go2025e: „Troska ostateczna” Paula Tillicha jako pojęcie formalne i wynikająca z niego teoria kultury, w: Fenomen troski, pod red. A. Grzegorczyk, S. Softy, E. Baum, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań, 81-97.


go2025e: „Troska ostateczna” Paula Tillicha jako pojęcie formalne i wynikająca z niego teoria kultury, w: Fenomen troski, pod red. A. Grzegorczyk, S. Softy, E. Baum, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań, 81-97.



Podcast na Spotify tutaj
W świecie, który coraz częściej wita nas ekranem zamiast twarzy, a rozmowa z maszyną bywa prostsza niż z drugim człowiekiem, uprzejmość zyskuje nowe znaczenia. Zadziwiające jest, jak często — w rozmowach z systemami opartymi na sztucznej inteligencji — zwracamy się do nich z uprzejmością niemal rytualną: proszę, dziękuję, czy mogłabyś/mógłbyś mi pomóc? Opieram swoje rozważania na danych nienaukowych, raczej doniesieniach osób zarządzających danymi, nie mam możliwości weryfikacji ich, jednak miże te zwroty grzecznościowe to resztka człowieczeństwa, którą wkładamy nawet w rozmowę z czymś, co nie ma świadomości? Wydaje się, że to antropomorfizacja w całej krasie, rzutujemy swoją strukturę na coś, co się z nami wydaje komunikować.
Z doniesień medialnych (źródłem jest chyba wpis samego Sama Altmana, dyrektora generalnego OpenAI), wynika, że „uprzejma” komunikacja z AI — choć urocza — nie jest neutralna ekologicznie. Każde dodatkowe słowo, każda grzecznościowa formuła, każda peryfraza zużywa zasoby obliczeniowe. A za tym idzie realna energia, produkcja ciepła w serwerowniach, emisja CO₂. Inaczej mówiąc: bycie miłym dla chatu generuje większy ślad węglowy. Ale to też lustrzane odbicie naszej potrzeby upraszczania, nie komplikowania. Nasza życzliwość — jakkolwiek „tania” z pozoru — pociąga za sobą koszt.
I tu pojawia się pytanie: czy warto być uprzejmym dla czata?
Odpowiedź — jak to zwykle bywa — jest bardziej ludzka niż logiczna. Tak, warto. Bo życzliwość, nawet kosztowna w sensie energetycznym wobec maszyn, w kontaktach z ludźmi jest zadziwiająco… darmowa. To gniew, agresja, zawiść, zazdrość i nienawiść spalają naszą energię psychiczną, wymagają dodatkowego napięcia, podwyższonego tętna, stresu, wyczerpania. Życzliwość, przeciwnie — uspokaja, koi, reguluje.
Dalajlama XIV powiedział kiedyś: „Moja religia jest bardzo prosta. Moją religią jest życzliwość.” Nie trzeba świątyń, doktryn ani rytuałów, by praktykować coś tak prostego, a zarazem fundamentalnego.
Uprzejmość jest najbardziej demokratyczną formą dobroci. Nie wymaga pieniędzy, statusu, technologii ani tytułów. Wymaga jedynie decyzji: nie zranić, nie umniejszyć, nie zdominować.
W świecie zalanym natłokiem danych, gest życzliwości — choć to chyba jest niewidoczne w kodzie — staje się czymś, co odróżnia człowieka od maszyny. Być może przyszłość będzie należała do tych, którzy nie tylko nauczyli się rozmawiać z maszynami, ale też zachowali ludzką manierę nawet wtedy, gdy to „się nie opłacało”. Pamiętam książkę o znamiennym tytule „Przetrwają najżyczliwsi”.
Bo człowieczeństwo, jakkolwiek nieoptymalne, jest ciągle warte zachodu. Ale swoją drogą, kiedyś myślałem, że tylko bycie świadomym różni człowieka od maszyn. Teraz okazuje się, że mamy także inny wyróżnik antropologiczny: tanią energetycznie życzliwość…
To co, może podarujmy sobie nawzajem kwiatek? Uśmiech? Wypracujemy w ten sposób nawyk?


zdjęcie historyczna Franciszka w Armenii z 2016 (lic. Depositphotos)
Podcast na YouTube
Podcast w Spotify tutaj
21 kwietnia 2025 roku, o godzinie 7:35, zmarł papież Franciszek. Jego pontyfikat, rozpoczęty w 2013 roku, był czasem głębokich refleksji nad rolą Kościoła w świecie współczesnym. Dla mnie, jako osoby związanej z kulturoznawstwem i literaturoznawstwem, szczególnie poruszające były jego przemyślenia na temat literatury jako narzędzia budowania empatii i zrozumienia drugiego człowieka.
W liście z 17 lipca 2024 roku, zatytułowanym „O roli literatury w formacji”, papież Franciszek podkreślił, że literatura nie jest jedynie formą rozrywki, lecz istotnym elementem w poznawaniu natury ludzkiej. Zwrócił uwagę na to, że czytanie literatury pięknej pozwala na głębsze zrozumienie siebie i innych:
„Płacząc nad losem bohaterów, płaczemy w głębi duszy nad sobą i własną pustką, własnymi brakami, własną samotnością.”
Franciszek wskazał również na literaturę jako środek uwrażliwiający nas na tajemnicę innych:
„Podążając tą drogą, która uwrażliwia nas na tajemnicę innych, literatura sprawia, że uczymy się dotykać ich serc.”
Co istotne, papież nie mówił o literaturze w sposób abstrakcyjny. Wprost wymienił autorów, którzy — według niego — powinni być obecni w procesie formacji duchowej i intelektualnej. Wśród nich znaleźli się:
Choć nie zawsze zgadzałem się z papieżem Franciszkiem w kwestiach politycznych — zwłaszcza dotyczących Rosji i jego niejednoznacznych reakcji na wojnę — i nie zgadzam się w pełni z gustami literackimi i religijnymi, to jego refleksje na temat literatury jako przestrzeni budowania empatii i zrozumienia pozostaną dla mnie źródłem głębokiego szacunku.
W świecie, który często ignoruje to, co niewypowiedziane, Franciszek przypomniał, że „czasem poezja mówi więcej niż dogmat”.
Pełny tekst listu można znaleźć na oficjalnej stronie Watykanu:
List Ojca Świętego Franciszka o roli literatury w formacji – 17 lipca 2024