Kategoria: Literatura i kultura

  • Eufemizmy w polityce i osiem gwiazdek na świecie

    Eufemizmy w polityce i osiem gwiazdek na świecie

    Zwolennicy PARTII REPUBLIKAŃSKIEJ w USA z czapkami z hasłem memowym — „Let’s Go, Brandon”. Zdjęcie na licencji CC. Autor: Vox España – CPAC 2022 z Hermannem Tertschem i Victorem Gonzalezem, Creative Commons 0

    Możesz także posłuchać tego materiału na przykład na YouTube

    Albo na Spotify

    Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…

    Nie, to było na Kościuszki 65, w Auli Wydziału Filologicznego UŁ na wykładzie prof. Witolda Śmiecha z kultury języka. Pamiętam jak dziś, kiedy profesor tłumaczył zdumionym studentom, że słowo kurczę albo kurdę, albo kuźwa to jest językowy odpowiednik polskiego wulgaryzmu „kurwa”. To ostatnie słowo jest wulgarne we wszystkich chyba rejestrach języka polskiego, co oznacza, że należy się go wystrzegać we wszystkich okolicznościach życia poza naprawdę nieformalnymi okolicznościami prywatnymi, kiedy emocje sięgną szczytu i nie zapanujemy nad językiem. Nie pomaga temu słowu łacińska prowieniencja, bo wyrażenie to pochodzi od łacińskiego „curva” oznaczającego „zakrzywione”.

    Zatem każdemu wydawało się, że można spokojnie mówić ‚kurczę blade’, albo „kurdę”, a niektórym nawet przychodziło do głowy publicznie użyć „kuźwa” czy „kurna”… no bo przecież to nie jest ten zakazany wulgaryzm. Używamy w tym wypadku słowa przyjemniejszego, nawet dla ucha… Słowo „eufemizm” pochodzi z języka greckiego: „eu-” oznacza „dobrze” lub „miło”, a „-pheme” pochodzi od „phēmē”, co oznacza „mowa” lub „głos”. Dosłownie więc „eufemizm” oznacza „dobre słowo” lub „miłe wyrażenie”.

    Eufemizmy są używane w celu zastąpienia słów lub wyrażeń, które mogą być postrzegane jako nieodpowiednie, wulgarne, zbyt bezpośrednie lub kontrowersyjne, bardziej akceptowalnymi lub mniej drażniącymi formułami. Dzięki temu język staje się bardziej dyskretny i taktowny w pewnych sytuacjach.

    Zatem wszyscy myśleli wtedy na sali wykładowej na Kościuszki w Łodzi, że jeśli to eufemizmy, to w takim razie można ich spokojnie używać. Sprawa dla profesora Śmiecha nie była oczywista: użycie eufemizmu nadal ewokuje zastępowane wyrażenie. Czyli nawet jeśli powiemy „kurza stopa” albo „czarcia nóźka” (?), to i wtedy może pojawić się w umysłach słuchaczy i czytelników inkryminowane słowo. Widać to wyraźnie w słynnym w całej Polsce eufemizmie z ośmioma gwiazdkami, które choć bardzo aluzyjne są uważane przez niektórych jako wręcz karygodne i skreślające podmioty publiczne z życia…

    Jednak osiem gwiazdek to tylko eufemizm, tylko aluzja. I to bardzo zawoalowana, bo przecież to tylko podobieństwo liczbowe zastąpionych, wypikanych, ocenzurowanych liter.

    Jeszcze bardziej zawoalowana forma przybrała ostatnio postać hasła przeciwko urzędującemu prezydentowi USA Joe Bidenowi. Chodzi tutaj o okrzyk: Let’s Go Brandon!

    Fraza „Let’s Go Brandon” stała się eufemistycznym zastępnikiem dla wulgarnego okrzyku przeciwko prezydentowi Joe Bidenowi po wyścigu NASCAR, kiedy reporter błędnie zinterpretował głosy skandującego tłumu. Od tego czasu fraza zyskała na popularności wśród niektórych przeciwników Bidena i została użyta w różnych miejscach i kontekstach. Niektórzy uważają jej użycie za zabawne, podczas gdy inni uważają je za dzielące i nieodpowiednie.

    „Let’s Go Brandon” (Chodźmy Brandon! albo Naprzód Brandon!) to polityczne hasło i mem internetowy używany jako zamiennik dla frazy „Fuck Joe Biden” (* Bidena) odnoszący się do Joe Bidena, 46. i obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Skandowanie „Fuck Joe Biden” zaczęło się podczas wydarzeń sportowych na początku września 2021 roku. 2 października 2021 roku, podczas transmitowanego wywiadu ze zwycięzcą wyścigu Sparks 300, Brandonem Brownem, na torze Talladega Superspeedway w Talladega, Alabama, reporterka NBC Sports, Kelli Stavast, niepoprawnie opisała skandowanie w tle jako „Let’s Go Brandon”, co zapoczątkowało ten mem. Przesłyszała się bądź chciała cenzurować. Politycy Partii Republikańskiej, antyszczpionkowcy i inni krytycy Bidena używają tego memu do dzisiaj. Fraza szybko rozprzestrzeniła się w kulturze popularnej, a piosenki rapowe używające tego hasła osiągnęły wysokie miejsca na listach przebojów. To ciekawe, bo rap znany jest z wulgaryzmów, niekoniecznie z eufemizmów.

    Ważne jest, aby zrozumieć, że wulgaryzmy w językach naturalnych pełnią wiele funkcji. Najbardziej naturalna jest ekspresja emocji, takich jak złość, frustracja, zaskoczenie czy entuzjazm. Ale także wzmocnienie przekazu: „Nie zagłosuję przecież na PiS, do diaska!”. Czasami wulgaryzmy pełnią rolę kodu grupowego, porównywalnego do rytuałów religijnych, tak jak w subkulturach i grupach młodzieżowych. Wtedy wulgaryzmy budują autentyczne relacje interpersonalne. Zazwyczaj w anegdotach i tzw. żartach spokojnie możemy użyć wulgaryzmów i eufemizmów. Wtedy stają się bardziej autentyczne i kąśliwsze. Jednak w przestrzeni publicznej wulgaryzmy mogą być używane jako forma protestu przeciwko normom społecznym, autorytetom lub konwenansom językowym bądź jako deklaracja postawy lub wartości, może być świadomą deklaracją pewnych postaw lub wartości, na przykład buntu, niezależności czy antykonformizmu. (zob. słynne „* komunę” słyszane w nocy z więzienia — okrzyk autorstwa Władysława Frasyniuka)

    W wielu językach istnieją podobne strategie łagodzenia wulgaryzmów, co pozwala mówić w sposób mniej bezpośredni i bardziej akceptowalny w różnych sytuacjach społecznych. W języku polskim, oprócz „kurczę”, można spotkać się z innymi zamiennikami, takimi jak „kurna”, „kurde” czy „kurnik”. Osiem gwiazdek to naprawdę duży eufemizm. Podobieństwo do pierwowzoru jest bardzo formalne, wręcz abstrakcyjne, dotyczy liczby.

    Warto zauważyć, że wybór słowa „kurczę” czy innych podobnych form nie jest przypadkowy. Brzmienie i struktura tych słów są podobne do pierwotnego wulgaryzmu, co sprawia, że są one intuicyjne w użyciu i łatwo zastępują bardziej dosłowne wulgaryzmy w mowie potocznej. Osiem gwiazdek nie jest już tak oczywiste, podobnie jak „Chodźmy Brandon!” „Naprzód Brandon”.

    W polskich kontekstach to jest odpowiednik zamiast * ***, można byłoby powiedzieć „Chodźmy pies!” „Naprzód, pies!” „Naprzód, psie!”. W przypadku konkretnego psa, mogłoby to być jeszcze mniej przejrzyste” „Naprzód, Frodo!” „Naprzód, Reksio!”

    PS. Podczas pisania tego felietonu żadnemu psu nie stała się krzywda. Mój osobisty pies jest także w dobrostanie. Nie przeklinałem także podczas pisania tego tekstu.

    PS.2 Pod zmienionym tytułem „Nie zagłosuję przecież na PiS, do diaska!” Kiedy wulgaryzm staje się protestem felieton ukazał się w Gazeta Wyborcza.

  • Podręcznik fizycznej i wirtualnej mobilności Sieci UNIC

    Podręcznik fizycznej i wirtualnej mobilności Sieci UNIC

    Ilustracja międzynarodowej i międzykulturowej współpracy (lic. Depositphotos)223ss426N

    Dzisiaj opublikowano podręcznik, w którym mam także swój udział.

    O nowym podręczniku w języku angielskim możesz poczytać tutaj. Możesz także ściągnąć go za darmo na swój komputer.

    Podręcznik UNIC o fizycznej i wirtualnej mobilności to kompleksowy przewodnik dla nauczycieli akademickich dotyczący projektowania nauczania w środowiskach międzykulturowych. Wynika także z przyśpieszonych przez pandemie procesów wymiany wirtualnej. Podręcznik jest podzielony na dwie części:

    1. Pierwsza część skupia się na projektowaniu nauczania w międzynarodowym i zróżnicowanym środowisku. Omawia znaczenie internacjonalizacji w szkolnictwie wyższym i potrzebę projektowania nauczania w kontekstach międzykulturowych. Podkreśla również wartość różnorodności w tworzeniu nowych rutyn organizacyjnych i innowacyjnych praktyk w uczelniach.
    2. Druga część obejmuje aspekty organizacyjne i finansowe wymiany i mobilności. Omawia różne usytuowania mobilności w szkolnictwie wyższym, w tym mobilność fizyczną, wirtualną i mieszaną. Zapewnia również informacje o programach finansowania i informacje specyficzne dla każdej uczelni UNIC dotyczące mobilności fizycznej i wirtualnej.

    Podręcznik omawia również koncepcję wirtualnej wymiany, która jest formą mobilności wirtualnej charakteryzującą się intensywną interakcją między nauczycielami i studentami ponad granicami i mimo nich. Zapewnia praktyczne wskazówki dotyczące realizacji wirtualnej wymiany i 10-etapowy proces projektowania projektu wirtualnej wymiany.

    Ten nowy podręcznik zawiera praktyczne przykłady i pytania do refleksji, które pomagają nauczycielom rozwinąć i podnieść jakość uczenia się międzykulturowego. Zawiera również listy kontrolne dla nauczycieli, aby mogli zastanowić się nad swoim nauczaniem i zaprojektować je w bardziej międzykulturowy sposób. Załącznik zawiera listy kontrolne dotyczące oczekiwań, ról i zasad; tematów i materiałów; kontaktu i interakcji; oraz oceny i ewaluacji.

    Bibliografia zawiera różne źródła związane z internacjonalizacją w szkolnictwie wyższym, mobilnością wirtualną oraz nauczaniem i uczeniem się. Niektóre kluczowe źródła to Podręcznik UNIC o Mobilności Fizycznej i Wirtualnej, Przewodnik Programu Erasmus+ Komisji Europejskiej oraz artykuły naukowe na tematy takie jak kompetencje międzykulturowe, wirtualna wymiana i nauczanie kulturowo dostosowane.

  • Sinéad O’Connor 1966-2023

    Sinéad O’Connor 1966-2023

    Odnotowuję wczorajszą (środa, 26 lipca 2023) śmierć Sinéad O’Connor. Długo jeszcze będzie z tymi, którzy jej słuchali i słuchają. Artystką była fenomenalną.

    Zdjęcie okładek książek na kolanach autora. Jedna jest autobiografią, druga jest rodzajem krótkiej biografii Jimmy Guterman z 1991 r. u szczytu sławy Sinéad. (Fot. JP)

    W jej wykonaniach najbardziej uderza chyba moc autentyzmu. Jej życie artystyczne było mocno związane z jej życie prywatnym, także duchowym. Czasami nazywają ją punkówą, czasami rastafarianką irlandzką. Sama nazwała siebie piosenkarką protestu.

    Do historii przejdzie chyba sławetnym gestem na scenie w 1992 roku zniszczenia na oczach kamery zdjęcia Jana Pawła II podczas wykonania słynnej pieśni „War” Boba Marleya. Skończyła a capella melorecytacją: Walcz z prawdziwym wrogiem! I podarła zdjęcie z Papieżem w geście pozdrowienia.

    Strona 170 z „Rememberings” Sinéad (fot. JP)

    Z opisu w jej wspomnieniach „Rememberings” z 2021, ss. 170-180 można wyczytać, że ten moment jako kluczowy w jej życiu, bo zdjęcie zdjęła znad łóżka swojej matki-dręczycielki po jej śmierci. Matka była alkoholiczką. Zalicza ją w tych wspomnieniach do diabłów. Dlatego że Sinéad była w dzieciństwie ofiarą molestowania. Trafiła przez matkę do kościelnego poprawczaka. A matka wspierała Kościół R-K w Irlandii, który tuszował afery pedofilskie. Jak pisze Sinéad, nikt nie dba o dzieci irlandzkie.

    Ten moment naprawdę zawiesił rozwój jej kariery na lata. Bo w 1992 roku i jeszcze długo prawda o pedofilii w Kościele wydawała się wymysłem wrogów religii. Choć sama uważała, że ten właśnie moment wrócił jej życie, a nie załamał cokolwiek. Bo była autentyczna.

    Zmarła niezwykle duchowa osoba. Wspaniała artystka. Kiedyś porównywałem na którymś z wykładów jej wykonanie psalmu „Nad rzekami Babilonu” z sesji londyńskiej i sesji dublińskiej. Dzisiaj jednak mam ochotę posłuchać jej wykonania „Fire on Babylon” z 1994. RIP.

  • Czy Greta Thunberg trafi do więzienia?

    Czy Greta Thunberg trafi do więzienia?

    Jak donoszą media na całym świecie, Greta Thunberg w poniedziałek 24 lipca 2023 została ukarana przez sąd za blokowanie portu z olejem napędowym w Malmö. Kara na razie była łagodna w postaci dość umiarkowanej grzywny, bo Greta nie była wcześniej karana.

    Sytuacja po zakończeniu przez Gretę swojego udziału w strajku szkolnym (przestała być uczennicą) chyba zaczyna się nieco radykalizować. Mówiła w sądzie, że dramatyczna sytuacja klimatyczna usprawiedliwia niekonwencjonalne metody. Od kilku dni jej twitterowe konto i Instagram nie są aktualizowane.

    Wczoraj po wyjściu z sądu z grzywną Greta z innymi aktywistami znów udała się do portu w Malmö, żeby zablokować go sittingiem. Ponownie została wyniesiona przez policję.

    Jeżeli sąd uzna to za recydywę, może Grecie Thunberg grozić do sześciu miesięcy więzienia. Sprawa robi się poważna. Greta jednak od dawna jest świadoma i zdeterminowana. Obywatelskie nieposłuszeństwo i pokojowe blokady to metody znane np. ER.

    Wycinki doniesień prasowych z Dagens Nyheter i Democracy Now! Plus zdjęcie krat z Depositphotos (kolaż JP)

    Relacja TVN tutaj

  • Dezorientacje

    Dezorientacje

    Rozmowa na temat pojęcia dezorientacji, 1968 roku i relacjach polsko-żydowskich z Joanną Niżyńską, profesor na Indiana University (Bloomington, USA).

    Zdjęcia Joanny Niżyńskiej podczas wizyty na Uniwersytecie Łódzkim w redakcji Zagadnień Rodzajów Literackich w lipcu 2023 r. (fot. Jarosław Płuciennik)

    Joanna Niżyńska — Associate Professor of Polish Literature and Culture na Wydziale Języków i Kultur Słowiańskich i Wschodnioeuropejskich (Department of Slavic and East European Languages and Cultures) na Indiana University w Bloomington, USA. W latach 2015-2020 była również dyrektorką Polish Studies Center na tymże uniwersytecie. Ukończyła filologię klasyczną na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu; doktoryzowała się z literatury porównawczej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA). Od 2004 do 2013 roku wykładała na wydziale slawistyki Uniwersytetu Harwarda. Zajmuje się studiami nad traumą i pamięcią, globalizacją oraz zagadnieniami genderowymi. Publikowała min. w Comparative Literature, Slavic Review i East European Politics and Societies. Jest autorką The Kingdom of Insignificance: Miron Białoszewski and the Quotidian, the Traumatic, and the Queer (Northwestern UP, 2013); Królestwo małoznaczącości: Miron Białoszewski a trauma, codzienność iqueer (Universitas 2018) oraz współredaktorką (z Kristin Kopp) German-Polish Postmemorial Relations: In Search of a Livable Past (Palgrave Macmillan, 2012) oraz (z Tamarą Trojanowską i Przemysławem Czaplińskim) Being Poland: A New History of Polish Literature and Culture since 1918 (University of Toronto Press, 2018). Being Poland otrzymało nagrodęslawistycznego stowarzyszenia ATSEEEL za najlepiej zredagowaną książkę naukową („2019 Best Edited Scholarly Volume”). Jako stypendystka Fulbrighta (Fulbright US Scholar) w roku akademickim 2022-2023 prowadzi badania w Polskim Instytucie Studiów Zaawansowanych PAN nad polsko-żydowską pamięcią kulturową po kampanii antysemickiej w 1968 roku.

  • Dobra fota z UŁ?

    Dobra fota z UŁ?

    Dobre zdjęcie bywa warte napisania felietonu. Istnieje także już subdyscyplina refleksji kulturoznawczej: etnografia fotografii albo etnografia wizualna. Nie chcę jednak udawać, że moja refleksja tutaj to naukowe rozważania. Ten tekst jest felietonem.

    Felieton mówiony przez autora w podcaście na YouTube, Spotify, czy Google Podcasts, czy Apple.

    podcasty do odsłuchania. Tekst do czytania

    Ostatnio Polskę obiegły starannie wyreżyserowane zdjęcie z posiedzenia Rady Ministrów dnia 27 czerwca. Choć są i tacy, którzy nawet ze względów prawnych zinterpretowali to posiedzenie polskiego rządu jako naradę komitetu wyborczego PiS. Konto twitterowe PiS wymienia jako pierwszego wicepremiera Kaczyńskiego, no bo wiadomo, partia rządzi, nie rząd. To jest wysoce niestosowne i niekonstytucyjne. I nieuczciwe. Od kilku tygodni, a może miesięcy, trwa na dobre kampania wyborcza, mimo że oficjalnie jeszcze się nie zaczęła. I to zdjęcie miało fundamentalne znaczenie w tej kampanii wyborczej, a może w kampanii mającej uczciwe wybory uniemożliwić. 

    Screeny z Twittera i słynne zdjęcie „nowego komitetu wyborczego PiS”

    Ale nie chcę komentować tego bądź co bądź odległego faktu, mającego miejsce gdzieś w Warszawie. Chociaż mamy tutaj też swoiste łodzianum, bo na zdjęciach zamieszczonych na koncie PiS widać także prof. dra hab. Zbigniewa Raua, profesora nauk prawnych, pracującego na Wydziale Prawa Uniwersytetu Łódzkiego, byłego wojewody łódzkiego i obecnego Ministra Spraw Zagranicznych.

    I właśnie ten fakt zestawiony z innym zdjęciem budzi mój niepokój. Jak donoszą lokalne media dwa dni później 29 czerwca odbyło się spotkanie na dyplomatycznym szczycie, spotkanie dwustronne Ministra Spraw Zagranicznych – Zbigniewa Rau i jego odpowiednika z Królestwa Niderlandów – Wopke Hoekstry. Jest to cykliczna tzw. Konferencja Utrechcka, konferencja dodajmy ekspercka, ludzi zajmujących się dyplomacją, nie naukowców.

    Zdjęcie ze strony polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

    Zdjęcie umieszczone na stronach MSZ nie pozostawia wątpliwości: w tle witających się ministrów widnieje Pałac Biedermanna, który w Łodzi jest jednoznacznie kojarzony z Uniwersytetem Łódzkim (został przekazany na własność w 1997 roku i od 2003 r. dobrze mu służy). Jest to najbardziej reprezentacyjny budynek naszego uniwersytetu. W nim odbywają się od wielu lat koncerty, uroczystości, naukowe konferencje. Kilka jednostek UŁ ma tam też swoją siedzibę. (kiedyś działała tam historia sztuki i łódzkie kulturoznawstwo, teraz ma tam także miejsce Izba Pamięci)

    Czy zorganizowanie szczytu ministra Raua w budynku UŁ oznacza, że Uniwersytet Łódzki angażuje się w kampanię wyborczą PiS? Przecież w tym samym MSZ pracuje jako dyrektor dr hab. Jacek Reginia-Zacharski, o którym niedawno pisała Judyta Watoła w Gazecie Wyborczej, że jako promotor z udowodnionym przed komisją dyscyplinarną plagiatem inie powinien być promowany przez ministra. Pisała o tym także Katarzyna Florencką w NaTemat. Rozpisywał się także na ten temat dr hab. Marek Wroński, tropiciel plagiatów, na łamach „Forum Akademickiego”. Ani Czarnek, ani minister Rau nie chcą zobaczyć problemu.

    W tym kontekście wypada mi publicznie zapytać: Czy zgoda na urządzenie spotkania dyplomatycznego w reprezentacyjnym budynku UŁ jest zwykłym działaniem biznesowym? Czy taka zgoda jest zwykłym w świecie akademickim zaangażowaniem we współpracę z otoczeniem społeczno-gospodarczym? Nie wydaje mi się. Mamy kampanię wyborczą i partia PiS robi ją kosztem Uniwersytetu Łódzkiego. Przykro mi jest to stwierdzić. Oburzające praktyki. UŁ jest państwowym uniwersytetem, ale nie jest uniwersytetem rządowym, ani tym bardziej, uniwersytetem jednej partii. Autonomia uniwersytetu nie jest sloganem, to wartość Deklaracji Bolońskiej „Magna Charta Universitatum z 1988 r., której UŁ jest dumnym sygnatariuszem. Nota bene, na październik zapowiadana jest rocznicowa konferencja Magna Charta właśnie w Łodzi na Uniwersytecie Łódzkim. Wchodzenie tak wyraźne w kampanię wyborczą profesora Raua nie jest dobrym znakiem.

    PS. Ważnym też kontekstem jest także uchwała WPiA UŁ, rodzimego wydziału prof. Raua, z 23 czerwca 2023 potępiająca jego poparcie dla niekonstytucyjnej ustawy Sejmu o Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej. Uchwała tutaj

    PS. Zmieniony wpis ukazał się jako felieton 4 lipca 2023 w łódzkiej Gazecie Wyborczej. O kampanii wyborczej. Prof. Płuciennik: Czy Uniwersytet Łódzki angażuje się w kampanię wyborczą PiS?

  • Bloomsday w Łodzi

    Bloomsday w Łodzi

    6 czerwca w Dublinie odbywa się świętowanie Bloomsday, czyli dnia z życia fikcyjnej postaci z Ulissesa Jamesa Joyce’a. Co z Dublinem ma wspólnego 16 czerwca 2023 r. Łódź? W niej działa i mieszka Maciej Świerkocki, tłumacz m.in. Ulissesa i autor wielu książek, m.in. ostatnio „Łodzi Ulissesa” nagrodzonej Nagrodą I Rektora UŁ Tadeusza Kotarbińskiego za najlepszą książkę humanistyczną w 2022. O jedzeniu podczas łódzkiego Festiwalu Dobrego Smaku w Teatrze Komedii Impro na łódzkim Offie rozmawiają Maciej Świerkocki i Jarosław Płuciennik. Jedzenie, seks, zmysły, przestrzeń miasta i co jeszcze… posłuchaj… #bloomsday #jamesjoyce #ulisses #maciejświerkocki #jarosławpłuciennik #festiwaldobregosmaku #łódźulissesa #nagrodakotarbińskiego #uniwersytetłódzki

    Słucha na YouTube albo Spotify (poniżej), albo znajdź na Apple Podcast „Polska Fika”. Szukaj Polska Fika w innych serwisach…

  • Greta Thunberg kończy strajk, ale nie kończy piątków dla klimatu

    Greta Thunberg kończy strajk, ale nie kończy piątków dla klimatu

    Dzisiaj 9 czerwca 2023 dwudziestoletnia Greta Thunberg po 251 tygodniach tzw. szkolnego strajku dla klimatu zakończyła z charakterystycznym przytupem swoją działalność. Choć jest to tylko koniec formalny. Dzisiaj ukończyła ona szwedzką szkołę średnią, może zacząć studia (na dzisiejszych zdjęciach występuje w czapce studenckiej), zatem nawet jeśli będzie nadal przychodzić pod parlament w Sztokholmie co piątek, nie może się to nazywać szkolnym strajkiem. Niemniej zapowiada, że walka się dopiero zaczyna (rozpoczęła swoją działalność przed szwedzkimi wyborami parlamentarnymi w sierpniu 2018 roku z nadzieją, że pomoże agendzie klimatycznej zaistnieć lepiej w polityce).

    Dzisiaj odwiedziła ją słynna aktywistka praw człowieka, piosenkarka Patti Smith. Wielokrotnie niegdyś już wspominała Gretę, między innymi w swojej książce „A Book of Days” (2022). Dzisiaj fotografowała się razem z protestującymi, rozmawiała z Gretą i innymi, będzie miała jeszcze jeden koncert w Sztokholmie.

    Kończy się pewien etap walki klimatycznej. Ale to nie jest koniec piątków dla klimatu i innych form aktywności Grety Thunberg.

    Korzystałem z doniesień Grety na Twitterze, ale i z Dagens Nyheter, Svenska Dagbladet i Aftonbladet.

  • Medal dla ks. prof. Alfreda Wierzbickiego

    Medal dla ks. prof. Alfreda Wierzbickiego

    Miło mi donieść, że Uniwersytet Łódzki dzisiaj uhonorował ks. prof. Alfreda Wierzbickiego (UMCS Lublin) medalem Universitatis Lodziensis Amico (Przyjaciel UŁ) 

    Wczoraj 23 maja 2023 r. w Ośrodku Badań Myśli Chrześcijańskiej UŁ ks. prof. Alfred Wierzbicki wygłosił wykład pt. Czy zwierzęta maja duszę. Przebieg spotkania został zarejestrowany, można go wysłuchać w YouTube, Spotify, Apple Podcasts, Google Podcasts i in. Prowadziła spotkanie prof. dr hab. Grażyna Habrajska.

  • Jenta patrzy, Jenta słucha

    Jenta patrzy, Jenta słucha

    W czwartek, 18 maja, odbyła się w Tel Awiwie uroczystość wręczenia (nadanych jeszcze 8 grudnia 2021 roku) tytułów doktorów honoris causa dwóm wybitnym Polkom: Oldze Tokarczuk oraz prof. Barbarze Engelking. Wydarzenia odbyły się dopiero teraz z powodu wcześniej panującej pandemii.

    Fot. kopia dyplomu prof. Barbary Engeliking, źródło Tel Aviv University

    Jak informują organizatorzy, Olga Tokarczuk, laureatka literackiej Nagrody Nobla, została wyróżniona za odważne działania na rzecz uznania zbrodni dokonanych na Żydach podczas II wojny światowej oraz współczesnych uchodźców. Profesor Barbara Engelking, historyczka specjalizująca się w losach polskich Żydów podczas Holokaustu, została doceniona za pionierski wkład w badania nad tym mrocznym okresem oraz za nieugiętość w ukazywaniu skomplikowanych relacji polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej.

    Fragment z „Ksiąg Jakubowych” Olgi Tokarczuk:

    Olga Tokarczuk „Księgi Jakubowe…”:

    Jenta mierzy groby Wzrok Jenty unosi się także nad Częstochową, małym miasteczkiem przytulonym do wzgórza, nad którym panuje Madonna. Ale Jenta widzi tylko dachy – tutaj równe dachy klasztoru jasnogórskiego kryte właśnie nowiutką dachówką, a tam niżej marne dachy chałupek i domów pokryte gontem drewnianym. Niebo jest wrześniowe – chłodne i dalekie, słońce powoli robi się pomarańczowe i żydowskie kobiety z Częstochowy umawiają się na drodze do żydowskiego cmentarza, schodzą się tam teraz, te starsze, ubrane w grube spódnice, zmawiają się półszeptem, czekają na siebie. W straszne dni między Rosz ha-Szana a Jom Kippur odbywa się Kvarim mesn – mierzenie grobów. Kobiety wymierzają sznurkiem cmentarze, sznurek nawija się na szpulkę, a potem robi się z niego knoty do świec; niektóre używają go potem do wróżb. Każda z nich mruczy pod nosem modlitwę, wyglądają jak czarownice w szerokich, marszczonych spódnicach, o które zaczepiają kolce jeżyn i które szeleszczą wśród suchych żółtych liści. Jenta sama kiedyś mierzyła groby, wierząc, że to obowiązek każdej kobiety – zmierzyć, ile jest wciąż miejsca dla zmarłych (i czy jest jeszcze miejsce), zanim urodzi się nowych żywych. Jest to swego rodzaju buchalteria, którą zajmują się kobiety, zresztą zawsze lepiej im idą rachunki. Po cóż jednak mierzyć groby i cmentarze? Przecież nie ma zmarłych w grobach – Jenta wie to dopiero teraz, ale wcześniej utopiła w wosku tysiące knotów. Groby są nam całkowicie nieprzydatne, bo zmarli je ignorują i włóczą się po świecie; są wszędzie. Jenta widzi ich cały czas, jakby przez szkło, bo choćby bardzo tego pragnęła, sama nie może do nich wejść. Gdzie to jest? Trudno powiedzieć. Patrzą na świat jakby zza szybki, przyglądają mu się i ciągle coś by od tego świata chcieli. Jenta próbuje zrozumieć, co znaczą te miny, co znaczą te gesty, i w końcu wie: zmarli chcieliby, żeby o nich mówiono, tego są głodni, to jest ich strawa. Chcą od żywych uwagi.

    Olga Tokarczuk. Księgi Jakubowe, s. 287, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014.

    Te słowa są hołdem dla pięknej literatury i symbolizują moment szczególny z bodaj najwybitniejszej współczesnej polskiej powieści „Ksiąg Jakubowych”. Jenta jest symbolicznym narratorem, a obie laureatki wyróżnień honorowych mają unikalny dar słuchania głosów cierpiących, w tym tych, którzy odeszli…

    Niestety, jedynie były prezydent Aleksander Kwaśniewski wyraził radość z tego wyróżnienia dla dwóch wybitnych Polek uczonym i obytym literacko komentarzem na łamach Haaretz.

    Kopia strony z komentarzem Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z 18 maja 2023 r. w Haaretz. (zdjęcie JP)

    Polskie władze natomiast, zarówno finansowo, jak i symbolicznie, po raz kolejny od 1968 roku, uniemożliwiły wystawienie „Dziadów” Mickiewicza. Tym razem zdecydowały o wstrzymaniu wypłaty należnych świadczeń dla Instytutu Filozofii i Socjologii PAN w Warszawie, w którym pracuje prof. Engelking. To bezprecedensowe działanie – zastosowanie kary za interpretacje historii niezgodne z partyjną linią ministra Czarnka – przekroczyło wszystkie granice. Czarnek, otwarcie — zważywszy kontekst obchodów rocznicowych powstania w getcie warszawskim — wyrażający antysemickie poglądy, wpisał się na trwałe do historii jako postać znacznie bardziej kontrowersyjna niż Martin Heidegger, który mimo swojego członkostwa w NSDAP, miał znaczący wkład w filozofię. (muszę się przyznać, że niegdyś czytałem Heideggera… *)

    Czarnek pozbawia pracowników Instytutu, którzy są dla niego niewygodni, środków na podwyżki, wpływając bezpośrednio na warunki życia wielu osób. Gdyby posiadał wybitne osiągnięcia naukowe, historia mogłaby kiedyś zapomnieć o jego czynach. W obecnej sytuacji jest to jednak nie do pomyślenia. Marny dorobek, marna sława.

    „Jenta próbuje zrozumieć, co znaczą te miny, co znaczą te gesty, i w końcu wie: zmarli chcieliby, żeby o nich mówiono, tego są głodni, to jest ich strawa. Chcą od żywych uwagi.”

    Performans Rafała Betlejewskiego z 2010 r. w rocznicę pogromu w Jedwabnem (za Haaretz i Reuters). Informacja tutaj

    *Martin Heidegger inspirował filozofię egzystencji, dekonstrukcjonizm, choć w latach trzydziestych jako funkcjonariusz NSDAP denuncjował pracowników naukowych, którzy tracili pracę i musieli emigrować (także jego osobisty przyjaciel). Heidegger, wyjątkowa kreatura, mając kochankę Żydówkę (swoją studentkę, później wybitną filozofkę i teoretyczkę totalitaryzmów, Hannah Arendt), w dzienniku otwarcie antysemicko komentował Żydów.

    PS wpis ukazał się w zmienionej postaci w Gazeta Wyborcza 22.05.2023 jako Marny dorobek, marna sława…