Tag: nauka polska

  • Kultury dyscyplin naukowych są różne

    Kultury dyscyplin naukowych są różne

    Kultura „publikuj i nie patrz na misję” podważa podstawowe wartości szkół biznesu. A co z innymi dyscyplinami akademickimi?

    Ilustracja na lic. Depositphotos

    Właśnie ukazał się 12 czerwca 2024  artykuł Johna Rossa z Times Higher Education, który omawia wpływ kultury „publikacje bez związku z misją” na szkoły biznesu. Carl Rhodes, dziekan szkoły biznesu na University of Technology Sydney, stwierdził, że nadmierne skupienie na publikowaniu w prestiżowych czasopismach zniekształca wartości akademickie, podważając istotne prace nad problemami ekonomicznymi, takimi jak nierówności. Wskazał, że system ten jest głęboko zakorzeniony w kulturze akademickiej i utrudnia rzeczywiste zmiany. Podkreślono także potrzebę integracji zrównoważonego rozwoju w programach nauczania i tworzenia modeli biznesowych, które przynoszą pozytywny wpływ na społeczeństwo.

    Artykuł składa się z omówienia konferencji, na której dyskutowano o problemach związanych z nadmiernym naciskiem na publikowanie w prestiżowych czasopismach w szkołach biznesu. Carl Rhodes krytykuje tę kulturę, podkreślając, że prowadzi ona do marginalizacji istotnych badań nad nierównościami ekonomicznymi. W artykule cytowane są również wypowiedzi innych ekspertów, takich jak Rana Sobh i Stephanie Villemagne, którzy omawiają wyzwania związane z integracją zrównoważonego rozwoju w programach nauczania biznesu. Artykuł jest relacją z konferencji z cytatami jej uczestników.

    W artykule Carl Rhodes argumentuje, że w przeciwieństwie do badaczy ekonomicznych, medycy są przede wszystkim zmotywowani do leczenia chorób, a nie do publikowania artykułów na ten temat. Twierdzi, że w ekonomii nacisk na publikowanie w elitarnych czasopismach przeważa nad faktyczną pracą nad redukcją nierówności materialnych. Podkreśla, że ten nadmierny akcent na publikacje w prestiżowych czasopismach naukowych zakłóca rzeczywiste cele badawcze i utrudnia wprowadzanie rzeczywistych zmian społecznych.

    Warto zauważyć, że wypowiedzi dotykają kwestii różnorodności dyscyplin, że nie ma jednej miary dla wszystkich. Celem nauk medycznych np. jest zrozumienie chorób, opracowanie skutecznych terapii i poprawa zdrowia publicznego. Badania skupiają się na odkrywaniu nowych metod diagnostycznych, terapeutycznych oraz profilaktycznych. Misją historyków natomiast jest badanie przeszłości, zrozumienie kontekstu wydarzeń historycznych i ich wpływu na współczesność. Dążą do odkrycia, dokumentowania i interpretowania faktów historycznych. Taka dokumentacja musi mieć w efekcie publikacje. Choć niekoniecznie w czasopismach, książka jest tutaj formatem czasami znacznie bardziej sensownym z punktu widzenia głównej misji historii.  Celem szkół biznesowych natomiast jest kształcenie liderów, menedżerów i przedsiębiorców, którzy mogą skutecznie zarządzać organizacjami. Badania w tej dziedzinie często koncentrują się na innowacjach, strategii, zarządzaniu i zrównoważonym rozwoju. Czy, tak jak w omawianym artykule Rossa, prace nad istotnymi problemami społecznymi, takimi jak nierówności. 

    W tym kontekście humanistyka związana z literaturą, kulturą i mediami ma także inne misje:  jest nią analiza i interpretacja tekstów literackich, mediów i kultury w celu zrozumienia ludzkiego doświadczenia. Badania te często koncentrują się na krytycznej analizie narracji, reprezentacji kulturowych i ich wpływie na społeczeństwo. Znów: cele determinują konieczność publikowania tych analiz i badań. Zarówno w czasopismach, jak i w innych formach, w tym książkach. Dopuszczałbym także w niektórych subdyscyplinach publikacje tzw. popularnonaukowe. Np. językoznawcy i literaturoznawcy poloniści powinni aktywnie wspierać szeroko rozumiana kulturę narodową, czyli wpływać na jakość języka dyskursu społecznego. Przykładem takich aktywności są np. publikacje członków Rady Języka Polskiego Katarzyny Kłosińskiej i Michała Rusinka na temat języka „dobrej zmiany”. A także wszystkie publikacje analizujące mowę nienawiści, czy fake-newsy.  Przykłady można mnożyć. 

    Zatem: kultury różnych dyscyplin i obszarów wiedzy są różne. Dlatego, kiedy ciągle wymusza się jedną miarę dla wszystkich, gubimy sens. Dobrze byłoby, aby politycy podejmujący decyzję pamiętali o różnorodności i nie stosowali jednego algorytmu. Bo ten algorytm po raz kolejny zmakdonaldyzuje szkolnictwo wyższe i naukę. Uniwersytet to nie są łatwe algorytmy.  

  • Letnie gadanie — Indoktrynacja a nauka

    Letnie gadanie — Indoktrynacja a nauka

    Autor w stylu „Letnie gadanie” (to jest cykl wypowiedzi w programie PR 1 Sveriges Radio)

    „Lewacka indoktrynacja” a nauka

    „Chcemy nauki bez lewackiej indoktrynacji” powiedział pewien polityk. Co to jest lewacka indoktrynacja? Czy to jest termin naukowy? Jako o słowie wytrychu leksykonu „dobrej zmiany” pisali już autorzy Katarzyna Kłosińska i Michał Rusinek w haśle „Lewak” („Dobra zmiana, czyli jak się rządzi światem za pomocą słów”, 2019, s. 110-114), nie chciałbym  powtarzać, że jeszcze niedawno najbardziej typowe użycia słowa lewak i pochodnych to były wypowiedzi, w których znaleźć można wyrażenia takie jak: „lewacy wywołali zadymę”, „anarchizujący lewak”, lewacki terroryzm”, czy „lewacka bojówka”. 

    Okładka książki „Głupota. Nieoficjalna biografia” 2019 (fot. JP)

    Szczególnie uderzające jest jednak właśnie „lewactwo”, utworzone na wzór leksemów „prostactwa”, „robactwa”, „buractwa”. 

    Czy jest możliwa nauka bez indoktrynacji? 

    Nie jest możliwa nauka bez indoktrynacji, bo nauka posiada metodologiczne doktryny, wzorce, paradygmaty. Nauka, instruowanie, wiedza, to inaczej po łac. doctrina, to teoria (z greckiego słowa oznaczającego ogląd, tego samego słowa, które mamy w „teatrze”, w którym ogląda się widowiska), teoria może mieć różne wersje. Słowo „doctrina” pochodzi od doctor, nauczyciel, uczony, mistrz. 

    A może indoktrynacja w tej inkryminowanej wypowiedzi to „świadomy i systematyczny proces, którego celem jest wpojenie człowiekowi określonych ideologii i doktryn, zwłaszcza politycznych lub społecznych, korzystający z propagandy”? (popularna definicja)

    No więc mam wrażenie, że to co proponują politycy, to właśnie indoktrynowanie nauki. Bo nauka jest oparta na badaniach, a nie na mniemanologii stosowanej, jak chciałby minister Czarnek, kiedy przygotowuje zmiany w prawie gwarantujące „wolność głoszenia światopoglądów na uczelniach”. 

    Tak, rządzący dzisiaj politycy w Polsce są antynaukowi, anty oświeceniowi, są przeciwnikami wiedzy jako takiej. Przypomnę, że na świecie także się tacy zdarzają, „Scientific American” rok temu poparł Joe Bidena, gdyż Donald Trump był otwarcie antynaukowy i wspiera do dzisiaj różne spiskowe teorie. (pisałem o tym na tym blogu tutaj) Trump był antyoświeceniowy w wielu tego słowa sensach. Oczywiście istnieje w refleksji nad kulturą nowoczesności olbrzymi obszar krytyki spuścizny oświecenia, jednak ta krytyka ma także swoje naukowe rygory, warunki, argumenty i nie może negować naukowości i jej procedur. 

    Wedle  słynnej, a cytowanej na całym świecie w charakterze kuriozum antydemokratycznego, wypowiedzi ministra Waszczykowskiego: 

    „Poprzedni rząd realizował tam [w mediach] określony lewicowy program. Tak jakby świat według marksistowskiego wzorca musiał automatycznie rozwijać się tylko w jednym kierunku – nowej mieszaniny kultur i ras, świata złożonego z rowerzystów i wegetarian, którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii i walczą ze wszelkimi przejawami religii. To ma niewiele wspólnego z tradycyjnymi polskimi wartościami – wyjaśnił szef naszej dyplomacji.”

    Taka wypowiedź miała miejsce w niemieckim „Bild” w 2016 r. I odbiła się szerokim echem, jest już cytowana w książkach (ostatnio spotkałem ją w książce o zagrożeniu demokracji Martina Gelina i Erika Asarda „Hotet mot Demokratin” 2019). 

    Kiedy Greta Thunberg woła: „ja chcę, żebyście tylko słuchali nauki i robili, tak jak ona wskazuje”, domaga się oparcia działania na wiedzy. Wiedzy, która nie tylko wyklucza płaskoziemców, antyszczepionkowców, homeopatów i różdżkarzy ze świata akademii, ale która każe także nazywać głupotą to, co się wiedzy sprzeciwia (zob. Lamża, Światy równoległe, 2020 i „Głupota. Nieoficjalna biografia, pod red. J.F. Marmiona, 2019). To, o czym pisze Waszczykowski, „świat wielokulturowy”, w którym dba się o środowisko naturalne używając ekologicznych środków lokomocji i ograniczając nieekologiczne „produkcje”, jest światem stosującym nauki współczesne – fizykę, chemię, medycynę ale i kulturoznawstwo. W tym ostatnim całe tomy napisano o złożonej tożsamości kulturowej człowieka. 

    Jedynie w indoktrynacji politycznej znajdziemy świat jednowymiarowy i jednoznaczny, bardzo często jednopartyjny.

    PS. Zmieniona nieco wersja tego wpisu ukazała się 25 lipca 2021 w GW http://Rządzący Polską politycy PiS są antynaukowi i antyoświeceniowi. To przeciwnicy wiedzy https://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,27355895,rzadzacy-polska-politycy-pis-sa-antynaukowi-antyoswieceniowi.html

  • Wolność sumienia a obywatelska głupota

    Wolność sumienia a obywatelska głupota

    Rzym, kwiecień 2007 Papież Franciszek wchodzi do Archikatedry św. Jana na Lateranie (fot. lic. Depositphotos)

    Episkopat przemówił w sprawie szczepień. Jego stanowisko jest niezwykle zagmatwane w wewnętrzne spory z Ordo Iuris. Grozi nam katastrofa. (jeżeli wolisz odsłuchać tego wpisu to podcast jest tutaj:

    Nie jestem katolikiem, na pewno jestem chrześcijaninem i protestantem, więc może powinienem siedzieć cicho i nie komentować, bo to nie moja parafia, nie moja wspólnota. Jednak członkowie KRK są także moimi współobywatelami, zaś relacje obywateli do świata nauki bardzo mnie interesują, bo jestem profesorem na jednej z największych uczelni w Polsce. Dlatego zmroziło mnie stanowisko Zespołu Bioetyków Konferencji Episkopatu Polski, z którego wynika, że Kościół szczepień nie zabrania, ale zostawia je sumieniu wiernych. (Gazeta Wyborcza). Dobrze, że w moim Kościele wszystko zależy od wolności sumienia i żadna konferencja biskupów nie wyraża stanowiska w sprawie szczepień. Na pewno szczepieniami powinny się zajmować instytuty badawcze związane z badaniami epidemiologicznymi oraz władze odpowiedzialne za naukę w Polsce.

    The Statue of Liberty at New York City

    Ruchy antyszczepionkowe bowiem do dzisiaj wywodzą swoje argumenty z pozornie naukowych „danych”: „szczepionki są trujące, bo zawierają rtęć”, „szczepionki wywołują autyzm”. Wszystko te pseudodane są jawnie nieprawdziwe, druga wiadomość opiera się na sfałszowanych danych z artykułu opublikowanego w „Lancet” w 1998. Dawno już prokuratura i sądy odniosły się do tego oszustwa. Teraz w kontekście szczepionek na koronawirusa SARS-COv-2 wywołującego chorobę COVID-19 pojawia się mrożąca krew w żyłach wiadomość, że sposób produkcji szczepionek jest nieetyczny, bo produkcja ta nie spełnia wymogów Kościoła Rzymsko-Katolickiego w Polsce. Konferencja Episkopatu odnosi się tym samym do „ekspertyz” Ordo Iuris, organizacji świadomie wprowadzającej religijnie motywowane prawo. Może w takim razie Konferencja Episkopatu powinna zająć się np. także produkcją insuliny i wydać opinię, że pozyskiwanie insuliny jest co prawda nieetyczne (część jest świńska, część bydlęca i część ludzka, co może budzić różne zastrzeżenia etyczne), ale jednak w końcu pomoc chorym jest najważniejsza. „Wszystko zostawiamy sumieniu wiernych, to oni zdecydują, że pomimo nieetyczności niektórych sposobów produkcji, mogą przyjąć terapię insulinową bądź jej odmówić.”

    porwanie przez obcych (UFO), symbol spiskowych teorii dziejów

    Dlatego nie pociesza mnie, że na koniec swojej „ekspertyzy” Zespół Bioetyków Konferencji Episkopatu Polski podkreśla bardzo mocno, „że przyjęcie szczepionki powinno mieć charakter dobrowolny. Stwierdzają także, że międzyludzka solidarność – motywowana ewangeliczną miłością bliźniego – to w kontekście zagrożenia pandemią i dostępnych szczepień także obowiązek troski o drugiego człowieka i o wspólnotę ludzką.” (cyt. za GW)

    Jest to fatalna wiadomość dla nauki w Polsce, że jeszcze nie wypowiedzieli się Rektorzy polskich uczelni i Dyrektorzy Instytutów PAN, czy o szczepieniach mają decydować biskupi jednego wyznania?

    Fakty naukowe są raczej jednoznaczne tzw. próg stadnej odporności w wielu znanych nam, ludzkości od dawna chorobach zakaźnych wynosi od 75 do 94% (odra np. 83-94%). Część odporności uzyskaliśmy już przez przechorowania, ale nawet w Szwecji, w której zdecydowanie pozwolono na wiosnę 2020 zarazić się koronawiruem większej liczbie osób licząc na to, że na jesieni będzie już stadna odporność, nawet tam tego poziomu krytycznego dla COVID-19 nie udało się osiągnąć, od kilku dni zaczęły się masowe szczepienia. Dobrowolne. Ale nikt nie kwestionuje szczepienia publicznie, bo wstydzi się takiej głupoty.

    Rozumiem, że biskupi polskiego KRK biorą na własne sumienie fakt, że w wyniku takiej głupiej polityki społecznej nie osiągniemy HIT, czyli herd immunity threshold (progu odporności stadnej), bo część słabo rozgarniętej naukowo naszych współobywateli słysząc, że Episkopat uspokaja sumienia w jakiejś niecnej sprawie i słysząc z innej mańki, że jakiś „Bill Gates chce zaszczepić czipami ludzkość i na swoim joysticku kierować ludzkością”, po prostu nie pójdzie się zaszczepić. „Bo nie”.

    Mężczyzna na rozstaju dróg, symbol konieczności wyboru

    Czy podobnie postąpią Polsce Rektorzy? Instytuty PAN? Powinien zabrzmieć jeden głos polskiej nauki. To nie jest kwestia opinii, to są twarde naukowe fakty. Niech ten głos zabrzmi zanim będzie za późno. Głos polskiego rządu i władzy PiS jest tutaj podwójnie niewiarygodny, także dlatego, że kłamie w wielu innych sprawach, ale jego kłamstwa są wyraźnie już postrzegane także przez wcześniejszych zwolenników tzw. dobrej zmiany.

    PS. Ten felieton opublikowano w innej nieco formie w Gazecie Wyborczej 29.12.20 tutaj

  • Nauka w czasie kryzysów

    Nauka w czasie kryzysów

    NAUKA W CZASACH KRYZYSÓW

    Żyjemy w czasach co najmniej dwóch kryzysów: (post)pandemicznego i klimatycznego. Z perspektywy długoterminowej nie wiadomo, który jest bardziej dotkliwy, choć nie brakuje opinii, że oba są ze sobą powiązane zjawiskiem globalizacji i panowaniem antropocenu.

    Nauka już dawno nie jest (choć można się zastanowić, czy kiedykolwiek była) wieżą z kością słoniową i musi odpowiadać na potrzeby społeczeństwa, stąd konieczność rozwiązywania problemów otoczenia społeczno-gospodarczego. Stąd także np. nowe zjawiska: wszystkie publikacje naukowe związane z COVID-19 były/są natychmiast bezprecedensowo otwierane. Z drugiej strony, rośnie międzynarodowa kooperacja naukowa w wysiłkach rozwiązania szybko kryzysu epidemiologicznego. To są zjawiska, które przyśpieszają.

    Jakie dzisiaj mamy główne problemy naukowe?

    W moim wirtualnym studiu dzisiaj:

    prof. Maciej Zalewski, profesor nauk biologicznych, dyrektor Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii, Dyrektor Katedry Unesco Ekohydrologii i Ekologii Stosowanej na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego.

    prof. Monika Marcinkowska, profesor nauk ekonomicznych, specjalistka finansistka i bankowiec, kandydatka do pełnienia funkcji prorektorki ds. nauki w kadencji 2020-2024. Od wielu lat kieruje Katedrą Bankowości oraz Instytutu Finansów na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym. Wieloletnia członkini Komitetu Ewaluacji Naukowej. Jest członkiem organu doradczego Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego (https://eba.europa.eu/), a także członkiem rady najlepszego europejskiego think tanku – Bruegel.

    Dr Andrzej Kompa, bizantynista, starożytnik, genealog. Prodziekan Wydziału Filozoficzno-Historycznego UŁ ds. jakości kształcenia w kadencji 2016-2020.

    prof. Sławomir Cieślak, profesor nauk prawnych, prorektor ds. kształcenia Uniwersytetu Łódzkiego i specjalista postępowania cywilnego, kandydat na Rektora Uniwersytetu Łódzkiego w kadencji 2020-2024

    Szanowni Państwo, czasu mamy mało, my w tym wirtualnym studiu, ale także czasu jest mało w skali globu. Co państwo powiecie naszym widzom, jak nauka może i powinna odpowiedzieć na wspomniane kryzysy?

    susza to jeden z poważnych objawów kryzysu klimatycznego