Tag: wojna

  • Finlandia 1944 – Ukraina 2025?

    Finlandia 1944 – Ukraina 2025?

    Z cyklu: Obserwatorium nordyckie

    W Dagens Nyheter Anna-Lena Laurén przypomina dzisiaj dramatyczne okoliczności zawarcia przez Finlandię rozejmu z ZSRR w 1944 roku i zestawia je z obecną sytuacją Ukrainy.

    Po „wojnie kontynuacyjnej” Finlandia znalazła się w sytuacji bez wyjścia: musiała zerwać sojusz z Niemcami, oddać 12% swojego terytorium (w tym Karelię i Wyborg), zapłacić gigantyczne reparacje, przyjąć setki tysięcy uchodźców i żyć pod kontrolą sowieckiej komisji w Helsinkach. Był to – jak pisał ówczesny ambasador Gripenberg – „drakoński wyrok”, który wielu uznawało za polityczne samobójstwo. A jednak Finlandia przetrwała, umiejętnie lawirując między Moskwą a Zachodem, aż stopniowo zakotwiczyła się w świecie demokracji i dobrobytu, a dziś jest członkiem UE i NATO.

    Prezydent Finlandii Alexander Stubb, którego ojciec jako dziecko musiał opuścić rodzinny dom w Karelii, używa tej historii jako punktu odniesienia: „W 1944 roku znaleźliśmy rozwiązanie. Jestem pewien, że w 2025 roku Ukraina również znajdzie drogę do sprawiedliwego pokoju”.

    Różnica jest jednak zasadnicza: Finlandia była wtedy osamotniona, podczas gdy Ukraina ma za sobą niemal całą Europę i USA. Laurén przypomina, że w 1944 roku nawet Szwecja – najbliższy sąsiad – apelowała do Finów o kapitulację i powściągliwość, a Churchill wprost stwierdzał, że warunki muszą odpowiadać Stalinowi.

    Ale ta historia ma dla mnie także osobisty i kulturowy wymiar. Kiedy Tove Jansson w latach 50. pracowała nad malowidłem ołtarzowym w kościele w Teuvie, w tej miejscowości mieszkali uchodźcy z Karelii. Przywieźli ze sobą dzwon z opuszczonego kościoła w swojej ojczyźnie — symbol ciągłości mimo wygnania. Zapomina się dziś, że para Muminków idących przez ciemny las na okładce pierwszej książki Jansson z 1945 roku mogła Finom przypominać właśnie o uchodźcach z Karelii, o doświadczeniu utraty domu i konieczności zaczynania od nowa.

    Artykuł Laurén kończy się przesłaniem: droga do pokoju będzie bolesna, ale nawet w sytuacji pozornie beznadziejnej możliwe jest przetrwanie i odbudowa. To nadzieja, którą Finlandia – i jej literatura – mogą podarować dziś Ukrainie.

  • Cyryl bruka Ewangelię

    Cyryl bruka Ewangelię

    Fot. zrzut ekranu Instagrama patriarchy Cyryla. Nabożeństwo w uroczystość Zwiastowania NMP w Katedrze Chrystusa Zbawiciela, Moskwa, 7 kwietnia. 2022
    Zdjęcie: św. Igor Palkin, O. Varov, S. Vlasov. Serwis fotograficzny Patriarchy Moskwy i Wszechrusi.

    Patriarcha Cyryl bruka chrześcijańską ewangelię

    Szwedzka Rada Chrześcijańska wydała oświadczenie, które w prasie szwedzkiej ukazało się dzisiaj właśnie w Wielki Piątek. (tutaj link do szwedzkiego Expressen)

    Rada jest niezwykle dosłowna w krytyce prawosławnego patriarchy Cyryla, pisząc o przerażającej teologii legitymizującej rosyjską wojnę. Wprost pisze się o tym, że przez takie słowa i czyny prawosławnego patriarchy nacjonalizmowi nadaje się aurę religijną, która sprawia, że młodzi oddają swoje życie. „Przywódcy Kościoła nie powinni używać swojej władzy do manipulowania chrześcijańską ewangelią”.

    Rada podkreśla szczególny charakter tegorocznego Wielkiego Piątku (dla chrześcijan na całym świecie, zwłaszcza ewangelickich, Wielki Piątek jest najważniejszym świętem, po którym może nastąpić Święto Zmartwychwstania, czyli Wielkanoc). W tym roku ciemność nabrała niezwykle realnych i bliskich kształtów: niewinni przelewają krew, a ta woła do nieba. Zniszczenie, tortury i śmierć nie zdarzają się daleko od nas. Dlatego trudno będzie wyjść z Piątku ku Wielkanocnej Niedzieli Radości. Miliony uchodźców i brutalne zniszczenia nie pozwalają się rytualnie pocieszać. Jak co roku.

    Szwedzka Rada Chrześcijan poważnie pisze o „śladach zbrodni wojennych”, które trzeba zbadać, zaś po ich zbadaniu, sprawcy powinni zostać oskarżeni, a ofiary zapamiętane i uczczone.

    Ta wojna nie ma żadnego usprawiedliwienia. Pada wyraźne zdanie:

    „Żadna wojna najeźdźcza nigdy nie powinna być błogosławiona przez Kościół”.

    Co więcej, teologia Cyryla usprawiedliwia „teologicznie” napaść, zaś prawa osób LGBTQI są dowodem domniemanej dekadencji świata zachodniego, co staje się dowodem na wyższość „kultury i religii rosyjskiej”. W domyśle można powiedzieć, że kraje Zachodu stają się także celem ataku Rosji.

    W oświadczeniu znajdziemy mocne odcięcie się od takiej teologii i „od faktu, że przywódcy kościelni wykorzystują swoją moc do manipulowania chrześcijańską ewangelią dla celów nacjonalistycznych i wojennych”.

    „Ta zniekształcona teologia kryje w sobie wielkie bogactwo teologii ortodoksyjnej. Przesłania chrześcijańskie to przesłanie Księcia Pokoju Jezusa Chrystusa, który wybrał drogę miłości i niestosowania przemocy, który sam stał się ofiarą przemocy i powstał z ranami pozostawionymi na swoim ciele.”

    W kontekście wszelkiego rodzaju sojuszy ołtarza i tronu szczególnie mocno wybrzmiewa w Szwecji, która od 2000 roku ma wyraźny rozdział Kościoła od państwa, stwierdzenie: „Sojusze między władzą kościelną a świecką zwykle prowadzą do zepsucia. Kościoły muszą żyć w krytycznej solidarności ze społeczeństwem i w społeczeństwie.”

    Chrześcijańskiej ewangelii nie należy używać do wzbudzania i szerzenia nienawiści. Dlatego rada otwiera swoje kościoły na prawosławnych, także Rosjan, jednak z nazwaniem wojny wojną, zaś unikaniem wszelkiej nienawiści. Katedra w Uppsali 24 kwietnia otwiera się na odprawianie prawosławnej liturgii wielkanocnej w języku ukraińskim.

    „Wszystkim świętującym: błogosławionej Wielkanocy! Wszystkim, którzy nie świętują: życzę, aby moc opowieści, które mają miejsce między Wielkim Czwartkiem a drugim dniem Wielkanocy, wciąż inspirowała!

    Prezydium Szwedzkiej Rady Chrześcijańskiej składa się z następujących osób:

    Daniel Alm (Superintendent Zielonoświątkowców – ​​Wolne zbory współpracujące)

    kardynał Sztokholmu Anders Arborelius (Katolicka diecezja)

    Arcybiskup Syryjski Benjamin Dioscoros Atas (Kościół Prawosławny)

    Arcybiskup Antje Jackelén (Szwedzki Kościół)

    Sofia Camnerin (Sekretarz Generalny Chrześcijańskiej Rady Szwecji)

  • Uniwersytety polskie i wojna rosyjsko-ukraińska

    Uniwersytety polskie i wojna rosyjsko-ukraińska

    Sylwetki uchodźców na horyzoncie (fot. lic. Depositphotos)

    Co z Polską w trakcie wojny rosyjsko-ukraińskiej? Czy Polska może jedynie się zbroić? Czy także może pomagać?

    Jeśli chcesz posłuchać, to link do podcastu znajdziesz tutaj

    A także tutaj

    Świat uniwersytecki to świat refleksji. Doprawdy? Przecież już dawno nauka odpowiada na potrzeby społeczne próbując rozwiązywać różne problemy. Medycyna, teologia i prawo w średniowieczu też były praktyczną odpowiedzią, zaangażowaną społecznie, na problemy ówczesnego świata.

    Potem, w Oświeceniu, uniwersytet Humboldtowski zradykalizował ten zaangażowany paradygmat, czyniąc z badania i eksperymentów zasadę działania.

    W przypadku nauk przyrodniczych ich zaangażowanie przekuwa się na ilość patentów, wynalazków, leków i szczepionek.

    W przypadku nauk humanistycznych i społecznych wspomaganie zmiany społecznej, rozwoju społeczeństwa jest zaangażowaniem porównywalnym do wynalazków, leków i szczepionek.

    Społeczeństwo we współczesnym świecie są coraz bardziej połączone.

    Trudno jest zachować spokój, kiedy pokój światowy przestał być oczywistością. Brak paniki nie oznacza udawania, że wszystko będzie jak zwykle. Pandemia koronawirusa wyrzuciła świat z kolein przyzwyczajenia, katastrofa klimatyczna z jej pogodowymi „anomaliami” coraz bardziej każe pytać, co dalej z naszym światem. A teraz jeszcze groźba wojny światowej?

    Niedawno uczestniczyłem w Łodzi w społecznym i medialnym wsparciu filozofa białoruskiego, który chcąc przerwać ciągnący się już pół roku areszt wydobywczy, rozpoczął głodówkę i zapowiadał odmowę płynów. Dopiął swego dzięki międzynarodowo nagłośnionej petycji, sprawa została skierowana do sądu. Choć to nadal jest sąd białoruski i nikt nie gwarantuje sprawiedliwości.

    Jednak ta sprawa każe mi zapytać: co będzie, jeśli listy Ukraińców do likwidacji, które wedle Amerykanów, przygotowali na wypadek inwazji Rosjanie, okażą się prawdziwe? Tak jak prawdziwe okazały się twierdzenia Amerykanów o szykowaniu się Rosji do wojny. Wojna już się toczy, car Rosji, zbawca swego narodu coraz bardziej się puszy w złotym otoczeniu.

    W tej sytuacji zastanawiam się, jak Polska może się przygotować na tę nową w skali światowej, ale jakże bliską nam sytuację… niektórzy mówią, że Polska stanie się krajem frontowym, ale póki co, mimo poważnego dryftu w stronę autorytaryzmu, jesteśmy ciągle częścią NATO i UE.

    W tym kontekście chciałbym zapytać, jak może świat uniwersytecki pomóc rozwiązać problemy naszego, jakże bliskiego i dolegliwego świata?

    Już od dawna świat uniwersytecki w Polsce przyjmuje na studia Białorusinów i Ukraińców, to jest już poważny wkład w lepszy świat. Ale teraz w obliczu możliwej fali uchodźców należy zapytać: czy polskie uniwersytety są gotowe na ukraińskich Miłoszów, Baumanów i Kołakowskich?

    W swoim czasie Brytyjczycy, Amerykanie, Szwedzi bardzo pomagali Polakom uciekającym przed prześladowaniami w Polsce (z różnych powodów). Czy nasze uniwersytety są gotowe na otwarcie się na uczonych i twórców z Ukrainy? Czy stać nas w tej nowej sytuacji na rozwiązywanie prawdziwych problemów ludzkości? Kiedy po reformie Gowina, uniwersytety mają być fabrykami idiotycznie liczonych punktów w idiotycznie podzielonych dyscyplinarnych przegródkach, trudno będzie pewnie rektorom polskim zgodzić się na wielkie otwarcie w obliczu kryzysu za wschodnią granicą.

    Ale pomimo tej trudności, może powinniśmy stworzyć jakieś porozumienie, konsorcjum uniwersytetów nie tylko badawczych, ale zaangażowanych w poważne problemy tego świata? Zaprosić zagrożonych uczonych do siebie? Ich studenci już tu są… Mamy już milion Ukraińców w Polsce.

    PS. Skrócona wersja tego wpisu została opublikowana w Gazecie Wyborczej 23 lutego 2022: Pandemia wyrzuciła świat z kolein, teraz groźba wojny. Jak możemy pomóc Ukrainie?