Wywiad z dr hab. Anną Rakowską-Trelą, profesor prawa konstytucyjnego na Uniwersytecie Łódzkim, z dnia 7 kwietnia 2020 na temat ostatnich zmianach w prawie wyborczym w Polsce.
Autor: Jarosław Płuciennik
-

„Wybory w środku pandemii staną się ponurym żartem”
Ja się ciągle uczę, czytam gazety i się uczę. Sięgam po aplikację Duolingo w smartfonie i się uczę.

Fot. Licencja Depositphotos. 
Fragment artykułu z Dagens Nyheter dzisiaj 5.04.20 godz. 17:32. Tak nas widzą. Michael Winiarski: „Wybory w środku pandemii staną się ponurym żartem” Dzisiaj postanowiłem poćwiczyć się w przekładzie z języka szwedzkiego. Dagens Nyheter opublikował dzisiaj artykuł o sytuacji w Polsce i postanowiłem poćwiczyć się w tłumaczeniu maszynowym. Skorzystałem z programów i poprawiłem je. Efekt nie jest bardzo zachwycający, ale dobrze jest się ciągle doskonalić. Szybkość jest ważna, ale jakość także.
Ja się ciągle uczę, czytam gazety i się uczę.
OTO TO MOJE TŁUMACZENIE, proszę o uwagi. Ja się ciągle uczę…
W poniedziałek polski parlament zagłosuje nad ustawą, która oznacza, że wybory prezydenckie w dniu 10 maja powinny odbyć się tylko w głosowaniu korespondencyjnym. Jeśli propozycja zostanie odrzucona, prawicowy rząd może się rozpaść. Zagraniczny komentator DN Michael Winiarski odpowiada na trzy pytania o to, co to znaczy.
Dlaczego rządzący Polską chcą wyborów prezydenckich w trakcie szalejącej epidemii koronawirusa?
- Z powodów czysto politycznych. Rządząca prawicowa i nacjonalistyczna partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) oraz jej lider Jarosław Kaczyński postrzegają pandemię koronawirusa jako stosowną okazję do uzyskania władzy absolutnej. Dlatego chcą teraz przeprowadzić wybory za wszelką cenę – jest to szansa, która może nigdy nie wrócić. W tej sytuacji UE też nie będzie się tym przejmować. Wzorem do naśladowania jest premier Węgier Viktor Orban, który wykorzystał kryzys koronawirusa, by uchwalić ustawę, dającą mu uprawnienia dyktatorskie. PiS twierdzi, że partia chroni demokrację i że głosowanie korespondencyjne powinno oznaczać, że wybory nie będą stanowić ryzyka infekcji. Opozycja uważa, że Kaczyński jest w trakcie próby zamachu stanu. Dlatego największa partia opozycyjna Platforma Obywatelska (PO) wzywa obywateli do bojkotu wyborczego 10 maja,
Polska jest w dużej mierze sparaliżowana epidemicznym kryzysem. Czy wybory mogą być zatem uczciwe i wolne oraz uznane za legalne?
- Nie, tak odpowie każdy bezstronny sędzia. Wybory takie staną się jak ponury żart, podobnie jak w czasach komunizmu, kiedy istniała tylko jedna partia. Ponadto zmiana prawa wyborczego na więcej niż sześć miesięcy przed wyborami jest niezgodna z Konstytucją. Tylko obecny prezydent Andrzej Duda prowadzi kampanię wyborczą, a kandydaci opozycji są niewidoczni w państwowych mediach. Większość ekspertów, zarówno medycznych, prawnych, jak i politycznych, uznawała w ciągu ostatnich 24 dni za oczywiste, że wybory prezydenckie nie mogą i nie powinny zostać przeprowadzone 10 maja. Tak też sądzi 90 procent Polaków. Frekwencja będzie historycznie niska, może nawet 10 procent. Nie jest możliwe stworzenie bezpiecznego i wiarygodnego sposobu głosowania z ludnością w kwarantannie – i to Poczta Polska zajmie się głosowaniem, a nie komisje wyborcze. Tak więc prezydent, który „wygra”, zyska wyjątkowo niską legitymację.
Jaka jest alternatywa?
- Wybory mogą zostać przełożone. Wyglądało to tak, jakby już mogło się tak stać. Jarosław Gowin i jedna z koalicyjnych partii rządowych, powiedziały już w piątek, że nie zgodzi się na wybory 10 maja. Jego propozycja polegała na przesunięciu wyborów na dwa lata i przedłużeniu kadencji prezydenta Andrzeja Dudy z pięciu do siedmiu lat. Stawia to Kaczyńskiego w trudnej sytuacji; bez 18 posłów Gowina rząd PIS traci większość.
- Ale w ten weekend ujawniono informacje, że Gowin mógł zmienić danie i poprze ustawę PiS o wyborach 10 maja drogą głosowania pocztowego. Rząd PIS przetrwa wówczas kryzys. Chyba że nastąpi polityczne trzęsienie ziemi o nieprzewidzianych konsekwencjach.
Tak to właśnie wygląda moje tłumaczenie. Możecie mnie poprawiać. Szczególnie tę metaforę: „wybory w środku epidemii będą jak ponury żart”. Jestem otwarty, ja się ciągle uczę.

Fot. licencja Depositphotos -

Teoria zemsty nietoperza i przekoksowania świata

Olga Tokarczuk wywołała burzę w mediach społecznościowych swoją publikacją w FAZ, bo wskazała swoim zwyczajem na przełomowość tego szoku, który przechodzimy w okresie pandemii COVID-19. (‘Olga Tokarczuk: Nadejdą nowe czasy’. 2020. TheFad.pl – Polska i Świat. Opinie i komentarze. 1 April 2020.)
Zgadzam się z Noblistką w jej konstatacji, że „na naszych oczach rozwiewa się jak dym paradygmat cywilizacyjny, który nas kształtował przez ostatnie dwieście lat: że jesteśmy panami stworzenia, możemy wszystko i świat należy do nas.
Nadchodzą nowe czasy.”
Ton jej wypowiedzi zgadza się z jej dotychczasowymi literackimi kreacjami, także z jej rozpoznaniami w słynnym wykładzie noblowskim o „czułym narratorze”.
„Świat umiera, a my nawet tego nie zauważamy. Nie zauważamy, że świat staje się zbiorem rzeczy i wydarzeń, martwą przestrzenią, w której poruszamy się samotni i zagubieni, miotani czyimiś decyzjami, zniewoleni niezrozumiałym fatum, poczuciem bycia igraszką wielkich sił historii czy przypadku.” (‘Coś jest ze światem nie tak – mowa noblowska Olgi Tokarczuk’. n.d. wyborcza.pl. Accessed 8 December 2019).
Wszyscy byliśmy (jesteśmy, wciąż?) biegunami, którym wydaje się, że przez przyśpieszenie naszych podróży, naszego nieustannego ruchu, możemy zapobiec złu. Andrzej Franaszek kiedyś przyrównał jej „Biegunów” do katastroficznego filmu z lat 80-tych XX wieku Godfreya Reggio, Koyaanisqatsi (1982). (Franaszek, Andrzej. n.d. ‘“Bieguni” Olgi Tokarczuk. W Tej Powieści Znajdziecie Świat, Który Zachwyca i Przeraża Swoją Bujnością [FRANASZEK]’. Accessed 28 November 2018.)Wydaje nam się, że poprzez swoje zabieganie i loty, nawet w kosmos, możemy stać się lepsi. W FAZ Tokarczuk napisała: „Dla mnie już od dłuższego czasu świata było za dużo. Za dużo, za szybko, za głośno.”
Ale nade wszystko jesteśmy jako panowie stworzenia pyszałkami, lekceważymy świat natury, co jest wyraźnie i dowcipnie pokazane w jej quasi-kryminalnej powieści „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. To tam mamy humorystycznie i gotycko przedstawioną „zemstę dzikiego świata natury” na pysznym i zarozumiałym człowieku. Świetnie pokazała tę powieść Agnieszka Holland w „Pokocie”. (Pokot)
Olga Tokarczuk w swoim ostatnim szkicu nie napisała jednak czegoś, co wydaje mi się bardzo istotne. O teorii wyjaśniającej powstanie pandemii, którą ktoś już nazwał teorią „zemsty nietoperza”. Nie chcę podtrzymywać zabobonów dotyczących tego zwierzęcia, ale ciekawa jest jego symbolika i historia jej percepcji przez ludzkość. (Chudoliński, Michał. n.d. ‘Symbolika nietoperza. W otchłani przesądów – Gotham w Deszczu’.Accessed 5 kwietnia 2020)

Dzisiaj naukowe opracowania wskazują, że ludzkość doznała szoku koronawirusowego prawdopodobnie przez mutacje, któremu poddany został koronawirus przede wszystkimi żyjący z nietoperzami — takie przekonanie może być dzisiaj naukowo uzasadnione. Te mutacje według specjalistów epidemiologów mogły stać się możliwe przez jeszcze innych „nosicieli”, z którymi nietoperze mogły się zetknąć na jednym z tzw. „mokrych targów”, na których „mieszają się płyny ustrojowe zwierząt, które w naturze by się nie spotkały”. „Mokry targ” to jest transgatunkowa rzeźnia bogatych.
W ostatnio przeze mnie obejrzanym, genialnie wyreżyserowanym i nakręconym „Obywatelu Jonesie” mamy kluczową scenę, kiedy dziennikarz podczas wywołanego przez Stalina głodu ukraińskiego (1931-33) odkrywa, że mięso, którym poczęstowały go osamotnione dzieci w jednej z wiosek ukraińskich, jest mięsem ich brata „Koli”, który leży martwy przed domem. „Obywatel Jones” wymiotuje. Silna scena. „Mieszkańcom okradzionym przez stalinowskich rabusiów ze wszystkiego, co można uznać za żywność, została tylko trawa, kora drzew, psy, koty, ciała dzieci, mięso sąsiada, jeśli udało się go podstępnie zabić” (Wacław Radziwinowicz, opinia na okładce książki Ann Applebaum, Czerwony głód, 2018).

„Mokry targ” nie jest wynikiem głodu, to mięso tam sprzedawane jest dla bogatych i pławiących się w luksusie i ekstrawagancji.

Muszę powiedzieć, że jakoś nie bardzo mam dzisiaj ochotę na mięso. I nie dlatego, że boję się zarazić. Tak to przecież nie działa. Tylko naprawdę ten styl rzeźni i koksowania, którym żyła ludzkość od ostatnich dwustu lat jest chyba jakimś obłędem. Może czas na opamiętanie? Może powinniśmy teraz przemyśleć naszą strategię po kryzysie pandemii? No bo niektórzy już planują dorzucanie węgla do tego pieca, żebyśmy nadrobili straty, żebyśmy dopędzili uciekający cień… (dzięki Marcinie za tę metaforę…) A tutaj może trzeba szybko wypracować jakąś globalną nową strategię, żeby po szoku nie było jak zwykle, tylko że z większym rozmiarem nieszczęścia, większą ilością bezrobotnych, splajtowanych, chorych, umierających… Na razie odżyły stare demony nacjonalizmów, separatyzmów, autotytaryzmu i innych tradycjonalizmów, wspartych przez najnowsze technologie. Może jednak nauka wypływająca z kryzysu powinna być inna?
Nie dorzucajmy ponownie węgla do tej maszyny, zemsta nietoperza powinna nas czegoś nauczyć… Ten batman staje się jokerem…
Odkryłem ostatnio punk rockowy utwór albumu Zemsta nietoperza
Zobacz, wstaje świt
Półukryty wymiar odkrywa świat
Cienie wielkich miast pokazują się
Pośród mas
Zobacz, wstaje świt
On do życia budzi nas
Ale cienie starych drzew
Zasłaniają czas
Zobacz, wstaje świt
Ale słońce nie wychodzi
Chmury otoczyły nas
Gaśnie światło
Zobacz, wstaje świt
Lecz odchodzi zaraz stąd
Nie dosięgnie światła gwiazd
Zanika świat
Zanika świat
Ciekawy jestem jak bardzo możemy się przejąć racjonalnie tym zgaszeniem świata… Czy powrócimy na zwykłe tory? Mam myśli pasyjne…

PS. 3 kwietnia 2022. Ukazuje się książka, w której autorzy analizują różne hipotezy dot. pandemii CoVID 19, w tym także hipotezę o laboratorium w Wuhan jako źródle zakażenia. We wszystkich jednak hipotezach kontakt z nietoperzami jest jak najbardziej prawdopodobny. Ennart, von Hall, Virus Varning, 2022.

-
Zaraźliwe cyfrowe filozofowanie
Krótka rozmowa prof. Jarosława Płuciennika i dr Katarzyną Lazari-Radek (Uniwersytet Łódzki) i prof. dr hab. Pawłem Łukowem (Uniwersytet Warszawski) na temat zagadnień etycznych związanych z obecną pandemią. #covid-19 #pandemia #epidemia #koronawirus #filozofia #etyka #katarzynalazariradek #pawellukow #jaroslawpluciennik #uniwersytetlodzki #uniwersytetwarszawski

-

Przypomnienie

Picturesque beaches of amazing Iceland. Sven Hillert napisał dzisiaj wiersz
Do wszystkich, którzy mówią o nabożeństwie
i tych z nas, którzy nie mogą przyjść na nie
przypomnienie:Bóg znajduje się na wysokości i jednako w głębokości.
Życie jest w duszy i nie tylko w ciele.
Wiara znajduje się w Kościele i reszcie świata.
Nadzieja jest sprawiedliwa, a jeszcze bardziej słowna.
Odwaga znajduje się na spotkaniach i wokół domów.
Siła jest przy władzy, a przede wszystkim u dzieci.
Łaska jest w niebie i wszędzie na ziemi.
Posłuchaj piosenki i żyj tam, gdzie jesteś.
Oryginalny tekst:
Till alla oss som pratar om gudstjänst
och dem av oss som inte kan komma…
en påminnelse:Gud finns i höjden och likafullt i djupet.
Liv finns i själen och inte minst i kroppen.
Tro finns i kyrkan och resten utav världen.
Hopp finns i mässan och ännu mer i orden.
Mod finns i möten och runt omkring i hemmen.
Kraft finns i makten och allra mest i barnen.
Nåd finns i himlen och överallt på jorden.
Lyssna till sången och lev där du är. -

Stan nadzwyczajny — wywiad z dr hab. Anną Rakowską-Trelą, prof. prawa konstytucyjnego i wyborczego na Uniwersytecie Łódzkim
Wywiad z dr hab. Anną Rakowską-Trelą, profesorką konstytucjonalistką z Uniwersytetu Łódzkiego -
Czarny łabędź i marzenie o zdyscyplinowanym społeczeństwie… albo filozofia kultury zarazy

Kiedy myślimy o zarazie i kulturze, przychodzi często na myśl Dżuma Alberta Camus, bo jest świetną alegorią wielu stanów egzystencjalnych i społecznych. Tak się jakoś złożyło, iż kiedy całkiem niedawno rekonstruowałem humanizm renesansowy dla studentów kulturoznawstwa, musiałem sięgnąć do innego dzieła inspirowanego zarazą, Dekameronu Giovanniego Boccaccia. To tam właśnie 10 różnych ludzi, uciekinierów z Florencji, przez 10 długich dni opowiada sobie sprośne historie, by przeczekać kwarantannę. Oni chcą przeczekać szalejącą dżumę i opowiadają historie, które były antykościelne, perwersyjne i przepełnione seksem. Czternastowieczne dzieło ma szczególne znaczenie w narodzinach nowoczesnej literatury, między innymi dlatego, że zapowiada bardziej demokratyczny czas praw jednostek (zob. godność człowieka w Akademii Florenckiej) w czasach zarazy, kiedy te prawa są gwałcone. „Każdy może opowiadać”, „każdy ma swoją narrację”. Dekadencja średniowiecza jest w tym utworze napisanym już po włosku, w języku ludu, ewidentna.
Inne dziełko o zarazie, nowela „Śmierć w Wenecji” Tomasza Manna, także jest swoistym arcydziełem gatunku. Nowela ta miała różne odczytania, choć zazwyczaj kontekst dekadentyzmu i rozliczenia z nim był przywoływany. Aż nazbyt widoczne podteksty homoseksualne i pedofilskie także miały wiele komentarzy. Przyczynił się do tego także Luchino Visconti, który zekranizował nowelę w 1971, dając swoją poetycką wersję dekadencji świata sprzed I wojny światowej. Visconti zresztą lubował się w odchodzących światach, jak o tym świadczy także ekranizacja „Lamparta” Lampedusy.

Zauważalne z dzisiejszej perspektywy jest także i to, że Wenecja i Włosi próbują ukryć informacje o rozprzestrzenianiu się zarazy (ze wschodu), w tym przypadku cholery, przed turystami z całego świata. Business musi się kręcić jak zwykle.
W sieci krąży już rozbudowany dyskurs na temat filozofii kultury kwarantanny. Oczywiście początki tego dyskursu sięgają tezy Michela Foucaulta, który uważał w „Nadzorować i karać”, że kwarantanna jest marzeniem o zdyscyplinowanym społeczeństwie, marzeniem władzy.
Nawiązując do tego faktu, Georgio Agamben popełnił straszną pomyłkę, pisząc 26 lutego 2020 r. artykuł „Wynalazek epidemii”, w którym wypowiedział błędny ewidentnie osąd na temat COVID-19, że to jest trochę inna grypa i że nie ma sensu się przejmować samą zarazą, tylko raczej władzą, która wykorzysta ją, aby zdusić demokratyczne społeczeństwa.
W dyskusji biorą udział M. Foucault, G. Agamben, J.L. Nancy, R. Esposito, S. Benvenuto, D. Dwivedi, S. Mohan, R. Ronchi, M. de Carolis, (W „Svenska Dagbladet” pisał o tym także Erik Wallrup 29 marca 2020), zaś ślady jej ponownie udostępnił European Journal of Psychoanalysis. Na temat zarazy wypowiedział się także filozof kultury Sławoj Żiżek.
Poprosiłem dzisiaj studentów ze swojego przedmiotu Cultural Literacy in Business, z którymi omawiałem problem Outliers Dawida Gladwella, aby odnieśli się do teorii czarnego łabędzia. Większość głosowała za tym, że COVID-19 jest dla większości ludzi takim czarnym łabędziem, którego większość się nie spodziewała, a którego wpływ będzie kolosalny, choć np. specjaliści-epidemiolodzy mogli od dawna rzecz zapowiadać, nie znając jedynie dokładnej daty wybuchu. Moi studenci byli bardzo przenikliwi, niektórzy twierdzili, że trzeba było wsłuchiwać się w głosy ekspertów.
Śmierć w Wenecji jest studium dekadentyzmu i wyłaniającego się nacjonalizmu. Ze wspomnianych przeze mnie dwóch kamieni milowych gatunku noweli: „Dekomeronu” i „Śmierci w Wenecji” Manna można łatwo wnioskować, godząc się z filozofami polemizującymi z Agambenem w tym względzie, że żyjemy w czasie przełomu. Tylko zakłamani, chciwi ludzie mogą twierdzić, że business musi kręcić się jak zwykle i że musimy iści na wybory 10 maja.

Terrible plague doctor. Medieval Europe. Halloween. PS. ks Bp Paweł Hause przypomniał także w tym kontekście „Mszę za miasto Arras” Andrzeja Szczypiorskiego. Mój wpis nie miał być przeglądem wątków literackich związanych z zarazą, ale link do monologu ze spektaktu z 2015 roku się przyda:
-

Epidemiologia nieufności

Dan Sperber w 2012 by Jean-Luc Jucker / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Dan_Sperber_Paris_December_201 Wiele mówi się dzisiaj o epidemii, jest mnóstwo teorii spiskowych, wiele także ekspertów od zakażeń. Nie jestem ekspertem od epidemiologii sensu stricto, kiedyś jednak poznałem Dana Sperbera, francuskiego antropologa kultury, kognitywisty i autora koncepcji epidemiologii reprezentacji. Pozostawałam przez jakiś czas pod wpływem jego teorii. Ta nazwa „epidemiologia reprezentacji” sugeruje po prostu, że namysł nad kulturą musi być multi- i inter-dyscyplinarny, tak jak multi- i inter-dyscyplinarna musi być epidemiologia. Żeby zwalczyć zarazy potrzeba współpracy wielu specjalistów, ekspertów. Teoria Sperbera różni się w sposób znaczący od memetyki Richarda Dawkinsa i Susan Blacmore, dla których rozprzestrzeniane memy są porównywalne do genów, przede wszystkim tym, że uwzględnia on intencjonalność znaczenia, udział ludzkiej świadomości. Dlatego Sperber odrzuca łatwe analogie między memami i genami. Kultura jest zawsze ludzka. I epidemiologia reprezentacji musi uwzględniać świat ludzkich znaczeń, intencjonalności i intersubiektywności.
I właśnie ten udział ludzkiej świadomości w obszarze epidemiologii chciałbym chwilę opisać. Przeczytałem w Scientific American (Delviscio, Jeffery, and Karen M. Sughrue. 2020. ‘Larry Brilliant Helped to Eradicate Smallpox;and He Has Advice for COVID-19’. Scientific American. 20 March 2020.) fascynującą historię Larry’ego Brillianta, który pomagał niegdyś w ramach działań WHO zwalczyć epidemię ospy w Indiach. Ospa nie jest podobna do COVID-19, bo ten ostatni jest odzwierzęcym wirusem, zaś ospa — ludzkim. Ale pewne aspekty osobistych doświadczeń dr Brillianta wydają się godne uwagi, dlatego SA nakręciło z nim wywiad. Żeby zwalczyć zarazę używał niekonwencjonalnych metod badawczych.
Mówi on pod koniec wywiadu, że zwycięstwo nad ospą (masowe szczepienia) oraz np. nad polio dało nam odczuć znaczenie słowa: publiczne w zbitce „zdrowie publiczne”, oraz ponownie odkryć wyrażenia takie jak „zaufanie społeczne”, „wartość społeczna” oraz „społeczna wola”. To są klucze do walki z epidemiami.
Od kilku już tygodni jesteśmy w paradoksalnym stanie „samoizolacji” społecznej, w której dla siebie i społeczności powinniśmy okazywać sobie dystans. Samoizolacja jest teraz jedynym sposobem walki z epidemią. Ale wywołuje ona kolosalne zmiany psychospołeczne i boję się myśleć o ich konsekwencjach dalekosiężnych dla młodych pokoleń moich synów na przykład, dla których to doświadczenie jest pokoleniowym doświadczeniem formującym. Zapamiętają, że był czas, kiedy trzeba było unikać ludzi, bo mogą przynosić zło.
Jednak wczorajsza noc w polskim Sejmie uświadamia mi jeszcze jedno: pandemię może pokonać jedynie międzynarodowa kooperacja i zaufanie społeczne dla władzy. Władza polska, polski parlament przyjmujący w nocy niekonstytucyjne zmiany w polskim prawie pogłębia olbrzymi brak zaufania i więzi społecznych w Polsce. O tym pisali już słynni polscy socjologowie jak Piotr Sztompka np. (zob. jego nagradzaną monografię „Zaufanie społeczne”). Władza rozpowszechnia reprezentacyjny wiral sprzeczności: jednocześnie nawołuje do samoizolacji oraz do lekceważenia jej. W jednym czasie mówi jakby: „nie wychodźcie z domu” i „idźcie tłumnie na wybory”. „Nie spotykajcie się” i „spotykajcie tłumy”.
Epidemiologia sprzeczności, którą funduje nam polska władza, jest zabójcza nie dla wirusa, ale dla niezwykle wrażliwej tkanki społecznej, publicznego zaufania. Cyniczna władza kreuje cyniczne społeczeństwo. A mięliśmy być przerobieni w aniołów… A mięliśmy być zbawieni… przez emerytowanego zbawcę narodu.

-

Gdy wirus uderza niesprawiedliwie…

Mój szwedzki przyjaciel ks. Sven Hillert napisał i opublikował wiersz, który postanowiłem przetłumaczyć na polski:
Gdy wirus uderza niesprawiedliwie
jak to zwykło robić cierpienie.
Kiedy choroba wywołuje kryzys społeczny
niektórzy czują się gorzej, a inni umierają.Kiedy ktoś boi się choroby,
inny — samotności.
Jeden traci przyszłość
drugi swoją płynność.Dlatego chciałbym przekazać ci słowa-znaki sukcesu
o sile dla umysłu i ciała,
o polach anielskich na niebiańskiej ziemi
i pomocy, by przedłużyć Twoją nadzieję.Sven Hillert, 24.03.20 Gävle

Oryginał po szwedzku:
När viruset drabbar orättvist
som lidande ofta gör.
När sjukdomen skapar samhällskris
och några blir sämre och dör.När någon är rädd för sjukdomen,
en annan för ensamhet.
Den ene förlorar framtiden
den andre sin likviditet.Då ville jag ge dig välgångsord
om styrka till själ och kropp,
om änglamarker på himlajord
och hjälp att bevara ditt hopp. -

Wiedzoodporni, pandemia i cynizm
Wiedzoodporni, pandemia i cynizm
Pisałem już na tym blogu akademickiem o zjawisku wiedzoodporności, która wywołuje schizofrenię społeczną i głupie zachowania. Ostatnio słynny już z pogardy na nauki i wiedzodporny Donald Trump ogłasza, że już niedługo USA znów staną się otwarte. Wiedzoodporność niestety w Polsce jest także zjawiskiem zauważalnym zwłaszcza dziś.

Pandemia COVID-19 wyzwala skrajne zjawiska: z jednej strony widać wyraźnie tendencję samoizolacji społecznej, nawet na ulicy czy w lesie ludzie unikają raczej zbiorowisk czy nawet rozmowy z sobą. Z drugiej strony, webinaria online, zdalne uczenie się i portale społecznościowe oraz telefonowanie do siebie – jesteśmy w tej naszej izolacji bardziej ze sobą…
Z jednej strony, mamy wyraźny wysyp fake-newsów na temat koronawirusa, spiskowych teorii, lekceważenia „paniki”, „histerii”, z drugiej zaś rośnie w cenie popularyzacja wiedzy medycznej, genetycznej i epidemiologicznej, coraz większy głód jakościowego dziennikarstwa, opartego na rzetelnej, eksperckiej wiedzy.
Czytam na przykład, że w USA fakt powszechnego braku ubezpieczenia społecznego oraz zjawisko nielegalnych imigrantów, może być interpretowane jako potencjalnie szkodliwe dla pożądanych i społecznie korzystnych postaw wobec epidemii. Ludzie nieubezpieczeni wykazują niechęć do samoizolacji i poddawania się testom. Jeśli nie zalegalizuje się imigrantów, to na pewno nie będą oni chcieli poddać się kwarantannie. (Wstępniak odredakcyjny w najnowszym The Economist) To może być wyraźny problem dla już znanego z antynaukowości rządu Trumpa, ale jednocześnie formalnie odpowiedzialnego za walkę z epidemią.

W Polsce można przypomnieć na przykład: antynaukową kampanię wielu parlamentarzystów, którzy wpuszczali do Sejmu antyszczepionkowców, pseudonaukowe pouczenia marszałka Karczewskiego oraz antynaukową obronę tzw. Wolności głoszenia poglądów w niedawnej inicjatywie ustawodawczej ministra Gowina (inicjatywa we współpracy z Ordo Iuris). Wszystkie te zjawiska pomagają innym wiedzoodpornym w polityce. Niby ogłoszono stan epidemii, wszyscy zmobilizowani, ale jednak pozwala się pracować hipermarketom budowlanym i gromadzić tam licznie „remontowiczom”. Niby wiadomo, że w innych krajach epidemia trwa i trwała kilka miesięcy, i że wszystkie większe zgromadzenia są skrajnie szkodliwe dla całości społeczeństwa, jednak pozwala się na otwarte kościoły i agresywnie prze do wyborów prezydenckich 10 maja. Zgromadzenia są zakazane, zwykłe rodziny Polaków zmuszane są (słusznie) ograniczać liczbę żałobników na pogrzebach, ale uroczystości smoleńskie mają się odbyć? Business as usual? Świat się wali, potrzeba mocnego wsparcia dla milionów przyszłych bezrobotnych i bankrutów, służby zdrowia w zapaści, ale dajemy ludziom sygnał: wybory muszą się odbyć jak planowano. I prezydent Duda ściska kolejną rękę podczas kampanii wyborczej… I dziękuje, i dziękuje za wspaniałą walkę z pandemią…
The Economist pisze: jednak pandemia także stawia lekarzy, naukowców i ekspertów od polityki ponownie w centrum rządzenia. Najlepiej to widać w Singapurze, gdzie było i jest niespodziewanie mało zachorowań. Politycy i eksperci Działali tam wcześniej przy pomocy efektywnej administracji nauczeni epidemią SARS z 2003 r. Przesłanie ich rząd miał jasne i wierzono mu, bo bazował na opiniach naukowców.
Czy Jarosław Kaczyński, dr prawa, może być polskim największym epidemiologiem, jak w swoim czasie Stalin, największym językoznawcą? A może pragnie zostać pilotem? Ja też we wczesnym dzieciństwie chciałem być astronomem. Ale dziś jestem już dojrzały…

