Kategoria: Społeczeństwo i polityka

  • Cyryl bruka Ewangelię

    Cyryl bruka Ewangelię

    Fot. zrzut ekranu Instagrama patriarchy Cyryla. Nabożeństwo w uroczystość Zwiastowania NMP w Katedrze Chrystusa Zbawiciela, Moskwa, 7 kwietnia. 2022
    Zdjęcie: św. Igor Palkin, O. Varov, S. Vlasov. Serwis fotograficzny Patriarchy Moskwy i Wszechrusi.

    Patriarcha Cyryl bruka chrześcijańską ewangelię

    Szwedzka Rada Chrześcijańska wydała oświadczenie, które w prasie szwedzkiej ukazało się dzisiaj właśnie w Wielki Piątek. (tutaj link do szwedzkiego Expressen)

    Rada jest niezwykle dosłowna w krytyce prawosławnego patriarchy Cyryla, pisząc o przerażającej teologii legitymizującej rosyjską wojnę. Wprost pisze się o tym, że przez takie słowa i czyny prawosławnego patriarchy nacjonalizmowi nadaje się aurę religijną, która sprawia, że młodzi oddają swoje życie. „Przywódcy Kościoła nie powinni używać swojej władzy do manipulowania chrześcijańską ewangelią”.

    Rada podkreśla szczególny charakter tegorocznego Wielkiego Piątku (dla chrześcijan na całym świecie, zwłaszcza ewangelickich, Wielki Piątek jest najważniejszym świętem, po którym może nastąpić Święto Zmartwychwstania, czyli Wielkanoc). W tym roku ciemność nabrała niezwykle realnych i bliskich kształtów: niewinni przelewają krew, a ta woła do nieba. Zniszczenie, tortury i śmierć nie zdarzają się daleko od nas. Dlatego trudno będzie wyjść z Piątku ku Wielkanocnej Niedzieli Radości. Miliony uchodźców i brutalne zniszczenia nie pozwalają się rytualnie pocieszać. Jak co roku.

    Szwedzka Rada Chrześcijan poważnie pisze o „śladach zbrodni wojennych”, które trzeba zbadać, zaś po ich zbadaniu, sprawcy powinni zostać oskarżeni, a ofiary zapamiętane i uczczone.

    Ta wojna nie ma żadnego usprawiedliwienia. Pada wyraźne zdanie:

    „Żadna wojna najeźdźcza nigdy nie powinna być błogosławiona przez Kościół”.

    Co więcej, teologia Cyryla usprawiedliwia „teologicznie” napaść, zaś prawa osób LGBTQI są dowodem domniemanej dekadencji świata zachodniego, co staje się dowodem na wyższość „kultury i religii rosyjskiej”. W domyśle można powiedzieć, że kraje Zachodu stają się także celem ataku Rosji.

    W oświadczeniu znajdziemy mocne odcięcie się od takiej teologii i „od faktu, że przywódcy kościelni wykorzystują swoją moc do manipulowania chrześcijańską ewangelią dla celów nacjonalistycznych i wojennych”.

    „Ta zniekształcona teologia kryje w sobie wielkie bogactwo teologii ortodoksyjnej. Przesłania chrześcijańskie to przesłanie Księcia Pokoju Jezusa Chrystusa, który wybrał drogę miłości i niestosowania przemocy, który sam stał się ofiarą przemocy i powstał z ranami pozostawionymi na swoim ciele.”

    W kontekście wszelkiego rodzaju sojuszy ołtarza i tronu szczególnie mocno wybrzmiewa w Szwecji, która od 2000 roku ma wyraźny rozdział Kościoła od państwa, stwierdzenie: „Sojusze między władzą kościelną a świecką zwykle prowadzą do zepsucia. Kościoły muszą żyć w krytycznej solidarności ze społeczeństwem i w społeczeństwie.”

    Chrześcijańskiej ewangelii nie należy używać do wzbudzania i szerzenia nienawiści. Dlatego rada otwiera swoje kościoły na prawosławnych, także Rosjan, jednak z nazwaniem wojny wojną, zaś unikaniem wszelkiej nienawiści. Katedra w Uppsali 24 kwietnia otwiera się na odprawianie prawosławnej liturgii wielkanocnej w języku ukraińskim.

    „Wszystkim świętującym: błogosławionej Wielkanocy! Wszystkim, którzy nie świętują: życzę, aby moc opowieści, które mają miejsce między Wielkim Czwartkiem a drugim dniem Wielkanocy, wciąż inspirowała!

    Prezydium Szwedzkiej Rady Chrześcijańskiej składa się z następujących osób:

    Daniel Alm (Superintendent Zielonoświątkowców – ​​Wolne zbory współpracujące)

    kardynał Sztokholmu Anders Arborelius (Katolicka diecezja)

    Arcybiskup Syryjski Benjamin Dioscoros Atas (Kościół Prawosławny)

    Arcybiskup Antje Jackelén (Szwedzki Kościół)

    Sofia Camnerin (Sekretarz Generalny Chrześcijańskiej Rady Szwecji)

  • 10 kwietnia 2022

    Podcast z czytanym przez autora tekstem TUTAJ

    Jarosław Płuciennik
  • Czego się uczyć? Jak długo?

    Czego się uczyć? Jak długo?

    Kilka sugestii w wykładzie, który był częścią konferencji edukacyjnej w Tomaszowie Mazowieckim. Dziękuję organizatorom za zaproszenie. Pierwsze 43 minuty są właśnie o tym, a także o kryzysach, katastrofach itp. ciekawym rzeczom…

    do 43 minuty, wykład prof. Jarosława Płuciennika „Jak długo uczyć się czarnych łabędzi”. Konferencja edukacyjna Kompetencje przyszłości 2 kwietnia 2022.
  • Anioł historii, anioł zniszczenia?

    Anioł historii, anioł zniszczenia?

    Rozmowa na temat obrazu Paula Klee „Angelus Novus” z prof. Eleonorą Jedlińską z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Łódzkiego #paulklee #angelusnovus #aniołhistorii #AngelusSantander #WalterBenjamin #GershomScholem #pamięć #historia #historiozofia #ZygmuntBauman

    Podcast tutaj

    Rozmowa na YouTube powyżej

    Paul Klee, Angelus Novus 1920, rys. (fot. z Jerusalem Museum of the Arts)
  • Styl debaty publicznej ministra oświecenia publicznego (edukacji i nauki)

    Styl debaty publicznej ministra oświecenia publicznego (edukacji i nauki)

    Rysunek szubienicy ze znakiem zapytania (fot. lic. Depositphotos)

    Głośna ostatnio stała się sprawa doradcy społecznego pana Przemysława Czarnka, panującego nam niemiłościwie Ministra Edukacji i Nauki. Ów doradca społeczny, zamieścił na swoim aktywnym koncie Twitterowym grafikę z szubienicą autorstwa sygnowanego jako „Dolny Mokotów”, na tej grafice jest żółtawo-szara szubienica i napis na niebieskim tle „Pamiętaj”(większymi wersalikami) „jak skończył Emil Czeczko” (mniejszymi wersalikami). Nad tą grafiką jest odautorski tekst samego doradcy ministra: „Przesłanie dla wszystkich zdrajców Polski” [potem dużo tzw. światła, jakby nowy akapit, a następnie małymi literami] „tusków, lisów, giertychów, budków, lasków, matczaków, kohutów itp.”

    Pikanterii dodaje sprawie fakt, że Marek Kuna jest rzecznikiem prasowym Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie. Inkryminowny ćwierk po jakimś czasie zniknął, a pojawił się nowy: „Z prywatnego konta usunąłem wpis, w którym na przykładzie wskazałem, co robią obce służby z zrekrutowanymi i wykorzystanymi agentami. Tyle! Reszta to nadinterpretacja i manipulacja. Urażonych przepraszam”. Według informacji ministra Czarnka, doradca podał się do dymisji (doradca społeczny???). I sprawy dla ministra nie ma, co więcej zapowiada procedowanie ponowne tzw. lex Czarnek, prawa zawetowanego przez PAD. „Ta ustawa jest ogromnie potrzebna, żeby chronić polskie dzieci w wielkich miastach przed demoralizacją i deprawacją. I tyle.”

    Poza aspektami czysto językowo-semiotycznymi zastanawia mnie także przyczyna „dymisji” doradcy: bo ćwierk wyjaśniający Kuny świadczy o tym, że mógł np. zdradzić jakąś tajemnicę państwową, a teraz odwraca kota ogonem twierdząc, że wieszają agentów „obce służby”, „bo przecież nie nasi…”

    Zastanawia mnie także podobieństwo prowadzenia tzw. debaty zarówno przez doradców, jak i samego ministra. O tym świadczy podobieństwo stylistyczne, kończenia wypowiedzi „kategoryczną kropką: „I tyle.”” Szafowanie słowami takimi jak „agent”, czy „zdrajca” (a także przez lepiej ale ciągle źle wykształconych: „zaprzaniec”) w odniesieniu do publicznie znanych osób jest tak samo niedopuszczalne w cywilizowanej przestrzeni publicznej, jak i mówienie o tym, że ludzie nazywani skrótem LGBT to nie są ludzie. Porównanie tych niby mnogich tusków i budków do ewidentnego zdrajcy i renegata, tudzież dezertera jest zniesławiające, ale szubienica z grafiki to już przecież groźba karalna w wykonaniu (prawie?) urzędnika państwowego, taka sama, jak odmawianie równego traktowania „nieludziom” przez Czarnka. Jeśli Minister nie akceptuje takiego prowadzenia debaty publicznej w wykonaniu Kuny, jak sam twierdzi, to przecież dotyczy to stylu prowadzenia tej debaty przez niego samego. Ustawa ma wedle niego „chronić polskie dzieci w wielkich miastach przed demoralizacją i deprawacją. I tyle.” Jaki doradca taki minister. Co jest demoralizacją i deprawacją? Dla mnie raczej pozbawianie cnót obywatelskich polskich uczniów i rodziców, którzy nie będą mięli nic do powiedzenia, bo o wszystkim mają decydować kuratorzy „z carskiego nadania”. Deprawacją dla mnie jest tępa propaganda w postaci przedmiotu o nazwie HiT, Historia i Teraźniejszość. Minister „rozumowi bluźni”, powinien już dawno podać się do dymisji, a nie jego doradca, którego przecież mianuje minister.

    Parafrazując starca z ballady Mickiewicza:

    „Doradca społeczny duby smalone bredzi,
    A Czarnek rozumowi bluźni”.

    Czy ktoś tak nieracjonalny może zajmować się edukacją i nauką?

    I tyle… tylko tyle…reszta jest milczeniem

  • „Przywódca pokoju” i inne figury retoryczne prezydenta Włodymira Zełeńskiego

    „Przywódca pokoju” i inne figury retoryczne prezydenta Włodymira Zełeńskiego

    Martin Luther King Jr Memorial Statue Washington DC w nocy (fot. na lic. Depositphotos)

    Obejrzyj komentarz video TUTAJ Jeśli chcesz posłuchać podcastu, możesz to zrobić tutaj

    Komentarz video na temat dobrej i złej retoryki

    Kilka dni temu zadałem studentom do analizy jedną z najsłynniejszych mów świata, słynne „I have a dream” Martina Luthera Kinga z 28 sierpnia 1963 r. Chciałem przedstawić na jej przykładzie kilka genialnych chwytów retorycznych człowieka uznawanego za mówcę z tak zwaną charyzmą. W przypadku tego właśnie mówcy, zamordowanego w zamachu bojownika praw człowieka, charyzma była niejako naturalna, bo był on pastorem, kaznodzieją, zwiastunem słowa. Wbrew potocznym mniemaniom wielu badaczy uważa, że charyzma nie jest nadprzyrodzonym darem i że można się jej nauczyć. O Zełeńskim krążą już legendy, że ma iskrę Bożą, że ma ikrę w sobie, że… jest „sługą swego ludu”.

    Istnieją przemowy historyczne, o których inni ludzie piszą i które długo komentują. Są już drukowane książki, w których zawarte są najsłynniejsze mowy świata. Niewątpliwie ta dzisiejsza (16 marca 2022) przemowa przed członkami Kongresu Stanów Zjednoczonych prezydenta Zełeńskiego będzie jedną z takich historycznych mów. Mimo to, że przemowa ta była czytana, a nie mówiona z pamięci.

    Można powiedzieć, że już od samego początku tej mowy Zełeński zapowiada motywy kojarzący się z tą słynną rozgorączkowana oracją Kinga podczas słynnego marszu na Waszyngton, przede wszystkim bojowników czarnych zebranych w proteście przeciwko segregacji rasowej. Na samym wstępie mowy Zełeńskiego mamy w trzecim zdaniu stwierdzenie, że Kijów, z którego mówca przemawia, jest miastem bombardowanym z powietrza i z ziemi, ale miasto to nie daje za wygraną, nie rezygnuje nawet przez sekundę. („it doesn’t give up”). Ten fragment przywołuje w pamięci wielu Amerykanów na pewno słynny hymn pokrzywdzonych „We shall overcome”, śpiewany podczas tego marszu w Waszyngtonie przez pieśniarkę o anielskim głosie Joan Baez. Motyw ucisku i wytrwałości w nim, niepoddawania się jest słynnym toposem.

    Mówca następnie wspaniale zbliża się do adresata swojej mowy, kiedy pokazuje podobieństwo ukraińskiego narodu do Amerykanów, którzy także kochają wolność i cenią odwagę. Potem dwa razy przypomina pragnienia i marzenia Amerykanów, dwa razy pada słowo „dreams”. Świetnie też przywołuje z pamięci Amerykanów założycieli amerykańskiej demokracji i wprost wymienia jej najdroższe wartości: „niezależność, wolność i troska o wszystkich, o każdego człowieka, o każdego, kto pilnie pracuje, uczciwie żyje, szanuje prawo”.

    Za wspomnienie praworządności prezydent Zełeński ma ode mnie dodatkową miłość.

    W komentarzach np. CNN podkreśla się, że „te słowa odnoszą się bezpośrednio do podstaw amerykańskiego ustroju — życia, wolności, dążenia do szczęścia i zdolności ludzi do wyboru swojego rządu.”

    I potem następuje punkt kulminacyjny, zaczyna nowy akapit od cytatu: I have a dream, żeby zaraz potem dać wyraz refleksji nad nim. I prowadzi do swoistej parafrazy: zamiast mówić i powtórzyć mam marzenie, mówi: „mam potrzebę”, czyli mam pragnienie, jestem w potrzebie. „muszę bronić naszego nieba”. To jest świetna parafraza.

    Tym samym mówca przywołuje wspaniały autorytet Kinga, ale i zarazem — niemal w tym samym punkcie — dystansuje się od niego, parafraza jest jednocześnie bardziej przyziemna, wskazująca na potrzebę, ale jednocześnie ta potrzeba odnosi się do tego, co wzniosłe i nad nami, do nieba. Choć przecież to niebo także jest czymś bardzo, bardzo konkretnym i materialnym. Trzeba je przecież zamknąć. Jest więc ten mówca jednocześnie wizyjny i zarazem pragmatyczny. Czym niewątpliwie może pozyskać pragmatycznych i realistycznych Amerykanów, lubiących jednak ludzi z wizją, ludzi z charyzmą.

    Swoją mowę przywódca ukraiński zakończył też świetnie, bo przeszedł na język angielski i odwołał się wprost do prezydenta Joe Bidena, jako przywódcy narodu. Metafora użyta przez niego w wyrażeniu „przywódca pokoju” jest figurą pochodzenia biblijnego, „Książę Pokoju” wywodzi się z apokaliptycznego proroctwa Księgi Izajasza z rozdz. 11, a jest zazwyczaj odnoszona ta figura przez chrześcijan różnych wyznań do Jezusa Chrystusa. Oczywiście prezydent Zełeński korzysta tutaj z aluzji, nie jest bezpośrednio uniesiony religijnie, jednak ta aluzja w kraju niezwykle rozległej znajomości Biblii, musi być bardzo jasna i dużo mówiąca.

    „Pokój w twoim kraju nie zależy już tylko od ciebie i twoich ludzi. On zależy od tych, którzy są obok ciebie, od tych, którzy są silni. Silny nie znaczy słaby. Silny jest odważny i gotowy do walki o życie swoich obywateli i obywateli świata. O prawa człowieka, o wolność, o prawo do godnego życia i śmierci, kiedy nadejdzie czas. I nie wtedy, gdy tego chce ktoś inny. Twój sąsiad.”

    Świetnie nawiązuje mówca do swojego młodego wieku, od razu wspominając innych, udowadnia, że charyzma to nie jest narcystyczne mówienie o sobie, to nie jest zawracanie głowy swoimi sentymentami: „aby utrzymać planetę przy życiu, aby zachować sprawiedliwość w historii. Teraz mam prawie 45 lat. Dziś moje życie się zatrzymuje, kiedy przestało bić serce ponad 100 dzieci. [w Ukrainie]”

    „Życie musi powstrzymywać śmierć” to jest znakomity paradoks na koniec mowy. I bezpośredni zwrot do prezydenta Bidena: „jesteś wodzem narodu, swojego wielkiego narodu. Życzę, abyś był liderem świata. Bycie liderem świata oznacza bycie przywódcą pokoju.”

    To jest bardzo jasna wiadomość dla Bidena, który usiłował i usiłuje walczyć o prezydenturę z główną agendą obrony demokracji przed autokracjami. Apel świetny. I jakże prodemokratyczny.

    Podsumowując trzeba podkreślić, że Zełeński miał bardzo dobrze przygotowaną mowę. Był natchniony, ale też stąpający po ziemi. Używał wzniosłych słów, ale nigdy nie był mętny. Miał odniesienia religijne, ale delikatne i bardzo realistyczne tudzież pragmatyczne. Uniesienie nie oznaczało u niego mętniactwa. Jak u tych, co to próbują w kontekstach militarnych zacierać granice semantyczne między „misją pomocy humanitarnej lub misją ratunkową”, a „misją bojową” NATO. Mętność Kaczyńskiego świetnie się sprawdza w kontaktach z pisowskim elektoratem, można to nazwać nawet „poetyką niedopowiedzeń i insynuacji”, jednak na gruncie poważnej, jakże poważnej światowej dyplomacji, taka mętność skazana jest na klęskę.

    Mowa Zełeńskiego jest niewątpliwie porównywalna ze znakomicie przygotowaną mową Lecha Wałęsy, zaczynającej się także od aluzji do dobrze znanych Amerykanom słów z Konstytucji USA: „We the People”, „My, naród”. Gra z „I have a dream” przejdzie do historii retoryki, podobnie jak gra semantyczna z „przywódcą pokoju”. Zełeński ma ikrę. Jest demokratą. I jest jasny, nie mętny. Trudno mi jest powstrzymać podziw.

    17 marca 2022 artykuł ukazał się zmieniony w Gazecie Wyborczej.

  • Uwaga maturzyści 2022 i studenci: prezydent Zelenski to romantyczna postać, ale to nie Mazepa, chociaż…

    Uwaga maturzyści 2022 i studenci: prezydent Zelenski to romantyczna postać, ale to nie Mazepa, chociaż…

    Możesz posłuchać tego artykułu w formie podcastu TUTAJ

    Tutaj może wysłuchać dalszej rozmowy na ten temat z prof. Marcinem Maronem UMCS w Lublinie.

    Możesz też obejrzeć filmik TUTAJ

    Film wideo na kanale YouTube z ilustracją do treści artykułu

    Wszyscy żyją dziś wojna w Ukrainie. Nawet maturzyści są zapewne rozdarci pomiędzy newsami na temat wojny, podwyżek, inflacji a koniecznością przygotowywania się do zdawania egzaminu dojrzałości.

    Zrzut ekranu z Twittera prezydenta Zelenskiego (fot. JP).
    Prezydent Zelensky w wojennych barwach (fot. z Twittera JP)

    Jest jednak postać, która wydaje się niezwykle dobrze wpisywać zarówno w temat wojny w Ukrainie, jak i w egzamin maturalny. Jest to postać prezydenta Ukrainy Wołodymira Zelenskyego.

    Krążą o nim w sieci legendy i memy, świadczące o tym, że prezydent Ukrainy jest postacią niezwykle barwną i niejednoznaczną. Najbardziej jednak uderzające jest, że w jego postaci widać wyraźnie zmieszanie mediów i rzeczywistości.

    W tej chwili występuje bardzo często jednak jako jednoznaczny Bohater, wspaniały przywódca, służący z poświęceniem swoim ludziom.

    Można powiedzieć że prezydent Zelensky ucieleśnia znakomicie ideę świata jako teatru. Maturzyści oczywiście powinni wiedzieć, że najlepszym wzorem, ucieleśnieniem tej idei „świat to teatr” były sztuki teatralne Calderona de la Barca. Nota bene, w Łodzi właśnie można oglądać w Teatrze Nowym bardzo ciekawy i aktualny spektakl na podstawie jego sztuki pt. Wielki teatr świata.

    Jednak pod dużym wpływem autora tej sztuki, hiszpańskiego dramatopisarza Calderona de la Barca pozostawał nasz romantyczny twórca, jeden z trzech wieszczów narodowych, Juliusz Słowacki. Świetnie te wpływy widać w pięcioaktowym dramacie pt. Mazepa, w którym nie wiadomo, czy tragiczne rozwiązania na końcu (trupy się ścielą gęsto) są wynikiem kompletnego przypadku, czy też Opatrzności. Świetny przykład ironii romantycznej.

    Théodore Géricault  (1791–1824) Der Page Mazeppa (ca 1820) domena publiczna, źródło The Yorck Project (2002)  10.000 Meisterwerke der Malerei (DVD-ROM), distributed by DIRECTMEDIA Publishing GmbH.

    Iwan Mazepa (1639–1709) to historyczny przywódca Ukrainy. Słynny w Polsce pamiętnikarz Jan Chryzostom Pasek jest autorem opowieści, która obiegła cały świat kultury: jako młody człowiek Mazepa został złapany na gorącym uczynku erotycznym ze szlachcianką, której mąż ukarał go, przywiązując nagiego do dzikiego konia i wypuszczając na wolność; w końcu dotarł on do Kozaków i został ich dowódcą wojskowym. Lord Byron napisał utwór Mazeppa (1819), poemat poświęcony głównie tej szaleńczej jeździe na koniu. To z kolei inspirowało wielu malarzy romantycznych. Należy tu wymienić Théodore Géricault (1823, obraz obecnie w Metropolitan Muzeum Sztuki), Eugène Delacroix (1824, Fińska Galeria Narodowa), Horace Vernet (1826, Musée Calvet w Awinionie) i Louis Boulanger (1827, Musée des Beaux-Arts de Rouen). Wkrótce po tych obrazach pojawiły się wersje teatralne historii Mazepy.

    Banknoty ukraińskie z podobizną hetmana Mazepy (fot.lic. Depositphotos)

    Mazepa był historycznym hetmanem wojska zaporoskiego, kozackiego w latach 1687–1708. Odegrał ważną rolę w bitwie pod Połtawą (1709), kiedy stanął po stronie szwedzkiego króla Karola XII. Dlatego Puszkin, chcący się przypodobać carowi, napisał „Połtawę”, w której przedstawił Mazepę jako zdrajcę Rosjan. Potem Czajkowski stworzył na podstawie wiersza Puszkina operę Mazepa (1881-1883), z librettem Victora Burenina.

    Jednak w kulturze Zachodu obrazem najbardziej fascynującym ludzi jest to zjednoczenie z dzikim koniem, co z punktu widzenia antropologii kultury może być wiązane przede wszystkim z wyobrażeniami o magicznej, szamańskiej sile. Widać tutaj także idealizację orientu. Porównuje się też ten romantyczny obraz z romantycznym przedstawienie Faetona (w mitologii greckiej syn Heliosa), który zbyt lekkomyślnie jeździł słonecznym rydwanem. Nawet moderniści, tacy jak Bertolt Brecht i Roy Campbell fascynowali się tym obrazem.

    Charakterystyczna jest kreacja Victora Hugo, który napisał wiersz „Mazeppa” w Les Orientales (1829), dedykowany Boulangerowi. Wiersz przedstawia romantyzm równin ukraińskich, ale Mazepa przyrównany jest do poety wygnanego ze świata żywych ze względu na swoje dziwactwa, zakazany poeta jest przywiązany do dzikiego konia swojej inspiracji. Hugo wierzy w końcowy sukces swojego bohatera.

    Jednak najważniejsze dla maturzystów jest to, że Juliusz Słowacki napisał sztukę Mazepa (1840), jedyny dramat, który wystawiono za jego życia, nota bene, w Budapeszcie. W polskim serwisie wideo „Ninateka” dostępna jest ekranizacja tego dramatu w reżyserii legendarnego Gustawa Holoubka z 1969 r. Widowisko powstało rok po słynnej inscenizacja Dziadów Mickiewicza w 1968 r. Charakterystyczne, że w dramacie Słowackiego to, co podniecało wyobraźnię malarzy i muzyków Zachodu Europy: szaleńcza naga jazda na koniu — u Słowackiego i w filmie Holoubka następuje już poza sceną teatru, po zakończeniu sztuki…

    Dla maturzystów tegorocznych na pewno ciekawe jest także i to, że Józef Bohdan Zaleski, polski poeta z tzw. romantycznej szkoły ukraińskiej, jest autorem „Dumki Mazepy”.

    Dużo wątków romantycznych w tej historii, jakże pasujących do bohaterów wojny:

    „Grzmot nie piorun, krew nie woda,
    Kto wojuje, zna co boje;
    Darmo grozi wojewoda,
    Darmo – groźby się nie boję!
    Co to znaczą konie, stepy,
    Stepy, konie dla Mazepy?”

    Dwa zakochane konie (fot. Lic. Depositphotos)

    Zatem podsumowując: prezydent Zelensky jest w dzisiejszych czasach prawdziwym bohaterem całego świata, bo ucieleśnia także dawne, romantyczne motywy, nie tylko wyobrażenie o człowieku z krwi i kości, ale także zmieszanie mediów i życia, życia i teatru. Wiem, że giną ludzie, wiem, że czeka nas trudny czas w mocno zmienionym świecie, wiem, że mamy ponad milion nowych obywateli w Polsce. Staram się jak mogę, zrozumieć te wszystkie nowe wątki. Historia się nie powtarza, ale motywy niektóre wracają w nowych konfiguracjach.

    Ps. Wpis zmieniony ukazał się 10 marca 2022 r. w Gazeta Wyborcza. jako „Ściąga na maturę 2022. Wołodymyr Zełenski to romantyczna postać, ale nie Mazepa, choć…”

    Dla chętnych:

    Maron, M. (2015). „Mazepa” – dramat Juliusza Słowackiego i tragedia filmowa Gustawa Holoubka. Ironia romantyczna w działaniu. Annales Universitatis Mariae Curie-Sklodowska, sectio L – Artes13(1), 69. https://doi.org/10.17951/l.2015.13.1.69

    Pettersson, T. (2022, marzec 9). Vådan av att vara Rysslands lillebror | Torsten Pettersson. Svenska Dagbladethttps://www.svd.se/vadan-av-att-vara-rysslands-lillebror

    Voss, T. (2017). Mazeppa-Maseppa: Migration of a Romantic motif. Tydskrif Vir Letterkunde49(2), 110–135. https://doi.org/10.4314/tvl.v49i2.9

  • Trzy prawdy o Ukrainie plus jedna

    Trzy prawdy o Ukrainie plus jedna

    Obejrzałem wywiad Ann Applebaum z Timothy Snynerem i Yuvalem Harari. To jest 4 minutowa recenzja. Poniżej link do filmiku na YouTube. Jeśli wolisz sam dźwięk, to podcast jest TUTAJ.

    U góry jest zrzut ekranu wywiadu. Wywiad jest tutaj
  • Nowy „Miś”

    Nowy „Miś”

    Przypięty, wyróżniony twitt Ministra Czarnka (stan z dnia 5 marca 2022, godz. 21:00, twitt z 4 marca

    Rozumiem, że tekst ostatniego ćwierka ministra Czarnka miał się zmieścić na zdjęciu z misiem, zatem musiał być to bardzo krótki akapit.

    Idzie to tak, wczytajmy się proszę, spijajmy ten miód: „Chcę zapewnić dzieci w całej Polsce, jesteśmy bezpieczni, możemy śmiało chodzić do polskich szkół, jest to zorganizowane bardzo dobrze. Jednocześnie jesteśmy członkami najpotężniejszego w dziejach świata sojuszu NATO i nic nam nie grozi.”

    Podmiot mówi do dzieci, zatem musi się do nich zniżyć. Prześwietny gest wielkiego pedagoga! Zapewnia, daje bezpieczeństwo, utożsamia się z maluczkimi, wręcza misia, porządek w Polsce panuje… a jednocześnie moc — ta najpotężniejsza — jest z nami!!! Chwała ministrowi, chwała bohaterom! Przecież to minister Czarnek załatwił to NATO, nie?

    Tylko że pierwsze zdanie wielokrotnie złożone jakby trochę niegramatycznie… „jest to zorganizowane bardzo dobrze” może się odnosić do 1) zapewniania ministra; 2) śmiałego chodzenia do szkół, polskich, a jakże, narodowych; 3) bycia bezpiecznymi…. „To powiedziane jest bardzo dobrze…”, niczym siedmio- czy ośmiolatek byłby może powiedział… ale na Twitterze są takie dzieci?

    Nie ma dzieci na Twitterze? Ale minister mówi do dzieci Twittera… uspokaja je, te zagubione, zaniepokojone dzieci Twittera.

    Szkoda, że nie pisze do tych aktywnych uczestników dyskursu społecznego, jak zorganizować szkoły z nowymi uczniami z Ukrainy. Szkoda, że nie podaje się do dymisji.

    Gdyby któryś student napisał w pracy pisemnej taką konstrukcję… byłby musiał mocno się postarać, żebym poprawił mu ocenę.

    Minister może wszystko… kto bogatemu zabroni…

    Minister ma klawe życie!

  • Historia to nie jest jedno pieprzone wydarzenie za drugim

    Historia to nie jest jedno pieprzone wydarzenie za drugim

    złota pszenica i niebieskie niebo (fot. lic. Depositphotos)

    Jeśli chcesz, możesz wysłuchać tego tekstu jako podcast TUTAJ.

    Historia to nie jest jedno pieprzone wydarzenie po drugim. Bardzo chcielibyśmy ogarnąć świat i rozwijającą się historię w jakąś logiczną całość. Stąd silna tendencja w naszych umysłach, żeby wiązać sieci różnych skojarzeń we wszechlogiczne modele i struktury. To pierwsze zdanie otwierające mój tekst („Historia to nie jest…”) stanowi przytoczenie wniosków z jednej z książek konserwatywnego historyka kultury Niala Fergusona. Wydaje mi się, że takie spojrzenie na historię nie jest dla nas już po doświadczeniu koronawirusa od marca 2020 r. żadnym odkryciem. Inny badacz, ale i jednocześnie uchodźca, Nassim Taleb, piszący o fenomenie czarnego łabędzia, i przewidujący 12 lat temu pandemię także upominał, na podstawie swoich własnych uchodźczych doświadczeń z Palestyny, że historia wcale nie rozwija się linearnie, tylko skokowo, także przez katastrofy i kryzysy. Chcielibyśmy mieć linearny wykres chronologii, poukładać w naszych katalogach wydarzenia, ale one się tak nie dają układać. Życie nie chce się zmieścić w katalogi.

    Duch wieje kędy chce…

    Te pół miliona ciał uciekających z Ukrainy zmienia oblicze naszej Ziemi, tej ziemi. Nagle jesteśmy niezwykle otwarci i wręcz troskliwi, choć jeszcze niedawno, budowaliśmy mury i stosowaliśmy barbarzyńskie „push backi”, czyli wypychania.

    Z tamtego czasu pochodzi znaleziony przeze mnie anonimowy tekst:

    chodzimy do lasu
    zbierać ludzi
    zbieramy ich także w parku narodowym nie oburzaj się
    że to zabronione
    czytałem regulamin
    ludzie nie są pod ochroną

    M. 24.12.2021 (cyt. za Zwiastun Ewangelicki 5/2022)

    Dzisiaj Polacy zdają pięknie egzamin z dojrzałości. Jesteśmy solidarni i troskliwi. I otwarci. Podziw i solidarność płyną z całego cywilizowanego świata. Doświadczam tego z różnych stron, bo utrzymuję kontakty międzynarodowe w tej globalnej wiosce.

    Nasze własne doświadczenie czteroosobowej rodziny od soboty też jest inne. Przyjęliśmy dwie gościnie z Ukrainy. Dzisiaj miałem trochę czasu, żeby odkryć ich historię, która jest jak zwykle, nieliniowa i nieoczywista. Hanna (matka) i Krystyna (córka) przyjechały ze Lwowa, ale Hanna rodziła się na Syberii, jej ojciec był Polakiem, matka Ukrainką. Mąż starszej Hanny i ojciec młodszej Krystyny też jest Polakiem. Mówią po ukraińsku i rosyjsku. Nie mówią po polsku. Dogadujemy się jakoś… Hanna jeszcze się wstydzi śpiewać dumki ukraińskie, ale na pewno kiedyś zacznie… obiecała…

    Sąsiedzi i znajomi chcą pomagać, na razie oferują drobne prace.

    W Wilnie rok temu spotkaliśmy Polaka, mówiącego śpiewnym polskim Mickiewicza. Tego Mickiewicza z Białorusi, z Żydowskiej matki.

    Wojna trojańska opisywana przez epos Homerowy pt. Iliada wynikała z naruszenia praw gościnności, Parys porwał Helenę będąc w gościnie u Menelaosa. Gościnność w Polsce zawsze przejawiała się mitologiczno-religijnie przez opowieść o dodatkowym wigilijnym nakryciu, ale także przez starodawne, staropolskie powiedzenie „Gość w dom, Bóg w dom.” Jakoś gorzko to powiedzenie smakowało jeszcze w grudniu 2021 r. w puszczy. Smakowało paląco obłudnie.

    Ci ludzie — na razie te niecałe pół miliona — już odmienili oblicze tej ziemi. Jesteśmy ponownie narodem gościnnym, z czego czasami byliśmy słynni. Przyjmujemy gości i gościnie zza wschodniej granicy, uciekających przed wojną, nazywaną „operacją wojskową”. Mam nadzieję, że wytrwamy w tych postawach jako społeczeństwo, mimo że przecież potrzebne jest długofalowe nastawienie, nie chwilowe uniesienie entuzjazmu. Ale na razie nastąpił cud. „Gość w dom, Bóg w dom”.

    Także w Starym Testamencie mamy wyobrażenie o gościnności: wędrowiec może okazać się Aniołem. Dlatego nie wolno robić mu krzywdy. Na tym polega sprawiedliwość.

    Historia to nie jest jedno pieprzone wydarzenie za drugim. Historia to skoki, czasami w nieznane. Nie w pijanym zwidzie. Choć czasami trzeba „iść jak w dym”…

    Potem się jakoś wszystko poukłada. Ludzie zaczną uczyć się historii, także własnej, polskiej historii. Tzw. Pierwsza Rzeczpospolita była krainą wielonarodową i wielokulturową. Ojcami naszego języka są wywodzący się z niej Mikołaj Rej i Jan Kochanowski. Ale też późniejsi Mickiewicz (ten z Nowogródka na Białorusi) i Słowacki (ten z Krzemieńca na Ukrainie). Przypominam to, bo czasami otwierając się na innych możemy otwierać się także na siebie. Bo najważniejsza sprawa dla jednostkowych filozofii: odkryć że obcy jest w nas. My sami jesteśmy wiecznymi pielgrzymami.

    PS. Artykuł został opublikowany 06.03.22 w Gazecie Wyborczej