Dzisiaj 9 czerwca 2023 dwudziestoletnia Greta Thunberg po 251 tygodniach tzw. szkolnego strajku dla klimatu zakończyła z charakterystycznym przytupem swoją działalność. Choć jest to tylko koniec formalny. Dzisiaj ukończyła ona szwedzką szkołę średnią, może zacząć studia (na dzisiejszych zdjęciach występuje w czapce studenckiej), zatem nawet jeśli będzie nadal przychodzić pod parlament w Sztokholmie co piątek, nie może się to nazywać szkolnym strajkiem. Niemniej zapowiada, że walka się dopiero zaczyna (rozpoczęła swoją działalność przed szwedzkimi wyborami parlamentarnymi w sierpniu 2018 roku z nadzieją, że pomoże agendzie klimatycznej zaistnieć lepiej w polityce).
Zdjęcie z Twitterowego konta Grety Thunberg Dagens NyheterDagens NyheterDagens NyheterZdjęcia z Twittera Grety Thunberg jak również z Dagens Nyheter, zdjęcia — screen shots — JP.
Dzisiaj odwiedziła ją słynna aktywistka praw człowieka, piosenkarka Patti Smith. Wielokrotnie niegdyś już wspominała Gretę, między innymi w swojej książce „A Book of Days” (2022). Dzisiaj fotografowała się razem z protestującymi, rozmawiała z Gretą i innymi, będzie miała jeszcze jeden koncert w Sztokholmie.
Kończy się pewien etap walki klimatycznej. Ale to nie jest koniec piątków dla klimatu i innych form aktywności Grety Thunberg.
Korzystałem z doniesień Grety na Twitterze, ale i z Dagens Nyheter, Svenska Dagbladet i Aftonbladet.
Grzegorz Braun we wtorek, 30 maja 2023 r., w Warszawie przerwał wykład prof. Jana Grabowskiego, uniemożliwiając mu wygłoszenie referatu akademickiego. Jan Grabowski jest profesorem historii na Uniwersytecie w Ottawie i członkiem Royal Society of Canada. Jest ceniony na całym świecie za swoje naukowe badania nad Holokaustem.
W doniesieniach i komentarzach słusznie podkreśla się brutalność i agresję posła Brauna, jak również jego chamstwo i brak szacunku. Poseł nie tylko odmówił opuszczenia sali NIH, ale także zniszczył sprzęt nagłaśniający i wypraszał gości z instytutu naukowego. W tym kontekście pojawiają się także nieuchronne skojarzenia z działaniami faszystowskiej Falangi i ogólnie latami 30. XX wieku w Polsce.
Jednak warto zauważyć, że działania posła Brauna nastąpiły po głośnej sprawie dotyczącej groźby Ministra Nauki, Przemysława Czarnka. Minister Czarnek stwierdził: „Nie będę finansował badań mających na celu oczernianie państwa polskiego” podczas spotkania z przedstawicielami Komisji Kultury i Edukacji PE (20 maja 2023, https://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/8719518,przemyslaw-czarnek-finansowanie-badania.html). Faktycznie, Minister cofnął — nielegalnie — przyznane pieniądze dla Instytutu Filozofii i Socjologii PAN.
Setki naukowców podpisało list w obronie prof. Barbary Engelking. Wyraziła swoje stanowisko także KRASP, choć indywidualni rektorzy raczej unikają jasnego stanowiska.
Minister Czarnek stwierdził: „W ramach środowiska akademickiego każdy może wyrazić swoje opinie, pod warunkiem, że są one poparte naukowymi argumentami. Nie mogą to być wypowiedzi publicystyczne ani polityczne, tak jak w przypadku Pani Engelking, która wypowiadała się w mediach, a nie w sposób naukowy.”
Prof. Barbara Engelking wyraża to, co wynika z jej własnych badań naukowych, zarówno w formie rzetelnych raportów, takich jak dwutomowe dzieło „Dalej jest noc”, którego współautorem jest Jan Grabowski, jak i w bardziej publicystycznych wypowiedziach w mediach, do których jest zapraszana jako ekspertka. Obowiązkiem każdego naukowca jest prowadzenie badań, wspieranie (samo)edukacji studentów oraz popularyzacja wiedzy i współpraca ze społeczeństwem. Takie są misje świata uniwersyteckiego. Obowiązkiem Ministra Nauki i Edukacji jest m.in. strzeżenie wolności badań naukowych i wolności słowa, a nie obrona konkretnych opinii. Nauka powinna być wolna od polityki, podążać za swoimi charakterystycznymi metodami. Można zrozumieć, że minister Czarnek rzadko występował jako ekspert naukowy, ponieważ od dawna jest głównie politykiem. Dlatego może on nie rozumieć świata naukowego.
Większym problemem jest jednak to, że incydent z udziałem Brauna był w dużej mierze spowodowany przez ministra Czarnka, który szkodził profesor Engelking. Jest to moja opinia jako komentatora życia akademickiego. Nie mam naukowych argumentów na potwierdzenie tego i nie zamierzam mieszać tych dwóch sfer. Jest to opinia publicystyczna, do której jako obywatel, a także obywatel nauki, mam prawo. Tylko osoba ślepa nie zauważy związku między faktami, które ostatnio są wyraźnie widoczne na scenie życia społeczno-politycznego w Polsce. Jeśli minister Nauki i Edukacji ogranicza wolność słowa, powołując się na nieznane nauce kryteria narodowościowe, a nawet narodowo-religijne, to nie ma się co dziwić, że inni politycy chcący zdobyć poparcie swojego elektoratu chętnie wykorzystują ten impuls, aby uciszyć profesora Jana Grabowskiego dosłownie, wyrywając mu mikrofon i niszcząc głośniki. Jeden knebel czyści pole dla drugiego. Rzeczywiście, godność instytucji demokratycznych w Polsce cierpi najbardziej w momencie, gdy minister i poseł przekształcają się w pałkarzy z kijami baseballowymi. Najbardziej przerażające jednak było to, że, jak powiedział dziekan Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, na twarzach obecnych na sali studentów można było dostrzec przerażenie, ponieważ przestraszyli się oni agresji ze strony Brauna (Norbert Frączak, Jolanta Zarembina „Polityka” 30 maja 2023). Czy to było intencją pana ministra Czarnka? Niestety, mam uzasadnione podejrzenie, że tak…
Miło mi donieść, że Uniwersytet Łódzki dzisiaj uhonorował ks. prof. Alfreda Wierzbickiego (UMCS Lublin) medalem Universitatis Lodziensis Amico (Przyjaciel UŁ)
Wczoraj 23 maja 2023 r. w Ośrodku Badań Myśli Chrześcijańskiej UŁ ks. prof. Alfred Wierzbicki wygłosił wykład pt. Czy zwierzęta maja duszę. Przebieg spotkania został zarejestrowany, można go wysłuchać w YouTube, Spotify, Apple Podcasts, Google Podcasts i in. Prowadziła spotkanie prof. dr hab. Grażyna Habrajska.
W czwartek, 18 maja, odbyła się w Tel Awiwie uroczystość wręczenia (nadanych jeszcze 8 grudnia 2021 roku) tytułów doktorów honoris causa dwóm wybitnym Polkom: Oldze Tokarczuk oraz prof. Barbarze Engelking. Wydarzenia odbyły się dopiero teraz z powodu wcześniej panującej pandemii.
Fot. kopia dyplomu prof. Barbary Engeliking, źródło Tel Aviv University
Jak informują organizatorzy, Olga Tokarczuk, laureatka literackiej Nagrody Nobla, została wyróżniona za odważne działania na rzecz uznania zbrodni dokonanych na Żydach podczas II wojny światowej oraz współczesnych uchodźców. Profesor Barbara Engelking, historyczka specjalizująca się w losach polskich Żydów podczas Holokaustu, została doceniona za pionierski wkład w badania nad tym mrocznym okresem oraz za nieugiętość w ukazywaniu skomplikowanych relacji polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej.
Fragment z „Ksiąg Jakubowych” Olgi Tokarczuk:
Olga Tokarczuk „Księgi Jakubowe…”:
Jenta mierzy groby Wzrok Jenty unosi się także nad Częstochową, małym miasteczkiem przytulonym do wzgórza, nad którym panuje Madonna. Ale Jenta widzi tylko dachy – tutaj równe dachy klasztoru jasnogórskiego kryte właśnie nowiutką dachówką, a tam niżej marne dachy chałupek i domów pokryte gontem drewnianym. Niebo jest wrześniowe – chłodne i dalekie, słońce powoli robi się pomarańczowe i żydowskie kobiety z Częstochowy umawiają się na drodze do żydowskiego cmentarza, schodzą się tam teraz, te starsze, ubrane w grube spódnice, zmawiają się półszeptem, czekają na siebie. W straszne dni między Rosz ha-Szana a Jom Kippur odbywa się Kvarim mesn – mierzenie grobów. Kobiety wymierzają sznurkiem cmentarze, sznurek nawija się na szpulkę, a potem robi się z niego knoty do świec; niektóre używają go potem do wróżb. Każda z nich mruczy pod nosem modlitwę, wyglądają jak czarownice w szerokich, marszczonych spódnicach, o które zaczepiają kolce jeżyn i które szeleszczą wśród suchych żółtych liści. Jenta sama kiedyś mierzyła groby, wierząc, że to obowiązek każdej kobiety – zmierzyć, ile jest wciąż miejsca dla zmarłych (i czy jest jeszcze miejsce), zanim urodzi się nowych żywych. Jest to swego rodzaju buchalteria, którą zajmują się kobiety, zresztą zawsze lepiej im idą rachunki. Po cóż jednak mierzyć groby i cmentarze? Przecież nie ma zmarłych w grobach – Jenta wie to dopiero teraz, ale wcześniej utopiła w wosku tysiące knotów. Groby są nam całkowicie nieprzydatne, bo zmarli je ignorują i włóczą się po świecie; są wszędzie. Jenta widzi ich cały czas, jakby przez szkło, bo choćby bardzo tego pragnęła, sama nie może do nich wejść. Gdzie to jest? Trudno powiedzieć. Patrzą na świat jakby zza szybki, przyglądają mu się i ciągle coś by od tego świata chcieli. Jenta próbuje zrozumieć, co znaczą te miny, co znaczą te gesty, i w końcu wie: zmarli chcieliby, żeby o nich mówiono, tego są głodni, to jest ich strawa. Chcą od żywych uwagi.
Olga Tokarczuk. Księgi Jakubowe, s. 287, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014.
Te słowa są hołdem dla pięknej literatury i symbolizują moment szczególny z bodaj najwybitniejszej współczesnej polskiej powieści „Ksiąg Jakubowych”. Jenta jest symbolicznym narratorem, a obie laureatki wyróżnień honorowych mają unikalny dar słuchania głosów cierpiących, w tym tych, którzy odeszli…
Niestety, jedynie były prezydent Aleksander Kwaśniewski wyraził radość z tego wyróżnienia dla dwóch wybitnych Polek uczonym i obytym literacko komentarzem na łamach Haaretz.
Kopia strony z komentarzem Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z 18 maja 2023 r. w Haaretz. (zdjęcie JP)
Polskie władze natomiast, zarówno finansowo, jak i symbolicznie, po raz kolejny od 1968 roku, uniemożliwiły wystawienie „Dziadów” Mickiewicza. Tym razem zdecydowały o wstrzymaniu wypłaty należnych świadczeń dla Instytutu Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie, w którym pracuje prof. Engelking. To bezprecedensowe działanie – zastosowanie kary za interpretacje historii niezgodne z partyjną linią ministra Czarnka – przekroczyło wszystkie granice. Czarnek, otwarcie — zważywszy kontekst obchodów rocznicowych powstania w getcie warszawskim — wyrażający antysemickie poglądy, wpisał się na trwałe do historii jako postać znacznie bardziej kontrowersyjna niż Martin Heidegger, który mimo swojego członkostwa w NSDAP, miał znaczący wkład w filozofię. (muszę się przyznać, że niegdyś czytałem Heideggera… *)
Czarnek pozbawia pracowników Instytutu, którzy są dla niego niewygodni, środków na podwyżki, wpływając bezpośrednio na warunki życia wielu osób. Gdyby posiadał wybitne osiągnięcia naukowe, historia mogłaby kiedyś zapomnieć o jego czynach. W obecnej sytuacji jest to jednak nie do pomyślenia. Marny dorobek, marna sława.
„Jenta próbuje zrozumieć, co znaczą te miny, co znaczą te gesty, i w końcu wie: zmarli chcieliby, żeby o nich mówiono, tego są głodni, to jest ich strawa. Chcą od żywych uwagi.”
Performans Rafała Betlejewskiego z 2010 r. w rocznicę pogromu w Jedwabnem (za Haaretz i Reuters). Informacja tutaj
*Martin Heidegger inspirował filozofię egzystencji, dekonstrukcjonizm, choć w latach trzydziestych jako funkcjonariusz NSDAP denuncjował pracowników naukowych, którzy tracili pracę i musieli emigrować (także jego osobisty przyjaciel). Heidegger, wyjątkowa kreatura, mając kochankę Żydówkę (swoją studentkę, później wybitną filozofkę i teoretyczkę totalitaryzmów, Hannah Arendt), w dzienniku otwarcie antysemicko komentował Żydów.
Inga Iwasiów, jedna z najsłynniejszych polskich pisarek, wydała nową powieść „Późne życie”, która właśnie miała swoją prapremierę w Pobierowie. Relację z krótkie rozmowy znajdziecie poniżej na YouTube i Spotify, tudzież w Apple Podcasts.
Ostatnio w przestrzeni publicznej pojawiły się dyskusje prawne, prawnicze oraz okołoprawne związane z liczbą osób zasiadających w różnych składach sądowych.
Wiem, że to zagadnienie, które może wyglądać na eksperckie, dla wąskich specjalistów, zarezerwowane dla prawników. Jednak przychodzi mi do głowy także bliski mi zawodowo kontekst historii kultury i historii idei. Obejrzałem ostatnio ponownie 12 gniewnych ludzi Sidneya Lumeta. Tam właśnie widać wyraźnie znaczenie liczby ludzi uczestniczących w jakimś procesie — niekoniecznie sądowym — znaczenie niebagatelne dla innych procesów takich jak demokratyzacja, demokracja, działania moralne.
Zanim podejmę ten uniwersalny i zarazem amerykański temat chciałbym wskazać na nasze polskie podwórko.
Ostatnio w Polsce mniej więcej w jednym czasie zapadł wyrok w Sądzie Najwyższym w składzie siedmiu legalnych sędziów Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych (26 kwietnia 2023 roku) oraz — niemal w tym samym czasie — wysunięto projekt uchwały Sejmu mającej ograniczyć tzw. pełny skład Trybunału Konstytucyjnego. W obu sprawach idzie niby o ten sam problem liczby sędziów, jednak w pierwszej 7-osobowy skład sędziowski wydał wyrok o za małych składach (jednoosobowych), w drugiej propozycji idzie o coś odwrotnego: w intencji pomysłodawcy sędziów w pełnym składzie konstytucyjnie ustanowionego organu o nazwie Trybunał Konstytucyjny jest za dużo. Wyraźnie widać więc zatem, iż tendencją obecnej władzy jest ograniczanie ilości podmiotów w procesach decyzyjnych, a w tym konkretnym przypadku w procesach sądowych.
Można sobie wyobrazić kilka argumentów pozytywnych za zmniejszeniem ilości podmiotów decyzyjnych w jakiś procesach, którymi chce się zarządzać. Po pierwsze, efektywność. W miarę jak liczba podwładnych rośnie, menedżer musi poświęcić więcej czasu na koordynację pracy, rozwiązywanie problemów i zarządzanie konfliktami. W rezultacie menedżer może mieć mniej czasu na strategiczne myślenie i inne kluczowe zadania.Po drugie, jakość komunikacji: Większa liczba zarządzanych może prowadzić do słabszej komunikacji i nieporozumień, ponieważ menedżer musi przekazać informacje większej liczbie osób. W rezultacie może być trudniej utrzymać spójność informacji oraz monitorować, czy wszystkie osoby zrozumiały przekaz.Po trzecie, duża liczba zarządzanych może prowadzić do przeciążenia menedżera, co z kolei może prowadzić do wypalenia zawodowego, zmniejszenia efektywności i problemów z podejmowaniem decyzji.Czwartym argumentem może być poziom zaangażowania: W mniejszych zespołach menedżer może poświęcić więcej czasu na indywidualne rozmowy z podwładnymi, co sprzyja zrozumieniu ich potrzeb, motywacji i problemów. W większych zespołach takie podejście jest trudniejsze do utrzymania, co może prowadzić do spadku zaangażowania pracowników. Po piąte, w zespołach z mniejszą liczbą zarządzanych decyzje mogą być podejmowane szybciej, ponieważ komunikacja jest prostsza, a lider ma lepszy przegląd sytuacji. W większych zespołach podejmowanie decyzji może być opóźnione z powodu złożoności procesu komunikacji i konieczności konsultacji z większą liczbą osób. Po szóste, w mniejszych zespołach menedżer może poświęcić więcej czasu na rozwój zawodowy podwładnych, podczas gdy w większych zespołach może być trudniej znaleźć czas na indywidualne wsparcie. Wszystko to prawda w zespołach, którymi się zarządza bądź którymi chce się kierować. No ale przecież sądy są niezawisłe i niezależne od polityków. Przynajmniej takie powinny być według nauk wywodzących się z Monteskiusza. I wedle naszej Konstytucji…
I na tym tle właśnie pojawia się film Sidneya Lumeta 12 gniewnych ludzi (1957), to klasyczny amerykański dramat sądowy. Od ponad półwiecza jest przedmiotem licznych refleksji, analiz, interpretacji. Do dzisiaj ogląda się go świetnie. Na podstawie tego filmu można oczywiście pokazać amerykański system prawny: film przedstawia porywający obraz procesu obrad ławy przysięgłych i stawia ważne pytania dotyczące roli ławy przysięgłych, domniemania niewinności oraz znaczenia uzasadnionych wątpliwości w amerykańskim systemie prawnym. Lumet dotyka tutaj także problemu zasadności kary śmierci. Film ten też świetnie pokazuje dynamikę grupy i złożoną psychologię podejmowania decyzji: „12 gniewnych ludzi” to doskonałe studium dynamiki relacji grupowych, pokazujące, jak indywidualne uprzedzenia i osobiste doświadczenia mogą wpływać na zbiorowy proces podejmowania decyzji. Bada również dynamikę władzy między przysięgłymi i wpływ pojedynczego głosu sprzeciwu na ostateczny werdykt grupy.W filmie występuje 12 różnych postaci, z których każda ma własną, niepowtarzalną osobowość i pochodzenie. Lumet po mistrzowsku rozwija te postacie, używając ich jako archetypów do badania ludzkiej natury, uprzedzeń i walki o obiektywne osądy. Dość istotne jest to, że w amerykańskim systemie prawnym ławnicy muszą osiągnąć jednomyślność i że zamyka się ich w pomieszczeniu i nie wypuszcza aż wydadzą werdykt.
Lumet w tym filmie pokazuje także siłę perswazji i krytycznego myślenia: główny bohater filmu, juror nr 8 (w tej roli Henry Fonda), wykorzystuje logikę, rozum i empatię, aby stopniowo przekonać innych ławników do ponownego rozważenia ich pierwotnego wyroku skazującego. W ten sposób „12 gniewnych ludzi” podkreśla znaczenie krytycznego myślenia, otwartości i skutecznej komunikacji w osiąganiu sprawiedliwego wyniku.
Ławnicy to osoby wywodzące się ze społeczeństwa, to jego emanacja, uczestniczą w procesach sądowych zwykle w roli sędziów wspólnie z zawodowymi sędziami. Choć różne kraje mają różne systemy ławnicze, istnieją pewne argumenty za stosowaniem większej liczby ławników w procesach:
Reprezentatywność: Więcej ławników oznacza większe prawdopodobieństwo, że skład sądu będzie reprezentatywny dla społeczeństwa. Dzięki temu orzekanie będzie uwzględniać różne perspektywy, doświadczenia i wartości obywateli.
Legitymacja społeczna: Duża liczba ławników może wzmacniać zaufanie społeczne do systemu sądownictwa, ponieważ osoby uczestniczące w procesie sądowym mogą widzieć, że wynik sprawy jest oparty na opinii większej liczby swoich rówieśników.
Równowaga władzy: Duża liczba ławników może zapewnić lepszą równowagę władzy między sędziami zawodowymi a obywatelami, zapobiegając potencjalnemu nadużyciu władzy przez zawodowych sędziów.
Zrozumienie społeczne: Ławnicy, jako osoby spoza środowiska prawniczego, mogą wnosić do procesów sądowych „zdroworozsądkowe” podejście, które może pomóc lepiej zrozumieć kontekst społeczny danej sprawy. Większa liczba ławników może wzbogacić to zrozumienie.
Edukacja obywatelska: Uczestnictwo w procesach sądowych jako ławnik daje obywatelom możliwość poznania prawa i funkcjonowania sądownictwa. Większa liczba ławników oznacza, że więcej osób zdobywa takie doświadczenia, co może przyczynić się do wzrostu świadomości obywatelskiej.
Sprawiedliwość proceduralna: Duża liczba ławników może wpłynąć na poczucie sprawiedliwości proceduralnej stron procesu, gdyż sprawy są rozpatrywane przez większą grupę osób, co może ograniczać wpływ osobistych uprzedzeń czy preferencji jednostek.
Nie chcę tych podręcznikowych argumentów stosować, aby sugerować wprowadzenie ławników do TK… Jednak jeśli takie argumenty można zastosować w odniesieniu do ławników (świeckich, niezawodowych sędziów), to tym bardziej są one do zastosowania w odniesieniu do sędziów profesjonalnych wywodzących się z zawodów prawniczych.
Wszystko to oczywiście kosztuje. Mniej ludzi to mniejszy koszt. Ale może jednak warto zainwestować więcej, po to, żeby mieć lepsze prawo, lepsze procedury, lepsze społeczeństwo.
Mam niestety dojmujące uczucie przenikające mnie grozą, że rządzącym obecnie nie zależy na jakości, procedurach i społeczeństwie.
Podczas rozmowy z prof. Ludwikiem Turko pada ważny apel do rektorów polskich uczelni i władz PAN. Wysłuchajcie… Na YouTube albo Spotify, Apple Podcasts i in. POLSKA FIKA
Protest songi mają swoją klasykę. Spośród klasycznych protest songów studenci mogli wybrać: Światowe: Billie Holiday – Strange Fruit (1939) Woody Guthrie – This Land Is Your Land (1944) John Lennon – Imagine (1971) Gil Scott-Heron – The Revolution Will Not Be Televised (1971) The Wailers – Get Up, Stand Up (1973) Sex Pistols — God Save the Queen (1977) Public Enemy – Fight The Power (1989) Kendrick Lamar – Alright (2015) Rage Against the Machine – „Killing in the Name” (1992) U2 – „Sunday Bloody Sunday” (1983) Pink Floyd – „Another Brick In The Wall, Part II” (1979) Polskie Jacek Kaczmarski — „Mury” (1978) Czesław Niemen — „Dziwny jest ten świat” (1967) Perfekt — „Chcemy być sobą” (1981) Republika — „Kombinat” (1982) Brygada Kryzys — „Centrala” (1982) Lombard — „Szklana pogoda” (1983) Maanam — „Nocny patrol” (1983) Kazik Staszewski — „Twój ból jest lepszy niż mój” (2020) Peja — „Mój rap, moja rzeczywistość” (2001) Taco Hemingway — „Polskie Tango” (2020) Zdecydowani faworyci to: Taco Hemingway — „Polskie Tango” (2020), Brygada Kryzys — „Centrala” (1982), Jacek Kaczmarski — „Mury” (1978); Billie Holiday – Strange Fruit (1939), Rage Against the Machine – „Killing in the Name” (1992), John Lennon – Imagine (1971). W studiu z prof. Jarosławem Płuciennikiem studenci UŁ: Hubert, Emilia, Mikołaj, Kasia i Maciek. #protestsong #protestsongs #protests #rock #klasykarocka #studenckiwybórifoch #studenciUŁ #polskietango #tacohemingway #rageagainstthemachine #killinginthename #brygadakryzys #centrala #jacekkaczmarski #mury #billieholiday #strangefruit #johnlennon #imagine
Zapraszam serdecznie 9 marca 2023 na spotkanie z okazji publikacji nowego numeru naszego czasopisma. Tym razem zeszyt 4 2022 poświęcony jest Transmedialnym narracjom drugoosobowym. W panelu dyskusyjnym wybitni specjaliści. Można dołączyć albo na Zoom, wtedy z możliwością aktywnego uczestnictwa z pytaniami, albo jako widz na Facebooku, w transmisji na żywo…
EDIT: tutaj zapraszam do obejrzenia zapisu na YouTube
Transmedial second person narrative
Special conference on the occasion of publishing a special issue of the Problems of Literary Genres 2022/4 about second person narrative in literature and media… Special guests and editors of the issue (Magdalena Rembowska-Płuciennik, Polish Academy of Sciences and the Humanities, Warsaw, and Joanna Jeziorska-Haładyj, University of Warsaw) speaking: Sandrine Sorlin, Paul Valery University, France, Pernille Meyer Aarhus University, Denmark, Denise Wong Queen Mary University of London, United Kingdom, Michał Kłosiński Silesian University, Agnieszka Przybyszewska, University of Lodz