2 września pisałem, że w świeżo ogłoszonym szwedzkim kanonie znalazła się Pippi, a zabrakło Abby; że obecny jest „latający Jakub” (Flygande Jakob), a nie ma kwaśnego śledzia, klopsików ani – last but not least – fiki jako instytucji społecznej. Dziś wracam do tematu, bo felieton Christiana Dauna w Svenska Dagbladet, poświęcony pominięciu knäckebröd (rodzaj kruchego pieczywa, u nas znane jako produkt firmy Wasa), znakomicie ogniskuje cały spór: kanon nie tylko włącza, ale i wyklucza, tworząc symboliczne hierarchie smaków, dźwięków i praktyk codzienności.
Zgadzam się z felietonistą Daunem: chrupkie pieczywo to nie „ubogi kuzyn” gastronomii, lecz metafora szwedzkiej historii. Od chłopskiego pożywienia odpornego na kryzysy po współczesny minimalizm – knäckebröd jest nośnikiem wartości, które Szwecja lubi opowiadać o sobie: samowystarczalności, równości, pragmatyzmu. I może właśnie dlatego go nie widać – jest zbyt powszechne, by trafić do gablot. Tymczasem to właśnie takie „niewidzialne” praktyki spajają wspólnotę silniej niż najbardziej reprezentacyjne symbole.
Kiedy pytałem „Szwedzki kanon – most czy mur?”, miałem na myśli dokładnie ten problem. Przewodniczący komitetu, prof. Lars Trägårdh, przedstawiał ideę „wspólnego rdzenia”, ale procesowi towarzyszyły napięcia: rezygnacja Marlen Eskander, dyskusja o nierównowadze płci w gronie ekspertów, chłodne wypowiedzi o grupach peryferyjnych, a nad tym wszystkim cień ideologicznych patronatów. W efekcie powstała lista, która łatwo promuje narracje eksportowalne (Pippi, allemansrätten, nawet kulinarny pastisz lat 70., jak Flygande Jakob), a z oporem przyjmuje mocne markery codzienności: fikę jako rytuał równości, köttbullar jako emblemat domowości, surströmming jako pamięć peryferii i tego, co wręcz niechciane, bo „nieładnie pachnące”… . Knäckebröd wpisuje się w tę samą lukę – łączy, ale rzadko bywa uhonorowane.
Felieton Dauna przypomina też, że kanon nigdy nie jest neutralny. Historia fortuny Carla Lundströma i jej przepływów na rzecz skrajnej szwedzkiej prawicy pokazuje, jak przedmioty codzienności mogą zostać zawłaszczone przez ideologie. Ale są i kontr-narracje, które mnie przekonują mocniej: integracja przez smak i rzemiosło. Opowieść o Emadzie Bayoumy (Pyramidbageriet) czy metafora Ali al-Abdallaha – „Szwecja jak knäckebröd: twarda z wierzchu, zdrowa w środku” – to przykłady, w których kuchnia staje się językiem wspólnoty, a nie linią podziału. To właśnie taki materiał powinien budować kanon.
Patrząc szerzej, nordycki kontekst podsuwa rozwiązania. Dania przeszła przez „twardą” kanonizację (2006) i dziś ją rewiduje m.in. pod kątem równości; Finlandia eksperymentuje z „kanonem emocjonalnym” (tunnekanoni), który przenosi akcent z listy dzieł na wspólne doświadczenia. Szwecja długo unikała kanonu, by nie wykluczać; gdy wreszcie go wprowadziła, wyszła na jaw podstawowa sprzeczność: czy lista będzie mostem między grupami, czy murem oddzielającym „reprezentacyjność” od życia?
Moja odpowiedź jest prosta: kanon nie może być tylko gablotą. Musi być stołem. Jeśli w spisie mieści się Flygande Jakob, to logicznym dopełnieniem są: – fika jako instytucja społeczna (pauza równości i relacji), – köttbullar (klopsiki mięsne) jako pamięć kuchni domowej, – surströmming (kiszony śledź) jako pamięć peryferii i regionów, – Abba jako emocjonalny alfabet wspólnoty, – i wreszcie knäckebröd – chleb, który wszystko spina: kryzys i dobrobyt, chłopską spiżarnię i królewski stół, lokalność i globalny obieg.
Tylko taki kanon – rozumiany jako żywy układ wartości i praktyk, nie zbiór eksponatów – może realnie łączyć. Dlatego podtrzymuję to, co napisałem 2 września: bez Abby, fiki i kuchennych emblematów codzienności komitet buduje estetyczną fasadę zamiast wspólnego domu. A przykład knäckebrödu pokazuje, jak łatwo przeoczyć to, co najważniejsze – bo leży na każdym szwedzkim stole. Także na tzw. szwedzkim bufecie… (szw. smörgåsbord).
Pippi jest, ale nie ma Abby. Jest „latający Jakub”, (zob. przepis na końcu tego tekstu) ale nie ma słynnego kwaszonego śledzia czy słynnych szwedzkich klopsików mięsnych, albo last but not least — fiki jako instytucji społecznej związanej z jedzeniem i piciem.
Prof. Lars Trägårdh (historyk) — przewodniczący rządowego Komitetu ds. Kanonu Kulturowego („Kommittén En kulturkanon för Sverige”) za Sveriges Television
Szwedzki kanon kultury — most czy mur? Jest! Po dwóch latach intensywnych prac specjalny komitet w Szwecji zaprezentował dziś na Uniwersytecie w Uppsali swój kulturowy kanon (w historycznej sali Muzeum tego Uniwersytetu). To lista 100 artefaktów — dzieł, symboli i zjawisk — które, zdaniem władz, każdy Szwed powinien znać, by zrozumieć i umocnić swoją tożsamość. Na liście znalazły się kultowe pozycje, takie jak „Pippi Långstrump” czy „Utvandrarna”, poezja Bellmana, a także elementy codziennego życia — popularne danie „Flygande Jacob” czy powszechne prawo dostępu każdego do natury, czyli allemansrätten. Na pierwszy rzut oka, to ambitny projekt mający na celu stworzenie wspólnej kulturowej przestrzeni. Jednak w szwedzkim kontekście jego ogłoszenie wywołało burzę, a debata o tym, co tak naprawdę jest esencją szwedzkiej tożsamości, wciąż trwa.
Komentatorzy wyrażają często zdziwienie pod tytułem „czego tutaj brakuje”. Ale nie tylko.
Kontrowersje i oskarżenia Choć intencje wydają się słuszne, proces tworzenia kanonu spotkał się z ogromną krytyką. Już sama rezygnacja jednej z członkiń komitetu, Marlen Eskander, była sygnałem, że coś jest nie tak. Zarzuciła ona projektowi subiektywność i brak równowagi. (Na 12 dodatkowych ekspertów komitetu ds kanonu 8 to mężczyźni, co na standardy Szwecji jest dużą dysproporcją) Również zewnętrzne instytucje, w tym prestiżowa Szwedzka Akademia oraz partia Socjaldemokraci, krytykują listę za brak inkluzywności i pomijanie perspektyw mniejszości narodowych. Co więcej, wypowiedzi przewodniczącego komitetu, historyka Larsa Trägårdha, na temat „braku przywilejów dla tornedalingów czy fanów bandy” zostały odebrane jako lekceważenie specyfiki niektórych grup, a nawet sprzeczność z zasadami dialogu. Wiele pytań wzbudziły też powiązania komitetu z konserwatywną Ax:son Johnson-stiftelse. Krytycy twierdzą, że ideologiczna motywacja projektu jest zbyt silna, a sam kanon to jedynie „potemkinowska fasada”, mająca odwrócić uwagę od realnych problemów sektora kultury, takich jak cięcia w budżecie czy ograniczanie wsparcia dla instytucji. Malarz Carl Johan De Geer dosadnie określił projekt jako „idiotyczny”, twierdząc, że kultury nie da się sprowadzić do sztywnej listy.
Jak to wygląda w innych krajach? Szwedzki kanon nie jest pierwszym tego typu projektem w regionie. Warto przyjrzeć się, jak podeszli do tego inni.
Dania stworzyła swój kanon w 2006 roku. Był on jednak znacznie bardziej ograniczony, koncentrując się głównie na liście 14 pisarzy (z czego tylko jedna była kobietą!). Co ciekawe, w tym roku rząd duński zapowiedział jego aktualizację, aby poprawić równowagę płciową, co pokazuje, że społeczne oczekiwania się zmieniają.
Holandia poszła w zupełnie innym kierunku. Ich kanon, zmieniony w 2020 roku po głośnych debatach na temat kolonialnej historii i migracji, jest znacznie bardziej inkluzywny i otwarty na krytyczną refleksję. To bardziej holistyczne podejście, które stara się nie tylko pokazać historyczne osiągnięcia, ale też zmierzyć się z trudnymi aspektami narodowej tożsamości.
Podsumowanie Szwecja dołącza do grona krajów z oficjalnym kanonem kultury, ale robi to w atmosferze pełnej napięcia i kontrowersji. Podczas gdy Duńczycy skupili się na liście literackiej, a Holendrzy na otwartym i inkluzywnym podejściu kulturowym, Szwedzi postawili na symboliczny zbiór, który, choć ma łączyć, na razie głównie dzieli. Czy szwedzki kanon stanie się rzeczywistym punktem odniesienia dla edukacji i tożsamości? Czy będzie postrzegany jako most, który zbliży do siebie różnych Szwedów, czy raczej jako mur, który oddzieli od siebie tych o różnych poglądach i dziedzictwach? Odpowiedź na to pytanie przyniesie czas i reakcja samych Szwedów — tych, którzy tę kulturę tworzą i tych, którzy będą z niej korzystać. Jak myślicie, czy w Polsce taki projekt byłby możliwy do zrealizowania bez podobnych kontrowersji?
Historią sporów o kanon na świecie jest długa. Głównym motorem sporów o kanon kulturowy w USA, zwanych też „wojnami kulturowymi” z lat 80. i 90. XX wieku, była postać i praca E.D. Hirscha. Jego książka „Cultural Literacy: What Every American Needs to Know” z 1987 r. wywołała ogólnonarodową debatę na temat edukacji i tożsamości. E.D. Hirsch i jego argumentacja Hirsch, profesor literatury, argumentował, że spadek wyników w czytaniu i ogólnej wiedzy wśród amerykańskiej młodzieży wynika z braku wspólnego, podstawowego zestawu wiedzy kulturowej. Uważał, że aby w pełni rozumieć teksty i efektywnie funkcjonować w społeczeństwie, ludzie muszą znać pewien wspólny kanon, składający się z ok. 5000 terminów, pojęć i nazwisk. Jego teza była prosta: czytanie to nie tylko techniczna umiejętność, ale także proces, który wymaga wiedzy kontekstowej. Bez niej, nawet proste zdania mogą być niezrozumiałe. Hirsch twierdził, że tradycyjny pluralizm w amerykańskiej edukacji, który zrezygnował z jednolitego, opartego na treściach programu nauczania, osłabił spójność kulturową i utrudnił uczniom, zwłaszcza tym z mniej uprzywilejowanych środowisk, osiągnięcie „kulturowej kompetencji”. Główne punkty krytyki i kontrowersje Książka Hirscha wywołała natychmiastową i ostrą reakcję. Krytyka skupiła się na kilku kluczowych obszarach:
Brak inkluzywności: Największy zarzut dotyczył tego, że proponowany przez Hirscha kanon był silnie zorientowany na kulturę eurocentryczną i „białych, martwych mężczyzn” (ang. dead white men). Krytycy, w tym zwolennicy ruchów multikulturowych, twierdzili, że taka lista ignoruje wkład mniejszości narodowych, kobiet i innych marginalizowanych grup, co jest sprzeczne z ideałami różnorodności w pluralistycznym społeczeństwie amerykańskim.
Redukcjonizm: Projekt Hirscha był oskarżany o sprowadzanie kultury do prostej, encyklopedycznej listy faktów do zapamiętania. Wielu uważało, że kultura jest dynamicznym, żywym zjawiskiem, a nie statycznym zbiorem terminów.
Ideologiczne podłoże: Choć sam Hirsch uważał się za liberała, jego praca została szybko przejęta przez konserwatystów, którzy widzieli w niej oręż do walki z pluralizmem i „wrogim” ich zdaniem, multikulturalizmem w szkołach. To spolaryzowało debatę, przekształcając ją z dyskusji o edukacji w otwartą wojnę polityczną. Kontekst „wojen kulturowych” Spory wokół Hirscha idealnie wpisały się w szerszy kontekst „wojen kulturowych” w USA, które charakteryzowały się głębokimi podziałami ideologicznymi. Debaty na uniwersytetach, takie jak spór o kurs „kultury zachodniej” na Uniwersytecie Stanforda, koncentrowały się na pytaniu: czy uniwersytety powinny uczyć uniwersalnych wartości i tradycji zachodniej, czy też powinny w równym stopniu uwzględniać perspektywy i osiągnięcia kultur niezachodnich oraz mniejszości? Propozycja Hirscha, mająca na celu stworzenie jednolitego fundamentu dla narodu, stała się zatem punktem zapalnym w sporze o to, jak zdefiniować tożsamość amerykańską w obliczu zmieniającej się demografii i postulatów ruchów społecznych. Chodziło o to, czy USA są „tyglem” (ang. melting pot), w którym różne kultury stapiają się w jedną, czy „mozaiką” (ang. salad bowl), w której zachowują swoją odrębność, tworząc razem spójną całość.
Pełna lista Kanonu za Sveriges Radio.
Oto polska wersja listy szwedzkiego kanonu kultury
Szwedzki kanon kultury Literatura, proza:
„Det går an” (Da się) autorstwa Carla Jonasa Love Almqvista.
„Giftas (Äktenskapshistorier 1–2)” (Ożenek / Historie małżeńskie) autorstwa Augusta Strindberga.
„Gösta Berlings saga” autorstwa Selmy Lagerlöf.
„Muittalus sámid birra. En bok om lapparnas liv” (Książka o życiu Lapończyków) autorstwa Johana Turi.
„Kallocain” autorstwa Karin Boye.
„Pippi Långstrump” (Pippi Pończoszanka) autorstwa Astrid Lindgren.
„Utvandrarna” (Emigranci) autorstwa Vilhelma Moberga.
„Katitzi” autorstwa Katariny Taikon.
„Den vedervärdige mannen från Säffle” (Obrzydliwy człowiek z Säffle) autorstwa Maj Sjöwall i Pera Wahlöö. Literatura, wiersze – zebrane w antologii:
„Skulle jag sörja, då vore jag tokot” (Gdybym się smucił, byłbym głupcem) z „Helicons blomster” autorstwa Lasse Lucidora.
„Drick ur ditt glas, se Döden på dig väntar” (Wypij ze swego kielicha, spójrz, Śmierć na ciebie czeka), Fredmans epistel nr 30 z „Fredmans epistlar” autorstwa Carla Michaela Bellmana.
„Några ord till min k. dotter, ifall jag hade någon, 1–33” (Kilka słów do mojej drogiej córki, gdybym jakąś miał) z „Skaldeförsök” autorstwa Anny Marii Lenngren.
„Vän! I förödelsens stund” (Przyjacielu! W chwili zguby) autorstwa Erika Johana Stagneliusa.
„Triumf att finnas till” (Triumf istnienia) z „Septemberlyran” autorstwa Edith Södergran.
„Det är vackrast när det skymmer” (Najpiękniej jest, gdy się ściemnia) z „Kaos” autorstwa Pera Lagerkvista.
„Stjärnorna kvittar det lika” (Gwiazdom to wszystko jedno) z „En döddansares visor” autorstwa Nilsa Ferlina.
„Eufori” (Euforia) z „Färjesång” autorstwa Gunnara Ekelöfa.
„Den halvfärdiga himlen” (Niedokończone niebo) z „Den halvfärdiga himlen” autorstwa Tomasa Tranströmera.
„Äktenskapsfrågan I–II” (Kwestia małżeństwa) z „Husfrid” autorstwa Sonji Åkesson. Sztuka wizualna i wzornictwo:
Malowidła wapienne w kościele w Härkeberga autorstwa Albertusa Pictora.
Zamek Gripsholm z państwową kolekcją portretów.
Autoportret z alegoriami autorstwa Davida Klöckera Ehrenstrahla.
Pałac Królewski w Sztokholmie autorstwa Nicodemusa Tessina Młodszego i Carla Hårlemana.
„Nordisk sommarkväll” (Nordycki letni wieczór) autorstwa Richarda Berga.
Lilla Hyttnäs, Sundborn, domostwo Karin i Carla Larssonów.
„Målningarna till templet” (Obrazy do świątyni) autorstwa Hilmy af Klint.
„Tomtebobarnen” (Dzieci elfów) autorstwa Elsy Beskow.
Sztokholmski Ratusz autorstwa Ragnara Östberga.
„Sitting… Six months later. Version A” autorstwa Öyvinda Fahlströma. Muzyka:
„Drottningholmsmusiken” (Muzyka z Drottningholm) autorstwa Johana Helmicha Romana.
„Sjung med oss mamma” (Mamo, śpiewaj z nami), zeszyt pierwszy, autorstwa Alice Tegnér.
„Midsommarvaka, svensk rapsodi nr 1 för stor orkester, op 19” (Wigilijna noc Świętojańska, rapsodia szwedzka nr 1 na orkiestrę, op. 19) autorstwa Hugo Alfvéna.
Trzy nagrania z ludowym skrzypkiem Hjortem Andersem Olssonem.
„Flyttningssång” (Pieśń o przeprowadzce) i „Till kåtan och hemmet” (Do szałasu i domu) autorstwa Larsa Sikku, Fridy Johansson.
„Calle Schewens vals” (Walc Callego Schewena) i „Möte i monsunen” (Spotkanie w monsunie) autorstwa Everta Taube.
„Förklädd gud, op 24” (Bóg przebrany, op. 24) autorstwa Larsa-Erika Larssona.
„Aniara” autorstwa Karla-Birgera Blomdahla.
„Jazz på svenska” (Jazz po szwedzku) autorstwa Jana Johanssona.
Symfonia nr 7 autorstwa Allana Petterssona. Film i sztuki sceniczne:
Teatr Pałacowy w Drottningholm autorstwa Carla Fredrika Adelcrantza.
„Lejonets unge” (Lwiątko) w Teatrze w Sundsvall autorstwa Fridy Stéenhoff.
„Ett drömspel” (Gra snów) autorstwa Augusta Strindberga.
„Körkarlen” (Woźnica) autorstwa Victora Sjöströma.
„Gullregn” (Złoty deszcz) z kupletem „Den ökända hästen från Troja” (Niechlubny koń z Troi) autorstwa Karla-Gerharda.
„Fröken Julie” (Panna Julia) autorstwa Birgit Cullberg.
„Det sjunde inseglet” (Siódma pieczęć) autorstwa Ingmara Bergmana.
„Dom kallar oss mods” (Nazywają nas modami) autorstwa Stefana Jarla i Jana Lindqvista.
„Fars lille påg” (Tatuśkowe małe chłopię) autorstwa Franza Arnolda, Ernsta Bacha i Nilsa Poppe.
„Medeas barn” (Dzieci Medei) w teatrze Unga Klara, autorzy: Suzanne Osten i Per Lysander. Nauka i literatura faktu:
„Heliga Birgittas uppenbarelser” (Objawienia świętej Brygidy) autorstwa świętej Brygidy Szwedzkiej.
„Historia o narodach północnych” autorstwa Olausa Magnusa.
„Christinas självbiografi” (Autobiografia Krystyny) autorstwa królowej Krystyny.
„Lappländsk resa” (Podróż do Laponii) autorstwa Carla von Linné.
„Drömbok” (Księga snów) autorstwa Emanuela Swedenborga.
„Fädernas gudasaga” (Saga bogów ojców) autorstwa Viktora Rydberga.
„Barnets århundrade” (Stulecie dziecka) autorstwa Ellen Key.
„Kris i befolkningsfrågan” (Kryzys demograficzny) autorstwa Alvy i Gunnara Myrdala.
„Vägmärken” (Drogowskazy) autorstwa Daga Hammarskjölda. Prawo i sprawiedliwość:
„Magnus Erikssons landslag” (Prawo ziemskie Magnusa Erikssona) autorstwa króla Magnusa Erikssona.
Prawo z 1734 r. (1734 års lag).
Ustawa o wolności prasy z 1766 r. (1766 års tryckfrihetsförordning).
Zasada jawności (Offentlighetsprincipen).
Forma rządu z 1809 r. (1809 års regeringsform).
Kodeks procedury sądowej (Rättegångsbalken).
Konwencja Europejska (Europakonventionen).
Kodeks karny (Brottsbalken).
Forma rządu z 1974 r. (1974 års regeringsform).
Allemansrätten (Prawo do korzystania z natury). Religia:
Kościół w Husaby.
Klasztor w Vadstenie, święta Brygida.
„Horologium Mirabile Lundense” (Cudowny zegar z Lund), prawdopodobnie autorstwa Nicolausa Lilienvelda i innych.
Malmöpsalmboken (Księga psalmów z Malmö) autorstwa Christierna Pedersena.
Biblia Gustawa Wazy (Gustav Vasas bibel), szwedzkie tłumaczenie prawdopodobnie autorstwa Olausa Petri, Laurentiusa Andreae, Laurentiusa Petri i innych.
Konwentikelplakatet (zakaz zgromadzeń religijnych poza kościołem).
Synagoga w Marstrandzie.
„O store Gud” (O, wielki Boże) autorstwa Carla Boberga.
Decyzja Zgromadzenia Kościoła Szwedzkiego o otwarciu posługi kapłańskiej dla mężczyzn i kobiet.
„Nattvardsgästerna” (Goście Wieczerzy Pańskiej) autorstwa Ingmara Bergmana. Gospodarka:
Kopalnia miedzi w Falun (Falu koppargruva).
Bank Riksbanken (bank państwowy).
Storskiftet (wielka reforma gruntowa).
Ustawa o wolności handlu (Näringsfrihetsförordningen) autorstwa Johana Augusta Gripenstedta.
Krajobraz przemysłowy w Norrköping, autorzy m.in. Carl Theodor Malm i Theodor Glosemeyer.
Gustavianum w Uppsali, autorzy: Gustaw II Adolf i Olof Rudbäck Starszy.
Forma rządu z 1634 r. autorstwa Axela Oxenstierny.
Kodycyl Lapoński (Lappkodicillen), porozumienie między państwem szwedzkim i norweskim.
Słownik Szwedzkiej Akademii (Svenska Akademiens ordbok), Gustaw III.
„Czytanka dla szkoły powszechnej” (Läsebok för folkskolan) autorstwa wydawnictwa Norstedts i Fredrika Ferdinanda Carlssona.
Budynek Riksdagu (parlamentu) autorstwa Helgo Zettervalla i Arona Johanssona.
Brunnsviks folkhögskola (szkoła ludowa) autorstwa Karla-Erika Forsslunda.
Bieg narciarski Vasaloppet, Anders Pers i IFK Mora.
Mowa o domostwie ludowym (Folkhemstal) autorstwa Pera Albina Hanssona.
Dom Radiowy (Radiohuset) autorstwa Erika Ahnborg i Sune Lindströma.
Ps. Oto klasyczny przepis na Flygande Jakob oraz jego wersja wegetariańska – tak, by każdy mógł spróbować tego szwedzkiego klasyka z lat 70.
🇸🇪 Flygande Jakob – przepis klasyczny
📝 Składniki (na 4 porcje):
500 g ugotowanego lub pieczonego kurczaka (np. z udek lub piersi, pokrojony na kawałki) 140 g boczku (pokrojony w paski lub kostkę) 2 banany (dojrzałe, ale nie przejrzałe, pokrojone w plasterki) 2 dl (200 ml) śmietany 36% 3 łyżki ketchupu 1 szczypta chili w proszku lub sos chili (opcjonalnie) 1 garść prażonych solonych orzeszków ziemnych Ryż do podania (np. jaśminowy lub basmati)
🔪 Sposób przygotowania:
Rozgrzej piekarnik do 225°C. Podsmaż boczek na patelni, aż będzie chrupiący. Odstaw na ręcznik papierowy. W naczyniu do zapiekania ułóż warstwami: kurczaka, plasterki banana, chrupiący boczek. W osobnej misce wymieszaj śmietanę z ketchupem i chili (jeśli używasz). Polej sosem zawartość naczynia. Posyp orzeszkami ziemnymi (można też dodać dopiero po zapieczeniu, jeśli chcesz, by były bardziej chrupiące). Zapiekaj przez około 20 minut – aż sos się zrumieni i zacznie bulgotać. Podawaj z ugotowanym ryżem.
🌱 Flygande Jakob – wersja wegetariańska
📝 Składniki (na 4 porcje):
500 g wegetariańskiego “kurczaka” (np. z soi, grochu lub tofu wędzone) 2 banany (pokrojone w plasterki) 1 mała cebula (opcjonalnie) 2 dl śmietany roślinnej (np. owsiana, sojowa) 3 łyżki ketchupu 1 szczypta chili (opcjonalnie) 140 g wegańskiego “bekonu” lub podsmażonej wędzonej papryki z cebulą 1 garść prażonych orzeszków ziemnych (sprawdź, czy nie zawierają miodu) Ryż do podania
🔪 Sposób przygotowania:
Podsmaż cebulę i wegański “bekon” lub zamiennik boczku – np. paski wędzonego tofu z papryką wędzoną. W naczyniu do zapiekania ułóż warstwami: “kurczaka” roślinnego, banany, podsmażoną cebulę i tofu/bekon. Wymieszaj śmietanę roślinną z ketchupem i chili. Zalej wszystko sosem, posyp orzeszkami (lub dodaj je po zapieczeniu). Piecz w 225°C przez 20 minut. Podawaj z ryżem.
Narodowy kanon kulturowy w Szwecji: Co to oznacza dla społeczeństwa?
Złota korona na moście Skeppsholmen (szw. Skeppsholmsbron), z niebieskim morzem i historycznymi budynkami Sztokholmu w tle, Szwecja (lic. Depositphotos)
Szwedzki rząd we współpracy z partiami porozumienia Tidö intensywnie pracuje nad stworzeniem narodowego kanonu kulturowego. Ta ambitna inicjatywa ma za zadanie nie tylko wyłonić dzieła sztuki, które kształtują tożsamość narodową, ale również włączyć elementy takie jak polityka, religia, kultura prawna i ekonomiczna. Projekt przewiduje, że ostateczna wersja kanonu zostanie przekazana Ministerstwu Kultury do 31 sierpnia 2025 roku.
Narodowy kanon kulturowy to zestaw dzieł, wartości i idei, które odzwierciedlają historyczną i współczesną tożsamość kulturową danego kraju. Czy nie jest fascynujące, jak jeden zbiór dzieł może definiować narodowe dziedzictwo? W przypadku Szwecji projekt ten ma na celu wzmocnienie poczucia wspólnoty narodowej oraz lepsze zrozumienie kluczowych aspektów kultury przez przyszłe pokolenia. Przewodniczący komitetu ds. kanonu, Lars Trägårdh, zaznaczył w rozmowie z radiem „Kulturnytt” (Sveriges Radio), że proces ten będzie oparty na wnikliwej analizie różnych dziedzin kultury i życia społecznego. Czy nie warto zadać pytania, jakie wartości powinny być uznane za kluczowe w takim kanonie?
Struktura kanonu zakłada podział na dwie główne kategorie: sztukę i społeczeństwo. W ramach pierwszej kategorii wyodrębniono pięć dziedzin: sztuki wizualne, sztuki sceniczne, literaturę, muzykę i film. Obrazy Carla Larssona czy Hilmy af Klint to tylko przykłady dzieł, które mogłyby znaleźć się w kanonie wizualnym. W dziedzinie sztuk scenicznych ważną rolę odgrywają sztuki Augusta Strindberga, ale również współczesne formy teatralne. Literatura, od klasycznych powieści Selmy Lagerlöf po dzieła Astrid Lindgren, stanowi nieodłączny element tożsamości narodowej. Muzyka, od tradycyjnych pieśni, przez kompozycje Hugo Alfvéna, aż po globalne sukcesy ABBY, także zasługuje na uwagę. Wreszcie film, reprezentowany przez klasyki Ingmara Bergmana, ale również dzieła współczesnych reżyserów, takich jak Ruben Östlund, mógłby stanowić ważny filar kanonu. W każdej z tych dziedzin trzech ekspertów wybierze najważniejsze dzieła, które będą reprezentować dziedzictwo artystyczne Szwecji. Dadzą radę?
Druga kategoria obejmuje elementy społeczne, takie jak kultura prawna, ekonomiczna, polityczna i religijna. Eksperci mają zbadać, w jaki sposób szwedzkie tradycje prawne czy etos społeczny wpływają na relacje obywateli z państwem. Model ekonomiczny Szwecji, demokratyczne wartości czy religijna różnorodność również mogą znaleźć swoje miejsce w kanonie. Pięć do siedmiu ekspertów zostanie zaangażowanych, aby zapewnić różnorodność perspektyw. Czy te aspekty społeczne mogą być równie istotne, jak dzieła sztuki? Jestem głęboko przekonany, że tak, ale czy wszyscy zgodzą się co do szczegółów?
Warto również zastanowić się nad rolą dzieł współczesnych. Choć ostateczna lista dzieł nie jest jeszcze znana, możemy przypuszczać, że znajdą się w niej takie ikoniczne pozycje jak obrazy Carla Larssona, powieści Selmy Lagerlöf („Cudowna podróż”), kompozycje ABBY czy filmy Ingmara Bergmana. Jednak równie ważne mogą być współczesne dzieła, takie jak literatura Jonasa Hassena Khemiriego czy filmy Rubena Östlunda. Jakie dzieła wybralibyśmy, aby reprezentowały współczesną Szwecję? Czy twórczość Tove Jansson, autorki Muminków, powinna znaleźć się w tym kanonie? Muminki, choć stworzone przez Finkę piszącą po szwedzku, reprezentują wartości uniwersalne, takie jak tolerancja, bliskość z naturą i różnorodność. Jednocześnie ich fińsko-szwedzka tożsamość budzi pytanie, czy należy je uznać za część wyłącznie szwedzkiego dziedzictwa. Włączenie Jansson do kanonu mogłoby stać się okazją do dyskusji na temat transgranicznego charakteru kultury i uznawania twórców o podwójnej tożsamości.
Inspiracją dla projektu szwedzkiego kanonu może być amerykańska koncepcja kulturowej alfabetyzacji, promowana przez E.D. Hirscha. W swojej książce „Cultural Literacy: What Every American Needs to Know” (1987) Hirsch podkreślał znaczenie wspólnej bazy wiedzy dla funkcjonowania społeczeństwa. Według niego, wspólny zasób wiedzy umożliwia skuteczne uczestnictwo obywateli w życiu społecznym, a edukacja oparta na kanonie pozwala włączać mniejszości do głównego nurtu kultury. Czy podobne podejście mogłoby znaleźć zastosowanie w budowie kanonu szwedzkiego?
Projekt wzbudza zarówno zainteresowanie, jak i kontrowersje. Krytycy obawiają się, że wybór dzieł może być politycznie motywowany i wykluczający. Zwolennicy podkreślają, że kanon może służyć jako narzędzie edukacyjne, promujące szwedzką kulturę w kraju i za granicą. Czy możliwe jest stworzenie kanonu, który połączy różne perspektywy, unikając uproszczeń i wykluczeń?
Stworzenie narodowego kanonu kulturowego może przynieść wiele korzyści. Może wzmocnić poczucie tożsamości narodowej, ułatwić edukację i integrację, a także promować Szwecję jako kraj o bogatym dziedzictwie kulturowym na arenie międzynarodowej. Jednocześnie rodzi pytania o jego potencjalny wpływ społeczny i polityczny. Czy narodowy kanon kulturowy okaże się narzędziem integracji, czy raczej polem do debaty – pozostaje pytaniem otwartym.
Już Członek Akademii Szwedzkiej, Per Wästberg, wyraził krytykę wobec planów stworzenia szwedzkiego kanonu kulturowego. W liście otwartym opublikowanym w dzienniku “Expressen” podkreślił, że kanon literacki powinien kształtować się naturalnie poprzez czytelnictwo, pozostając żywym i zmiennym, a nie być narzucany odgórnie.
Drogowskaz życia i prawdy… (fot. lic. Depositphotos)
1 listopada 2020 Minister Czarnek wypowiedział się dla Polskiego Radia 24, tuby propagandowej rządu. Tym razem podkreślał spuściznę „Jana Pawła II pod kątem dorobku filozoficznego. – Jeśli słyszę dziś, że w wielu polskich uczelniach odmawia się prawa doktorantom do cytowania św. Jana Pawła II, a także św. Tomasza z Akwinu, mówiąc, że to nie byli naukowcy, to jest niestety zgnilizna naszego systemu szkolnictwa wyższego, z którą będziemy musieli kończyć, poprzez wprowadzanie również do kanonu lektur dzieł Jana Pawła II, zwłaszcza w tych starszych rocznikach – mówił Przemysław Czarnek.” (źródło: Radio Zet)
Jest to jakieś pomieszanie z poplątaniem. O jakim kanonie lektur my mówimy? Najpierw w pierwszym zdaniu odwołuje się nas do sytuacji na uczelniach (których, gdzie?), a potem zapowiada wprowadzenie do kanonu lektur „starszych roczników”, dzieł filozoficznych Jana Pawła II. Jakby najpierw chodziło o uczelnie, a potem o szkoły średnie? Podobnej hucpy jeszcze w Polsce nie było.
Co muszę wiedzieć? (lic. Depositphotos)
Na uczelniach nie ma żadnego kanonu. Nawet literaturoznawcy narodowych filologii mają z tym problem. „Kanon is dead”.
Natomiast w Polsce na wszystkich poziomach edukacji obowiązuje Polska Rama Kwalifikacji (PRK), który jest podstawowym układem odniesienia dla kwalifikacji nadawanych w Polsce. Na stronach ministerstwa można przeczytać, Panie Ministrze, ze „W PRK jest 8 poziomów. Każdy jest opisywany za pomocą ogólnych charakterystyk zakresu i stopnia skomplikowania wiedzy, umiejętności i kompetencji społecznych, wymaganych od osób posiadających kwalifikacje danego poziomu. W PRK uwzględniono charakterystyki typowe dla kwalifikacji nadawanych w kształceniu ogólnym, zawodowym oraz w szkolnictwie wyższym.”
Międzynarodowe ramy kwalifikacji w zglobalizowanym świecie (lic. Depositphotos)
No więc ja mam pytanie zasadnicze: jakież to kwalifikacje mają być wzmocnione przez zmianę podstawy programowej polegającej na wprowadzeniu dorobku Jana Pawła II? O które efekty kształcenia idzie?
Może o kompetencje cyfrowe w nowym zglobalizowanym świecie, który czasami wymaga rozróżniania prawdy od fake-newsa? Może chodzi o zaangażowanie obywatelskie i krytycyzm, jakże potrzebne w życiu społecznym, w którym mnóstwo krętactwa, oszustwa, cynizmu i nihilizmu? I oszustwa!
Pomijam już to, że Jan Paweł II nie ma dzisiaj najlepszej prasy ze względu na skandale pedofilskie w Kościele Rzymsko-Katolickim na całym świecie. I pomijam, choć jest to niebagatelne, że w szkołach już prawie wyłącznie katecheza Kościoła Rzymsko-Katolickiego, na której można omawiać dzieła Jana Pawła II. No ale co? Że poziom tych katechez jest powszechnie uznawany za skandalicznie niski? Że młodzież, jak jest starsza, to ucieka od nich gdzie pieprz rośnie?
Czy zatem idzie tutaj o to, żeby zaszumieć w głowach „autorytetem papieża-Polaka”, machnąć sztandarem, żeby było wiadomo, że Bóg z nami…
Bóg na monecie, na pieniądzach (fot. lic. Depositphotos)
Czy aby na pewno?
Brak jakichkolwiek argumentów merytorycznych za kolejną zmianą podstaw programowych i jednoczesny brak odniesienia się do sytuacji pandemii, nauczania zdalnego, które wymagałyby interwencyjnego pomagania nauczycielom w sztuce redukcji lektur i zmiany programu (zdalnie nie sposób wszystkiego opracować tak samo jak analogowo), to jest kolejna kompromitacja tego ministra-politruka.
Wprowadzić sztandar Jana Pawła II, bo tak…
Bo kończymy ze świeckim państwem? Bo mamy gdzieś Konstytucję?
Mieliśmy już przykład takiej ciemnackiej retoryki w propagandzie wyborczej skierowanej do antyszczepionkowców podczas kampanii prezydenckiej kandydata Andrzeja Dudy: „Ja się nie szczepię, bo nie…”
Czy oprócz powszechnej „Czarnkowej” retoryki grożenia karami, ten minister ma jakieś pojęcie o edukacji? Bo edukacja, w której kara jest podstawą została dawno już skompromitowana… A tutaj jeszcze Czarnek chce „edukować-karać” swoich partnerów z uczelni? Pedagogika wstydu w odniesieniu do uczelni? Stawianie do kąta?
Pedagogika karania i pedagogika wstydu ministra Czarnka jest anachroniczna (lic. Depositphotos)
Skandal za skandalem. Czarnek musi natychmiast odejść!
PS. Artykuł został dziś opublikowany w Gazecie Wyborczej tutaj.