Kategoria: Obserwatorium retoryki i komunikacji

  • Björk jako ikona pragmatycznego aktywizmu: dlaczego National Geographic umieścił artystkę na okładce

    Björk jako ikona pragmatycznego aktywizmu: dlaczego National Geographic umieścił artystkę na okładce

    To jest fragment okładki ostatniego numeru National Geographic (for. JP)

    Obserwatorium Nordyckie ponownie o Björk.

    Decyzja National Geographic, by uczynić Björk bohaterką okładki jako „artystkę walczącą o naszą planetę”, nie jest jedynie wyróżnieniem medialnym. To sygnał, że współczesny artysta może być nie tylko twórczynią, lecz także skutecznym inicjatorem realnych zmian społecznych i środowiskowych. Björk, znana z artystycznej niezależności (i dużej dozy rozpoznawalnej stylistycznej manieryczności), dziś jest także symbolem skutecznego działania na rzecz środowiska – co doceniła redakcja National Geographic.”

    Narracja, którą magazyn eksponuje, opiera się na wyraźnym kontraście: Björk w sztuce nie zna granic, ale jako aktywistka chce być „hiperpragmatyczna”, skupiona na celach realnych i osiągalnych. Sama artystka opisuje tę strategię dla National Geographic następująco: „Każdego roku staram się wybrać jedną rzecz, o którą będę walczyć dość mocno — taką, którą da się realnie zmienić”. To wyraźne przełamanie typowej dla sztuki postawy ekspresyjnej lub symbolicznej, na rzecz działania proceduralnego: lobbingu, procesów sądowych, kampanii społecznych.

    Przykładem jest ostatnia kampania Björk przeciwko komercyjnym farmom łososia w Islandii. Po awarii jednego z ośrodków hodowlanych i ucieczce tysięcy ryb, do opinii publicznej zaczęły docierać informacje o ryzykach genetycznych, ekologicznych i epidemiologicznych związanych z mieszaniem gatunków i rozprzestrzenianiem patogenów. Björk włączyła się w działania organizacji lokalnych, nagłośniła sprawę globalnie, a ponadto udostępniła swój wcześniejszy niepublikowany utwór „Oral”, do którego zaprosiła Rosalíę. Dochód ze sprzedaży wspiera islandzkie pozwy przeciwko firmom hodowlanym, a sama Björk zauważa, że celem jest także stworzenie precedensowych materiałów prawnych, które inne kraje mogłyby wykorzystać w podobnych sporach. To działanie artystki jako dostarczycielki narzędzi zmiany — nie tylko jej symbolu.

    Równolegle Björk wykorzystuje instytucje kultury do aktywizowania odbiorców. W paryskim Centre Pompidou stworzyła manifest środowiskowy z udziałem sztucznej inteligencji, w którym obok jej głosu pojawiały się nagrania zagrożonych gatunków, m.in. wron hawajskich czy delfinów. Ten wymowny projekt — łączący awangardę technologiczną, ekologię dźwięku i bioakustykę — stanowi przykład rozszerzania definicji aktywizmu na obszary estetyczno-sensoryczne. Jednocześnie zainicjowała w tej kampanii nową intencję zakazu trałowania dennego we francuskich wodach chronionych — znów cel konkretny, techniczny, trudny, lecz wykonalny.

    Taki kulturowy aktywizm nie jest zjawiskiem w kulturze nordyckiej odosobnionym. Można je wpisać w dłuższą historię nordyckiej ekologii kulturowej, w której literatura, sztuki wizualne i muzyka często stają się mediami sporów o krajobraz, zasoby naturalne, energię czy bioróżnorodność. Islandia, Norwegia czy Finlandia wypracowały kulturę, w której twórca rzadko bywa „czystym estetykiem”, a częściej „obywatelem natury” — kimś, kto widzi w środowisku nie dekorację, lecz wzajemną zależność i wspólność.

    Zorza polarna nad laguną Jokulsarlon — Zdjęcie
    Zorza polarna nad laguną Jokulsarlon w Islandii — Zdjęcie w domenie publicznej (lic. Depositphotos)

    W tym kontekście wybór National Geographic można odczytać także jako odpowiedź na zmęczenie publiczności „aktywizmem deklaratywnym”, rozpoznawalnym w kulturze globalnej ostatnich lat. Björk proponuje coś innego: aktywizowanie poprzez infrastrukturę, poprzez dostęp do prawników, instytucji, petycji, precedensów i regulacji. W wywiadzie zauważa, że nie interesują jej kampanie fasadowe, w których artysta pojawia się jako „twarz sprawy” — obecna forma jej aktywizmu wymaga obecności przy stole negocjacyjnym, nie tylko przed obiektywem.

    Dlatego właśnie postać Björk jest istotna także z perspektywy kultury aktywizmu, czyli obszaru badań, który coraz częściej analizuje popkulturę nie tylko jako przestrzeń reprezentacji, lecz także jako narzędzie realnej sprawczości społecznej. W ramach mojego kursu na Uniwersytecie Łódzkim w module Kultura aktywizmu „Literatura protestu w kulturze popularnej” Björk może posłużyć studentom jako studium przypadku łączącego:

    • ekologiczny pragmatyzm,
    • wykorzystywanie popkultury jako narzędzia zmiany,
    • mobilizację publiczności za pomocą instytucji kultury,
    • łączenie sztuki wysokiej, technologii i polityki,
    • przesunięcie od symboli do procedur.

    Dla Obserwatorium Nordyckiego mamy tu dodatkowo wymiar regionalny: Islandia, dzięki swojej skali, często staje się laboratorium polityk środowiskowych, a artystki takie jak Björk mogą w tym laboratorium działać nie jako ambasadorki idei, lecz jako współprojektantki rozwiązań.

    Gdy National Geographic umieszcza więc Björk na okładce, nie chodzi o fetyszyzację celebryty, lecz o wskazanie nowej roli artyst(k)i(y) we współczesnym krajobrazie klimatyczno-politycznym. W tym sensie Björk jest nie tylko „tym głosem z Islandii”, ale jednym z najważniejszych przykładów, jak kultura popularna może przekształcać się w kulturę sprawczości i kulturową infrastrukturę dla działań proekologicznych.

    Wybór Björk na okładkę National Geographic to nie tylko docenienie jej dorobku, ale przede wszystkim uznanie dla nowego modelu aktywizmu – opartego na pragmatyzmie, współpracy i realnej sprawczości. To przykład, jak popkultura może stać się narzędziem rzeczywistej zmiany, a nie tylko symbolicznym gestem.

    Źródło wiadomości: strona National Geographic

  • Grenlandia między współczuciem a Realpolitik. Björk, Dania i kruszejący porządek świata

    Grenlandia między współczuciem a Realpolitik. Björk, Dania i kruszejący porządek świata

    Björk (lic. Depositphotos)

    Opublikowany niedawno post Björk, zilustrowany mapą Grenlandii nałożoną na czerwono-białą flagę, jest jednym z najmocniejszych głosów artystycznych w nordyckiej sferze publicznej ostatnich miesięcy.

    Islandzka artystka nie poprzestaje na symbolicznym geście poparcia dla idei niepodległości, ale bardzo precyzyjnie wpisuje swój apel w historię kolonialnej przemocy: od utraty języka i kulturowej autonomii po dramatyczne przykłady biopolitycznej kontroli, takie jak przymusowe zakładanie wkładek wewnątrzmacicznych grenlandzkim dziewczętom w latach 60. XX wieku. To nie jest głos „egzotycznej” artystki, lecz wypowiedź sąsiadki — Islandki, której własne społeczeństwo pamięta, czym było zerwanie z duńską dominacją w 1944 roku.

    Uderzające w tym poście jest połączenie empatii i gniewu moralnego z bardzo wyraźnym ostrzeżeniem geopolitycznym. Björk nie tylko mówi o historycznych krzywdach, ale też o strachu przed przyszłością: przed sytuacją, w której Grenlandczycy mogliby „przejść od jednego okrutnego kolonizatora do drugiego”. To zdanie — być może najmocniejsze w całym wpisie — wykracza poza relacje Kopenhaga–Nuuk i dotyka obecnej globalnej niestabilności, w której Arktyka przestaje być peryferium, a staje się strategicznym centrum.

    Na tym tle szczególnie interesująco wypada zestawienie tej emocjonalnej, jawnie normatywnej wypowiedzi z tonem, jaki prezentuje duński rząd. Premierka Danii konsekwentnie podkreśla znaczenie jedności Królestwa, odpowiedzialności instytucjonalnej i „wspólnego bezpieczeństwa” w regionie arktycznym. W jej narracji Grenlandia jest partnerem, nie kolonią — podmiotem autonomicznym, lecz osadzonym w ramach państwa, które gwarantuje stabilność prawną, gospodarczą i militarną. Jest to język Realpolitik: chłodny, technokratyczny, oparty na ciągłości instytucji i międzynarodowych zobowiązaniach.

    Problem polega na tym, że te dwa języki — język empatii i pamięci historycznej oraz język bezpieczeństwa i geostrategii — coraz trudniej ze sobą pogodzić. Gdy Björk pisze o „dreszczach grozy”, jakie wywołuje w niej kolonializm, dotyka ona tego, co w oficjalnym dyskursie państwowym bywa spychane na margines: doświadczenia afektywnego, traumy międzypokoleniowej i poczucia bycia obywatelami drugiej kategorii. Z perspektywy Nuuk to właśnie te elementy, a nie mapy bezpieczeństwa, mogą decydować o przyszłych wyborach politycznych.

    Całość komplikuje się jeszcze bardziej, gdy spojrzymy na sytuację przez pryzmat NATO i erozji powojennego ładu międzynarodowego. Arktyka, Grenlandia i północny Atlantyk są kluczowe dla systemu bezpieczeństwa Zachodu, ale ten system opiera się na założeniu przewidywalności sojuszników. Polityka Donalda Trumpa — kwestionowanie sensu sojuszy, instrumentalne traktowanie zobowiązań, logika transakcyjna zamiast normatywnej — już raz poważnie nadwyrężyła zaufanie do Stanów Zjednoczonych jako gwaranta stabilności. W tej perspektywie obawy Björk przestają być jedynie emocjonalnym gestem artystki, a zaczynają brzmieć jak intuicyjna diagnoza: co stanie się z małymi wspólnotami, gdy wielkie struktury bezpieczeństwa zaczną się chwiać?

    Grenlandzka niepodległość w świecie stabilnego, normatywnego NATO byłaby jednym scenariuszem. Grenlandzka niepodległość w świecie rywalizacji mocarstw, osłabionych sojuszy i „powrotu stref wpływów” — scenariuszem zupełnie innym. Być może dlatego tak wyraźnie rysuje się dziś napięcie między moralnym apelem a polityczną ostrożnością. Björk mówi z pozycji sumienia i sąsiedzkiej solidarności. Duński rząd mówi z pozycji odpowiedzialności państwowej. A nad tym wszystkim unosi się pytanie, czy instytucje, które miały gwarantować bezpieczeństwo małym narodom, rzeczywiście pozostaną stabilne w epoce gwałtownych przesunięć globalnej władzy.

    W tym sensie grenlandzka debata nie jest lokalna ani peryferyjna. Jest jednym z miejsc, w których najostrzej widać pęknięcie między etyką a geopolityką — i lęk, że świat, w którym te dwie sfery dało się jeszcze jakoś godzić, właśnie się rozpada.

    Co ważne — idee wyrażone przez Björk w jej własnej muzyce wcale nie są jedynie estetycznym tłem jej posta. W cytowanym utworze „Declare Independence” z 2007 roku artystka eksploduje brutalnym rytmem i agresywną elektroniką, żeby wyartykułować wizję wyzwolenia od wszelkich form dominacji. Choć nie cytuję tu wprost wersów, bo są objęte prawami autorskimi, sedno frazy, która regularnie powtarza się w refrenie, brzmi jak personalny, niemal imperative: „ogłoście niepodległość” — nie tylko politycznie, lecz jako fundamentalne prawo do samostanowienia.

    Ta repetytywna, perkusyjna deklaracja jest wykrzyknikiem przeciwko wszelkim formom ucisku: brzmi jak wezwanie, by nie akceptować nadanych z zewnątrz ograniczeń i by „oderwać się” od struktur, które trzymają mniejsze wspólnoty w zależności. W kontekście posta o Grenlandii takie muzyczne echo brzmi znamiennie: nie jest to tylko metaforyczne wezwanie, ale rytmiczne i formalne — uderzające jak syntezator, który burzy spokojną retorykę Realpolitik.

    W połączeniu z osobistym apelem Björk o solidarność z Grenlandczykami, duch utworu — jego energia, jego nacisk na samostanowieniu — wzmacnia moralną wagę jej słów i stawia je w ostrym kontraście do chłodnych kalkulacji państwowych przemówień. Rzeczywistość, o którą tu chodzi, to nie tylko geopolityczna strategia — ale ludzka wola do bycia suwerennym, niezależnym od narzuconych ram.

    W tym kontekście mocno zastanawiam się, czy w przyszłym semestrze nie włączyć utworu Declare Independence Björk do programu zajęć i nie zaproponować go studentom Kultury i sztuki współczesnej jako materiału do analizy. Nie tylko jako „piosenki protestu”, lecz jako złożonego aktu kulturowego: połączenia agresywnej, niemal militarnej estetyki dźwięku z bardzo konkretnym komunikatem politycznym i etycznym. Interesowałoby mnie szczególnie, jak studenci odczytają napięcie między brutalnością formy a moralnym imperatywem, jaki ten utwór niesie — oraz jak zestawią go z dzisiejszymi debatami o kolonializmie, peryferiach Europy i kruszejącym porządku międzynarodowym. Być może właśnie taka konfrontacja sztuki, emocji i geopolityki najlepiej oddaje to, czym jest współczesna kultura: polem, na którym estetyka nie daje się już oddzielić od odpowiedzialności.

  • Duża zmiana w Szwedzkiej Akademii

    Duża zmiana w Szwedzkiej Akademii

    Z cyklu: Obserwatorium Nordyckie

    Nowa era w Szwedzkiej Akademii: Ingrid Carlberg jako nowa stała sekretarzyni

    W grudniu 2025 r. Szwedzka Akademia stanęła u progu nowego rozdziału w swojej historii — po siedmiu latach na stanowisku przewodniczącego — formalnie „ständiga sekreterare (stałego sekretarza) z funkcją pożegnał się Mats Malm, a jego następczynią została Ingrid Carlberg — ceniona dziennikarka i autorka książek non-fiction. W Polsce znana jest jej książka-biogram Alfreda Nobla. (Nobel. Wybuchowy pacyfista, tłum. E. Ptaszyńska-Sadowska, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2022)

    Ingrid Carlson w 2012 r. (Fot. Bengt Oberger, za Wikipedią, CC Uznanie Autorstwa)

    Koniec jednego etapu — początek nowego kierunku

    Malm zyskał szerokie uznanie za swoją rolę w stabilizowaniu Akademii po głębokim kryzysie instytucjonalnym, który wstrząsnął szwedzką sceną kulturalną kilka lat temu. Ofiarą tego kryzysu była nie tylko sekretarzyni przed Malmem — Sara Danius, ale i Olga Tokarczuk, której Nagroda Nobla była opóźniona o rok. Jego (Malma) kadencja pomogła odbudować wewnętrzne zaufanie i przywrócić Akademii reputację poważnej instytucji. 

    Jednak jak zauważają komentatorzy, dziś Akademia stoi przed innym wyzwaniem — bardziej publicznym i politycznym: konfliktem wokół zagrożeń dla demokracji, dezinformacji i narastającej presji na wolność słowa. 

    Ingrid Carlberg – nowa przewodnicząca za sterami Akademii

    Carlberg — 64-letnia dziennikarka m. in. Dagens Nyheter (do 2010 roku) oraz autorka książek popularnonaukowych i publicystycznych — objęła stanowisko jako druga kobieta w historii Akademii, po słynnej Sarze Danius (nota bene: m. In. Teoretyczce literatury), co samo w sobie jest odczytywane jako sygnał zmian i postępu w instytucji. 

    W opiniach ekspertów i kulturoznawców jej nominacja odczytywana jest jako znak, że Akademia chce kontynuować — a nawet rozszerzyć — swoje zaangażowanie w obronę wolności prasy i demokracji. Björn Wiman, dyrektor działu kultury Dagens Nyheter, wskazuje, że wybór Carlberg może być zapowiedzią „nowocześniejszej” Akademii, która aktywniej zabiera głos w ważnych debatach społecznych i kulturowych. 

    Rola Carlberg ma być kluczowa szczególnie w kontekście obrony publicznej debaty i prawdy — obszarów, które w ostatnich latach Akademia coraz silniej starała się promować, m.in. poprzez konferencje i inicjatywy poświęcone wolności myśli i wypowiedzi. 

    Akademia wobec wyzwań współczesności

    Zmiana na stanowisku ständiga sekreterare przypomina, jak dynamiczne potrafią być instytucje kultury w regionie nordyckim, kiedy stoją wobec nowych globalnych wyzwań. Dla Szwedzkiej Akademii — instytucji znanej przede wszystkim jako opiekun literatury i języka, ale też strażnik wartości demokratycznych — wybór nowej przewodniczącej jest sygnałem, że debata publiczna, prawda i odporność demokratyczna pozostają w centrum jej misji. 

  • Nowa publikacja Płuciennika i Szula na temat disneyizacji

    Nowa publikacja Płuciennika i Szula na temat disneyizacji

    Płuciennik, J., & Szul, S. (2025). Disneyizacje i disneyfikacje a produkcja kulturalna. Spojrzenie z perspektywy kulturowej historii nowoczesności. Zagadnienia Rodzajów Literackich68(2), 13–24. https://doi.org/10.26485/ZRL/2025/68.2/1

    Nowa publikacja do znalezienia tutaj: LINK

    Abstrakt

    Ten tekst ma na celu dostarczenie syntetycznego przeglądu zjawisk Disneyizacji i Disneyfikacji w kontekście przemian zachodzących w funkcjonowaniu światów sztuki w XX i XXI wieku. Autorzy zaczynają od perspektywy Alana Brymana, aby zademonstrować powiązania między kulturą konsumpcyjną a produkcją kulturową, a następnie, przez pryzmat kulturowej historii nowoczesności, wyjaśniają, w jaki sposób paradygmatyczne antydoświadczenie początku XX wieku wpłynęło na reprezentację rzeczywistości i rozwój konwencji filmowych w studiu Walta Disneya. Następnie badacze próbują ukontekstowić Disneya w modelu synkopowanej natury sztuki, rozumianej nie jako zwykłe powtórzenie wcześniejszych form, ale jako rytm powrotów i zmian, w którym każda iteracja niesie ze sobą element nieciągłości. Synkopa ujawnia się tutaj jako postać napięcia – demonstrując, że sztuka, pomimo rozproszenia i fragmentacji, utrzymuje spójność właśnie poprzez ciągłą transformację, a nie poprzez kopiowanie stałych wzorców. Artykuł podkreśla zatem, że współczesne praktyki artystyczne działają w ramach logiki dynamicznej różnicy, a nie wiernego powtarzania, otwierając drzwi do ponownej refleksji nad wytrwałością i zmianą w kulturze wizualnej. Ostatnie podrozdziały zawierają omówienie artykułów składających się na główny tematyczny trzon tego wydania Zagadnień Rodzajów Literackich.

  • Muminki. Drzwi są zawsze otwarte. Z polskiej perspektywy

    Muminki. Drzwi są zawsze otwarte. Z polskiej perspektywy

    Moja kolejna nowa publikacja w albumie pełnym danych i wspaniałych i unikalnych ilustracji

    Niewidzialne dziecko i wyzwolenie, w: Muminki. Drzwi są zawsze otwarte. Z polskiej perspektywy, pod red. Marzeny Bomanowskiej, Muzeum Kinematografii w Łodzi, Łódź 2025, 227-233.

    The Invisible Child and Liberation, przeł. James West, in: The Moomins. The Door is Always Open. A Polish Perspective, ed. by Marzena Bomanowska, Muzeum Kinematografii w Łodzi, Łódź 2025, 234-239.

    Autor artykułu z książką w Muzeum Kinematografii w Łodzi (zdjęcie MB z ed. JP)
    Redaktorka książki z jej egzemplarzem — pani Dyrektor Marzena Bomanowska (zdjęcie JP)
  • Pink Floyd Wish You Were Here – pięćdziesiąt lat później

    Pink Floyd Wish You Were Here – pięćdziesiąt lat później

    Pięćdziesiąt lat temu Pink Floyd nagrali album, który stał się symbolem utraty i tęsknoty, a jednocześnie jednym z najpiękniejszych dzieł rocka progresywnego. Wish You Were Here to hołd dla Syda Barretta, opowieść o nieobecności i album koncepcyjny w najczystszym sensie tego słowa. Dziś, w epoce streamingu i fragmentarycznego słuchania, jego spójność i głębia brzmią jak przypomnienie, że muzyka może być także opowieścią całościową – przeżywaną od pierwszej do ostatniej minuty.

    Zewnętrzna okładka płyty Pink Floyd „Wish you were here” robiła nieziemskie wrażenie, ale jednocześnie epatowała swoistym mistycyzmem, potwierdzanym przez ilustrację wewnątrz (patrz poniżej)

    Rock, który potrafił płakać

    Dwanaście września 1975 roku ukazał się album Wish You Were Here – płyta, która na trwałe wpisała się w historię muzyki popularnej. Niklas Schiöler w swoim felietonie w Svenska Dagbladet przypomniał, że mimo reputacji zespołu jako zbyt pretensjonalnego, Pink Floyd potrafił uchwycić kruchość i melancholię, czyniąc z nich materiał dla sztuki rockowej (Schiöler 2025).

    „Pink Floyd må ha rykte om sig som pretentiösa […] men det 50-årsjubilerande albumet ’Wish you were here’ är tvärtom en säreget känslig gestaltning av utsatthet och förlust.”

    Konceptualna opowieść o nieobecności

    Jednym z najmocniejszych symboli płyty jest historia nieoczekiwanego pojawienia się Syda Barretta w studiu podczas nagrań. Zmienił się tak bardzo, że koledzy początkowo go nie poznali. Barrett, dawny lider grupy, już wtedy był cieniem samego siebie – a przecież to właśnie on stał się inspiracją do 26-minutowej suity „Shine On You Crazy Diamond”. Album jest więc zarazem hołdem i elegią, konceptualnym dziełem o braku i tęsknocie, o sztuce i szaleństwie.

    Okładka autorstwa Hipgnosis – dwóch mężczyzn podających sobie dłonie, z których jeden płonie – uzupełniała ten przekaz. Wizualna metafora alienacji i niebezpiecznych kompromisów stała się równie ikoniczna jak sama muzyka.

    Legendarne zdjęcie z okładki albumu „Wish you were here” Pink Floydów z 1975 r.

    Poetyka i brzmienie

    Teksty, zbudowane na kontrastach, łączą prostotę z głębią.

    „So, so you think you can tell / Heaven from Hell? / Blue skies from pain?”

    Ta liryka doskonale współgra z gitarą Davida Gilmoura, który – jak pisał Schiöler – grał nie po to, by popisywać się techniką, ale by poruszać:

    „Kan man spela så att lyssnaren gråter, inte bara blir imponerad?” [Czy można grać tak, żeby słuchacz zapłakał, a nie tylko był pod wrażeniem?]

    Pink Floyd od początku odwoływał się do bluesa – wystarczy przypomnieć, że sama nazwa zespołu pochodzi od bluesmanów Pinka Andersona i Floyda Councila. Ale ich muzyka była czymś więcej: bluesową podstawę przepuszczali przez filtr progresywnej, wręcz symfonicznej wyobraźni. W zestawieniu z rodzącym się punkiem mogła wydawać się barokowa, lecz – jak mawiał Gilmour –

    „Sometimes less is just less.”

    Albumy koncepcyjne a streaming

    Wish You Were Here było naturalną kontynuacją The Dark Side of the Moon – jeszcze bardziej introspektywną i osobistą. W latach 70. album koncepcyjny był jednym z najważniejszych formatów: spójne dzieło, którego nie dało się rozdzielić na pojedyncze utwory. Dziś, w epoce streamingu, kiedy dominują playlisty i selektywne słuchanie, takie albumy stały się rzadkością. Wish You Were Here pozostaje więc świadectwem epoki, gdy muzyka popularna była także sztuką opowiadania całościowych historii.

    Osobista pamięć

    Ja sam odbierałem ten album jako kontynuację magicznego The Dark Side of the Moon. Muzyka była melancholijna, bluesowa, a jednak zbyt złożona, by sprowadzać ją do prostoty. To była grupa intelektualna – czego doświadczałem jeszcze dekady później, między 2008 a 2012 rokiem, siadając czasem w pubie Anchor w Cambridge, gdzie Pink Floyd grywali w swoich początkach.

    Dziedzictwo i rozdwojenie

    Pięćdziesiąt lat później Wish You Were Here przypomina, że rock mógł być jednocześnie poetycki i filozoficzny. Niestety, losy jego twórców rozeszły się nie tylko muzycznie: Roger Waters dziś angażuje się politycznie w sposób, który wielu rozczarowuje – otwarcie wspierając Rosję. Tym bardziej cieszy, że David Gilmour zachował jaśniejszy ogląd świata.

  • Kanonizacja kultury w Szwecji? Pippi jednak rządzi — choć w dziwnym czasami kontekście „latającego Jakuba”

    Kanonizacja kultury w Szwecji? Pippi jednak rządzi — choć w dziwnym czasami kontekście „latającego Jakuba”

    Pippi jest, ale nie ma Abby. Jest „latający Jakub”, (zob. przepis na końcu tego tekstu) ale nie ma słynnego kwaszonego śledzia czy słynnych szwedzkich klopsików mięsnych, albo last but not least — fiki jako instytucji społecznej związanej z jedzeniem i piciem.

    Prof. Lars Trägårdh (historyk) — przewodniczący rządowego Komitetu ds. Kanonu Kulturowego („Kommittén En kulturkanon för Sverige”) za Sveriges Television

    Szwedzki kanon kultury — most czy mur?
    Jest! Po dwóch latach intensywnych prac specjalny komitet w Szwecji zaprezentował dziś na Uniwersytecie w Uppsali swój kulturowy kanon (w historycznej sali Muzeum tego Uniwersytetu). To lista 100 artefaktów — dzieł, symboli i zjawisk — które, zdaniem władz, każdy Szwed powinien znać, by zrozumieć i umocnić swoją tożsamość. Na liście znalazły się kultowe pozycje, takie jak „Pippi Långstrump” czy „Utvandrarna”, poezja Bellmana, a także elementy codziennego życia — popularne danie „Flygande Jacob” czy powszechne prawo dostępu każdego do natury, czyli allemansrätten.
    Na pierwszy rzut oka, to ambitny projekt mający na celu stworzenie wspólnej kulturowej przestrzeni. Jednak w szwedzkim kontekście jego ogłoszenie wywołało burzę, a debata o tym, co tak naprawdę jest esencją szwedzkiej tożsamości, wciąż trwa.

    Komentatorzy wyrażają często zdziwienie pod tytułem „czego tutaj brakuje”. Ale nie tylko.

    Kontrowersje i oskarżenia
    Choć intencje wydają się słuszne, proces tworzenia kanonu spotkał się z ogromną krytyką. Już sama rezygnacja jednej z członkiń komitetu, Marlen Eskander, była sygnałem, że coś jest nie tak. Zarzuciła ona projektowi subiektywność i brak równowagi. (Na 12 dodatkowych ekspertów komitetu ds kanonu 8 to mężczyźni, co na standardy Szwecji jest dużą dysproporcją) Również zewnętrzne instytucje, w tym prestiżowa Szwedzka Akademia oraz partia Socjaldemokraci, krytykują listę za brak inkluzywności i pomijanie perspektyw mniejszości narodowych. Co więcej, wypowiedzi przewodniczącego komitetu, historyka Larsa Trägårdha, na temat „braku przywilejów dla tornedalingów czy fanów bandy” zostały odebrane jako lekceważenie specyfiki niektórych grup, a nawet sprzeczność z zasadami dialogu.
    Wiele pytań wzbudziły też powiązania komitetu z konserwatywną Ax:son Johnson-stiftelse. Krytycy twierdzą, że ideologiczna motywacja projektu jest zbyt silna, a sam kanon to jedynie „potemkinowska fasada”, mająca odwrócić uwagę od realnych problemów sektora kultury, takich jak cięcia w budżecie czy ograniczanie wsparcia dla instytucji. Malarz Carl Johan De Geer dosadnie określił projekt jako „idiotyczny”, twierdząc, że kultury nie da się sprowadzić do sztywnej listy.


    Jak to wygląda w innych krajach?
    Szwedzki kanon nie jest pierwszym tego typu projektem w regionie. Warto przyjrzeć się, jak podeszli do tego inni.

    Dania stworzyła swój kanon w 2006 roku. Był on jednak znacznie bardziej ograniczony, koncentrując się głównie na liście 14 pisarzy (z czego tylko jedna była kobietą!). Co ciekawe, w tym roku rząd duński zapowiedział jego aktualizację, aby poprawić równowagę płciową, co pokazuje, że społeczne oczekiwania się zmieniają.

    Holandia poszła w zupełnie innym kierunku. Ich kanon, zmieniony w 2020 roku po głośnych debatach na temat kolonialnej historii i migracji, jest znacznie bardziej inkluzywny i otwarty na krytyczną refleksję. To bardziej holistyczne podejście, które stara się nie tylko pokazać historyczne osiągnięcia, ale też zmierzyć się z trudnymi aspektami narodowej tożsamości.

    Podsumowanie
    Szwecja dołącza do grona krajów z oficjalnym kanonem kultury, ale robi to w atmosferze pełnej napięcia i kontrowersji. Podczas gdy Duńczycy skupili się na liście literackiej, a Holendrzy na otwartym i inkluzywnym podejściu kulturowym, Szwedzi postawili na symboliczny zbiór, który, choć ma łączyć, na razie głównie dzieli.
    Czy szwedzki kanon stanie się rzeczywistym punktem odniesienia dla edukacji i tożsamości? Czy będzie postrzegany jako most, który zbliży do siebie różnych Szwedów, czy raczej jako mur, który oddzieli od siebie tych o różnych poglądach i dziedzictwach? Odpowiedź na to pytanie przyniesie czas i reakcja samych Szwedów — tych, którzy tę kulturę tworzą i tych, którzy będą z niej korzystać.
    Jak myślicie, czy w Polsce taki projekt byłby możliwy do zrealizowania bez podobnych kontrowersji?

    Historią sporów o kanon na świecie jest długa. Głównym motorem sporów o kanon kulturowy w USA, zwanych też „wojnami kulturowymi” z lat 80. i 90. XX wieku, była postać i praca E.D. Hirscha. Jego książka „Cultural Literacy: What Every American Needs to Know” z 1987 r. wywołała ogólnonarodową debatę na temat edukacji i tożsamości.
    E.D. Hirsch i jego argumentacja
    Hirsch, profesor literatury, argumentował, że spadek wyników w czytaniu i ogólnej wiedzy wśród amerykańskiej młodzieży wynika z braku wspólnego, podstawowego zestawu wiedzy kulturowej. Uważał, że aby w pełni rozumieć teksty i efektywnie funkcjonować w społeczeństwie, ludzie muszą znać pewien wspólny kanon, składający się z ok. 5000 terminów, pojęć i nazwisk.
    Jego teza była prosta: czytanie to nie tylko techniczna umiejętność, ale także proces, który wymaga wiedzy kontekstowej. Bez niej, nawet proste zdania mogą być niezrozumiałe. Hirsch twierdził, że tradycyjny pluralizm w amerykańskiej edukacji, który zrezygnował z jednolitego, opartego na treściach programu nauczania, osłabił spójność kulturową i utrudnił uczniom, zwłaszcza tym z mniej uprzywilejowanych środowisk, osiągnięcie „kulturowej kompetencji”.
    Główne punkty krytyki i kontrowersje
    Książka Hirscha wywołała natychmiastową i ostrą reakcję. Krytyka skupiła się na kilku kluczowych obszarach:

    Brak inkluzywności: Największy zarzut dotyczył tego, że proponowany przez Hirscha kanon był silnie zorientowany na kulturę eurocentryczną i „białych, martwych mężczyzn” (ang. dead white men). Krytycy, w tym zwolennicy ruchów multikulturowych, twierdzili, że taka lista ignoruje wkład mniejszości narodowych, kobiet i innych marginalizowanych grup, co jest sprzeczne z ideałami różnorodności w pluralistycznym społeczeństwie amerykańskim.

    Redukcjonizm: Projekt Hirscha był oskarżany o sprowadzanie kultury do prostej, encyklopedycznej listy faktów do zapamiętania. Wielu uważało, że kultura jest dynamicznym, żywym zjawiskiem, a nie statycznym zbiorem terminów.

    Ideologiczne podłoże: Choć sam Hirsch uważał się za liberała, jego praca została szybko przejęta przez konserwatystów, którzy widzieli w niej oręż do walki z pluralizmem i „wrogim” ich zdaniem, multikulturalizmem w szkołach. To spolaryzowało debatę, przekształcając ją z dyskusji o edukacji w otwartą wojnę polityczną.
    Kontekst „wojen kulturowych”
    Spory wokół Hirscha idealnie wpisały się w szerszy kontekst „wojen kulturowych” w USA, które charakteryzowały się głębokimi podziałami ideologicznymi. Debaty na uniwersytetach, takie jak spór o kurs „kultury zachodniej” na Uniwersytecie Stanforda, koncentrowały się na pytaniu: czy uniwersytety powinny uczyć uniwersalnych wartości i tradycji zachodniej, czy też powinny w równym stopniu uwzględniać perspektywy i osiągnięcia kultur niezachodnich oraz mniejszości?
    Propozycja Hirscha, mająca na celu stworzenie jednolitego fundamentu dla narodu, stała się zatem punktem zapalnym w sporze o to, jak zdefiniować tożsamość amerykańską w obliczu zmieniającej się demografii i postulatów ruchów społecznych. Chodziło o to, czy USA są „tyglem” (ang. melting pot), w którym różne kultury stapiają się w jedną, czy „mozaiką” (ang. salad bowl), w której zachowują swoją odrębność, tworząc razem spójną całość.

    Pełna lista Kanonu za Sveriges Radio.

    Oto polska wersja listy szwedzkiego kanonu kultury

    Szwedzki kanon kultury
    Literatura, proza:

    • „Det går an” (Da się) autorstwa Carla Jonasa Love Almqvista.
    • „Giftas (Äktenskapshistorier 1–2)” (Ożenek / Historie małżeńskie) autorstwa Augusta Strindberga.
    • „Gösta Berlings saga” autorstwa Selmy Lagerlöf.
    • „Muittalus sámid birra. En bok om lapparnas liv” (Książka o życiu Lapończyków) autorstwa Johana Turi.
    • „Kallocain” autorstwa Karin Boye.
    • „Pippi Långstrump” (Pippi Pończoszanka) autorstwa Astrid Lindgren.
    • „Utvandrarna” (Emigranci) autorstwa Vilhelma Moberga.
    • „Katitzi” autorstwa Katariny Taikon.
    • „Den vedervärdige mannen från Säffle” (Obrzydliwy człowiek z Säffle) autorstwa Maj Sjöwall i Pera Wahlöö.
      Literatura, wiersze – zebrane w antologii:
    • „Skulle jag sörja, då vore jag tokot” (Gdybym się smucił, byłbym głupcem) z „Helicons blomster” autorstwa Lasse Lucidora.
    • „Drick ur ditt glas, se Döden på dig väntar” (Wypij ze swego kielicha, spójrz, Śmierć na ciebie czeka), Fredmans epistel nr 30 z „Fredmans epistlar” autorstwa Carla Michaela Bellmana.
    • „Några ord till min k. dotter, ifall jag hade någon, 1–33” (Kilka słów do mojej drogiej córki, gdybym jakąś miał) z „Skaldeförsök” autorstwa Anny Marii Lenngren.
    • „Vän! I förödelsens stund” (Przyjacielu! W chwili zguby) autorstwa Erika Johana Stagneliusa.
    • „Triumf att finnas till” (Triumf istnienia) z „Septemberlyran” autorstwa Edith Södergran.
    • „Det är vackrast när det skymmer” (Najpiękniej jest, gdy się ściemnia) z „Kaos” autorstwa Pera Lagerkvista.
    • „Stjärnorna kvittar det lika” (Gwiazdom to wszystko jedno) z „En döddansares visor” autorstwa Nilsa Ferlina.
    • „Eufori” (Euforia) z „Färjesång” autorstwa Gunnara Ekelöfa.
    • „Den halvfärdiga himlen” (Niedokończone niebo) z „Den halvfärdiga himlen” autorstwa Tomasa Tranströmera.
    • „Äktenskapsfrågan I–II” (Kwestia małżeństwa) z „Husfrid” autorstwa Sonji Åkesson.
      Sztuka wizualna i wzornictwo:
    • Malowidła wapienne w kościele w Härkeberga autorstwa Albertusa Pictora.
    • Zamek Gripsholm z państwową kolekcją portretów.
    • Autoportret z alegoriami autorstwa Davida Klöckera Ehrenstrahla.
    • Pałac Królewski w Sztokholmie autorstwa Nicodemusa Tessina Młodszego i Carla Hårlemana.
    • „Nordisk sommarkväll” (Nordycki letni wieczór) autorstwa Richarda Berga.
    • Lilla Hyttnäs, Sundborn, domostwo Karin i Carla Larssonów.
    • „Målningarna till templet” (Obrazy do świątyni) autorstwa Hilmy af Klint.
    • „Tomtebobarnen” (Dzieci elfów) autorstwa Elsy Beskow.
    • Sztokholmski Ratusz autorstwa Ragnara Östberga.
    • „Sitting… Six months later. Version A” autorstwa Öyvinda Fahlströma.
      Muzyka:
    • „Drottningholmsmusiken” (Muzyka z Drottningholm) autorstwa Johana Helmicha Romana.
    • „Sjung med oss mamma” (Mamo, śpiewaj z nami), zeszyt pierwszy, autorstwa Alice Tegnér.
    • „Midsommarvaka, svensk rapsodi nr 1 för stor orkester, op 19” (Wigilijna noc Świętojańska, rapsodia szwedzka nr 1 na orkiestrę, op. 19) autorstwa Hugo Alfvéna.
    • Trzy nagrania z ludowym skrzypkiem Hjortem Andersem Olssonem.
    • „Flyttningssång” (Pieśń o przeprowadzce) i „Till kåtan och hemmet” (Do szałasu i domu) autorstwa Larsa Sikku, Fridy Johansson.
    • „Calle Schewens vals” (Walc Callego Schewena) i „Möte i monsunen” (Spotkanie w monsunie) autorstwa Everta Taube.
    • „Förklädd gud, op 24” (Bóg przebrany, op. 24) autorstwa Larsa-Erika Larssona.
    • „Aniara” autorstwa Karla-Birgera Blomdahla.
    • „Jazz på svenska” (Jazz po szwedzku) autorstwa Jana Johanssona.
    • Symfonia nr 7 autorstwa Allana Petterssona.
      Film i sztuki sceniczne:
    • Teatr Pałacowy w Drottningholm autorstwa Carla Fredrika Adelcrantza.
    • „Lejonets unge” (Lwiątko) w Teatrze w Sundsvall autorstwa Fridy Stéenhoff.
    • „Ett drömspel” (Gra snów) autorstwa Augusta Strindberga.
    • „Körkarlen” (Woźnica) autorstwa Victora Sjöströma.
    • „Gullregn” (Złoty deszcz) z kupletem „Den ökända hästen från Troja” (Niechlubny koń z Troi) autorstwa Karla-Gerharda.
    • „Fröken Julie” (Panna Julia) autorstwa Birgit Cullberg.
    • „Det sjunde inseglet” (Siódma pieczęć) autorstwa Ingmara Bergmana.
    • „Dom kallar oss mods” (Nazywają nas modami) autorstwa Stefana Jarla i Jana Lindqvista.
    • „Fars lille påg” (Tatuśkowe małe chłopię) autorstwa Franza Arnolda, Ernsta Bacha i Nilsa Poppe.
    • „Medeas barn” (Dzieci Medei) w teatrze Unga Klara, autorzy: Suzanne Osten i Per Lysander.
      Nauka i literatura faktu:
    • „Heliga Birgittas uppenbarelser” (Objawienia świętej Brygidy) autorstwa świętej Brygidy Szwedzkiej.
    • „Historia o narodach północnych” autorstwa Olausa Magnusa.
    • „Christinas självbiografi” (Autobiografia Krystyny) autorstwa królowej Krystyny.
    • „Lappländsk resa” (Podróż do Laponii) autorstwa Carla von Linné.
    • „Drömbok” (Księga snów) autorstwa Emanuela Swedenborga.
    • „Fädernas gudasaga” (Saga bogów ojców) autorstwa Viktora Rydberga.
    • „Svenska folkets underbara öden” (Wspaniałe losy narodu szwedzkiego) autorstwa Carla Grimberga.
    • „Barnets århundrade” (Stulecie dziecka) autorstwa Ellen Key.
    • „Kris i befolkningsfrågan” (Kryzys demograficzny) autorstwa Alvy i Gunnara Myrdala.
    • „Vägmärken” (Drogowskazy) autorstwa Daga Hammarskjölda.
      Prawo i sprawiedliwość:
    • „Magnus Erikssons landslag” (Prawo ziemskie Magnusa Erikssona) autorstwa króla Magnusa Erikssona.
    • Prawo z 1734 r. (1734 års lag).
    • Ustawa o wolności prasy z 1766 r. (1766 års tryckfrihetsförordning).
    • Zasada jawności (Offentlighetsprincipen).
    • Forma rządu z 1809 r. (1809 års regeringsform).
    • Kodeks procedury sądowej (Rättegångsbalken).
    • Konwencja Europejska (Europakonventionen).
    • Kodeks karny (Brottsbalken).
    • Forma rządu z 1974 r. (1974 års regeringsform).
    • Allemansrätten (Prawo do korzystania z natury).
      Religia:
    • Kościół w Husaby.
    • Klasztor w Vadstenie, święta Brygida.
    • „Horologium Mirabile Lundense” (Cudowny zegar z Lund), prawdopodobnie autorstwa Nicolausa Lilienvelda i innych.
    • Malmöpsalmboken (Księga psalmów z Malmö) autorstwa Christierna Pedersena.
    • Biblia Gustawa Wazy (Gustav Vasas bibel), szwedzkie tłumaczenie prawdopodobnie autorstwa Olausa Petri, Laurentiusa Andreae, Laurentiusa Petri i innych.
    • Konwentikelplakatet (zakaz zgromadzeń religijnych poza kościołem).
    • Synagoga w Marstrandzie.
    • „O store Gud” (O, wielki Boże) autorstwa Carla Boberga.
    • Decyzja Zgromadzenia Kościoła Szwedzkiego o otwarciu posługi kapłańskiej dla mężczyzn i kobiet.
    • „Nattvardsgästerna” (Goście Wieczerzy Pańskiej) autorstwa Ingmara Bergmana.
      Gospodarka:
    • Kopalnia miedzi w Falun (Falu koppargruva).
    • Bank Riksbanken (bank państwowy).
    • Storskiftet (wielka reforma gruntowa).
    • Ustawa o wolności handlu (Näringsfrihetsförordningen) autorstwa Johana Augusta Gripenstedta.
    • Krajobraz przemysłowy w Norrköping, autorzy m.in. Carl Theodor Malm i Theodor Glosemeyer.
    • Elektrownia Harsprånget na rzece Lule älv.
    • Reforma emerytur powszechnych (Folkpensionsreformen).
    • Układ z Saltsjöbaden (Saltsjöbadsavtalet), porozumienie między związkami zawodowymi a pracodawcami.
    • IKEA w Älmhult, Ingvar Kamprad.
    • Podatek od małżeństw (Särbeskattningen av makar).
      Wynalazki:
    • Maszyna powietrzna i ognista (Luft- och eldmaskin) autorstwa Mårtena Triewalda.
    • „Systema naturae” autorstwa Carla von Linné.
    • Komisja ds. Tabel (Tabellkommissionen) autorstwa Pehra Wargentina.
    • Piec kaflowy (Kakelugnen) autorstwa Fredrika Wrede i Carla Johana Cronstedta.
    • Rzecznik Sprawiedliwości (Justitieombudsmannen), pomysł Hansa Järty i stanu chłopskiego.
    • Kanał Göta (Göta kanal) autorstwa Baltzara von Platen.
    • Nagroda Nobla autorstwa Alfreda Nobla.
    • Łożysko kulkowe sferyczne autorstwa Svena Wingquista.
    • Samolot Viggen, Saab.
    • Urlop ojcowski (Pappaledigheten).
      Sfera publiczna:
    • Gustavianum w Uppsali, autorzy: Gustaw II Adolf i Olof Rudbäck Starszy.
    • Forma rządu z 1634 r. autorstwa Axela Oxenstierny.
    • Kodycyl Lapoński (Lappkodicillen), porozumienie między państwem szwedzkim i norweskim.
    • Słownik Szwedzkiej Akademii (Svenska Akademiens ordbok), Gustaw III.
    • „Czytanka dla szkoły powszechnej” (Läsebok för folkskolan) autorstwa wydawnictwa Norstedts i Fredrika Ferdinanda Carlssona.
    • Budynek Riksdagu (parlamentu) autorstwa Helgo Zettervalla i Arona Johanssona.
    • Brunnsviks folkhögskola (szkoła ludowa) autorstwa Karla-Erika Forsslunda.
    • Bieg narciarski Vasaloppet, Anders Pers i IFK Mora.
    • Mowa o domostwie ludowym (Folkhemstal) autorstwa Pera Albina Hanssona.
    • Dom Radiowy (Radiohuset) autorstwa Erika Ahnborg i Sune Lindströma.

    Ps. Oto klasyczny przepis na Flygande Jakob oraz jego wersja wegetariańska – tak, by każdy mógł spróbować tego szwedzkiego klasyka z lat 70.

    🇸🇪 Flygande Jakob – przepis klasyczny

    📝 Składniki (na 4 porcje):

    500 g ugotowanego lub pieczonego kurczaka (np. z udek lub piersi, pokrojony na kawałki) 140 g boczku (pokrojony w paski lub kostkę) 2 banany (dojrzałe, ale nie przejrzałe, pokrojone w plasterki) 2 dl (200 ml) śmietany 36% 3 łyżki ketchupu 1 szczypta chili w proszku lub sos chili (opcjonalnie) 1 garść prażonych solonych orzeszków ziemnych Ryż do podania (np. jaśminowy lub basmati)

    🔪 Sposób przygotowania:

    Rozgrzej piekarnik do 225°C. Podsmaż boczek na patelni, aż będzie chrupiący. Odstaw na ręcznik papierowy. W naczyniu do zapiekania ułóż warstwami: kurczaka, plasterki banana, chrupiący boczek. W osobnej misce wymieszaj śmietanę z ketchupem i chili (jeśli używasz). Polej sosem zawartość naczynia. Posyp orzeszkami ziemnymi (można też dodać dopiero po zapieczeniu, jeśli chcesz, by były bardziej chrupiące). Zapiekaj przez około 20 minut – aż sos się zrumieni i zacznie bulgotać. Podawaj z ugotowanym ryżem.

    🌱 Flygande Jakob – wersja wegetariańska

    📝 Składniki (na 4 porcje):

    500 g wegetariańskiego “kurczaka” (np. z soi, grochu lub tofu wędzone) 2 banany (pokrojone w plasterki) 1 mała cebula (opcjonalnie) 2 dl śmietany roślinnej (np. owsiana, sojowa) 3 łyżki ketchupu 1 szczypta chili (opcjonalnie) 140 g wegańskiego “bekonu” lub podsmażonej wędzonej papryki z cebulą 1 garść prażonych orzeszków ziemnych (sprawdź, czy nie zawierają miodu) Ryż do podania

    🔪 Sposób przygotowania:

    Podsmaż cebulę i wegański “bekon” lub zamiennik boczku – np. paski wędzonego tofu z papryką wędzoną. W naczyniu do zapiekania ułóż warstwami: “kurczaka” roślinnego, banany, podsmażoną cebulę i tofu/bekon. Wymieszaj śmietanę roślinną z ketchupem i chili. Zalej wszystko sosem, posyp orzeszkami (lub dodaj je po zapieczeniu). Piecz w 225°C przez 20 minut. Podawaj z ryżem.

  • Cenzura czy wrażliwość? Adam Szetela o kryzysie wolności literackiej

    Cenzura czy wrażliwość? Adam Szetela o kryzysie wolności literackiej

    Szetela, Adam. That Book Is Dangerous!: How Moral Panic, Social Media, and the Culture Wars Are Remaking Publishing. The MIT Press, Cambridge, Massachusetts 2025.

    📚 Cenzura od wewnątrz?

    W 2025 roku nakładem MIT Press ukazała się książka Adama Szeteli That Book Is Dangerous!: How Moral Panic, Social Media, and the Culture Wars Are Remaking Publishing. To jedna z najważniejszych prób opisu mechanizmów autocenzury w świecie literatury. Szetela analizuje amerykański rynek wydawniczy – największy i najbardziej wpływowy na świecie – i pokazuje, w jaki sposób media społecznościowe oraz moralne paniki kształtują decyzje edytorskie.

    🎯 Główna teza

    Szetela przekonuje, że dobrze zamierzone działania na rzecz różnorodności (m.in. wprowadzanie sensitivity readers) przyczyniły się do powstania systemu kontroli ideologicznej. Choć historyczne podstawy tych działań są realne i uzasadnione (np. w 1985 roku tylko 18 z 2 500 amerykańskich książek dla dzieci zostało napisanych lub zilustrowanych przez czarnych twórców), to obecnie skutkiem jest homogenizacja literatury, autocenzura i wykluczanie niepokornych głosów.

    📉 Dane z rynku USA

    • 2 452 tytuły – tyle książek próbowano ocenzurować w amerykańskich bibliotekach w 2024 roku (wzrost niemal czterokrotny od 2020).
    • Morals clauses – coraz powszechniejsze klauzule w umowach autorskich pozwalają wydawnictwom zerwać kontrakt z autorem, którego zachowanie wywoła kontrowersje.
    • Media społecznościowe – oburzenie i moralny gniew stają się „walutą” rynku literackiego, często przesądzając o losach książki jeszcze przed jej premierą.

    🌍 Perspektywa międzynarodowa

    Choć diagnoza Szeteli ma charakter amerykocentryczny, wiele zjawisk ma swoje odpowiedniki w Europie i Polsce. I perspektywa chyba jednak jest już historyczna, nie odnosi się do najnowszych posunięć administracji Donalda Trumpa, zmierzającego w zupełnie inną stronę.

    🇬🇧 Wielka Brytania

    • Edycje klasyków: w 2023 roku głośna była sprawa przeredagowania książek Roalda Dahla i Iana Fleminga. Wydawcy usunęli fragmenty uznane za obraźliwe, co wywołało debatę o granicach „aktualizacji języka” w literaturze.
    • Trigger warnings: nawet 1984 Orwella otrzymało ostrzeżenie o „seksizmie i rasizmie” na jednej z brytyjskich uczelni.

    🇩🇪 Niemcy

    • Debata wokół literatury dla dzieci (np. Pippi Pończoszanki) koncentruje się na usuwaniu rasistowskich określeń. Wydawcy często decydują się na zmiany językowe, ale istnieje też silny nurt obrony oryginalnych tekstów jako świadectwa historycznego.

    🇵🇱 Polska

    Polski kontekst różni się zasadniczo od amerykańskiego.

    • Cenzura polityczna i instytucjonalna: w ostatnich latach obserwujemy próby wycofywania książek z listy lektur szkolnych pod naciskiem Ministerstwa Edukacji lub samorządów. Głośne były przypadki usuwania lektur uznanych za „ideologiczne” (np. książek Olgi Tokarczuk ).
    • Presja ze strony środowisk religijnych i konserwatywnych: nagonki medialne na autorów piszących o seksualności czy tematach LGBT (np. Jakuba Żulczyka, Michała Witkowskiego).
    • Brak instytucjonalnych „sensitivity reads”: w przeciwieństwie do USA czy Wielkiej Brytanii, w Polsce – o ile mi wiadomo — nie rozwinęła się jeszcze formalna praktyka zatrudniania czytelników wrażliwościowych. Konflikt o literaturę koncentruje się bardziej na osi konserwatyzm–liberalizm i dotyczy ingerencji państwa oraz presji politycznej, a mniej – presji progresywnej społeczności online.

    🧭 Wnioski porównawcze

    • W USA i Wielkiej Brytanii głównym źródłem autocenzury jest liberalna presja progresywna wspierana przez media społecznościowe. Tak było do czasów Donalda Trumpa. Ale nawet wcześniej w niektórych stanach zdarzały się ingerencje cenzorskie (zob. tabela poniżej)
    • W Polsce i w niektórych krajach Europy Środkowo-Wschodniej to raczej konserwatywna cenzura polityczna i religijna kształtuje przestrzeń literacką.
    • Niemcy plasują się pośrodku – z jednej strony praktykują „oczyszczanie języka” w literaturze dziecięcej, z drugiej utrzymują tradycję obrony tekstu jako źródła historycznego.

    📌 Podsumowanie

    Książka Adama Szeteli trafnie diagnozuje mechanizmy cenzury od wewnątrz w USA, jednak jej amerykocentryzm oraz historyczna perspektywa ogranicza jej aktualność. W Polsce czy Europie Środkowo-Wschodniej konflikt wokół książki przybiera inne formy – bardziej związane z polityką państwową, naciskami konserwatywnymi i kontrolą instytucjonalną. To porównanie pokazuje, że o ile mechanizmy moralnych panik i autocenzury są wspólne, o tyle ich źródła i wektory nacisku różnią się znacząco w zależności od kontekstu kulturowego i politycznego.

    🧾 Bibliografia

    Wg The Guardian w USA cenzurowane jest szczególnie uporczywie 20 tytułów.

    Autor i tytułPowody cenzury w USAZakazy w innych krajach
    Margaret Atwood – Oryx and Crake„Gender fluidity”, narkotyki, treści seksualne (Utah, Teksas)
    J.K. Rowling – Harry Potter„Promocja okultyzmu i czarów” (Michigan 1999, Tennessee 2019)Szkoły katolickie (Polska, Filipiny)
    Rupi Kaur – Milk and HoneyPrzemoc seksualna; najczęściej banowany tomik 2022–23
    Khaled Hosseini – The Kite RunnerPrzemoc, gwałt, homoseksualność; wycofany w szkołach Departamentu Obrony (2024)Afganistan (film, 2007)
    George Orwell – Nineteen Eighty-FourKwestionowana w szkołach; zakazy w Teksasie i na Florydzie (2024)ZSRR (do 1988), Chiny (cenzura)
    Salman Rushdie – The Satanic VersesProtesty religijne, bluźnierstwoIndie, Pakistan, Bangladesz, Sudan, Sri Lanka, Wenezuela
    Toni Morrison – The Bluest EyePrzemoc seksualna wobec dziecka; zakazana w 29 dystryktach (2022–23)
    Marjane Satrapi – Persepolis„Drapieżny język i obrazy”; zakazy w Illinois, Alaski, Iowa, WisconsinIran, czasowo Liban
    Ma Jian – China DreamKrytykowana jako „antychińska propaganda”Chiny, Hongkong (brak wydawców)
    Vladimir Nabokov – LolitaPedofilia, „pornografia”; zakazy w szkołachFrancja, UK, Argentyna, RPA (lata 50.–60.)
    Jodi Picoult – Nineteen MinutesNajczęściej banowana książka w USA (98 zakazów); opis strzelaniny w szkole
    D.H. Lawrence – Lady Chatterley’s Lover„Obsceniczna” – powraca w dyskusjach szkolnychUK (proces 1960), wcześniej USA
    Jay Asher – Thirteen Reasons Why„Gloryfikacja samobójstwa nastolatków” po emisji serialu (2017)
    Arystofanes – LysistrataZakaz pocztowy (Comstock laws, do 1954)Grecja (okupacja, junta 1967)
    Angie Thomas – The Hate U GivePrzekleństwa, narkotyki, seks, krytyka policji
    John Cleland – Fanny Hill„Treści obsceniczne”, erotyka – sporadyczne zakazyUK (XVIII–XX w.), USA (XIX w.)
    Roald Dahl – The Witches„Promocja okultyzmu”, mizoginia („czarownice to kobiety”)UK (wersje poprawione 2023)
    Bret Easton Ellis – American PsychoOgraniczona do dorosłych; przemoc i seksAustralia (Queensland, do 2015), Niemcy (sprzedaż shrink-wrap)
    Margaret Atwood – The Handmaid’s TaleAntyreligijna, seksualność; zakazana w 67 dystryktachIran i inne kraje autorytarne
    Kurt Vonnegut – Slaughterhouse-Five„Wulgarny język, niemoralność, antychrześcijańska” – zakazy w Teksasie i na Florydzie (2024)ZSRR; palona w USA (Dakota Płn., 1973)

    Ps. Edytowano fragmenty o braku odniesienia w książce Szeteli do najnowszych posunięć cenzorskich Donalda Trumpa. 24.08.25

    PS. Edytowano tabelę na końcu. 25.08.25

  • Demokracja i autonomia uniwersytetów w obliczu testów na obywatelstwo (przypadek testów w Szwecji i Polsce)

    Demokracja i autonomia uniwersytetów w obliczu testów na obywatelstwo (przypadek testów w Szwecji i Polsce)

    Z cyklu: Obserwatorium nordyckie

    W Szwecji trwa spór dotyczący testu na obywatelstwo, który budzi kontrowersje w akademickich kręgach. Krytycy argumentują, że może on służyć do selekcji, a nie integracji. Dyskusja wskazuje na fundamentalne pytania o tożsamość obywatela oraz granice współczesnej demokracji, widoczne także w innych krajach.

    W Szwecji trwa spór, który na pierwszy rzut oka wydaje się techniczny, ale w istocie dotyka jednego z najważniejszych pytań współczesnej demokracji: kto i na jakich zasadach staje się obywatelem. Rząd w Sztokholmie zlecił dwóm prestiżowym uczelniom – Uniwersytetowi w Sztokholmie oraz Uniwersytetowi w Göteborgu – opracowanie testu dla osób ubiegających się o obywatelstwo szwedzkie. Inicjatywa ta, opisana niedawno przez Dagens Nyheter (link tutaj), wywołała jednak gwałtowną krytykę środowisk akademickich. Uniwersytety nie tylko wskazują na trudności praktyczne i administracyjne, ale podkreślają również, że ich rola nie polega na byciu instrumentem polityki tożsamościowej państwa. Ich rolą jest badanie i edukacja. W tle sporu widać zatem pytanie zasadnicze: czy test obywatelski jest narzędziem inkluzji i wspólnotowego uczenia się, czy raczej formą selekcji, która ma wyznaczać granice „prawdziwej” szwedzkości.

    Dyskusja ta nie jest odosobniona. W wielu krajach, w tym w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Danii, wprowadzono już testy sprawdzające znajomość języka, wiedzę o społeczeństwie i podstawowe fakty historyczne. Zwolennicy podkreślają, że daje to jednolite kryteria i motywuje do nauki języka oraz zrozumienia instytucji państwa. Krytycy odpowiadają, że obywatelstwo zostaje w ten sposób zredukowane do formalnego egzaminu, który może bardziej wykluczać niż integrować. Szczególnie mocno wybrzmiewa zarzut, że „test na szwedzkość” ma wymiar polityczny – nie tylko język, lecz także zestaw wartości, tradycji czy kulturowych symboli zostaje zdefiniowany przez władzę jako miara „prawdziwego” obywatela.

    Co więc miałoby znaleźć się w takim teście? Z pewnością język szwedzki na poziomie umożliwiającym codzienną komunikację. Dalej – wiedza o społeczeństwie, czyli znajomość podstawowych praw i obowiązków, struktury państwa i zasad demokracji. Do tego dochodzą elementy historii, tradycji i kultury, od najważniejszych wydarzeń dziejowych po takie drobiazgi jak rola swoistej instytucji społecznej, jaką jest np. „fika” w codziennym życiu. Takie imponderabilia symbolizują wartości wspólnotowe. Wreszcie, coraz częściej pojawiają się postulaty sprawdzania lojalności wobec wartości demokratycznych i zasad równości – choć te budzą największe kontrowersje, bo trudno je mierzyć obiektywnym testem. A przecież dla wielu jest to absolutnie kluczowe.

    Przenosząc tę debatę na grunt polski, łatwo sobie wyobrazić podobny dylemat. Jak wyglądałby test „na polskość”? Z pewnością obejmowałby znajomość języka polskiego, w mowie i piśmie. Tu jednak pojawia się poważny problem: czy można stworzyć jeden test dla wszystkich kandydatów, niezależnie od ich językowego zaplecza? Choć znajomość języka wydaje się mierzalna, to sprawność komunikacyjna wygląda odmiennie w zależności od tego, jaki jest język ojczysty imigranta. Inne trudności napotyka natywny użytkownik języka chińskiego, gdzie system tonalny i brak fleksji tworzą barierę na poziomie wymowy i gramatyki; inaczej radzi sobie Fin, którego język ojczysty jest bliski strukturze aglutynacyjnej, a jeszcze inaczej Niemiec, który ma doświadczenie z językiem fleksyjnym i podobnym alfabetem. Poprawność wymowy, akcentu czy fleksji w polszczyźnie nie będzie więc rozkładać się równomiernie – dla jednych barierą będą końcówki deklinacyjne, dla innych głoski szeleszczące i zbitki spółgłoskowe. Wymaga to namysłu, czy jeden uniwersalny test rzeczywiście oddaje kompetencje językowe w sposób sprawiedliwy i czy nie prowadzi do niezamierzonych nierówności.

    Polski test powinien zawierać także elementy wiedzy o ustroju państwa: jak funkcjonuje parlament, samorząd, system prawny. Nie mogłoby zabraknąć historii – od Konstytucji 3 maja, przez rozbiory i walkę o niepodległość, po doświadczenia XX wieku. Do tego podstawowe tradycje kulturowe i symbole narodowe: hymn, flaga, święta państwowe, ale także te codzienne, jak wigilia czy zwyczaje regionalne. Wreszcie, równie ważne jak wiedza byłoby rozumienie wartości – wolności, tolerancji, solidarności – które konstytuują demokratyczne państwo.

    Sednem problemu jest jednak nie sam zakres materiału, lecz pytanie o sens takich testów. Czy mają one pomagać w integracji, czy raczej służą do selekcji? Konflikt w Szwecji między rządem a światem akademickim pokazuje, że uniwersytety obawiają się instrumentalizacji swojej misji: zamiast być miejscem dialogu i edukacji, mogłyby stać się narzędziem władzy, ustalającym, kto zasługuje na miano obywatela. I tu właśnie ujawnia się największa stawka: obywatelstwo nie jest jedynie paszportem czy formalnym dokumentem. To przede wszystkim wspólnota polityczna, która decyduje, kto jest „wewnątrz”, a kto pozostaje „na zewnątrz”. Dlatego spór o testy obywatelskie jest w gruncie rzeczy sporem o granice demokracji. Jak takie testy odnoszą się do pojęcia zaangażowania politycznego według np. Hannah Arendt?

  • Stubb i Nawrocki: Szept na greenie, krzyk na siłowni

    Stubb i Nawrocki: Szept na greenie, krzyk na siłowni

    Alexander Stubb, prezydent Finlandii, zyskał miano „szeptacza” (zausznika) Trumpa (fot. lic. Depositphotos)

    Zełenski w czerni, Stubb na greenie, list żony do Melanii – polityka dziś to teatr imponderabiliów. A Nawrocki? Zamiast być „szeptuchą Trumpa”, zostałby co najwyżej „sapaczem” na siłowni.

    Polityka międzynarodowa coraz częściej rozgrywa się w świecie imponderabiliów – rzeczy pozornie lekkich, nieważkich, a jednak decydujących o obrazie i sile przywództwa. Wystarczy spojrzeć na ostatnie dni: Wołodymyr Zełenski zakłada czarny garnitur (zachowując jednak swój styl) i wręcza Donaldowi Trumpowi list od żony – prosty gest, który na chwilę przejmuje inicjatywę w medialnym spektaklu. Alexander Stubb, prezydent Finlandii, gra w golfa z Trumpem i zyskuje w oczach szwedzkich komentatorów miano „Trumpviskaren” – tego, który potrafi szeptać byłemu prezydentowi do ucha w chwilach, gdy dyplomacja formalna zawodzi. (tak jakby „ucho Trumpa”, czyli zausznika, albo zaklinacza, szeptuchy)

    A Nawrocki? No cóż. Polski prezydent marzy pewnie, by i do niego przylgnęła taka etykieta. Problem w tym, że jego naturalnym środowiskiem są raczej ustawki kibolskie, ring bokserski i siłownia niż pole golfowe. Trumpa można próbować przekonać na greenie (część pola golfowego wokół dołka) albo ująć symbolicznym gestem – ale nie imponując liczbą wyciśniętych kilogramów na ławce. Nawrocki mógłby być co najwyżej „szeptaczem” na siłowni, a nie w Białym Domu.

    W epoce, gdy polityka staje się teatrem gestów, ubrań i rytuałów, Nawrocki pozostaje uwięziony w estetyce ciężaru – dosłownego i metaforycznego. A tymczasem prawdziwa gra toczy się gdzie indziej: w eleganckim niekonwencjonalnym czarnym garniturze, w dyskretnym liście i w cichym szeptaniu na polu golfowym.

    Typowy green i spotkanie golfiarzy (lic. Depositphotos)

    Ps. Edytowałem synonimy „szeptacza” 22.08.2025