Autor: Jarosław Płuciennik

  • „Dozbrojenie antysemityzmu” na uniwersytetach brytyjskich w obliczu wojny w Gazie

    „Dozbrojenie antysemityzmu” na uniwersytetach brytyjskich w obliczu wojny w Gazie

    (INT) Members of a Palestinian family inspect the damage inside their home after night time Israeli airstrikes. October 10, 2023. Gaza, Palestine: Members of a Palestinian family inspect the damage inside their home after night time Israeli airstrikes on Al-Sinaa Street in the western Gaza. The Israeli military said it hit more than 500 targets in the Gaza Strip in night time raids as the death toll rose in its war with militants to more than 1,100 people. Credit: Hashem Zimmo/Thenews2 (Foto: Hashem Zimmo/Thenews2/Deposit Photos)

    W Times Higher Education pojawiła się dziś niepokojąca informacja, która potęguje także dzisiejszego newsa o uznaniu przez trzy kraje europejskie państwa palestyńskiego. (THE, Patrick Jack, 22 maja 2024) Artykuł omawia ostrzeżenia ze strony żydowskich naukowców, którzy zarzucają premierowi Rishi Sunakowi wykorzystywanie antysemityzmu (traktowanie antysemityzmu jako swoistej broni) w kontekście konfliktu w Gazie. Na ponad 20 brytyjskich uniwersytetach pojawiły się koczujące obozy pro-palestyńskie (po analogicznym rozwoju wypadków w USA), co skłoniło nową organizację żydowskich akademików do wyrażenia obaw związanych ze wzrostem antysemityzmu na kampusach oraz krytyki retoryki rządu, zastraszającej rektorów i aktywistycznych studentów.

    Sieć UK Jewish Academic Network (UKJAN) ostrzegła, jak podaje THE, że rządowe działania mogą utrudnić zapobieganie rzeczywistym zagrożeniom i przemocy. Premier Sunak wezwał bowiem rektorów uniwersytetów do natychmiastowego karania studentów za podżeganie do nienawiści rasowej lub przemocy. Jednak UKJAN uważa, że mieszanie krytyki Izraela z antysemityzmem jest niebezpieczne i wprowadza w błąd. Ponad 150 żydowskich naukowców podpisało list ostrzegający przed konsekwencjami takiego podejścia, które mogą utrudniać edukację na temat prawdziwego antysemityzmu.

    Profesor Katherine Lebow z Uniwersytetu Oksfordzkiego stwierdziła, że retoryka rządu ogranicza wolność akademicką i tworzy moralną panikę, która odciąga uwagę od uzasadnionych działań aktywistycznych studentów i pracowników. UKJAN sprzeciwia się również przyjęciu definicji antysemityzmu Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRA), twierdząc, że nie odróżnia ona odpowiednio krytyki Izraela od rzeczywistego antysemityzmu.

    Dr Lebow dodała według tygodnika angielskiego, że taka atmosfera może prowadzić do karania studentów i pracowników za ich poglądy polityczne, co utrudnia edukację na temat prawdziwego antysemityzmu i tworzy toksyczną atmosferę, w której bezpieczeństwo Żydów i prawa Palestyńczyków są traktowane jako wzajemnie wykluczające się. Organizacja UKJAN dąży do wprowadzenia bardziej zniuansowanego podejścia do debaty na ten temat.

    Raport Community Security Trust wykazał, że liczba antysemickich incydentów na brytyjskich uczelniach potroiła się w zeszłym roku, głównie z powodu wojny w Gazie. Powstała również nowa grupa badawcza, Intra-Communal Professorial Group (ICPG), która bada doświadczenia żydowskich studentów, naukowców i innych pracowników na brytyjskich uniwersytetach w kontekście wzrostu liczby ataków.

    Anthony Julius, przewodniczący ICPG, zauważył, że reakcje brytyjskich uniwersytetów na ataki z 7 października były szokujące i wymagają odpowiedzi. Grupa, składająca się z ponad 25 akademików, ma na celu przedstawienie rekomendacji dla rządu i rektorów uniwersytetów, aby poprawić bezpieczeństwo żydowskich studentów i pracowników.

    Jak donosi mi mój syn przebywający na wymianie Erasmus+ w Szwecji, podobne obozy propalestyńskie zakładane są także na szwedzkich uniwersytetach. W Polsce póki co studentów cała sprawa chyba mało obchodzi, a może się mylę?

    Ta metafora „dozbrajania antysemityzmu” niepokoi mnie. (ang. weaponization of antisemitism)

  • Wycieczka śladami Tove Jansson – Muzeum Kinematografii, Łódź

    Wycieczka śladami Tove Jansson – Muzeum Kinematografii, Łódź

    Zdjęcie autorstwa Joanny Karp (Muzeum Kinematografii).

    Dnia 18 maja 2024 roku zrealizowałem swoją tegoroczną licytację na rzecz WOŚP. W styczniu, podczas aukcji z udziałem Zbigniewa Pietrzaka, wylicytowałem reprodukcję zdjęcia wieloplanu z Muzeum Kinematografii, pierwotnie pochodzącego z łódzkiego studia animacyjnego Se-Ma-For. Do zdjęcia dołączona była „wycieczka śladami Tove Jansson w Łodzi”. Najważniejszym punktem na tym szlaku jest Muzeum Kinematografii, gdzie znajduje się stała wystawa pt. „Pałac pełen bajek”. Tam właśnie można zobaczyć lalki używane do animacji „Doliny Muminków”, produkowanych od 1978 roku w Łodzi, a w piwnicy znajduje się autentyczny wieloplan, który ze względu na swoją wagę nie może być umieszczony wyżej.

    Wspaniali ludzie, którzy szczodrze wylicytowali oprawione w ramę zdjęcie wraz z wycieczką pod moim przewodnictwem, mogli wczoraj skorzystać z wylicytowanej wycieczki. Dzięki uprzejmości Muzeum Kinematografii, mieliśmy możliwość zwiedzenia Muzeum jeszcze przed rozpoczęciem Nocy Muzeów. Atmosfera podczas wycieczki była pełna radości, a zwycięzcy łodzianie okazali się niezwykle mili. Tove Jansson była tematem wielu rozmów, w których uczestniczyła również dyrektor Marzena Bomanowska, znana powszechnie jako wielka fanka świata Muminków.

    Całe wydarzenie było niezwykle udane, a dzięki niemu mogliśmy wspólnie poodkrywać fascynujący świat animacji i twórczości Tove Jansson. I poznać autentycznych łodzian ze swoją fascynującą historią w historycznych wnętrzach Pałacu Scheiblerów.

    A dzisiaj kończę ewaluację kursu w języku angielskim dla studentów sieci UNIC wraz z prof. Pirjo Suvilehto z Oulu University w Finlandii.

    Zdjęcia Joanna Karp, Marzena Bomanowska, Jarosław Płuciennik. (na ostatnim zdjęciu stoimy w towrzystwie Oskara dla filmu „Ida…”

  • Kwestia smaku. Estetyka i polityka

    Kwestia smaku. Estetyka i polityka

    Na zdjęciu widać dwóch uśmiechniętych mężczyzn stojących przed bogato zdobionymi, złotymi drzwiami. Obydwaj są ubrani w eleganckie garnitury – jeden z nich w ciemnoniebieski, a drugi w granatowy – i dają wyraźne gesty kciukiem w górę. Atmosfera wydaje się radosna i swobodna, a ich szerokie uśmiechy sugerują pozytywną wymianę lub spotkanie, które właśnie miało miejsce. Zdobienia na drzwiach są szczegółowe i okazałe, co może wskazywać na wystawne lub luksusowe otoczenie, w którym się znajdują.

    To jest neutralny, bezbarwny opis zdjęcia Donalda Trumpa ze spotkania z Nigelem Faragem z 2018 roku. Przypomnę, że Nigel Farage jest liderem Partii Brexit, którą wspomagała rosyjska propaganda na Wyspach Brytyjskich podczas referendum zakończonego wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

    Zdjęcie powyżej pochodzi z artykułu z Daily Mail z 2018

    A teraz inny opis:

    Na tym zdjęciu widać dwóch mężczyzn stojących przed bogato zdobionymi drzwiami, które mogą wskazywać na prestiżowe lub luksusowe otoczenie. Obaj mężczyźni są ubrani w formalne, ciemne garnitury i trzymają coś, co wygląda na wyróżnienia lub prezenty. Pierwszy mężczyzna trzyma dużą, ozdobną tacę, podczas gdy drugi trzyma jakiś rodzaj zdobionego przedmiotu, który może być ceremonialnym mieczem lub laską. Obydwaj uśmiechają się i patrzą w kamerę, co sugeruje przyjazną atmosferę i może wskazywać na wydarzenie specjalne lub ceremonię, w której uczestniczyli lub byli honorowani.

    To jest opis wczorajszego spotkania w prywatnym apartamencie Donalda Trumpa na najwyższym pietrze wieżowca Trump Tower urzędującego prezydenta RP, Andrzeja Dudy z kandydatem na prezydenta USA, który właśnie rozpoczął maraton przesłuchań w sądzie amerykańskim.

    Zdjęcie zaczerpnąłem z portalu X.

    Wiele jest tu szczegółów, które zasługują na uwagę. Zestawiając te dwa obrazki nie chcę niczego sugerować, jednak nie mogę nie pamiętać o słynnym niegdyś wierszu Zbigniewa Herberta pt. Potęga smaku.

    To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
    nasza odmowa niezgoda i upór
    mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
    lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
    Tak smaku
    w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia (fragment wiersza z tomu Raport z oblężonego Miasta i inne wiersze)

    Wiersz „Potęga smaku” Zbigniewa Herberta zastanawia się nad powodami, dla których jednostki mogą opierać się dostosowaniu się do opresyjnych i/lub niesmacznych reżimów. Sugeruje, że odrzucenie tych systemów niekoniecznie wynika z wielkiego charakteru czy odwagi, ale raczej ze względu na gust estetyczny – gdzie gust jest głęboko spleciony z duszą i sumieniem. Wiersz dowodzi, że gdyby pokusa dostosowania się była bardziej kusząca, trudniej byłoby się jej oprzeć. Jednak nieatrakcyjny i prymitywny charakter ofert reżimu – nieatrakcyjne propozycje i parszywa retoryka – ułatwiały odmowę, ponieważ obrażały zmysły i wrażliwość. Zatem wiersz zakłada, że uznanie dla piękna i estetyki może służyć jako obrona przed uleganiem niemoralnym naciskom i że decyzja o przeciwstawieniu się może wynikać w równym stopniu z pogardy dla brzydoty przymusu, jak i z hartu moralnego.

    W PRL ten wiersz był protestem elitarnego, klasycznego gustu przeciwko przaśności rzeczywistości totalitaryzmu komunistycznego, biednego, choć bywały też wysepki relatywnego bogactwa. Wydaje mi się jednak, że dzisiejszy populizm także posługuje się „parcianą retoryką” i podobnymi kuszeniami.

    Jednak „smak” trampowych złotych drzwi jest tak zawstydzająco bizantyjski, że nie mogę nie pokusić się o zestawienie tych drzwi z kremlowskimi. Ten sam blichtr, to samo zachłyśnięcie się bogactwem i złotem.

    Ron Keller, CC BY-SA 3.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0, via Wikimedia Commons

    Nie ukrywam, że jestem skromnego pochodzenia, moja mama — pielęgniarka — jest z mazowieckich chłopów polskich, natomiast mój protestancki gust niewątpliwie był także kształtowany przez postulaty „biednego kościoła” oraz ascezy wewnątrzświatowej, o której przekonująco pisał Max Weber.

    Nie twierdzę, że mój smak musi obowiązywać wszystkich. Jednak tak jak klasycznie kształcony Herbert wyraźnie pogardzał „szmaciarzami PRL-u” z baraków sprawiedliwości, tak ja nie mogę się oprzeć fatalnym skojarzeniom, kiedy widzę polskiego prezydenta z Donaldem Trumpem na tle jego okazałych drzwi prywatnych apartamentów. [Na dodatek Trump pewnie trzyma polską buławę, jeśli się nie mylę.] Donald Trump reprezentuje wszystko co najgorsze w amerykańskiej kulturze, ostatnio nie tylko pokazuje się prawie codziennie jako oskarżony w procesie sądowych, wcześniej reklamował sprzedawane przez siebie złote buty, ale zaraz potem także „amerykańska Biblię” (choć nie ma czegoś takiego jak „amerykańska Biblia”, to jest wyłącznie chwyt marketingowy, aby zebrać pieniądze na przegrywane procesy, zob. opis tego w niedawnym New York Timesie).

    Zatem nie ma czegoś takiego, jak prywatne mieszkanie Trumpa, jak mówi o tej wizycie PAD, jest rezydencja Trumpa w jego wieży ze złota. To bogactwo pochodzi między innymi z kasyn Las Vegas.

    To wcale nie wymagało odwagi, to jest po prostu kwestia smaku.

  • nauka chodzenia, raz jeszcze

    nauka chodzenia, raz jeszcze

    „langgestreckt auf meiner Pritsche

    starre ich auf die graue Wand” [„Rozciągnięty na mojej pryczy

    Wpatruję się w szarą ścianę”, tł. moje JP]

    w ostatnich dwóch latach biorę lekcje

    u pastora Dietricha Bonhoeffera który został powieszony

    9 kwietnia 1945 roku

    na rozkaz Führera

    Hitlera Hiedlera Hüttlera

    Hitlera Schickelgrubera

    czy jak mu tam było?

    Führer zdechł 30 kwietnia

    razem z wiernym psem

    (biedny pies)

    Tak zaczyna się ten wiersz o inspiracji Bonhoefferem. Ale nie wynika on z entuzjazmu dla jego teologii (choć pewnie ona była wielka także dla teologów), nie ze spojrzenia praktyka-teoretyka na psalmy (choć to spojrzenie do dzisiaj zachowało walor świeżości i autentyczności), ale z inspiracji działaniem elementarnym, politycznym i cielesnym. „Nauka chodzenia, pisania, czytania, myślenia” – jak pisze Różewicz. Najważniejsze nauki teologiczne dla Różewicza to te, w których każe on nauczyć się areligijnego chrześcijaństwa, życia duchowego inspirowanego Chrystusem, ale bez Boga w świecie. To jest chodzenie, pisanie, czytanie, myślenie. Różewicz pisał, cytując, co powiedział mu bezgłowy pomnik Bonhoeffera we Wrocławiu:

    trzeba się z tym zgodzić

    że Bóg odszedł z tego świata

    nie umarł!

    trzeba się z tym zgodzić

    że jest się dorosłym

    że trzeba żyć

    bez Ojca

    […]

    przyjacielu

    skreśl jedno „wielkie słowo”

    w swoim wierszu

    skreśl słowo „piękno” (2002–2004) [TADEUSZ RÓŻEWICZ Nauka chodzenia]

    Na pamiątkę nauczyciela chodzenia, w rocznicę śmierci Dietricha Bonhoeffera przytaczam tutaj fragment ze swojej już pięcioletniej książki „Odwaga poetyki”.

    Okładka mojej książki zaprojektowana także częściowo przez materiały przeze mnie dostarczone, taki kolaż, z którego jestem dumny, plastyczka dopełniła doskonale mój pomysł.

  • Leć czarny ptaku…

    Leć czarny ptaku…

    Okładka nowego albumu Beyoncé Cowboy Carter 2024.

    Beyoncé wydaje w Wielki Piątek album zatytułowany „Cowboy Carter”. Od razu rzuca się w oczy, że ta amerykańska piosenkarka i bizneswoman prowokuje nie tylko do czerpania przyjemności ze słuchania muzyki wysokiej jakości, ale również skłania do refleksji na wielu poziomach jednocześnie. Przede wszystkim myślenie uruchamia się, gdy pojawiają się autorskie komentarze w tekstach piosenek.„Gatunki to zabawna koncepcja, prawda?” – zauważa Beyoncé, posyłając w stronę słuchacza spojrzenie pełne ironii, a jej słowa otoczone są atmosferą wyrafinowanego humoru. Obok niej, w swoistej aurze, stoi i śpiewa Linda Martell, czarna wokalistka country, której obecność dodaje dyskusji jeszcze większego ciężaru. Towarzyszy im również Shaboozey, artysta o nigeryjskich korzeniach i eklektycznym repertuarze, który nie pozwala, by jakiekolwiek etykiety ograniczały jego twórczość. W tym towarzystwie, zamiast skupiać się na podziałach gatunkowych, Beyoncé zdecydowała się na prosty, lecz przemyślany rap, który przekracza granice i łączy różnorodne światy muzyczne. A wszystko to pod wdzięcznym tytułem „Spaghetti”. Beyoncé jest bardzo konsekwentna, wydając album pełen aluzji do różnych gatunków: muzycznych, medialnych oraz rasowych. Country zwykle klasyfikowane jest jako gatunek charakterystyczny dla „białego Południa”. W tym wykonaniu, na tej płycie, mamy „kolorowe country” w niezwykle przemyślanej oprawie swoistego musicalu lub opery popularnej. Już wyobrażam sobie widowisko na koncertach promujących nowy album Beyoncé. Nowoczesna opera połączona z amerykańskim cyrkiem rodem z genialnego P.T. Barnuma.

    Czarny ptak z czerwonymi pasami na skrzydłach podczas lotu (lic. Depositphotos)

    Szczególnie na wyróżnienie zasługuje nowe wykonanie słynnego „Blackbird” na tej właśnie płycie. Beyoncé może ten utwór wykonywać bardzo przekonująco, pochodząc z kolorowej rodziny i mając metodystyczne doświadczenia śpiewaczo-taneczne w dzieciństwie. Nowe, po-beatlesowskie wykonanie jest wspaniałe wokalnie, ale także wydaje się być metatekstowe i metamuzyczne. Tak się złożyło, że muszę przygotować się do zajęć ze studentami z literatury protestu, a naszą następną lekturą jest „Umiłowana” Toni Morrison (1987). Jest to bardzo ciężki kawałek artystycznej prozy w historii emancypacji czarnych w USA. „Blackbird” stanowi świetny komentarz po latach. Piosenka ta została napisana przez Paula McCartneya (ponoć z bliżej nieokreślonym udziałem Johna Lennona) i wydana przez The Beatles na ich „Białym Albumie” 22 listopada 1968 roku. Utwór ten, z jego prostym, lecz wyrazistym przekazem i akompaniamentem gitary akustycznej, szybko stał się jednym z klasyków i jest często interpretowany jako symbol nadziei i wolności. Beyoncé Knowles-Carter, urodzona 4 września 1981 roku, otwarcie identyfikuje się jako czarna kobieta, choć posiada mieszane korzenie. Jej matka, Tina Knowles (z domu Beyincé), ma pochodzenie kreolskie, które obejmuje francuskie, rdzennie amerykańskie i afrykańskie dziedzictwo, głównie z Luizjany. Natomiast ojciec Beyoncé, Mathew Knowles, jest Afroamerykaninem. Ta różnorodność kulturowa i etniczna w jej rodzinie często znajduje odzwierciedlenie w twórczości Beyoncé, która eksploruje i celebruje swoje bogate dziedzictwo. Jej muzyka, teledyski i projekty artystyczne często odzwierciedlają i celebrują czarną kulturę oraz poruszają tematy związane z rasizmem, równością i dumą z własnej tożsamości. Beyoncé wykorzystuje swoją platformę do poruszania ważnych kwestii społecznych i wspierania czarnej społeczności. W tym sensie, jej ostatni album nie jest zwykłym popkulturowym wydarzeniem; oprócz świetnej kompozycji i wspaniałych aranżacji, wiele utworów skłania do refleksji, nie tylko w kontekście ostrego buntu, jak to ma miejsce w hip-hopie. Polecam ten album na święta, nie tylko moim studentom z kursu „Literatury protestu w kulturze popularnej”.

  • Moja nowa publikacja o polskiej reformacji

    Moja nowa publikacja o polskiej reformacji

    Moja nowa publikacja, nad którą się napracowaliśmy ze współautorem ładnych kilka lat… a to przecież taki drobiazg. Jednak radość, bo temat niezwykle ciekawy i ważny, taki polski zarazem, choć po angielsku tutaj „The Sandomierz Agreement as a Model for Eclectic Republicanism in Sixteenth-Century Poland”. Dzięki ekscelencjo Marcinie za owocną kooperację.

    Link do publikacji tutaj

  • Niewidzialna fuga [Zamiast haiku na niedzielę]

    Niewidzialna fuga [Zamiast haiku na niedzielę]

    Zamiast recenzji i zamiast haiku, proponuję posłuchać dzisiaj „Grosse Fuge” Beethovena. I poczytać najnowszy tomik poetycki Ellen Hinsey, znanej przyjaciółki demokratycznej Polski i Europy Środkowowschodniej, Amerykanki, dziennikarki i uważnej obserwatorki współczesnego świata. Pisałem już o niej, między innymi tutaj.

    Cytuję ze wstępnego polecenia książki: Poezja Ellen Hinsey balansuje pomiędzy głębokim zaangażowaniem w świat społeczno-polityczny a bogatym światem wewnętrznym. Kolekcja ta wyróżnia się wyraźnym mistycyzmem – choć pozostaje niereligijna – charakteryzuje się powściągliwą dykcją poetycką, minimalizmem i muzyczną elegancją. To stylizowany, empatyczny liryzm gestów, przywodzący na myśl buddyjskie koany i niemieckich mistyków, nawiązujący echem do „psalmów… stworzenia”. Mistrzowska fuga via negativa.

    —Jarosław Płuciennik, autor książki Odwaga poetyki

    Inne POLECENIA „Niewidzialnej fugi”

    „Umysł Ellen Hinsey świadczy o bezprecedensowej umiejętności nieporzucania poezji, nawet gdy zbliża się do krańców ciemności naszych czasów. W tej „Niewidzialnej fudze”, podążając krok po kroku za częścią Grosse Fuge op. 133 Beethovena, jej poezja wyrusza w nowy, ekstatyczny wymiar, gdzie „uwolniona z czarnego chaosu nieprzejawionego” ziemia ukazuje się jakby w świetności pierwszego dnia, poza wszelkim możliwym zniszczeniem.

    —Giorgio Agamben, autor Szaleństwa Hölderlina. Kronika życio-mieszkania

    „W nieustraszonej muzyce, którą Ellen Hinsey czerpie z cudów natury, duchowej udręki i oszołomienia, kryje się wszechwiedzące piękno i mądrość. Jej korzenie sięgają najbardziej radykalnej, futurystycznej kompozycji Beethovena, Grosse Fuge, Niewidzialnej fugi Hinseya (przedstawionej na stronie jako partytura!) Zniewala zarówno jako egzystencjalne poszukiwania, jak i dalekosiężna kosmiczna aria. Po jej poprzednim tomie, The Illegal Age, który stawiał czoła przerażającemu rozpadowi demokracji w naszej zagrożonej epoce, te nowe „mistyczne teksty” (w przygotowaniu) nadchodzą z podmuchem wiatru wspaniałego liryzmu — metafizycznego deszczu piorunów. Ponadczasowa równowaga i elegancja głębokiego i sybillińskiego projektu Hinsey, wzmocniona jej mistrzowską władzą nad rytmem i linią melodyczną — pomysłowo wykonaną w obliczu rzezi, strachu, duchowego krzyku i ziemskiego chaosu — nie ma sobie równych u żadnego innego poety anglojęzycznego piszącego dzisiaj.”

    —Cyrus Cassells, autor książki Świat, który zostawił nam strzelec

    „Jeśli słyszysz fugę, czym jest owa Niewidzialna fuga Ellen Hinsey? To jest nieprzebrane źródło, a ta tajemnica – „nieprawdopodobne objawienie się” – ożywia teksty tego zbioru. Czytałem dzieła Hinsey latami i za każdym razem jej język i forma wydają się konstytucyjne, stają się czymś, na czym można coś stworzyć lub nie. Niewidzialna fuga nie jest inna: Hinsey szuka „stałego punktu nieoczekiwanego” i udaje jej się utrzymać ton zarówno naglący, jak i niespieszny, uciekający i pełen uczuć, pełen wiedzy i tego, co wiedzy umyka.

    Pádraig Ó Tuama, gospodarz Poetry Unbound z On Being Studios

    Fuga, tłumaczona etymologicznie, to lot. Równie dobrze mogłaby to być ucieczka w Niewidzialnej fudze Ellen Hinsey – ucieczka przed uderzeniami czasu – ale w końcu jest na to zbyt uczciwą poetką. Nie chcę odmówić jej długiej i cierpliwej uwagi na nienaturalne niwelatory miłości i niepewne perspektywy rozliczeń. Po prostu zauważam wyjątkowość tego odkrywczego tomu, napisanego szalenie pomysłowym (bo niemożliwym) idiomem mistycznych tekstów. Pieśń pochwalna, a jednak bez żadnego skoku wiary; jest to „niechciane oddanie” szczodrości, która przeciwstawia się ostateczności wizji. To jest duchowość w czasach rozdzierających serce.

    —James Wetzel, autor książki Parting Knowledge

    Książkę można nabyć np. Amazon.

  • Inne haiku na niedzielę

    Inne haiku na niedzielę

    Chciałem ponownie napisać haiku

    Jak to haiku

    Z odniesieniami do życia Wewnętrznego

    ***

    Ciało zostało zwrócone

    Po tygodniu

    Struchlałej matce

    ***

    Tego dnia znów tryskała

    z oblicza Przeciwnika

    wielka radość

    ***

    Sztuczna inteligencja znów napisała

    Dla mnie haiku

    ***

    Przeciwnik się śmieje,

    Ciało wraca, matka płacze,

    W sercu cisza żal.

    Sztuczna kreacja inspirowana haiku
  • „No pasarán” dla  przeciwników nauki w Dniu Nauki Polskiej

    „No pasarán” dla przeciwników nauki w Dniu Nauki Polskiej

    Dzisiaj obchodzimy święto nauki, które ma na celu przypomnienie o znaczeniu badań i nauki w społeczeństwie. [pisałem już o tym święcie tutaj]W Polsce, w hołdzie Mikołajowi Kopernikowi, wybitnemu uczonemu i astronomowi, który swoje prace publikował po łacinie i jako wykształcony mieszkaniec Torunia i Warmii, komunikował się także po niemiecku, ustanowiono w 2020 r. narodowe święto nauki. UNESCO również ustanowiło znacznie wcześniej w 2002 r. Światowy Dzień Nauki dla Pokoju i Rozwoju, obchodzony 10 listopada każdego roku.

    W kontekście europejskim i globalnym, Mari Sundli Tveit, nowa prezeska Science Europe — pisze o tym dzisiaj Times Higher Education— zwraca uwagę na potencjalne wyzwania dla nauki wynikające z rosnących wpływów skrajnej prawicy w Europie, podkreślając wartość otwartości, współpracy międzynarodowej i mobilności w nauce. Wśród zagrożeń dla wolności naukowej wymienia promowanie antynaukowych poglądów. wskazując, że może to zaszkodzić nauce, która opiera się na otwartości, współpracy międzynarodowej i mobilności właśnie. Podkreśla, że prawicowe ruchy polityczne mogą ograniczać wolność naukową poprzez promowanie antynaukowych poglądów i zamykanie granic. Tveit podkreśla znaczenie inwestycji w badania i innowacje w Europie oraz potrzebę budowania zaufania publicznego do nauki, co jest jednym z zadań Science Europe.

    Zdjęcie prezes Mari Sundli Tveit z profilu X

    Kraje wymienione jako zagrożone w nadchodzących wyborach do parlamentu europejskiego to Austria, Belgia, Czechy, Francja, Włochy, Niderlandy, Polska i Słowacja.

    Pani prezeska skupia się na Unii Europejskiej, co oczywiste, ale USA powinny też znaleźć się na liście w obliczu wyborów prezydenckich, które może wybrać oszust finansowy Donald Trump, przed którym w swoim czasie ostrzegała Scientific American za ograniczenie funduszy na naukę i poglądy antynaukowe. Na marginesie trzeba dodać, że klimatyczna bzdura roku 2022 powędrowała do Jarosława Kaczyńskiego, lidera Zjednoczonej Prawicy, która coraz bardziej uderza w tony prawicy skrajnej.

    Co ciekawe, profesor Sundli Tveit stwierdziła, że podejście Science Europe do budowania zaufania publicznego obejmuje promowanie tzw. diamentowego otwartego dostępu – który zazwyczaj jest bezpłatny dla autorów i czytelników – „jako standardowego modelu publikacji naukowych”, angażowanie się w inicjatywy edukacyjne i ułatwianie „otwartego dialogu między naukowcami” i społeczeństwem” poprzez wykłady, fora i projekty z zakresu nauki obywatelskiej. Potrzebny jest wzrost zaufania dla nauki.

    Może zamiast wzajemnych gratulacji naukowcy powinni zwrócić się do polityków, aby zapewnić ponadpartyjne porozumienie: bez nauki ani rusz, „bez nauki nie przejdą (no pasarán)”?

  • Haiku na niedzielę

    Haiku na niedzielę

    Ilustracja do tekstu, sztuczna kreacja

    Haiku na niedzielę

    Jem mandarynkę

    Jeden płatek

    I potem następny

    Cała jest pomarańczowa

    Teraz jem ciemne winogrono

    Grono jedno

    Potem następne

    Wszystkie ciemnogronotowe

    Ciągle staram się jeść

    Czuć ten smak i widzieć ten kolor

    I nie układać haiku

    Chyba że to.

    Ps. Sztuczna inteligencja stworzyła dla mnie haiku:

    Jem mandarynkę,

    płatek za płatkiem, pomarańcz.

    Winogron ciemność.