Tag: Obserwatorium nordyckie

  • Nordyckość między wizją a koniecznością. Od Kalmaru do szerokiej Północy

    Nordyckość między wizją a koniecznością. Od Kalmaru do szerokiej Północy

    Z cyklu: Obserwatorium nordyckie

    Rada Nordycka mapa lic. Depositphotos

    Nordyckość od swoich początków nie stanowiła jednolitej tożsamości ani stałego projektu politycznego. Jej rozwój przebiegał falowo, na styku koncepcji ideowych i praktycznych potrzeb, kształtowanych przez zmienną geopolitykę Europy Północnej i obszaru Morza Bałtyckiego. Historia regionu to nie linearny proces integracji, lecz sekwencja zbliżeń, przerw i redefinicji, w których jedynym względnie trwałym elementem pozostawała wzajemna zrozumiałość języków skandynawskich. Wspólnota językowa była świadectwem codziennej bliskości kulturowej, a zarazem zasobem wielokrotnie przywoływanym w dyskusjach o potencjalnej jedności Północy.

    Pierwszym poważnym przedsięwzięciem integracyjnym była Unia Kalmarska (1397), obejmująca Danię, Norwegię i Szwecję pod wspólną koroną. Choć współcześnie bywa interpretowana jako wczesna zapowiedź politycznego Norden, w rzeczywistości była projektem dynastycznym, w którym brakowało elementów autentycznej wspólnoty politycznej. Jej rozpad w XVI wieku utrwalił sceptycyzm wobec możliwości powołania jednego państwa nordyckiego, a Bałtyk przez kolejne stulecia pozostawał przestrzenią rywalizacji, częściej dzielącą niż łączącą region.

    XVII wiek przyniósł dominację Szwecji i jej imperialne ambicje, które przeobraziły Morze Bałtyckie w niemal „wewnętrzne morze” tego państwa. Był to jednak projekt oparty na ekspansji, a nie integracji. Wspólnota językowa nie funkcjonowała wówczas jako zasada równości — stała się narzędziem administracji i władzy, a nie medium solidarności.

    Nowy impuls pojawił się dopiero w XIX wieku wraz z rozwojem romantycznego skandynawizmu. Nordyckość zyskała formę idei kulturowej, osadzonej w wspólnym dziedzictwie językowym, mitologicznym i literackim. Bliskość duńskiego, norweskiego i szwedzkiego zaczęła być odczytywana jako dowód istnienia „naturalnej” wspólnoty. Była to jednak wizja selektywna: obejmowała przede wszystkim obszar skandynawski, pozostawiając Finlandię i wschodni brzeg Bałtyku poza główną narracją.

    Fundamentalna przemiana nastąpiła po II wojnie światowej, kiedy region porzucił ambicje tworzenia wspólnego państwa na rzecz intensywnej współpracy instytucjonalnej. Rada Nordycka, powołana w 1952 roku, stała się kluczowym instrumentem budowania zintegrowanego, choć nie zunifikowanego, modelu Północy. Wzajemna zrozumiałość językowa sprzyjała codziennej kooperacji — była praktycznym ułatwieniem, które wzmacniało poczucie bliskości mimo braku wspólnej struktury państwowej. Jednocześnie Bałtyk pozostawał wówczas podzielony żelazną kurtyną i nie wchodził w skład projektowanej wspólnoty.

    Dopiero po 1991 roku możliwe stało się poszerzenie perspektywy o region bałtycki. Odzyskanie niepodległości przez Litwę, Łotwę i Estonię oraz ich wejście do Unii Europejskiej sprawiły, że Bałtyk przestał być granicą — stał się przestrzenią współpracy. W rezultacie narodziła się koncepcja Nordic–Baltic, w której nordyckość przekracza skandynawską wspólnotę językową i opiera się na zbliżonych praktykach politycznych, instytucjonalnych i bezpieczeństwa.

    NB8, czyli ósemka nordycko-bałtycka jeszcze bez Polski (ki. Depositphotos)

    W XXI wieku proces ten nabrał nowej dynamiki. Wojna w Ukrainie, rozszerzenie NATO o Finlandię i Szwecję oraz rosnące znaczenie Arktyki przesunęły akcenty z kultury i języka na bezpieczeństwo, infrastrukturę i solidarność strategiczną. Bałtyk — niegdyś peryferyjny — stał się jednym z kluczowych obszarów geopolityki europejskiej. Wspólnota językowa nie zniknęła, lecz utraciła swoją dotychczasową rolę fundamentu, stając się jednym z wielu zasobów kulturowych regionu.

    Historia nordyckości okazuje się więc opowieścią o nieustannej adaptacji: o zmieniających się skalach, granicach oraz sposobach rozumienia wspólnoty. Dzisiejsza „szeroka Północ” — obejmująca zarówno klasyczny Norden, jak i państwa bałtyckie — nie neguje dawnej idei opartej na podobieństwie językowym, lecz włącza ją w znacznie bardziej złożony układ współczesnych zależności politycznych, kulturowych i bezpieczeństwa. To właśnie ta zdolność do redefinicji sprawia, że nordyckość pozostaje jednym z najciekawszych i najbardziej elastycznych konceptów regionalnych we współczesnej Europie.

    Zestawienie dat związanych z nordyckością, oprac. własne.

    Artykuł został zainspirowany felietonem Ett enat Norden — vacker vision eller nödlösning autorstwa Haralda Gustafssona, profesora em. z Uniwersytetu Lund w Szwecji opublikowane w dziale Understrecket Svenska Dagbladet 03.02.2026

  • Biblioteki w schronach! Helsinki w Warszawie?

    Biblioteki w schronach! Helsinki w Warszawie?

    Fińska lekcja szacunku dla edukacji i bezpieczeństwa

    Obserwatorium Nordyckie musi skomentować wczorajszą, wtorkową (18.02.25) wizytę prezydenta Trzaskowskiego w Helsinkach.

    Jeśli wolisz posłuchać tego artykułu, tutaj

    W krótkiej recenzji książki łódzkiego socjologa z UŁ Wojciecha Woźniaka „Helsinki w Warszawie? O książce «Państwo, które działa»”, która ukazała się w „Kulturze Liberalnej” Nr 734 (5/2023) 6 lutego 2023, Tomasz Sawczuk wskazuje, opisując wspomnianą książkę, jak fińskie instytucje publiczne stały się wzorem skutecznego zarządzania państwem. Stały się, choć niekoniecznie były takie od zawsze. Pośród licznych wątków poruszanych przez Woźniaka, autora recenzowanej książki, jeden element recenzent Sawczuk wybija na plan pierwszy: Finlandia zawdzięcza swój sukces wysokiemu zaufaniu do instytucji, kulturze politycznej opartej na konsensusie oraz priorytetowemu traktowaniu edukacji i wiedzy. Przykładem jest nowoczesna biblioteka Oodi w Helsinkach, będąca symbolem powszechnego dostępu do kultury i edukacji (niedaleko jest parlament i inne najważniejsze instytucje w kraju).

    Okładka książki Woźniaka. Książka tutaj

    W kontekście tej wizji warto spojrzeć na wizytę Rafała Trzaskowskiego w Helsinkach 18 lutego 2025 roku, kiedy prezydent Warszawy zwiedzał fińskie schrony – nie tylko jako element systemu obrony cywilnej, ale także przestrzenie edukacyjne i społeczne. W tych miejscach znajdują się biblioteki, kawiarnie i czytelnie, które na co dzień służą mieszkańcom, a w razie zagrożenia pełnią funkcję ochronną. Trzaskowski podkreślił, że całość jest zarządzana przez samorząd, co może być inspiracją dla Warszawy.

    Fińskie podejście pokazuje, że szacunek dla edukacji i bezpieczeństwa może iść w parze. W Finlandii przestrzeń publiczna nie jest tylko funkcjonalna – jest też miejscem rozwijania wiedzy i więzi społecznych. Przeniesienie tego modelu do Warszawy mogłoby nie tylko zwiększyć odporność miasta na kryzysy, ale także podnieść jakość życia mieszkańców poprzez integrację infrastruktury miejskiej z kulturą i edukacją. Helsinki uczą, że bezpieczeństwo to nie tylko mury i bunkry, ale też inwestycja w wiedzę, kulturę i wspólnotę.

    Warto podkreślić, że Finlandia nie zawsze była państwem do naśladowania. Co oznacza, że wszystko przed nami, „biblioteki i kawiarnie w schronach” to może być także nasza przyszłość. Jednym z wzorców świetnych miejskich przestrzeni może być łódzkie EC1, w którym — w dawnej elektrociepłowni — znajduje się dziś wiele centrów nauki i kultury. Żyjemy w świecie niepokoju i kryzysu. Dlatego połączenie w przestrzeniach publicznych nieufności (względem zewnętrznych zagrożeń) z olbrzymim zaufaniem społecznym ucieleśnionym w idei kawiarni (spotkanie, dyskusja, racjonalność przy kawie) czy bibliotek (spotkanie idei, dysputa) oraz zaufaniem do państwa, które dba o życie obywatelskie, to jest połączenie niezwykle obiecujące. A jeśli do tego dodać by ideę powszechnego zaangażowania Finów w obronę cywilną, to ten projekt zasługuje na poparcie ze wszech miar. Obserwatorium Nordyckie kibicuje Helsinkom w Warszawie!

    Autor w Bibliotece Uniwersyteckiej w Helsinkach w 2012 r.

  • Nowy herb Danii: Geopolityczne implikacje zmiany

    Nowy herb Danii: Geopolityczne implikacje zmiany

    Z cyklu: Obserwatorium nordyckie

    Zdjęcie strony internetowej Królestwa Danii (fot. JP 05.01.25) z wizerunkiem aktualnego herbu Danii

    Jak donoszą TVN24 oraz Svenska Dagbladet doszło do zmiany herbu Królestwa Danii i jest ono interpretowane różnie w różnych częściach Północy.

    Niedawna decyzja króla Frederika X o zmianie herbu Królestwa Danii odbiła się szerokim echem w mediach, zarówno w Skandynawii, jak i poza nią. Najważniejszą nowością jest wyeksponowanie Grenlandii i Wysp Owczych oraz usunięcie historycznych trzech koron, obecnych w herbie od ponad 600 lat. Oficjalne stanowisko dworu królewskiego wskazuje, że nowe godło ma odzwierciedlać „współczesną wspólnotę królestwa”, uwzględniając zarówno historię, jak i tradycje heraldyczne.

    Co symbolizuje herb królewski?

    Herby królewskie, zwłaszcza w monarchiach konstytucyjnych, pełnią nie tylko funkcję dekoracyjną, ale także komunikacyjną. Jak zauważa historyk Lars Hovbakke Sørensen, duńska decyzja to nie tylko gest heraldyczny, ale również polityczny. W rozmowie z norweską gazetą Aftenposten podkreśla on, że zmiana jest silnym sygnałem wobec międzynarodowych aspiracji – zwłaszcza w kontekście zainteresowania Grenlandią przez Donalda Trumpa, a także Chin i Rosji.

    Trump, jeszcze w 2019 roku, zasugerował możliwość zakupu Grenlandii, co duńska premierka Mette Frederiksen nazwała „absurdalnym pomysłem”. Po swojej listopadowej reelekcji w 2024 roku, były prezydent USA powrócił do tego tematu, określając kontrolę nad Grenlandią jako „absolutną konieczność” dla bezpieczeństwa USA.

    Perspektywa heraldyczna i opinie ekspertów

    Zmiana w herbie obejmuje również odświeżenie wizerunków dwóch tzw. „dzikich ludzi” – postaci, które symbolizują siłę natury i ochronę. Kåre Seeberg Sidselrud, ekspert heraldyki z Norwegii, zaznacza, że nowy układ elementów herbu to prawdopodobnie próba wzmocnienia jedności między Danią, Grenlandią i Wyspami Owczymi, a nie tylko odpowiedź na międzynarodową politykę.

    Jednakże, reakcje w krajach skandynawskich na zmiany różnią się. W Szwecji uwagę przykuwa usunięcie trzech koron, które przez wieki stanowiły element sporu o heraldyczną dominację między Danią a Szwecją. W Danii natomiast debata skupia się na symbolice nowego herbu oraz jego znaczeniu dla relacji między centralną Danią a autonomicznymi regionami.

    Publiczne reakcje i sąsiedzkie komentarze

    Nowe godło podzieliło opinię publiczną. W Danii część komentatorów widzi w nim gest wzmacniający autonomiczne regiony, podczas gdy inni krytykują rezygnację z historycznych elementów. W Grenlandii i na Wyspach Owczych zmiana spotkała się z umiarkowanym optymizmem, szczególnie w kontekście większego uznania ich znaczenia.

    W sąsiedniej Norwegii i Szwecji analiza skupia się na kontekście geopolitycznym. Eksperci zastanawiają się, czy Dania próbuje zaznaczyć swoje terytorialne roszczenia w Arktyce wobec rosnącej konkurencji międzynarodowej.

    Linki dla zainteresowanych

    Nowy herb Królestwa Danii jest dowodem na to, jak nawet na pozór drobne zmiany mogą wzbudzić poważne pytania o historię, tożsamość i przyszłość państwa. Symboliczne gesty, takie jak ten, stają się punktem wyjścia do szerszych refleksji na temat współczesnych wyzwań geopolitycznych i relacji międzynarodowych.

  • Polska na drodze do potęgi w Europie. Z cyklu Obserwatorium nordyckie

    Polska na drodze do potęgi w Europie. Z cyklu Obserwatorium nordyckie

    Ilustracja obszaru Morza Bałtyckiego... Balticum

    Z przyjemnością odnotowuję wzrost znaczenia Polski i jej wizerunku w Szwecji. Polska w górę! Brawo!

    Po dzisiejszej prasówce Dagens Nyheter i Svenska Dagbladet uznałem, że nigdy Polska nie miała jeszcze takiej pozycji w kontekstach Nordyckich.

    Z okazji pobytu polskiego premiera Donalda Tuska w Szwecji na szczycie państw nordyckich ukazał się ciekawy materiał z tytułem: „Szwecja ma wiele do nauczenia się od Polski. Polska jest na dobrej drodze, by stać się kolejną potęgą Europy. Powinniśmy uczyć się od polskich sukcesów w dziedzinach takich jak wzrost gospodarczy, rynek pracy i polityka mieszkaniowa” – piszą Rutger Brattström i Alexandra Ivanov Hökmark z think tanku Timbro.

    Według autorów tego artykułu opublikowanego w poczytnym Svenska Dagbladet, Polska wyróżnia się w Europie dynamicznym wzrostem gospodarczym, elastycznym rynkiem pracy, niskimi kosztami budowy mieszkań i inwestycjami w obronność. Jest także liderem w przyjmowaniu migrantów i rozwija energetykę jądrową. Autorzy podkreślają, że sukcesy Polski wynikają z wolnorynkowego podejścia, niskiego opodatkowania i odpowiedzialnej polityki. Proponują, aby Szwecja uczyła się od Polski, która łączy dobrobyt gospodarczy z humanitarnym zaangażowaniem i stabilnością.
    Ponadto inwestycje militarne i strategiczne partnerstwa (np. z USA) wzmacniają pozycję Polski, elastyczne regulacje sprzyjają niskiej stopie bezrobocia i integracji imigrantów.
    Autorzy stosują argumentację opartą na danych statystycznych i przykładach konkretnych polityk. Ton jest afirmatywny i skoncentrowany na pozytywnych aspektach polskiej polityki.

    Polska, która jeszcze 30 lat temu odzyskała swoją niepodległość, wyrosła na kraj świadomie korzystający z siły gospodarki rynkowej i odpowiedzialny za swoje losy oraz za przyszłość Europy. Szwecja ma wiele do nauczenia się od Polski.

    Chyba jeszcze nigdy Polska nie miała takiego dobrego wizerunku w Szwecji.

    Tym bardziej, że Dagens Nyheter szczegółowo informuje, że podczas szczytu nordyckiego na Harpsund w Szwecji, liderzy sześciu krajów – Polski, Szwecji, Danii, Finlandii, Estonii oraz przedstawiciel Litwy – zgodzili się na dalsze zwiększanie wsparcia dla Ukrainy i budżetów obronnych swoich państw. Gospodarz spotkania, premier Szwecji Ulf Kristersson, podkreślił, że obecna sytuacja międzynarodowa wymaga znacznych inwestycji w obronność, przewyższających dotychczasowy cel NATO wynoszący 2% PKB.

    Kraje zobowiązały się zwiększyć dostawy amunicji oraz wspierać rozwój ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego. Uznano, że rosyjska agresja destabilizuje region euroatlantycki i wymaga stanowczego wsparcia demokracji w Europie Wschodniej.

    Polska przeznacza na obronność najwyższy procent PKB w regionie (4,12%), a Szwecja planuje zwiększenie swojego udziału do 2,6%. Liderzy uznali, że przyszłe wymagania NATO mogą wynosić nawet 3% PKB, aby sprostać nowym wyzwaniom strategicznym.

    Premier Polski Donald Tusk zaproponował wspólne patrole morskie dla krajów nordycko-bałtyckich, wzorowane na patrolach powietrznych NATO. Propozycja spotkała się z zainteresowaniem, choć wymaga konsultacji w szerszym kontekście NATO.
    Dyskutowano także o niedawnych uszkodzeniach kabli komunikacyjnych na Bałtyku, które mogą być wynikiem sabotażu.

    Podjęte działania mają nie tylko wzmocnić bezpieczeństwo regionalne, ale także odpowiedzieć na rosnące zagrożenie ze strony Rosji. Kraje nordycko-bałtyckie i Polska są jednymi z największych wsparć dla Ukrainy, co podkreśla ich rolę w budowaniu stabilności w Europie.

    Europa musi wziąć większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo i wspólnie działać w obliczu rosnących napięć geopolitycznych. Szczyt w Harpsund jest ważnym krokiem w tej strategii.

    Podczas tego szczytu Premier Polski Donald Tusk zaproponował stworzenie wspólnej straży morskiej dla krajów basenu Morza Bałtyckiego w odpowiedzi na ostatnie przypadki sabotażu na dnie morskim. Propozycja zyskała poparcie premiera Szwecji Ulfa Kristerssona.

    Tusk wskazał, że współpraca tego typu mogłaby nawiązywać do już istniejących patroli powietrznych NATO w regionie Bałtyku. Podkreślił, że inicjatywa ta jest szczególnie istotna dla państw odczuwających wspólne zagrożenie ze strony Rosji.

    Kristersson, komentując propozycję na konferencji prasowej podczas nordycko-bałtyckiego szczytu na Harpsund, uznał pomysł za logiczny. Zauważył, że sytuacja na i pod powierzchnią Morza Bałtyckiego wymaga dalszych, szczegółowych dyskusji w duchu współpracy.

    Wspólna straż morska mogłaby wzmocnić bezpieczeństwo regionu w obliczu rosnących napięć geopolitycznych.

    Jeszcze nigdy Polska nie miała tak dobrej prasy w Szwecji. Serce roście patrząc na te czasy…

    Może warto spojrzeć na siebie samych oczami innych?

    Ps. To jest galeria zdjęć z Rapport w Sveriges Television: dwóch premierów formalnie i nieformalnie