Kategoria: Obserwatorium nordyckie

  • Czy Muminki są zbyt kontrowersyjne? Bobek usunięty z wystawy Tove Jansson w Nowym Jorku

    Czy Muminki są zbyt kontrowersyjne? Bobek usunięty z wystawy Tove Jansson w Nowym Jorku

    Zdjęcie Tove Jansson za Svenska Dagbladet 07.08.2025

    Wydawałoby się, że Tove Jansson, autorka Muminków, jest dziś postacią nie do ruszenia przez poprawność polityczną. Jej twórczość przez dekady uchodziła za bezpieczną przystań: pełną empatii, ironii, głębi egzystencjalnej i otwartości na różnorodność. A jednak latem 2025 roku w samym sercu Nowego Jorku wybuchła kontrowersja, która pokazuje, jak kruche potrafią być dziś granice kulturowej interpretacji.

    Brooklyn Public Library zorganizowała pierwszą w Stanach Zjednoczonych dużą wystawę poświęconą Jansson. Miała to być uświetnienie jej życia i dzieła: od literatury dziecięcej, przez komiksy, aż po ilustracje i refleksyjne utwory dla dorosłych. Wystawa nosi tytuł “Tove Jansson and the Moomins: The Door Is Always Open”, co miało symbolizować inkluzywność i uniwersalność przesłania artystki. Nota bene, pod takim samym tytułem mamy wystawę w Muzeum Kinematografii w Łodzi. Jednak drzwi w Nowym Jorku, jak się okazało, nie były otwarte dla wszystkich postaci z jej świata.

    W ostatniej chwili z ekspozycji usunięto Bobka, czyli po angielsku Stinky’ego – postać znaną z komiksów i książek o Muminkach jako złośliwego, lecz niegroźnego łobuza. Decyzja ta zapadła po zgłoszeniu jednej z mecenasek biblioteki, która zasugerowała, że wygląd Stinky’ego może być odczytany jako rasistowski. Choć nie istnieją żadne badania, które potwierdzałyby taką interpretację, ani wcześniejsze kontrowersje związane z tą postacią, kuratorzy – po konsultacjach z rodzinną firmà Moomin Characters – zdecydowali się go usunąć. Jak tłumaczyła rzeczniczka biblioteki Fritzi Bodenheimer: „Chcieliśmy stworzyć przestrzeń, w której wszyscy odwiedzający będą czuli się mile widziani i wysłuchani”.

    U wielu obserwatorów – szczególnie w Skandynawii – decyzja ta wywołała konsternację. Znana badaczka Muminków, Sirke Happonen, nazwała ją absurdalną. „Jeśli ktoś widzi w Bobku rasistowski element, to prawdopodobnie nigdy nie przeczytał komiksów o Muminkach”, komentowała w fińskich mediach. Sam Stinky nie ma żadnych cech czy kontekstów sugerujących odniesienie do konkretnych grup etnicznych – jest po prostu anarchiczną siłą chaosu, typem literackiego trickstera.

    Sytuacja ta jest symptomatyczna dla głębszych napięć, które dziś przenikają instytucje kultury – zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Pod wpływem idei „woke” coraz więcej wystaw i prezentacji twórczości podlega nie tyle krytyce estetycznej, co etyczno-politycznej. Dzieła mają być zrozumiałe, jednoznaczne, wolne od niepokojących tropów, interpretacji czy ambiwalencji. Brooklyn Public Library otwarcie przyznała, że zależy jej na „eliminacji możliwości kontrowersyjnych interpretacji”.

    I tu pojawia się paradoks. Tove Jansson była postacią, która całe życie konsekwentnie broniła wolności, różnorodności i niezależnego myślenia. W czasach wojny kpiła z Hitlera i Stalina, co wówczas groziło realnymi konsekwencjami. W życiu osobistym odważnie realizowała queerową tożsamość – na długo przed tym, zanim stało się to społecznie akceptowalne. Tymczasem dziś, pod hasłami inkluzywności, cenzuruje się jedną z jej postaci, nie opierając się na żadnych źródłach ani analizach, a jedynie na pojedynczym poczuciu dyskomfortu.

    Biblioteka w Nowym Jorku eksponuje Jansson jako twórczynię queerową, ale jakby zapomina, że jej droga do wyrażania siebie przebiegała przez wyobraźnię, ironię i nieoczywistość. A właśnie Bobek – niepokorny, przekorny, odrzucony przez wszystkich, ale zawsze obecny – był częścią tej opowieści o inności i tolerancji. Usunięcie go z wystawy, choć pozornie motywowane empatią, może więc zostać odczytane jako wypaczenie ducha jej twórczości. Może tłumaczenie na angielski jako Stinky, czyli Śmierdziel, jest tutaj powodem?

    Nie chodzi tu o obronę konkretnej postaci literackiej, ale o pytanie fundamentalne: czy kultura nadal ma być przestrzenią otwartą na wieloznaczność, ironię, niepokój? Czy twórczość może jeszcze pytać, prowokować, stawiać odbiorców w niekomfortowej pozycji – czy też musi być całkowicie „bezpieczna” i z góry pozbawiona ryzyka nieporozumienia?

    W kontekście Tove Jansson, pytanie to nabiera szczególnej wagi. Bo jeśli nawet ona – ikona nordyckiej tolerancji i wyobraźni – może zostać ocenzurowana w imię ochrony przed domniemanym dyskomfortem, to czy jakakolwiek twórczość jest jeszcze bezpieczna?

    Referencje

    Paulina Neuding, Nu är woke ute efter Tove Jansson, „Svenska Dagbladet”, 2025-08-06.

    VG.no, Stinky fjernet fra utstilling i New York etter rasisme-kobling https://www.vg.no

    YLE.fi, Muminexperten: “Absurdt att Stinky togs bort – läs böckerna!” https://yle.fi/a/74-20175496

    Omni.se, Brooklyn Public Library censurerar Muminfigur https://omni.se/a/jQq2Pn

    Reddit.com, dyskusja użytkowników na forum r/Moomins https://www.reddit.com/r/Moomins/comments/1mecded/stinky_cancelled

  • Uniwersytet a głos różnorodności

    Uniwersytet a głos różnorodności

    Sala audytoryjna (zdjęcie ilustracyjne lic. Depositphotos)

    Wczoraj (28.07.25) w „Svenska Dagbladet” ukazał się ważny felieton autorstwa Moa Lindqvist pt. „Universitetets många röster har tystnat” („Wiele głosów uniwersytetu zamilkło”). Autorka, młoda badaczka z dziedziny socjologii wiedzy i środowiska akademickiego, zarysowuje w nim proces postępującej uniformizacji głosu szwedzkich uniwersytetów, które – jak pisze – mówią dziś jednym językiem. To nie tylko język pozbawiony różnorodności, ale przede wszystkim język biurokratyczny, zarządczy, strategiczny. Tym samym uniwersytety tracą zdolność do bycia przestrzenią dla swobodnej, pluralistycznej debaty intelektualnej.

    Lindqvist pokazuje, jak w Szwecji na przestrzeni dekad, a zwłaszcza od reform z lat 90. i początku XXI wieku, uczelnie coraz to tracą swoją autonomię intelektualną (jak również tradycyjną symbolikę) na rzecz języka „organizacyjnej misji”, „ram strategii”, „zarządzania jakością” i „efektywności komunikacji”. W tym klimacie różnorodne głosy dyscyplin naukowych i indywidualnych badaczy coraz trudniej się przebijają. Zamiast wielogłosu – mamy głos „systemowy”, gładki i przewidywalny. Słowem – jak pisze autorka – „akademicki język został podporządkowany logice politycznej”.

    Trudno czytać ten tekst bez skojarzeń z sytuacją w Polsce – szczególnie po tzw. reformie Gowina z 2018 roku, która przekształciła uczelnie w centralnie zarządzane instytucje, z silnie zhierarchizowaną strukturą władzy, ograniczoną rolą wydziałów, a także podporządkowaniem strategii naukowej logice parametryzacji i punktacji. Rektorzy zyskali nowe uprawnienia, a język uniwersytetów – w komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej – coraz bardziej przypomina język korporacyjny: wskaźniki, produktywność, efektywność, międzynarodowa konkurencyjność.

    To, co Lindqvist diagnozuje w Szwecji, jest więc prawdopodobnie częścią szerszego zjawiska: globalnego modelu zarządzania wiedzą, który kładzie nacisk na jednolitość, przejrzystość, „mierzalność” i kontrolę, a jednocześnie spycha na margines nieprzewidywalność, kontrowersję, debatę i różnicę – czyli wszystko to, co przez wieki było siłą uniwersytetu jako instytucji.

    Tekst Lindqvist jest godny uwagi, zwłaszcza, że sytuacja szkolnictwa wyższego w Skandynawii nie jest jakaś wyjątkowa. To także ważne lustro dla naszej polskiej rzeczywistości akademickiej. Coraz mniej jest w różnorodności głosów, istoty bycia kreatywnym.

    Oczywiście, w tym ujednoliceniu głosów odgrywają także pewną rolę instytucje europejskie, w których przecież panuje tzw. proces boloński, oznaczający także porównywalność dyplomów. Za tym jednak idą pewne mody dyskursywne np. skupienie się na doskonałości. Choć od dekad już w zarządzaniu jakością wiadomo, że mamy raczej proces doskonalenia się, poprawiania, a nie doskonałości. Zobaczcie choćby w sieci, ile jest centrów doskonałości i komitetów oraz instytutów. (np. NATO CCD COE, Hybrid CoE, CoE‑Civ, Jean Monnet Centres of Excellence, EULAR Centres of Excellence). Teraz w dobie AI można się spodziewać procesów dalszej unifikacji głosów.

    Wielogłos jest jednak skarbem, który ma także znaczenie społeczne. Tam, gdzie słychać wiele głosów – z różnych dyscyplin, z różnych tradycji akademickich, ale też z różnych pozycji społecznych – łatwiej o krytyczną refleksję, innowację i autentyczny dialog. Uniwersytet nie powinien przypominać korporacji z jedną strategią komunikacyjną i zunifikowanym przekazem, lecz raczej wielogłosowy chór, w którym napięcia i różnice nie są zagrożeniem, lecz źródłem energii intelektualnej. Milknące głosy to nie tylko strata dla nauki – to także osłabienie społecznej roli uniwersytetu jako miejsca namysłu, sporu i publicznego dobra.

  • Gothic Influences in Tove Jansson and Walt Disney’s Early Works

    Gothic Influences in Tove Jansson and Walt Disney’s Early Works

    Jarosław Płuciennik, Pirjo Suvilehto, Haunted Sketches: Analyzing the Foundations of Horror in Early Works by Tove Jansson and Walt Disney, Zagadnienia Rodzajów Literackich, LXVIII, z. 1
    DOI: 10.26485/ZRL/2025/68.1/24

    ARTYKUŁ DO POBRANIA TUTAJ— you can download the article here

    Streszczenie
    Niniejszy artykuł analizuje wczesne wpływy artystyczne i początki twórczości Tove Jansson i Walta Disneya, koncentrując się na gotyckich i surrealistycznych elementach ich dzieł. Zarówno Jansson, jak i Disney są znani ze swojego wkładu w rozrywkę dla dzieci, jednak ich dzieła są złożone i wielowymiarowe, często przekraczając granice „sztuki dziecięcej”. Choć wybitne, idylliczny charakter ich dzieł przeplata się z mroczniejszymi, bardziej surrealistycznymi tematami. Postacie z Muminków Tove Jansson, na początku przedstawiane z płomiennymi oczami i rogatymi uszami, odzwierciedlają mieszankę horroru i ekspresjonizmu, inspirowaną jej wizytami w Niemczech i wielu innych europejskich miastach. Podobnie, wczesne animacje Disneya, takie jak „Taniec Szkieletów”, prezentują makabryczną i anarchiczną energię, przesuwając granice czaru i niesamowitości w mainstreamowych, awangardowych kreskówkach. Artykuł zgłębia surrealistyczne techniki i walory estetyczne wczesnych dzieł Jansson i Disneya, podkreślając ich wpływ na kulturę popularną oraz zdolność do zaczarowania i wyzwalania poprzez grozę.

    Tove Jansson; Walt Disney; surrealizm; ekspresjonizm; Muminki; zaczarowanie

    Abstract
    This article explores the early artistic influences and beginnings of Tove Jansson and Walt Disney, focusing on their works’ gothic and surreal elements. Both Jansson and Disney are renowned for their contributions to children’s entertainment, yet their creations are complex and multifaceted, often transcending the boundaries of “children’s art.” While prominent, the idyllic nature of their works is intertwined with darker, more surreal themes. Jansson’s Moomin characters, initially depicted with fiery eyes and horn-like ears, reflect a blend of horror and Expressionism, influenced by her visits to Germany and many other European cities. Similarly, Disney’s early animations, such as Skeleton Dance, showcases a macabre and anarchic energy, pushing the boundaries of enchantment and the uncanny in mainstream avant-garde cartoons. The article delves into the surrealist techniques and aesthetic qualities in Jansson’s and Disney’s early works, highlighting their impact on popular culture and their ability to enchant and liberate through horror.
    Tove Jansson; Walt Disney; surrealism; expressionism; Moomins; enchantment

  • Fenomen Muminków — rozmowa — podcast w Radiu Łódź

    Audycja i podcast w Radiu Łódź

    Odsłuchać można tutaj

    Zdjęcie uczestników rozmowy. Od lewej: prof. dr hab. Jarosław Płuciennik (UŁ), dr Sylwia Krzysztofik (PŁ), Marzena Bomanowska (Muzeum Kinematografii w Łodzi), red. Anna Groblińska, dr hab. Alicja Mazan-Mazurkiewicz (UŁ), Rafał Gawin (Dom Literatury w Łodzi. Fot. Sebastian Szwejkowski (Radio Łódź)
  • Ciemniejsze strony Muminków – Wykład prof. Płuciennika

    Ciemniejsze strony Muminków – Wykład prof. Płuciennika

    Wykład prof. Jarosława Płuciennika w Mediateka MeMo w Łodzi dnia 16 maja 2025 r., godz. 18:00. W ramach Klubu Myślowego MeMo Mediateka zaprasiła na spotkanie poświęcone „Mało znanym i ciemniejszym stronom Muminków.”

    Jarosław Płuciennik podczas wykładu. Zdjęcie Małgorzata Czarna.

    Podcast na Spotify tutaj.

    Co mają wspólnego apokaliptyczny pies z nordyckiego mitu i pierwsze szkice Muminków? Wykład odkrywa zaskakujące konteksty literackie i plastyczne w twórczości Jansson. Tove Jansson bywa określana „mamą Muminków”, co sama uważałaby za nieodpowiednie. Autorka dziewięciu książek o Muminkach była przede wszystkim artystką aktywną w wielu dziedzinach kultury: malarstwie na płótnie, muralach, ilustracjach, książkach obrazkowych, komiksach oraz piosenkach. Zajmowała się również innymi formami twórczości, takimi jak adaptacje sceniczne czy animacje jej dzieł. Z punktu widzenia historii postaci Muminków, które przyniosły Tove Jansson sławę, interesująca jest także ich geneza plastyczna — zarówno osobista, jak i publikacyjna. W trakcie wykładu przyjrzymy się temu, dlaczego pierwsze postaci Muminków były także ciemne, albo wprost czarne i pojawiły się obok apokaliptycznego psa Garmra.

  • Polityka antynaukowa Trumpa: skutki dla badań w Europie

    Polityka antynaukowa Trumpa: skutki dla badań w Europie

    Z cyklu: Obserwatorium Nordyckie

    Francis Galton Autorstwa not stated – Scanned from Karl Pearson’s The Life, Letters, and Labors of Francis Galton., Domena publiczna,

    W 2020 roku redakcja „Scientific American” podjęła bezprecedensową decyzję, nawołując do niegłosowania na Donalda Trumpa – pierwszy raz w swojej 175-letniej historii opowiedziała się przeciwko konkretnemu kandydatowi na prezydenta. Argumentowano, że Trump stanowi zagrożenie dla nauki, zdrowia publicznego i środowiska. Negowanie przez Trumpa zmian klimatycznych, ataki na naukowców i promocja pseudonaukowych teorii wpisywały się w szerszy schemat jego polityki antynaukowej. Redakcja wskazywała na to, że Trump konsekwentnie podważał autorytet instytucji naukowych, promował pseudonaukowe narracje i podejmował decyzje na podstawie ideologii, a nie dowodów naukowych. SA powtórzyła ten gest w 2024. Tak jak the Economist. Pisałem o tym tutaj.

    Dziś, w 2025 roku, ta polityka kontynuuje się i eskaluje – z destrukcyjnymi konsekwencjami, które odczuwa już nie tylko amerykańska nauka, ale także europejskie instytucje badawcze, takie jak Karolinska Institutet (KI) i Luleå tekniska universitet (LTU) w Szwecji. W artykule opublikowanym w „Svenska Dagbladet” opisano, jak Trumpowskie cięcia budżetowe dotknęły szwedzkich badaczy, zamykając dwa projekty finansowane przez National Institutes of Health (NIH) – jeden dotyczący korekty płci, drugi bezpieczeństwa drogowego w Angoli.

    Martin Bergö, prorektor KI, zauważa, że decyzje te mają wymiar nie tylko finansowy, ale również symboliczny. O ile amerykańskie instytucje akademickie, takie jak Harvard, Trump oskarża o promowanie „antyamerykańskich” i „antysemickich” idei, o tyle szwedzkie ośrodki badawcze stają się ofiarami tej samej ideologicznej walki, w której pod przykrywką obrony „prawdziwej nauki” Trump de facto karze projekty związane z różnorodnością, inkluzją i badaniami społecznymi.

    Podczas gdy Harvard został oskarżony przez Trumpa o tolerowanie antysemityzmu i deprecjonowanie wartości amerykańskich, KI straciło finansowanie projektu badań nad korektą płci – tematu, który Trump otwarcie uznaje za „ideologiczny” i „lewacki”. W obu przypadkach mamy do czynienia z zastosowaniem tej samej logiki – mianowicie selektywnego wspierania lub marginalizowania nauki w zależności od jej zgodności z ideologią rządu.

    Amanda Hess w swoim artykule w „The New York Times” zauważa, że Trump, promując Elon Muska jako „geniusza” o „wysokim IQ”, odwołuje się do XIX-wiecznych teorii eugenicznych Francisa Galtona, które łączyły inteligencję z pochodzeniem i bogactwem. W tej wizji inteligencja jest arbitralnie definiowana jako cecha genetyczna, którą można „hodować” podobnie jak konie wyścigowe – a kto ma wysoki status finansowy, automatycznie staje się „geniuszem”. W ten sposób Dolina Krzemowa, z Muskami, Thielami i Altmanami na czele, zostaje ogłoszona nową arystokracją IQ – elitą, która ma prawo decydować o tym, co jest „prawdziwą nauką”, a co nie.

    Ta narracja znajduje swoje odbicie w Szwecji. Birgitta Bergvall-Kåreborn z LTU zauważa, że projekty badawcze związane z różnorodnością i inkluzją są szczególnie narażone na cięcia. Projekty rozwojowe w Afryce, które wcześniej były współfinansowane przez USA, teraz tracą finansowanie, a naukowcy są zmuszeni szukać alternatywnych źródeł wsparcia. W kontekście nowej polityki Trumpa finansowanie badań zależy od tego, czy wpisują się one w ideologiczne ramy „nowej arystokracji IQ”, w której sukces, a nie dowody naukowe, decyduje o wartości projektu.

    W rezultacie Europa – i Szwecja – stają przed pytaniem, czy mogą pozwolić sobie na autonomię w definiowaniu wartości nauki i badań, czy też będą musiały dostosować się do amerykańskich standardów, w których to miliarderzy z Doliny Krzemowej, wspierani przez Trumpa, decydują o tym, co jest nauką wartą finansowania, a co „antyamerykańską ideologią”. To pytanie staje się jeszcze bardziej palące, gdy amerykańska polityka antynaukowa zaczyna przynosić realne straty dla europejskich instytucji akademickich, które do tej pory mogły liczyć na wsparcie amerykańskich funduszy badawczych.

  • Znaczenie językowej tożsamości w dyplomacji. Hasło: imponderabilia i Pete Hegseth

    Znaczenie językowej tożsamości w dyplomacji. Hasło: imponderabilia i Pete Hegseth

    Z cyklu: Obserwatorium nordyckie

    Zdjęcie Pete’a Hegsetha, Sekretarza Obrony USA na licencji Gage Skidmore, CC BY-SA 3.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0, via Wikimedia Commons

    Podcast do posłuchania na podstawie tego wpisu na YouTube:

    Podcast na Spotify tutaj

    W kontekście polityki zagranicznej USA zwłaszcza względem krajów nordyckich interesującym przykładem imponderabiliów – czyli niewymiernych czynników wpływających na relacje międzynarodowe – jest postać Pete’a Hegsetha. W artykule Görana Erikssona z 10. maja 2025 dla „Svenska Dagbladet” (w którym relacjonuje on odświętną wizytę Hegsetha w norweskiej ambasadzie w Waszyngtonie) pisze się o tym, że Hegseth, kontrowersyjny sekretarz obrony USA u Trumpa, z dumą podkreśla swoje norweskie pochodzenie, stwierdzając: „Jestem w 100% Amerykaninem, ale też w 100% Norwegiem.” Jego przodkowie wyemigrowali z Norwegii do Minnesoty, a Hegseth zdaje się pielęgnować swoją skandynawską tożsamość. Chwalił się nawet publicznie w programie TV w 2018 roku, że testy DNA na MyHeritage.com potwierdziły jego 96,4% procentową skandynawskość.

    W wypowiedzi w Ambasadzie Norwegii wprost stwierdza, że nie jest słuchaczem opowieści Kolumba a raczej opowieści Leifa Eriksona (islandzkiego Wikinga, który odkrył Amerykę około 1000 roku).

    Jego norweskie korzenie mają jednak nie tylko osobiste, ale i polityczne znaczenie. Administracja Trumpa wyraźnie wykazywała zainteresowanie współpracą z Norwegią, Danią i Finlandią, podczas gdy relacje ze Szwecją pozostawały chłodne. W tym kontekście Hegseth, jako osoba o norweskich korzeniach, mógł odgrywać rolę nieformalnego łącznika, budując relacje oparte na wspólnych kulturowych wartościach i historycznych więzach.

    Co więcej, w jednym z wywiadów Hegseth pozwolił sobie na żart dotyczący wrodzonej nieufności Norwegów wobec Szwedów – echo dawnych rywalizacji i stereotypów, które wciąż mogą wywoływać uśmiech. Jednak mimo silnych deklaracji o swojej skandynawskiej tożsamości, nie zadał sobie trudu, by powiedzieć choć kilka słów po norwesku.

    A przecież język to coś więcej niż narzędzie komunikacji – to klucz do głębszego zrozumienia kultury i budowania autentycznej więzi. Być może jedno zdanie po norwesku mogłoby wzmocnić jego przekaz i jeszcze bardziej zbliżyć go do kraju przodków, zarówno na poziomie dyplomatycznym, jak i osobistym. Tak jak zbliżył się do Norwegów nieładnym żartem o niechęci do Szwedów.

    Studenci – uczcie się niszowych języków! Sztuczna inteligencja może w tym pomóc, ale nie zastąpi realnych relacji z ludźmi przy okazji np. wspólnego jedzenia czy wspólnego śmiechu. Znajomość angielskiego to konieczność, ale nie pozwólcie, by zamieniła się w jedyny środek wyrazu. W polityce, dyplomacji i życiu – im więcej języków znacie, tym bogatsze są wasze relacje i zrozumienie świata. Nie bądźcie jak Pete Hegseth, który jedynie w genetyce i drzewach genealogicznych upatruje swoją siłę.

    Nie rozumiem polityków, także kandydatów na Prezydenta RP, którzy szczycą się wyłącznie znajomością języka polskiego. Prezydent RP będzie miał tym większą „miękką” siłę dyplomatyczną, im więcej imponderabiliów będzie mógł wykorzystać.

    PS. Słownikowo: imponderabilia – rzeczy lub czynniki niematerialne, które mają wpływ na określoną sytuację lub decyzję, ale są trudne lub niemożliwe do zmierzenia, zważenia lub jednoznacznego określenia. Mogą to być wartości, emocje, opinie, nastroje społeczne lub subtelne aspekty kulturowe i psychologiczne, które nie mają bezpośredniego przełożenia na liczby, ale mogą znacząco oddziaływać na bieg wydarzeń. Słowo pochodzi z łaciny: imponderabilis – „nieważki”, od in- (nie) + ponderare (ważyć).

  • Moominimalism: Exploring Tove Jansson’s Art

    Moominimalism: Exploring Tove Jansson’s Art

    We wtorek, 8 kwietnia, w godzinach 11:30–13:00, w strefie coworkingowej Biblioteki UŁ, odbyło się wyjątkowe spotkanie z Björnem Sundmarkiem, profesorem literatury angielskiej na Uniwersytecie w Malmö w Szwecji (także członek sieci uniwersytetów europejskich UNIC) . Po wykładzie profesor Sundmark miał okazję zwiedzić Muzeum Kinematografii i jego wystawę „Pałac pełen bajek”

    💬 Tematem wykładu był Muminimalizm: Tove Jansson i sztuka miniatur.
    „Kraina Muminków Tove Jansson jest duża. Są tam głębokie morza, wysokie góry i bezkresne lasy. To miejsce doniosłych katastrof i długich podróży. Ale wymiary Krainy Muminków są również względne, a pozorna wspaniałość otoczenia wynika z niewielkich rozmiarów większości zamieszkujących ją stworzeń, takich jak Mała Mi i „małe stworzenie” Sniff.
    W czasie spotkania Björn Sundmark przeanalizował i omówił kilka przykładów sztuki miniatur Jansson, lub „muminimalizmu”, aby użyć neologizmu związanego z Jansson. Głównym celem wykładu było jednak pokazanie, że upodobanie Jansson do tego, co małe, drobne i dekoracyjne, nie polega jedynie na tworzeniu kontrastu, nawet jeśli to również, ale zasadniczo na budowaniu świata na małą skalę.”

    Wykład odbył się w języku angielskim.

    ✨ Wydarzenie jest częścią międzynarodowego projektu „Moomins as a Cultural Phenomenon” kierowanego przez prof. Jarosława Płuciennika z Uniwersytetu Łódzkiego przy współpracy docent Pirjo Suvilehto z Uniwersytetu Oulu (Finlandia) w ramach sieci UNIC. Zapis wykładu na YouTube i innych podcastach. Polska Fika.

    Podcast na Spotify TUTAJ

    On Tuesday, April 8th, from 11:30 AM to 1:00 PM, a special lecture by Professor Björn Sundmark took place in the coworking space of the University of Łódź Library. Sundmark is a Professor of English Literature at Malmö University in Sweden.

    💬 Lecture Topic: Moominimalism: Tove Jansson and the Art of the Miniature

    „Tove Jansson’s Moominland is large. There are deep seas, high mountains, and endless forests. It is a place of momentous catastrophes and long journeys. But Moominland’s dimensions are also relative, and the apparent grandeur of the setting is constituted on the diminutive size of most of the creatures that inhabit it, such as Little My and the “little creature” Sniff.
    In this presentation I will analyse and discuss a few of these examples of Jansson’s art of the miniature, or “muminalism” to use a Jansson-related neologism. The main aim, however, is to show that Jansson’s predilection for the small, the diminutive, and the decorative is not merely about creating contrast, even if it is that too, but essentially about small-scale world-building.”

    ✨ This event is part of the international project “Moomins as a Cultural Phenomenon” led by Professor Jarosław Płuciennik.

  • Finowie przeszczęśliwi. Co to ma wspólnego z Muminkami?

    Finowie przeszczęśliwi. Co to ma wspólnego z Muminkami?

    Podcast na temat World Happiness Report

    Podcast na Spotify tutaj

  • 85-lecie końca fińskiej „zimowej wojny”: Muminki w kontekście historycznym

    85-lecie końca fińskiej „zimowej wojny”: Muminki w kontekście historycznym

    Muminki i 13 marca?
    Jaki jest związek?
    Muminek z medalem…

    Video tutaj:

    Z cyklu: Obserwatorium nordyckie

    Filmik i podcast na Spotify

    Okopy na linii Mannerhaima (lic. Depositphotos)

    Zakończenie wojny zimowej

    Zimowa wojna (fiń. Talvisota) zakończyła się 85 lat temu, 13 marca 1940 roku podpisaniem traktatu moskiewskiego, kończącego konflikt między Związkiem Radzieckim a Finlandią, który trwał od 30 listopada 1939 roku. W wyniku porozumienia Finlandia została zmuszona do oddania ZSRR około 11% swojego terytorium, w tym większej części Karelii wraz z miastem Viipuri (Wyborg), obszaru wokół jeziora Ładoga oraz części Półwyspu Kalastajansaarento nad Morzem Barentsa. Pomimo utraty tych ziem Finlandia zachowała niepodległość, co było jej strategicznym sukcesem wobec przytłaczającej przewagi militarnej ZSRR. Wojna pochłonęła około 25 tys. fińskich żołnierzy, a kolejne 43 tys. odniosło rany, natomiast po stronie radzieckiej straty były znacznie wyższe – oficjalnie podawano 126 tys. zabitych, choć rzeczywista liczba mogła być większa. W wyniku agresji na Finlandię ZSRR został wyrzucony z Ligi Narodów (14 grudnia 1939 roku), a Finlandia zyskała międzynarodowy szacunek za skuteczny opór wobec znacznie silniejszego przeciwnika. Mimo że formalnie kraj zachował neutralność, już w 1941 roku dołączył do wojny po stronie Niemiec przeciwko ZSRR, rozpoczynając wojnę kontynuacyjną (1941–1944). Zimowa wojna stała się symbolem fińskiego hartu ducha i umiejętności obronnych, a postać marszałka Carla Gustafa Mannerheima do dziś pozostaje ikoną narodowej jedności i oporu.

    Tove Jansson i wojenne inspiracje Muminków

    A zatem jaki jest związek z Muminkami?

    Tove Jansson, autorka opowieści o Muminkach mocno przeżywała osobiście zarówno wojnę zimową, jak i wojnę kontynuacyjną. Jej ojciec i jeden z braci walczyli w tych wojnach. Helsinki były bombardowane. Ale przede wszystkim, uchodźcy z Karelii pojawiali się w całej Finlandii. Dla moich fińskich przyjaciół okładka pierwszej opowieści o Muminkach: Małe trolle i wielka powódź z 1945 r. przywodzi na myśl właśnie tych uchodźców: małe postaci zagubione w wielkim lesie… O genezie wojennej Muminków, o ich pocieszającej funkcji dla samej autorki pisze ona sama we wstępie o polskiego wydania książeczki.

    Medal Muminka – ślad wojennych przeżyć?

    Jest jednak jeszcze przynajmniej jeden ślad wojennych przeżyć w drugiej w kolejności opowieści: Komecie w Dolinie Muminków.

    „–Mamusiu — odezwała się jakaś drobinką leśna, pokazując na Muminka. — Tam stoi generał.” Cała rodzina podeszła, żeby podziwiać jego medal.” (122)

    Istnieją interpretacje jednoznacznie wskazujące, że ten medal na piersi Muminka jest odpryskiem kultu generała Mannerheima. Zimowa wojna stała się symbolem fińskiego hartu ducha i umiejętności obronnych, a postać marszałka Carla Gustafa Mannerheima do dziś pozostaje w Finlandii symbolem narodowej jedności i oporu.

    Oczywiście, w baśni o małych trollach ten medal to znaleziony gdzieś w zakamarkach sklepu medal zrobiony z gwiazdy na choinkę. Ale Muminek dostał ten medal od Migotki za dzielność uwolnienia jej z macek trującego krzaka, który zamienia się magicznie jakby w ośmiornicę.

    Muminek kontra Angostura – metafora wojny?

    „Kawałek dalej spotkał Migotka, który, blady ze strachu, krzyczał:

    • Jakiś okropny krzak zjada moją siostrę!

    I wcale się nie mylił.

    Trujący krzak z niebezpiecznego gatunku zwanego Angostura złapał Pannę Migotkę za ogon i wolno ciągnął ją ku sobie, omotując gałęziami podobnymi do macek. A ona, fioletowa z przerażenia, krzyczała tak okropnie, jak jeszcze nigdy dotąd nie krzyczała żadna Panna Migotka.

    • Idę! Idę! – zawołał Muminek.
    • Weź to ze sobą na wszelki wypadek – powiedział Włóczykij, dając mu swój scyzoryk (z korkociągiem i śrubokrętem). – I postaraj się doprowadzić ten krzak do złości. Angostury bardzo łatwo się obrażają.
    • Jesteś wstrętną ośmiornicą! – krzyknął Muminek.
      Ale Angostura nie zareagowała.
    • Wyglądasz jak stara szczotka! – ubliżał jej dalej Muminek. – Ty podstępny bandyto! Ty ohydna postrzępiona miotło!
      Wtedy Angostura zwróciła na niego wszystkie swe zielone oczy i puściła Pannę Migotkę. A potem wysunęła jedno ze swych licznych, zielonych ramion i zacisnęła je na pyszczku Muminka.
    • Nie daj się! – zawołał Włóczykij.
    • Ty obrzydliwy potworze! – wrzasnął Muminek i – ciach-mach – odciął Angosturze jedno z ramion. Widzowie przyjęli to gorącymi oklaskami.
      Zachęcony Muminek skakał to tu, to tam, machał gniewnie ogonkiem i raz po raz atakował Angosturę, wciąż wymyślając nowe obelgi.
    • Czego ty nie umiesz! – zachwycił się Ryjek. Ile brzydkich słów!
      Walka stawała się coraz bardziej zacięta. Angostura drżała z podniecenia, a Muminek miał pyszczek całkiem czerwony ze złości i wysiłku.
      W końcu widać już było tylko kotłowaninę splątanych ramion, ogonka i nóg.
      Panna Migotka w pewnym momencie chwyciła duży kamień i rzuciła go na trujący krzak. Ale, niestety, zupełnie nie umiała celować i kamień trafił Muminka w brzuch.
      ” O rety! – zawołała. – Zabiłam go!
    • Typowe babskie zachowanie – rzekł Ryjek.
      Lecz Muminek, bardziej żywy niż kiedykolwiek, kontynuował swą triumfalną walkę, aż w końcu z Angostury został tylko pień (z kilkoma najkrótszymi ramionami, które Muminek darował. Wtedy zwycięzca złożył scyzoryk i powiedział.
    • No tak. Załatwione.
    • Ach, Jaki ty Jesteś odważny! – szepnęła Panna Migotka. 95-97

    Oczywiście nie można tutaj jednoznacznie widzieć w Angosturze Rosji Radzieckiej, zaś w Muminku Mannerheima. Poetyka tej opowieści Tove Jansson jest poetyką jakby szczególnego snu na jawie, co rusz przerywanego powrotem do rzeczywistości, jakąś kąśliwą uwagą a to Małej Mi, a to Ryjka, a to Tatusia Muminka. Pełny wielogłos.

    Walka z Angosturą przypomina konflikt, w którym mniejszy, ale zdeterminowany przeciwnik, mierzy się z potężnym i pozornie niepokonanym wrogiem. Ostatecznie Muminek, przy wsparciu przyjaciół, pokonuje Angosturę – czy to alegoria fińskiego hartu ducha?

    Refleksja na 85. rocznicę zakończenia wojny zimowej

    W 85. rocznicę podpisania pokoju po wojnie zimowej i w jubileuszowym 80. roku Muminków warto spojrzeć na twórczość Tove Jansson także przez pryzmat historii Finlandii. Jej baśnie, choć osadzone w fantastycznym świecie, niosą echa wojennych doświadczeń, od utraty domu po bohaterstwo i hart ducha.

    Dziś, wspominając tamte wydarzenia, można powiedzieć, że wśród bohaterów Finlandii znalazł się też Muminek – udekorowany przez Migotkę medalem z choinkowej gwiazdy.