Tag: obrona demokracji

  • „Upprörande”. Polsko-ukraiński spór oczami Svenska Dagbladet

    „Upprörande”. Polsko-ukraiński spór oczami Svenska Dagbladet

    Z cyklu: Obserwatorium Nordyckie. Dzisiaj odcinek nieco wschodniosłowiański

    Burza na morzu (lic. DepositPhotos)

    Szwedzka jakościowa prasa rzadko poświęca znaczącą uwagę polskiej polityce pamięci — tym bardziej warto odnotować obszerny tekst Tomasa Lundina w Svenska Dagbladet (22 czerwca 2026), który relacjonuje gwałtowne ochłodzenie relacji między Karolem Nawrockim a Wołodymyrem Zełenskim. Dla nordyckiego czytelnika to nie jest spór o przeszłość — to przede wszystkim wyrwa we wspólnym froncie poparcia dla Ukrainy.

    Co widzi szwedzki czytelnik

    Lundin otwiera scenę symbolicznym gestem: Zełenski odsyła pocztą z Kijowa Order Orła Białego i publikuje zdjęcie paczki na X, po tym jak Nawrocki odebrał mu odznaczenie. Bezpośrednim zapalnikiem wedle tej relacji — zgodnie z prawdą — było nadanie jednostce ukraińskich sił specjalnych nazwy „Bohaterów UPA” — krok, który polski prezydent określił jako „oburzający, niezrozumiały i głęboko rozczarowujący”. Za Zełenskim swoje polskie odznaczenia odesłali kolejni ukraińscy politycy; szef jego kancelarii Kyryło Budanow nazwał polską decyzję „prezentem dla Putina”.

    Charakterystyczne jest jednak, jak Lundin koncepctualizuje całą sprawę. Tekst konsekwentnie patrzy na konflikt przez pryzmat jego geopolitycznych kosztów. Lejtmotywem jest zadowolenie Kremla i zaskoczenie sojuszników — autor eksponuje apel Donalda Tuska, by oba kraje „ostudziły emocje, zamiast podsycać kłótnię”, oraz ryzyko, że ucierpi planowana gdańska konferencja o odbudowie Ukrainy (wyceniana przez Bank Światowy na ponad 500 mld euro w dekadę). Polska polityka pamięci pojawia się tu nie jako temat sam w sobie, lecz jako czynnik destabilizujący szerszą architekturę wsparcia.

    Filologiczny margines: słowo upprörande

    Tytuł cytuje samego Nawrockiego. W oryginale prezydent ocenił nadanie jednostce nazwy „Bohaterów UPA” jako „oburzające, niezrozumiałe i głęboko rozczarowujące”; pierwsze z tych słów Lundin oddał jako upprörande (cała triada po szwedzku brzmi: upprörande, obegripligt och en djup besvikelse).

    Szwedzkie upprörande to imiesłów czynny od czasownika uppröra — upp („w górę”) plus röra („poruszać, mieszać”). Samo röra (staronordyckie hrœra) jest spokrewnione z niemieckim rühren i angielskim to stir, a jego podstawowe znaczenie jest fizyczne: wprawianie w ruch. Polskie oburzający także opiera się na czasowniku z pola wzburzenia (burzyć). Oba przymiotniki nazywają zatem oburzenie poprzez obraz fizycznego poruszenia — zbieżność na tyle rozpowszechniona w językach europejskich, że nie warto budować na niej zbyt wiele.

    Ciekawszy jest sam efekt przekładu. Emocja Nawrockiego przechodzi do szwedzkiego bez straty rejestru i mocy: czytelnik Svenska Dagbladet dostaje słowo równie kategoryczne jak polski oryginał, i to ono trafia do tytułu. W relacji o sporze, który w dużej mierze toczy się na poziomie gestów i słów, taka wierność jednego przymiotnika nie jest bez znaczenia.

    Twardniejące nastroje

    Najmocniejsza partia tekstu dla szwedzkiego odbiorcy to dane o erozji polskiej opinii. Lundin przytacza sondaż CBOS: poparcie dla pomocy Ukrainie spadło z 94 proc. w 2022 r. do 48 proc., a stosunek do uchodźców jest dziś niemal równo podzielony. Autor wiąże to z kurczącym się polem manewru Tuska i z profilowaniem się PiS na ugrupowanie ukrainosceptyczne przed przyszłorocznymi wyborami. Tło historyczne — rzeź wołyńska i 40–60 tys. polskich cywilów zamordowanych w 1943 r. — domyka artykuł, ale pozostaje właśnie tłem, nie sednem. Jednym słowem: awantura o medal uświadamia Szwedom, że w Polsce marnieje poparcie dla Ukraińców. A twarz, którą Polska przy tym pokazuje, nie jest ładna — nawet jeśli stoi za nią realna historyczna krzywda. Dla nordyckich społeczeństw, mierzących rzecz miarą wsparcia dla Ukrainy, ta przeszłość niewiele zmienia. Polska marka na tym traci.

    Nordycki cień

    Warto zauważyć detal, który w polskiej relacji łatwo przeoczyć: tuż pod artykułem SvD umieszcza sponsorowany materiał Teracomu pod hasłem „Tak Szwecja może uczyć się od Ukrainy” — o dronach i mocy oporu (motståndskraft). To mimowolny, ale wymowny komentarz redakcyjny. Dla Skandynawów ukraińska wojna jest przede wszystkim lekcją totalnej obrony narodowej (total­försvar), a polsko-ukraiński zatarg ogląda się z niepokojem kogoś, kto liczy na spójność wschodniej flanki. Spór o UPA czyta się w Sztokholmie nie jako rozrachunek z historią, lecz jako rysa na tarczy, za którą sama Szwecja chciałaby się schować.


    Źródło: Tomas Lundin, „»Upprörande«: Polen anklagar Zelenskyj”, Svenska Dagbladet, 22.06.2026.

  • Duża zmiana w Szwedzkiej Akademii

    Duża zmiana w Szwedzkiej Akademii

    Z cyklu: Obserwatorium Nordyckie

    Nowa era w Szwedzkiej Akademii: Ingrid Carlberg jako nowa stała sekretarzyni

    W grudniu 2025 r. Szwedzka Akademia stanęła u progu nowego rozdziału w swojej historii — po siedmiu latach na stanowisku przewodniczącego — formalnie „ständiga sekreterare (stałego sekretarza) z funkcją pożegnał się Mats Malm, a jego następczynią została Ingrid Carlberg — ceniona dziennikarka i autorka książek non-fiction. W Polsce znana jest jej książka-biogram Alfreda Nobla. (Nobel. Wybuchowy pacyfista, tłum. E. Ptaszyńska-Sadowska, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2022)

    Ingrid Carlson w 2012 r. (Fot. Bengt Oberger, za Wikipedią, CC Uznanie Autorstwa)

    Koniec jednego etapu — początek nowego kierunku

    Malm zyskał szerokie uznanie za swoją rolę w stabilizowaniu Akademii po głębokim kryzysie instytucjonalnym, który wstrząsnął szwedzką sceną kulturalną kilka lat temu. Ofiarą tego kryzysu była nie tylko sekretarzyni przed Malmem — Sara Danius, ale i Olga Tokarczuk, której Nagroda Nobla była opóźniona o rok. Jego (Malma) kadencja pomogła odbudować wewnętrzne zaufanie i przywrócić Akademii reputację poważnej instytucji. 

    Jednak jak zauważają komentatorzy, dziś Akademia stoi przed innym wyzwaniem — bardziej publicznym i politycznym: konfliktem wokół zagrożeń dla demokracji, dezinformacji i narastającej presji na wolność słowa. 

    Ingrid Carlberg – nowa przewodnicząca za sterami Akademii

    Carlberg — 64-letnia dziennikarka m. in. Dagens Nyheter (do 2010 roku) oraz autorka książek popularnonaukowych i publicystycznych — objęła stanowisko jako druga kobieta w historii Akademii, po słynnej Sarze Danius (nota bene: m. In. Teoretyczce literatury), co samo w sobie jest odczytywane jako sygnał zmian i postępu w instytucji. 

    W opiniach ekspertów i kulturoznawców jej nominacja odczytywana jest jako znak, że Akademia chce kontynuować — a nawet rozszerzyć — swoje zaangażowanie w obronę wolności prasy i demokracji. Björn Wiman, dyrektor działu kultury Dagens Nyheter, wskazuje, że wybór Carlberg może być zapowiedzią „nowocześniejszej” Akademii, która aktywniej zabiera głos w ważnych debatach społecznych i kulturowych. 

    Rola Carlberg ma być kluczowa szczególnie w kontekście obrony publicznej debaty i prawdy — obszarów, które w ostatnich latach Akademia coraz silniej starała się promować, m.in. poprzez konferencje i inicjatywy poświęcone wolności myśli i wypowiedzi. 

    Akademia wobec wyzwań współczesności

    Zmiana na stanowisku ständiga sekreterare przypomina, jak dynamiczne potrafią być instytucje kultury w regionie nordyckim, kiedy stoją wobec nowych globalnych wyzwań. Dla Szwedzkiej Akademii — instytucji znanej przede wszystkim jako opiekun literatury i języka, ale też strażnik wartości demokratycznych — wybór nowej przewodniczącej jest sygnałem, że debata publiczna, prawda i odporność demokratyczna pozostają w centrum jej misji. 

  • Solidarność demokratów zglobalizowanego świata

    Solidarność demokratów zglobalizowanego świata

    Recenzja książki „Autocracy, Inc.: The Dictators Who Want to Run the World” Anne Applebaum

    Anne Applebaum, uznana dziennikarka i autorka licznych książek historycznych, której nie trzeba szerzej polskiemu czytelnikowi przedstawiać, wydała w USA nową książkę pt. „Autocracy, Inc.: The Dictators Who Want to Run the World”. Pozycja ta, licząca 207 stron, ukazała się nakładem wydawnictwa Doubleday w lipcu 2024 roku. W polskim przekładzie Michała Rogalskiego, książka nosi tytuł „Koncern Autokracja. Dyktatorzy, którzy chcą rządzić światem” i premierę zapowiedziano na 11 września 2024 roku.

    Globalna perspektywa i komparatystyczne, dziennikarskie studia międzykulturowe

    Jednym z kluczowych aspektów książki jest jej globalna perspektywa, która w dużej mierze tłumaczy, dlaczego zaliczono ją do studiów międzykulturowych. Dodałbym, że komparatystycznych studiów dziennikarskich. Applebaum zwraca uwagę na to, że współczesne autokracje nie są zarządzane przez jednego „złego” człowieka (na to wskazuje także tytułowa liczba mnoga dyktatorów), ale przez złożone sieci, które opierają się na kleptokratycznych strukturach finansowych, kompleksie służb bezpieczeństwa (wojsko, policja, służby paramilitarne) oraz ekspertach technologicznych odpowiedzialnych za nadzór, propagandę i dezinformację (na ten aspekt zwraca uwagę ten tytułowy skrót „Inc.”). Członkowie tych sieci są połączeni nie tylko wewnątrz danego reżimu autokratycznego, ale także z innymi autokratycznymi krajami, a czasem nawet z demokracjami (s. 1). Kategoria sieci co prawda wprost jakoś nie jest nadużywana, ale też nie ma charakteru spiskowości. Opiera się na faktach, datach, liczbach, co sprawia, że dyskurs Autorki ma charakter racjonalny i daleki od paniki aktywistycznej, czy słynnych i uznanych manifestów demokratycznych w rodzaju „O tyranii” świetnego, mówiącego także po polsku, historyka Timothy Snydera. Książkę Anne Applebaum czyta się świetnie. 

    Applebaum odchodzi od klasycznego historycznego indywidualizmu metodologicznego, podkreślając, że współczesne autokracje działają raczej w formie sieciowej niż indywidualnej. Nie skupia się na tzw. „silnych jednostkach” czy „wodzach”, lecz na złożonych strukturach, które wspólnie dążą do zachowania swojej władzy i bogactwa. A zatem podtytuł nie zapowiada omówienia samych postaci dyktatorów, jak w książce Archie Browna „The Myth of the Stron Leader. Political Leadership in the Modern Age” z 2014. Znacznie bliżej Autorce książki do prac innego historyka i wpływowego intelektualisty – Nialla Fergusona, choć bez jego wszechogarniających syntetycznych ambicji naukowych. (autor m.in. Cywilizacji. Zachód i reszta świata, 2012) 

    Krytyka demokracji i globalizacja

    Applebaum wprowadza również koncepcję „Autocracy, Inc.”, która odnosi się do współczesnych reżimów autokratycznych działających jak korporacje, związane nie ideologią, ale bezwzględnym dążeniem do zachowania osobistego bogactwa i władzy członków tej korporacji (s. 2). Jak zauważa nagradzana Pulitzerem dziennikarka, autokracje różnią się od siebie pod względem historycznym, ideologicznym i estetycznym, jednak łączy je wspólny wróg – demokratyczny świat, „Zachód”, NATO, Unia Europejska oraz liberalne (wolnościowe) idee, które je inspirują (s. 10). Samo pojęcie demokracji jest wykrzywiane przez autokratów (o tym świadczy choćby twierdzenie Mussoliniego o demokratycznych, faszystowskich Włoszech, s. 7), zaś wrogiem głównym tyranów są wolności obywatelskie (niepotrzebne np. wg Hitlera).

    Jednym z kluczowych argumentów książki jest to, że autokracje wykorzystują globalizację na swoją korzyść. Podczas gdy wielu zakładało, że otwarty, zintegrowany świat będzie sprzyjać rozprzestrzenianiu się demokracji i liberalnych idei, autorka zauważa, że autokratyczne i nieliberalne idee również rozprzestrzeniły się na demokratyczny świat (s. 27). Autorka krytykuje pogląd o nieuchronności historycznego rozwoju w którąkolwiek stronę, także silne niegdyś przekonanie, że samym wolnym handlem można zmieniać autokracje. Taki handel może także zmieniać demokracje współczesne. Świadczy o tym choćby układ handlowy z Rosją powojenną dotyczący „rur przyjaźni” (handel gazem ziemnym), jak i obecny na kartach książki układ po przemianach 1989 r. w postaci „Nordstream”.

    Współczesne autokracje i sieci kleptokratyczne

    Książka przedstawia współczesne autokracje jako sieci kleptokratyczne, które wspierają się nawzajem poprzez różnorodne transakcje – wymianę technologii nadzoru, broni, minerałów oraz pranie brudnych pieniędzy. Applebaum opisuje, jak reżimy te współpracują, aby wspierać swoje systemy władzy i niszczyć demokracje (s. 3).

    Autorka przytacza liczne przykłady współpracy między autokratami, w tym pomoc w ochronie dyktatorów, ataki na ich politycznych wrogów, kampanie propagandowe oraz kleptokratyczne kontakty umożliwiające ukrywanie pieniędzy (s. 120-121). Jednym z ważnym wartości autorytaryzmu jest termin „immunitet”. Ciekawa opinia dotycząca także idei i języka znajduje się na stronie 12: „To jest sedno problemu: przywódcy Autocracy, Inc. wiedzą, że język przejrzystości, odpowiedzialności, sprawiedliwości i demokracji zawsze będzie przemawiał do niektórych ich własnych obywateli. Aby utrzymać się przy władzy, muszą podważać te idee, gdziekolwiek się pojawią.” Taka opinia wydaje się świadczyć o uznaniu relacji: kategorie językowe opisu a światopogląd. 

    Perspektywa polskiego czytelnika

    Jako polski czytelnik, odczuwam pewien niedosyt komentarzy dotyczących sytuacji Polski. Choć Polska nie jest autokracją ani pół-autokracją jak Węgry czy Turcja, kategorie opisowe mogłyby być bardziej rozbudowane, aby adekwatnie opisać polską rzeczywistość polityczną. Tym bardziej, że przecież polska sytuacja jest bardzo dobrze znana Autorce z pierwszej ręki. Autorka przytacza pojęcie „nieliberalnych demokracji” (w odniesieniu do Turcji, Węgier, Singapuru, Indii, Filipin), ale szkoda też, że nie przywołuje po drodze np. Ellen Hinsey z jej Mastering the Past: Contemporary Central and Eastern Europe and the Rise of Illiberalism (Telos Press, 2017), która odnosi się od naszej części Europy z troską analizując nieliberalne procesy.

    Recenzje omawianej książki Anne Applebaum w „New York Times” i „Washington Post” zwracają uwagę na ekonomiczne aspekty współczesnych autokracji i jej aspekty kooperacyjne. Autorka wskazuje, że globalne finanse i międzynarodowe transakcje odgrywają kluczową rolę w utrzymaniu autokratycznych reżimów. Applebaum podkreśla, że autokracje dzisiaj nie działają w ideologicznych blokach, ale raczej w sieciach transakcyjnych, które zmieniają się i adaptują w zależności od sytuacji politycznej i ekonomicznej. Dlatego trudno się nie zgodzić z Autorką, że nie ma mowy o Zimnej Wojnie, ani też o Zimnej Wojnie 2.0. Po prostu świat jest już zupełnie inny, wymieniono mu system operacyjny.

    Czytać, nie czytać? Czytać

    „Autocracy, Inc.” to książka o wielkiej wartości dla zrozumienia współczesnych wyzwań demokratycznych i autokratycznych systemów. Applebaum pokazuje, jak autokraci współpracują, aby utrzymać swoją władzę oraz jak demokracje mogą przeciwdziałać ich wpływom. Książka jest nie tylko przestrogą przed rosnącym wpływem autokratów, ale także wezwaniem do współpracy demokratów na całym świecie, aby chronić i rozwijać wartości demokratyczne. Świat jest w procesie i takie książki mogą ewidentnie wpływać na nie. Wezwanie ma postać językowo-stylistyczną bardzo racjonalną. Anne Applebaum stąpa mocno po ziemi. I świetnie pisze.

    PS. Rzeczpospolita opublikowała nieco zmienioną wersję tej recenzji