Tag: literaturoznawstwo

  • Pisanie choroby — zmarł Jerzy Pilch (1952-2020)

    Pisanie choroby — zmarł Jerzy Pilch (1952-2020)

    Jerzy Pilch w 2007 (CC 2.0 Sławek, Wikipedia i Filckr)
    Rozmowa prof. Jarosława Płuciennika z dr hab. Moniką Ładoń, adiunkt w Instytucie Literaturoznawstwa Uniwersytetu Śliskiego. Autorka książki pt. Choroba jako literatura. Studia maladyczne (2019); oraz „Bardzo proszę pamiętać, że ja byłem przeciw”. Studia o Antonim Słonimskim (Katowice 2008). Współredaktorka serii Zamieranie {Zamieranie. Prozy, Katowice 2012; Zamieranie fikcji. Katowice 2014; Zamieranie gatunku, Katowice 2015 Zamieranie pisarzy. Katowice 2018).
    Rozmowa prof. Jarosława Płuciennika z ks. Michałem Makulą, proboszczem Parafii Ewangelicko-Augsburskiej św. Mateusza w Łodzi na temat związków Jerzego Pilcha z ewangelicyzmem polskim.
    Wisła, fot. Jarosław Płuciennik
    Widok na Wisłę z tzw. księżówki (fot. Jarosław Płuciennik)

    Chynchy akademickie to nazwa blogu akademickiego Jarosława Płuciennika. „Chynchy” to jest słowo z gwary miejskiej łódzkiej, oznacza „gęste zarośla, krzaczory”. Ci, co są łódzkimi snobami mówią „chęchy”, żeby zaistniała nosówka: ęęęęęę…. Jednakautentyczniejsze są chynchy… w trakcie wypowiadania których powstaje unikalnie łódzka nosówka yyyyyyyy!, której zasadniczo nie spotyka się w języku polskim.

    Chynchy, chynchy, chynchy — powtórzcie to piękne słowo kilkakrotnie, a stanie się dla Was mantrą prowadzącą Was do wnętrza samych siebie, na wyżyny samoświadomości…

  • Wiedza to przechadzające się narracyjne ciało

    Wiedza to przechadzające się narracyjne ciało

    Wiedza to przechadzające się narracyjne ciało. Uniwersytet-Moloch, pandemiczna samoizolacja i rentgenowska architektura Bauhausu. Wokół opowiadania „Maszyna staje” E. M. Forstera.

    „Maszyna staje” to opowiadanie science-fiction E. M. Forstera (The Machine Stops 1909). Jego fabuła dzieje się w świecie, w którym ludzkość żyje pod ziemią i podlega monstrualnej Machinie, zaspokajającej wszystkie potrzeby ludności. Uważa się to opowiadania za wizjonersko zapowiadające takie technologie jak komunikatory internetowe czy sam Internet. Świat ekranów, klawiatury i samoizolacji.

    Podziemny tunel (fot. Depositphotos)

    Sam miałem nieodparte wrażenie podczas lektury opowiadania, że odnajduję siebie w głównej bohaterce, która od początku odgania komunikację z synem, bo musi za chwilę zrobić wykład online (tutaj: w maszynie przed ekranem na temat historii australijskiej muzyki).

    Ekran. Fot. na licencji Depositphotos.

    Człowiek pojedynczy nie ma ochoty doznawać świata na własną rękę. Ucieka przed próbowaniem własnymi zmysłami. Każda osoba żyje w panoptykalnej izolacji pod ziemią w standardowym dla wszystkich pokoju-izolatce. Potrzebujesz jedzenia, naciskasz odpowiedni przycisk; masz problem, konsultujesz się z księgą maszyny, takim typu „Pytanie-Odpowiedź”. Ekran i mnóstwo przycisków, coś jakby gigantyczna klawiatura, a był to okres rozwoju maszyny do pisania. Maszyna do pisania do prototyp klawiatury.

    Klawiatura maszyny do pisania. Fot. na licencji Depositphotos

    Świat ludzki jest sprowadzony do „czystej duchowości”, rozumianej jako wymiana i akumulacja idei, oraz popularyzacja wiedzy. Stąd wszechobecne ekrany i wykłady popularyzatorskie. Taki wielki otwarty uniwersytet, wszyscy się dokształcają i doskonalą kolekcjonując „idee”. Właściwie nie wiadomo po co…

    Vashti i jej syn Kuno, żyją po przeciwnych stronach świata. Choć to i tak nie ma znaczenia, bo wszystko wszędzie wygląda tak samo. Kuno odkrywa swoją cielesność, namawia matkę, żeby do niego przyjechała, nie może rozmawiać przez machinę i ekrany. Tam, u siebie, wyznaje matce, że zbuntował się i odwiedził na własną rękę powierzchnię Ziemi bez pozwolenia i że widział innych ludzi żyjących poza światem Maszyny. Najpierw nauczył się odczuwania przestrzeni, nauczył się, gdzie jest blisko i gdzie jest daleko. Wtedy odkrywa, że człowiek jest miarą, jego stopa jest miarą. Musi chodzić człowiek, człowiek to ciało. Jednak Maszyna go łapie na powierzchni i grozi mu „bezdomnością”, co oznacza prawdopodobnie śmierć. Matka odrzuca sugestie syna, nie daje się namówić na oglądanie na własne oczy gwiazd (Himalaje też ją nudzą) i wraca do siebie.

    Panuje w tym świecie Machiny „Technopol”, rodzaj kultu religijnego, z głównym bóstwem w postaci Machiny. To jest mistyczna jakość „uduchowionego” i bezcielesnego, technologicznego świata.

    Klik. Fot. na licencji Depositphotos

    Maszyna faktycznie, zgodnie z zapowiedzią Kuno, zatrzymuje się i załamuje. Nie ma ratunku, jednak Kuno wraz ze swoją matką mogą się uratować. Niejasne jest, czy Kuno jest inicjatorem tego upadku.

    W tym opowiadaniu jest jakaś ponura przyszłość ludzkości, która przestaje istnieć jako podmioty, próbujące na własną rękę wszystkiego, to jest jakby ucieleśnienie „ucieczki od wolności” z późniejszych wizji Ericha Fromma, czy panoptykonu opisywanego w świetny sposób przez Micheala Foucaulta w „Nadzorować i karać”. Podobne wątki znajdziemy w polskiej „Seksmisji” Juliusza Machulskiego (1983), tyle że w postaci komediowej i już po doświadczeniu zamkniętego świata PRL-u. No i oczywiście także w „Kingsajzie” (1987). „Matrix” (1999) będzie ukonkretnieniem przede wszystkim krytyki społecznej obecnej także u Fritza Langa w Metropolis (1926), które prawdopodobnie też mogło się inspirować nie tylko wizjami świata podziemnego w „Wehikule czasu” Wellsa (1895), ale także właśnie „Maszyną, która staje” (1909).

    Opowiadania to jest jedną z kolejnych wizji rozwoju zglobalizowanej cywilizacji ludzkości, wizja ta jest wersją rozwoju urbanistycznego: świat podziemny, sterylny, złożony wyłącznie z izolowanych, samodystansujących się jednostek jest kolejną wizją miasta-molocha, pożerającego swoje dzieci. W tej wersji jednak, w odróżnieniu od Molocha Fritza Langa z „Metropolis”, bóstwo pożera nie robotników, tylko inteligencję, robotników idei. Moloch jest gigantycznym wirtualnym uniwersytetem.

    BERLIN, GERMANY – CIRCA NOVEMBER 2019: Fritz Lang Metropolis film Blu-ray BD disc. Fot Depositphotos

    Wyobrażenie o zejściu miast do podziemi jest całkiem uprawnione w sytuacji wszechobecnych pandemii na przykład. Wizje podziemnych podróży Elona Muska są tutaj jedną z bardziej prawdopodobnych. Wizja samodystansujących się ludzi dzisiaj brzmi bardzo przekonująco jako boleśnie prawdziwa.

    LOS ANGELES – FEB 22: Elon Musk at the Vanity Fair Oscar Party 2015 at the Wallis Annenberg Center for the Performing Arts on February 22, 2015 in Beverly Hills, CA. Fot. Depositphotos

    Można sobie też wyobrazić zejście do podziemia ze względu na katastrofę klimatyczną. 

    Epidemie jednak w historii ludzkości zmieniały oblicze przestrzeni miejskiej. Od 16 wieku wraz z rozwojem kawiarni, od 17 wieku na wielką skalę, zaczął się wedle Jurgena Habermasa proces rozwoju sfery publicznej. Ludzie chodzili do kawiarni najpierw, żeby się upijać Oświeceniem, czyli kawą, ale potem chcieli po prostu ze sobą pogadać. 

    BRUSSELS, BELGIUM – MAY 19: Rue Des Bouchers on May 19, 2012 in Brussels. Tzw. brzuch Brukseli (fot. Depositphotos)

    Miasta budowały się gęsto. Jak pisze ostatni The Economist , epidemie dżumy i cholery zmieniały oblicze miast, na przykład gęstość zabudowy się zmieniła w Nowym Jorku po pandemii „hiszpanki” na początku XX wieku. Potem dzięki myśleniu o zarazach rozbudowywano miejskie parki. Tak jak w Łodzi. Parki wyrastały z pragnienia także rozrzedzenia miast, z pragnienia ograniczenia miazmatów choroby.

    Przez długi czas panowała od średniowieczna „miazmatyczna teoria chorób”. Pamiętam z dzieciństwa wyrażenie „miazmaty zła”. Wedle SJP miazmaty

    1. «demoralizujące lub destrukcyjne czynniki»

    2. daw. «wyziewy pochodzące z rozkładu organizmów roślinnych lub zwierzęcych»

    Pewnym etymologicznym nadużyciem można było niegdyś powiedzieć nawet miazmaty zepsucia. Słowo pochodzi od grec. miasma, „splamienie”, „brud”, „zbrodnia”.

    Ciekawe są konteksty w języku polskim pojawiania się słowa miazmaty, mogą one dotyczyć np. zarówno wschodu, jak i zachodu, wrogiego imperializmu, przeszłości, historii, starej Ziemi, Wielkiego Szatana, wywodzą się one z bagien (malaria). Oczywiste że mogą dotyczyć febry, czyli gorączki. Jest to określenie oznaczające niezdrowe powietrze, zaduch. Jak pisze Wikipedia: „W dawnej medycynie były to wyziewy chorobotwórcze pochodzące z rozkładu organizmów zwierzęcych lub roślinnych czy też z zanieczyszczenia powietrza. Obecnie słowo funkcjonuje głównie w znaczeniu przenośnym jako szkodliwe, rozkładowe, demoralizujące wpływy bądź czynniki.”

    Pod wpływem takich wyobrażeń próbowano przeciwstawić się „miazmatom” miasta w zarazie budując lazarety, czyli szpitale, dla ludzi w kwarantannie. Ale po hiszpance, architektura szpitalna i funkcjonalizm Bauhausu stopiły się w jedno (zob. The Economist): obraz tzw. „Szklanych domów” („Przedwiośnie” Żeromskiego z 1924 r) to nie był przypadkowy ideał modernizmu, Beatriz Colomina używa tutaj metafory „architektura rentgenowska” (Colomina, Beatriz. X-Ray Architecture. Zürich: Lars Müller Publishers, 2019), ale pragnienie nieskażonego społeczeństwa jest obecne w ludzkości od początków istnienia trądu, jak wskazywał Micheal Foucault.  Owo pragnienie właśnie stało się dojmujące po XVIII wieku, kiedy epidemie spowodowały powstanie marzenia o zdyscyplinowanym społeczeństwie (nomen omen w kwarantannie).

    Nowoczesna architektura, szkice (fot. Depositphotos)

    Boję się, że ta sytuacja samoizolacji w nas pozostanie. Że wielu taki świat się spodoba. Na pewno część polityków będzie chciało tę sytuację wykorzystać i zbudować machinę oraz przekonać nas do „Technopolu”, nowej religii ekranów i klawiatur: klik i jesteś zadowolony. Klik — szczęście u progu. Nie musisz się ruszać. Najważniejsze jest podłączenie, co świetnie pokazał ostatnio nagradzany Oskarami południowokoreański „Parasite” z 2019 r., roku wybuchu epidemii w Wuhan w Chinach.

    Plakat oficjalny oskarowego Parasite 2019

    Sam jestem entuzjastą świata nowych technologii w uczeniu się i nauczaniu. Jednak duchowość sprowadzona do odcieleśnionego intelektu, odcieleśnionych danych i informacji, świata idei bez cielesności nie ma sensu. Prawda, wolność, ciało. Wiedza to nie informacje i dane. Wiedza zawsze jest ucieleśniona. Wiedza to przechadzające się narracyjne ciało.

    Kwarantanna i społeczna samoizolacja jest dobra na miesiąc, dwa. Potem staje się torturą. A Bill Gates zapowiada („Bill Gates on how to fight future pandemics”. The Economist. Udostępniono 26 kwiecień 2020. https://www.economist.com/by-invitation/2020/04/23/bill-gates-on-how-to-fight-future-pandemics), że jesteśmy jako ludzkość może dopiero na końcu początku końca wynajdowania sposobu na pandemie typu COVID-19, tak jak mówił w listopadzie 1942 r. Winston Churchil o II wojnie światowej, zakończonej w 1945. “This is not the end. It is not even the beginning of the end. But it is, perhaps, the end of the beginning.” Nie ma łatwego pocieszenia, niestety.

    Vector Bauhaus abstract blue background made with grid and overlapping simple geometric elements, circles and lines. (fot. Depositphotos)
  • Gwiazda literaturoznawcza za 200 punktów!!!

    Przeanalizowałem listę czasopism w wykazie ministerialnym z literaturoznawstwa z najżwyższej półki, bo wycenione przez Ministerstwo ostatnim Rozporządzeniem na 200 punktów:

    AMERICAN LITERARY HISTORY
    ANTIGONISH REVIEW
    Anuario Lope de Vega-Texto Literatura Cultura (wcześniej nie było na liście)
    BEITRAGE ZUR GESCHICHTE DER DEUTSCHEN SPRACHE UND LITERATUR
    BYZANTINISCHE ZEITSCHRIFT
    Cambridge Journal of Postcolonial Literary Inquiry
    CLASSICAL ANTIQUITY
    CONTEMPORARY LITERATURE
    CounterText-A Journal for the Study of the Post-Literary (nie znalazłem we wcześniejszym wykazie)
    CRITIQUE-STUDIES IN CONTEMPORARY FICTION
    Emily Dickinson Journal
    GEMA Online Journal of Language Studies
    Italian Culture
    Journal of Adaptation in Film & Performance
    JOURNAL OF HELLENIC STUDIES
    Journal of Literary Theory
    JOURNAL OF ROMAN STUDIES
    Language and Literature
    Literary Journalism Studies
    MINNESOTA REVIEW
    MNEMOSYNE
    MODERN LANGUAGE QUARTERLY
    NARRATIVE
    NEW LITERARY HISTORY
    OXFORD GERMAN STUDIES
    Perinola-Revista de Investigacion Quevediana
    Philologia Classica
    PMLA-PUBLICATIONS OF THE MODERN LANGUAGE ASSOCIATION OF AMERICA
    POETICS
    Problemy Istoricheskoi Poetiki
    Projections-The Journal for Movies and Mind
    RENAISSANCE QUARTERLY
    ROMANCE PHILOLOGY
    Romanticism
    Signs and Society
    SPIEGEL DER LETTEREN
    STUDI MEDIEVALI
    Studia Aurea-Revista de Literatura Espanola y Teoria Literaria del Renacimiento y Siglo de Oro
    STYLE
    VIERTELJAHRSHEFTE FUR ZEITGESCHICHTE
    WALT WHITMAN QUARTERLY REVIEW
    WELT DER SLAVEN-HALBJAHRESSCHRIFT FUR SLAVISTIK
    ZEITSCHRIFT FUR ROMANISCHE PHILOLOGIE
    Annales

    Większość to bezdyskusyjnie świetne czasopisma, choć uderza dominacja angielskiego i tylko nieliczne czasopisma z innych języków kongresowych. Slawiści powinni publikować po niemiecku w WELT DER SLAVEN-HALBJAHRESSCHRIFT FUR SLAVISTIK. Dlaczego? Nie wiem, ale mogą dostać za jeden artykuł 200 punktów. [jak można się przekonać, w tym piśmie publikuje się również w innych językach, także słowiańskich, ale… sugestia jest mimo wszystko wyraźna]

    Jednak znalazłem także ewidentną perełkę, czy nawet GWIAZDĘ:
    200 punktów za publikację krytyki literackiej w Antigonish Review (wcześniej nie było tego kwartalinika w ogóle na liście)

    http://www.antigonishreview.com/

    Może ja nie rozumiem mechanizów, ale takie drobiazgi literackie mają być wyceniane najwyżej? Dwieście punktów?

    Założony w 1970 r. Przez R.J. MacSween, The Antigonish Review jest jednym z najstarszych kwartalników literackich w Kanadzie. Wedle zapisu na stronie internetowej ma obejmować publikacje regionalne, krajowe i, w mniejszym stopniu, jest pismem międzynarodowym. Od początku swojego istnienia TAR publikował poezję, fikcję, eseje, recenzje książek i tłumaczenia. (tłumaczę ze strony internetowej kwartalnika) Za publikację w tym czasopiśmie 200, zaś za publikację w np. Comparative Critical Studies 40?

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich, ale chyba nie jestem w stanie jakoś przejść do porządku dziennego nad tym zestawem.

    PS. Bardzo dziękuję dr Agnieszce Kałowskiej z WUŁ za pomoc w analizie.