Blog

  • Nowa książka!

    Książka do kupienia w formie e-booka tutaj

    Już od czasów Maxa Webera w refleksji naukowej i filozoficznej pojawiała się myśl, że reformacja to nie tylko zjawisko historyczne, ale nade wszystko społeczno-kulturowe. Kojarzą się z nią m.in.: indywidualizm, doświadczeniowość, nowoczesność, innowacja, aktywizm, asceza w świecie, kreatywność, samorefleksja, komunitarianizm, oszczędność, rozwój rachunkowości, krytycyzm, kapitalizm, kultura pisma i druku, odczarowanie, sekularyzacja. To jedynie kilka przykładów zjawisk i wartości wiążących się nierozłącznie z szeroko rozumianą reformacją w kulturze. Samo istnienie reformacji owocuje historycznie pojęciem tolerancji i szacunku dla różnorodności, choć droga do tych wartości nie jest łatwa i bezbolesna.

    W dniach 22–24 maja 2017 roku odbyła się w Uniwersytecie Łódzkim i Akademii Muzycznej im. Bacewiczów w Łodzi interdyscyplinarna konferencja ze specjalnymi gośćmi z całego świata. W Łodzi obradowali m.in.: Rita Süssmuth (Niemcy), prof. Ian Hazlett (Glasgow, Szkocja), prof. lnes Murzaku (New Jersey, USA), prof. Ivo Pospíšil (Brno, Czechy), prof. Cora Dietl (Giessen, Niemcy), prof. Hans-Jürgen Bömelburg (Giessen, Niemcy).

    Tom zbiera wybrane aspekty kultury reformacji i reformowania w kulturze. Jest śladem tego, że wielokulturowa Łódź uczciła 500 lat reformacji, która przez dziesięciolecia odcisnęła także swój znaczący ślad w tym mieście.

  • Wojna, Ptasiek, szaleństwo i pacyfizm — uwaga, Krzysztof Skiba

    Wojna, Ptasiek, szaleństwo i pacyfizm — uwaga, Krzysztof Skiba

    Rozmowa prof. Płuciennika ze studentami Uniwersytetu Łódzkiego oraz gośćmi specjalnymi: red. Piotrem Wesołowskim, Sławomirem Maciasem oraz Krzysztofem Skibą. Tematem głównym jest pacyfizm, szaleństwo, wojna, zaś pretekstem słynny w latach osiemdziesiątych XX wieku film Alana Parkera „Ptasiek” na podstawie powieści o tym samym tytule Williama Whartona. Udział biorą: Anna Bogucka, Klara Chaniecka, Szymon Matuszewski, Katarzyna Szymańska, Weronika Swaczyna.

    POSŁUCHAJ PODCASTU! Zasubskrybuj!

    Nikt wraca do domu: o Odysei Nolana Polska fika

    Krótka recenzja kulturoznawcza filmu Nolana
    1. Nikt wraca do domu: o Odysei Nolana
    2. Cud zwykłości
    3. Entuzjastyczny wybór dobra! Godny, uczciwy i samodzielny
    4. Ciemniejsze strony Muminków Tove Jansson
    5. Znaczenie językowej tożsamości w dyplomacji. Hasło: imponderabilia i Pete Hegseth

    Albo obejrzyj i posłuchaj w YouTube

  • Jaka piękna katastrofa! Wodzowie, praworządność a konstytucja

    Jaka piękna katastrofa! Wodzowie, praworządność a konstytucja

    Wodzowie, praworządność a konstytucja (oczywiście dla nauki)

    Podcast poniżej. Tekst niżej.

    Nikt wraca do domu: o Odysei Nolana Polska fika

    Krótka recenzja kulturoznawcza filmu Nolana
    1. Nikt wraca do domu: o Odysei Nolana
    2. Cud zwykłości
    3. Entuzjastyczny wybór dobra! Godny, uczciwy i samodzielny
    4. Ciemniejsze strony Muminków Tove Jansson
    5. Znaczenie językowej tożsamości w dyplomacji. Hasło: imponderabilia i Pete Hegseth

    Bieżący komentarz na tema ewaluacji naukowej po wystąpieniu Ministra Edukacji i Nauki 9.05.22 r.

    #konstytucjadlanauki #ewaluacjanauki #KEN #przemysławczarnek

    Od początku tak zwanych konsultacji społecznych prowadzonych przez ministra Gowina na niby z tak zwanym środowiskiem śmieszyła mnie nazwa „konstytucja dla nauki”. Wydaje mi się że po słynnej już konferencji prasowej ministerstwa nauki sprzed dwóch dni słowo „konstytucja” w Polsce osiągnęło prawdziwe dno. I to nie tylko dlatego, że jedynowładztwo Kaczyńskiego i jego dworu na Nowogrodzkiej za nic ma Ustawę zasadniczą. Ustawa Prawo o Szkolnictwie Wyższym niby obowiązuje, nadal jest nazywana „Konstytucją dla Nauki”, ale to co się dzieje w obszarze zarządzania nauki i szkolnictwem to jest pełen chaos i improwizacja. Oraz kazuistyka.

    Obejrzyjcie, proszę, tę konferencję, link pod spodem. (https://youtu.be/fcbj7JU50H8)

    Wodzowie nauki lubią posługiwać się barwnym językiem. I dobrze. Tendencja retoryczna jest taka, że w trakcie panowania obecnego ministra „wszystko było zaplanowane i wszystko było jak należy”, zaś cała krytyka działań ministerstwa jest określona mianem hałasu. Krytyk to krzykacz…

    Natomiast działania ministra zmierzają w stronę większego porządku oraz działań charytatywnych właściwie (bo przecież to siły i zasoby osobiste ministra i jego urok osobisty…), wszystko jest pod kontrolą, zaś to, co teraz proponują panowie z ministerstwa edukacji i nauki to wyłącznie skorygowanie działań komisji ewaluacji naukowej, to wsparcie, to ratowanie to unikanie wielu szkód i to — w końcu — dostarczanie warunków zrównoważonego rozwoju. Jakże piękne i umiarkowane metafory: wsparcie, ratowanie, unikanie szkód, zrównoważony rozwój.

    Dlatego należy ratować — uwaga — okręty flagowe, czyli giganty polskich uczelni — tak właśnie przedstawia się ta praworządność wodzów, której przeciwstawia się „konstytucja dla nauki”. „Konstytucja dla nauki” — bo przecież nie pada nazwisko poprzedniego ministra nauk, Jarosława Gowina — ten jest kompletnie wymazany z pamięci — postrzegana jest jako ta odpowiedzialna od początku za „pokrętną ścieżkę ewaluacji”. Owa „pokrętna ścieżka ewaluacji” prowadziła do „absurdów i szkód” oraz „skandali” i „rozwiązań czysto ilościowych” — takie słowa właśnie podają podczas tej konferencji.

    Pragnę zwrócić uwagę, że w trakcie tej konferencji pada także sformułowanie „kazuistyka” w towarzystwie „rozwiązań czysto ilościowych”: otóż jeśli idzie o słowo „kazuistyka” to idealnie ono pasuje do tego, co panowie ministrowie uprawiają — to jest właśnie kazuistyka, rodem ze średniowiecznych praktyk językowo-teologicznych, bo według Słownika Języka Polskiego jest to pokrętna argumentacja, naciąganie argumentów i przykładów w celu uzasadnienia jakieś tezy, albo też drobiazgowe rozstrzyganie szczegółowych problemów, zwłaszcza moralnych lub prawnych przez stosowanie do nich odpowiednio dobranych zasad ogólnych, albo też formułowanie przepisów prawnych opartych na analizie konkretnych przypadków, albo też obserwację i analizę rzadkich przypadków chorobowych, dokumentowanie przypadków rzadkich schorzeń.

    Immanuel Kant nazywał kazuistykę „dialektyką moralności”.
    Wydaje mi się że panowie w ministerstwie bardzo mocno się starają, żeby ich działanie było postrzegane jako działanie dobre, jako moralne właśnie, jako działanie ratujące, korygujące, wspierające, unikające szkód, zapewniające zrównoważony rozwój itd. itd. ale środki którymi to robią to jest właśnie ta pseudomoralna kazuistyka. Bo jeśli można było wyobrazić sobie, iż ratowanie tak zwanych mniejszych ośrodków np. w Zielonej Górze, czy w Lublinie (czy chodzi o rodzimą uczelnię ministra tj. KUL?) poprzez manipulację ewaluacją i punktacją czasopism oraz wydawnictw to było ratowanie mniejszych ośrodków i zrównoważony rozwój dla Polski i polskiej nauki, no to jednak ratowanie tak zwanych — i tutaj się pojawia metafora niezwykle istotna — okrętów flagowych polskiej nauki (tzn. np. SGH, SGGW czy UJ z naukami medycznymi), no to jest dopiero właśnie kazuistyka. Okręty flagowe to częsta metafora Gowina. Mówi się tutaj jednocześnie o tym że kazuistyka to są rozwiązania czysto ilościowe, zaś faktycznie kazuistyka to jest przeciwieństwo praworządności, przeciwieństwo rządów prawa, przeciwieństwo konstytucji. Ja nawet jestem zwolennikiem kazuistyki prawdziwej, niezakłamanej, czyli tzw. studiów przypadku w metodologii nauk. Ale jako średniowieczna praktyka teologiczno-prawnicza jest symbolem zakłamania i obłudy.

    Wydaje mi się, że właśnie słowo konstytucja dla nauki osiągnęła dno właśnie w trakcie tej konferencji. Wielokrotnie krytykowałem „Konstytucję dla nauki”, czyli Ustawę Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce za to, że daje zbyt wiele spraw, zbyt wiele praw ministerstwu i rektorom, za centralizację i wydaje mi się, że po tej spektakularnej katastrofie ewaluacji jedyną ścieżką do wyjścia z zapaści jest totalna decentralizacja Szkolnictwa Wyższego. Zresztą jest to jedyny ratunek również dla Polski jako takiej: decentralizacja władzy, bo takie właśnie rozstrzyganie arbitralne, manipulowanie przy przy ewaluacji, która miała być ewaluacją z regułami, miała być ewaluacją praworządną, manipulowanie takie musi prowadzić donikąd.

    Nie jest tak, że ta ewaluacja była dobrze ustawiona od samego początku i że wszystko jest pod kontrolą. Nic nie jest pod kontrolą, bo tego rodzaju odgórne próby narzucenia jakiegokolwiek porządku, jakim była Ustawa Prawo o Szkolnictwie autorstwa Gowina, odgórne, arbitralne, wodzowskie nie mają żadnej racji bytu w świecie rzeczywistym. Lekceważą tradycje lokalne i zrównoważony przyrost zbiorowej mądrości.

    Na zakończenie nie chciałbym być populistyczny, i pytać, które uniwersytety odczuły podwyżkę po łaskawym „podarowaniu” przez ministra, jakże wspaniałomyślnie, przez „wodza edukacji i nauki” Przemysława Czarnka 1 mlda zł na uczelnie pod koniec ubiegłego roku. Jednak naprawdę szkoda mi tych wszystkich, którzy byli przejęci procesem ewaluacji, którzy napracowali się przy tym bardzo. Komisja Ewaluacji teraz ma poprawić swoje wnioski tak, żeby nie wywoływać skandalu i zgorszenia, czyli w myśl wskazań ministra, wtedy on, wódz nauki, wyda decyzję. Ciekaw jestem ile podmiotów będzie miało podstawę do odwołań…

    Wodzowie i kazuiści. Szkoda że tacy przaśni…

    Bieżący komentarz na tema ewaluacji naukowej po wystąpieniu Ministra Edukacji i Nauki 9.05.22 r. #konstytucjadlanauki #ewaluacjanauki #KEN #przemysławczarnek
    Jaka piękna katastrofa! Wodzowie i konstytucja

    PS. 18 maja 2022 wpis ukazał się zmieniony w Gazeta Wyborcza

  • Lot nad kukułczym gniazdem po latach

    Lot nad kukułczym gniazdem po latach

    Program z udziałem prof. Jerzego Jarniewicza (uniwersytet Łódzki) na temat „Lotu nad kukułczym gniazdem” (w oryginale angielskim „One Flew Over the Cuckoo’s Nest”), słynnego amerykańskiego filmu fabularnego z 1975 roku w reżyserii legendarnego dysydenta czeskiego Miloša Formana, opartego na powieści słynnego kontestatora ery pre-hippiesowskiej, Kena Keseya, wydanej pod tym samym tytułem w 1962 r. Program z udziałem studentów Uniwersytetu Łódzkiego. Audycję prowadzi prof. Jarosław Płuciennik (Uniwersytet Łódzki). #lotnadkukułczymgniazdem #chorobapsychicznawkulturze #alegoriewładzy #władza #kenkesey #milosforman #jerzyjarniewicz #jaroslawpluciennik

    Rozmowa na temat powieści i filmu
  • Anima curva, czyli tylko prawda nas wyzwoli

    Anima curva, czyli tylko prawda nas wyzwoli

    Zdjęcie ilustracyjne na lic. Depositphotos

    Możesz zobaczyć i odsłuchać autora tutaj:

    Możesz także odsłuchać tylko podcast tutaj

    Ciekawe metafory stanowią często podstawę związków frazeologicznych w różnych językach naturalnych. Takie związki słów i wyrażenia bywają trudnoprzekładalne na inne języki. jednocześnie, stanowiące podstawę idiomów, bywają bardzo charakterystyczne dla poszczególnych języków, bywają świętem języka.

    Kiedyś bardzo mocno przykuło moją uwagę staropolskie wyrażenie „szczyra prawda”, którym posługiwał się w kongenialnym przekładzie psalmu 119 Jan Kochanowski, największy Wieszcz Polski wszechczasów.

    Słowo „szczyra”, czyli dzisiaj „szczera” jest ciekawe i charakterystyczne dla języków zachodniosłowiańskich oraz rosyjskiego. A wywodzi się prawdopodobnie według Aleksandra Brücknera ze słowa „szeroki” („Słownik etymologiczny języka polskiego”).

    Jak szeroka może być prawda? Wydaje się, że w ogóle przymiotnik „szeroka” nie może odnosić się do rzeczownika „prawda”. Prawda jest albo jej nie ma zgodnie z logiką dwuwartościową, którą uznaje się za klasyczną i obowiązującą w kulturze zachodniej.

    Dzisiaj przyszedł mi w sukurs tekst wywiadu z jednym ze znawców spraw rosyjskich, w którym pada sformułowanie rosyjskie będące frazeologizmem języka rosyjskiego oznaczającym czynność kłamania. Zamiast słowa kłamać, czyli po rosyjsku „łgać” (po polsku można zresztą także łgać i łżeć) można użyć frazeologizmu „кривить душой”, „krivit dušoj”, czyli dosłownie „krzywić duszę”.

    Dopiero kiedy przypomniałem sobie, jak wielką rolę w mitologii rosyjskiego narodu odgrywa mit tak zwanej rosyjskiej duszy, zrozumiałem także, że ta dusza, jakże przeogromna, niemalże nieskończona, musi przelewać się sposób niepohamowany z duszy w duszę. dlatego kiedy nie może mieć miejsca ten przemożny wylew i przelew, mówi się o nieszczerości, zakłamaniu i obłudzie.

    „Krzywa dusza” to synonim kłamstwa. „Krzywa dusza” dzisiaj w Rosji dominuje. I nie mam na myśli wszechogarniającej i wszechobecnej dzisiaj w Rosji propagandy putinowskiej. Krzywa dusza dzisiaj w Rosji rządzi w narodzie rosyjskim, bo wedle oficjalnych danych Putina popiera od 70 do 80% badanych Rosjan.

    „Krzywa dusza” ze współczesnego języka rosyjskiego może być do pewnego stopnia podobnym zjawiskiem do opisywanego przez Czesława Miłosza w „Zniewolonym umyśle” „ketmana”. Opisywane przez naszego noblistę zjawisko „ketmana” pochodzi od arabskiego słowa oznaczającego „ukrywanie”, „zatajanie”. W islamie oznacza zaparcie się wiary, dopuszczalne w sytuacji zagrożenia życia.

    „Zniewolony umysł” powstawał w czasach bliskich stalinowskiego terroru (napisany w 1951, wydany w 1953 r.) Musimy jednak pamiętać, że rosyjska propaganda pod władzą Putina miała wiele czasu, aby przygotować dzisiejszą sytuację. Już w 2015 r. Garri Kasparow, mistrz Szachów, przestrzegał świat w książce pt. Nadchodzi zima, że Putin to taka nowsza wersja Hitlera. I że świat zachodu musi natychmiast uderzyć w finanse putinowski Rosji poprzez odcięcie się od paliw kopalnych z Rosji.

    W 2019 roku pisał w podobnym duchu, choć głównie w kontekście działań rosyjskiej propagandy w USA i innych krajach Zachodu, także w Polsce, genialny historyk naszej części Europy i świata, Timothy Snyder.

    Dlatego jedyną pomocą skrzywionym duszom będzie po prostu prawda. Szczera prawda może naprawdę wyzwalać. Szczerej prawdy boją się wszyscy dyktatorzy. Także ci którzy jeszcze są nie do końca wykształceni w dojrzałej formie, tak jak to ma miejsce w Polsce.

    „Skrzywiona dusza” potrzebuje prawdy, żeby się wyprostować. Żeby stanąć na nogi i kroczyć dumnie przed siebie. Putin jest dyktatorem. W Polsce funkcjonuje mnóstwo agentów wpływu propagandy putinowskiej. Nie dajmy zapanować nad sobą obłudzie i zakłamaniu „skrzywionych dusz”.

    Zupełnie na marginesie jako filolog muszę odnotować, że rosyjskie „krivit” może zostać także przetłumaczone jako „zniekształcić”. Wybrałem „skrzywienie” nieprzypadkowo , ponieważ taka jest etymologia właśnie łacińskiego słowa „curva” krzywa. Nota bene, krzywa dusza, to po łacinie „anima curva”.

    Jedynie prawda nas wyzwoli. Kłamstwo, obłuda, propaganda, może nas ketmanić i… zakrzywiać…

    PS. Wpis ukazał się zmieniony w Gazecie Wyborczej 5 maja 2022.

  • Wielki teatr świata

    Wielki teatr świata

    Rozmowa ze studentami UŁ na temat spektaklu Wielki teatr świata wg Pedro Calderona de la Barca w Teatrze Nowym w Łodzi w reż. Cezarego Tomaszewskiego.   #teatrnowywłodzi #spektakl #calderondelabarca #protestwkulturze#literaturaprotestu Można wysłuchać podcastu albo na YouTube, albo Anchor, albo Spotify, Apple Podcasts. Rozmowę prowadzi prof. Jarosław Płuciennik, głosów i myśli użyczyli: dr Piotr Olkusz, Klara Chaniecka, Anna, Katarzyna, Weronika

    Rozmowa także w formie tylko podcastu

  • Trudne Alleluja…

    Trudne Alleluja…

    Najnowszy, aktualny wiersz ks. prof. Alfreda Wierzbickiego, życzenia wielkanocne 2022 #wiersz #wielkanoc2022 #alfredwierzbicki #humanizm #humanitaryzm #poezja religijna czyta Jarosław Płuciennik

    Podcast tutaj

  • Cyryl bruka Ewangelię

    Cyryl bruka Ewangelię

    Fot. zrzut ekranu Instagrama patriarchy Cyryla. Nabożeństwo w uroczystość Zwiastowania NMP w Katedrze Chrystusa Zbawiciela, Moskwa, 7 kwietnia. 2022
    Zdjęcie: św. Igor Palkin, O. Varov, S. Vlasov. Serwis fotograficzny Patriarchy Moskwy i Wszechrusi.

    Patriarcha Cyryl bruka chrześcijańską ewangelię

    Szwedzka Rada Chrześcijańska wydała oświadczenie, które w prasie szwedzkiej ukazało się dzisiaj właśnie w Wielki Piątek. (tutaj link do szwedzkiego Expressen)

    Rada jest niezwykle dosłowna w krytyce prawosławnego patriarchy Cyryla, pisząc o przerażającej teologii legitymizującej rosyjską wojnę. Wprost pisze się o tym, że przez takie słowa i czyny prawosławnego patriarchy nacjonalizmowi nadaje się aurę religijną, która sprawia, że młodzi oddają swoje życie. „Przywódcy Kościoła nie powinni używać swojej władzy do manipulowania chrześcijańską ewangelią”.

    Rada podkreśla szczególny charakter tegorocznego Wielkiego Piątku (dla chrześcijan na całym świecie, zwłaszcza ewangelickich, Wielki Piątek jest najważniejszym świętem, po którym może nastąpić Święto Zmartwychwstania, czyli Wielkanoc). W tym roku ciemność nabrała niezwykle realnych i bliskich kształtów: niewinni przelewają krew, a ta woła do nieba. Zniszczenie, tortury i śmierć nie zdarzają się daleko od nas. Dlatego trudno będzie wyjść z Piątku ku Wielkanocnej Niedzieli Radości. Miliony uchodźców i brutalne zniszczenia nie pozwalają się rytualnie pocieszać. Jak co roku.

    Szwedzka Rada Chrześcijan poważnie pisze o „śladach zbrodni wojennych”, które trzeba zbadać, zaś po ich zbadaniu, sprawcy powinni zostać oskarżeni, a ofiary zapamiętane i uczczone.

    Ta wojna nie ma żadnego usprawiedliwienia. Pada wyraźne zdanie:

    „Żadna wojna najeźdźcza nigdy nie powinna być błogosławiona przez Kościół”.

    Co więcej, teologia Cyryla usprawiedliwia „teologicznie” napaść, zaś prawa osób LGBTQI są dowodem domniemanej dekadencji świata zachodniego, co staje się dowodem na wyższość „kultury i religii rosyjskiej”. W domyśle można powiedzieć, że kraje Zachodu stają się także celem ataku Rosji.

    W oświadczeniu znajdziemy mocne odcięcie się od takiej teologii i „od faktu, że przywódcy kościelni wykorzystują swoją moc do manipulowania chrześcijańską ewangelią dla celów nacjonalistycznych i wojennych”.

    „Ta zniekształcona teologia kryje w sobie wielkie bogactwo teologii ortodoksyjnej. Przesłania chrześcijańskie to przesłanie Księcia Pokoju Jezusa Chrystusa, który wybrał drogę miłości i niestosowania przemocy, który sam stał się ofiarą przemocy i powstał z ranami pozostawionymi na swoim ciele.”

    W kontekście wszelkiego rodzaju sojuszy ołtarza i tronu szczególnie mocno wybrzmiewa w Szwecji, która od 2000 roku ma wyraźny rozdział Kościoła od państwa, stwierdzenie: „Sojusze między władzą kościelną a świecką zwykle prowadzą do zepsucia. Kościoły muszą żyć w krytycznej solidarności ze społeczeństwem i w społeczeństwie.”

    Chrześcijańskiej ewangelii nie należy używać do wzbudzania i szerzenia nienawiści. Dlatego rada otwiera swoje kościoły na prawosławnych, także Rosjan, jednak z nazwaniem wojny wojną, zaś unikaniem wszelkiej nienawiści. Katedra w Uppsali 24 kwietnia otwiera się na odprawianie prawosławnej liturgii wielkanocnej w języku ukraińskim.

    „Wszystkim świętującym: błogosławionej Wielkanocy! Wszystkim, którzy nie świętują: życzę, aby moc opowieści, które mają miejsce między Wielkim Czwartkiem a drugim dniem Wielkanocy, wciąż inspirowała!

    Prezydium Szwedzkiej Rady Chrześcijańskiej składa się z następujących osób:

    Daniel Alm (Superintendent Zielonoświątkowców – ​​Wolne zbory współpracujące)

    kardynał Sztokholmu Anders Arborelius (Katolicka diecezja)

    Arcybiskup Syryjski Benjamin Dioscoros Atas (Kościół Prawosławny)

    Arcybiskup Antje Jackelén (Szwedzki Kościół)

    Sofia Camnerin (Sekretarz Generalny Chrześcijańskiej Rady Szwecji)

  • Z listą czasopism zostaliśmy jak ten Himilsbach z angielskim?

    Z listą czasopism zostaliśmy jak ten Himilsbach z angielskim?

    Jan Hilmilsbach (1931-1988) (fot. Renata Pajchel – scanned from „ty i ja” monthly, January 1972, Warsaw, Poland), dom. publiczna.

    Z listą czasopism zostaliśmy jak ten Himilsbach z angielskim…

    Posłuchaj podcastu tutaj albo tutaj na YouTube

    Marzec 1665. Połowa XVII wieku. Narodziny nowożytności… porównywalne z narodzinami sfery publicznej, o której pisał niemiecki filozof Jurgen Habermas.

    „Philosophical Transactions” to pierwsze i najdłużej wydawane czasopismo naukowe na świecie. Zapoczątkował je w marcu 1665 Henryk Oldenburg (ok. 1619-1677), pierwszy sekretarz Królewskiego Towarzystwa Naukowego, który pełnił funkcję wydawcy i redaktora.

    Jestem redaktorem czasopisma naukowego już od kilkunastu lat, jestem też redaktorem naczelnym. Zaszczytna i prestiżowa funkcja. Zwłaszcza jeśli zestawić z ten fakt z tym legendarnym początkiem czasopiśmiennictwa naukowego.

    Czasopisma były wytworem mediów. Tym konkretnym medium stwarzającym je był druk na papierze. Nawet praca naukowa opublikowana w czasopiśmie w języku angielskim nosi nazwę taką samą jak nośnik medium: „paper”. „A paper on paper”.

    Od czasu „Struktury rewolucji naukowej” Thomasa Kuhna wiemy, że naukach przyrodniczych najważniejsze sprawy dzieją się w artykułach, nie książkach. Artykuły te w niektórych dyscyplinach miewają bardzo krótki format np. 4-7 stron.

    W naukach przyrodniczych publikacje książkowe są albo dla emerytowanych profesorów, albo dla popularyzatorów. Inaczej dla humanistów: format książki umożliwia i wymaga kompletnie różnych kompetencji i umiejętności, które mogą się ujawnić właśnie w formacie książki.

    Od długiego czasu naukowcy korzystają z dobrodziejstw publikacji online, w Internecie. Mało tego, coraz większym wzięciem cieszy się idea otwartości, co za tym idzie, żeby zapoznać się z pracą naukową wystarczy odnaleźć w otwartym dostępie artykuł w formie elektronicznej, o który idzie. Czasami od lat 80-tych XX jeszcze wieku niektórzy autorzy publikowali w otwartym dostępie swoje artykuły w wersji, które wysyłali do czasopism. Wersja opublikowana często różniła się od takiej wersji, ale jeśli ktoś miał szczęście, niekoniecznie różnice musiały być duże. Dobra nauka za darmo w zasięgu ręki dla każdego.

    Wraz z rozwojem idei otwartości i wraz z rosnącymi rozmiarami wielkiego magazynu danych, jakim jest między innymi Internet, pojawiła się idea publikacji danych badawczych. I tutaj zarysowuje się jednocześnie wielka perspektywa rozwojowa i zarazem problem. Wiele artykułów naukowych mogłoby być lepiej ocenionych, gdyby zarówno recenzenci, jak i konkurenci mięli dostęp do danych badawczych. (Wielu oszustw także można byłoby uniknąć.)

    Dlatego między innymi pojawiła się dzisiaj na stronach brytyjskiego „Guardiana” propozycja młodego psychologa z Londynu, aby „odesłać na emeryturę” pojęcie artykułu naukowego i zastąpić go pojęciem „internetowej strony z notatnikiem, łączącej dane, kod i interpretację. (Ritchie, S. (2022, kwiecień 11). The big idea: Should we get rid of the scientific paper?

    Stuart Ritchie argumentuje, że „osiągnęliśmy zdumiewający postęp w tak wielu dziedzinach nauki, a mimo to nadal grzęźniemy w starym, wadliwym modelu badań publikacyjnych.” Dodaje, że niektóre dziedziny nauki już zmierzają w kierunku, który tu opisał: używania katalogów (repozytoriów) internetowych zamiast czasopism – „żywych dokumentów zamiast żywych skamieniałości.”

    Autor wystąpienia kończy wezwaniem: „Czas, aby reszta nauki poszła w ich ślady.” Stuart Ritchie jest psychologiem i wykładowcą w Centrum Psychiatrii Społecznej, Genetycznej i Rozwojowej w King’s College London.

    Problemów jest wiele, najważniejsze widzę trzy: 1) dane badawcze np. w medycynie to kompletnie różna sprawa od danych badawczych np. w archeologii czy — nie przymierzając — badaniach nad kulturą; to generuje inne problemy, także metodologiczne, istnieją metody ilościowe i jakościowe np.; 2) dane badawcze różnych rozmiarów muszą być składowane na serwerach, których utrzymanie nie jest darmowe, potrzeba też rosnących lawinowo hipergigagodzin energii do utrzymania i chłodzenia tych serwerowni; to z kolei nasuwa pytania o źródła finansowania takich „publikacji”; 3) format artykułu wykuwany przez stulecia to pewna kultura myślenia i argumentacji; wiedzą o tym świetnie użytkownicy języka angielskiego, przyzwyczajeni do dyscypliny komponowania. Każda dyscyplina ma tutaj nieco inne standardy.

    Propozycja Stuarta Ritchiego– tyleż rewolucyjna, co oczywista i stwierdzająca pewien stan rzeczy w wybranym wycinku rzeczywistości — wysłania na emeryturę artykułu naukowego — stawia polską reformę Gowina jakby w dziwnym świetle: ta polska punktoza, ocena dorobku naukowego i jakości pracy naukowej jednostek na podstawie opublikowanych głównie artykułów we wskazanych przez ministerstwo czasopismach to jakby „Himilsbach z angielskim, jak ten…”

    Lista czasopism została kompletnie skompromitowana przez ręczne „korekty” Czarnka. Nie dość, że już lista Gowina była wadliwa, to na dodatek jej podstawa ideowa okazuje się anachroniczna… nijak manipulacje Czarnka tego nie niwelują. Wrażenie Himilsbacha pozostaje w mocy.

  • 10 kwietnia 2022

    Podcast z czytanym przez autora tekstem TUTAJ

    Jarosław Płuciennik