, takie mają wzięcie. To wirale.

    Wczoraj sprawdziłem polski YouTube:

    •Kazik „Twój ból” – 6,5 mln (w kilka dni)
    •Zabawa w chowanego Sekielskiego – 5 mln (kilka dni)
    •Tylko nie mów nikomu – 23 mln (1 rok)
    •Big Cyc Makumba prawie 10 mln (7 lat)
    •Zenek Martyniuk – Przez twe oczy zielone – 182 mln (5 lat)
    •Sławomir – Miłość w Zakopanem 220 mln (3 lata)

    Widać wyraźnie, że daleko Kazikowi do popularności takiego Sławomira czy Zenka, ale kto wie, co to może być za dwa trzy lata…

    A na dodatek produkcja jest wyjątkowo udana, postpunkowy protest song podobny w idei do protestu powojennego rozsławionego przez Woody Guthriego: This Land Is Your Land (1944), który funkcjonuje jako jeden z ważniejszych protest songów powojennego świata. Aż do 1967 roku wydawcy nie chcieli wydawać tej piosenki, wydawała się za gorąca. Sam Guthrie nazwał tę piosenkę „God Blessed America”, ale to była formalnie opozycja względem niej.

    Bruce Springsteen

    This land is your land, this land is my land

    From California, to the New York Island

    From the redwood forest, to the gulf stream waters

    This land was made for you and me

    Ale kluczem do tego songu jest końcówka:

    As I went walkin’, I saw a sign there

    And on the sign said no trespassin’

    But on the other side, it didn’t say nothin’

    That side was made for you and me

    Kiedy szedłem, zobaczyłem tam znak
    A na znaku był zakaz wstępu
    Ale z drugiej strony nic nie pisało (sic!)
    Ta strona została stworzona dla ciebie i dla mnie. (Przeł. JP)

    Guthrie i Kazik protestują przeciwko prywatyzacji przestrzeni. I pamięci. Guthrie i Kazik to niewątpliwi patrioci, ale dalecy od złotych i srebrnych biznesów…

    Widać wyraźnie, jak bardzo musiało to zaboleć zwolenników religii smoleńskiej z bożkiem JK i kapłanem Macierewiczem. Ta religia jest z gruntu antyinteligencka, rozumowi bluźni; i ona symbolicznie właśnie unicestwiła inteligencki bastion ze smooth jazzem i listą przebojów – Trójkę, jeden z najlepszych polskich wytworów kultury współczesnej w ostatnim półwieczu. Religia smoleńska zabiła Trójkę, tak jak zachłanność i nieuctwo dobrej zmiany zabiło hodowlę koni w Janowie. Antyinteligencka i antypolska polityka.

    I tylko koni żal…

  • Rozdział Kościoła od państwa

    Rozdział Kościoła od państwa

    Rozdział Kościoła od państwa (fot. licencja Depositphotos)

    Rozdział Kościoła od państwa. Rozmowa prof. Jarosława Płuciennika z prof. Tadeuszem J. Zielińskim , dr hab. nauk prawnych, oraz profesorem teologii chrześcijańskiej na ChAT, także prorektora tej uczelni i prof. dr hab. Pawłem Łukowem z Uniwersytetu Warszawskiego na temat nowej książki pt. Rozdział Kościoła od państwa. Krótkie uzasadnienie, Wydawnictwo Semper, Warszawa 2020. Rozmowa przeprowadzona i opublikowana w dniu premiery 16 maja 2020.

    Wywiad na YouTube
  • Jestem przeciw zdziczeniu obyczajów

    Jestem przeciw zdziczeniu obyczajów

    Mój wpis dotyczy kultury, cywilizacji, wyborów i obyczajów. To rodzaj apelu obserwatora sytuacji pandemicznej.

    Fot. lic. Depoistphotos

    Tutaj wersja w Gazecie Wyborczej

    Jak uczy historia, łatwo zaiste zaakceptować najdziwniejsze okoliczności. Ale też w dziwnych okolicznościach ujawniają się czasami nieoczekiwane oblicza. Za mojej młodości była słynna grupa Dead Can Dance, „umarli mogą tańczyć”. 

    Dead Can Dance podczas koncertu w Holandii (fot. Depositphotos) 2020 Tivoli Vredenburg Utrecht, The Netherlands. Brendan Perry @benhoudijk

    Z kolei „Zdziczenie obyczajów pośmiertnych” to bardzo obszerny dramat poetycki młodopolskiego Bolesława Leśmiana. Rzecz dotyczy spraw obyczajowych, a jakże, „trójkąt miłosny”, „zbrodnia w tle”, subtelne relacje między niejednoznacznymi bohaterami, których status ontologiczny jest niedookreślony, jak to u Leśmiana, to niby duchy na cmentarzu, a jednak bardzo ludzkie cielesne odruchy. „Dead Can Dance.”

    Dead Can Dance w Holandii. 2020 Tivoli Vredenburg Utrecht, The Netherlands. Brendan Perry @benhoudijk

    Wszyscy jesteśmy teraz trochę jak te duchy: żyjemy pod ziemią jak bohaterowie „Maszyna staje” E. M. Forstera, wypełzając z rzadka na zewnątrz, żeby natychmiast wrócić do ekranów, na następny wykład online. Wykład, który właśnie przekazujemy online, albo którego słuchamy. Jesteśmy istną czystą ideą. Zebranie rady instytutu na Teamsach, konferencja międzynarodowa na Zoomie… Idealny uniwersytet przyszłości? Nie sądzę.

    Licencja Depositphotos.

    Bo jednak bohater Forstera odkrywa, że jest przechadzającym się ciałem, musi się uczyć odległości fizycznych i doświadczania świata w autopsji, własnym badaniu. Ciałem. [więcej o tym tutaj]

    Zastanawia mnie skąd się to bierze, że jesteśmy jako społeczeństwo zdolni akceptować absolutną nienormalność. Sytuacja pandemii jest klęską żywiołową i od dawna powinien zostać ogłoszony stan nadzwyczajny w Polsce, zawieszający naturalnie wszystkie toczące się normalnie procesy, takie jak procesy wyborcze. Wszystkie, podkreślam, nie tylko wybory prezydenckie.

    Zaakceptowaliśmy pozakonstytucyjne ograniczenie praw obywatelskich, zarządzanie nimi jakimiś dziwnymi ustawami i rozporządzeniami, zakazujące wchodzenia na przykład do lasu. Zaakceptowaliśmy wzrost znaczenia byłego ministra Jarosława Gowina, bo zaszachował, albo udawał, że szachuje, Jarosława Kaczyńskiego. Teraz zastanawiamy się nad absurdalnymi dowolnymi terminami pseudoprawnymi „koniec czerwca”, „początek lipca”. I jakoś nie dziwi Minister Nauki po Gowinie nie mający stopnia naukowego i doświadczenia ze szkolnictwem wyższym. Jak ten minister właściwie się nazywa? …

    Szczegół z fresku dans macabra, Simone Baschenis 1539. Ancient church of San Vigilio (1515) in Pinzolo, Trento Italy (licencja Depositphotos)

    Pierwszym mottem do ostatniego tomiku wierszy „Wiek bezprawia” Ellen Hinsey jest cytat z Hannah Arendt o zabiciu osoby prawnej w człowieku. Cytat pochodzi z jej „Korzeni totalitaryzmu”:

    „Pierwszym niezbędnym krokiem na drodze do całkowitej dominacji jest zabicie osoby prawnej w człowieku.”

    Ellen Hinsey i Tomas Venclova (fot. własna autorki)

    Musimy przestać o sobie myśleć jako o obywatelach posiadających prawo do praw. Praworządność jest podstawą cywilizacji zachodu, o czym pisze np. Niall Ferguson w książce z 2011 r. Cywilizacja. Zachód i reszta świata. Przeciwieństwem cywilizacji jest barbarzyństwo, zdziczenie. Praworządność jest mocno powiązana w społeczeństwach tzw. zachodu z prawami własności i ochroną tych praw. Praworządność to prawo i sprawiedliwość. Ale te pisane z małej litery, codzienne, a nie te na sztandarach. Prawo i sprawiedliwość.

    Niall Ferguson, autor Cywilizacji (2011) fot. Wikipedia

    Piszę jako człowiek, który na początku pandemii zrezygnował z ubiegania się o stanowisko Rektora Uniwersytetu Łódzkiego. Uważam, że wybory powinny być zawieszone, głosowanie, czy to online czy fizyczne to jest jedynie niewielki fragment procesu wyborczego, to jest święto demokracji, przygotowywane przez mozolną robotę demokratyczną, spotkania ludzi, zaplanowane i przypadkowe, uściski rąk (sic!), uśmiechy, patrzenie w oczy wyborcom…

    Głosowanie to zwieńczenie całego procesu, a tych innych elementów procesu ani widać, ani słychać. Zdziczenie obyczajów pośmiertnych, wątpliwy status ontologiczny…

    Pół biedy, jeśli kandydatami jest ktoś, kto aktualnie współzarządza uniwersytetem. Ale jak ma w tych warunkach zaistnieć nowy kandydat? To tak jak ze zbieraniem podpisów w warunkach pandemii.

    W moich Kościele Ewangelickim wszystkie urzędy pochodzą z wyboru: proboszcza wybiera zgromadzenie parafialne, biskupa diecezjalnego synod diecezjalny (z reprezentantami świeckich), biskupa Kościoła wybiera Synod Kościoła (też ze świeckimi). Jestem we władzach tego Kościoła jako świecki członek pięcioosobowej Rady Synodalnej. Mój Kościół bardzo sprawnie przeniósł wszystkie decyzyjne ciał decyzyjnych w świat cyfrowy. Jednak wszystkie procesy wyborcze zostały zawieszone do odwołania: wybory proboszczów, wybory biskupów… No bo zbór to ciało. Jestem dumny z demokratycznych zasad funkcjonujących w tej instytucji, z przejrzystości sprawozdań, także finansowych.

    Uniwersytety w średniowieczu miały służyć m.in. Kościołowi, stąd na przykład ten malowniczy sztafaż średniowieczny pozostał do dzisiaj: pedel na czele a potem parada tóg, biretów, hymn „Gaude Mater Polonia” oraz „O dostojeństwie uniwersytetu” Twardowskiego.

    Współczesny uniwersytet to nie jest Kościół, ale wspólnota tak, Universitas to społeczność, tak jak zbór, jak najbardziej realna. Dlatego nie mogę znieść tego zdziczenia obyczajów i akceptacji dla „dzikiego akademizmu”, wprowadzonego także przez reformę Gowina.

    symbol sieci społecznościowych (fot. Depositphotos)

    Trzeba zdawać sobie sprawę, że następuje przebudzenie w twardej nauce na świecie. Twarde nauki biologiczne na świecie zaczynają dostrzegać ludzkie wartości. Czy w Polsce takie problemy też się przebijają? Uważam, że powinniśmy przemyśleć na nowo „reformę” nauki Gowina, a nie udawać, że wszystko jest dobrze, tylko „wirusa” nie przewidzieliśmy (tak wydaje się twierdzić jedna z kandydatek na Rektora). Times Higher Education opublikował 1 maja 2020 opinię Mony Nasrallah, profesorki nadzwyczajnej, specjalistki medycyny klinicznej, endokrynologii i metabolizmu na American University of Beirut. Jest to zatem osoba bardzo mocno związana z naukami tzw. twardymi.

    Teza główna Mony Nasrallah: Po kryzysie nie ma powrotu do „dzikiego akademizmu”. Trzeba kryzys potraktować jako pozytywne wyzwanie do zmiany.

    Dzisiaj w kryzysie COVID-19 naukowcy lepiej współpracują w zakresie działania, które nie przyczyni się bezpośrednio do rozwoju ich kariery – na tym właśnie powinna realizować się idea uniwersytetu.

    Bardzo ciekawie brzmi definicja dzikiego akademizmu w 10 punktach, przytoczę tylko 1, 8 i 10:

    1) zasada dominująca: „coraz więcej, coraz więcej”. Ale po co? Ale dlaczego? Koledzy zaczynają być postrzegani jako przydatni, bądź zbędni, nieistotni. Tracimy życzliwość i empatię. Nie produkujesz punktów? To po coś Ty?

    8) kryzys pandemii łączy się z konsumeryzmem i globalizacją prowadzącą także do kryzysu klimatycznego. Nie powinniśmy wracać do stanu sprzed pandemii.

    10) człowiek powinien być celem działań. „Odkryjemy na nowo prawdziwą misję uniwersytetów.”

    Fot. Depositphotos

    Czy możemy o tym porozmawiać? Ci co wspierali reformę Gowina i ci co są, i byli jej przeciwni? Ale stanowisko musi być jasne, jestem za, czy przeciw. Bo ja jestem przeciw zdziczeniu obyczajów.

    Umarli nie tańczą.

    Łódź, 13 maja 2020                                                                 Jarosław Płuciennik

  • Zaraźliwy dyskurs o złożoności świata

    Zaraźliwy dyskurs o złożoności świata

    W 2010 roku Nassim Taleb przewidział wirusa, który zmieni bieg świata. Chcesz dowiedzieć się więcej, zobacz, posłuchaj!

    Krótkie spotkanie prowadzone przez prof. Jarosława Płuciennika z prof. prof. Moniką Kosterą (Uniwersytet Jagielloński) i Pawłem Łukowem (Uniwersytet Warszawski) na temat aktualności przewidywań pandemicznych Nassima Nicolasa Taleba, autora „Czarnego łabędzia” 2007/2010.

  • Edukacja – hasło ABC

    Edukacja – hasło ABC

    Prof. Jarosław Płuciennik prezentuje hasło Edukacja
  • Wiedza to przechadzające się narracyjne ciało

    Wiedza to przechadzające się narracyjne ciało

    Wiedza to przechadzające się narracyjne ciało. Uniwersytet-Moloch, pandemiczna samoizolacja i rentgenowska architektura Bauhausu. Wokół opowiadania „Maszyna staje” E. M. Forstera.

    „Maszyna staje” to opowiadanie science-fiction E. M. Forstera (The Machine Stops 1909). Jego fabuła dzieje się w świecie, w którym ludzkość żyje pod ziemią i podlega monstrualnej Machinie, zaspokajającej wszystkie potrzeby ludności. Uważa się to opowiadania za wizjonersko zapowiadające takie technologie jak komunikatory internetowe czy sam Internet. Świat ekranów, klawiatury i samoizolacji.

    Podziemny tunel (fot. Depositphotos)

    Sam miałem nieodparte wrażenie podczas lektury opowiadania, że odnajduję siebie w głównej bohaterce, która od początku odgania komunikację z synem, bo musi za chwilę zrobić wykład online (tutaj: w maszynie przed ekranem na temat historii australijskiej muzyki).

    Ekran. Fot. na licencji Depositphotos.

    Człowiek pojedynczy nie ma ochoty doznawać świata na własną rękę. Ucieka przed próbowaniem własnymi zmysłami. Każda osoba żyje w panoptykalnej izolacji pod ziemią w standardowym dla wszystkich pokoju-izolatce. Potrzebujesz jedzenia, naciskasz odpowiedni przycisk; masz problem, konsultujesz się z księgą maszyny, takim typu „Pytanie-Odpowiedź”. Ekran i mnóstwo przycisków, coś jakby gigantyczna klawiatura, a był to okres rozwoju maszyny do pisania. Maszyna do pisania do prototyp klawiatury.

    Klawiatura maszyny do pisania. Fot. na licencji Depositphotos

    Świat ludzki jest sprowadzony do „czystej duchowości”, rozumianej jako wymiana i akumulacja idei, oraz popularyzacja wiedzy. Stąd wszechobecne ekrany i wykłady popularyzatorskie. Taki wielki otwarty uniwersytet, wszyscy się dokształcają i doskonalą kolekcjonując „idee”. Właściwie nie wiadomo po co…

    Vashti i jej syn Kuno, żyją po przeciwnych stronach świata. Choć to i tak nie ma znaczenia, bo wszystko wszędzie wygląda tak samo. Kuno odkrywa swoją cielesność, namawia matkę, żeby do niego przyjechała, nie może rozmawiać przez machinę i ekrany. Tam, u siebie, wyznaje matce, że zbuntował się i odwiedził na własną rękę powierzchnię Ziemi bez pozwolenia i że widział innych ludzi żyjących poza światem Maszyny. Najpierw nauczył się odczuwania przestrzeni, nauczył się, gdzie jest blisko i gdzie jest daleko. Wtedy odkrywa, że człowiek jest miarą, jego stopa jest miarą. Musi chodzić człowiek, człowiek to ciało. Jednak Maszyna go łapie na powierzchni i grozi mu „bezdomnością”, co oznacza prawdopodobnie śmierć. Matka odrzuca sugestie syna, nie daje się namówić na oglądanie na własne oczy gwiazd (Himalaje też ją nudzą) i wraca do siebie.

    Panuje w tym świecie Machiny „Technopol”, rodzaj kultu religijnego, z głównym bóstwem w postaci Machiny. To jest mistyczna jakość „uduchowionego” i bezcielesnego, technologicznego świata.

    Klik. Fot. na licencji Depositphotos

    Maszyna faktycznie, zgodnie z zapowiedzią Kuno, zatrzymuje się i załamuje. Nie ma ratunku, jednak Kuno wraz ze swoją matką mogą się uratować. Niejasne jest, czy Kuno jest inicjatorem tego upadku.

    W tym opowiadaniu jest jakaś ponura przyszłość ludzkości, która przestaje istnieć jako podmioty, próbujące na własną rękę wszystkiego, to jest jakby ucieleśnienie „ucieczki od wolności” z późniejszych wizji Ericha Fromma, czy panoptykonu opisywanego w świetny sposób przez Micheala Foucaulta w „Nadzorować i karać”. Podobne wątki znajdziemy w polskiej „Seksmisji” Juliusza Machulskiego (1983), tyle że w postaci komediowej i już po doświadczeniu zamkniętego świata PRL-u. No i oczywiście także w „Kingsajzie” (1987). „Matrix” (1999) będzie ukonkretnieniem przede wszystkim krytyki społecznej obecnej także u Fritza Langa w Metropolis (1926), które prawdopodobnie też mogło się inspirować nie tylko wizjami świata podziemnego w „Wehikule czasu” Wellsa (1895), ale także właśnie „Maszyną, która staje” (1909).

    Opowiadania to jest jedną z kolejnych wizji rozwoju zglobalizowanej cywilizacji ludzkości, wizja ta jest wersją rozwoju urbanistycznego: świat podziemny, sterylny, złożony wyłącznie z izolowanych, samodystansujących się jednostek jest kolejną wizją miasta-molocha, pożerającego swoje dzieci. W tej wersji jednak, w odróżnieniu od Molocha Fritza Langa z „Metropolis”, bóstwo pożera nie robotników, tylko inteligencję, robotników idei. Moloch jest gigantycznym wirtualnym uniwersytetem.

    BERLIN, GERMANY – CIRCA NOVEMBER 2019: Fritz Lang Metropolis film Blu-ray BD disc. Fot Depositphotos

    Wyobrażenie o zejściu miast do podziemi jest całkiem uprawnione w sytuacji wszechobecnych pandemii na przykład. Wizje podziemnych podróży Elona Muska są tutaj jedną z bardziej prawdopodobnych. Wizja samodystansujących się ludzi dzisiaj brzmi bardzo przekonująco jako boleśnie prawdziwa.

    LOS ANGELES – FEB 22: Elon Musk at the Vanity Fair Oscar Party 2015 at the Wallis Annenberg Center for the Performing Arts on February 22, 2015 in Beverly Hills, CA. Fot. Depositphotos

    Można sobie też wyobrazić zejście do podziemia ze względu na katastrofę klimatyczną. 

    Epidemie jednak w historii ludzkości zmieniały oblicze przestrzeni miejskiej. Od 16 wieku wraz z rozwojem kawiarni, od 17 wieku na wielką skalę, zaczął się wedle Jurgena Habermasa proces rozwoju sfery publicznej. Ludzie chodzili do kawiarni najpierw, żeby się upijać Oświeceniem, czyli kawą, ale potem chcieli po prostu ze sobą pogadać. 

    BRUSSELS, BELGIUM – MAY 19: Rue Des Bouchers on May 19, 2012 in Brussels. Tzw. brzuch Brukseli (fot. Depositphotos)

    Miasta budowały się gęsto. Jak pisze ostatni The Economist , epidemie dżumy i cholery zmieniały oblicze miast, na przykład gęstość zabudowy się zmieniła w Nowym Jorku po pandemii „hiszpanki” na początku XX wieku. Potem dzięki myśleniu o zarazach rozbudowywano miejskie parki. Tak jak w Łodzi. Parki wyrastały z pragnienia także rozrzedzenia miast, z pragnienia ograniczenia miazmatów choroby.

    Przez długi czas panowała od średniowieczna „miazmatyczna teoria chorób”. Pamiętam z dzieciństwa wyrażenie „miazmaty zła”. Wedle SJP miazmaty

    1. «demoralizujące lub destrukcyjne czynniki»

    2. daw. «wyziewy pochodzące z rozkładu organizmów roślinnych lub zwierzęcych»

    Pewnym etymologicznym nadużyciem można było niegdyś powiedzieć nawet miazmaty zepsucia. Słowo pochodzi od grec. miasma, „splamienie”, „brud”, „zbrodnia”.

    Ciekawe są konteksty w języku polskim pojawiania się słowa miazmaty, mogą one dotyczyć np. zarówno wschodu, jak i zachodu, wrogiego imperializmu, przeszłości, historii, starej Ziemi, Wielkiego Szatana, wywodzą się one z bagien (malaria). Oczywiste że mogą dotyczyć febry, czyli gorączki. Jest to określenie oznaczające niezdrowe powietrze, zaduch. Jak pisze Wikipedia: „W dawnej medycynie były to wyziewy chorobotwórcze pochodzące z rozkładu organizmów zwierzęcych lub roślinnych czy też z zanieczyszczenia powietrza. Obecnie słowo funkcjonuje głównie w znaczeniu przenośnym jako szkodliwe, rozkładowe, demoralizujące wpływy bądź czynniki.”

    Pod wpływem takich wyobrażeń próbowano przeciwstawić się „miazmatom” miasta w zarazie budując lazarety, czyli szpitale, dla ludzi w kwarantannie. Ale po hiszpance, architektura szpitalna i funkcjonalizm Bauhausu stopiły się w jedno (zob. The Economist): obraz tzw. „Szklanych domów” („Przedwiośnie” Żeromskiego z 1924 r) to nie był przypadkowy ideał modernizmu, Beatriz Colomina używa tutaj metafory „architektura rentgenowska” (Colomina, Beatriz. X-Ray Architecture. Zürich: Lars Müller Publishers, 2019), ale pragnienie nieskażonego społeczeństwa jest obecne w ludzkości od początków istnienia trądu, jak wskazywał Micheal Foucault.  Owo pragnienie właśnie stało się dojmujące po XVIII wieku, kiedy epidemie spowodowały powstanie marzenia o zdyscyplinowanym społeczeństwie (nomen omen w kwarantannie).

    Nowoczesna architektura, szkice (fot. Depositphotos)

    Boję się, że ta sytuacja samoizolacji w nas pozostanie. Że wielu taki świat się spodoba. Na pewno część polityków będzie chciało tę sytuację wykorzystać i zbudować machinę oraz przekonać nas do „Technopolu”, nowej religii ekranów i klawiatur: klik i jesteś zadowolony. Klik — szczęście u progu. Nie musisz się ruszać. Najważniejsze jest podłączenie, co świetnie pokazał ostatnio nagradzany Oskarami południowokoreański „Parasite” z 2019 r., roku wybuchu epidemii w Wuhan w Chinach.

    Plakat oficjalny oskarowego Parasite 2019

    Sam jestem entuzjastą świata nowych technologii w uczeniu się i nauczaniu. Jednak duchowość sprowadzona do odcieleśnionego intelektu, odcieleśnionych danych i informacji, świata idei bez cielesności nie ma sensu. Prawda, wolność, ciało. Wiedza to nie informacje i dane. Wiedza zawsze jest ucieleśniona. Wiedza to przechadzające się narracyjne ciało.

    Kwarantanna i społeczna samoizolacja jest dobra na miesiąc, dwa. Potem staje się torturą. A Bill Gates zapowiada („Bill Gates on how to fight future pandemics”. The Economist. Udostępniono 26 kwiecień 2020. https://www.economist.com/by-invitation/2020/04/23/bill-gates-on-how-to-fight-future-pandemics), że jesteśmy jako ludzkość może dopiero na końcu początku końca wynajdowania sposobu na pandemie typu COVID-19, tak jak mówił w listopadzie 1942 r. Winston Churchil o II wojnie światowej, zakończonej w 1945. “This is not the end. It is not even the beginning of the end. But it is, perhaps, the end of the beginning.” Nie ma łatwego pocieszenia, niestety.

    Vector Bauhaus abstract blue background made with grid and overlapping simple geometric elements, circles and lines. (fot. Depositphotos)