Kategoria: Literatura i kultura

  • Nieudany zamach

    Nieudany zamach

    Wokół Dietricha Bonhoeffera w 80. rocznicę nieudanego zamachu na Hitlera

    Powyżej dwa zdjęcia autora JP z tzw. Wilczego Szańca niedaleko Kętrzyna, dawniej niemieckie Wolfsschanze, w którym miał miejsce zamach 20. lipca 1944. Nazwa odnosi się do przekonania, że Adolf to starogermański adal – „szlachetny” oraz wolf – „wilk”. Adolf Hitler miał przeświadczenie, że jego imię właśnie predestynuje go do szlachetnych, wilczych czynów.

    Dzisiaj przypada okrągła 80. rocznica nieudanego zamachu na Adolfa Hitlera, znanego jako Operacja Walkiria. Zamach miał miejsce 20 lipca 1944 roku w tzw. Wilczym Szańcu. Był to jeden z najbardziej znanych i znaczących prób zabicia Hitlera w trakcie II wojny światowej, zorganizowany przez grupę niemieckich oficerów, na czele z pułkownikiem Clausem von Stauffenbergiem. Zamach zakończył się niepowodzeniem, a wielu spiskowców zostało schwytanych i straconych. Według przekazów, kluczową rolę w porażce zamachowców odegrał stół w sali konferencyjnej. Był to gruby drewniany mebel, który skutecznie osłabił siłę wybuchu bomby umieszczonej przez pułkownika Stauffenberga. Konstrukcja stołu i jego solidne nogi pochłonęły część energii wybuchu, a przypadkowe przesunięcie teczki z bombą na drugą stronę nogi stołu zwiększyło odległość między bombą a Hitlerem, zmniejszając bezpośrednią ekspozycję na wybuch. W rezultacie stół pomógł rozproszyć falę uderzeniową, co ograniczyło obrażenia wśród uczestników spotkania i umożliwiło Hitlerowi przeżycie zamachu z stosunkowo niewielkimi obrażeniami.

    W przemówieniu do narodu Hitler mówił o opatrzności: „Nigdy wcześniej nie czułem z taką mocą, że Opatrzność czuwa nade mną. Cud sprzed kilku godzin przekonał mnie, że pisane mi są jeszcze większe czyny i że poprowadzę naród niemiecki do najwspanialszego zwycięstwa w jego historii” (cyt. za Greg Annussek, Jak Hitler uratował Mussoliniego, wydanie polskie 2007, s. 162, zob. też przemówienie Hitlera na YouTube). Goebbels powiedział, że jeśli przeżycie Hitlera to nie był cud, to żadne cuda nie istnieją (Assassination Attempt on Adolf Hitler – Operation Valkyrie 20. July 1944).

    Dzisiaj już wiadomo, że ta próba zamachu von Stauffenberga nie była jedyną. Po tym zamachu, siedzący już od dawna w więzieniu za podobny spisek ks. dr Dietrich Bonhoeffer wiedział, że za udział w spiskowaniu przeciwko Führerowi będzie musiał zginąć. O nim pisałem już wielokrotnie także w „Odwadze poetyki”. 21 marca 1943 roku miała miejsce próba nieudanego zamachu wykonana przez Rudolpha von Gersdorffa, w którą zaangażowany był również Bonhoeffer. Świadectwem jego przeczucia po wydarzeniach lipcowych 1944 r., że pętla na jego szyi się zaciska, jest wiersz pt. „Stacje na drodze do wolności”, przesłany jego przyjacielowi. Wtedy też powstaje koncepcja pozareligijnego chrześcijaństwa, która stała się inspiracją dla polskiej opozycji demokratycznej po 1968 roku. Chrześcijaństwa dla którego śmierć człowieka jest właściwym wydarzeniem fundującym, niekoniecznie wspólnoty. Skądinąd wiadomo, że oficjalne wspólnoty chrześcijańskie, czy to katolickie czy protestanckie, podporządkowały się Führerowi. Od 1933 r. Bonhoeffer wiedział, że to było zaprzeczenie chrześcijaństwa, ale aż do 1944, ciągle miał jeszcze nadzieję na odrodzenie religijności. Po 20 lipca w jego listach z więzienia rysuje się coraz głębiej obraz pozareligijnego chrześcijaństwa, z cierpiącym człowiekiem w centrum.

    Kiedy słyszy się przekonanie Hitlera, że przeżył zamach, bo opatrzność nad nim czuwa, i że to był cud, to czyż można nie zwątpić?

    Warto przypomnieć te fakty i teksty w czasach, w których także zdarzają się zamachy.

  • Manifest ludzkich tłumaczy literatury i kongenialność

    Manifest ludzkich tłumaczy literatury i kongenialność

    Ilustracja tłumaczenia automatycznego (wejścia audio). lic. Depositphotos

    Cecilia Berglund Barklem, Johanna Svartström, Maggie Andersson, Elin Pirttimaa Rosén, Françoise Sule, Lena Jonsson, Thomas Andersson opublikowali dzisiaj (18.07.2024) w Svenska Dagbladet swoisty manifest tłumaczy pt. ”Därför ska inte AI översätta böcker”. [Dlaczego sztuczna inteligencja nie powinna tłumaczyć książek] Artykuł ukazał się jako opinia w publicznej debacie.
    Autorzy artykułu argumentują, że sztuczna inteligencja (AI) nie powinna zastępować tłumaczy literackich. Przedstawiają kilka kluczowych punktów:

    1. Profesjonalizacja i umiejętności tłumaczy
      Tłumacze literaccy przeszli długą drogę profesjonalizacji, zdobywając wykształcenie i doświadczenie, które pozwala im na precyzyjne i idiomatyczne przekładanie tekstów. Proces tłumaczenia wymaga nie tylko znajomości języka, ale także szerokiej wiedzy ogólnej i literackiej biegłości. Tłumacze szwedzcy należą do Stowarzyszenia Pisarzy Szwedzkich i ukończyli kierunki uniwersyteckie.
    2. Kreatywność i empatia
      Tłumaczenie literackie to nie tylko przekładanie słów, ale również przenoszenie kontekstu, emocji i niuansów kulturowych. AI, mimo że może tłumaczyć poprawnie gramatycznie, nie jest w stanie oddać pełnej głębi i subtelności tekstu literackiego. Nie ma emocji, nie ma bagażu doświadczeń ludzkich, nie jest w stanie wniknąć w ludzki punkt widzenia.
    3. Jakość tłumaczeń AI
      Przykłady tłumaczeń wykonanych przez AI pokazują, że są one często niezręczne, płaskie i nieidiomatyczne. Nawet proste teksty mogą zawierać trudności, z którymi AI sobie nie radzi, co sprawia, że przekład jest męczący dla czytelnika. Autorzy przywołują naprawdę elementarne idiomy języka szwedzkiego, na których AI padnie.
    4. Rola tłumacza jako redaktora AI
      Jeśli tłumaczenia będą wykonywane przez AI, rola tłumacza sprowadzi się do poprawiania błędów maszyny, co ograniczy twórczość i możliwość nadania tekstowi odpowiedniego rytmu i stylu.
    5. Konsekwencje dla przyszłości zawodu
      Przejęcie części pracy przez AI może wpłynąć na przyszłość zawodu tłumacza literackiego, zmniejszając zapotrzebowanie na wykwalifikowanych tłumaczy. Może to również zniechęcać nowych adeptów do podejmowania długiego i wymagającego szkolenia.
    6. Cena i wartość ludzkiego tłumaczenia
      Autorzy podkreślają, że chociaż AI może być szybsza i tańsza, to jej tłumaczenia są gorszej jakości. Używanie AI w tłumaczeniach literackich może prowadzić do obniżenia jakości literatury dostępnej dla czytelników, co ma daleko idące konsekwencje dla kultury i języka.

    W podsumowaniu, autorzy argumentują, że inwestowanie w ludzkie tłumaczenie jest niezbędne dla zachowania jakości, kreatywności i kulturowego bogactwa literatury.

    Oczywiście, znaleźć można także kilka kontrargumentów na korzyść stosowania AI w tłumaczeniu:

    1.Szybkość i efektywność
    AI może tłumaczyć teksty znacznie szybciej niż ludzie, co jest szczególnie przydatne w przypadku dużych projektów lub konieczności szybkiego przekładu. Dzięki temu można zaoszczędzić czas i zasoby.

    1. Koszty
      Tłumaczenia wykonane przez AI są zazwyczaj tańsze niż te wykonane przez profesjonalnych tłumaczy. To może być atrakcyjne dla wydawnictw i firm, które muszą przetłumaczyć duże ilości tekstu przy ograniczonym budżecie.
    2. Dostępność
      AI jest dostępna 24/7 i może być używana w dowolnym miejscu na świecie, co ułatwia tłumaczenie w różnych strefach czasowych i w nagłych przypadkach.
    3. Stały rozwój
      Algorytmy AI stale się rozwijają i uczą na podstawie nowych danych. Z biegiem czasu jakość tłumaczeń może się poprawiać, a algorytmy mogą być precyzyjniejsze i bardziej zrozumiałe w kontekście językowym.
    4. Automatyzacja prostych zadań
      AI może być używana do tłumaczenia mniej skomplikowanych tekstów, takich jak dokumenty techniczne, instrukcje obsługi, strony internetowe czy prosta korespondencja. To pozwala tłumaczom skupić się na bardziej skomplikowanych i wymagających zadaniach literackich.
    5. Pomoc dla tłumaczy
      AI może działać jako narzędzie wspomagające tłumaczy, przyspieszając proces tłumaczenia i pomagając w weryfikacji terminologii czy idiomów. Tłumacze mogą korzystać z AI do pierwszego przekładu, który następnie dopracowują, co zwiększa ich produktywność.
    6. Globalizacja i dostęp do informacji
      Dzięki AI więcej tekstów może być przetłumaczonych i dostępnych dla większej liczby ludzi na całym świecie. To promuje globalną wymianę informacji i kultury.
    7. Dostosowanie do rynku
      W przypadku literatury gatunkowej, gdzie fabuła i akcja są bardziej istotne niż styl i niuanse językowe, AI może dostarczać akceptowalne tłumaczenia, które spełniają oczekiwania czytelników.

    Podsumowując, chociaż AI nie zastąpi całkowicie ludzkich tłumaczy, może stanowić wartościowe narzędzie wspomagające i przyspieszające proces tłumaczenia, zwłaszcza w mniej skomplikowanych przypadkach i tam, gdzie szybkość oraz koszty są kluczowe.

    Tyle argumenty strony ludzkiej i strony algorytmicznej. Ciekawe, co o tym sądzą zwykli ludzie. Faktem niezaprzeczalnym jest, że arcydzieła literatury światowej są nieprzekładalne nawet dla człowieka, dlatego mówi się czasami o kongenialności przekładów. Takich kongenialnych tłumaczy mamy w literaturze polskiej sporo, np. Jan Kochanowski (Psalmy), Tadeusz Boy-Żeleński (klasyka literatury francuskiej), Stanisław Barańczak (wiele arcydzieł literatury angielskiej), czy ostatnio Maciej Świerkocki (tłumacz m.in. Ulissesa Joyce’a), Magda Heydel (tłumaczka Virginii Woolf).

  • Kultury dyscyplin naukowych są różne

    Kultury dyscyplin naukowych są różne

    Kultura „publikuj i nie patrz na misję” podważa podstawowe wartości szkół biznesu. A co z innymi dyscyplinami akademickimi?

    Ilustracja na lic. Depositphotos

    Właśnie ukazał się 12 czerwca 2024  artykuł Johna Rossa z Times Higher Education, który omawia wpływ kultury „publikacje bez związku z misją” na szkoły biznesu. Carl Rhodes, dziekan szkoły biznesu na University of Technology Sydney, stwierdził, że nadmierne skupienie na publikowaniu w prestiżowych czasopismach zniekształca wartości akademickie, podważając istotne prace nad problemami ekonomicznymi, takimi jak nierówności. Wskazał, że system ten jest głęboko zakorzeniony w kulturze akademickiej i utrudnia rzeczywiste zmiany. Podkreślono także potrzebę integracji zrównoważonego rozwoju w programach nauczania i tworzenia modeli biznesowych, które przynoszą pozytywny wpływ na społeczeństwo.

    Artykuł składa się z omówienia konferencji, na której dyskutowano o problemach związanych z nadmiernym naciskiem na publikowanie w prestiżowych czasopismach w szkołach biznesu. Carl Rhodes krytykuje tę kulturę, podkreślając, że prowadzi ona do marginalizacji istotnych badań nad nierównościami ekonomicznymi. W artykule cytowane są również wypowiedzi innych ekspertów, takich jak Rana Sobh i Stephanie Villemagne, którzy omawiają wyzwania związane z integracją zrównoważonego rozwoju w programach nauczania biznesu. Artykuł jest relacją z konferencji z cytatami jej uczestników.

    W artykule Carl Rhodes argumentuje, że w przeciwieństwie do badaczy ekonomicznych, medycy są przede wszystkim zmotywowani do leczenia chorób, a nie do publikowania artykułów na ten temat. Twierdzi, że w ekonomii nacisk na publikowanie w elitarnych czasopismach przeważa nad faktyczną pracą nad redukcją nierówności materialnych. Podkreśla, że ten nadmierny akcent na publikacje w prestiżowych czasopismach naukowych zakłóca rzeczywiste cele badawcze i utrudnia wprowadzanie rzeczywistych zmian społecznych.

    Warto zauważyć, że wypowiedzi dotykają kwestii różnorodności dyscyplin, że nie ma jednej miary dla wszystkich. Celem nauk medycznych np. jest zrozumienie chorób, opracowanie skutecznych terapii i poprawa zdrowia publicznego. Badania skupiają się na odkrywaniu nowych metod diagnostycznych, terapeutycznych oraz profilaktycznych. Misją historyków natomiast jest badanie przeszłości, zrozumienie kontekstu wydarzeń historycznych i ich wpływu na współczesność. Dążą do odkrycia, dokumentowania i interpretowania faktów historycznych. Taka dokumentacja musi mieć w efekcie publikacje. Choć niekoniecznie w czasopismach, książka jest tutaj formatem czasami znacznie bardziej sensownym z punktu widzenia głównej misji historii.  Celem szkół biznesowych natomiast jest kształcenie liderów, menedżerów i przedsiębiorców, którzy mogą skutecznie zarządzać organizacjami. Badania w tej dziedzinie często koncentrują się na innowacjach, strategii, zarządzaniu i zrównoważonym rozwoju. Czy, tak jak w omawianym artykule Rossa, prace nad istotnymi problemami społecznymi, takimi jak nierówności. 

    W tym kontekście humanistyka związana z literaturą, kulturą i mediami ma także inne misje:  jest nią analiza i interpretacja tekstów literackich, mediów i kultury w celu zrozumienia ludzkiego doświadczenia. Badania te często koncentrują się na krytycznej analizie narracji, reprezentacji kulturowych i ich wpływie na społeczeństwo. Znów: cele determinują konieczność publikowania tych analiz i badań. Zarówno w czasopismach, jak i w innych formach, w tym książkach. Dopuszczałbym także w niektórych subdyscyplinach publikacje tzw. popularnonaukowe. Np. językoznawcy i literaturoznawcy poloniści powinni aktywnie wspierać szeroko rozumiana kulturę narodową, czyli wpływać na jakość języka dyskursu społecznego. Przykładem takich aktywności są np. publikacje członków Rady Języka Polskiego Katarzyny Kłosińskiej i Michała Rusinka na temat języka „dobrej zmiany”. A także wszystkie publikacje analizujące mowę nienawiści, czy fake-newsy.  Przykłady można mnożyć. 

    Zatem: kultury różnych dyscyplin i obszarów wiedzy są różne. Dlatego, kiedy ciągle wymusza się jedną miarę dla wszystkich, gubimy sens. Dobrze byłoby, aby politycy podejmujący decyzję pamiętali o różnorodności i nie stosowali jednego algorytmu. Bo ten algorytm po raz kolejny zmakdonaldyzuje szkolnictwo wyższe i naukę. Uniwersytet to nie są łatwe algorytmy.  

  • Co to jest Uniwersytet Heterodoksji i jaką ma przyszłość

    Co to jest Uniwersytet Heterodoksji i jaką ma przyszłość

    W THE dzisiaj Ukazał się ciekawy artykuł Paula Baskena pt. Czy Akademia Heterodoksji zna swoją misję (Does the Heterodox Academy know what it stands for?)

    To jest fikcyjne logo HxA (powyżej)

    Artykuł analizuje rosnącą popularność Heterodox Academy (HxA), organizacji promującej różnorodność poglądów na uczelniach. Choć początkowo miała ograniczać ekstremizmy lewicowe, obecnie wzrost jej wpływów napędzany jest głównie przez konserwatywne siły. Autor podkreśla, że HxA, mimo deklarowanej misji promowania debaty i równowagi ideologicznej, jest wspierana finansowo przez grupy z konserwatywną agendą. W artykule omawiane są także wyzwania związane z realizacją celów HxA oraz wewnętrzne napięcia dotyczące kierunku, w jakim powinna zmierzać organizacja.

    Parafrazując główne tezy, można powiedzieć, że Heterodox Academy (HxA) miała na celu ograniczenie ekstremizmów lewicowych w akademii, jednak jej rozwój jest obecnie napędzany przez konserwatywne siły polityczne. Organizacja, której udało się zgromadzić 500 uczestników na trzydniowej konferencji w Chicago, choć promuje różnorodność poglądów, jest finansowana głównie przez grupy z konserwatywną agendą, co budzi pytania o jej rzeczywiste cele. Podczas konferencji w Chicago uwidoczniły się różnice w opiniach uczestników na temat roli HxA, a także jej podejścia do kwestii takich jak polityka DEI (różnorodność, równość i inkluzja). Mimo to, HxA przyciąga różnorodnych członków, co świadczy o jej skomplikowanej naturze i potencjalnym wpływie na przyszłość edukacji wyższej w USA.

    Ciekawa jest opinia Stanleya Fisha: znanego ze swojego sceptycznego podejścia do protestów studentów w latach 60., gdy był młodym członkiem wydziału Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, ale także autora książki o akademickiej wolności (Chicago 2014) czy o mowie nienawiści i fake newsach (2019) – w wydarzeniu w Chicago zbyt często uczestniczyli zwolennicy HxA, którzy „wypowiadają wielkie abstrakcje, takie jak <<prawda>>, wierząc, że w ten sposób coś wypowiadają”.

  • „Dozbrojenie antysemityzmu” na uniwersytetach brytyjskich w obliczu wojny w Gazie

    „Dozbrojenie antysemityzmu” na uniwersytetach brytyjskich w obliczu wojny w Gazie

    (INT) Members of a Palestinian family inspect the damage inside their home after night time Israeli airstrikes. October 10, 2023. Gaza, Palestine: Members of a Palestinian family inspect the damage inside their home after night time Israeli airstrikes on Al-Sinaa Street in the western Gaza. The Israeli military said it hit more than 500 targets in the Gaza Strip in night time raids as the death toll rose in its war with militants to more than 1,100 people. Credit: Hashem Zimmo/Thenews2 (Foto: Hashem Zimmo/Thenews2/Deposit Photos)

    W Times Higher Education pojawiła się dziś niepokojąca informacja, która potęguje także dzisiejszego newsa o uznaniu przez trzy kraje europejskie państwa palestyńskiego. (THE, Patrick Jack, 22 maja 2024) Artykuł omawia ostrzeżenia ze strony żydowskich naukowców, którzy zarzucają premierowi Rishi Sunakowi wykorzystywanie antysemityzmu (traktowanie antysemityzmu jako swoistej broni) w kontekście konfliktu w Gazie. Na ponad 20 brytyjskich uniwersytetach pojawiły się koczujące obozy pro-palestyńskie (po analogicznym rozwoju wypadków w USA), co skłoniło nową organizację żydowskich akademików do wyrażenia obaw związanych ze wzrostem antysemityzmu na kampusach oraz krytyki retoryki rządu, zastraszającej rektorów i aktywistycznych studentów.

    Sieć UK Jewish Academic Network (UKJAN) ostrzegła, jak podaje THE, że rządowe działania mogą utrudnić zapobieganie rzeczywistym zagrożeniom i przemocy. Premier Sunak wezwał bowiem rektorów uniwersytetów do natychmiastowego karania studentów za podżeganie do nienawiści rasowej lub przemocy. Jednak UKJAN uważa, że mieszanie krytyki Izraela z antysemityzmem jest niebezpieczne i wprowadza w błąd. Ponad 150 żydowskich naukowców podpisało list ostrzegający przed konsekwencjami takiego podejścia, które mogą utrudniać edukację na temat prawdziwego antysemityzmu.

    Profesor Katherine Lebow z Uniwersytetu Oksfordzkiego stwierdziła, że retoryka rządu ogranicza wolność akademicką i tworzy moralną panikę, która odciąga uwagę od uzasadnionych działań aktywistycznych studentów i pracowników. UKJAN sprzeciwia się również przyjęciu definicji antysemityzmu Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRA), twierdząc, że nie odróżnia ona odpowiednio krytyki Izraela od rzeczywistego antysemityzmu.

    Dr Lebow dodała według tygodnika angielskiego, że taka atmosfera może prowadzić do karania studentów i pracowników za ich poglądy polityczne, co utrudnia edukację na temat prawdziwego antysemityzmu i tworzy toksyczną atmosferę, w której bezpieczeństwo Żydów i prawa Palestyńczyków są traktowane jako wzajemnie wykluczające się. Organizacja UKJAN dąży do wprowadzenia bardziej zniuansowanego podejścia do debaty na ten temat.

    Raport Community Security Trust wykazał, że liczba antysemickich incydentów na brytyjskich uczelniach potroiła się w zeszłym roku, głównie z powodu wojny w Gazie. Powstała również nowa grupa badawcza, Intra-Communal Professorial Group (ICPG), która bada doświadczenia żydowskich studentów, naukowców i innych pracowników na brytyjskich uniwersytetach w kontekście wzrostu liczby ataków.

    Anthony Julius, przewodniczący ICPG, zauważył, że reakcje brytyjskich uniwersytetów na ataki z 7 października były szokujące i wymagają odpowiedzi. Grupa, składająca się z ponad 25 akademików, ma na celu przedstawienie rekomendacji dla rządu i rektorów uniwersytetów, aby poprawić bezpieczeństwo żydowskich studentów i pracowników.

    Jak donosi mi mój syn przebywający na wymianie Erasmus+ w Szwecji, podobne obozy propalestyńskie zakładane są także na szwedzkich uniwersytetach. W Polsce póki co studentów cała sprawa chyba mało obchodzi, a może się mylę?

    Ta metafora „dozbrajania antysemityzmu” niepokoi mnie. (ang. weaponization of antisemitism)

  • Wycieczka śladami Tove Jansson – Muzeum Kinematografii, Łódź

    Wycieczka śladami Tove Jansson – Muzeum Kinematografii, Łódź

    Zdjęcie autorstwa Joanny Karp (Muzeum Kinematografii).

    Dnia 18 maja 2024 roku zrealizowałem swoją tegoroczną licytację na rzecz WOŚP. W styczniu, podczas aukcji z udziałem Zbigniewa Pietrzaka, wylicytowałem reprodukcję zdjęcia wieloplanu z Muzeum Kinematografii, pierwotnie pochodzącego z łódzkiego studia animacyjnego Se-Ma-For. Do zdjęcia dołączona była „wycieczka śladami Tove Jansson w Łodzi”. Najważniejszym punktem na tym szlaku jest Muzeum Kinematografii, gdzie znajduje się stała wystawa pt. „Pałac pełen bajek”. Tam właśnie można zobaczyć lalki używane do animacji „Doliny Muminków”, produkowanych od 1978 roku w Łodzi, a w piwnicy znajduje się autentyczny wieloplan, który ze względu na swoją wagę nie może być umieszczony wyżej.

    Wspaniali ludzie, którzy szczodrze wylicytowali oprawione w ramę zdjęcie wraz z wycieczką pod moim przewodnictwem, mogli wczoraj skorzystać z wylicytowanej wycieczki. Dzięki uprzejmości Muzeum Kinematografii, mieliśmy możliwość zwiedzenia Muzeum jeszcze przed rozpoczęciem Nocy Muzeów. Atmosfera podczas wycieczki była pełna radości, a zwycięzcy łodzianie okazali się niezwykle mili. Tove Jansson była tematem wielu rozmów, w których uczestniczyła również dyrektor Marzena Bomanowska, znana powszechnie jako wielka fanka świata Muminków.

    Całe wydarzenie było niezwykle udane, a dzięki niemu mogliśmy wspólnie poodkrywać fascynujący świat animacji i twórczości Tove Jansson. I poznać autentycznych łodzian ze swoją fascynującą historią w historycznych wnętrzach Pałacu Scheiblerów.

    A dzisiaj kończę ewaluację kursu w języku angielskim dla studentów sieci UNIC wraz z prof. Pirjo Suvilehto z Oulu University w Finlandii.

    Zdjęcia Joanna Karp, Marzena Bomanowska, Jarosław Płuciennik. (na ostatnim zdjęciu stoimy w towrzystwie Oskara dla filmu „Ida…”

  • Kwestia smaku. Estetyka i polityka

    Kwestia smaku. Estetyka i polityka

    Na zdjęciu widać dwóch uśmiechniętych mężczyzn stojących przed bogato zdobionymi, złotymi drzwiami. Obydwaj są ubrani w eleganckie garnitury – jeden z nich w ciemnoniebieski, a drugi w granatowy – i dają wyraźne gesty kciukiem w górę. Atmosfera wydaje się radosna i swobodna, a ich szerokie uśmiechy sugerują pozytywną wymianę lub spotkanie, które właśnie miało miejsce. Zdobienia na drzwiach są szczegółowe i okazałe, co może wskazywać na wystawne lub luksusowe otoczenie, w którym się znajdują.

    To jest neutralny, bezbarwny opis zdjęcia Donalda Trumpa ze spotkania z Nigelem Faragem z 2018 roku. Przypomnę, że Nigel Farage jest liderem Partii Brexit, którą wspomagała rosyjska propaganda na Wyspach Brytyjskich podczas referendum zakończonego wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

    Zdjęcie powyżej pochodzi z artykułu z Daily Mail z 2018

    A teraz inny opis:

    Na tym zdjęciu widać dwóch mężczyzn stojących przed bogato zdobionymi drzwiami, które mogą wskazywać na prestiżowe lub luksusowe otoczenie. Obaj mężczyźni są ubrani w formalne, ciemne garnitury i trzymają coś, co wygląda na wyróżnienia lub prezenty. Pierwszy mężczyzna trzyma dużą, ozdobną tacę, podczas gdy drugi trzyma jakiś rodzaj zdobionego przedmiotu, który może być ceremonialnym mieczem lub laską. Obydwaj uśmiechają się i patrzą w kamerę, co sugeruje przyjazną atmosferę i może wskazywać na wydarzenie specjalne lub ceremonię, w której uczestniczyli lub byli honorowani.

    To jest opis wczorajszego spotkania w prywatnym apartamencie Donalda Trumpa na najwyższym pietrze wieżowca Trump Tower urzędującego prezydenta RP, Andrzeja Dudy z kandydatem na prezydenta USA, który właśnie rozpoczął maraton przesłuchań w sądzie amerykańskim.

    Zdjęcie zaczerpnąłem z portalu X.

    Wiele jest tu szczegółów, które zasługują na uwagę. Zestawiając te dwa obrazki nie chcę niczego sugerować, jednak nie mogę nie pamiętać o słynnym niegdyś wierszu Zbigniewa Herberta pt. Potęga smaku.

    To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
    nasza odmowa niezgoda i upór
    mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
    lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
    Tak smaku
    w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia (fragment wiersza z tomu Raport z oblężonego Miasta i inne wiersze)

    Wiersz „Potęga smaku” Zbigniewa Herberta zastanawia się nad powodami, dla których jednostki mogą opierać się dostosowaniu się do opresyjnych i/lub niesmacznych reżimów. Sugeruje, że odrzucenie tych systemów niekoniecznie wynika z wielkiego charakteru czy odwagi, ale raczej ze względu na gust estetyczny – gdzie gust jest głęboko spleciony z duszą i sumieniem. Wiersz dowodzi, że gdyby pokusa dostosowania się była bardziej kusząca, trudniej byłoby się jej oprzeć. Jednak nieatrakcyjny i prymitywny charakter ofert reżimu – nieatrakcyjne propozycje i parszywa retoryka – ułatwiały odmowę, ponieważ obrażały zmysły i wrażliwość. Zatem wiersz zakłada, że uznanie dla piękna i estetyki może służyć jako obrona przed uleganiem niemoralnym naciskom i że decyzja o przeciwstawieniu się może wynikać w równym stopniu z pogardy dla brzydoty przymusu, jak i z hartu moralnego.

    W PRL ten wiersz był protestem elitarnego, klasycznego gustu przeciwko przaśności rzeczywistości totalitaryzmu komunistycznego, biednego, choć bywały też wysepki relatywnego bogactwa. Wydaje mi się jednak, że dzisiejszy populizm także posługuje się „parcianą retoryką” i podobnymi kuszeniami.

    Jednak „smak” trampowych złotych drzwi jest tak zawstydzająco bizantyjski, że nie mogę nie pokusić się o zestawienie tych drzwi z kremlowskimi. Ten sam blichtr, to samo zachłyśnięcie się bogactwem i złotem.

    Ron Keller, CC BY-SA 3.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0, via Wikimedia Commons

    Nie ukrywam, że jestem skromnego pochodzenia, moja mama — pielęgniarka — jest z mazowieckich chłopów polskich, natomiast mój protestancki gust niewątpliwie był także kształtowany przez postulaty „biednego kościoła” oraz ascezy wewnątrzświatowej, o której przekonująco pisał Max Weber.

    Nie twierdzę, że mój smak musi obowiązywać wszystkich. Jednak tak jak klasycznie kształcony Herbert wyraźnie pogardzał „szmaciarzami PRL-u” z baraków sprawiedliwości, tak ja nie mogę się oprzeć fatalnym skojarzeniom, kiedy widzę polskiego prezydenta z Donaldem Trumpem na tle jego okazałych drzwi prywatnych apartamentów. [Na dodatek Trump pewnie trzyma polską buławę, jeśli się nie mylę.] Donald Trump reprezentuje wszystko co najgorsze w amerykańskiej kulturze, ostatnio nie tylko pokazuje się prawie codziennie jako oskarżony w procesie sądowych, wcześniej reklamował sprzedawane przez siebie złote buty, ale zaraz potem także „amerykańska Biblię” (choć nie ma czegoś takiego jak „amerykańska Biblia”, to jest wyłącznie chwyt marketingowy, aby zebrać pieniądze na przegrywane procesy, zob. opis tego w niedawnym New York Timesie).

    Zatem nie ma czegoś takiego, jak prywatne mieszkanie Trumpa, jak mówi o tej wizycie PAD, jest rezydencja Trumpa w jego wieży ze złota. To bogactwo pochodzi między innymi z kasyn Las Vegas.

    To wcale nie wymagało odwagi, to jest po prostu kwestia smaku.

  • nauka chodzenia, raz jeszcze

    nauka chodzenia, raz jeszcze

    „langgestreckt auf meiner Pritsche

    starre ich auf die graue Wand” [„Rozciągnięty na mojej pryczy

    Wpatruję się w szarą ścianę”, tł. moje JP]

    w ostatnich dwóch latach biorę lekcje

    u pastora Dietricha Bonhoeffera który został powieszony

    9 kwietnia 1945 roku

    na rozkaz Führera

    Hitlera Hiedlera Hüttlera

    Hitlera Schickelgrubera

    czy jak mu tam było?

    Führer zdechł 30 kwietnia

    razem z wiernym psem

    (biedny pies)

    Tak zaczyna się ten wiersz o inspiracji Bonhoefferem. Ale nie wynika on z entuzjazmu dla jego teologii (choć pewnie ona była wielka także dla teologów), nie ze spojrzenia praktyka-teoretyka na psalmy (choć to spojrzenie do dzisiaj zachowało walor świeżości i autentyczności), ale z inspiracji działaniem elementarnym, politycznym i cielesnym. „Nauka chodzenia, pisania, czytania, myślenia” – jak pisze Różewicz. Najważniejsze nauki teologiczne dla Różewicza to te, w których każe on nauczyć się areligijnego chrześcijaństwa, życia duchowego inspirowanego Chrystusem, ale bez Boga w świecie. To jest chodzenie, pisanie, czytanie, myślenie. Różewicz pisał, cytując, co powiedział mu bezgłowy pomnik Bonhoeffera we Wrocławiu:

    trzeba się z tym zgodzić

    że Bóg odszedł z tego świata

    nie umarł!

    trzeba się z tym zgodzić

    że jest się dorosłym

    że trzeba żyć

    bez Ojca

    […]

    przyjacielu

    skreśl jedno „wielkie słowo”

    w swoim wierszu

    skreśl słowo „piękno” (2002–2004) [TADEUSZ RÓŻEWICZ Nauka chodzenia]

    Na pamiątkę nauczyciela chodzenia, w rocznicę śmierci Dietricha Bonhoeffera przytaczam tutaj fragment ze swojej już pięcioletniej książki „Odwaga poetyki”.

    Okładka mojej książki zaprojektowana także częściowo przez materiały przeze mnie dostarczone, taki kolaż, z którego jestem dumny, plastyczka dopełniła doskonale mój pomysł.

  • Leć czarny ptaku…

    Leć czarny ptaku…

    Okładka nowego albumu Beyoncé Cowboy Carter 2024.

    Beyoncé wydaje w Wielki Piątek album zatytułowany „Cowboy Carter”. Od razu rzuca się w oczy, że ta amerykańska piosenkarka i bizneswoman prowokuje nie tylko do czerpania przyjemności ze słuchania muzyki wysokiej jakości, ale również skłania do refleksji na wielu poziomach jednocześnie. Przede wszystkim myślenie uruchamia się, gdy pojawiają się autorskie komentarze w tekstach piosenek.„Gatunki to zabawna koncepcja, prawda?” – zauważa Beyoncé, posyłając w stronę słuchacza spojrzenie pełne ironii, a jej słowa otoczone są atmosferą wyrafinowanego humoru. Obok niej, w swoistej aurze, stoi i śpiewa Linda Martell, czarna wokalistka country, której obecność dodaje dyskusji jeszcze większego ciężaru. Towarzyszy im również Shaboozey, artysta o nigeryjskich korzeniach i eklektycznym repertuarze, który nie pozwala, by jakiekolwiek etykiety ograniczały jego twórczość. W tym towarzystwie, zamiast skupiać się na podziałach gatunkowych, Beyoncé zdecydowała się na prosty, lecz przemyślany rap, który przekracza granice i łączy różnorodne światy muzyczne. A wszystko to pod wdzięcznym tytułem „Spaghetti”. Beyoncé jest bardzo konsekwentna, wydając album pełen aluzji do różnych gatunków: muzycznych, medialnych oraz rasowych. Country zwykle klasyfikowane jest jako gatunek charakterystyczny dla „białego Południa”. W tym wykonaniu, na tej płycie, mamy „kolorowe country” w niezwykle przemyślanej oprawie swoistego musicalu lub opery popularnej. Już wyobrażam sobie widowisko na koncertach promujących nowy album Beyoncé. Nowoczesna opera połączona z amerykańskim cyrkiem rodem z genialnego P.T. Barnuma.

    Czarny ptak z czerwonymi pasami na skrzydłach podczas lotu (lic. Depositphotos)

    Szczególnie na wyróżnienie zasługuje nowe wykonanie słynnego „Blackbird” na tej właśnie płycie. Beyoncé może ten utwór wykonywać bardzo przekonująco, pochodząc z kolorowej rodziny i mając metodystyczne doświadczenia śpiewaczo-taneczne w dzieciństwie. Nowe, po-beatlesowskie wykonanie jest wspaniałe wokalnie, ale także wydaje się być metatekstowe i metamuzyczne. Tak się złożyło, że muszę przygotować się do zajęć ze studentami z literatury protestu, a naszą następną lekturą jest „Umiłowana” Toni Morrison (1987). Jest to bardzo ciężki kawałek artystycznej prozy w historii emancypacji czarnych w USA. „Blackbird” stanowi świetny komentarz po latach. Piosenka ta została napisana przez Paula McCartneya (ponoć z bliżej nieokreślonym udziałem Johna Lennona) i wydana przez The Beatles na ich „Białym Albumie” 22 listopada 1968 roku. Utwór ten, z jego prostym, lecz wyrazistym przekazem i akompaniamentem gitary akustycznej, szybko stał się jednym z klasyków i jest często interpretowany jako symbol nadziei i wolności. Beyoncé Knowles-Carter, urodzona 4 września 1981 roku, otwarcie identyfikuje się jako czarna kobieta, choć posiada mieszane korzenie. Jej matka, Tina Knowles (z domu Beyincé), ma pochodzenie kreolskie, które obejmuje francuskie, rdzennie amerykańskie i afrykańskie dziedzictwo, głównie z Luizjany. Natomiast ojciec Beyoncé, Mathew Knowles, jest Afroamerykaninem. Ta różnorodność kulturowa i etniczna w jej rodzinie często znajduje odzwierciedlenie w twórczości Beyoncé, która eksploruje i celebruje swoje bogate dziedzictwo. Jej muzyka, teledyski i projekty artystyczne często odzwierciedlają i celebrują czarną kulturę oraz poruszają tematy związane z rasizmem, równością i dumą z własnej tożsamości. Beyoncé wykorzystuje swoją platformę do poruszania ważnych kwestii społecznych i wspierania czarnej społeczności. W tym sensie, jej ostatni album nie jest zwykłym popkulturowym wydarzeniem; oprócz świetnej kompozycji i wspaniałych aranżacji, wiele utworów skłania do refleksji, nie tylko w kontekście ostrego buntu, jak to ma miejsce w hip-hopie. Polecam ten album na święta, nie tylko moim studentom z kursu „Literatury protestu w kulturze popularnej”.

  • Moja nowa publikacja o polskiej reformacji

    Moja nowa publikacja o polskiej reformacji

    Moja nowa publikacja, nad którą się napracowaliśmy ze współautorem ładnych kilka lat… a to przecież taki drobiazg. Jednak radość, bo temat niezwykle ciekawy i ważny, taki polski zarazem, choć po angielsku tutaj „The Sandomierz Agreement as a Model for Eclectic Republicanism in Sixteenth-Century Poland”. Dzięki ekscelencjo Marcinie za owocną kooperację.

    Link do publikacji tutaj